Imieniny:

AferyPrawa.com

Redaktor Zdzisław Raczkowski ujawnia niekompetencje funkcjonariuszy władzy...
http://Jooble.org
Najczęściej czytane:
Najczęściej komentowane:





Pogoda
Money.pl - Kliknij po więcej
13 grudnia 2017
Źródło: MeteoGroup
Polskie prawo czy polskie prawie! Barwy Bezprawia

opublikowano: 12-08-2016

Rewolucja w sądach! Znamy kulisy rządowej reformy sądownictwa. Będzie weryfikacja sędziów!

fot: pixabay.com fot: pixabay.com

Planowana przez rząd reforma sądownictwa będzie dobrą okazją do tego, aby zweryfikować wreszcie polskich sędziów. „Warszawska Gazeta” dotarła do założeń rządowego projektu reformy.
Zaręczam, że będzie reforma sądownictwa – zapowiedziała w ubiegłym tygodniu premier Beata Szydło. Słowa te umknęły opinii publicznej w Polsce, gdyż koncentrowała ona uwagę na Narodowym Programie Mieszkaniowym „Mieszkanie plus”, który ma być niebawem oficjalnie zaprezentowany przez rząd. Nie należy się zresztą temu specjalnie dziwić. Własne mieszkanie dla milionów młodych Polaków to dzisiaj sprawa podstawowa dla ich egzystencji. Reforma polskiego sądownictwa to jednak dużo większe wyzwanie dla rządzących, niż wdrożenie programu, na który mają się składać tanie mieszkania na wynajem. Powód jest jeden: polski wymiar sprawiedliwości będzie się opierał nowej reformie ze wszystkich sił. Podniesie się wielkie larum, że jest ona zamachem na niezależność i niezawisłość polskiego sądownictwa. Dobrze już wie o tym premier Szydło, która podkreśliła, że ta zmiana „może być jedną z najtrudniejszych”. Dotyka bowiem materii, która nie była ruszana od czasów PRL-u. Ale, jak zaznaczyła Szydło, jest konieczna do przeprowadzenia, ponieważ funkcjonowanie polskich sądów obywatele oceniają negatywnie.

Nietykalne „święte krowy”

Reforma sądownictwa była jednym ze sztandarowych postulatów PiS-u jeszcze przed wyborami. Po pół roku funkcjonowania rządu mamy wreszcie w tej sprawie jasny komunikat. Nie od dzisiaj wiadomo, że sędziowie to grupa zawodowa, która zawsze rządziła się swoimi własnymi interesami, niekoniecznie zgodnymi z interesami polskiego państwa i jego obywateli. Zawsze też mocno opierała się wszelkim próbom reform polskich sądów. Domagała się tylko większych pieniędzy, jednocześnie dbając o to, aby ich praca nie podlegała żadnej ocenie. Nie chodzi tutaj o naruszanie niezawisłości sędziowskiej, ale o tak banalne sprawy, jak rejestracja czasu pracy sędziów (dziś pracują de facto tyle ile chcą) i niepowstawanie zatorów. Pół żartem, pół serio można powiedzieć, że sędziowie są niezawiśli od pracy.

Sędziowie chcą bronić swojego statusu nietykalnych świętych krów. Dlatego w sporze PiS-u z prezesem Trybunału Konstytucyjnego prof. Andrzejem Rzeplińskim wyraźnie opowiedzieli się po stronie tego ostatniego, przy okazji podważając kompetencje parlamentu. Były uchwały, stanowiska i listy z wyrazami sprzeciwu wobec rzekomego sabotowania przez rząd wyroków TK. Krajowa Rada Sądownictwa (KRS), która jest organem kolegialnym polskiego sądownictwa, w przyjętym w kwietniu br. stanowisku zarzuciła ministrowi sprawiedliwości Zbigniewowi Ziobrze (jest również członkiem KRS) bezprecedensowe próby ingerowania i wpływania na sędziów TK. Była to właśnie próbka tego, co czeka w przyszłości rząd Beaty Szydło, gdy ten zacznie realizować zapowiadaną reformę polskiego sądownictwa.

Kulisy reformy

Z trudności, jakie będą towarzyszyły wdrażaniu reformy polskiego sądownictwa, dobrze zdaje sobie sprawę również sam minister sprawiedliwości. Zbigniew Ziobro miał już w tym zakresie doświadczenia w latach 2006–2007, kiedy po raz pierwszy był szefem resortu. Warto wspomnieć, że uchwalony wówczas z jego inicjatywy 24-godzinny tryb uchylania sędziom immunitetów został potem jednoznacznie zakwestionowany przez TK. W ostatnich 10 latach Sąd Najwyższy otrzymał 136 wniosków o rozpatrzenie uchylenia immunitetu i wyraził zgodę na pociągnięcie sędziego do odpowiedzialności tylko w 53 przypadkach (w 48 odmówił, w 29 skierował do ponownego rozpatrzenia). Do SN trafiają już sprawy po selekcji dokonywanej przez sądy dyscyplinarne. Uchylenie immunitetu nie przesądza o winie, a jedynie zezwala na postawienie sędziemu zarzutów i rozpatrzenie jego sprawy przed sądem. Sędziowie nie chcą pozwalać nawet na to!

Dlatego minister Ziobro jest w przypadku reformy sądownictwa bardzo oszczędny w słowach i nie mówi zbyt wiele o tym, jak głębokie będą zmiany organizacyjne. Z tego powodu też nie konsultuje prac nad nowymi rozwiązaniami organizacyjnymi z KRS ani środowiskiem sędziowskim, słusznie obawiając się silnego kontrataku. Z informacji, do jakich dotarła „Warszawska Gazeta”, wynika, że zmieni się całkowicie struktura organizacyjna polskich sądów. Zniesione mają zostać m.in. sądy rejonowe, które połączone zostaną z okręgowymi. Część sądów okręgowych przemianowana zostanie na apelacyjne. Taki model organizacyjny ma znacznie usprawnić pracę polskiego sądownictwa. Całkowitej zmianie ulegnie również organizacja KRS, w której nie będą zasiadali już prezesi i wiceprezesi sądów. Nowe rozwiązania organizacyjne mają też wyeliminować miganie się sędziów od pracy. Prezesi sądów, podobnie jak szeregowi sędziowie, będą musieli rozpatrywać ściśle określoną ilość spraw. To również ma wpłynąć na sprawniejsze funkcjonowanie polskich sądów. Weryfikowana będzie nie tylko praca sędziów, ale także ich zachowanie i kultura na sali sądowej i poza nią. Nowe zasady postępowania dyscyplinarnego mają spowodować, że ci sędziowie, którzy zachowywali się w przeszłości niegodnie i w sposób niewłaściwy traktowali strony postępowania, zostaną usunięci z zawodu. Radykalnej zmianie ulegną wymogi stawiane polskim sędziom, m.in. podniesiony zostanie wiek konieczny do mianowania na sędziego. Znacznie podwyższone zostaną również kryteria moralne i etyczne dla sędziów. Szefowie resortu enigmatycznie wypowiadają się o procesie weryfikacji sędziów, który nastąpi przy wdrażaniu nowej reformy. Podkreślają jedynie, że każdy sędzia otrzyma nowy akt mianowania przez prezydenta RP i będzie to symboliczny początek nowej ery w polskim sądownictwie.

Usunąć PRL z sądów!

Jedno nie ulega dzisiaj wątpliwości: reforma polskiego sądownictwa, którą planuje rząd Beaty Szydło, ma po raz pierwszy od 25 lat szanse rozbić stary układ, funkcjonujący w nim niezmiennie od czasów PRL-u. I być może pozbędziemy się wreszcie takich sędziów jak Wojciech Łączewski (skazał byłego szefa CBA Mariusza Kamińskiego na trzy lata bezwzględnego więzienia de facto za zbyt ostrą walkę z korupcją), Igor Tuleja (w uzasadnieniu wyroku porównał działania CBA do metod stalinowskich), Joanna Bukowska (bezzasadnie kazała aresztować na 30 dni redaktora naczelnego „Gazety Finansowej” Jana Pińskiego i bezprawnie wydała za nim list gończy), Ryszard Milewski (był gotowy „ustawić” sąd na prośbę urzędnika rządu Donalda Tuska, za którego w rzeczywistości podał się nasz kolega redakcyjny Paweł Miter) i dziesiątki im podobnych. Gdy to zrobimy, nie będziemy mieli już do czynienia z sędziami niekompetentnymi, stronniczymi, naginającymi prawo lub je jawnie łamiącymi, wysługującymi się rządzącym, angażującymi się w politykę bądź łamiącymi wiele innych zasad, których winni przestrzegać, kryjąc się przy tym za woalem sędziowskiej bezstronności i niezawisłości.

Jedno jest dzisiaj pewne: aby uzdrowić polskie sądy, trzeba rzeczywiście zrobić w nich prawdziwą rewolucję. Tylko tą metodą jesteśmy w stanie ten cel osiągnąć. Ale warto się za to zabrać, bo od funkcjonowania sądów zależy stan całego naszego państwa.

Tekst ukazał się na łamach tygodnika Warszawska Gazeta! Kupujcie nowy numer w formie e-wydania: https://wogoole.pl/czerwiec/260-warszawska-gazeta-252016.html

ARTYKUŁY - tematy do przemyślenia z cyklu: POLITYKA - PIENIĄDZ - WŁADZA

Polecam sprawy poruszane w działach:
SĄDY PROKURATURA ADWOKATURA
POLITYKA PRAWO INTERWENCJE - sprawy czytelników

Komentarze internautów:

Komentowanie nie jest już możliwe.