Imieniny:

AferyPrawa.com

Redaktor Zdzisław Raczkowski ujawnia niekompetencje funkcjonariuszy władzy...
http://Jooble.org
Najczęściej czytane:
Najczęściej komentowane:





Pogoda
Money.pl - Kliknij po więcej
6 sierpnia 2020
Źródło: MeteoGroup
Polskie prawo czy polskie prawie! Barwy Bezprawia

opublikowano: 26-10-2010

Bezczelne okradanie Eurofarmu - 800 tysięcy złotych wynagrodzenia syndyka Włodzimierza Bernackiego i prawdziwe intencje sędziego-komisarza Jarosława Iwanka, Sądu Rejonowego w Wałbrzychu Wydział VI Gospodarczy oraz Sądu Okręgowego w Świdnicy. Cz. 2

Oszustwo syndyka zostało już przedstawione w artykule: 800 tysięcy złotych wynagrodzenia syndyka Włodzimierza Bernackiego i prawdziwe intencje sędziego-komisarza Jarosława Iwanka, Sądu Rejonowego w Wałbrzychu Wydział VI Gospodarczy oraz Sądu Okręgowego w Świdnicy cz.1

Zgodnie z zapowiedzią, drugą część artykułu na temat przyznania przez Sąd Rejonowy w Wałbrzychu rażąco wysokiego wynagrodzenia syndykowi Włodzimierzowi Bernackiemu i intencji, jakimi kierowało się całe sędziowskie grono, poświęcimy rozpatrywaniu przez Sąd Okręgowy w Świdnicy zażalenia, jakie złożył Witold Duchiewicz na postanowienie Sądu. Da nam to pewien pogląd sytuacji, w jakiej odbywa się już 5 rok postępowanie upadłościowe BHU "Eurofarm". Dokonamy też całościowego podsumowania przedstawianego aspektu sprawy.

Krótkie przypomnienie

W poprzedniej części artykułu pokazaliśmy okoliczności, jakie towarzyszyły przyznaniu syndykowi Włodzimierzowi Bernackiemu wynagrodzenia w kwocie 800 tysięcy złotych, m.in. jego wniosek o wynagrodzenie, rekomendację sędziego-komisarza Jarosława Iwanka oraz postanowienie Sądu Rejonowego w Wałbrzychu przyznające to wynagrodzenie. Dyskutowaliśmy zgodność wyrażonych w tych pismach zapatrywań z Prawem Upadłościowym i Naprawczym, pokazaliśmy kluczowy fakt zatajenia obciążeń składników majątku, których szacowana wartość była podstawą do argumentacji o przyznanie rażąco wysokiego wynagrodzenia, brak wykazania zyskowności prowadzonej działalności gospodarczej upadłego przez syndyka, kompromitującą nieznajomość prawa upadłościowego przez sędziego komisarza Jarosława Iwanka - i przede wszystkim - brak podstaw do kontynuacji postępowania upadłościowego w świetle ujawnionego preliminarza wydatków i art. 361 puin więc w efekcie ogromnej szkody dla wierzycieli BHU "Eurofarm".

Kilka słów o instancjach postępowania upadłościowego i środkach zaskarżenia

Pierwszą rzecz, jaką możemy radzić śmiertelnikowi, który właśnie spotkał się z tzw. sądowniczym wymiarem sprawiedliwości i stał się ofiarą niesprawiedliwego w jego mniemaniu wyroku, to możliwość odwołania się do kolejnej instancji, co ważne oczywiście - w terminie.

Art. 150. Skład orzekający (puin)
1. Sąd upadłościowy orzeka w składzie jednego sędziego zawodowego, z zastrzeżeniem ust. 2.

2. W przedmiocie wynagrodzenia i zwrotu wydatków syndyka, nadzorcy sądowego i zarządcy oraz rozpoznając zażalenie na postanowienie sędziego-komisarza sąd upadłościowy orzeka w składzie trzech sędziów zawodowych.

3. Jeżeli sąd rozpoznaje zażalenie na postanowienie sędziego-komisarza, w skład sądu nie może wchodzić sędzia-komisarz.
W postępowaniu upadłościowym jak wiemy, przewodnią rolę pełni sędzia-komisarz. Należy więc powiedzieć, że w pewnych sytuacjach Prawo Upadłościowe i Naprawcze czyni sędziego-komisarza I instancją Sądu, a czasem jak w przypadku przyznawania wynagrodzenia dla syndyka, jego rolą jest rekomendowanie wniosku syndyka. Wówczas I instancją jest Sąd Gospodarczy właściwy miejscowo danej upadłości.

W przypadku upadłości BHU "Eurofarm" właściwym miejscowo Sądem jest Sąd Rejonowy w Wałbrzychu (Wydział VI Gospodarczy). Sędzią-komisarzem został jeden z sędziów Sądu Rejonowego w Wałbrzychu - Jarosław Iwanek.

W pewnych sytuacjach instancją odwoławczą jest Sąd Rejonowy w Wałbrzychu, w pewnych - Sąd Okręgowy w Świdnicy a Witold Duchiewicz wskazuje nam, że w pewnych okolicznościach powinna istnieć przy Wydziale VI Gospodarczym Sądu Rejonowego organizacyjna jednostka odwoławcza. Są też tzw. postępowania niekończące się (kuriozum postępowania upadłościowego).

Dlaczego jest to takie ważne? Zwłaszcza dla sytuacji Witolda Duchiewicza?
Art. 151. Wykonanie czynności (puin)
Po ogłoszeniu upadłości czynności postępowania upadłościowego wykonuje sędzia-komisarz, z wyjątkiem czynności, dla których właściwy jest sąd.

Witold Duchiewicz chcąc wykazać w jego mniemaniu nieprawidłowości w postępowaniu upadłościowym BHU "Eurofarm" natrafia na twardy mur wałbrzyskiej solidarności sędziowskiej. Sędzią-komisarzem jest sędzia Sądu Rejonowego w Wałbrzychu. I-ą lub II-gą instancją postępowania jest Sąd Rejonowy w Wałbrzychu Wydział VI Gospodarczy, a więc wnioski, skargi czy zażalenia rozpatrują sędziowie tego Sądu, koledzy (określając ich parlamentarnie) Jarosława Iwanka.

Jak rozpatrują?

Ano jak dotychczas na jego niekorzyść. W praktyce 99% wniosków Witolda Duchiewicza spotkało się z negatywnym stanowiskiem (wyniki tejże fascynującej statystyki przedstawimy - bo warto - w jednym z następnych artykułów).

Art. 152. Rola sędziego komisarza w postępowaniu (puin)
1. Sędzia-komisarz kieruje tokiem postępowania, sprawuje nadzór nad czynnościami syndyka, nadzorcy sądowego i zarządcy, oznacza czynności, których syndykowi, nadzorcy albo zarządcy nie wolno wykonywać bez jego zezwolenia lub bez zgody rady wierzycieli, jak również zwraca uwagę na popełnione przez nich uchybienia.

2. Sędzia-komisarz pełni ponadto inne czynności określone w ustawie.
Jak pokazaliśmy w (1) części artykułu, rażąco wysokie wynagrodzenie zostało przyznane przez Sąd Rejonowy w Wałbrzychu gdy w składzie Sądu była obecna Bożena Pyszel, przewodnicząca VI wydziału gospodarczego oraz Jerzy Szafrański - wiceprezes Sądu.

Na pierwszy i ostatni rzut oka, zwłaszcza w kontekście dowodów jakie przedstawiliśmy w poprzedniej części, w Sądzie wałbrzyskim jego szanse wyglądają marnie.

Dlatego też wydawać by się mogło, że istnieje nadzieja iż zażalenia rozpatrywane przez inny Sąd, mogą stanowić szansę powstrzymania nieprawidłowości w danym postępowaniu upadłościowym i zdyscyplinowania Sąd w którym toczy się postępowanie upadłościowe do przestrzegania np. praw upadłego. Innymi słowy - wyrwania się z "zaklętego kręgu" Sądu w Wałbrzychu, przynajmniej w tych sytuacjach, w których jego zażalenia trafią do innego gremium - co ma akurat miejsce w przypadku przyznawania syndykowi wynagrodzenia. W innych sytuacjach, postępowanie nie wychodzi poza Wałbrzych.
Art. 154. Zakres uprawnień sędziego komisarza (puin)
Sędzia-komisarz w zakresie swych czynności ma prawa i obowiązki sądu i przewodniczącego.

W postępowaniu upadłościowym kasacja od postanowienia sądu II instancji (art. 223) przysługuje upadłemu tylko w dwóch przypadkach:

  • w postępowaniu w sprawach orzekania zakazu prowadzenia działalności gospodarczej (art. 376 puin),
  • przy orzekaniu o umorzeniu całości lub części zobowiązań upadłego (art. 370 puin).

Tak więc Sąd Okręgowy w Świdnicy to w zasadzie "jedyna szansa".

Nadzieja wyrwania się z "zaklętego kręgu" - Sąd Okręgowy w Świdnicy

Na postanowienie przyznające syndykowi Włodzimierzowi Bernackiemu 800 tysięcy wynagrodzenia Witold Duchiewicz przysługujące mu zażalenie złożył do Sądu Okręgowego w Świdnicy.

Żeby nieco "zobrazować" Czytelnikom miejsce, gdzie toczyły się opisywane wydarzenia, skrótowo wspomnimy, że Świdnica jest 60-tysięcznym miastem w województwie dolnośląskim (mapka). Dla porównania, Wałbrzych ma ok. 120 tysięcy mieszkańców a największe miasto województwa dolnośląskiego - Wrocław - ok. 600 tysięcy. Świdnica jest więc pod względem liczby ludności 2 razy mniejsza od Wałbrzycha, ok. 10-krotnie mniejsza od Wrocławia i 28 razy mniejsza od Warszawy. Pod względem liczby ludności Świdnica zajmuje w Polsce 74 miejsce.

Tak się ciekawie składa, że w mniejszym od Wałbrzycha mieście ma swoją siedzibę Sąd Okręgowy.

Nieco mniej ciekawym dla Witolda Duchiewicza faktem jest, iż podobnież syndyk Włodzimierz Bernacki był prezydentem czy też vice- prezydentem Świdnicy.

Przypomnijmy więc nieprawidłowości, wskazane w pierwszej części artykułu, jakie związane są z przyznaniem syndykowi Włodzimierzowi Bernackiemu wstępnego wynagrodzenia:

  • w swoim wniosku syndyk Włodzimierz Bernacki wnioskując o wynagrodzenie, ograniczone przez puin do 5% funduszy masy upadłości, wskazuje warte ok. 48 milionów składniki majątku, które jak wiemy są obciążone; na temat obciążeń syndyk Włodzimierz Bernacki nic nie wspomina (art. 162 oraz art. 335 i 336 puin),
  • w swoim wniosku syndyk Włodzimierz Bernacki wskazuje że prowadzi działalność gospodarczą upadłego, nic natomiast nie wypowiada się o jej zyskowności (a dodatkowe wynagrodzenie może otrzymać w wysokości 10% rocznych zysków)(art. 163 puin),

  • sędzia-komisarz Jarosław Iwanek wykazuje się rażącą i kompromitującą nieznajomością puin w zakresie wielkości wynagrodzenia syndyka bowiem twierdzi iż w sytuacji gdy syndyk prowadzi działalnosć gospodarczą, należy mu się do 10% wszystkich funduszy masy upadłości (a nie maks. 10% rocznych zysków z prowadzenia działalnośći),
  • sędzia-komisarz Jarosław Iwanek wniosek syndyka rekomenduje, nie wzywając Włodzimierza Bernackiego do wyjaśnień w zakresie obciążeń wskazanych elementów majątku jako podstawę do szacowania funduszy masy upadłości,
  • Sąd Rejonowy w Wałbrzychu przyznaje syndykowi wynagrodzenie w kwocie 800 tysięcy, o obciążenia wskazanych elementów majątku nie pyta,
  • co ciekawe, Sąd Rejonowy z jednej strony zwraca uwagę na prowadzenie przez syndyka działalności gospodarczej, jednakże o jej dochodowość podobnie jak sędzia-komisarz nie pyta, ostatecznie jednak za podstawę uznaje oszacowanie funduszy masy upadłości na podstawie wskazanych elementów majątku - czyżby asekuracja w temacie niewykazanej zyskowności działalności gospodarczej upadłego prowadzonej przez syndyka?
  • co niezwykłe, Sąd Rejonowy w Wałbrzychu, twierdzi iż swoje postanowienie oparł na szeregu wykonanych analizach, ale tylko rzut oka na wielkość obciążeń majątku upadłego oraz szacowane koszty likwidacji przez tzw. preliminarz wydatków o którym Sąd wypowiada się że jest mu znajomy, pozwala stwierdzić, iż przy takich oszacowaniach, zgodnie z art. 361 puin postępowanie należy umorzyć bowiem fundusze masy upadłości nie starczą na likwidację; oczywiście to samo umknęło "nieomylnemu" sędziemu komisarzowi Jarosławowi Iwankowi,
  • Sądowi Rejonowemu w Wałbrzychu zupełnie nie przeszkadza, że koszty likwidacji syndyk szacuje na ok. 57 milionów złotych, co w praktyce oznacza że postępowanie likwidacyjne "skonsumuje" cokolwiek jeszcze pozostało, przy okazji naruszając prawa wierzycieli z zabezpieczeniami (no bo jakże inaczej to zrobić? no ewentualnie jak wyceny zostały przynajmniej dwukrotnie zaniżone i będą jakieś dodatkowe środki).

Zobaczymy za chwilę, jak się do sytuacji odniosą sędziowie Sądu Okręgowego w Świdnicy. Czy wykryją nieprawidłowości i jaka będzie ich reakcja.

Kilka słów wyjaśnień o zabezpieczeniach i obciążeniach majątku w upadłościach w kontekście "funduszy masy upadłości"

Należy wyjaśnić, że w odróżnieniu od egzekucji komorniczej, będącej tzw. egzekucją singularną, a więc dokonywaną na rzecz pojedynczego wierzyciela, postępowanie upadłościowe jest egzekucją uniwersalną, czyli dokonywaną na rzecz wszystkich wierzycieli upadłego dłużnika.

Istotą prawa upadłościowego jest spłata wszystkich wierzycieli upadłego dłużnika. Ponieważ najczęściej wartość majątku dłużnika jest mniejsza niż suma wszystkich wierzytelności, organy postępowania upadłościowego mają za zadanie odpowiednio rozdzielić środki pochodzące ze spieniężenia majątku upadłego. Ponieważ w przypadku egzekucji singularnych, dokonywanych przez pojedynczych wierzycieli, mogłoby dojść do sytuacji, w której w ogólnym sensie "silniejszy" wierzyciel mógłby w większy sposób "zaspokoić się" kosztem wierzycieli słabszych, dokonać tego szybciej, lub też, co może się zdarzyć - dokonać tego np. w zmowie z upadłym dłużnikiem, zadanie spieniężenia i rozdzielenia środków zostały złożone w ręce organów postępowania upadłościowego a szereg uregulowań puin ma za zadanie z chwila ogłoszenia upadłości powstrzymać pojedyncze działania egzekucyjne.

W ogólnym sensie wydawałoby się więc, że w tym ujęciu, każdy z wierzycieli powinien zostać zaspokojony w tym samym procencie, procencie wynikającym ze stosunku wielkości sumy wszystkich wierzytelności do całej sumy spieniężonego majątku upadłego dłużnika. Powstaje jednakże wówczas problem, jak traktować wierzycieli, którzy na konkretnych elementach majątku dłużnika ustanowili szereg zabezpieczeń jak np. hipoteki, zastawy itp. i mogliby być pokrzywdzeni w sytuacji, gdyby majątkiem który był na ich rzecz zabezpieczony posilali się inni wierzyciele. Ponadto, ponieważ najczęściej środków powstałych ze spieniężenia majątku upadłego nie wystarcza na całość zadłużenia, pojawia się nieuchronnie problemów konfliktów interesów wierzycieli. Prawo upadłościowe i naprawcza, wśród różnych uregulowań ma na te dwa aspekty konkretną odpowiedź:

  • wprowadza pojęcie "funduszy masy upadłości", będących różnicą pomiędzy środkami uzyskanymi ze spieniężenia poszczególnych elementów majątku a obciążeniami tych elementów majątku; określa to wskazany wcześniej art. 335 i 336 puin;
  • wprowadza kategorie wierzytelności zaspokajanych z funduszy masy upadłości i kolejność ich spłat; spłata wierzytelności należącej do kolejnej kategorii wierzytelności jest możliwa dopiero po zaspokojeniu wierzytelności z grupy poprzedniej; określa to art. 342 puin;

Istnienie obciążeń i zabezpieczeń na majątku upadłego dłużnika nie jest "marginalnym" aspektem w postępowaniu upadłościowym. Puin wprowadza szereg uregulowań z tym związanych, poniżej niektóre wymieniamy:

- art. 13, art. 23, art. 65a, art. 67, art. 77 w połączeniu z art. 79, art. 81, art. 82,
- art. 92, art. 130, art. 140, art. 146, art. 236, art. 240, art. 243, art. 245, art. 250,
- art. 270, art. 272, art. 273, art. 278, art. 291, art. 292, art. 295, art. 297, art. 305,
- art. 311, art. 313, art. art. 314, art. 317, art. 318, art. 319, art. 327, art. 328, art. 329,
- art. 330, art. 333, art. 336, art. 338, art. 339, art. 340, art. 345, art. 346,
- art. 354, art. 356, art. 361.

Tak więc na pierwszy rzut "oka laika", ok. 46 artykułów puin uzależnia przebieg postępowania upadłościowego od istnienia obciążeń i zabezpieczeń. Biorąc pod uwagę wszystkie 546 artykułów, stanowi to 8,4 procenta, natomiast jeśli nie brać pod uwagę uregulowań związanych z międzynarodowymi postępowaniami upadłościowymi, odrębnymi postępowaniami upadłościowymi, postępowaniami w razie zagrożenia niewypłacalnością, przepisów karnych puin oraz zmian, przepisów końcowych i przejściowych, to mamy wówczas 46 artykułów z 377, czyli ok. 12%.

Jak więc to możliwe, że sędzia-komisarz nie zapytał syndyka Włodzimierza Bernackiego o obciążenia a także sam na ten fakt nie zwrócił uwagi na podstawie zatwierdzanych przez niego dokumentów, zwłaszcza że przypisywało mu się prowadzenie 80% upadłości więc doświadczenie chyba mieć powinien? Dlaczego nie zapytał o to Sąd Rejonowy w Wałbrzychu skoro to tak ważny aspekt w całym postępowaniu upadłościowym i tak krytyczny jeśli chodzi o wysokość wynagrodzenia syndyka nie przekraczającego 5% funduszy masy upadłości? Naprawdę zachodzimy w głowę.....

Art. 340. Zaspokojenie zabezpieczonych wierzytelności osobistych (puin)
1. Wierzytelności osobiste zabezpieczone hipoteką, zastawem, zastawem rejestrowym, zastawem skarbowym i hipoteką morską umieszcza się w planie podziałów funduszów masy upadłości jedynie w takiej sumie, w jakiej nie zostały zaspokojone z przedmiotu zabezpieczenia.

2. Przepis ust. 1 stosuje się odpowiednio do wierzytelności, które zostały zaspokojone przez zakład ubezpieczeń w wykonaniu umowy ubezpieczenia zawartej przez upadłego.
Zauważmy jeszcze, że istotne uregulowanie, związane z funduszami masy upadłości, ale przede wszystkim spłatą wierzycieli wprowadza art. 340 puin. Art. 336 określa, iż do funduszy masy upadłości zalicza się te środki, które pozostały że sprzedaży obciążonego składnika majątku po spłacie wierzyciela, na rzecz którego zabezpieczenie zostało ustanowione. Art. 340 z kolei określa, iż dodatkowo, jeśli wierzytelności osobiste nie zostały zaspokojone w całości z przedmiotu zabezpieczenia, to zostają one umieszczone w pozostałej częśći w planie podziałów funduszy masy upadłości! Innymi słowy, nie dość że do funduszy masy upadłości nie zalicza się całych środków ze sprzedaży obciążonych składników, to na dodatek pozostałą część niespłaconych wierzytelności zabezpieczonych uwzględnia się w planie podziału funduszy masy upadłości! A to w przypadku który omawiamy ma ogromne znaczenie, jeśli spojrzymy na wycenę Jana Brodziaka, gdzie szacuje on udział wartości majątku w obciążeniach na 56%! Czyli innymi słowy wartość elementów jest ok. 48 milionów, wartość obciążeń 80 milionów a więc dodatkowa analiza w kontekście wierzytelności osobistych jest konieczna!

Witold Duchiewicz zażala się na rażąco wysokie wynagrodzenie syndyka

Poniżej załączamy zażalenie Witolda Duchiewicza na postanowienie Sądu Rejonowego w Wałbrzychu z dnia 31 maja 2005 przyznające syndykowi wynagrodzenie w kwocie 800 tysięcy, zażalenie datowane na 21 czerwca 2005, które wedle pieczęci wpłynęło do Sądu Rejonowego w Wałbrzychu 27 czerwca 2005 (pośrednictwo w drodze do Sądu Okręgowego w Świdnicy).

Zażalenie Witolda Duchiewicza

Witold Duchiewicz rozpoczyna zażalenie wskazując, że syndyk nie wypełnił swoich podstawowych obowiązków, bo nie sporządził spisu inwentarza na dzień ogłoszenia upadłości. Wskazuje także, że nie dostał jako upadły możliwości sporządzenia spisu składników majątkowych i odniesienia się do kompletności spisu sporządzonego przez syndyka. Czyli innymi słowy, nie ma podstaw aby zaistniały szczególne okoliczności aby syndyk otrzymał powiększone wynagrodzenie (jak pamiętamy w szczególnych okolicznościach może zostać powiększone o 25% w stosunku do ograniczenia).

Abstrahując od analizy aspektu, czy ten spis był czy nie był przez syndyka na dzień ogłoszenia upadłości sporządzony, chcemy zwrócić uwagę czytelników na dość ważny motyw który cały czas przewija się w upadłości BHU Eurofarm - Witold Duchiewicz cały czas wskazuje w jego mniemaniu istniejące nieprawidłowości, natomiast syndyk Włodzimierz Bernackim, sędzia komisarz Jarosław Iwanek oraz inni sędziowe Sądu Rejonowego w Wałbrzychu chórem twierdzą, że wszystko jest cacy a winnym jest Witold Duchiewicz. Powstaje pytanie - kto ma rację? Kto mówi prawdę? Dać odpowiedź to jest właśnie nasze zadanie.

Witold Duchiewicz wskazuje także, że syndyk nie orientuje się zupełnie w temacie upadłości BHU Eurofarm, bowiem na sprawie o zmianę trybu upadłości, odbywającej się 13 maja 2005 roku (a więc 17 dni przed przyznaniem syndykowi wynagrodzenia w kwocie 800 tysięcy), syndyk nie potrafił określić wartości BHU Eurofarm, jaką działalność gospodarczą prowadzi w oparciu o masę upadłości, jakie są dochody tejże działalności a także m.in. czy zostały ściągnięte i w jakim zakresie należności.

Wskazuje że oznacza to że w zasadzie syndyk wogóle się nie orientuje w sprawach upadłości BHU Eurofarm.

Ważny jest także ten fragment, gdzie Witold Duchiewicz pokazuje, iż w pismach procesowych (a więc znanych sędziemu-komisarzowi Jarosławowi Iwankowi i Sądowi Rejonowemu w Wałbrzychu ) wskazywał że brakuje składników majątku na ok. 20 mln złotych oraz to że od momentu jak Włodzimierz Bernacki został nadzorcą majątku, czyli od 19 maja 2004, nie ma dostępu do majątku.

Znamy z wniosku syndyka jego zapatrywania z kolei na zachowanie upadłego, jak pamiętamy jest to ,"rozmyślne działanie zmierzające do zdyskredytowania postępowania upadłościowego w tym także organów je realizujących".

Co więc na obecną chwilę możemy powiedzieć już o zasadności wzajemnych zarzutów obu Panów?

Jeśli spojrzymy na pokazany w pierwszej części artykułu wniosek syndyka Włodzimierza Bernackiego, to syndyk w nim wydaje się już wiedzieć, w jakim zakresie prowadzi działalność gospodarczą upadłego. Witold Duchiewicz twierdzi że 13 maja 2005 nie wiedział, ale jak wiemy, wniosek o wynagrodzenie składał kilkanaście dni później, miał więc szansę się douczyć.

Dalej jednakże nie podaje wartości całości masy upadłości, powołuje się na wstępny opis przedsiębiorstwa, który jak sam wskazuje, nie obejmuje szeregu innych składników masy upadłości. Jak pamiętamy, środki trwałe jakie miały być podstawą do szacowania funduszy masy i wynagrodzenia syndyka to jedynie część majątku. W interesie syndyka jest pokazanie jak największych szacowanych funduszy masy upadłości a tymczasem pokazuje część składników majątku na dodatku nie ujmując relacji w stosunku do obciążeń. W pierwszej części artykułu wyrażone zostało zapatrywanie, iż nieujawnianie całości wartości masy upadłości mogłoby mieć na celu uniknięcie uprawdopodobnienia sensowności zawierania układu z wierzycielami. Natomiast teraz, kiedy znamy już zarzuty Witolda Duchiewicza, co do niewypełnienia przez syndyka obowiązków (i wykazanej na sprawie 13 maja 2005 roku niewiedzy w temacie upadłości) możemy mieć nieco inne spojrzenie. Może ten spis inwentarza faktycznie nie został w całości wykonany? Dlatego wniosek o wynagrodzenie opierał się jedynie na części składników majątku? Nie będziemy się zagłębiać - ważne jest że zarzut Witolda Duchiewicza o braku składników majątku nie został obalony, a wręcz przez postać wniosku syndyka jest uprawdopodobniony.

Zauważmy także, że Witold Duchiewicz wskazuje, że na sprawie 13 maja 2005 roku syndyk Włodzimierz Bernacki nie potrafił określić dochodowości prowadzonej przez siebie działalnosci gospodarczej. Douczyć się w temacie zakresu zakresu działalności gospodarczej jest łatwo w kilkanaście dni. Ale co z dochodowością? Jak pamiętamy, tejże dochodowości we wniosku syndyk nie podał także.

W naszym odczuciu, Witold Duchiewicz uprawdopodobnił niewykonanie przez syndyka wymaganych obowiązków. Nie jest jasne dlaczego w momencie składania wniosku o wynagrodzenie nie podaje oszacowania wartości wszystkich składników masy, chociażby na podstawie spisu inwentarza, bez wyceny biegłego. Nie podał także dochodowości prowadzonej działalności gospodarczej upadłego. Tym samym, wydaje się że Sąd w Świdnicy może uznać za nieuzasadnione wystąpienie szczególnych okoliczności dla powiększonego wynagrodzenia a przynajmniej warto się nad tym problemem pochylić.

No i na koniec zwróćmy uwagę na kluczowy element zażalenia - w przedostatnim akapicie Witold Duchiewicz wskazuje, iż zgodnie z art. 162 p. 2 puin, wynagrodzenie syndyka nie może przekroczyć 5% funduszy masy upadłości, a nie majątku masy upadłości, w związku z czym należałoby się ze strony Sądu Okręgowego w Świdnicy spodziewać rozstrzygającej analizy w tym temacie, czyli dyskusji na temat, czym są i jak się oblicza fundusze masy upadłości (przede wszystkim art. 335, 336 puin).

Nadchodzi długo wyczekiwany moment - Sąd Okręgowy w Świdnicy wydaje postanowienie

Ku zaskoczeniu, rozczarowaniu, 17 sierpnia 2005 Sąd Okręgowy w Świdnicy oddala zażalenie.

Zanim przyjrzymy się uzasadnieniu, wymieńmy skład Sądu. Warto to zrobić, bowiem używamy w artykule nieraz nazwy "Sąd Okręgowy w Świdnicy", a przecież Sąd tworzą ludzie, sędziowie. Nie można wszystkich wrzucać do jednego worka, jeden drugiemu nierówny (i w zakresie znajomości prawa, i w zakresie uczciwości i wreszcie - motywacji) dlatego w myśli idei "każdemu według zasług" nieodzowne jest to zrobić. Byli to:

  • przewodniczący, sędzia Janusz Fereński,
  • sędzia Marek Jankowski,
  • sędzia Agnieszka Terpiłowska.

Poniżej zamieszczamy 4 stronicowe postanowienie.

Postanowienie Sądu Okręgowego w Świdnicy

Bierzmy się więc do ostatniej, decydującej analizy przed puentą! Specjalnie na ten moment zachowaliśmy siły, bowiem zaraz wszystko będzie jasne.

Na pierwszy rzut oka, Sąd Okręgowy się bardzo nie napracował. 4 strony uzasadnienia, gdzie w zasadzie sedno analizy to 1,5 strony, począwszy od połowy 3 strony. Bardzo mało jak na ostatnią instancję odwoławczą mającą szansę zablokować obciążenie masy upadłości BHU Eurofarm kwotą zbliżającą się do miliona złotych, gdzie rzekomo wszystkim "organom" upadłościowym chodzi o dobro wierzycieli.

W drugim rzucie oka spostrzegamy na 2 stronie iż Sąd Okręgowy w Świdnicy potwierdza fakt znajomości przez Sąd Rejonowy w Wałbrzychu preliminarza kosztów/wydatków. Podkreśliliśmy czerwoną linią (2-ga strona). To tak "pro forma", żeby ostudzić "niektórych" zapały do "wymiksowania się" z jego znajomości odkąd wiemy, że "jego paskudnie wysokie kwoty" nakazywałyby umorzyć postępowanie upadłościowe zgodnie z art. 13 i 361 puin.

I rozpoczynamy jazdę bez trzymanki. Tym razem, będziemy cytować każdy akapit od śródtytułu "Sąd Okręgowy zważył co następuje:" (połowa 3-ciej strony), ponieważ mamy do czynienia z postanowieniem Sądu II instancji, a więc wyczerpaliśmy już wszystkie środki zaskarżenia, więc przynajmniej musimy zrozumieć "co tu do Witolda Duchiewicza rozmawiają":

Akapit 1

"Zgodnie z treścią art. 165 pkt. 1 Prawa Upadłościowego i naprawczego wstępną wysokość wynagrodzenia Syndyka, nadzorcy sądowego i zarządcy, określa Sąd na wniosek Syndyka, nadzorcy sądowego albo zarządcy, złożony w terminie dwóch miesięcy i po zaopiniowaniu wniosku przez sędziego-komisarza."

Taaak, w miarę poprawnie zacytowany art. 165 pkt 1 puin, za wyjątkiem urwanego fragmentu dotyczącego terminu dwóch miesięcy - pełne brzmienie to "w terminie dwóch miesięcy od ich powołania" (syndyka, nadzorcy sądowego, zarządcy). No i może tego wyjątkowego zastosowania akurat dla syndyka dużej litery "S". Jak widać, w Świdnicy także syndycy uchodzą za bogów (nadzorcy i zarządcy już nie).

Akapit 2, zdanie 1

"Przepis powyższy nie wskazuje przy tym żadnych konkretnych podstaw do ustalenia wynagrodzenia wstępnego, a jedynie wskazuje na opinię wniosku sędziego-komisarza."

Gwoli ścisłości, podstawą, ażeby syndyk, nadzorca sądowy i zarządca miał wogóle wynagrodzenie za wykonywane czynności w postępowaniu upadłościowym (więc m.in. także wstępne wynagrodzenie) jest art. 162 punkt 1 dający im prawo do wynagrodzenia. Należałoby zatem powiedzieć raczej, że art. 165 punkt 1 nie precyzuje, w jaki sposób ustalać wstępną wysokość wynagrodzenia.

Akapit 2, zdanie 2

"Przepis ten nie przewiduje również możliwości oddalenia takiego wniosku, który musi być złożony w terminie dwóch miesięcy od powołania syndyka."

Już zaczynamy "czuć" dokąd zmierza Sąd w Świdnicy. W stronę "braku możliwości negatywnego rozpatrzenia wniosku o wynagrodzenie".

Ale ciekawi nas, czy w związku z przytoczeniem 2-miesięcznego terminu złożenia wniosku o wynagrodzenie ("musi być złożony") Sąd w Świdnicy odniesie się do sposobu potraktowania wniosku syndyka Włodzimierza Bernackiego, bowiem akurat w tym przypadku, Włodzimierz Bernacki został powołany na syndyka w czerwcu 2004 roku, natomiast wniosek złożył 25 maja 2005 roku, a więc de facto ok. 11 miesięcy później. To trochę dłużej niż 2 miesiące nam się wydaje. Zobaczymy czy Sąd w Świdnicy się do tego faktu odniesie.

A tak nawiasem mówiąc, skoro zażalenie od postanowienia Sądu I instancji przysługuje (chociaż możliwości oddalenia wniosku przez Sąd I instancji wg Sądu Okręgowego nie ma), to wydawałoby się że w takim razie można wrócić sprawę do ponownego rozpatrzenia przez Sąd Rejonowy w Wałbrzychu, w razie niejasności, nieprawdaż?

Akapit 2, zdanie 3,4 - mały kleks ale w końcu zaczynamy dyskutować o funduszach masy upadłości

"Tak więc do ustalenia wynagrodzenia wstępnego bez wątpienia mają zastosowanie zasady określone w art. 162 pkt. 2 i 5 dotyczące ustalenia wysokości wynagrodzenia Syndyka, nadzorcy lub zarządcy. Przy określaniu wynagrodzenia wstępnego nie mogą mieć jednak zastosowania do ustalenia podstawy wynagrodzenia fundusze masy upadłości, bo takich po ogłoszeniu upadłości jeszcze po prostu nie ma."

Art. 165. Ustalenie wysokości wynagrodzenia (puin)
1. Wstępną wysokość wynagrodzenia syndyka, nadzorcy sądowego i zarządcy określa sąd na wniosek syndyka, nadzorcy sądowego albo zarządcy, złożony w terminie dwóch miesięcy od ich powołania i po zaopiniowaniu wniosku przez sędziego-komisarza.

2. Ostateczną wysokość wynagrodzenia ustala sąd po zatwierdzeniu sprawozdania syndyka, nadzorcy sądowego albo zarządcy z ich działalności, biorąc pod uwagę zakres oraz efekty dokonanych przez nich czynności.

3. Ustalając ostateczne wynagrodzenie syndyka, nadzorcy sądowego albo zarządcy sąd jednocześnie orzeka o obowiązku zwrotu do masy upadłości wypłaconych zaliczek na wynagrodzenie lub o obowiązku zwrotu wydatków, jeżeli były wyższe od odpowiednio ostatecznego wynagrodzenia lub wydatków koniecznych do poniesienia. O zwrocie zaliczek lub wydatków sąd orzeka także wtedy, gdy syndyk, nadzorca sądowy lub zarządca nie złożyli sprawozdania ostatecznego.

4.Na postanowienie sądu w przedmiocie wynagrodzenia syndyka, nadzorcy sądowego i zarządcy oraz zwrotu wydatków i pobranych zaliczek do masy upadłości przysługuje zażalenie.

Po pierwsze więc widzimy, że Sąd nie ma zamiaru dyskutować, czy syndyk Włodzimierz Bernacki w terminie złożył swój wniosek o wynagrodzenie. A jak wskazaliśmy wyżej, nie dotrzymany był termin 2 miesięcy, upłynęło 11 miesięcy.

Ten fakt, iż Sąd w Świdnicy tego nie dostrzegł jest o tyle znaczący, że sam wskazuje iż "musi być złożony w terminie dwóch miesiecy". Otóż nie musi. Panuje zgodność, że wskazany termin dwóch miesięcy ma charakter instrukcyjny (ustawodawcy chodzi o nadanie dynamiki biegowi postępowania likwidacyjnego, które nie może toczyć się w nieskończoność), co oznacza, że dopuszczalne jest również ustalenie wstępnej wysokości wynagrodzenia na skutek wniosku złożonego po upływie terminu. Tak więc Sąd wykazał się nieznajomością doktryny puin, uważając iż syndyk musi kiedy nie musi dotrzymać 2 miesięcznego terminu, ale za chwilę wcale nie ma ochoty sprawdzać czy ten termin został dochowany - kiedy jak widzimy - nie został.

Ale znów spostrzegamy czemu - ponownie "Syndyk" pisane jest z dużej litery, i ponownie - nadzorca i zarząca nie. To wszystko tłumaczy...

Jedziemy dalej. Sąd dalej wskazuje, że skoro art. 165 punkt 1 nie wskazuje jak ustalać wstępną wysokość wynagrodzenia, bez wątpienia mają zastosowanie ogólne zasady określone w art. 162 punkt 2 i 5.

No dokładnie o tym właśnie mówi Witold Duchiewicz w przedostatnim akapicie swojego zażalenia, że nie można do szacowania wynagrodzenia syndyka brać wartości elementów majątku masy upadłości ale wartości funduszy masy upadłości, co określa art. 162 punkt 2! Do których to funduszy jak wielokrotnie podkreślaliśmy zgodnie z art. 336 puin nie wchodzą środki uzyskane ze sprzedaży obciążonych elementów majątku masy upadłości w wielkości przeznaczonej na spłatę wierzycieli, które owe zabezpieczenia ustanowili, co w przypadku wskazanych przez syndyka elementów ma kluczowe znaczenie dla wielkości wynagrodzenia.

Art. 162. Wysokość wynagrodzenia (puin)
1. Syndyk, nadzorca sądowy i zarządca mają prawo do wynagrodzenia za swoje czynności odpowiadającego wykonanej pracy.

2. Wysokość wynagrodzenia nie może przekroczyć wartości 5% funduszów masy upadłości. Jeżeli wartość 5% funduszów masy upadłości nie jest wystarczająca dla ustalenia wynagrodzenia, o którym mowa w ust. 1, ustala się wynagrodzenie w wysokości nieprzekraczającej czterdziestokrotności przeciętnego miesięcznego wynagrodzenia w sektorze przedsiębiorstw bez wypłat nagród z zysku w czwartym kwartale roku poprzedniego, ogłoszonego przez Prezesa Głównego Urzędu Statystycznego.

3. [..]
4. [..]

5. W szczególnie uzasadnionych wypadkach sąd może określić wynagrodzenie wyższe niż określone w ust. 2 jednakże nie więcej niż o 25%, jeżeli jest to uzasadnione zwiększonym nakładem pracy.
A Sąd w Świdnicy mówi, że przy określaniu wynagrodzenia wstępnego nie mogą mieć jednak zastosowania do ustalenia podstawy wynagrodzenia fundusze masy upadłości, bo takich po ogłoszeniu upadłości jeszcze po prostu nie ma.

Hmy....Hmy... ciekawe spojrzenie.. Gdyby z chwilą ogłoszenia upadłości fundusze masy upadłości w całości miałyby być obecne, znaczyłoby to że majątek upadłej firmy się sam zlikwidował. Wówczas syndyk nie miał by wiele do roboty jak tylko dokonać ostatecznego planu podziału, i co oczywiście dla niego ważne - zainkasowania swojej 5% doli.

Ale mówiąc poważnie, nierzadko, a być może najczęściej jest tak, że upadłe przedsiębiorstwo "ma czyste konta bankowe", pustą kasę, czyli faktycznie brakuje płynnych funduszy masy upadłości. Niemniej jednak, w rzeczywistości gospodarczej, jeśli firma próbowała się ratować, może się okazać że środki pieniężne napływają na konto upadłej firmy. Tak więc nie jest to prawdą że zawsze po ogłoszeniu upadłości nie ma funduszy masy upadłości, w rozumieniu środków pieniężnych zaliczanych do funduszy masy upadłości.

Sąd jednakże może mieć na myśli inny aspekt. Otóż, w istocie, w momencie ogłoszenia upadłości nie jest znana dokładna wartość funduszy masy upadłości, bo po prostu nie wiadomo, jaką cenę uzyska się ze sprzedaży poszczególnych składników majątku. Nie są też do końca znane w 100% koszty likwidacji masy upadłości, koszty ew. sporów itp. Zauważmy jednakże, że dużo pewniejsze są wielkości obciążeń majątku. Znany wartości hipotek, mamy wiedzę na temat zastawów. Dlatego też w istocie, aby wogóle zacząć rozmawiać o wielkości funduszy masy upadłości, musimy zacząć posługiwać się oszacowaniami wartości majątku od której będziemy odejmować odpowiednio obciążenia.

Zwróćmy jeszcze uwagę, że Sąd z jednej strony wskazuje że ma zastosowanie art. 162 punkt 2 i 5, a z drugiej strony, że nie mogą mieć zastosowania fundusze masy upadłości bo ich jeszcze nie ma. Punkt 2 art. 162 mówi, że jeśli wartość 5% funduszy masy upadłości nie jest wystarczająca do ustalenia wynagrodzenia, o którym mowa w ust. 1 art. 162, to ustala się wynagrodzenie w wysokości nieprzekraczającej czterdziestokrotności przeciętnego miesięcznego wynagrodzenia w sektorze przedsiębiorstw bez wypłat nagród z zysku w czwartym kwartale roku poprzedniego, ogłoszonego przez Prezesa Głównego Urzędu Statystycznego. Idąc więc tokiem rozumowania Sądu, skoro nie ma jeszcze funduszy masy upadłości, nie mogą one mieć zastosowania, więc aby "nie przepłacić" bezpiecznie byłoby przyznać wstępne wynagrodzenie w w/w kwocie, będącej czterdziestokrotnością przeciętnego wynagrodzenia w sektorze przedsiębiorstw". Zauważmy więc, że wielkosć wynagrodzenia syndyka Włodzimierza Bernackiego przyjmując ten tok rozumowania (bez analizy obciążeń) powinno stanowić 97 362,80 zł.

Zauważmy także jeszcze jedno. Sąd dokonuje rozważań na temat istnienia funduszy masy upadłości po ogłoszeniu upadłości. Syndyk powinien złożyć wniosek o wynagrodzenie w terminie 2 miesięcy (powinien, nie musi). Po dwóch miesiącach od ogłoszenia upadłości syndyk, przystępujący niezwłocznie do likwidacji majątku mógł już np. sprzedać ruchomości aby uzyskać środki niezbędne do prowadzenia dalszych czynności likwidacji. Jakieś środki zaliczane do funduszy masy upadłości z chwilą składania wniosku mogą już istnieć.

W tej przedmiotowej sytuacji mamy dodatkowo do czynienia z wnioskiem złożonym po 11 miesiącach. "O suchym pysku" syndyk przecież nie likwidował BHU Eurofarm. W dodatku jak sam wskazuje, prowadzi działalność gospodarczą, zatrudnia 96 osób, płaci ZUS i podatki. Nie robi chyba tego kukurydzą!.

Jakoś więc te rozważania Sądu w Świdnicy są trochę abstrakcyjne, oderwane od tej konkretnej sytuacji. Niemniej jest wątpliwość, co dokładnie Sąd ma na myśli mówiąc "bo takich po ogłoszeniu upadłości jeszcze po prostu nie ma". Mamy nadzieję że w następnym fragmencie wątpliwość zostanie rozwiana.

Akapit 2, zdania 5,6,7 - po osiągnięciu art. 335 rozważania Sądu skręcają na bok

"Zgodnie z treścią art. 335 Prawa Upadłościowego i naprawczego fundusze masy upadłości obejmuja sumy uzyskane z likwidacji masy upadłości oraz dochodów uzyskanych z prowadzenia lub wydzierżawienia przedsiębiorstwa upadłego, a także odsetki od tych sum zdeponowanych w banku. Jest więc oczywistym że ustalenie wynagrodzenia ostatecznego (art. 165 pkt. 2 i 162) będzie możliwe dopiero po likwidacji masy upadłości. A zatem do ustalenia wynagrodzenia wstępnego istotna jest stosownie do cytowanego wyżej przepisu art. 165 punkt 1 opinia sędziego komisarza."

Na początek pogratulujmy dotarcia do art. 335 puin. Tak na pierwszy raz "gruba kobyła" jaką jest na przykład 5 wydanie "Prawa Upadłościowego i Naprawczego" z komentarzem, Stanisław Gurgul, [Duże Komentarze Becka], może porazić. Tu dajemy plus. Dopiero Sąd II instancji zaczyna odnosić się do tematu czym są fundusze masy upadłości i sięga po pierwszy stosowny artykuł.

Podeprzyjmy nasze wcześniejsze twierdzenia komentarzem:
"W doktrynie panuje zgoda co do tego, że zawarte w komentowanym przepisie wyliczenie źródeł funduszów masy upadłości ma przykładowy charakter, w grę bowiem mogą wchodzić także inne źródła, jak np. środki pieniężne, które znajdowały się w majątku upadłego (w gotówce lub na rachunkach bankowych) w chwili ogłoszenia upadłości, oraz - występujące często w praktyce - dochody z wynajmowania lub wydzierżawiania poszczególnych składników masy upadłości przed ich zbyciem."
[Prawo upadłościowe i Naprawcze, komentarz. Stanisław Gurgul. 5 wydanie, Duże Komentarze Becka, str. 862]


Tak więc autorytety potwierdzają iż nie można mówić, że z chwilą ogłoszenia upadłości nie ma żadnych funduszy upadłości. Mogą istnieć środki pieniężne do nich zaliczane. To tak nawiasem.

Niestety, na jednorazowych gratulacjach musimy poprzestać. Sąd w Świdnicy bowiem najwyraźniej nie ma zamiaru dalej dyskutować tematu funduszy masy upadłości. Determinacja w poznawaniu puin zakończyła się na art. 335. Sąd wskazuje w zdaniu 6 (drugie w cytacie) że ustalenie wynagrodzenia ostatecznego (a Witold Duchiewicz skarży wstępne) będzie możliwe dopiero po likwidacji masy upadłości (co jest prawdą), i, o zgrozo, wskazuje jako istotną opinię sędziego komisarza. Zapamiętajcie drodzy Czytelnicy ten moment. W tym miejscu właśnie, Sąd II instacji zakończył ścieżkę dociekania prawdy.

Najwyraźniej, do art. 336, następnego w kolejności, odnosić się nie zamierza!

Dlatego też, zanim przejdziemy do hitu sezonu, pozwolimy sobie zacytować komentarz do art. 335, aby pokazać, że nasze zapatrywania nie są wyssane z palca:

"Projekt definiuje pojęcie funduszów masy oraz wyraźnie odróżnia je od sum uzyskanych ze zbycia rzeczy i praw obciążonych rzeczowo, które podlegają podziałowi według innych zasad. Jest to konsekwencją przyjętych założeń, według których w postępowaniu upadłościowym sumy uzyskane ze zbycia rzeczy obciążonych rzeczowo, powinny być przeznaczone na zaspokojenie wierzycieli, których wierzytelności były w ten sposób zabezpieczone. Dopiero nadwyżka pozostała po zaspokojeniu tych wierzycieli powinna być przekazana do funduszów masy".
(Uzasadnienie do projektu ustawy - Prawo upadłościowe i naprawcze, s. 39) - cytowane przez: [Prawo upadłościowe i Naprawcze, komentarz. Stanisław Gurgul. 5 wydanie, Duże Komentarze Becka, str. 862]

Akapit 3, zdanie 8 - kulminacja tragifarsy!

"Bezspornym w sprawie jest fakt, że opinia sędziego-komisarza była pozytywna, oparta została na szacunkowej ocenie czynności koniecznych do przeprowadzenie postępowania upadłościowego, czasu ich trwania, na ocenie funduszów masy upadłości, jakie mogą zostać uzyskane po przeprowadzeniu postępowania - w oparciu o wstępne oszacowanie masy upadłości.".

Tak, bezspornym jest że opinia sędziego-komisarza była pozytywna.

Bezspornym jest także, że sędzia-komisarz Jarosław Iwanek
w swojej opinii WYPISUJE BZDURY, pokazuje swoja nieznajomość puin,
a Sąd w Świdnicy się właśnie na nią powołał!

To jakaś kompletna farsa!

Przypomnijmy kolejny raz, że sędzia-komisarz Jarosław Iwanek w swojej opinii do wniosku syndyka Włodzimierza Bernackiego twierdził, iż w sytuacji kiedy syndyk prowadzi działalność gospodarczą upadłego, ma prawo uzyskać wynagrodzenie do 10% całych funduszy masy upadłości, a nie do dodatkowego wynagrodzenia nie przekraczającego 10% rocznego zysku, w dodatku to udowadniał. Ponownie pokazujemy:



W zdaniu 7 (akapit 2) Sąd w Świdnicy stwierdził że istotna jest opinia sędziego-komisarza, skoro nie można do wynagrodzenia brać pod uwagę 5% ograniczenia funduszy masy upadłości.

To należy zapytać Szanowne grono sędziowskie, po co ta cała zabawa, żeby wynagrodzenie zatwierdzał sąd I instancji skoro ona jest dostateczna? Czemu ustawodawca nie włożył przyznanie syndykowi wynagrodzenie tylko i wyłącznie w ręce sędziego-komisarza?

I po co jeszcze ustawodawca daje szansę zażalenia się na postanowienie Sądu I instancji?

Widzicie także drodzy Czytelnicy, jakim zrozumieniem roli Sądu II instancji popisało się sędziowskie grono. Ot, po prostu, sędzia-komisarz dał opinię i jest ona święta. I co tam ma reszta za znaczenie.

Poza tym, jak więc sędzia-komisarz ma to wstępne wynagrodzenie podać? Z kosmosu? W tym przypadku wynagrodzenie jest z kosmosu. Kosmos, ostatnie pogranicze. Jak widać głupota nie ma granic.

Ale to nie koniec. Zauważmy, że Sąd w Świdnicy wskazuje, że sędzia komisarz oparł swoją opinię m.in. na ocenie funduszów masy upadłości. A przecież przed chwilą Sąd w Świdnicy perorował, że nie można do wstępnego wynagrodzenia brać pod uwagę funduszy masy upadłości!

Czy my śnimy?

Na coś takiego są potrzebne chyba jakieś mocne zioła.

Na dodatek w swojej analizie "funduszy masy upadłości", pomimo tego że skłaniał do niej Witold Duchiewicz w swoim zażaleniu, Sąd w Świdnicy nie miał zamiaru się zabrać całościowo i skończył na art. 335!

Mamy jeszcze parę wersetów. Zaciskamy zęby.

Akapit 3, zdanie 9 - trochę wciskania PR-owego kitu

"Podniesione przez upadłego zarzuty dotyczące niewłaściwego prowadzenia upadłości przez Syndyka nie znajdują uzasadnienia w aktach sprawy i nie miały wpływu na ustalenie wynagrodzenia wstępnego."

Czy w takich okolicznościach kogokolwiek może interesować opinia Szanownego Gremium w temacie prawidłowości prowadzenia postępowania upadłościowego??? Chyba nie bardzo.

Swoją drogą, niby to akta sprawy Sąd sprawdzał. A może wypadałoby na początek dokładnie przeczytać opinię sędziego-komisarza Jarosława Iwanka i skonfrontować ją z art. 163 puin? A dopiero później się wypowiadać?

Ale dobrze Szanowni Czytelnicy, że to zostało powiedziane przez Sąd w Świdnicy. Możecie sami obiektywnie ocenić, ile warte są te "opinie".

Akapit 3, zdanie 10 - Sąd wyjaśnia o co tu naprawdę chodzi

"Należy zwrócić uwagę, iż nie miałyby również wpływu na ustalenie wynagrodzenia ostatecznego, które zogdnie z treścią 165 pkt. 2 Prawa upadłościowego i naprawczego ustala Sąd po zatwierdzeniu sprawozdania Syndyka, nadzorcy sądowego albo zarządcy z ich działalności, biorąc pod uwagę zakres oraz efekty dokonanych przez nich czynności, czyli przede wszystkim wysokość wszystkich funduszy masy upadłości."

Tak, cieszymy się że Sąd nam uprzejmie wyjaśnił o co tu chodzi!

To był dopiero 1 rok upadłości BHU Eurofarm (w tej chwili w roku 2009 idzie 5 rok), a już wiadomo, że na ustalenie wynagrodzenia ostatecznego nie miałyby wpływu (przyszłe) podnoszone przez upadłego zarzuty!

Nie jest przesądzone iż nagle jakiś syndyk nie popełni rażących nieprawidłowości i np. nie zostanie zwolniony z funkcji. W tym przypadku jest pewne, że będzie trwać, i wynagrodzenie dostanie, co by Witold Duchiewicz nie podnosił.

Dobrze wiedzieć będąc upadłym, na czym się stoi, prawda?

Sędziowe z Sądu Rejonowego w Wałbrzychu się już przedstawili wcześniej, a teraz sędziowe z Sądu Okręgowego w Świdnicy także. Nie ma to jak rozpoznanie bojem.

Akapit 4

"Po przeanalizowaniu akt sprawy Sąd Okręgowy, w pełni podziela stanowisko Sądu I instancji, zwłaszcza, że jak wyżej wspomniano opinia Sędziego Komisarza jest pozytywna oraz oparta została na racjonalnych przesłankach i aktualnej dokumentacji upadłości. Nie oznacza to jednak, że wynagrodzenie ostateczne ustalone zgodnie z cytowanymi wyżej przepisami art. 162 i art. 165 Prawa upadłościowego i naprawczego nie może być niższe od wynagrodzenia wstępnego. "

Tiaaaa - chciałoby się powiedzieć.
Te racjonalne przesłanki to chyba tylko względem kieszeni syndyka.

Bo niezbyt racjonalne dla wierzycieli BHU Eurofarm. A gdyby tak Sąd w Świdnicy się naprawdę przyjrzał i przeanalizował akta sprawy, a przede wszystkim dostępną już wycenę Jana Brodziaka (ponownie poniżej zamieszczamy 2 strony), a także preliminarz wydatków z absurdalnymi kosztami likwidacji, to po pierwsze miałby wątpliwość czy tak wysokie wynagrodzenie jest zgodne z puin art. 336 a po drugie, czy wogóle nie należałoby zwrócić uwagę że postępowanie w przypadku takich oszacowań nie należy umorzyć.

Sąd tu dużo opowiada. Czy mu wierzyć? Zostawiamy Czytelnikom do zastanowienia.

Akapit 5

"Warto dodać, że wypłata zaliczek na wynagrodzenie jest ograniczona do % wstępnego wynagrodzenia, co zabezpiecza przed pobraniem zbyt wysokiego wynagrodzenia, przed jego ostatecznym ustaleniem (art. 166 pkt. 2. Prawa Upadłościowego i naprawczego)."

Tak, warto się nad tym zastanowić i dobrze że Sąd stworzył ten precedens abyśmy mogli się odnieść.

Skoro Sąd słusznie zauważył, iż ustawodawca wprowadził mechanizm zaliczkowania na poczet wstępnego wynagrodzenia oraz ograniczenie - innymi słowy po przyznaniu wynagrodzenia wstępnego w ustalonej w kwocie, do zakończenia likwidacji upadłego przedsiębiorstwa syndyk otrzyma w formie zaliczek maksymalnie 75% wstępnego wynagrodzenia - znaczy się ustawodawca jak to Sąd podkreśla dba, aby to wstępnie przyznane wynagrodzenie nie było niezasadnie za wysokie.

Jaki więc miałoby sens to ograniczenie w zaliczkowaniu, jeśliby wynagrodzenie wstępne brane byłoby z kosmosu? W odłączeniu od szacowania przewidywanych funduszy masy upadłości?

Jak pamiętamy, Sąd Okręgowy w Świdnicy najpierw nam mówi, że nie można stosować zasady 5% funduszy masy upadłości a tylko opinię sędziego-komisarza, potem że w przypadku tej sprawy pozytywna była ta opinia bo m.in. sędzia-komisarz Jarosław Iwanek spodziewane fundusze oszacował (czyli nie wziął jednak wynagrodzenia z kosmosu), a teraz Sąd mówi że trzeba uważać, aby nie przepłacić.

Bardzo spójne, prawda?

Mamy więc, jako puentę dowód, iż całe to przedstawione rozumowanie Sąd Okręgowego w Świdnicy, niedość że niekompletne o skrupulatną analizę czym są fundusze masy upadłości i jak się mają do BHU Eurofarm, a przede wszystkim do obciążeń i zabezpieczeń na elementach majątku (art. 336), które były podstawą do przyznania syndykowi wynagrodzenia, to jest jeszcze ze sobą sprzeczne.

Podsumowanie postanowienia Sądu Okręgowego w Świdnicy

W tym punkcie chcielibyśmy krótko podsumować postanowienie.

zdzichu

Komentarze internautów:

Komentowanie nie jest już możliwe.