Imieniny:

AferyPrawa.com

Redaktor Zdzisław Raczkowski ujawnia niekompetencje funkcjonariuszy władzy...
http://Jooble.org
Najczęściej czytane:
Najczęściej komentowane:





Pogoda
Money.pl - Kliknij po więcej
25 marca 2019
Źródło: MeteoGroup
Polskie prawo czy polskie prawie! Barwy Bezprawia

opublikowano: 13-12-2010

Białystok -MORDERCY PRAW CZŁOWIEKA w wykonaniu SSR Beata Wołosik - GDZIE SIĘ PODZIAŁA TA DEMOKRACJA? Leszek Bubel

Wymiar sprawiedliwości z piekła rodem czy rodem ze stalinizmu?

Po ponad dwudziestu latach obowiązywania ustroju demokratycznego, z przerażaniem stwierdziłem, że obudziłem się w państwie totalitarnym. Niby na papierze zapisano szereg haseł wzniosłych i pięknych: dobro państwa, demokracja, społeczeństwo obywatelskie, wolność słowa etc., ale co mi z tego, skoro w praktyce są martwe?! Dla rządzącej Polską ekipy są one jedynie pustymi frazesami, a praktyka okazuje się zbrodnicza. I to w wymiarze sprawiedliwości. Może dlatego, że najciemniej jest zawsze pod latarnią!

Znalazłem się w takiej sytuacji, że popadłem w niełaskę rządzących, którym nie podoba się moja działalność w sferze publicznej oraz prasa, którą redaguję. Po tym jak dopchali się do władzy, zachłysnęli się przywilejami, wynikającymi z bliskości koryta i konsekwentnie oraz z premedytacją realizują politykę TKM!!! To takie swojskie! I tak dobrze znane z poprzedniego ustroju.

TO CO NA PAPIERZE

Z dostępnej na rynku literatury dowiedziałem się, że:

(1) Wolność wypowiedzi stanowi jeden z najważniejszych składników demokracji. Pojęcie „wolności wypowiedzi” obejmuje swym zakresem wolność posiadania poglądów oraz otrzymywania i przekazywania idei bez ingerencji władz publicznych i bez względu na granice państwowe[1].

(2) [wolność słowa] Stanowi wartość zapewniającą samodzielność podejmowania decyzji oraz autonomię działania. Te dwie cechy wyrażają się w możliwości swobodnego poszukiwania, otrzymywania, wyrażania oraz rozpowszechniania poglądów i informacji za pomocą słowa mówionego, pisanego, drukowanego, gestu czy dzieła sztuki[2].

(3) Według Z. Cybichowskiego wolność słowa zawiera w sobie prawo do wyboru formy słowa i prawo wyboru słuchaczy, zatem należy uznać, że określone poglądy mogą być wyrażone w dowolnej postaci[3].

(4) Demokracja nie jest stałą dominacji opinii większości. Punktem widzenia ochrony praw człowieka, jedną z najważniejszych cech państwa demokratycznego jest uznanie pluralizmu politycznego[4].

(5) W orzecznictwie Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu wskazuje się, iż wolność wyrażania opinii stanowi jedną z zasadniczych podstaw demokratycznego społeczeństwa, zaś na koncepcjach pluralizmu, tolerancji i otwartości opiera się każde demokratyczne społeczeństwo[5] oraz, że swoboda wypowiedzi stanowi jeden z fundamentów demokratycznego społeczeństwa oraz jeden z podstawowych warunków jego rozwoju i samorealizacji jednostki [6].

Wobec powyższego miałem prawo sądzić, iż moja działalność w sferze publicznej – chociaż niepoprawna politycznie – jest w demokratycznym społeczeństwie pożądana i dobrze służy demokracji.

PRZERAŻAJĄCA RZECZYWISTOŚĆ

Jednak Platforma Obywatelska zorganizowała na mnie nagonkę, zmasowany atak na wszystkich możliwych frontach, aby wsadzić mnie za kartki i w ten sposób rozwiązać problem prasy niepoprawnej politycznie. Pomysł genialny, nieprawdaż? Sam Andrej Wyszyński by się go nie powstydził! Tak samo jak metod, które są stosowane, aby ów pomysł zrealizować! Z inspiracji Platformy Obywatelskiej spłynęła na mnie lawina aktów oskarżenia z art. 256 k.k. i 257 k.k., przy czym moje zachowanie w żadnym przypadku nie wypełniło znamion wskazanych czynów.

Premier Donald Tusk wydał zarządzenie P-121-8-09 z dnia 2 lutego 2009 r. w sprawie Zespołu Monitorującego Krajowy Program Przeciwdziałania Dyskryminacji Rasowej, Ksenofobii i Związanej z nim Nietolerancji, za pomocą którego jawnie wywiera naciski na prokuratorów, aby kończyli aktami oskarżenia postępowania przygotowawcze w zakresie objętym ww. zarządzeniem, nawet jeśli zachowanie podejrzanego nie wyczerpało znamion czynu zabronionego. W ten sposób doszło do masowego preparowania aktów oskarżenia przeciwko mnie (sporządziły je Prokuratury w Białymstoku, Lublinie, Wrześni, a nawet w Warszawie). Chociaż prowadzę działalność wydawniczą w ten sam sposób od ponad piętnastu lat, zgodnie z literą prawa, a stan prawny w tym zakresie się nie zmienił, w ciągu ostatnich kilku lat spłynęła na mnie lawina aktów oskarżenia z art. 256 k.k. i art. 257 k.k. Aktualnie toczy się kilka śledztw z postawionymi prokuratorskimi zarzutami. W żadnym przypadku moje zachowanie nie wypełniło znamion wskazanych artykułów. Tą „obławę prokuratorską” zawdzięczam Premierowi Donaldowi Tuskowi, który namawia do popełnia przestępstw podległych sobie urzędników państwowych. Roztacza nad nimi parasol ochronny i nagradza awansami.

Stałe monitorowanie przez prokuratury okręgowe spraw o przestępstwa popełnione na tle rasowym poprzez obejmowanie ich nadzorem służbowym w celu wyeliminowania pochopnego odmawiania wszczęcia postępowania w takich sprawach lub ich umarzania z powodu znikomej szkodliwości społecznej czynu, wynikające z zadań nałożonych na Ministerstwo Sprawiedliwości przez Krajowy Program Przeciwdziałania Dyskryminacji Rasowej, Ksenofobii i Związanej z Nim Nietolerancji, w związku z którym Premier Donald Tusk wydał zarządzenie nr P – 121 – 8 – 09, jest pogwałceniem art. 32 Konstytucji, a także licznych artykułów Kodeksu karnego, m.in. art. 234 k.k. (fałszywe oskarżenia), art. 235 k.k. (tworzenie fałszywych dowodów dla podjęcia ścigania o przestępstwo), art. 236 (zatajenie dowodów niewinności osoby podejrzanej), art. 238 k.k. (fałszywe zawiadomienie o przestępstwie), art. 239 (poplecznictwo), art. 258 § 3 (kierowanie zorganizowaną grupą przestępczą).

W Biurze Postępowania Przygotowawczego wyznaczonych zostało dwóch prokuratorów, do których dodatkowych zadań należy koordynowanie działań karno – prawnych i pozakarnych prokuratury, dotyczących naruszeń wolności bądź nawoływania do nienawiści na tle różnic narodowościowych, etnicznych, rasowych i wyznaniowych. W ramach wykonywania tych zdań prokurator gromadzi dane przekazywane raz na kwartał przez poszczególne prokuratury apelacyjne (od połowy 2009 r. dane te będą przekazywane raz na pół roku), sporządza wykazy spraw prowadzonych w jednostkach organizacyjnych prokuratury, w danym okresie statystycznym i w oparciu o te dane dokonuje analizy spraw.

Podsumowania tych analiz zawierających zbiorcze dane statystyczne są publikowane w na stronie internetowej Prokuratury Krajowej www.pk.gov.pl. Tego typu działania są sprzeczne z zasadami praworządności, pluralizmu, tolerancji i otwartości, bez których nie ma demokratycznego państwa.
W imię czego – bez żadnej podstawy prawnej – pewnej grupie obywateli przyznaje się przywileje?!
Jeżeli istnieje taka potrzeba, to tego typu przywileje winny być wprowadzane w formie ustawowej – poprzez zmianę art. 256 k.k. i 257 k.k. i uzupełnienie tychże artykułów o zapisy, dotyczące antysemityzmu, ksenofobii, nietolerancji i dyskryminacji, czy zakaz jakiejkolwiek krytyki poczynań ww. mniejszości. Być może nastał najwyższy czas, aby zdefiniować te pojęcia, wyznaczyć ich ramy i jasno określić, na jakie zachowanie prawo zezwala, a jakich zakazuje. 
Jeżeli w Kodeksie karnym pojawi się przepis, zakazujący jakiejkolwiek krytyki pod adresem osób pochodzenia żydowskiego, będę go przestrzegał
.

Jednakże w obowiązującym stanie prawnym przepisy dotyczące wolności słowa (zwłaszcza art. 54 Konstytucji oraz art. 41 Prawa prasowego) uprawniają mnie do takiej krytyki, wręcz jest ona pożądana. Opisane zachowanie ekipy rządzącej stanowi pogwałcenie jednej z naczelnych zasad prawa karnego – zasady nullum crimen sine lege scripta, z której wynika, że prawo karne musi być prawem pisanym oraz musi być zapisane w specyficznym akcie normatywnym, jakim jest ustawa. Żądanie, aby prawo karne było zapisane w ustawie, ma związek z monteskiuszowskim trójpodziałem władz i powierzeniem funkcji tworzenia prawa karnego legislatywie. Sądy mają tylko interpretować ustawy, a prawo karne nie może być tworzone przez władzę wykonawczą w postaci aktów normatywnych niższej rangi (rozporządzenia, zarządzenia). Uchwalenie ustawy wymaga przestrzegania złożonej, w dużym stopniu jawnej, procedury legislacyjnej, prowadzonej pod kontrolą opozycji i trwającej pewien czas, co daje większe szanse uniknięcia zmian pochopnych.

Dlatego też tego typu naciski na prokuratorów, aby kończyli aktami oskarżenia postępowania przygotowawcze, nawet gdy zgromadzony materiał dowodowy przemawia za umorzeniem postępowania przygotowawczego lub odmową wszczęcia tegoż postępowania, są bezprawne i zasługują na ściganie na drodze karnej.

MIGAWKI Z PROCESU W BIAŁYMSTOKU

W celu zaprezentowania, chociaż wybiórczo, skali bezprawia i pogwałcenia zasad demokratycznego państwa prawa przy okazji procesów przeciwko mnie, posłużę się przykładem sprawy w Białymstoku.

(1) Dnia 28 sierpnia 2006 r. Prokurator Izabela Bohdziewicz (istotne jest to, że w momencie prowadzenia postępowania przygotowawczego przeciwko mnie była Prokuratorem Prokuratury Rejonowej delegowanym do Prokuratury Okręgowej, więc miała motywację, aby zakończyć sprawę aktem oskarżenia i zasłużyć na wymarzony awans), prowadząca postępowanie przygotowawcze przeciwko mnie o sygn. akt V Ds. 28/06 S (aktualnie sprawa zawisła przed Sądem Rejonowym w Białymstoku, XV Wydział Karny, sygn. akt: III K 1340/07) postanowiła zasięgnąć opinii biegłych lekarzy psychiatrów w celu stwierdzenia w oparciu o jednorazowe badanie psychiatryczne i akta sprawy, czy cierpię na chorobę psychiczną, upośledzenie umysłowe lub inne zakłócenie czynności psychicznych, a jeżeli tak, to czy z ich powodu w czasie czynu mogłem rozpoznać jego znaczenie i pokierować swoim postępowaniem bądź też zdolności te były w znacznym stopniu ograniczone; jaki jest mój aktualny stan zdrowia oraz moja zdolność do udziału w postępowaniu.

(2) Dnia 7 grudnia 2006 r. oficerowie ABW - na polecenie ww. prokurator – ok. 5.30 zatrzymali mnie celem przewiezienia na badanie psychiatryczne w Tworkach pod Warszawą, choć nie istniały ku temu żadne podstawy, ponieważ nie uchylałem się od stawiennictwa. Kiedy byłem wieziony na te badania, około godziny 10.00 rano, w Radio Zet usłyszałem „newsa” z ostatniej chwili, że właśnie trwa konferencja prasowa w Prokuraturze Okręgowej w Białymstoku, podczas której rzecznik tejże prokuratury, Adam Kozub, udzielił mediom informacji, iż ja (dwukrotny kandydat na urząd Prezydenta RP i były poseł) jestem właśnie wieziony na badania psychiatryczne w Tworkach.

Zostałem na nie siłą, zakuty w kajdankach, przewieziony, czemu towarzyszyła cały dzień medialna wrzawa w programach informacyjnych. Prokuratorzy z Białegostoku bezprawnie (z pogwałceniem art. 13 ust. 2 ustawy Prawo prasowe z 26 stycznia 1984 r.) ujawnili prasie moje imię, nazwisko oraz wizerunek. Było to celowe działanie, aby dodatkowo zdyskredytować mnie w oczach opinii publicznej, tym bardziej, że w Warszawie jest kilka miejsc, które mogły przeprowadzić badanie. Wybrano Tworki, jednoznacznie się kojarzące i to przy medialnym rozgłosie. Opinia biegłych lekarzy psychiatrów stwierdza, że byłem i jestem zupełnie zdrowy, z tym, że o tym fakcie prokuratura już mediów nie poinformowała. Gwoli ścisłości dodam, że na trzy wcześniejsze terminy badań nie stawiałem się, ponieważ i w pierwszym przypadku wezwanie dostałem po wyznaczonym terminie dokonania czynności, co udokumentowałem pismem wysłanym do akt sprawy. W dwóch pozostałych przypadkach terminy badań nakładały się równocześnie na wezwania do innej prokuratury i na policję w innych sprawach.

(3) Prokurator Izabela Bohdziewicz w akcie oskarżenia z dnia 2 kwietnia 2007 r. – stawianych mi w zarzutach zawarła cytaty z artykułów w piśmie „Nacjonalista”, które nie są mego autorstwa. Nigdy nie byłem także redaktorem naczelnym wskazanego pisma, w związku z czym nie istnieje żadna podstawa faktyczna ani prawna do tego, aby przedstawić mi zarzuty takiej treści. Dodatkowo pragnę wskazać, iż w stawianych mi zarzutach znalazły się sformułowania, będące cytatami z cytatów (czyli cytatami z artykułów, w których były zacytowane teksty piosenek z wyraźnym zaznaczeniem, że jest to cytat), co nie zostało zaznaczone przez Panią Prokurator Bohdziewicz. Wobec tego, z aktu oskarżenia z dnia 2 kwietnia 2007 r. wynika, że to ja jestem autorem tych cytatów.

W chwili obecnej Prokurator Izabela Bohdziewicz uzyskała już obiecany w zamian za ten akt oskarżenia awans i jest Prokuratorem Prokuratury Okręgowej, co potwierdza tezę, iż działa z premedytacją i umyślnie spreparowała akt oskarżenia przeciwko mnie z dnia 2 kwietnia 2007 r.

Aktualnie sprawa zawisła przed Sądem Rejonowym, XV Wydział Karny w Białymstoku, sygn. akt: III K 1340/07 i prowadzi ją SSR, Beata Wołosik (42-letnia „seniorka” wśród młodych Sędziów Sądu Rejonowego, która zapewne doczekałaby emerytury w Sądzie Rejonowym, gdyby nie fakt, że trafiła jej się moja sprawa. Wiadomo, że za wydanie wyroku skazującego w takiej „politycznej” sprawie Ministerstwo Sprawiedliwości nie skąpi łask ani zaszczytów. Zatem wraz ze mną spłynęła na Sędzię Wołosik nadzieja i wizja przyszłości pełnej chwały i splendoru). Sędzia Beata Wołosik jest wyjątkowo zmotywowana, wręcz zdesperowana, aby jak najszybciej przenieść się z zapyziałego Sądu, gdzie ona – kobieta wkraczająca w smugę cienia – prezentuje się co najmniej egzotycznie na ministerialne salony, aby nadzorować swoich dotychczasowych współpracowników, którzy szeptali o niej złośliwości na sądowych korytarzach i mieli czelność nie kłaniać się jej w pas. Te marzenia sprawiły, że Sędzia Wołosik w sprawie, w której jestem oskarżonym, idzie jak czołg, depcząc zasady demokratycznego państwa prawnego (jak np. prawo do obrony, prawo do rozpoznania sprawy przez niezawisły i bezstronny sąd), zasady etyki sędziowskiej i dobre obyczaje. Nie boi się Boga, Historii ani Sprawiedliwego Osądu jej postępków, a ludzi ma za nic (poza Prokurator Izabela Bohdziewicz, rzecz jasna). Lista jej bezprawnych, haniebnych wyczynów, które stanowią zarazem pogwałcenie prawa człowieka, jest horrendalnie długa. Ograniczę się tylko do tych najcięższego kalibru:

(4) Sędzia Wołosik notorycznie fałszuje protokoły przebiegu rozpraw i odmawia ich sprostowania. SSR Beata Wołosik odmówiła sprostowania protokołu rozprawy głównej z dnia 27 maja 2008 r., podczas której składałem wyjaśnienia. Treść moich wyjaśnień, złożonych przed Sądem Rejonowym w Białymstoku, XV Wydział Karny, sygn. akt: III K 1340/07, w dniu 27 maja 2008 r. została zarejestrowana przez kamerę jednego z operatorów, obecnych na sali rozpraw, który za zgodą Sądu utrwalił treść tychże wyjaśnień oraz obraz. Nagranie jest wiernym zapisem całej rozprawy - nie fragmentarycznym, lecz całościowym. Zostały na nim zarejestrowane moje wyjaśnienia w oryginale, wraz z powtórzeniami, pauzami oraz tempem typowym dla języka mówionego. Treść moich wyjaśnień, zapisanych na płycie CD, znacząco odbiega od tego, co jest zapisane w protokole z dnia 27 maja 2008 r. (płyta w załączeniu z nagraniem całości moich wyjaśnień, złożonych przed Sądem w dniu 27 maja 2008 r.); pominięte zostało jakieś 70 % (słownie: siedemdziesiąt procent) moich wyjaśnień.

Pragnę zwrócić uwagę na specyfikę przedmiotowej sprawy, w której przedmiotem aktu oskarżenia jest słowo pisane i w gruncie rzeczy proces dotyczy granic wolności słowa w demokratycznym państwie. Wobec tego w interesie wymiaru sprawiedliwości leży jak najbardziej rzetelne protokołowanie wszystkiego, co dzieje się na sali rozpraw.

Niestety, wersja złożonych przeze mnie wyjaśnień, zapisana w protokole rozprawy głównej z dnia 27 maja 2008 r. znacząco odbiega od oryginału, w związku z czym złożyłem wniosek o sprostowanie protokołu tejże rozprawy. Stosowny wniosek o sprostowanie złożył także mój obrońca, adw. prof. dr hab. Piotr Kruszyński, załączając do przedmiotowego wniosku płytę CD z nagraniem moich wyjaśnień.

Mój Obrońca (Profesor Uniwersytetu Warszawskiego, Kierownik Katedry Prawa Karnego Uniwersytetu Warszawskiego i adwokat z wieloletnią praktyką) wskazywał, iż zgodnie z art. 148 § 2 k.p.k., wyjaśnienia, zeznania, oświadczenia i wnioski oraz stwierdzenia określonych okoliczności przez organ prowadzący postępowanie zamieszcza się w protokole z możliwą dokładnością. Osoby biorące udział w czynności mają prawo żądać zamieszczenia w protokole z pełną dokładnością wszystkiego, co dotyczy ich praw lub interesów. Wskazany przepis określa wymogi treściowe każdego protokołu jako procesowego dokumentu przebiegu czynności. Powinien on odzwierciedlać rzeczywisty jej przebieg, stąd wymóg, aby wyjaśnienia, zeznania, oświadczenia i wnioski oraz stwierdzenia okoliczności były wciągane do protokołu z możliwą dokładnością, w miarę możności z zachowaniem formę językowej stosowanej przez oświadczającego, co ma istotne znaczenie także dla kontroli procesowej[7]. Protokół powinien stanowić obiektywny i rzeczowy przekaz informacji wolny od zniekształceń i zachowujący wszystko, co może mieć znaczenie w toczącym się postępowaniu[8]. Także w orzecznictwie sądowym podkreśla się, iż każdy protokół powinien odzwierciedlać rzeczywisty przebieg protokołowanej czynności, stąd też przepis art. 148 § 2 k.p.k. przewiduje wymóg, aby m.in. wyjaśnienia czy zeznania osób przesłuchiwanych były wciągane do protokołu z możliwą dokładnością, i to w miarę możliwości z zachowaniem formy językowej stosowanej przez wyjaśniającego (zeznającego, oświadczającego). Ma to bowiem istotne znaczenie dla kontroli rzetelności przeprowadzonej czynności przesłuchania. (...) Prawidłowo sporządzony protokół winien być wierną kopią rejestracji magnetowidowej przesłuchania (…). Protokół winien zawierać także, w jakich momentach świadek milczał, wahał się, czy nie udzielał jednoznacznej odpowiedzi[9].

W protokole z dnia 27 maja 2008 r. znajduje się m.in. rozbieżność pomiędzy nagraniem na płycie CD a zapisem w protokole o znaczeniu zasadniczym z punktu widzenia mojej linii obrony. W protokole zostało zapisane jako moje stwierdzenie: Ja uważam, że wśród Żydów jest wielu złych ludzi, także wśród polityków, ja nie zaprzeczam ze jestem antysemitą III RP. Ja jestem oskarżony o antysemityzm [k. 2703 akt sprawy o sygn.: III K 1340/07]. W rzeczywistości powiedziałem w tym miejscu zupełnie co innego, co znajduje uwidocznienie na załączonej płycie CD – nie tylko użyłem innych sformułowań, ale także sens wypowiadanych przeze mnie słów był zupełnie inny. Powiedziałem, że media okrzyknęły mnie naczelnym antysemitą III RP i nawet już przestałem zaprzeczać, chociaż to nieprawda, bo ja wszystkich ludzi dzielę na dobrych i złych.

W świetle doktryny i orzecznictwa nie ulega wątpliwości, że protokół zeznań (wyjaśnień) ma utrwalać treść wypowiedzi w sposób oddający istotę rzeczy[10]. We wskazanym tylko przykładowo sformułowaniu widać wyraźnie, iż w przedmiotowej sprawie w protokole rozprawy z dnia 27 maja 2008 r. znajdują się sformułowania wręcz wypaczające istotę rzeczy.

Pomimo tego mój wniosek o sprostowanie protokołu, a także wniosek mojego Obrońcy o sprostowanie protokołu nie został uwzględniony przez SSR, Beatę Wołosik (postanowienie z dnia 28 maja 2009 r.), która uznała, iż sporządzony w dniu 27 maja 2008 r. protokół rozprawy głównej odpowiada wymogom z art. 148 § 1 i § 2 k.p.k. SSR Beata Wołosik całkowicie pomięła zachodzące rozbieżności w rejestracji moich wyjaśnień, utrwalonych na piśmie i za pomocą kamery. Zgodnie z utrwaloną linią orzeczniczą w tym zakresie, obowiązkiem Sądu jest wyjaśnienie przyczyny, która doprowadziła do powstania różnic między zapisami przebiegu i treści przesłuchania, a następnie - po ich ustaleniu i przy uwzględnieniu jakości i ilości rozbieżności między obu omawianymi dokumentami rejestrującymi - wskazania, który z nich oraz w jakim zakresie przedstawia rzeczywisty przebieg przesłuchania i jakie przyczyny złożyły się na taką ocenę[11].

Nierzetelne, wypaczające istotę rzeczy protokołowanie przebiegu rozpraw przez SSR, Beatę Wołosik stało się w tej sprawie standardem. Regularnie ja, mój Obrońca, a także inni uczestnicy procesu składają wnioski o sprostowanie protokołów rozpraw, które są ostentacyjnie ignorowane przez SSR, Beatę Wołosik, nawet w sytuacji, gdy są ewidentne dowody fałszerstwa (jak ww. płyta CD, zawierająca zapis moich wyjaśnień). Poza tym SSR Beata Wołosik uporczywie odmawia rejestracji przebiegu rozpraw głównych za pomocą urządzeń rejestrujących dźwięk, co wyeliminowałoby wszelkie przeinaczenia, nieścisłości i opuszczenia, choć wielokrotnie były zgłaszane w tym zakresie wnioski (m.in. przeze mnie i przez mojego Obrońcę). Powyższe wskazuje na fakt, że SSR Beata Wołosik działa z premedytacją i umyślnie fałszuje protokoły rozpraw w sprawie o sygn. akt: III K 1340/07.

(5) SSR Beata Wołosik postępowanie w sprawie o sygn. akt: III K 1340/07 prowadzi w sposób nierzetelny, z pogwałceniem standardów postępowania karnego, wskazanych w Konstytucji, Kodeksie postępowania karnego oraz aktach prawnych charakterze międzynarodowym, jak np. Europejska Konwencja o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności. Po pierwsze, Sędzia ma taką praktykę, iż nie zamieszcza w protokole pełnego przebiegu rozprawy, lecz dyktuje do protokołu wybiórczo i tylko to, co jej pasuje. Po drugie, notorycznie zadaje świadkom pytania sugerujące treść odpowiedzi i w ten sposób wywiera na świadkach presję oraz ich zastrasza. I tak przykładowo, na rozprawie w dniu 20 stycznia 2009 r. dwóm przesłuchiwanym świadkom wielokrotnie zadawała te same pytania, dyktując do protokołu tylko te odpowiedzi, które ją satysfakcjonowały. Parokrotnie pominęła wpisanie do protokołu wniosków mojego Obrońcy o uchylenie pytań prokuratora jako nie związane z aktem oskarżenia lub też sugerujące odpowiedzi. Identycznie wyglądała sytuacja na rozprawie w dniu 25 maja 2009 r.

(6) Na rozprawie w dniu 3 lipca 2009 r. SSR Beata Wołosik wydała postanowienie o zwróceniu akt Prokuraturze Okręgowej celem uzupełnienia istotnego braku postępowania przygotowawczego. Tym istotnym brakiem jest opinia biegłego językoznawcy prof. Tadeusza Zgółki, która – w ocenie Sądu – nie może stanowić dowodu, ponieważ w chwili sporządzania tejże opinii istniała przyczyna wyłączenia biegłego, która była znana prowadzącej śledztwo Prokurator Izabeli Bohdziewicz. Ta przyczyna była także znana Sądowi od początku procesu. 
Przed rozpoczęciem przewodu sądowego złożyłem wniosek z dnia 11 kwietnia 2008 r. o zwrot akt prokuraturze w trybie art. 345 § k.p.k.
W pkt. 2 tegoż wniosku podnosiłem, iż opinia wydana przez prof. Tadeusza Zgółkę powinna zostać zdyskwalifikowana przez organ procesowy z uwagi na fakt, że prof. Zgółka nie był bezstronny i w wydanej przez siebie opinii zawarł prywatne poglądy, które w żadnych okolicznościach nie mogą stanowić dowodu. SSR Beata Wołosik na rozprawie w dniu 6 maja 2008 r. postanowiła nie uwzględnić tego wniosku, wskazując, iż Oskarżony w istocie składa wnioski dowodowe. (…) Wnoszenie bowiem przez strony o poszerzenie materiału dowodowego np. poprzez opinie innych biegłych nie świadczy o istnieniu braków postępowania przygotowawczego. Powstała zatem absurdalna sytuacja, że SSR Beata Wołosik na rozprawie w dniu 6 maja 2008 r. wyraziła przekonanie, że brak bezstronności po stronie biegłego Zgółki nie stanowi istotnego braku postępowania przygotowawczego, a na rozprawie w dniu 3 lipca 2009 r. – kiedy zostały przeprowadzone wszystkie dowody – uznała, że brak bezstronności po stronie biegłego Zgółki jednak jest istotnym brakiem postępowania przygotowawczego i zwróciła akta prokuraturze. To postanowienie nie jest zaskarżalne. SSR Beata Wołosik, zwracając akta prokuraturze na tym etapie postępowania, działa na zasadzie: dajcie mi człowieka, a paragraf się znajdzie. Każdy biegły, który na tym etapie postępowania otrzyma akta sprawy, zasugeruje się przeprowadzonymi dowodami i napisze nieobiektywną opinię. W związku z tym takie postępowanie SSR Beaty Wołosik jest fabrykowaniem fałszywych dowodów w celu doprowadzenia do wydania wyroku skazującego przeciwko mnie.

(7) Prowadząc wskazaną sprawę Sędzia Wołosik przyjęła delegację w trybie art. 77 § 1 pkt 2 ustawy prawo o ustroju sądów powszechnych (dalej będę stosować skrót: u.p.o.u.s.p.) do pełnienia czynności administracyjnych w Ministerstwie Sprawiedliwości w okresie od 3 sierpnia 2009 r. do 3 lutego 2010 r.[12] [13], a w czasie trwania tejże delegacji prowadziła sprawę,o sygn. akt: III K 1340/07, z której w obowiązującym stanie prawnym – przyjmując delegację - winna się wyłączyć.

Powyższy problem został dostrzeżony przez Trybunał Konstytucyjny, który wyrokiem z dnia 15 stycznia 2009 r.[14] uznał przepis art. 77 § 1 pkt 2 u.p.o.u.s.p. za niezgodny z art. 10 ust. 1, art. 45 ust. 1 i art. 173 Konstytucji w zakresie, w jakim dopuszcza łączenie funkcji orzekania przez sędziego z wykonywaniem czynności administracyjnych w Ministerstwie Sprawiedliwości lub innej jednostce organizacyjnej podległej Ministrowi Sprawiedliwości albo przez niego nadzorowanej. Z powyższym orzeczeniem Trybunału Konstytucyjnego koresponduje postanowienie Sądu Najwyższego[15], zgodnie z którym w zakresie, w jakim uznano niekonstytucyjność art. 77 § 1 pkt 2 u.p.o.u.s.p., można mówić jedynie o prospektywnych skutkach wyroku Trybunału Konstytucyjnego, a więc oddziaływaniu na system prawny tylko pro futuro, od daty ogłoszenia tego orzeczenia w Dzienniku Ustaw. Przywołany wyrok został ogłoszony w dzienniku Ustaw Nr 9, pod poz. 97, z datą 22 stycznia 2009 r. Tym samym od tego dnia zaczęły funkcjonować skutki uznania przez ten wyrok niekonstytucyjności wskazanego wyżej przepisu ustawy – Prawo o ustroju sądów powszechnych, w zakresie określonym w orzeczeniu.

Sąd Najwyższy podkreślił, iż niezgodne z Konstytucją jest samo stworzenie możliwości łączenia przez sędziego delegowanego wskazanych funkcji.[16] Przepisy ustawy zasadniczej, jakie w takiej sytuacji, zdaniem Trybunału Konstytucyjnego, sprzeciwiają się łączeniu wskazanych funkcji, dotyczą zasady trójpodziału władz (art. 10 ust. 1), odrębności i niezależności sądów (art. 173) oraz prawa do sądu (art. 45 ust. 1) w zakresie braku istnienia wówczas wymogu niezawisłości i bezstronności sędziego, jako warunków prawidłowego sprawowania wymiaru sprawiedliwości i rzetelnego procesu.

Sąd Najwyższy w powyższym postanowieniu stwierdził, iż - uwzględniając potrzebę interpretacji przepisów w zgodności z ustawą zasadniczą - należy mieć na uwadze, że sędzia dysponujący aktem mianowania go na to stanowisko, a więc uprawniony do orzekania, może realizować tę funkcję jedynie w granicach, w jakich dopuszcza to w ogóle Konstytucja i nie jest osobą uprawnioną do orzekania, gdyby orzekanie to z samej swej istoty – a nie przez analizę wydanych przez niego w konkretnych sprawach rozstrzygnięć – miało godzić w normy konstytucyjne, a więc pozostawać w sprzeczności z ustawa zasadniczą. Tym samym orzekanie, po dacie wejścia w życie wyroku Trybunału Konstytucyjnego z dnia 15 stycznia 2009 r., przez sędziego delegowanego w oparciu o art. 77 § 1 pkt 2 u.p.o.u.s.p., z łączeniem tej funkcji z wykonywaniem czynności administracyjnych w jednostkach wskazanych w tym przepisie oznacza, że orzeka on m.in. wbrew zasadzie niezależności sądów oraz niezawisłości i bezstronności sędziego, a trudno sędziego, który z założenia płynącego z norm konstytucyjnych jest zależny i nie jest niezawisły ani bezstronny, uznać za osobę uprawnioną do sądzenia w jakiejkolwiek sprawie.

Wobec tego, iż występowanie przez sędzię jednocześnie w podwójnej roli: (1) sędzi orzekającej oraz (2) urzędnika ministerialnego[17] jest niezgodne z Konstytucją, mój obrońca dnia 14 grudnia 2009 r. złożył wniosek o wyłączenie sędzi od orzekania w tejże sprawie w trybie art. 41 k.p.k. Reakcja była błyskawiczna, ale kompromitująca wymiar sprawiedliwości! Dnia 21 grudnia 2009 r. Ministerstwo Sprawiedliwości udzieliło informacji, iż decyzją Ministra Sprawiedliwości z dnia 17 grudnia 2009 r. sędzia z dniem 20 grudnia 2009 r. została odwołana z delegowania do pełnienia czynności administracyjnych w Ministerstwie Sprawiedliwości[18]. Natomiast wniosek o wyłączenie – nomen omen zgodnie z art. 42 § 4 k.p.k. rozpoznawany przez sąd, przed którym toczy się postępowanie, ale bez udziału sędziego, którego dotyczy wyłączenie - nie został uwzględniony. W uzasadnieniu postanowienia o odmowie uwzględnienia tegoż wniosku Przewodniczący XV wydziału Karnego w Białymstoku, Wiesław Żywolewski, wskazał, iż wszystkie argumenty zaprezentowane we wniosku obrońcy oskarżonego są zupełnie nieaktualne i nie zasługują na uwzględnienie. Aktualnie Sędzia (…) nie jest bowiem delegowana do pełnienia czynności administracyjnych w Ministerstwie Sprawiedliwości. Nie ma zatem przeszkód, w szczególności wskazanych we wniosku o wyłączenie sędziego, by sędzia referent prowadziła nadal rozprawę główną w omawianej sprawie[19].

Niestety, sędziowie nie rozpoznali istoty sprawy i nie odnieśli się do argumentów natury prawnej, wskazanej w wyroku Trybunału Konstytucyjnego oraz w postanowieniu Sądu Najwyższego. Pominęli milczeniem fakt, iż w okresie od 3 sierpnia 2009 r. do 20 grudnia 2009 r. sędzia występowała w podwójnej roli: sędzi w sprawie karnej o sygn. akt: III K 1340/07 oraz urzędnika ministerialnego, co pozostaje w sprzeczności z zasadą trójpodziału władz (art. 10 ust. 1), odrębności i niezależności sądów (art. 173) oraz prawa do sądu (art. 45 ust. 1).

Prezes tego Sądu, od początku posiadający wiedzę o zaistniałej sytuacji, nie znalazł podstaw do złożenia wniosku o wszczęcie postępowania dyscyplinarnego wobec sędziego postępującego z pogwałceniem Konstytucji. Środowisko sędziowskie skupione w tym sądzie nie dostrzega w zachowaniu sędzi, prowadzącej sprawę o sygn. akt: III K 1340/07, niczego nagannego, hołdując patologicznie rozumianej solidarności środowiska sędziowskiego. A może nie bez znaczenia pozostaje w tej sprawie fakt, iż mężczyzna, z którym Sędzia Wołosik uprawia seks (jej mąż), … 
Wołosik zajmuje ciepłą i eksponowaną posadkę Sędziego Sądu Okręgowego w Białymstoku?

Leszek Bubel


[1] M. A. Nowicki, Wokół Konwencji Europejskiej. Krótki Komentarz do Europejskiej Konwencji Praw Człowieka, Zakamycze 2000, s. 288;

[2] A. Frankiewicz, (w:) B. Banaszak, A. Preisner, Prawa i wolności obywatelskie w Konstytucji RP, Warszawa 2002, s. 362; P. Winczorek, Komentarz do Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej z 2 kwietnia 1997 r., Warszawa 2000, s. 76;

[3] Z. Cybichowski, Polskie Prawo Państwowe. Na tle uwag z dziedziny nauki o państwie i porównawczego prawa państwowego, Warszawa 1925, s. 149-151;

[4] K. Wojtyszek, Granice ingerencji ustawodawczej w sferę praw człowieka w Konstytucji RP, Kraków 1999, s. 171;

[5] wyrok ETPC z dnia 10.07.2003 r., Murphy v. Irlandia, 44179/98, lex nr 80315;

[6] wyrok ETPC z dnia 8.07.1986 r., Lingens v. Austria, 9815/82, lex nr 81012;

[7] T. Grzegorczyk, Kodeks postępowania karnego. Komentarz, Zakamycze 2005, s. 384;

[8] W. Grzeszczyk, Kodeks postępowania karnego. Komentarz, Warszawa 2006, s. 136;

[9] Wyrok Sądu Apelacyjnego w Lublinie z dnia 22 października 2003 r.; II AKa 115/2003, Lex Polonica nr 372583, Krakowskie Zeszyty Sądowe 2004/10 poz. 29, Palestra 2006/1-2 str. 245, Prokuratura i Prawo - dodatek 2004/10 poz. 30;

[10] Wyrok Sądu Apelacyjnego w Krakowie z dnia 17 maja 2001 r., II AKa 100/2001, Lex Polonica nr 355381, Krakowskie Zeszyty Sądowe 2001/6 poz. 30, Krakowskie Zeszyty Sądowe 2001/6 poz. 37;

[11] por. wyrok Sądu Najwyższego z dnia 19 lipca 1975 r. V KR 84/75 OSNKW 1976/2 poz. 29; Wyrok Sądu Apelacyjnego w Lublinie z dnia 22 października 2003 r.; II AKa 115/2003, LexPolonica nr 372583, Krakowskie Zeszyty Sądowe 2004/10 poz. 29, Palestra 2006/1-2 str. 245, Prokuratura i Prawo - dodatek 2004/10 poz. 30;

[12] vide: Pismo Prezesa Sądu Okręgowego w B. z dnia 17 listopada 2009 r., sygn. akt: RW-054-135/09;

[13] vide: Pismo z dnia 5 listopada 2009 r. z Ministerstwa Sprawiedliwości, Departamentu Kadr, sygn. akt: DK IV 066-4/09;

[14] Wyrok Trybunału Konstytucyjnego z dnia 15 stycznia 2009 r., sygn. akt: K 45/07, 3/1/A/2009;

[15] Postanowienie Sądu Najwyższego Izba Karna z dnia 10 grudnia 2009 r., sygn. akt: I KZP 27/09, s. 2;

[16] Tamże, s. 5;

[17] vide: Pismo z dnia 12 października 2009 r. z Ministerstwa Sprawiedliwości Prokuratury Krajowej, sygn. akt: PR II p 22/09;

[18] vide: Informacja o odwołaniu Sędziego (…) z delegowania do pełnienia czynności administracyjnych w Ministerstwie Sprawiedliwości z dnia 21 grudnia 2009 r., sygn. akt: DK IV 066-5/09/5;

[19] vide: Postanowienie z dnia 23 grudnia 2009 r., sygn. akt: III K 1340/07;

Więcej o przestępstwach białostockich sędziów w googlach pod hasłem: aferyprawa białystok sąd

Komentarze internautów:

Komentowanie nie jest już możliwe.

~NBA Canotte 2016
14-05-2016 / 05:26
www.2016nbacanotte.com/ NBA Canotte 2016 www.lefenil.fr/ Chaussures NIKE www.icefandom.com/ NHL Jerseys www.06annonces.fr/ Nike Air Max pas chers www.computer-slave.fr/ Nike Air Max pas cher www.3610.fr/ Chaussures Nike Air Max 90 www.vitameen.fr Nike Air Jordan
~Ahmad
20-12-2014 / 12:48
An older neighbor lady tghuat me about a simple root cellar that they have been using on their farm for many years.Dig a hole in a convienient spot. Make it about 2 feet in diameter and a little deeper than you can reach while laying on the ground. You can either pour your root veggies directly in the hole or bag them in burlap or the new plastic burlap bags. Fill the hole with roots until it is about 1 1/2 feet from the top. Make a bag of dry leaves to act as a stopper and plug the hole. Lay a few boards over the top of the hole and cover with three or four hay bales set on the cut ends (not on the strings). Here in Minnesota potatoes will keep well into spring. Turnips and beets keep into summer. We never have enough carrots to find out how long they will last. Cabbage also keeps very well. The outer leaves get slimy, but if you clean them off it is all good underneath. They will keep until at least March.I have not found mice to be a problem in the root cellar. They are seed eaters and are only looking for a place to keep warm. A couple mouse traps baited with corn or peanut butter keeps them in check until the snow flies and they stop moving around.Small grains, beans, and corn are easy to grow. They dry well and once dry, they store for years without trouble. You do have to keep the mice out.Greg
~AdamCzeczetkowicz
11-01-2011 / 02:33
Leszek Bubel robi dla Polskiego Ruchu Narodowego niedziwiedzą przysługę. Pewne jest to że jest to szkodnik! Pytanie brzmi świadomy czy nie świadomy? Ale szkodnik i zdrajca! Czy to głupota czy tylko żydowskie cechy te najgorsze żydowskie cechy gada jak pisali nasi przodkowie. Sam jestem w tej sprawie głównym oskarżonym wiec wiem coś o panie Leszku B. Wszyscy zostali skazani jeden uniewinniony a LESZEK dzień przed ogłoszeniem wyroku odłączony od sprawy . Ciekawostka prawda?
~obivan
21-12-2010 / 09:56
A co z lubelską mafią czyli "najmądrzejszym" Iskrą, Bazelan, Orłowska, gwiazdą tv Surdy i całym aparczykiem w sądzie apelacyjnym razem z jego głowami.? To dopiero grupa zorganizowanej przestępczości dla której liczy się kto da więcej i kto ma jakie układy a sprawiedliwość jest pojęciem abstrakcyjnym i wręcz nie do przyjęcia. Dla tych "gwiazd" polskiej temidy dokumenty w sprawie są niczym bo te "gwiazdy" orzekają według "układów" i swojego "widzimisię" "niezawiśle" ze szkodą dla pokrzywdzonych ograbiając ich zarówno z dóbr materialnych jak i wiary w sprawiedliwość. Nic dziwnego że Temida ma zawiązane oczy a jej waga jest przekrzywiona. Tożto symbol lubelskiej mafii sądowo - prokuratorskiej.
~Anna
21-12-2010 / 07:22
A niejaki pan Bubel uważa, że polski sąd to "prosty i uczciwy sposób dowodzenia prawdy" Ha, ha, ha, ha! Redaktorze Raczkowski, co ten człowiek robi na łamach AP? Z jego wypowiedzi zrozumiałam, że skrzywdzony się czuje przez - jak pisze - sądowych "morderców praw czlowieka". Więc winszuję moralności Kalego - wobec Bubla być stronniczym - to źle, a Bubel być stronniczym - to dobrze, aj-waj, jak dobrze... :).
~olegg
21-12-2010 / 01:28
A kto się dobierze do dupy lubelskiej mafii w sądach tj śwwiętym krowom i bykom: Iskra, Syrdy, Bazelan, Orłowscy itp i w końcu "prezesy" sadu apelacyjnego To dopiero mafia bez skrupółów i moralności!!! I tych trzeba pozbawić immunitetu i poprzez trybunał stanu pod ścianę postawić. Mamy nadzieję iż AlKai zapanuje również w Posce i te świete krowy i byki też zacznie w powietrze wysadzać bo w końcu sprawiedliwość musi zwyciężyć a to co reprezentują ci wymienieni ze sprawiedliwością nie ma nic wspólnego.
~Anna
20-12-2010 / 23:42
Och, panie Bubel, a odkąd to pochodzenie żydowskie człowieka zniesławia, a słowo Żyd nosi znamiona obelgi? Sędziowie mieliby niezły ubaw na takim procesie. Ale ja mam na co swoja forsę wydawać zamiast - jak pan piszesz - "morderców praw człowieka" sponsorować. Jak to, to mordercy mają rozstrzygać czyś pan Żyd czy nie? Śmieszne :))). Pan widać lubisz się po swądach włóczyć to i nie dziwota, że pretekstu do tego szukasz przy byle okazji. Dzisiaj już mamy poniedziałek, więc jakby nie liczyć - po szabacie. Ale miło wiedzieć, żeś pan i świetą niedzielę uszanował. Szalom szabat panie Bubel.
~Leszek Bubel
20-12-2010 / 14:10
jest prosty i uczciwy sposób aby rzekome żydowskie pochodzenie mi udokumentować i to na drodze prawnej Niech autorka poda 1.swoje imię i nazwisko 2.adres zameldowania. Ja szybciutko robię jej pozew sądowy za publikowanie nieprawdziwych zniesławiających mnie informacji, dostaje wyroki w procesie karnym i cywilnym plus parę tysięcy kosztów itp. Natomiast jeżeli ma rację to przegrywam oba procesy i już bez obaw będzie mogła lansować to co teraz nazywam kłamstwem. No więc czekam Leszek Bubel ul.Brzoskwiniowa 13 04-782 Warszawa
~Anna
18-12-2010 / 23:11
Ooo, cóż to Panie Raczkowski, cenzura?! Moja odpowiedź Żydowi Bubbele się nie spodobała?
~Anna
16-12-2010 / 21:56
Tegoż samego życzę szanownemu Panu,zdrowia fizycznego nie pomijając :).