Imieniny:

AferyPrawa.com

Redaktor Zdzisław Raczkowski ujawnia niekompetencje funkcjonariuszy władzy...
http://Jooble.org
Najczęściej czytane:
Najczęściej komentowane:





Pogoda
Money.pl - Kliknij po więcej
19 marca 2019
Źródło: MeteoGroup
Polskie prawo czy polskie prawie! Barwy Bezprawia

opublikowano: 26-10-2010

AFERY PRAWA BŁĘDY POMYŁKI LEKARSKIE KORUPCJA W SŁUŻBIE ZDROWIA ODPOWIEDZIALNOŚC LEKARZA Błędy i matactwa lekarzy - lekarz to tylko człowiek, podobnie jak sędzia - a więc omylny... Na wskutek pomyłek lekarskich w szpitalach ginie znacznie więcej osób niż w wypadkach samochodowych...

Według 53% Polaków służba zdrowia jest najbardziej skorumpowaną dziedziną życia społecznego; na kolejnych miejscach znaleźli się politycy (35%), szczególnie ci wyższego szczebla, sądy i prokuratura (32%) oraz policja (31%) - wynika z raportu na temat korupcji przedstawionego w siedzibie Fundacji im. Stefana Batorego.

Skorumpowanie lekarzy to nie tylko przyjmowanie tzw. dowodów wdzięczności w postaci kwiatków czy czekoladek, czy za dobrą opiekę nad chorym. Ich oszustwa przede wszystkim polegają na wydawaniu odpłatnie "lewych zwolnień" za które płacą właściciele firm prywatnych i państwowych - słowem pracujące społeczeństwo. Zakład Ubezpieczeń Społecznych tylko w 2007 r. obniżył lub cofnął wypłaty świadczeń z ubezpieczenia chorobowego na łączną kwotę 74,8 mln zł.
To rezultaty kontroli prawidłowości orzekania o czasowej niezdolności do pracy oraz wykorzystania zwolnień lekarskich. Tak więc skala oszustw lekarzy jest ogromna.
Dobrze wiemy, że jak komuś grozi zwolnienie to bez trudności znajdzie lekarza który wystawi mu chorobowe. Korzystają z tego nie tylko strajkujący lekarze i pielęgniarki, ale np. policjanci, celnicy, urzędnicy itp. i co ciekawe oczywiście prezesi firm państwowych "na wylocie".
W 2007 r. Zakład Ubezpieczeń Społecznych przeprowadził 264,1 tys. badań kontrolnych w zakresie prawidłowości orzekania o czasowej niezdolności do pracy. W ich efekcie, 24,5 tys. osób wydano decyzje wstrzymujące dalszą wypłatę zasiłku chorobowego, co oznacza, że 9,3 % badanych uznano za zdolnych do pracy, 67,7 tys. ubezpieczonych pozbawiono itp.
Łącznie kwota obniżonych i cofniętych świadczeń pieniężnych z ubezpieczenia społecznego w razie choroby i macierzyństwa w 2007 r. wyniosła 74,8 mln zł. W 2007 r. ZUS wypłacił natomiast zasiłki chorobowe na kwotę 3,9 mld zł. Około 3,4 mld zł wypłacili ze swoich środków pracodawcy.

ARCHIWUM UDOKUMENTOWANE FAKTY POMYŁEK LEKARSKICH 2007r

Przejdźmy do udokumentowania nieetyki, oszustw i błędów lekarskich:

2008-03-31, Profesor Rudolf K., legenda krakowskiej ginekologii, nie tylko przyznał się do brania łapówek, ale też będzie musiał je oddać. 120 tys. zł, które wziął m.in. za zapłodnienia in vitro, wróci do kilkudziesięciu pacjentek.
Sprawa zaczęła się od Małgorzaty D., byłej pacjentki prywatnej Polsko-Amerykańskiej Kliniki Płodności i Chorób Kobiecych "Fertility Clinic" (kierował nią wtedy prof. Rudolf K.).
- Chodziłam prywatnie do profesora. Ale na zabieg miałam zgłosić się do szpitala na Kopernika. Przyszliśmy z mężem. Były jeszcze dwie inne pary. Tuż przed zabiegiem dowiedziałam się, że muszę zapłacić 1800 zł. Nie mieliśmy tyle pieniędzy, myślałam, że skoro jestem w szpitalu, to w ramach ubezpieczenia. Spisali więc nasze numery dowodów osobistych i mieliśmy dopłacić brakujące kwoty następnego dnia - opowiadała nam kobieta.
Gdzie wpłacała pieniądze? W Szpitalu Uniwersyteckim. Dostała fakturę, tyle że wystawioną przez... Fertility Clinic. Kto wypisał rachunek? - Pracownica szpitala - relacjonowała Małgorzata D.
Jak ustaliła potem prokuratura, takich pacjentek było dużo więcej. Według śledczych nielegalne opłaty pobrał od 64 innych kobiet za badania laparoskopowe, zabiegi inseminacji i zapłodnienia in vitro. Pacjentki płaciły od stu do nawet kilku tysięcy złotych. W zamian dostawały w prywatnym gabinecie Rudolfa K. kartkę z zapisanym rodzajem zabiegu i terminem, która zastępowała skierowanie do szpitala. Z taką karteczką zgłaszały się w uniwersyteckiej klinice kierowanej przez Rudolfa K. Trafiały na oddział bądź wprost do gabinetu na zabieg. Wcześniej musiały jednak zapłacić, od tego uzależniono leczenie.
Część pacjentek, podobnie jak Małgorzata D., dostawała rachunki w szpitalu, zaświadczające, że do zabiegu doszło w Fertility Clinic. - Pacjentki nie zdawały sobie sprawy, że zabiegi w szpitalu, za które płaciły z własnej kieszeni, w istocie były finansowane przez NFZ - mówi Bogusława Marcinkowska, rzeczniczka prasowa krakowskiej prokuratury.
Prokuratura po przesłuchaniu ponad 1500 świadków odkryła, że praktyki profesora powielali inni lekarze uniwersyteckiej kliniki. Dwoje zostało już prawomocnie skazanych, m.in. za branie pieniędzy za opiekę po zabiegach.
Rudolf K. przyznał się do zarzucanych mu 75 przestępstw korupcyjnych (niektóre kobiety płaciły po kilka razy) i dobrowolnie poddał karze pozbawienia wolności z warunkowym jej zawieszeniem. Będzie też musiał zapłacić kilkadziesiąt tysięcy złotych grzywny oraz oddać pacjentkom wyłudzone 120 tys. zł.

Cóż, całkiem podobną praktykę naciągania klientek prowadzi opisywany wcześniej w AP prof. Waldemar Kuczyński z Klinika Leczenia Niepłodności Małżeńskiej "Kriobank" w Białystoku

2008-03-19 59% Polaków jest przeciwnych wprowadzeniu częściowej odpłatności za usługi publicznej służby zdrowia, nawet jeśli poprawiłoby to jej funkcjonowanie - wynika z sondażu CBOS. Przeciwnego zdania jest 41% ankietowanych. Jednak tylko 14% respondentów deklaruje, że chętnie ponosiłoby dodatkowe koszty. 27% badanych, choć uważa, że wprowadzenie częściowej odpłatności jest dobrym pomysłem, to jednak jednocześnie zaznacza, że nie byłoby ich stać na dodatkowe opłaty.
Z badania wynika też, że na wykupienie dodatkowego ubezpieczenia zdrowotnego byłaby skłonna zdecydować się jedna trzecia Polaków. 61% badanych zadeklarowało, że nie chce wykupywać dodatkowych, dobrowolnych ubezpieczeń. Jak zauważa CBOS, w ciągu ostatniego roku liczba osób niezainteresowanych dodatkowym ubezpieczeniem wzrosła o pięć punktów procentowych.
Według badania przeciwnikami częściowej odpłatności za leczenie, a także dodatkowych ubezpieczeń są przede wszystkim osoby najgorzej sytuowane, robotnicy, rolnicy i emeryci, a także mieszkańcy małych miejscowości. Najwięcej zwolenników takich rozwiązań jest natomiast wśród kadry kierowniczej i prowadzących własną działalność gospodarczą.
CBOS zapytał także o konieczne działania jakie należy podjąć, aby naprawić system opieki zdrowotnej w Polsce. Według 93% badanych niezbędne jest zlikwidowanie korupcji w służbie zdrowia, natomiast 84% uważa za konieczne podwyższenie płac pielęgniarek.
Badanie przeprowadzono w dniach 1-4 lutego bieżącego roku na reprezentatywnej próbie losowej liczącej 1137 dorosłych Polaków.

12.03. Krośnieńska prokuratura sprawdza, czy personel miejscowego szpitala zbyt późno udzielił pomocy pacjentce która zmarła, czekając na wizytę w poradni kardiologicznej
- Prokuratura została powiadomiona o tym zdarzeniu dziewięć dni po śmierci kobiety. Jej mąż najpierw pisemnie, a potem ustnie zgłosił popełnienie przestępstwa przez personel szpitala. Jego zdaniem zbyt późno udzielono jej pomocy. Przekazaliśmy sprawę policji, która teraz prowadzi dochodzenie - wyjaśnia Janusz Ohar, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Krośnie.
Tragedia wydarzyła się blisko miesiąc temu. Wczesnym rankiem 48-letnia Krystyna D. razem z mężem przyjechała do Szpitala Wojewódzkiego w Krośnie, żeby zarejestrować się do kardiologa. Razem z innymi pacjentami czekała w holu szpitala na otwarcie rejestracji. W pewnym momencie poczuła się źle, upadła i straciła przytomność. Mąż próbował ją reanimować. Portier, który pełnił wtedy dyżur, telefonicznie wzywał na pomoc lekarzy. Kobiecie pospieszyła z pomocą załoga karetki R. Przez jakiś czas reanimowano ją w holu, potem odwieziono na OIOM, ale kobieta zmarła. Zdaniem rodziny zbyt dużo czasu minęło zanim Krystynę D. zaczęto reanimować, zbyt długo trzeba było czekać na przybycie lekarza.
- Po śmierci tej pacjentki z urzędu zrobiliśmy sekcję zwłok. Znamy przyczynę śmierci, był nią rozległy zawał. - Jak każdy przypadek śmierci w szpitalu w tak nietypowych okolicznościach, ten także będzie dokładnie analizowany. W sytuacji, gdy sprawę bada prokuratura, będziemy czekać na jej ustalenia - mówi dyr. J.Gołąb.

8 marca 2008 A jednak lekarzom powodzi się b. dobrze - za 12mln. zł kupili szpital w którym pracują. Jedna z najlepszych placówek urologicznych w Polsce, Szpital im. prof. Emila Michałowskiego w Katowicach, przestaje być własnością miasta. Decyzję o sprzedaży przynoszącego straty szpitala Katowice podjęły jeszcze jesienią.
Będzie to pierwsza sytuacja, kiedy ktoś w Polsce kupuje wielki szpital z całym majątkiem i kontraktem na leczenie - cieszy się ordynator urologii dr Wiesław Duda.
Likwidator szpitala Krzysztof Zaczek poinformował "Dz", że wraz ze sprzedażą placówki nowym właścicielom NFZ zgodził się także na cesję wynegocjowanego ze szpitalem kontraktu. Na razie obowiązuje on do kwietnia i opiewa na ponad 5 mln zł - wyjaśnia Zaczek. Później będzie renegocjowany - dodaje. (PAP)

2008-03-08, 100 podejrzanych w lekarskiej aferze korupcyjnej
Kolejnym siedmiu lekarzom radomska prokuratura przedstawiła zarzuty. To dalszy ciąg gigantycznego śledztwa w związku z aferą korupcyjną.
W tym tygodniu policja zatrzymała m.in. Stanisława W. - ordynatora oddziału ginekologiczno-położniczego ze szpitala w Wolsztynie (zarzut przyjęcia 14 tys. zł łapówek), Zbigniewa M. - b. ordynatora szpitala im. Kopernika w Łodzi (dwa zarzuty dotyczące przyjęcia 17 tys. zł), Andrzeja S. - wicekierownika kliniki chirurgii ogólnej Szpitala Uniwersyteckiego w Łodzi (18 tys. zł), , Wacława S. - dyrektora wojewódzkiego szpitala w Jastrzębiu-Zdroju (trzy zarzuty, 10 tys. zł). Do tej pory zarzuty przedstawiono 101 osobom, w tym 49 pracownikom służby zdrowia. Pozostali to w większości pracownicy firmy Johnson & Johnson. Firmy medyczne miały kupować przychylność osób mających w szpitalach wpływ na rozstrzyganie przetargów na zakup środków medycznych.

Lekarzowi ginekologowi i położnej z tarnobrzeskiego szpitala prokurator zarzuca nieumyślne spowodowanie śmieci dziecka w łonie matki.
Dramat wydarzył się w grudniu 2006 roku. Na dzień przed nim ciężarna kobieta poddała się badaniu tętna płodu. Wszystko było w porządku. Następnego dnia podobne badanie wykazało jednak zaburzenia tętna dziecka. Niestety, położna Alina S. nie powiadomiła o tym na czas lekarza dyżurnego na oddziale ginekologiczno-położniczym Ryszarda S. Podjęcie decyzji o cesarskim cięciu nastąpiło dopiero dwie godziny później. Dziecko już nie żyło.
Biegli orzekli, że jeżeli po badaniu KTG, które wykazało zaburzenia tętna dziecko, natychmiast przeprowadzono by cesarkę, dziecko najprawdopodobniej by żyło.
- Alina S. i Ryszard S. mają zarzuty nieumyślnego spowodowania śmierci. Nie przyznają się do winy. Grozi im od trzech miesięcy do pięciu lat więzienia - mówi Robert Killiański, zastępca prokuratora rejonowego w Tarnobrzegu.

2008-01-07, Sprawa 22 lekarzy i pielęgniarki z pogotowia oskarżonych o informowanie zakładów pogrzebowych o zgonach pacjentów została wczoraj umorzona.
Pięć lat temu opisaliśmy, jak w ramach konkurencyjnej walki firm pogrzebowych w Warszawie opłacały one pracowników pogotowia za informacje o zgonach. Mówił o tym m.in. prezes Stołecznego Stowarzyszenia Przedsiębiorców Pogrzebowych. Mówili inni, bo poruszyła ich wykryta przez "Gazetę" łódzka afera "łowców skór".
W Łodzi użyto pavulonu, by zabijać pacjentów (i są wyroki, choć nieprawomocne). W stolicy pavulonu nie było. Po naszym tekście prokuratura w trakcie żmudnego śledztwa dowodów korupcji nie znalazła. Po analizie dokumentacji z pogotowia i ponad tysiąca pochówków na Wólce Węglowej śledczy potwierdzili jednak układ pogotowie - zakłady pogrzebowe. Większość zgonów obsługiwało sześć z ponad stu firm. Przesłuchane przez policję rodziny zmarłych wskazały na lekarzy, którzy ich tam skierowali. Z umów kontraktowych o pracę w pogotowiu wynikało, że lekarze zobowiązali się tego nie robić. Skończyło się na zarzutach o ujawnienie tajemnicy służbowej.

2008-01-06, O błędną diagnozę, której konsekwencją była śmierć pacjenta, prokuratura oskarża lekarza z krakowskiego pogotowia.
Zdaniem śledczych lekarz przez brak krytycyzmu diagnostycznego, złe rozpoznanie dolegliwości i zaniechanie odpowiednich badań naraził pacjenta na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia.
Sytuacja ta wydarzyła się w listopadzie 2006, gdy do ambulatorium pogotowia przy ul. Teligi zgłosił się mężczyzna skarżący się na bóle podbrzusza. Zbadał go Józef P., lekarz z wieloletnim doświadczeniem w zawodzie. Stwierdził kolkę i na nią też przepisał choremu leki. Mężczyznę, bez dalszych badań, zwolniono do domu. W kilka godzin później pacjent zmarł. Okazało się, że miał rozległy zawał.
Lekarz twierdzi, że działał w dobrej wierze i postawił diagnozę zgodnie ze stanem swojej wiedzy. Według niego pacjent skarżył się na dolegliwości gastryczne, a wywiad lekarski i badania palpacyjne, jakie wykonał, potwierdziły bolesność w podbrzuszu, co wykluczało zawał.
Prokuratura powołuje się jednak na opinię biegłego z zakresu medycyny, według którego lekarz nie wykonał niezbędnej diagnostyki wykluczającej ostry zespół wieńcowy, przez co nie rozpoznał zawału. Nie zlecił m.in. badań EKG, nie przeprowadzono również laboratoryjnych badań krwi. Autor opinii zaznaczył też, że w dokumentacji brakowało informacji o ewentualnych wcześniejszych chorobach serca, a badający nie określił nawet, jak długo trwała bolesność w podbrzuszu. - Biegły wskazał na istnienie związku między niewłaściwym rozpoznaniem i leczeniem a zgonem pacjenta - informuje Bogusława Marcinkowska, rzeczniczka krakowskiej prokuratury.
Lekarzowi grozi do 5 lat pozbawienia wolności.
2008-01-02, Były ordynator stanie przed sądem
O łapówkarstwo oskarżyła krakowska prokuratura Ryszarda Cz., byłego ordynatora z Kliniki Neurochirurgii Szpitala Uniwersyteckiego. Lekarz miał brać pieniądze od pacjentów i ich rodzin. Były ordynator zaprzecza.
Ryszardowi Cz. postawiono 25 zarzutów. Według prokuratury miał przyjąć blisko 25 tys. zł od pacjentów i ich krewnych. - Przeważnie były to kwoty od stu do kilkuset złotych. Od jednej z rodzin oskarżony przyjął w sumie ponad 8 tys. zł - mówi Bogusława Marcinkowska, rzeczniczka prokuratury. Proceder miał zacząć się jeszcze w 1999 roku, kiedy Ryszard Cz. był starszym asystentem w klinice.
Lekarz miał brać pieniądze za przyjęcie na oddział, przeprowadzenie zabiegów bądź ich przyspieszenie. Śledczy przekonują, że było to możliwe, bo ordynator sam decydował, kto zostanie przyjęty na oddział. On też miał mieć decydujący głos w sprawie kolejności zabiegów. Dowodami są zeznania kilkunastu osób, które potwierdziły, że dawały Ryszardowi Cz. koperty z gotówką. Jedna z nich zeznała, że za przyjęcie córki na oddział, przeprowadzenie operacji i założenie lepszej zastawki do spuszczania płynu mózgowo-rdzeniowego wręczyła ordynatorowi 3,5 tys. zł. Inna z pacjentek opowiedziała prokuratorowi, że w dwie godziny po tym, jak położyła u ordynatora kopertę z 500 zł, miała już wykonane badanie angiograficzne. Część zeznała też, że płaciła "z wdzięczności za opiekę podczas leczenia".
Ryszarda Cz. policja zatrzymała pod koniec kwietnia, tuż po tym, jak z jego gabinetu wyszły dwie osoby, które przyznały się do pozostawienia lekarzowi pieniędzy. Policjanci podczas przeszukania znaleźli w szafie kopertę z banknotami. Prokuratura chciała wtedy aresztować ordynatora Cz., ale sąd uznał, że wystarczy kaucja w wysokości 90 tys. zł.

2007-12-30, Trzej lekarze z oddziału chirurgicznego w dębickim szpitalu zostali osądzeni. Odpowiadali za nieumyślne spowodowanie śmierci. Wyroki zapadły w dębickim sądzie. Ordynator Ryszard P. oraz Andrzej S. i Robert B. sami zaproponowali karę, sąd i prokuratura przyjęli te wnioski. Ryszard P i Andrzej S. zapłacą po pięć tysięcy złotych grzywny, a Robert B. - cztery tysiące złotych. Cała trójka została skazana na pół roku więzienia w zawieszeniu na dwa lata.
Czwarty lekarz, Stanisław P. również oskarżony o nieumyślne spowodowanie śmierci, nie przyznał się do zarzucanych mu czynów. Jego wina zostanie oceniona w procesie, który odbędzie się w późniejszym terminie.
Ordynator jego zastępca i dwaj asystenci odpowiedzieli za to co wydarzyło się sześć lat temu. Do szpitala w Dębicy przyjęto wówczas pacjenta z krwotokiem. Najpierw Artur M. trafił na oddział zakaźny, potem na oddział chirurgiczny. Ponieważ był to czynny alkoholik, przyjmujący go lekarz jako rozpoznanie wpisał krwawienie z żylaków przełyku i zastosował leczenie zachowawcze. - Błąd diagnostyczny tego lekarza został powielony przez kolejnych lekarzy opiekujących się pacjentem, nie został również zweryfikowany przez ordynatora oddziału. Żaden z lekarzy nie zrobił pacjentowi usg, choć takie urządzenie było na oddziale - informował prowadzący śledztwo w tej sprawie prokurator Zygmunt Zięba z prokuratury w Ropczycach.
Sprawą śmierci pacjenta zajął się sąd lekarski , który uznał, że lekarze popełnili błąd diagnostyczny. Trzech lekarzy zostało ukaranych naganą. Śledztwo w prokuraturze trwało kilka lat, bo tak długo trwał czas oczekiwania na opinie biegłych z zakładu medycyny sądowej we Wrocławiu. Na podstawie tej opinii prokuratura postawiła lekarzom zarzut nieumyślnego spowodowania śmierci pacjenta
21.12.07 Kardiochirurg z białostockiego szpitala klinicznego Tomasz Hirnle został skazany za wzięcie łapówki na:
osiem miesięcy w zawieszeniu na dwa lata
roczny zakaz zajmowania stanowisk kierowniczych w placówkach służby zdrowia.
• Sąd zaznaczył, że okoliczności wręczenia łapówki spowodowały, że kara jest z najniższej półki.
Okoliczności te wyglądały tak: w czerwcu 2005 r. córka pacjenta przyszła do docenta Hirnle z 5 tys. zł za przyspieszenie operacji ojca. Chwilę po jej wyjściu do gabinetu wkroczyli policjanci z wydziału do walki z korupcją. Kopertę z pieniędzmi znaleźli w szufladzie biurka. Lekarza nie zatrzymali od razu, bo na stole operacyjnym czekał pacjent z otworzoną klatkę piersiową. Dopiero po operacji policjanci skuli lekarza i wyprowadzili ze szpitala.
Kulisy sprawy ujawnili po kilku miesiącach reporterzy "Superwizjera" TVN: jeden z podwładnych docenta Hirnle - Wojciech S. - chciał się zemścić za to, że nie został przyjęty na specjalizację. Znalazł człowieka cierpiącego na chorobę wieńcową, który za 20 tys. zł zgodził się wziąć udział w mistyfikacji. Potem dotarł do policjantów z wydziału korupcji i opowiedział o skorumpowanym szefie. Policjanci, choć już rok pracowali w specjalnym wydziale, nie mieli żadnych znaczących wyników. Zgodzili się na współpracę. Wojciech S. brał nawet udział w planowaniu prowokacji.
Sprawa wyszła na jaw, bo S. wynajętemu pacjentowi zapłacił tylko 15 tys. zł. Reszty nie chciał oddać i chory - z warszawskiego półświatka - rzecz nagłośnił. Śledztwo w tej sprawie kończy już krakowska prokuratura. Podejrzanymi są tu Wojciech S., jeden z policjantów z wydziału do walki z korupcją i osoby, które brały udział we wręczaniu łapówki.

06.12. Według prokuratury Grzegorz Sz.i ośmiu dyrektorów szpitali miało brać łapówki za ustawianie przetargów na dostawy aparatury medycznej
Do specyfikacji zamówienia wpisywali takie warunki techniczne sprzętu, że spełniała je tylko jedna firma.
Jak się nieoficjalnie dowiedzieliśmy, chodzi o Philips Polska, który sprzedaje szpitalom mnóstwo urządzeń, od aparatów rentgenowskich po tomografy i wyposażenie pracowni kardiologicznych. Pracownik działu medycznego firmy Marian R. miał dostarczać szpitalom szczegółowe dane o sprzęcie. Za ustawianie przetargów dyrektorzy szpitali mieli dostawać około 5 proc. wartości zamówienia.
- Mamy dowody, że Grzegorz Sz. jako dyrektor chorzowskiego Centrum Pediatrii i Onkologii w taki sposób rozstrzygnął trzy przetargi, za co wziął łapówkę w wysokości 535 tys. zł - mówi prokurator Andrzej Laskowski, rzecznik prasowy biura przestępczości zorganizowanej Prokuratury Krajowej w Poznaniu.
Trzy zarzuty usłyszał też Wojciech O., dyrektor Górnośląskiego Centrum Medycznego w Katowicach. Zdaniem prokuratury za ustawienie przetargów wziął 70 tys. zł. - Pozostali dyrektorzy brali od kilkunastu do kilkudziesięciu tys. zł - mówi Laskowski.
Pozostali to m.in. Włodzimierz M., dyrektor Szpitala im. Leszczyńskiego w Katowicach, Jaromir W., dyrektor Szpitala Wielospecjalistycznego w Gliwicach, Marek S., dyrektor dwóch szpitali miejskich w Sosnowcu, oraz Andrzej P., dyrektor Szpitala Klinicznego im. Mielęckiego w Katowicach.

6 grudnia Polscy biegli na zlecenie prokuratury badają cztery nowe przypadki śmierci pacjentów, których operował kardiochirurg Mirosław G.
Śledczy pytają, czy śmierć czterech chorych nie była wynikiem błędu lekarskiego, a nawet świadomego godzenia się na skutek w postaci zgonu pacjenta. Mówiąc wprost, chcą wiedzieć, czy dr G. ich nie zabił. O to samo - tyle że w odniesieniu do innego pacjenta - prokuratorzy pytali prof. Rolanda Hetzera z Niemiec. Jego opinia była niekorzystna dla lekarza. Czworo chorych, którymi teraz interesuje się prokuratura, trafiło do szpitala MSWiA w latach 2001-2006. Sześć lat temu dr G. przeszczepił serce 10-letniej wtedy Monice z Gdańska. Dziewczynka trafiła na Wołoską w ciężkim stanie, z zaburzeniami krzepnięcia krwi. Zmarła kilka dni po operacji. 16-letni Wojtek miał wrodzoną wadę serca. Nikt nie chciał go operować - dr G. się podjął. Przy zabiegu był prof. Antoni Dziatkowiak, który skierował tu chorego. Chłopak zmarł kilka dni po zabiegu. Inna pacjentka, Ewa, miała serce uszkodzone po zawałach. Dwa lata temu przyjechała na konsultacje, ale dostała obrzęku płuc i już została. Kardiochirurg wykonał u niej nowatorski zabieg, tzw. przeszczep heterotopowy. Ostatni pacjent, który interesuje śledczych to Piotr. W 2006 roku z aresztu przy Rakowieckiej w trybie nagłym trafił na Wołoską. Personel szpitala pamięta zabieg, bo chory był podejrzany o zabójstwo. Gdy kardiochirurg wszczepiał mu zastawki, pod salą stali policjanci z bronią. Pacjent wrócił do aresztu, po jakimś czasie znów trafił na stół operacyjny, bo jedna z zastawek była nieszczelna. Zmarł długo po wyjściu z więzienia.
Powołany we wrześniu zespół tworzą: prof. Seweryn Wiechowski, prof. Stanisław Woś, prof. Bohdan Maruszewski i konsultant krajowy ds. medycyny sądowej prof. Roman Mądro. Nie chcieli rozmawiać na temat zleconej opinii.

2007-11-28, Prof. zw. dr hab. n. med. Ariadna Gierek-Łapińska - światowej sławy okulistka - zasłabła podczas policyjnej interwencji w gabinecie lekarskim w Śląskiej Akademii Medycznej. Policja podjęła interwencję, po zgłoszeniu, że lekarka jest pijana Zobacz powiekszenie
- Policyjna interwencja miała miejsce we wtorek, pani doktor ciągle przebywa w szpitalu - podała w środę rzecznik policji z Katowic kom. Magdalena Szymańska-Mizera. - Trwają czynności wyjaśniające okoliczności zasłabnięcia.
O prof. Gierek-Łapińskiej głośno było m.in. w marcu tego roku. Jerzy Jurecki z "Tygodnika Podhalańskiego" zawiadomił wtedy policję po tym, jak stwierdził, że lekarka podczas rozmowy z nim w gabinecie lekarskim jest pod wpływem alkoholu. Policja wszczęła wtedy dochodzenie z art. 160 KK - "Kto naraża człowieka na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3."

24.11. Pijany ginekolog z ośrodka zdrowia w Korszach (woj. warmińsko-mazurskie) w ciągu półtorej godziny przyjął 22 pacjentki. Miał ponad 2 promile alkoholu w wydychanym powietrzu. Policja zatrzymała go po anonimowym telefonie. Ma być przesłuchany po wytrzeźwieniu. Biegły oceni, czy mógł narazić kobiety na niebezpieczeństwo utraty życia lub zdrowia. Grozi mu do trzech lat więzienia

16.11. W szpitalu Czerniakowskim przy Stępińskiej wstrzymano odwiedziny na oddziale chorób wewnętrznych. U trzech pacjentów stwierdzono rotawirusa.
Szpital zgłosił to do sanepidu i zdecydował o wstrzymaniu odwiedzin. Dyrektor lecznicy Leszek Wójtowicz: - Oddział internistyczny został zdezynfekowany. Nie ma nowych zachorowań. Pobraliśmy posiewy, które wysłaliśmy do sanepidu. W poniedziałek prawdopodobnie wznowimy odwiedziny.

15.11. Gdy czteroletni Patryk zaczął sinieć, byli przy nim tylko rodzice, 20 minut wcześniej dziecko przywieziono z bloku operacyjnego. Zanim nadbiegli lekarze, stanęło serce chłopca

Zobacz powiekszenie
Patryk miał wyjść ze szpitala 24 sierpnia wieczorem. A ciągle tam leży Dlaczego w renomowanej klinice z certyfikatem Bezpieczny Szpital tuż po operacji nie było przy dziecku nikogo z personelu?
24 sierpnia Patryk przeszedł nieskomplikowany zabieg stulejki w Szpitalu Pomorskiej Akademii Medycznej, w Klinice Chirurgii i Onkologii Dziecięcej przy ul. Unii Lubelskiej. Wieczorem dziecko miało być już w domu. Wszystko szło dobrze. Patryk został wybudzony po znieczuleniu jeszcze na sali operacyjnej. I przewieziony... do zwykłego szpitalnego pokoju.
Beata Błaszyńska, mama Patryka: - Syn zaczął sinieć. Biegałam po korytarzu i krzyczałam, że trzeba ratować dziecko. Nie wiem, jak długo szukałam lekarza.
Patrykowi przestało bić serce. Zaalarmowany przez matkę lekarz podjął reanimację. Ale doszło już do niedotlenienia mózgu.
Od trzech miesięcy Patryk leży w szpitalu. Jego stan lekarze określają jako utratę świadomości. Dziecko ma poważne zaburzenia neurologiczne, sztywne nóżki i rączki, nie porusza się, nie mówi, karmione jest za pomocą sondy, ma ataki epilepsji.
- Wyjaśniamy sytuację - mówi dyrektor szpitala Maria Ilnicka-Mądry. - Wykluczyliśmy pomylenie leków. Jest to dla nas również tragedia, oczywiście nie tak duża jak dla rodziców.
Nieszczęście zdarzyło się, w momencie gdy - zgodnie z procedurami i zaleceniami ministra zdrowia - dziecko powinno leżeć na sali pooperacyjnej i być pod kontrolą pielęgniarki. Żeby dostać kontrakt z NFZ, szpital musi poświadczyć, że gwarantuje taką opiekę. I dyrektor ds. medycznych tej placówki Sławomir Jaroszewicz podpisał się pod oświadczeniem, że Klinika Chirurgii i Onkologii dziecięcej ma "salę wzmożonego nadzoru ze stałym nadzorem pielęgniarskim".
Ale takiej sali w Klinice Chirurgii w ogóle nie było! Dzieci z ryzykiem komplikacji kierowane były na intensywną terapię (dla dzieci są tam tylko dwa miejsca), pozostałe - na zwykłe sale, gdzie pilnowali je rodzice.
- Gdyby Patryk był podłączony do pulsoksymetru, już przy zaburzeniach oddechowych urządzenie zaczęłoby wyć, pielęgniarka zaalarmowałaby anestezjologów. Mogłoby w ogóle nie dojść do niedotlenienia i uszkodzenia mózgu - powiedział nam jeden z lekarzy szpitala, w którym wydarzył się wypadek.
Dopiero po tragedii Patryka Klinika Chirurgii zorganizowała salę pooperacyjną - są tam urządzenia, które monitorują funkcje życiowe pacjentów, w sali siedzi pielęgniarka, ma kontakt z dyżurnym anestezjologiem. Ale o tym, że zdarzyć się może nieszczęście, anestezjolodzy alarmowali już wcześniej. - Ostrzegaliśmy dyrekcję, że na 10 tys. znieczuleń 4-6 ma okołooperacyjne komplikacje - takie są światowe statystyki - mówi jeden z lekarzy.
Jeśli oddział szpitalny nie spełnia podstawowych warunków, może go wykreślić ze swojego rejestru wojewoda. Niedawno wykreślono np. oddział intensywnej terapii w Szpitalu Pediatrycznym w Bielsku-Białej, bo zdaniem konsultanta wojewódzkiego nie miał ani dosyć sprzętu, ani specjalistów do ratowania dzieci. Co zrobić jednak, kiedy - jak w Szczecinie - konsultant nie dba o własny oddział?
Naciąganie i kombinowanie nieraz doprowadziło już do nieszczęścia
• Rok temu ze szpitala w Raciborzu zwolnili się wszyscy anestezjolodzy. Dyrektor nie powiadomił o tym ani Funduszu, ani wojewody. Nie chciał stracić kontraktu. Zatrudnił lekarza, który nie znieczulał od pięciu lat. Ten już przy pierwszej operacji popełnił fatalne błędy. U chorego doszło do zatrzymania akcji serca. Pacjenta wyreanimował dopiero anestezjolog wezwany z intensywnej terapii. Chory zmarł jednak w drodze z sali operacyjnej.
• Trzy lata temu wydało się, że oddział dializ w Kutnie nie dawał pacjentom EPO - hormonu niezbędnego w terapii. Dyrektor tłumaczył to zadłużeniem szpitala. By chorzy nie umarli na anemię, robiono im transfuzję krwi. Zabieg przetaczania ma jednak dramatyczny skutek uboczny - wyklucza przeszczep nerki.
• Dyrektorzy kilku szpitali przekonali urzędników NFZ, że neonatologów, którzy odeszli z pracy, zastąpią u nich z powodzeniem pediatrzy. W jednym ze szpitali w Łódzkiem doszło do tragedii. - Pediatrzy nie umieli zaintubować noworodka - mówi neonatolog prof. Andrzej Piotrowski. - Wezwali karetkę, ale nim dojechała, dziecko zmarło.

2007-11-13, Na recepty wyłudzili dwa miliony złotych
Prokuratura Okręgowa w Rzeszowie wystąpiła o areszt tymczasowy dla pięciu osób, które oskarża o wyłudzenie z Narodowego Funduszu Zdrowia 2 mln zł Sprawa ma początek w 2005 roku, kiedy wyszło na jaw, że Zdzisław L., lekarz w jednej z dębickich przychodni, wystawia fałszywe recepty na lek onkologiczny.
Na podstawie 1700 recept grupa przestępcza wyłudziła z NFZ blisko 2 mln zł. W skład grupy wchodziło 15 osób. Oprócz lekarza, przedstawiciel handlowy jednego z producentów leków, dwaj przedstawiciele hurtowni leków oraz jedenastu właścicieli aptek.
- Wystawiane przez Zdzisława L. recepty przekazywane były Piotrowi R., przedstawicielowi medycznemu firmy farmaceutycznej. Za jego pośrednictwem recepty trafiały do aptek m.in. w Rzeszowie, Mielcu, Przeworsku, Leżajsku i Krośnie. W 33 aptekach farmaceuci dokonywali fikcyjnego obrotu lekiem - mówi Elżbieta Kosior, rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Rzeszowie.
Innym pięciu podejrzanym prokurator zarządził dozór policyjny i zakaz opuszczania kraju. Pozostałych pięć osób czeka na decyzje prokuratora.
Za udział w zorganizowanej grupie przestępczej, oszustwa, potwierdzanie nieprawdy w dokumentach i osiąganie z tego zysków w wielkich rozmiarach grozi więzienie od roku do 10 lat.

Podobne tematy:
Co z tą odpowiedzialnością lekarską za popełnione "błędy w sztuce medycznej"? - mówi Adam Sandauer Prezes Stowarzyszenia Pacjentow Primum Non Nocere
BŁĘDY LEKARSKIE Odpowiedzialność lekarska...? - czym to się je?, jak ukrywa?
TYLKO PRZEBIEGLI BIEGLI ? - a może chodzi o coś więcej?
Ministerstwo Zdrowia wini szpital za nieszczęście mojego dziecka Anna Kranczkowska
Błędy medyczne - Co roku ponad 45 tys. osób pada ofiarą pomyłek lekarskich - informacje do wiadomości ministra zdrowia Zbigniewa Religi.
Psychiatryczne przekręty skorumpowanych lekarzy i prokuratorów.
Antoni Ferenc - żydowski lekarz psychiatria i alkoholik, ordynator szpitala w Jarosławiu, biegły sądowy?, ukrywający się przed PRAWEM? - kim naprawdę jest???
Kalectwo przez lekarza Czarna Lista Lekarzy
BŁĘDY LEKARSKIE Odpowiedzialność lekarska...? - czym to się je?, jak ukrywa?...
ZUS - Raport o stanie Zakładu Ubezpieczeń Społecznych w Polsce - czyli jak oszukiwane jest pracujące społeczeństwo.
Wyrok w sprawie nekroafery dla "łowców skór" w wykonaniu sanitariuszy i lekarzy pogotowia w Łodzi... zabijali zamiast ratować życie za pieniądze otrzymywane od właścicieli zakładów pogrzebowych.

Kolejne strony dokumentują stale uzupełniane cykle nieodpowiedzialnego zachowania się funkcjonariuszy władzy i urzędników państwowych.
Sędziowie - oszuści. W tym dziale przedstawiamy medialne dowody łamania prawa przez sędziów - czyli oszustwa "boskich sędziów". Udowodnione naruszania procedury sądowej, zastraszania świadków, stosowania pozaproceduralnych nacisków na poszkodowanych i inne ich nieetyczne zachowania. Czas spuścić ich "z nieba na ziemię" :-)
Prokuratorzy - czyli tzw. "odpady prawnicze", śmiecie, najczęściej nieetyczni i nie dokształceni funkcjonariusze władzy. Aktualizacja na rok 2008.
Adwokaci - czyli mecenasi chałtury prawniczej, a tak naprawdę to jedyni usługodawcy którzy nie ponoszą odpowiedzialności za odstawiane fuszerki typowi pasożyci społeczeństwa
Oszustwa polityków - przekręty i wpadki znanych "mniej lub więcej" polityków, czyli urzędników państwowych oszukujących i pasożytujących na narodzie - stale uzupełniany cykl: POLITYKA WŁADZA PIENIĄDZ
Policyjne afery 2008 - handel tajnymi informacjami ze śledztw, narkotykami, wymuszenia policyjne, pijani policjanci, policjanci terroryzujący własną rodzinę i świadków... - słowem "psie przękręty".
oszustwa komornicze - pasożytów społeczeństwa, często typowych chamów i nieuków, którzy oszukują właścicieli firm, poszkodowanych i wierzycieli oraz w dupie mają obowiązujące PRAWO
Urzędnicy państwowi i ich matactwa 2007 - dokumentujemy tu oszustwa urzędników państwowych takich jak: polityk, wójt, starosta, burmistrz, prezydent, rzecznik - wszelkich kombinatorów na których utrzymanie pracujące całe społeczeństwo, a którzy swoje publiczne stanowisko wykorzystują dla swojej prywaty i zysku.
UDOKUMENTOWANE FAKTY POMYŁEK LEKARSKICH
Psychiatryczne przekręty pseudo-biegłych udających lekarzy - aktualny stale uzupełniany cykl przedstawiający typowych schizofreników, decydujących o zdrowiu i majątkach ludzi, którzy bez wiedzy za to za kasę wydają opinie niezgodne z prawdą i nie mające nic z fachowością...
Aferzyści - czyli wszelkiej maści kombinatorzy grający rolę biznesmenów, politycy mający dojście do tajnych informacji i wiedzy
Media manipulują, osądzają i są sądzone - wpadki sądowe, wyroki skazujące na dziennikarzy za nierzetelność, pomówienie, wprowadzenie w błąd społeczeństwa.
Poseł to ma klawe życie :-)
Dziennikarz - to zawód podwyższonego ryzyka.

Krytyka wyroków sądowych nie jest godzeniem w niezawisłość sędziowską. Nadmiar prawa prowadzi do patologii w zarządzaniu państwem - Profesor Bronisław Ziemianin
Strasburg - wyroki Trybunału - ukarana Polska i polskie sądy za wydane wyroki naruszające prawo - efekty skorumpowania polskich sędziów.

Polecam sprawy poruszane w działach:
SĄDY PROKURATURA ADWOKATURA
POLITYKA PRAWO INTERWENCJE - sprawy czytelników

Tematy w dziale dla inteligentnych:
ARTYKUŁY - tematy do przemyślenia z cyklu: POLITYKA - PIENIĄDZ - WŁADZA

"AFERY PRAWA" - Niezależne Czasopismo Internetowe www.aferyprawa.com
Stowarzyszenia Ochrony Praw Obywatelskich
Zespół redakcyjny: Zdzisław Raczkowski, Witold Ligezowski, Małgorzata Madziar, Emilia Cenacewicz, Zygfryd Wilk, Bogdan Goczyński, Zygmunt Jan Prusiński oraz wielu niejawnych sympatyków AP

uwagi i wnioski proszę wysyłać na adres: afery@poczta.fm
redakcja@aferyprawa.com
Dziękujemy za przysłane teksty opinie i informacje.

WSZYSTKICH INFORMUJĘ ŻE WOLNOŚĆ WYPOWIEDZI I SWOBODA WYRAŻANIA SWOICH POGLĄDÓW JEST ZAGWARANTOWANA ART 54 KONSTYTUCJI RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ.

zdzichu

Komentarze internautów:

Komentowanie nie jest już możliwe.

~Jesse
25-12-2014 / 09:35
~Koray
23-12-2014 / 11:49
faz um tutorial no you tube , como usar o ipnhoe" rel="nofollow">kotfsbfdzxp.com">ipnhoe 5 , pq acabei de ganhar o meu , e nao sei como tira print , nao sei como adicionar pastas no menu , resumindo to boiando no ipnhoe" rel="nofollow">kotfsbfdzxp.com">ipnhoe , e cade o manual ? nao sei mexer em nada , poooxa kkk
~Sri
20-12-2014 / 17:48
Ole1, eu esperaria pois em Junho/Julho e9 o peredodo que a Apple lane7a a ataluizae7e3o do iPhone, sendo que provavelmente sere1 o iPhone 5S. Pode ser que eles atrasem e lancem em Setembro, mas acredito que com o lane7amento do Galaxy S4 e outros modelos, eles fae7am antes disso em Julho. As tarjas pretas eu ne3o posso dizer, existem quase 1 milhe3o de apps, acredito que as mais populares je1 ne3o tenham mais, mas a maioria ainda deve ter.
~sxsuuabb
24-08-2012 / 14:33
~brpeejdngy
22-08-2012 / 07:42
~Lusi
19-08-2012 / 18:52
Witam Cię Curuś!:*:* Ahh.. Jak ja uwielbiam tee twoje opawkodania z dnia Sarci:):) Są poprostuu..?! KAPITALNEEEE!!!:*:*:D Cekam z niecierpliwością na następne!^^ Są cudnee;Pp I wystrf3j blocka tes REWELACJA:* 3maj tak dalej xD Buuuuziacki koffana=**