Imieniny:

AferyPrawa.com

Redaktor Zdzisław Raczkowski ujawnia niekompetencje funkcjonariuszy władzy...
http://Jooble.org
Najczęściej czytane:
Najczęściej komentowane:





Pogoda
Money.pl - Kliknij po więcej
19 lipca 2019
Źródło: MeteoGroup
Polskie prawo czy polskie prawie! Barwy Bezprawia

opublikowano: 15-07-2012

Strzelanina w Gliwicach. Pijany prokurator katowicki chciał przejechać policjanta!

Prokurator apelacyjna w Katowicach zawiesiła w czynnościach służbowych podległego sobie prokuratora, który po pijanemu prowadził samochód i uciekał przed policyjnym patrolem. Do incydentu doszło w nocy z piątku na sobotę w Gliwicach.

- Chcąc uniknąć kontroli kierowca próbował potrącić interweniujących policjantów. Funkcjonariusze użyli broni służbowej, oddając strzały w kierunku opon uciekającego pojazdu – relacjonował w sobotę rzecznik śląskiej policji podinspektor Andrzej Gąska.

Kierowca został zatrzymany. Badanie stanu trzeźwości wykazało w jego organizmie ponad dwa promile alkoholu.

Prokurator Bożena Jaworek-Kaziród z katowickiej prokuratury apelacyjnej potwierdziła nieoficjalne informacje, że zatrzymany kierowca jest prokuratorem z tej jednostki. Poinformowała, że został on zawieszony w czynnościach służbowych, czeka go też postępowanie służbowe.

Wkrótce prokurator apelacyjna wystąpi do prokuratora generalnego o wyznaczenie innej jednostki, która będzie prowadzić postępowanie w tej sprawie. To standardowa procedura w takich przypadkach, służąca zachowaniu obiektywizmu. Pierwsze czynności w tej sprawie wykonywała prokuratura w Gliwicach.

Według informacji policji do incydentu doszło około 1.20 w nocy na ulicy Tkackiej w Gliwicach. Policjanci pełniący służbę w tym rejonie zauważali mężczyznę wsiadającego do zaparkowanego samochodu. Jego zachowanie wskazywało, że może być pod wpływem alkoholu.

- Funkcjonariusze podeszli do siedzącego w aucie mężczyzny i legitymując się poprosili kierowcę o dokumenty. W pewnym momencie siedzący za kierownicą mężczyzna uruchomił silnik i ruszył w stronę stającego przed jego maską stróża prawa. Aby uniknąć potrącenia policjant odskoczył na bok – powiedział podinsp. Gąska.

Funkcjonariusze oddali kilka strzałów w stronę kół uciekającego samochodu. Kilkaset metrów dalej pojazd został zatrzymany. Okazało się, że kierowca jest pijany. Po wykonaniu czynności prokurator, którego chroni immunitet, został zwolniony do domu.

(KT)

Dyskusje czytelników

~sierżant sztabowy: A po tzw. "ŚLEDZTWIE" okaże się, że:
- pijany policjant wbiegł bezpośrednio przed samochód (art. 14 pkt 1a, 4 ustawy PoRD) kierowany przez trzeźwego jak "pig przy korycie" prokuratura,
- tylko dzięki wysokiej umiejętności kierowania (porównywalnej do umiejętności niejakiego Alonso) prokurator uniknął potrącenia nietrzeźwego policjanta,
- "Walter" wypalił podczas samoistnie i samoczynnie wskutek swoistej zmiany środka ciężkości broni podczas biegu pijanego policjanta,
- policjant jest do zwolnienia; prokurator do awansu na PROKURATORA KRAJOWEGO.
aquarius8 do ~Nikodem: Wspaniale to zdiagnozowałeś - zgodnie z polskimi realiami ! Dodam jeszcze jedną możliwość - prokurator zachoruje , latami będzie chorował , potem zachorują ci , którzy będą mieli odebrać mu immunitet , w tak zwanym międzyczasie nie będzie można ustalić adresu zamieszkania , aby skutecznie doręczyć korespondencję itd. , itp., potem wszyscy zaskoczeni będą tym , że sprawa się przedawniła ! W tym czasie prokurator będzie spokojnie pracował w jakimś zespole adwokackim , społecznie oczywiście ! Pozdrawiam ! 
~ja z Polski: Kolejny pijany prokurator. Na pewno będzie tak samo jak z mrągowskim prokuratorem , prowadzący dochodzenie sprawdzają " czy by l poczytalny wsiadając do auta". Większej komedii nasze stróże prawa nie mogły wymyślić , no ale przecież chodzi o "swojego" człowieka. Inny pijany kierowca jest po prostu pijany a pan prokurator jest niepoczytalny. Teraz niech weźmie przykład z mrągowskiego prokuratora i weźmie od lekarza sądowego / najlepiej kumpla/ trzymiesięczne zwolnienie lekarskie , za jego brak dyscypliny i rozsądku przecież społeczeństwo może zapłacić. Taka jest nasza polska rzeczywistość. 
~Hose do aquarius8: Widzę że dokładnie znasz realia naszego kraju. Wystarczy poznać historię niejakiego pana Prokuratora Twardowskiego obecnie z Prokuratury w Jastrzębiu lub np. Prokuratora Koniecznego z tejże samej prokuratury. Pierwszy po pijanemu zabił człowieka na przejściu dla pieszych a drugi miał podobną sytuację do tej przedstawionej w artykule. Oboje nadal z powodzeniem pracują a policjanci zajmujący się sprawami ponieśli surowe kary. 
~adam: Tp tylko upewnia mnie w przekonaniu, że rzeczywiście Ci ludzie myslą, że są ponad prawem.Aby zostać krawężnikiem w Policji trzeba przejść szereg badań a oni decydują częśto o losach człowieka i są brani z .W Warszawie wymuszał seks na podejrzanych i oczywiście dalej jest Prokuratorem.To jest kpina z praworządności.
~Nikodem: A po dochodzeniu okaże się, że:
nie chciał przejechać policjanta, tylko miał skurcz w nodze,
nie został zatrzymany, a sam sie zatrzymał,
nie był pijany, tylko ze zdenerwowania wypił koniaczek, co to go miał w chłodzonym schowku.
I tyle...
~jotwu21: Włos się jeży na głowie,na takie diktum !!!! I tacy ''profesjonaliści'' decydują i mają decydować o przestrzeganiu prawa w tym kraju!!! To szambo,a nie kraj jakiejkolwiek normalności. Przerażenie ogarnia i strach przed przyszłością.Smutek...
~bodzio: jak znam zycie, winny bedzie policjant! Swietym krowom z prokuratury NIGDY nic nie moze sie stac. Juz o to zadbaja koledzy prokuratorzy, adwokaci i sedziowie (wszystkie te prawnicze hieny). Pozdrowienia dla policjantow, mieli chlopy jaja!!!

cdn :-)

Polecam sprawy poruszane w działach:
SĄDY PROKURATURA ADWOKATURA
POLITYKA PRAWO INTERWENCJE - sprawy czytelników

Tematy w dziale dla inteligentnych:
ARTYKUŁY - tematy do przemyślenia z cyklu: POLITYKA - PIENIĄDZ - WŁADZA

"AFERY PRAWA" - Niezależne Czasopismo Internetowe redagowane jest przez dziennikarzy AP i sympatyków z całego świata których celem jest PRAWO, PRAWDA SPRAWIEDLIWOŚĆ DOSTĘP DO INFORMACJI ORAZ DOBRO CZŁOWIEKA

uwagi i wnioski proszę wysyłać na adres:
afery@poczta.fm
- Polska

aferyprawa@gmail.com

Dziękujemy za przysłane teksty opinie i informacje.

WSZYSTKICH INFORMUJĘ ŻE WOLNOŚĆ WYPOWIEDZI I SWOBODA WYRAŻANIA SWOICH POGLĄDÓW JEST ZAGWARANTOWANA ART 54 KONSTYTUCJI RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ.
Ograniczenia w zakresie korzystania z konstytucyjnych wolności i praw mogą być ustanawiane tylko w ustawie i tylko wtedy, gdy są konieczne w demokratycznym państwie dla jego bezpieczeństwa lub porządku publicznego, bądź dla ochrony środowiska, zdrowia i moralności publicznej, albo wolności i praw innych osób. Ograniczenia te nie mogą naruszać istoty wolności i praw.
1 - Każdemu zapewnia się wolność wyrażania swoich poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji.
2 - Cenzura prewencyjna środków społecznego przekazu oraz koncesjonowanie prasy są zakazane.

Komentarze internautów:

Komentowanie nie jest już możliwe.

~Rademenes
15-08-2013 / 19:39
Ludzie powinni zrobic kilka samosądów na tej prokuratorskiej cholocie i wtedy moze zastanowili sie nad tym co robiom
~marek777
07-01-2013 / 11:01
marek777 07-01-2013 / 10:37 Podatek psychiatryczny od kierowców. Nowy podatek spółki Donaldino TUSK & J.Rostowski - badania psychiatryczne dla kierowców. Aktualnie TEST odbywa się w Koszalinie za sprawą spółki prokuratorskiej : PPR T. Bodo & B. Wysocka vel NIEDEK Prokuratura Rejonowa pod nadzorem PPO Jerzy OŻÓG & Andrzej BYSZEWSKI - Dyrektor Wydziału Komunikacji Urzędu Miejskiego w Koszalinie & dr nauk J.E. Wyszyńska SKO - Samorządowe Kolegium Odwoławcze przy staroście - Roman SZEWCZYK. Wszyscy funkcjonują w ramach struktur REPUBLIKI Gawłowskiego żołnierza PO ps. DYZMA. Jest już pierwsza OFIARA tego podatku - nadkom. mgr inż. Marek Krasnopolski - Pa. 165/12/PPR B.Wysocka vel NiEDEK & T. BODO. Od 2000r (MK) spełnia Konstytucyjny Obywatelski Obowiązek Udzielania Obowiązku Pomocy Ofiarom Przemocy w Rodzinie, która to Przemoc jest wspierana przez PPR Tomasz BODO & Beata Wysocka vel NIEDEK pod nadzorem HERSZTA prokuratorskiej przestępczej zgrai PPO Jerzy OŻÓG. Pod hasłami Tomasza BODO : " Jak będzie trup to zajmiemy się tą sprawą" - prokuratorzy, sędziowie i policjanci z Koszalina "udzielają Pomocy" OFIAROM PRZEMOCY w Rodzinie z posesji Nr 23 w Dunowie. Sprawca jest nałogowy alkoholik z objawami schizofrenii maniakalnej. Seksualny zboczeniec. Kryminalista od roku 1964. Sprawca posiada Rodzinę pracującą w Sądzie Rejonowym w Koszalinie. Bożena i Małgorzata Bartulewicz. Niech żyje BEZPIECZEŃSTWO w Rodzinie. Polska TO Chory Kraj. Kraj FIKCJI opanowany epidemią syfilisu schizofrenii paranoidalnej dziczy magistrów prawa. Jeszcze Polska Nie zginęła ...
~Robercik
04-09-2012 / 20:28
Przeczytane na W.P. fot. WP.PL / Marcin Gadomski Deweloperzy mogli sprzedawać mieszkania na każdym etapie inwestycji, nawet jeśli nie mieli jeszcze pozwolenia na budowę. Tak robiły wszystkie firmy. Ci którzy zawierają umowy na etapie tzw. dziury w ziemi czyli na początku procesu inwestycyjnego zawsze w pewien sposób ryzykują Andrzej Górny, adwokat Dariusza R. AAA Podejrzani o wyłudzenie 80 mln zł od ponad 800 rodzin Dariusz R. i Piotr S. mają wyjątkowe szczęście. Po 11 latach śledztwa prokuratura nie dopatrzyła się próby oszustwa, chociaż prowadzone przez nich firmy deweloperskie pobierały zaliczki za mieszkania, na których budowę nie wydano nawet zezwoleń. Po wyjściu z aresztu, jeszcze w trakcie trwania śledztwa, Dariusz R. i związane z nim osoby otworzyły co najmniej kilkanaście nowych spółek. Jest rok 1998. Młody, zaledwie 25-letni Dariusz R., właściciel PIB War Inwest, odkupuje od warszawskiej dzielnicy Targówek dwuhektarową działkę przy ul. Rembielińskiej. Płaci za nią 4,5 mln złotych. Zaczyna budować osiedle na kilkaset mieszkań. Inwestycja ma zostać ukończona do końca grudnia 2001 roku. REKLAMA Czytaj dalej Mieszkania na tym osiedlu kupuje 500 osób, którzy na konto PIB War Inwest wpłacają 50 mln zł. Do końca 2000 roku prace idą pełną parą. Problemy zaczynają się na początku 2001 roku. R. i jego firmy schodzą z budowy. Deweloper chce jeszcze odsprzedać osiedle dzielnicy, ale ta się nie zgadza. Ostatecznie PIB War Inwest bankrutuje w 2002 roku. - Mija już prawie pięć lat odkąd Darek orżnął nas bez mydła, dostaliśmy ochłapy i raczej nie ma co liczyć na kolejne wypłaty z masy syndyka. Mam nadzieję że wszyscy jakoś ułożyli sobie życie po wtopie w War Inweście - pisał na forum Gazeta.pl jeden z poszkodowanych. To jeden z łagodniejszych wpisów. Pod adresem R. kierowano różne groźby, wysyłane również anonimowymi listami. Wstrzymanie prac to początek problemów niedoszłych mieszkańców, którzy z dnia na dzień zostają bez mieszkań, pieniędzy, z kredytami, które trzeba spłacać. Pokrzywdzeni mobilizują się. Zakładają Stowarzyszenie na Rzecz Ochrony Praw Inwestorów Grupy Kapitałowej War Inwest, działają na forum internetowym, na którym przez kolejne lata informują się o etapach postępowania upadłościowego, spierają się kto powinien reprezentować ich w sądzie przeciwko R., jakie kolejne kroki powinni wykonać. Pierwsze pieniądze otrzymują dopiero w 2006 roku, po podziale masy upadłościowej PIB War Inwest. Na ostatnią transzę muszą czekać aż do 2009 roku. Adwokat Dariusza R. Andrzej Górny broni swojego klienta twierdząc, że ostatecznie pieniądze wróciły do nabywców mieszkań. - Środki się zbilansowały. Wszystkie pieniądze zainwestowane przez klientów zostały wprowadzone w budowę, są w tych murach, które powstały oraz w nieruchomościach zakupionych przez PIB War Inwest i War Inwest S. A. na potrzeby inwestycji - wyjaśnia. W międzyczasie mieszkańcy decydują, by dokończyć budowę osiedla. Nie zrobi tego jednak żaden deweloper, ale syndyk Irena Buczyńska, która od 2003 roku zajmuje się masą upadłościową PIB War Inwest. Pierwsi mieszkańcy wprowadzają się na osiedle w 2007 roku. Talent do interesów Nie trzeba kończyć studiów, żeby szybko znaleźć się na liście 100 najbogatszych Polaków. Z takiego założenia wyszedł, jak można przypuszczać, Dariusz R. Dlatego wkrótce po ukończeniu liceum zaczął budować pierwsze bloki. Skąd miał pieniądze na taką działalność? Nie wiadomo. Początek lat 90-tym sprzyjał szybkim karierom w biznesie. Gdy w 2000 roku War Inwest sprzedawał mieszkania, Dariusz R. miał już na koncie trzy ukończone inwestycje. Oferował lokale w bardzo niskiej cenie - 2 tys. zł za metr kwadratowy. Dlatego tak wiele osób powierzyło mu swoje oszczędności i pieniądze z kredytów. Źródła finansowania zakupu działki i budowy budynków przy Rembielińskiej adwokat Dariusza R. obiecuje ujawnić po zakończeniu postępowania. Wyjaśnia, że informacja ta jest objęta tajemnicą śledztwa. W 2001 roku rynek zaczął się załamywać, sprzedaż mieszkań wyhamowała i pojawiły się pierwsze problemy. Seria artykułów prasowych dotyczących niewypłacalności War Inwest jeszcze je pogłębiła. Klienci zaczęli wycofywać wkłady finansowe. Ostatnim aktem tragedii było aresztowanie Dariusza R. w październiku 2001 roku, podejrzanego o dokonanie oszustw na masową skalę. W areszcie spędził siedem miesięcy. Gdy po wpłaceniu 300 tys. zł kaucji przez rodzinę wyszedł na wolność, jego firmami zarządzał już syndyk. Początkowo układ firm należących do Dariusza R. i jego współpracowników był prosty - War Inwest organizował całe przedsięwzięcie, a kierowany przez Piotra S. Bud Inwest był wykonawcą budowy. Jak twierdzi adwokat Dariusza R. i Piotra S. Andrzej Górny, takie rozwiązanie miało obniżyć koszt budowy mieszkań dzięki temu, że nie zatrudniono zewnętrznego wykonawcy. Dlaczego jakieś spółki są związane z jego nazwiskiem? Nie wiem. Musimy rozdzielić sprawy na: sprzed inwestycji, w trakcie inwestycji i po niej. Co w tym za problem, że ma plany prowadzenia działalności gospodarczej i zakłada firmę Andrzej Górny, adwokat Dariusza R. Dawni klienci Dariusza R. oskarżają go o stworzenie piramidy finansowej. Twierdzą, że z pieniędzy wpłacanych na mieszkania przy Rambielińskiej finansował budowę innych nieruchomości i zakup działek pod kolejne. Twierdzą również, że sprzedawał mieszkania w budynkach, na których budowę nie miał nawet zezwoleń. Andrzej Górny odpiera ten zarzut twierdząc, że nie jest to sprzeczne z prawem. - Deweloperzy mogli sprzedawać mieszkania na każdym etapie inwestycji, nawet jeśli nie mieli jeszcze pozwolenia na budowę. Tak robiły wszystkie firmy. Ci którzy zawierają umowy na etapie tzw. dziury w ziemi czyli na początku procesu inwestycyjnego zawsze w pewien sposób ryzykują, bo proces inwestycyjny jest długi, skomplikowany i może się zakończyć także niepowodzeniem z przyczyn niezależnych od dewelopera, ale ryzykują świadomie - wyjaśnia Górny. Duże ryzyko miała w tym przypadku rekompensować bardzo niska cena, dlatego sprzedaż mieszkań początkowo wyglądała bardzo dobrze. Pracowity podejrzany Dziś w skomplikowanej strukturze spółek związanych Dariuszem R. łatwo się pogubić. W czasie, gdy prokuratura prowadziła śledztwo w sprawie firm PIB War Inwest i War Inwest S. A., Dariusz R. oraz inne osoby związane z domniemanym oszustwem otwierały kolejne spółki. Z wpisów w Krajowym Rejestrze Sądowym wynika, że od września 2001 Dariusz R. osobiście zarejestrował kilka kolejnych spółek. Część z nich ma łudząco podobne nazwy do War Inwest: War Inwest II i War Invest II. Ich prezesem jest Dariusz R., obie spółki zarejestrowano pod tym samym adresem 19 września 2001 roku, jeszcze zanim został aresztowany. War Inwest II zmienił później nazwę na "Wiktorska 63" S. A., obecnie występuje w rejestrze sądowym jako Capitalplan Investment S. A. Dariusz R. jest także prezesem Capitalplan Sp. z o. o. oraz Capitalplan Development Sp. z o. o. O War Inwest II i War Invest II adwokat R. mówi, że były to spółki, które miały uratować inwestycję. - Tworzenie spółek przez R. było przedmiotem badania prokuratury. Był istotny cel tworzenia nowych spółek. Z moich informacji wynika, że było to przygotowanie pod kredytowanie. Proszę pamiętać, że żaden bank nie udziela kredytu na spółkę, ale na poszczególne inwestycje. Żeby ktokolwiek udzielił kredytu na daną inwestycję, musi być ona w spółce celowej. To jest standardowe działanie. Mogę podejrzewać, że było tak i w tym przypadku - mówi Andrzej Górny. Pozostałe nazwy spółek, które wymieniamy nic adwokatowi Dariusza R. nie mówią. - Dlaczego jakieś spółki są związane z jego nazwiskiem? Nie wiem. Musimy rozdzielić sprawy na: sprzed inwestycji, w trakcie inwestycji i po niej. Co w tym za problem, że ma plany prowadzenia działalności gospodarczej i zakłada firmę. Życie prywatne Dariusza R. nigdy mnie nie interesowało, interesowało mnie postępowanie karne i upadłościowe, bo w tych sprawach go reprezentowałem. Jeżeli to były firmy założone niedawno, to nie widzę w tym nic złego. Czy do końca życia pan Dariusz R. nie może nic robić? - pyta Andrzej Górny. Na problemy z prokuraturą i wierzycielami szybko zareagowali również współpracownicy Dariusza R. Piotr R. i Eleonora K. 10 sierpnia 2001 roku zarejestrowali firmę "Wiktorska 65" Sp. z o. o., pod adresem Bracka 20/23 w Warszawie - tym samym, co Capitalplan Investment S. A. W styczniu 2002 kolejną spółkę Kancelaria Inwestycyjna Interarti Sp. z o. o., zakłada Anna R. (to samo nazwisko, co Dariusz R.). Anna R. występuje również z dwiema innymi osobami o tym samym nazwisku w zarządzie spółki Interarti S. A. - Ewą R. i Janem R., firma również została zarejestrowana przy Brackiej 20. Wszystkie spółki działają oczywiście w branży nieruchomości. Życie w tajemnicy W styczniu 2012 roku Eleonora K. oraz Anna R. i Jan R. weszli do zarządu spółki Capitalplan Investment S. A. Od 2005 roku Dariusz R. zarejestrował też dwie inne spółki pod adresem Rymarska 19 w Warszawie - Verdecus Projet Sp. z o. o i należącą do niej Cateas Investment Sp. z o. o. oraz pod innym adresem - Cardena Development Sp z o. o. Jeśli Dariusz R. i jego wspólnicy znów spróbują zaistnieć w biznesie, decyzja o umorzeniu postępowania prokuratury ws. domniemanych oszustw z pewnością im pomoże. - Po wyjściu z aresztu mój klient próbował się podnieść. Dla człowieka, który nigdy wcześniej nie był karany, pobyt w więzieniu był ogromną traumą. Zawodowo nie wiem czym się zajmował, ponieważ nie interesowało mnie jego życie prywatne. Teraz też nie wiem co robi - tłumaczy Dariusza R. Andrzej Górny. Adwokat nie widzi nic złego w tym, że na rynku nieruchomości nadal działa rodzina R. - Proszę pamiętać, że nie ma nic dziwnego w tym, że np. mama Dariusza R. prowadzi jakąś firmę. To prawnik i osoba, która od wielu lat zajmuje się nieruchomościami - zauważa mec. Górny. Nic nielegalnego w działalności Dariusza R. i Piotra S. nie znalazła również prokuratura. Po 11 latach, 29 czerwca 2012 roku postępowanie zostało umorzone. Prokuratorzy nie stwierdzili, aby pieniądze zostały wytransferowane do innych spółek. Dariusz Ślepokura, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Warszawie zapewnia, że opinie biegłych i inne dokumenty, o które wnioskujemy, zostaną udostępnione po uprawomocnieniu się wyroku. Stanie się to po rozpatrzeniu zażaleń na umorzenie postępowania, do tej pory wpłynęło ich pięć. Andrzej Górny upiera się, że w całej sprawie poszkodowanym jest również Dariusz R., porównuje go do Romana Kluski. - W przypadku mojego klienta popełniono szereg błędów proceduralnych, błędów, które doprowadziły go do bankructwa - twierdzi adwokat. Czym zajmuje się teraz Dariusz R.? Po co zakładał kolejne spółki? Skąd wziął pieniądze na budowę pierwszych budynków? - tego adwokat nie wie. Deklaruje, że po uprawomocnieniu się decyzji prokuratury, Dariusz R. sam odpowie na wszystkie pytania. Marcin Bartnicki, Paulina Gumowska, Wirtualna Polska
~Buła
25-08-2012 / 15:28
59-letnia kobieta podpaliła się po wizycie komisariacie w Rzeszowie. Mimo że do dramatycznego zdarzenia doszło kilka dni temu, policja dopiero teraz ujawnia szczegóły sprawy - donosi RMF FM. Jak powiedział Wirtualnej Polsce komisarz Paweł Międlar, rzecznik prasowy policji w Rzeszowie, policjanci najpierw usłyszeli krzyk, następnie zobaczyli płonącą kobietę. Szybko zdołali ją ugasić. Obrażenia okazały się jednak poważne. Kobieta trafiła do szpitala, gdzie przeszła operację. Do dramatycznego zdarzenia doszło we wtorek. 59-latka od kilku lat wzywała funkcjonariuszy do interwencji w sprawie pubu, w pobliżu którego mieszka. Miała skarżyć się m.in. na głośną muzykę i zachowanie gości, które - jak twierdziła - zakłóca jej spokój. Policja uznała skargi kobiety za bezpodstawne, jednocześnie informując ją, że za wzywanie służb bez przyczyny grozi grzywna, a nawet - areszt. Ostatecznie 59-latkę wezwano na przesłuchanie. - Kobieta wybiegła z komisariatu wzburzona, bo nie zgadzała się z ustaleniami policjantów w jej sprawie. Kilkanaście minut później policjanci usłyszeli krzyk. Zobaczyli kobietę, która płonie i szybko ją ugasili. Wszystkie osoby, które widziały zdarzenie, twierdzą, że podpaliła się na zewnątrz budynku, którym jest nie tylko komisariat, ale też sklepy i lokale użytkowe - mówi Wirtualnej Polsce kom. Międlar. 59-latka w stanie ciężkim trafiła do szpitala, gdzie przeszła operację.
~kozak
09-08-2012 / 04:37
Proszę sobie wyobrazić co by było gdyby tak postąpił przysłowiowy Jan Kowalski.Nie morda prokuratorska z immunitetem.To się nazywa że wszyscy ludzie są równi i mają równe prawa.To jest równość obywatela wobec prawa.Gdzie policja ma uprawnienia w stosunku do przestępców z immunitetem? Do hu.a jak prawo to prawo.
~Prawda
09-08-2012 / 04:30
Była mgła -myślał że to strzelnica.Jak znam życie to policjanci znowu pokażą jak są ciency i ten osobnik będzie się śmiał,on ma immunitet ,a oni boją się szczekać jak widzą pana.
~Bogdan
07-08-2012 / 14:22
Jeszcze jedną mam refleksję -ile by dostał przysłowiowy ,,Kowalski,,za strzelanie do czworonoga.Mam na myśli zwykłego pieseczka.W MIEJSCU PUBLICZNYM. Jak psy sobie pozwalają aby prokurator z nich bimbał,ich sprawa.
~Bogdan
30-07-2012 / 21:39
Przecież był sobą, to typowe ich moralne cechy.Dać mu miotłę i pokazać jak ma to robić.Taki immunitet się należy takiemu pokracznemu intelektowi.Zamiast immunitetów wprowadzić podwójną odpowiedzialność -właśnie dla takich popapranych.
~AntyRządowiec
29-07-2012 / 20:27
Normalnie Skandal nad Skandalami. Jak dziadek "po kielichu" prowadzi rower idąc ulicą, to mu wpierdolą taki wyrok, że głowa boli, a tu proszę "Prorok" najebany w 3 dupy, pewnie uniknie odpowiedzialności karnej. Co za POjebany kraj Pozdrawiam serdecznie red. AP Krystian Jarząbek, pomysłodawca i działacz Jednoosobowej Inicjatywy Antyrządowej
~Peter
20-07-2012 / 06:44
Jak Polska odzyska suwerenność, to będzie tutaj baaardzo dużo do zrobienia...