Imieniny:

AferyPrawa.com

Redaktor Zdzisław Raczkowski ujawnia niekompetencje funkcjonariuszy władzy...
http://Jooble.org
Najczęściej czytane:
Najczęściej komentowane:





Pogoda
Money.pl - Kliknij po więcej
21 maja 2019
Źródło: MeteoGroup
Polskie prawo czy polskie prawie! Barwy Bezprawia

opublikowano: 26-10-2010

ADAM SAWICKI - PROKURATOR PROKURATURY REJONOWEJ W SANOKU
- czyli kolejny przykład, jak załatwia się prywatne sprawy przy pomocy państwowego urzędnika i kasy podatników...

Aktualnie poruszył mnie spektakl, który odbył się w Sądzie Rejonowym w Sanoku dnia 06.04.04r. Oskarżony starszy człowiek zwrócił się do mnie o pomoc, z uwagi na domniemane przez niego mataczenie prokuratura Sawickiego. 
    Aktorzy tego spektaklu sądowo-teatralnego:
1/ spasiony przekrętami? prokurator  A. Sawicki - oskarżyciel publiczny z prywatnego powodu
2/ sędzi, młoda blondynka - Iwona Paczosa
3/ emerytowani ławnicy: Marek Ziemiański i Zdzisław Wolanin 
4/ spasiony, ale podobno zastraszony śmiertelnie? prezes SM Brzozów Witold Du...a
5/ mąż zaufania Zdzisław Raczkowski
6/ adwokat? z urzędu [specjalista od rozwodów, niedoszły burmistrz] Antoni Śnieżek - z przydziału
7/ oskarżony, siwiutki, chudziutki, bezzębny starszy człowiek - Jan Chmiel

       Sprawa mnie zainteresowała, zarówno z uwagi na charakter - oskarżenie z art.190kk - groźba pozbawienia życia?, jak i uczestników tego spektaklu teatralno-sądowego: oskarża prokurator Adam  Sawicki [czy z tych Sawickich co ukryli przestępstwo kradzieży mienia Raczkowskiego w SM Brzozów, czy z tych co imprezują z GTW i mafią?[Katarzyna Sawicka?]. Aktorzy: spasionego w sile wieku, a zagrożonego "słowem przez staruszka" o swoje życie? - Witolda Du...a - czyli kolejnego prezesa? znanej nam już Spółdzielni Mieszkaniowej w Brzozowie. Czy historia się powtarza? - ciekawy zbieg okoliczności... Czy kolejny prezes spółdzielni dalej używa Sawickich i prokuratury do załatwienia swych prywatnych interesów? Postanowiłem zbadać tą sprawę, ponieważ taki sam numer z oskarżenia  byłego już prezesa SM Brzozów [ i z tego artykułu] zrobiła wcześniej prokuratura  brzozowska oskarżając mojego brata   - podobny awanturnik poczuł się zagrożony - może to jakieś zwidy po przepiciu? 
      Brat, jako mój pełnomocnik złożył zawiadomienie o przestępstwie popełnionym na mnie przez poprzedniego prezesa SM  Waldemara G., a ten wykorzystując swoje znajomości zrobił właśnie ten sam "numer na zagrożenie życia?". Ponieważ brata stać było na adwokata i miał dziesięciu światków potwierdzających fałszywe pomówienie przez prezesa SM, to został po dwóch latach procesowania się uniewinniony. Oczywiście, pomawiający prezes, jak i prokurator brzozowski nie ponieśli żadnych konsekwencji potwierdzenia nieprawdy, czy stronniczości - prywatę załatwiano jak zwykle  na koszt podatników .
      Jan Chmiel z przyczyn oczywistych nie ma takich możliwości, żyje z renty - 470zł i ze zbierania złomu po śmietnikach...  a smętne życie  umila sobie piwem, jak od czasu do czasu coś uda mu się sprzedać.   Ma pecha. Jest jedynym lokatorem w domu spółdzielczym, w którym właśnie mieszka  prezes W. Du...a, i w którym ma on większościowy udział - 51%. Przez 20 lata współżycie obu rodzin układało się poprawnie, ale teraz W.Du...a został PREZESEM. Tak, jako prezes potrzebuje więcej powierzchni mieszkaniowe... sam zajmuje piętro i piwnice.. dawno już wywalił Jana ze strychu [który zagospodarował dla siebie], piwnicy i ogrodu [gdzie bez pozwolenia postawił sobie garaż zaraz pod oknem lokatora]...  tak wyraźnie potrzebuje parteru na jakiś salon np. dla gości, tak nowa pozycja wymaga nowych przestrzeni... Najpierw prezes wnosi do Urzędu Miasta i spółdzielni o wykwaterowanie rodziny Jana, ponieważ "zaśmiecają posiadłość" [jego?]. Ten numer nie przechodzi, więc wnosi pozew cywilny do sądu o eksmisje lokatorów. Udaje mu się załatwić nakaz eksmisji, ale przez odwołanie, Janowi dalej udaje się zostać w mieszkaniu. Cóż, prezes robi więc znany nam "numer na śmiertelnie przerażonego", który "załatwia?" sobie u prokuratora Sawickiego. Cóż, wiadomo, Sawiccy wszystko mogą dla prezesów...   

    ....zaczyna się spektakl. Młoda blondynka, sędzi Iwona siedzi w towarzystwie dwóch starszych, jak się okazuje później, ławników. Nie ma obrońcy...  Sawicki spóźnia się przynajmniej 20 min - [ wie, że sprawa dawno załatwiona?]. Zastępuje go chwilowo znana mi z "biura podań" sekretarka? Wchodzi oskarżony, 55-letni schorowany, posiwiały, łysawy, chudy, bezzębny starszy człowiek... widać że wiele przeszedł... 
Jako zastraszany groźbą życia? ... wtłacza się spasiony 45 letni prezes  SM BrzozówWitold. Du...a ...śmiech na sali - o co tu chodzi? Czy nie nastąpiła pomyłka? Na pewno chodzi o zastraszanie i zagrożenie życia?... - staruszek nie ma nawet czym ugryźć... 
Jak się okazuje, skończył zawodówkę i ma 470zł renty na przeżycie... dalej nie ma przyznanego z urzędu obrońcy,  który przed posiedzenie sądowym oczywiście nie poniżył się do rozpoznania sprawy, udzielenia porad wyraźnie zagubionemu Janowi...  jąka się podając swoje dane na żądanie sędzi... zakłada okulary szukając coś w dokumentach... zjawia się na chwilę obrońca?... sędzi czyta oskarżenia... nic nikt nie mówi... dopiero po odczytaniu prokuratorskich pomówień  wchodzi sam Sawicki - spasiony, tak ze 20kg nadwagi... wychodzi za to obrońca z urzędu - tak w sumie spędził na sali najwyżej 15 min podczas dwu godzinnego posiedzenia sądowego, za co dostał 750zł od podatników - świetna fucha za brak odpowiedzialności... zaczyna zeznawać prezes, strasznie się przy tym jąkając... nie nauczył się na pamięć?...  same pomówienia, nic nie znaczące, bez faktów, że jest "ciota", ze przebywał w Szczecinie, że wysadzi mieszkanie... - sam nie wierzy w to co mówi... Jan broni się, ze niby jak ma wysadzić dom, przecież w nim sam mieszka, gdzie by się podział?... że on w mieszkaniu nie ma gazu, bo go nie stać, pali w kuchni drzewem...  tylko Du..a ma gaz... 
na czas jego zeznań wyszedł z sali obrońca? [jak śnieżka się roztopił?], nie ma kto zadawać pytania światkowi, żądać sprecyzowania jego mętnych zeznań... czy to wcześniej uzgodniono? [gdybym to ja mógł mu zadawać pytania, to....], a z zeznania wychodzą fakty pomówienia staruszka... tak mieszkają w jednym wielorodzinnym domu, w tym budynku prezes ma 51% udziału i 50 % w działce... a Jan z rodziną na parterze zajmuje aż trzy pokoje... ponadto dorabia sobie wybierając złom ze śmietnika, czasami składuje je na wspólnej działce, czyli pod oknem prezesa...  a najgorsze, ze z tego złomu od czasu do czasu kupuje sobie jeszcze piwo i to czuć od niego...  prezes już raz próbował wyeksmitować go z mieszkania... jak na razie nie udało mu się to... 
zeznają córki prezesa - no, nie były świadkiem gróźb Jana, wiedzą o tym tylko od ojca... tak, przez 20 lat nie było żadnych poważniejszych konfliktów... nic nie widzieli, nie słyszeli, o zdarzeniu wiedzą od samego D....  dalej nie ma obrońcy, żeby zadać pytania świadkom, podważyć jednostronne śmieszne i nieistotne zeznania córek D...  
zeznaje policjant dzielnicowy od 8lat, no nie miał do tąd żadnych problemów z Janem, żadnych skarg... tak był wtedy pijany, jakieś 0,28... mówił jak pijany na D... dokładnie nie pamięta, ale potwierdza tylko jego słowa...ciota, załatwię cię... ale nie wie jak... 
Jan nie przyznaje się do niczego, nie pamięta, ma problemy z głową... mówi cicho, miesza się, nie wie co powiedzieć na pytanie sędzi, na wypowiedzi świadków...a adwokata z urzędu ciągle nie ma... stopniał?
Sąd udaje się na naradę. Dla mnie jest jasne, że zarzuty są śmieszne, nie udokumentowane, bezzasadne, pocieszam Jana że na pewno zostanie sprawa oddalona z braków dowodów, niewiarygodnych świadków - córek D, lub choćby na podstawie art. 31kk... po ponad 30 min sąd stawia się [kawę pili, czy coś więcej?]  
do dnia dzisiejszego niekarany dotąd Jan zostaje uznany winnym... adwokat nic nie mówi, on tylko kolegę zastępował?...śmieszne.. nie dla Jana... kolejny nieetyczny adwokat nie poczuwa się do obowiązku napisania podania o uzasadnienie wyroku, o napisanie odwołania, a za samo figurowanie na papierku zażyczył sobie 750zł?...
prokurator z prezesem cieszą się... będzie buzi i koniaczek?... tak, życie emeryta w domu prezesa nie jest łatwe... on najlepiej nie powinien już o ogóle żyć...

chmiel_eksmisja.gif (18233 bytes) chmiel_pomowienie.s1.gif (18269 bytes)chmiel_pomowienie.s2.gif (26125 bytes) chmiel_sawicki.oskarz.s1.gif (26735 bytes)chmiel_sawicki.oskarz.s2.gif (25769 bytes) chmiel_wyrok.s1.gif (18774 bytes) chmiel_wyrok.s2.gif (10113 bytes)

Jan uzasadnienie wyroku na złożony wniosek w dniu 06.04.04r otrzymał dopiero 24.05.04r. Tak bardzo obawiała się sędzi Iwona Paczosa że opiszę ten spektakl niekompetencji w sądzie? - jestem cierpliwy, co się odwlecze, to nie uciecze...  Janowi nie miał kto napisać zażalenia... prezes Du..a osiągnął więc swój cel...
cóż sędzi podobała mi się, ale jest tylko blondynką, która dużo jeszcze musi w tej stadnej hierarchii popracować, gdzie basiorem jest prokurator Sawicki... w końcu co ona sama mogła... 
ale ciekawi mnie rola ławników? - siedzą tylko dla uzupełnienia swej emerytury?

Ponieważ rola adwokata Śnieżka polegała na kilkunastu minutowym przebywaniu na sali sądowej i skończyła się na pobraniu kasy, z na naruszenie w sprawie jego praw obywatelskich i złamanie prawa do rzetelnej obrony napisałem mu pismo o wzruszenie postępowania sądowego z uwzględnieniem motywów opublikowanych powyżej. 

 Na dzień dzisiejszy [a minęło dwa miesiące] sąd nabrał "wody w usta" , za to prokurator Sawicki wyraźnie wkurwił się na autora publikującego fakty nieproceduralnego postępowania jego i podejrzeniami "korupcji?" w prokuraturze sanockiej, postanawiając kolejny raz [dla ukrycia matactw?] wysłać Raczkowskiego na badania psychiatryczne. Haaa, potwierdza to tylko przedstawiane fakty. A może by tak przebadać psychiatrycznie prokuratorów sanockich? Te ich "błędy intelektualne" wyraźnie wskazują na  zdefektowanie ich umysłów. Czy prokurator Sawicki nadaje się do pełnienia tak odpowiedzialnej funkcji urzędniczej?       

tym samym dochodzimy do setna sprawy, czyli  "Raportu o stanie sądownictwa polskiego", ale to tylko dla osób myślących, a więc nie dla prawników.

www.aferyprawa.com - Niezależne Wydawnictwo Internetowe "AFERY KORUPCJA BEZPRAWIE" Ogólnopolskiego Ruchu Praw Obywatelskich i Walki z Korupcją.
prowadzi: (-)  ZDZISŁAW RACZKOWSKI.
Dziękuję za przysłane opinie i informacje. 
    uwagi i wnioski proszę wysyłać na adres: Z.Raczkowski@aferyprawa.com 

WSZYSTKICH SĘDZIÓW INFORMUJĘ ŻE PROWADZENIE STRON PUBLICYSTYCZNYCH
JEST W ZGODZIE z  Art. 54 KONSTYTUCJI RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ 
1 - Każdemu zapewnia się wolność wyrażania swoich poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji. 
2 - Cenzura prewencyjna środków społecznego przekazu oraz koncesjonowanie prasy są zakazane.
ponadto Art. 31.3
Ograniczenia w zakresie korzystania z konstytucyjnych wolności i praw mogą być ustanawiane tylko w ustawie i tylko wtedy, gdy są konieczne w demokratycznym państwie dla jego bezpieczeństwa lub porządku publicznego, bądź dla ochrony środowiska, zdrowia i moralności publicznej, albo wolności i praw innych osób. Ograniczenia te nie mogą naruszać istoty wolności i praw.

zdzichu

Komentarze internautów:

Komentowanie nie jest już możliwe.

~dwa
01-02-2016 / 10:01
Pan Zdzisław Raczkowski W nawiązaniu do naszej rozmowy telefonicznej przeprowadzonej w dniu 15 stycznia 2016 r. przesyłam Panu moje uwagi do materiału: ADAM SAWICKI - PROKURATOR PROKURATURY REJONOWEJ W SANOKU - czyli kolejny przykład, jak załatwia się prywatne sprawy przy pomocy państwowego urzędnika i kasy podatników...” W materiale podaje Pan szereg nieprawdziwych wiadomości zarówno na mój temat jak i na temat zasadności wyroku jaki zapadł w dniu 06.04.2004 r. w Sądzie Rejonowym w Sanoku. W lipcu 2003 roku Jan Chmiel 52 – letni mężczyzna, mierzący ponad 1,8 metra wzrostu (przedstawiony przez Pana, jako „siwiutki, chudziutki, bezzębny starszy człowiek”) wielokrotnie groził mi pozbawieniem mnie życia, w tym w dniu 30 lipca 2003 r. w obecności policjanta Mariusza Geferta . Przebadany alkomatem w KPP Sanok Jan Chmiel miał 0,78 mg/l alkoholu w wydychanym powietrzu, a nie jak Pan podaje 0,28). W tamtym czasie Jan Chmiel nadużywał alkoholu - praktycznie codziennie był pijany. Alkohol spożywał w towarzystwie „współpracowników” w biznesie „śmieciowo-złomowym”. Oprócz zwożenia śmieci na działkę (stare telewizory, miski ustępowe, umywalki, wanny, wanienki, lodówki, pralki, kuchnie gazowe itp.) Jan Chmiel dopuścił się aktów wandalizmu w niszcząc części wspólne budynku, m.in. rozwalił drewniane boksy w piwnicy, po czym drewno wykorzystał jako opał. Tym samym uniemożliwił właścicielom lokali nr 1 i nr 3 korzystanie z piwnicy. Sprawa karna przeciwko Janowi Chmielowi o groźby karalne kierowane pod moim adresem nie miała żadnego związku z pozwem o eksmisję z lokalu mieszkalnego w której to sprawie powodem był właściciel lokalu Gmina Miasta Sanoka. Nie byłem uczestnikiem sprawy o eksmisję, nie wiem jaki zapadł wyrok w tej sprawie. Rozmija się Pan z prawdą w kwestiach własnościowych budynku. Nie należy on do żadnej Spółdzielni. Stanowi współwłasność Gminy Miasta Sanoka i osób fizycznych. Do Gminy Miasta Sanoka należy lokal nr 2 (zamieszkały wówczas przez Jana i Jadwigę Chmielów, dorosłe dzieci dawno się wyprowadziły) i posiada ona 21% udziałów w częściach wspólnych budynku. Właściciele mieszkania nr 1 posiadają 28% udziałów w budynku, a właściciele mieszkania nr 3 posiadają 51% udziałów w budynku. W takich proporcjach współwłaściciele budynku są zobowiązani uczestniczyć w kosztach jego remontu. W tamtym czasie nie posiadałem żadnych udziałów w budynku (nie posiadam ich również obecnie), mieszkanie nr 3 należało do mojej mamy, moich dwóch sióstr, siostry mojej mamy i jej trzech córek. Nigdy nie starałem się o nabycie od Gminy Miasta Sanoka należącego do niej lokalu nr 2, w którym mieszka Jan Chmiel. Nie jest prawdą, że postawiłem sobie bez pozwolenia garaż pod oknem lokatorów. Garaż ten został wybudowany przez moich rodziców w 1969 roku (miałem wówczas 10 lat) z wymaganym pozwoleniem na budowę. Lokator Jan Chmiel wprowadził się do mieszkania nr 2 w 1980 roku. Również nieprawdziwe jest Pana twierdzenie: .. „dawno już wywalił Jana ze strychu [który zagospodarował dla siebie]”. Do mieszkania nr 3 przynależą (zgodnie z aktem notarialnym sprzedaży) zlokalizowane na strychu pomieszczenia, które nie nadają się do całorocznego zamieszkania. Jan Chmiel otrzymując przydział na lokal nr 2 nie otrzymał prawa do korzystania ze strychu. Oczekuję, że usunie Pan z internetu szkalujące mnie treści. Witold Dulęba