Imieniny:

AferyPrawa.com

Redaktor Zdzisław Raczkowski ujawnia niekompetencje funkcjonariuszy władzy...
http://Jooble.org
Najczęściej czytane:
Najczęściej komentowane:





Pogoda
Money.pl - Kliknij po więcej
13 grudnia 2017
Źródło: MeteoGroup
Polskie prawo czy polskie prawie! Barwy Bezprawia

opublikowano: 26-10-2010

AFERY PRAWA MATACZENIE SĘDZIEGO GDAŃSK SĄD OKRĘGOWY ROBERT STUDZIENNY

Gdańsk - Pożar hali stoczni, już historyczny prowadzi od 5 lat nieudolny za to dyspozycyjny sędzia Robert Studzienny.

Proces trwa od 11 lat... Przypominamy tą tragedię.

Do pożaru w hali stoczni przy ul. Jana z Kolna w Gdańsku doszło 24 listopada 1994 roku. W tym czasie w budynku było kilka tysięcy osób.
Przyszli na koncert rockowego zespołu Golden Life. Ok. godz. 21 zapaliły się materace składowane pod drewnianą trybuną, a po chwili płonęła cała trybuna. Ludzie wpadli w panikę i rzucili się do wyjść. Wtedy okazało się, że nie wszystkie drzwi ewakuacyjne były otwarte. Na miejscu zginęły dwie osoby, a pięć zmarło w szpitalach. Ponad 300 osób zostało poparzonych. Do dziś policji nie dało się ustalić podpalacza.

W 1996 roku zakończono śledztwo. Jana S. (komendanta zakładowej straży pożarnej w Stoczni Gdańskiej), Ryszarda G. (pracownika technicznej obsługi produkcji stoczni) oraz Jarosława K. i Tomasza T. (organizatorów koncertu z Agencji Reklamy FM) prokuratura oskarżyła o niedopełnienie obowiązków przy organizacji i zabezpieczeniu imprezy, przez co mieli przyczynić się do tragedii (komendant straży ma dodatkowy zarzut "niedopilnowania opracowania instrukcji przeciwpożarowej"). Grozi im do
ośmiu lat więzienia.

Sprawa toczy się przed Sądem Okręgowym w Gdańsku od marca 1997 roku.
To jedno z najdłużej trwających postępowań w Polsce. Dlaczego twa tak długo? - Bo już dwa razy zmieniał się sędzia przewodniczący składu orzekającego i zgodnie z przepisami sprawa musiała zaczynać się od nowa - mówi obrońca Ryszarda G., mecenas Małgorzata Andryszkiewicz-Zejda.

Obecne postępowanie od pięciu lat prowadzi sędzia Robert Studzienny. Do tej pory udało mu się przesłuchać wszystkich świadków oraz odebrać opinie biegłych z zakresu budownictwa i pożarnictwa - razem to ponad 400 osób.

Na środowej rozprawie przez cztery godziny oglądano filmy z pożaru oraz wizji lokalnej w zgliszczach hali. To ostatnie dowody w procesie.
Podczas emisji obrońcy kilkakrotnie zwracali uwagę, że na filmie widać otwarte drzwi ewakuacyjne w hali i światełka wskazujące drogę ucieczki.
Materiał nagrany jest na czterech kasetach video. Na kolejnej rozprawie 20 lutego zaprezentowana zostanie ostatnia kaseta. Po tym prokurator i obrońcy wygłoszą mowy końcowe. Wyrok najprawdopodobniej zostanie ogłoszony w marcu.

Źródło: Gazeta Wyborcza Trójmiasto


Mawiają znajomi adwokaci ,że sędzia Robert Studzienny, to sędzia dyspozycyjny... Oceńmy to sami. Ponad pięć lat prowadzi sprawę bez wyraźnych efektów. Agencja, która organizowała koncert była w jakiś sposób powiązana z kręgiem kościelnym i to być może kładzie się cieniem na takiej a nie innej pracy Temidy w tej sprawie. Gdzie indziej ów sędzia potrafił skazywać osoby, którym kneblował usta odbierając im głos, a tu sprawa ślamazarni się. Ja Panu Bogu dziękuję, że tamtego wieczoru miałem do napisania materiał dla "Warsaw Voice" i to powstrzymało mnie od bycia na tym tragicznym koncercie. Może by mnie tu wśród żywych nie było. Dlatego zbulwersowany jestem tym, że sprawa jest prowadzona "na czas" przez sędziego Roberta Studziennego. Wszak 11 lat to aż nadto długo...
Będziemy przyglądać się "dokonaniom" tego urzędnika i będziemy ujawniać owoce jego pozorowanej pracy.
Temida bowiem nie może być ślepą na ludzką krzywdę.

Mamy też inne dowody nieetyki tego - jak powiedział to jeden z adwokatów - dyspozycyjnego, (notabene byłego prokuratora) R. Studziennego.
Czas na ujawnienie jego matactw sądowych.
To on znany jest z tego, że odbierał głos świadkom i fałszywie oskarżanych również nie dopuszczał do głosu. Jego władza na sali sądowej jest bezdyskusyjna i despotyczna.

Mógł być ukarany kwotą 10 tys. zł, zapłaci tylko dwa tysiące - Sądowa minigrzywna dla milionera

Taką grzywnę nałożył gdański sąd na jednego z najbogatszych Polaków - za to, że po raz kolejny nie stawił się na rozprawie.
Gdynianin Maciej Nawrocki od roku nie może przyjechać jako świadek do Sądu Okręgowego w Gdańsku. A to jest za granicą, a to się spóźni na samolot do Trójmiasta. Jego zeznania są potrzebne do zakończenia procesu Daniela Z. ps. "Zachar" - zdaniem organów ścigania jednej z czołowych postaci światka przestępczego. Co łączy "Zachara" z przedsiębiorcą z górnej półki? Otóż Nawrocki w 1998 r. miał wykupić się z rąk gangstera na zasadzie: dam 100 tys. dolarów, a ty nie będziesz już nasyłał na mnie swoich zbirów. Dla biznesmena sprawa była gardłowa, bowiem kilka razy doszło do nieudanych zamachów na jego życie - mieli za tym stać właśnie ludzie "Zachara".

Pieniądze przekazano. W roli kuriera do przewozu gotówki wystąpił zaufany "Zachara", Rosjanin Jurij Fomine-Klinkosz. Jednak 100 tys. dolarów po drodze zniknęło, razem z rosyjskim przyjacielem. Żal "Zachara" był wielki - kazał Klinkosza znaleźć i zabić. Tego właśnie dotyczy proces, w którym Nawrocki występuje jako świadek.

Nawrocki według ostatniego rankingu najbogatszych Polaków w tygodniku "Wprost" zajmuje 37. miejsce. Łączny przychód jego firm w r. 2006 szacowany jest na 750 mln zł. Jest na przyjacielskiej stopie z biznesowym rekinem Ryszardem Krauze. Obecnie Nawrocki to największy we wschodniej Europie producent pianki poliuretanowej, należy do niego m.in. malborska "Organika".

W czwartek 24 stycznia biznesmen poinformował sąd przez adwokata, że na rozprawę nie przybędzie, bo samolot do Gdańska został odwołany. To już czwarta nieobecność. Sędzia nałożył na Nawrockiego 2 tys. zł grzywny. Następna rozprawa jest wyznaczona na 28 lutego. Jeśli Nawrocki się nie zjawi, będzie doprowadzony siłą - grozi mu też tydzień aresztu.

Kontrowersje budzi jednak wysokość grzywny nałożonej na Nawrockiego. Maksymalnie sąd mógł go ukarać kwotą 10 tys. zł. Dlaczego sędzia Robert Studzienny nie wyznaczył wyższej kwoty? Kilka tygodni temu gdański sąd nałożył grzywnę 8 tys. zł na świadka mającego zeznawać w innym procesie - nie była to multimilionerka, a jedynie była narzeczona zamordowanego gangstera o pseudonimie Szwarceneger.
- Dwa albo osiem tysięcy to i tak dla Nawrockiego drobniaki - bronią decyzji Studziennego koledzy sędziowie.
- Ważne jest, że nie będzie już mógł urządzać sobie kpin. Nie przyjedzie na rozprawę, to przekona się, że ręka Temidy jest twarda.

Proces "Zachara" w którym Nawrocki ma wystąpić jako świadek - to jeden z wątków głośnej sprawy tzw. Klubu Płatnych Zabójców. Chodzi o grupę 9 oskarżonych, którzy mają na koncie cztery zabójstwa i nieudane zamachy na życie innych osób. 42-letni Nawrocki miał być jedną z ofiar - według prokuratury zlecił to jego 53-letni brat Maciej N. Motywem prawdopodobnie była zawiść i rywalizacja o względy rodziców.

Źródło: Gazeta Wyborcza Trójmiasto

Polecam sprawy poruszane w działach:
SĄDY PROKURATURA ADWOKATURA
POLITYKA PRAWO INTERWENCJE - sprawy czytelników

Tematy w dziale dla inteligentnych:
ARTYKUŁY - tematy do przemyślenia z cyklu: POLITYKA - PIENIĄDZ - WŁADZA

"AFERY PRAWA" - Niezależne Czasopismo Internetowe www.aferyprawa.com
Stowarzyszenia Ochrony Praw Obywatelskich
Zespół redakcyjny: Zdzisław Raczkowski, Witold Ligezowski, Emilia Cenacewicz, Małgorzata Madziar, Krzysztof Maciąg, Zygfryd Wilk, Bogdan Goczyński, Zygmunt Jan Prusiński,
Mirosław Rój-Sarnecki, oraz wielu sympatyków SOPO

uwagi i wnioski proszę wysyłać na adres: afery@poczta.fm
redakcja@aferyprawa.com


Dziękujemy za przysłane teksty opinie i informacje.

WSZYSTKICH INFORMUJĘ ŻE WOLNOŚĆ WYPOWIEDZI I SWOBODA WYRAŻANIA SWOICH POGLĄDÓW JEST ZAGWARANTOWANA ART 54 KONSTYTUCJI RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ.

zdzichu

Komentarze internautów:

Komentowanie nie jest już możliwe.

~Gerard
23-12-2014 / 23:29
This @beanie819 This comment makes no sense. The Rainbow Falls (American side) have so much talus (fallen rock) at the boottm" rel="nofollow">qhguvpo.com">boottm, the water just lands on rocks. Nobody is known to have survive that plunge. The Horseshoe Falls (from Goat Island, US, to Canada) mostly falls into water. Though nearly impossible, several people survived the plunge. Roger Woodward was 7 y.o. when he went over with a bathing suit and a life jacket, and survived; followed by Kirk R. Jones in 2003, and a man in March 2009. Was this answer helpful?
~Stafon
20-12-2014 / 10:14
Haha. I woke up down today. You've chereed me up!