Imieniny:

AferyPrawa.com

Redaktor Zdzisław Raczkowski ujawnia niekompetencje funkcjonariuszy władzy...
http://Jooble.org
Najczęściej czytane:
Najczęściej komentowane:





Pogoda
Money.pl - Kliknij po więcej
17 września 2019
Źródło: MeteoGroup
Polskie prawo czy polskie prawie! Barwy Bezprawia

opublikowano: 07-08-2011

Radosław Sikorski twierdzi, iż Stanami Zjednoczone i Polska to kraje partnerskie, ich interesy i wartości zbiegają się i są to dwa kraje – “…które czują wartości demokratyczne do szpiku kości. Jako kraje, które w swej działalności motywowane są wartościami. Wspólnie promujemy demokrację…”

I czując te wartości demokratyczne do szpiku kości, ministrowi nie podobały się komentarze czytelników "Faktu " i “Pulsu Biznesu”, wiec zawiadomił prokuraturę, a także pozwał wydawców. Minister dostał status “pokrzywdzonego”, prokuratura wszczęła śledztwo i śledczy będą ustalać adresy komputerów z których dokonywano wpisów, a Ringier Axel Springer Polska wyłączył tymczasowo możliwość pisania komentarzy na wszystkich stronach należących do wydawnictwa.  

Czy rzeczywiście wiec dla Polaków i Amerykanów “ czucie  demokratycznych wartości do szpiku kości” oznacza to samo? Czy jest to właśnie tylko SYMALKURUM?  

“…taka niebezpieczna manipulacja zyskała miano SYMULAKRUM (kopia bez oryginału, symulacja nierealnie tworząca nową rzeczywistość)…

Polityka, polska, botswańska czy nepalska polega w istocie na brudnych chwytach, opluskwianiu, sikaniu masom do mózgu. Rzadko kiedy politykę, jako narzędzie, biorą w dłonie jednostki wybitne, profetyczne, sprawcze.  Politycy zajmują się swoja profesją ponieważ nauczyli się mimikry, symulacji i pustosłowia i znów wyjątki chwalebnie wyrastają ponad tłuszczę, ale w niczym to tłuszczu owej tłuszczy nie zmienia…” http://wgadowski.salon24.pl/

Wydaje się, że w krajach gdzie, rzeczywiście wolność słowa jest prawem i wartością najważniejszą, wolność słowa nie polega na tym, że wolno mówić i pisać tylko to, czym nikt nie czuje się urażony, a przeciwnie – prawdziwym testem na to, czy wolność słowa jest rzeczywistością, jest fakt - w jakim stopniu i czy w ogóle system prawny toleruje takie wypowiedzi, które wielu obywateli, a często zdecydowana ich większość kategorycznie odrzuca i potępia.

Swoboda wyrażania pejoratywnych opinii o osobach publicznych winna być niezbywalnym prawem obywatela, albowiem “…w przypadku braku kontroli rządu i równowagi, jedynym skutecznym ograniczeniem dla polityki władzy wykonawczej może być oświecenie obywateli - a co za tym idzie świadoma i krytyczna opinia publiczna, która sama może decydować o ochronie wartości demokratycznych…” (SN USA orzeczenie w sprawie New Yok Times v USA z dnia 30 czerwca 1971r.)  

Taka swoboda lub jej brak jest zasadniczym testem demokracji i wolnego społeczeństwa. Wydawałoby się, że w tzw. “demokratycznym kraju” jak Polska, nie ma żadnego racjonalnego powodu, aby traktować przedstawicieli rządu, urzędników państwowych czy parlamentarzystów i inne osoby publiczne jak święte krowy i nie mieć prawa do krytyki, czy negatywnej opinii o nich czy o ich działaniach.

Artykuł 226 polskiego Kodeksu Karnego –przewiduje

§ 1. Kto znieważa funkcjonariusza publicznego albo osobę do pomocy mu przybraną podczas lub w związku z pełnieniem obowiązków służbowych, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku.

§ 2. Przepis art. 222 § 2 stosuje się odpowiednio.

§ 3. Kto publicznie znieważa lub poniża konstytucyjny organ Rzeczypospolitej Polskiej, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.

i przepis ten jest w sposób oczywisty ograniczeniem wolności słowa i zabrania de facto wygłaszania negatywnych opinii. Sam fakt, że takie opinie są ostre i często “nieprzyjemne” nie powinien być powodem do uznania takich wypowiedzi za przekraczające granicę wolności słowa, a system prawny - w którym krytyczne wypowiedzi karane są z tego tylko powodu, że są “nieprzyjemne”, przykre czy brutalnie dla super-ego tych na świeczniku czy innych ludzi, nawet jeżeli odnosi się „tylko“ do sytuacji, kiedy krytyka ta miała miejsce podczas wykonywania przez nich „obowiązków służbowych“ - jest systemem, w którym wolność słowa nic nie znaczy i jest śmiertelnie zagrożona przez tych, którzy ją ograniczają.  

Dodać trzeba, iż w orzeczeniu z dnia 11 października 2006 r. sprawie zgodności art. 226 §1 KK z Konstytucją, Trybunał Konstytucyjny stwierdził, iż przepis ten ( cytowany powyżej przepis w brzmieniu po poprawce) narusza konstytucyjnie gwarantowane prawo do wolności słowa w takim zakresie, w jakim penalizuje on znieważenie funkcjonariusza publicznego, jeżeli do znieważenia doszło, kiedy nie wykonywał on czynności służbowych, nie narusza natomiast owego prawa do wolności słowa, jeżeli do znieważania doszło podczas pełnienia przez niego takowych czynności (sic!).

Dla każdego myślącego ewidentnym jest, iż orzeczenie TK i w konsekwencji redakcja artykułu 226 KK, jest dość kuriozalna. Jeżeli kryterium uznania mojej notki za znieważającą funkcjonariusza publicznego jest czas jej opublikowania, a nie tylko treści w niej zawarte, to ten koncept jako propozycja prawna jest ...dziwaczny.

Jak wygląda praktyka i ile mamy tej wolności słowa w Polsce nie ma potrzeby przypominać i przytaczać.

A jak praktyka wygląda w Stanach Zjednoczonych, które ponoć tak samo jak Polska „czują do szpiku kości wartości demokratyczne“?

Jeden z najwybitniejszych jurystów amerykańskich XX wieku Harry Kalven, Jr. (1914 –1974), specjalista prawa konstytucyjnego, a szczególnie kwestii związanych z Pierwszą Poprawką uważał, iż “…żadne społeczeństwo, w którym istnieje przestępstwo znieważania władzy nie jest, bez względu na to, jakie są inne jego cechy, społeczeństwem wolnym…”.

W państwie szanującym prawo swych obywateli do swobodnego wypowiadania się, ludzie wyrażający niepopularne poglądy i ujawniający niewygodne fakty, kiedy zaangażowane są ewidentnie emocje, muszą mieć również prawo do ostrego, a więc często dosadnego i być może obraźliwego języka tak, aby od swobodnego wypowiadania się nie odstraszać innych, którzy mają do powiedzenia rzeczy ważne i kontrowersyjne. Dlatego też np. w prawie amerykańskim polityk lub inna osoba na świeczniku nie ma szans powodzenia nawet w cywilnym procesie o zniesławienie, jeśli nie udowodni, że pozwany zdawał sobie sprawę z tego, że jego wypowiedzi były fałszywe lub przypuszczał, że mogą takimi być.  

W 1964 roku w Berkeley w Kalifornii rozpoczął się ruch studencki nazwany później Ruchem na rzecz Wolności Słowa (Free Speech Movement). Studenci rozczarowani akademicką biurokracją i skostniałymi poglądami kadry akademickiej żyjącej w zamkniętym Lalaland, bez zrozumienia dla problemów współczesnego świata organizowali protesty, „siedzące strajki“ etc. W 1965 roku, wraz z eskalacją wojny w Wietnamie dla studentów głównym celem protestów stała się opozycja w stosunku do wojny w Wietnamie. "Make Love Not War" stało się nowym hasłem. Biura poborowe stały się naturalnymi miejscami pikiet, “siedzących strajków” i palenia kart poborowych. Od 1965 do 1967 charakter protestów studenckich powoli zmieniał się z pokojowych demonstracji do bardziej agresywnej taktyki, łącznie z nawoływaniem wręcz do rewolucji. W tym czasie aktywność studentów i protesty dramatycznie wzrosły na uczelniach w całym kraju.  

W dniu 26 kwietnia 1968 roku, na korytarzu sądu Los Angeles County policjant zauważył 19-letniego Paula Roberta Cohena w kurtce z napisem “ Pierdolę pobór“ ( Fuck the draft). Kiedy Cohen wszedł do jednej z sal sądowych, policjant poprosił sędziego o ukaranie Cohena za obrazę sądu. Sędzia odmówił. Po wyjściu Cohena na korytarz, policjant aresztował go za zakłócanie porządku publicznego przez obraźliwe zachowanie.

Podczas procesu, Cohen oświadczył, że miał na sobie kurtkę, aby publicznie wyrazić swój protest przeciwko wojnie w Wietnamie i poborowi. Wykazał, że nie wywołał żadnej awantury i nie używał przemocy. Cohen został uznany winnym zakłócania spokoju publicznego i skazany na trzydzieści dni więzienia.

Cohen odwołał się do Sądu Apelacyjnego, który utrzymał wyrok. W swojej decyzji, sąd uznał, że oskarżony zachowywał się „obraźliwie“ i zdefiniował "obraźliwe zachowanie" jako zachowanie, które zmierza do sprowokowania przemocy lub zakłócenia spokoju publicznego. Sąd stwierdził, że napis na kurtce mógł rozgniewać ktoś na tyle, aby go zaatakować lub spróbować usunąć kurtkę. Cohen odwołał się ponownie, tym razem do Sądu Najwyższego Kalifornii, ale sąd ten postanowił nie badać sprawy. W ostateczności, Cohen odwołał się do Sądu Najwyższego USA. Sprawa ta była dla Amerykanów najważniejszym testem dla konstytucyjnego prawa wolności słowa zagwarantowanej Pierwszą Poprawką do Konstytucji, która weszła w życie 180 lat wcześniej (15 grudnia 1791 roku).

Cohen argumentował, że jego skazanie naruszało wolność słowa. Pierwsza Poprawka chroni wolność słowa mówiąc: "Kongres nie może stanowić ustaw... ograniczających wolność słowa." Państwo, również w stanie Kalifornia musi przestrzegać konstytucyjnych praw obywatela zgodnie z XIV Poprawką do Konstytucji. Sąd Najwyższy wydał wyrok 7 czerwca 1971 roku i decyzją 5 - 4, uchylił zaskarżony wyrok.

Legendarny Sędzia John Marshall Harlan II jest autorem opinii sądu. John Marshall Harlan II był Sędzią Sądu Najwyższego od 1955 do 1971. ( Jego dziadek John Marshall Harlan, był Sędzią SN od 1877 do 1911.)

Harlan był specjalistą w pisaniu opinii do orzeczeń SN dotyczących Pierwszej Poprawki - wolności słowa i zgromadzeń.

W sprawie Cohen v Kalifornia Sędzia Harlan stwierdził, że napis na jego kurtce nie stanowił żadnej „napaści słownej” ponieważ nie był adresowany do żadnej konkretnej osoby. Wyrok skazujący nie był usprawiedliwiony również tym, że ludzie obecni na korytarzu sądowym byli narażeni na czytanie wulgarnego napisu wbrew swojej woli lub tym, że napis ten mógł sprowokować kogoś z nich do gwałtownej reakcji. Być może, stwierdził Sędzia, że w tej sytuacji mógł znaleźć się ktoś, kto nie będzie umiał zapanować nad nerwami i posunie się do fizycznej napaści na osobę ubraną w kurtkę z wulgarnym napisem, jednak taka obawa nie jest dostatecznym powodem do ograniczenia wolności słowa. Argument, że Cohen powinien ponieść konsekwencje (być ukarany) dlatego tylko, że może się znaleźć człowiek, który zareaguje na jego zachowanie przemocą, byłby równoznaczny z propozycją, że w celu uniknięcia fizycznej reakcji i cenzurowania kogoś, kogo zamiarem nie było wywołanie takiej reakcji, przez hipotetyczną osobę - nerwowową i łamiącą prawo - właściwym jest, by władze stanowe same stosowały cenzurę.

Sędzia Harlan, uznał za sprzeczny z konstytucją argument, że słowo „f..ck” jest tak wulgarne i Pierwsza Poprawka nie chroni jego publicznego użycia. Stwierdził że „nie można pominąć faktu, który ilustruje incydent będący przedmiotem rozpatrywanej sprawy, że większość językowych ekspresji pełni podwójną funkcję: przekazuje nie tylko idee, które dadzą się w sposób względnie precyzyjny wyjaśnić, lecz także emocje, których nie sposób inaczej wyrazić. Tak więc sam fakt, że słowo „fuck” na kurtce Cohena być może jest bardziej ostre i ordynarne od innych słów podobnego rodzaju, to niemniej jest prawdą, że coś, co dla jednej osoby jest wulgaryzmem, dla innej jest liryką. Nie ma też żadnej prawnej zasady, by właśnie to jedno obraźliwe słowo miałoby zostać uznane za specjalnie wyróżniające się i wyjątkowe od innych. Z pewnością Kalifornia nie ma prawa do tego, by “czyścić” publiczną debatę do takiego stopnia, by nie pojawiało się w niej nic, co mogłoby urazić czyjąś wrażliwość. Byłoby też naiwnością zakładanie, że można zakazać używania jakichś konkretnych słów bez popadania w fundamentalne ryzyko, że taki zakaz doprowadzi do tłumienia ekspresji emocji i idei. Konsekwencje byłyby takie, iż rząd mógłby z łatwością użyć prawa zakazującego używania pewnych wyrazów, jako wygodnego pretekstu do cenzurowania i karania za de facto wyrażanie niepopularnych i niewygodnych dla niego poglądów i opinii - a takie działania są nie do pogodzenia z prawem do wolności słowa.

Obywatel ma konstytucyjne prawo wyrażania swoich opinii, nie tylko przez formalną i odpowiedzialną krytykę, ale też przez inne swobodne i kontrowersyjne formy ekspresji

38 lat później Sąd Najwyższy Południowej Dakoty orzekł w sprawie Marcusa J.Suhna i uznał, że jego ekstremalnie wulgarne, obelżywe i chamskie wyzwiska pod adresem policjantów są chronione przez Pierwszą Poprawkę.

We wrześniu 2007 r. w liczącym około 18 tys. mieszkańców miasteczku Brookings w Południowej Dakocie, po 1 w nocy, na głównej ulicy miasta, Marcus Suhn z około setką innych zgromadzonych tam, podpitych ludzi, zauważył przejeżdżający radiowóz policyjny. Kiedy policjanci przejeżdżali obok zgromadzonych, siedzący obok kierowcy oficer David Gibson usłyszał, jak Marcus krzyczał: „Pierdolony glina, kawał gówna! Ty pierdolony policyjny dupku! Gliny to banda pierdolonych odbytów w dupie!”

Oficer Gibson aresztował Suhna za zakłócenie porządku publicznego. Marcus J. Suhn oskarżony został o poważne zakłócenie porządku i spokoju publicznego. Kodeks przewidywał karę aresztu do 30 dni lub grzywny do 500 dolarów za takie wykroczenie i Suhn został uznany winnym i skazany. Odwołał się od tego wyroku, twierdząc, że skazanie go za obelgi pod adresem policjanta było naruszeniem gwarancji konstytucyjnych zawartych w Pierwszej Poprawce.

Sprawę rozpatrywał Sąd Najwyższy Południowej Dakoty, autorką opinii była sędzina Judith Meierheny. Sędzina stwierdziła, że „swoboda wypowiedzi jest jedną z naszych najbardziej cenionych i gorliwie strzeżonych konstytucyjnych wolności”. Wolność ta nie jest jednak absolutna – w wydanym w 1942 r. orzeczeniu w sprawie Chaplinsky v New Hamshire Sąd Najwyższy USA uznał, iż „istnieją pewne dobrze zdefiniowane i wąsko określone kategorie wypowiedzi”, które nie podlegają ochronie przed sankcjami prawnymi, jak inne rodzaje wypowiedzi, albowiem „nie są zasadniczą częścią prezentowania jakichkolwiek idei i mają tak niewielką wartość społeczną jako krok do prawdy, tak że nad jakąkolwiek korzyścią, jaka może z nich wynikać przeważa interes społeczny w utrzymaniu porządku i moralności…” i należą do nich „…wypowiedzi sprośne, obleśne, wulgarne, a także zniewagi lub napaści słowne, które same przez się wyrządzają krzywdę lub skłaniają do natychmiastowej reakcji naruszającej spokój…”.

Jednak od orzeczenia w sprawie Chaplinky’ego upłynęlo ponad pół wieku i gwarancje konstytucyjne dotyczące wolności słowa podlegały dziesiątkom testów w Sądzie Najwyższym i uległy znacznemu rozszerzeniu. Zwiększenie zakresu wolności słowa powodowało zawężanie kategorii wypowiedzi, które w opinii Sądu Najwyższego nie zasługują na ochronę Pierwszej Poprawki.

Dotyczyły te zmiany również kategorii napaści słownych, za jakie uznał wulgarne krzyki Suhna sąd I instancji. Sąd Najwyższy Południowej Dakoty rozważał więc kwestię – jakie racje powodowały potraktowanie obraźliwych krzyków Marcusa jako przestępstwo? i czy taka kwalifikacja była zgodna z duchem i gwarancjami Pierwszej i XIV Poprawki do konstytucji ?

Sąd doszedł do wniosku, iż obelg Suhna pod adresem policjantów nie można traktować jako napaści słownej nie objętej gwarancjami Pierwszej Poprawki, albowiem nie była to wypowiedz, „...którą przeciętnie inteligentny człowiek zrozumie jako zaproszenie do bójki...“Nie było żadnych przesłanek w zachowaniu tak Suhna, jak i wśród ludzi w tłumie, aby policjanci mieli obawy, że zostaną zaatakowani czy pobici, nie zablokowano też drogi radiowozowi. Zachowanie Suhna nie wskazywało, iż jest agresywny i skłonny do przemocy, tak iż niezbędna jest interwencja policji, aby go powstrzymać. Tylko dlatego, że epitety oskarżonego pod adresem policji mogły ich albo kogoś innego obrazić, zirytować lub nawet zdenerwować, nie jest wystarczającą przesłanką, aby uznać je za napaści słowne wyłączone z pod ochrony Pierwszej Poprawki.

Sąd doszedł również do wniosku, że inwektywy wykrzykiwane przez Suhna pod adresem policjantów nie uniemożliwiały i nawet nie utrudniały im pełnienia ich obowiązków służbowych. Prawdą jest, iz były one ekstremalnie wulgarne i mogły być odebrane przez adresatów jako bolesne, nieprzyjemne, przykre i obraźliwe, ale nie jest to wystarczający powód, aby uznać je za nie objęte konstytucyjną gwarancją wolności słowa.

Co więcej w orzecznictwie amerykańskim funkcjonariusze policji jak i inni funkcjonariusze publiczni nie muszą być chronieni przed inwektywami obywateli w takim stopniu jak zwykli zjadacze chleba. W orzeczeniu w sprawie Lewis v. City of New Orleans SN USA 1974 Sędzia Louis Powell stwierdził, że gdyby obelgi wypowiedziane były „twarzą w twarz” do zwykłego obywatela, powinny być traktowane jako napaść słowna i nie podlegałyby ochronie Pierwszej Poprawki, natomiast gdy skierowane były do wyszkolonego funkcjonariusza policji, można się po nim spodziewać znacznie bardziej powściągliwej reakcji i powstrzymania się od przemocy, podczas gdy zwykły obywatel w analogicznej sytuacji mógłby łatwo zostać sprowokowany.

Sąd Najwyższy Południowej Dakoty uznał, iż ani dążenie do zachowania elementarnej kultury i przyzwoitości w wypowiedziach obywateli, ani ochrona abstrakcyjnego autorytetu funkcjonariuszy policji, ani ochrona przed nieprzyjemnymi dolegliwościami, czy to psychicznymi, czy moralnymi jakie obelgi mogły wywołać u adresatów – nie są wystarczającymi przesłankami, aby wypowiedziane przez Suhna inwektywy nie podlegały konstytucyjnej ochronie wolności słowa.  Sahn został uniewinniony.

 Pentagon Papers i sprawa New York Times v. United States

Dokładnie, 40 lat od przecieku części tzw. Pentagon Papers, całość Raportu sporządzonego w roku 1967/68 z inicjatywy Sekretarza Obrony Roberta McNamary została udostępniona społeczeństwu amerykańskiemu 13 czerwca 2011r.

Robert McNamara powołał Vietnam Study Task Force w czerwcu 1967. Zadaniem 36 analityków ( 19 oficerów wojska, 17 naukowców i cywilnych pracowników administracji) bylo sporządzenie „encyklopedycznej historii Wojny Wietnamskiej“. Do dzisiaj nie wiadomo w jakim celu McNamara zarządził sporządzenie tego  studium. McNamara twierdził, że chciał pozostawić spisaną historię wojny dla historyków, ale nawet Prezydent Lyndon Johnson i Sekretarz Stanu Dean Rusk nie wiedzieli nic o tym studium do czasu opublikowania przez Times. Historycy uważają, że McNamara planował przekazanie tego studium swojemu przyjacielowi Robertowi F. Kennedy, który zamierzał kandydować w wyborach prezydenckich w 1968r.

Studium to nazwane przez prasę Pentagon Papers zawierało 3.000 stron historycznych analiz i 4.000 stron oryginalnych dokumentów w 47 tomach zaklasyfikowanych “Ściśle tajne“ (Top Secret – Sensitive). "Sensitive" nie była oficjalną klasyfikacją I oznaczała, iż publikacja studium może być żenująca (be embarrassing) dla administracji. Daniel Ellsenberg, który przekazał Pentagon Papers reporterowi New York Times – Neil Sheehan, zrobił ksero całego studium i usiłował zainteresować nim polityków od października 1969 do lutego 1971 roku  - między innymi Henry Kissingera i Senatorów Williama Fulbrighta i Georga McGoverna, ponieważ nie wykazali oni zainteresowania, zwrócił sie do prasy. Ellsenberg przekazał 43 z 47 tomów dokumentów New York Times w marcu 1971 roku.

Daniel Ellsberg wyjaśniając powody swojej decyzji powiedział – dokumenty te demonstrowały niekonstytucyjne działania przez szereg prezydentów USA, pogwałcenie przez nich przysięgi prezydenckiej, a głównie uważał, że prawda o Wojnie Wietnamskiej przyczyni się do szerokiej debaty publicznej i szybkiego zakończenia tej „ niesprawiedliwej wojny“. 

13 czerwca 1971 roku New York Times opublikował 6 stron artykułów i dokumentów z Tajnego Raportu Departamentu Obrony. Rząd USA wystąpił do Sędziów Federalnych w Nowym Yorku i Washingtonie z petycją zakazania New York Times i Washington Post publikowania dalszych części Pentagon Papers. Sędziowie apelacyjni w obydwu miastach po nadzwyczajnych posiedzeniach wydali wykluczające się postanowienia. Sąd Najwyższy USA postanowił rozpatrzyć sprawę. 

Ta bezprecedensowa sprawa dotyczyła kwestii niezwykle doniosłej i świętej dla Amerykanów - wolności słowa i wolności prasy zagwarantowanych Pierwszą Poprawką do Konstytucji. Po raz kolejny zwróciła uwagę na szczególną funkcję wolności słowa w społeczeństwie demokratycznym, podkreślając, że każdy kto korzysta z wolności słowa powinien mieć zaufanie do państwa i stanowionego przez nie prawa. Tylko bowiem pewność prawa prowadzi do efektywnej ochrony wolności słowa i zapobiega samoocenzurowaniu się ze względu na ryzyko poniesienia odpowiedzialności prawnej w wyniku arbitralnego działania sądu. Podstawową demokratyczną funkcją wolności słowa jest możliwość kontroli i krytykowaniu działań rządzących.

Pierwsza Poprawka do Konstytucji USA

Kongres nie może stanowić praw wprowadzających religię lub zabraniających swobodnego wykonywania praktyk religijnych; ani praw ograniczających wolność słowa lub prasy lub naruszających prawo do spokojnego odbywania zebrań i wnoszenia do rządu petycji o naprawę krzywd…” (poprawka weszła w życie 15 grudnia 1791 roku.) W amerykańskiej doktrynie konstytucyjnej przyjmuje się, że XIV Poprawka rozciąga to postanowienie na władze stanowe.

Normalnie w USA potrzebne jest co najmniej dwa lata, aby sprawa dotarła do Sądu Najwyższego. Ta sprawa była rozpatrzona przez ten sąd po 12 dniach !  Co więcej Sąd Najwyższy był na urlopie ! Prezes SN USA zwołał nadzwyczajne posiedzenia, odbyły się  one 25, 26 czerwca 1971 roku.

Prezes Sądu Najwyższego USA, Sędzia Warren Burger przewodniczył sprawie.

Erwin Griswold, były Dziekan Harvard Law School, przedstawiał i argumentował pozycję Rządu USA.

Aleksander Bickel, profesor Prawa - Yale Law School,  przedstawiał i argumentował pozycję New York Times, William Glendon - pozycję Washington Post.

Poniżej wybrane i w mojej opinii najistotniejsze fragmenty argumentacji obydwu stron i postanowienia, a takze opinii Sędziów Sądu Najwyższego. 

Sędzia Burger przywitał adwokatów obydwu stron i publikę. Oddał głos adwokatowi Rządu. 

Griswold - Jest bardzo istotne, uważam, aby na tę sprawę spojrzeć z perspektywy. Sprawa ta podnosi niezwykle istotną i trudną kwestię konstytucyjnego prawa do wolności słowa i wolności prasy i słuchaliśmy o tym dużo w ostatnich dwóch tygodniach. Ale też podnosi niezwykle istotną kwestię równie fundamentalną i ważną – prawo Rządu do efektywnego rządzenia. Główny nacisk w tej sprawie położono na Pierwszą Poprawkę i moim zdaniem słusznie. Nie można jednak pominąć w tej sprawie fundamentalnej kwestii podziału władzy w takim sensie, że władza i autorytet, które Konstytucja przyznaje prezydentowi, jako szefowi rządu i głównodowodzącemu Armii i Marynarki i wynikająca z tych kompetencji kwestia integralności instytucji prezydentury: czy ta instytucja – jedna z trzech władz zgodnie z podziałem władzy – może funkcjonować efektywnie....

Problem jest bardzo skomplikowany, jak wszystkie problemy konstytucyjnego prawa i wymaga rozstrzygnięcia dotyczącego konkurujących ze sobą zasad… Dalej Griswold twierdził, że stempel „ściśle tajne“ na 10 dokumentach w Pentagon Papers  uzasadnia zakaz publikowania.  

Sędzia Potter Stewart - Nie chciałbym odwracać uwagi od sedna sprawy ( dosł. bring in a red herring) – ale chyba to robię – czy chce Pan też powiedzieć, iż te 10 dokumentów, o których Pan mówił, w pełni usprawiedliwiają czy uzasadniają klasyfikację jaka była im nadana?

Griswold – Moja pozycja ...te 10 dokumentów poprawnie są zaklasyfikowane „ściśle tajne“.

Sędzia Potter Stewart – Dziękuję. Jak ja zrozumiałem....

Griswold wchodzi w słowo Sędziemu – Jeden dokument. Powinienem mówić jaśniej, to są cztery tomy z 47 tomów. Wszystkie cztery tomy dotyczą jednego tematu, którego wyciąganie ...byłoby niezwykłej wagi naruszeniem bezpieczeństwa narodowego Stanów Zjednoczonych.

„Cztery tomy“ dotyczyły negocjacji dyplomatycznych USA z Północnym Wietnamem. Griswold nie wiedział, że Ellsberg ( który przekazał Pentagon Papers dziennikarzowi New York Times) nie przekazał tych dokumentów, aby chronić dyplomatów.

Sędzia Burger – Jak zrozumiałem – i proszę mnie poprawić, jeżeli źle zrozumiałem – sprawa ta tak naprawdę nie jest uzależniona od klasyfikacji tego materiału, czy od kwestii czy w ogóle jest klasyfikowany i jak ?

Griswold – Rzeczywiście, uważam, że takie twierdzenie jest prawdziwe. Myślę jednak, że najważniejsze jest to, ze publikacja tych materiałów ma wpływ na bezpieczeństwo USA. Bedzie miała wpływ na życie wielu ludzi. Bedzie miała wpływ na zakończenie wojny. Będzie miała wpływ na więźniów wojennych i ich uwolnienie... Moim zdaniem taki wpływ na bezpieczeństwo USA powinien być podstawą zakazu publikacji.

Griswold– jeżeli ten materiał nie był nigdy tajny, myślę że mielibyśmy dużo większe trudności z argumentami w tej sprawie: na przykład załóżmy gdyby ten materiał był częścią publicznego wystąpienia prezydenta.

Sąd – Ale wtedy ten materiał już byłby publiczną domeną. To zupełnie co innego.

Griswold – Zgoda. Ale nie możemy też tylko powiedzieć „Nie możecie tego publikować, ponieważ to będzie miało śmiertelny wpływ na bezpieczeństwo Stanów“ ...

Sąd – I wtedy sprawa opierałaby się na nieprzekonywujących i niepewnych faktach. I w takim razie, w Pana domniemaniu sprawa opiera się na faktach. Czy tak?....musimy więc zająć się faktami, ewidencją w tej sprawie - przedstawionej jako tajna.

Griswold – Proszę Wysokiego Sądu - w większości tak...

Griswold krytykuje poniżej postanowienie Sędziego Gerarharda Gesell, który orzekał w sprawie Washington Post. Sędzia Gesell stwierdził, że Rząd musi udowodnić „natychmiastowe i bezpośrednie niebezpieczeństwo“ dla USA, aby uzasadnić zakaz publikacji.

Griswold – Jeżeli standard jest taki, że nie możemy zapobiec publikacji nielegalnie zdobytych materiałów, chyba że udowodnimy i teoretycznie i praktycznie....że może to spowodować zerwanie relacji dyplomatycznych, czy ze spowoduje to atak wojskowy na USA, sugeruję, że standard sędziego Gesell jest zbyt zawężony. Ten standard powinien brzmieć „ wielkie i nienaprawialne szkody dla bezpieczeństwa USA“...Nie mam najmniejszych wątpliwości, że materiał już opublikowany i publikacja dalszych materiałów będzie miała wpływ na życie Amerykanów i jest to niezwykłej wagi wpływ. Powiedzenie, że prawo do publikacji może być odebrane tylko, jeżeli jutro rano wybuchnie wojna, kiedy ta wojna już trwa jest nieusprawiedliwionym zawężeniem problemu.

Sędzia Burger oddaje głos Aleksandrowi Bickel.

Bickel – Wysoki Sądzie , nawet przez chwilę nie twierdziłem, ze prezydent nie ma prawa do ustalenia systemu klasyfikacji dokumentów rządowych i że nie ma władzy aby zarządzać tym systemem i procedurami w ramach przynależnej mu władzy wykonawczej....Zgadzamy się z argumentami w tej sprawie, że zakaz  publikacji, podobnie jak wszystkie inne prawa konstytucyjne nie jest absolutem. I po za tym stwierdzeniem proszę Wysokiego Sądu, nasza pozycja jest odmienna i dużo bardziej skomplikowana.

Po pierwsze nasza pozycja dotycząca fundamentalnej zasady rozdziału władzy – naszym zdaniem prezydent nie ma takich uprawnień, które mogłyby być podstawą i uzasadniać zakaz publikacji. I po wtóre, rozpatrując pryncypia Pierwszej Poprawki, które dotyczą i punktu pierwszego, nasuwa się pytanie dotyczące standardu przed poznaniem faktów – standardu, który interpretujemy całkowicie odmiennie niż strona Rządu. 

Sąd – Z tego rozumiem, że może Pan zgodzić się bez problemu z twierdzeniem, że te 47 tomów materiałów, chociaż satysfakcjonują definicję „ściśle tajne“ na potrzeby władzy wykonawczej, to jednak nie satysfakcjonują Pana standardów?

Blickel– Tak , głównie z powodu notorycznego klasyfikowania...

Sąd przerywa – Nie, nie moje pytanie brzmiało - umówmy się na chwilę, że są jakieś dokumenty ... poprawnie zaklasyfikowane „ściśle tajne“. Czy chce Pan powiedzieć, ze to niekoniecznie oznacza, ze pański standard jest usatysfakcjonowany?

Blickel – Dokładnie tak, Proszę Wysokiego Sądu, powiedział bym, że....

Sąd - Dobrze, ja uważam – i nie znalazłem nigdzie w Pana dokumentach, czy w dokumentach tych spraw, gdzie gazety sugerowałyby, chociaż przez moment, że w tych materiałach, w tych 47 tomach nie ma dokumentów, które uzasadniałyby poprawnie zdefiniowanie ich jako „ściśle tajne“.

Blickel – Po zapoznaniu się z wnioskami strony rządowej, uważam, że nie ma tam takowych. ...Gdyby takowe były, na pewno dawno wiedzielibyśmy o nich.

Sędzia Stewart – Teraz Panie Blickel, ponieważ większość akt w tej sprawie jest tajna,.. musimy rozpatrywać ją abstrakcyjnie....Załóżmy, że kiedy członkowie tego sądu zapoznają się z tymi dokumentami, znajdziemy tam absolutnie przekonywujące dowody, że konsekwencją ujawnienia tych dokumentów będzie śmierć stu młodych ludzi, których jedynym przestępstwem było to, iż mieli po 19 lat i byli najwyżej na liście poboru. Co wtedy mamy zrobić?

Blickel -  Chciałbym żeby był paragraf i na taką sytuację.

Sędzia Stewart – Ale takiego paragrafu nie ma. Pytam się Pana - co mamy zrobić w tej sprawie? Czy powie Pan, że Konstytucja wymaga opublikowania tych dokumentów, a ci chłopcy mają umrzeć? Czy tak?

Blickel – Nie, nie. Myślę, że w takiej sytuacji....człowieczeństwo będzie ważniejsze od  bardziej abstrakcyjnej „dewocji“ do gwarancji Pierwszej Poprawki...

Sędzia Hugo Black – zapytał czy Kongres może zakazać publikacji prasie.

Blickel -  Nie stoimy póki co przed takim problemem ....musiałbym zapoznać się ewentualnie z taką ustawą....

Sędzia Hugo Black -  Dlaczego ustawa miałaby jakieś znaczenie? Przecież Pierwsza Poprawka stanowi wyraźnie - „Kongres nie może ograniczać wolności prasy“. Pan interpretuje to, że Kongres może ustanowić „jakieś prawo“ ograniczające wolność prasy?

Blickel –Nie, proszę Wysokiego Sądu. Zgodziłem się tylko... że jakieś ograniczenia dotyczące absolutności tego zakazu jest możliwe....

Sędzia  Black – To jest bardzo dziwne, iż Pan podnosi taki argument będąc adwokatem Times, że Kongres może ustanowić taką bezprawną ustawę!

Blickel – Nie taki był mój argument. Przynajmniej mam nadzieję...

Sędzia Black – Taka była moja impresja i to jest to co pamiętam najwyraźniej z Pana argumentacji.

Sędzia Burger oddał głos adwokatowi Washington Post - Williamowi Glendonowi. 

Sędzia Burger – Panie Glendon, jak Rząd może udowodnić swoją pozycję, spełniając standard postawiony przez Sędziego Gesell? Ta sprawa nie spowoduje pojawienia się statków wojennych w Porcie Nowego Jorku, nie uruchomi rakiet, ale czy może Pan powiedzieć, ze nie jest to sprawa życia i śmierci?

Glendon -  Proszę Wysokiego Sądu, myślę, że jeżeli mamy rozważać możliwości czy przypuszczenia przeciwko zawieszeniu, czy okrojeniu Pierwszej Poprawki, odpowiedz jest oczywista. Możliwość i przypuszczalne hipotezy, że negocjacje dyplomatyczne będą trudniejsze, czy żenujące nie usprawiedliwiają i nie uzasadniają – i to jest sedno tej sprawy - ....nie usprawiedliwiają zawieszenia Pierwszej Poprawki.

Sędzia Burger – Pana pozycja jest teraz taka, że żąda Pan, aby gwarancje Pierwszej Poprawki były respektowane?

Glendon – Tak właśnie.

Sędzia Burger – I mówi Pan, że gazeta ma prawo do ochrony swoich źródeł, ale Rząd nie ma takiego prawa?

Glendon – Nie widzę tutaj żadnej rozbieżności. Jesteśmy tutaj na pozycji żądającego, aby nie wprowadzono zakazu publikacji, ponieważ byłoby to naruszeniem naszych gwarancji konstytucyjnych, a przecież równość ( wobec prawa) tego zabrania. Jesteśmy także w takiej sytuacji, że możemy twierdzić, iż zgodnie z gwarancjami Pierwszej Poprawki, mamy prawo do ochrony naszych źródeł. I prawdę mówiąc nie znajduję  tutaj żadnej rozbieżności czy konfliktu....Nie tylko Stany Zjednoczone są tu ofiarą. Sędzia Gesell słusznie podniósł – i uważam, że jest to ważny argument, i ja też tak uważam - że Rząd zapomina o tym, że interesy Stanów Zjednoczonych to interesy obywateli. I jeżeli rozważamy tutaj okrojenie Pierwszej Poprawki, to będzie  to prawo obywateli do  tej wiedzy. Być może jest to tylko abstrakcja, ale na takich abstrakcjach zbudowaliśmy ten kraj i ten Naród, przez ponad dwiescie lat budowaliśmy jego wielkość i potęgę, a teraz  mamy zaakceptować coś, czego nigdy Rząd nie wymagał od nas....

Jeszcze raz dostał głos Griswold. Sędziowie Thurgood Marshall i Hugo Black pytali. 

Griswold – W mojej opinii, jeżeli poprawnie sklasyfikowany materiał, został „niepoprawnie“ zdobyty i można wykazać, że ma to natychmiastowy impakt na bezpieczeństwo kraju, jego publikacja powinna być zakazana.

Sędzia Marshall – Czy w takim razie federalne sądy miałyby spełniać rolę cenzora?

Griswold – Wysoki Sądzie to jest pejoratywna opinia. Nie wiem czy jest jakaś alternatywa.

Sędzia Marshall – Pierwsza Poprawka może nią być. ( śmiech na sali)

Griswold – Tak Proszę Wysokiego Sądu. .... problemem w tej sprawie jest konstrukcja Pierwszej Poprawki. Jest wszystkim znana interpretacja Sędziego Black, iż „żadne prawo“ oznacza „żadne prawo“ i ja szanuję tę pozycję.

Sędzia Black – Tak też myślałem.

Griswold -  Mogę tylko powiedzieć, Wysoki Sądzie, że dla mnie jest równie oczywiste, że „żadne prawo“ nie oznacza zawsze  „żadne prawo“ i chciałbym przekonać Sąd, że to jest prawda.

Cztery dni później Sąd Najwyższy wydał postanowienie w sprawie Pentagon Papers. W trzech krótkich paragrafach sześciu sędziów zgodziło się, iż Rząd nie uzasadnił wystarczająco i przekonywująco swojego żądania zakazu publikacji Pentagon Papers i zawieszenia tym samym gwarancji Pierwszej Poprawki. Orzeczenie Sądu Apelacyjnego District Columbia ( Sędziego Gesell w sprawie Washington Post) zostało podtrzymane. Orzeczenie Sądu Apelacyjnego Second Circuit ( w sprawie New York Times) zostało skasowane i podtrzymane orzeczenie District Court dla Southern District Nowego Jorku. 

6 Sędziów, których opinie były zbieżne i zadecydowały o werdykcie:

Hugo Black podkreślił absolutną wyższość Pierwszej Poprawki i był przeciwny jakiejkolwiek ingerencji w swobodę wypowiedzi bez względu treść i źródła dokumentów.

William O. Douglas w dużej mierze poparł opinię Sędziego Black, twierdząc, że zapotrzebowanie na wolną prasę jako narzędzia kontrolującego poczynania rządu nie może podlegać ograniczeniu.

William J. Brennan, Jr stwierdził, że publikacji tych  dokumentów nie można zakwalifikować jako jeden z trzech wyjątków od wolności słowa jak w wyroku Near v. Minnesota (1931).

Potter Stewart i Byron R. White zgodzili się, że odpowiedzialność władzy wykonawczej w celu zapewnienia bezpieczeństwa narodowego to także ochrona  danych. Jednakże w dziedzinie obrony narodowej i spraw międzynarodowych, prezydent Stanów Zjednoczonych posiada zbyt dużą konstytucyjną niezależność, która jest praktycznie niekontrolowana przez władzę legislacyjną i władzę sądowniczą. "W przypadku braku kontroli rządu i równowagi, jedynym skutecznym ograniczeniem dla polityki władzy wykonawczej może byç oświecenie obywateli - a co za tym idzie świadoma i krytyczna opinia publiczna, która sama może decydować o ochronie wartości demokratycznych.

Thurgood Marshall twierdził, że termin "bezpieczeństwo narodowe" jest zbyt szeroki, aby usankcjonować zakaz publikacji.

3 Sędziów nie zgodziło się z werdyktem i wyrazili zdania odrębne.

Prezes Sądu Najwyższego Warren Burger twierdził, że "imperatyw wolnej prasy i wolności słowa wchodzi w kolizję z imperatywem skutecznego funkcjonowania nowoczesnego rządu ". Twierdził on,  że pośpieszne postępowanie, oraz z uwagi na ilość - rozmiar dokumentów, Sąd nie był w stanie uzyskać wystarczających ilość informacji, aby podjąć poprawną decyzję. Sędzia Burger  również twierdził, że Times powinien omówić możliwe konsekwencje z rządem przed publikacją materiału. Sędzia nie twierdzi, że rząd udowodnił swoje tezy, ale raczej, że decyzja nie powinna być dokonana tak szybko.

Sędziowie John M. Harlan i Harry A. Blackmun dołączyli do Prezesa Sądu i poparli jego opinię. 

Wolność słowa nie tylko po polsku

Ten artykuł jest polemiką z twierdzeniem R. Sikorskiego, iż Polacy tak samo jak Amerykanie „czują do szpiku kości wartości demokratyczne. Być może, że Polacy tak, ale jak czują te wartości nasi „rządziciele“ a w szczególności III władza.

Czy światowiec – demokrata Radek Sikorski donosząc do prokuratury na komentatorów Faktu i Pulsu Biznesu i pożywając wydawcę – kierował się „czuciem wartości demokratycznych do szpiku kości? Procesy odnoszące sie do „naruszenia dóbr“ „pomówienia“ etc tak polityków jak i mediów są polską codziennością.

ARTYKUŁY - do przemyślenia z cyklu: POLITYKA - PIENIĄDZ - WŁADZA

Polecam sprawy poruszane w działach:
SĄDY PROKURATURA ADWOKATURA
POLITYKA PRAWO INTERWENCJE - sprawy czytelników

Komentarze internautów:

Komentowanie nie jest już możliwe.

~Ally
05-01-2015 / 07:24
Which came first, the problem or the soioultn? Luckily it doesn't matter. ggrkkvoc.com [url=acjrsc.com]acjrsc[/url] [link=ppyzzoqr.com]ppyzzoqr[/link]
~Cristian
25-12-2014 / 09:45
~Sumita
20-12-2014 / 18:58
Grzegorz Sieczko pisze:Dzień dobry,mnie się podoba.Jest kowlrany,nieco ascetyczny ale ładny.Poprzedni byl cieplejszy,nieco gramour ale przede wszystkim Pani nim zarządza i nadaje mu swoisty wygląd i charakter.Pozdrawiam i udanego tygodnia życzę.Grzegorz.
~jaś
20-08-2011 / 18:27
Wasza nowoczesność i przeszkolenie nic wam nie da. Każdy rozsądny i świadomy człowiek na ziemi zdaje sobie doskonale sprawę, że jak już dojdzie do tego wykorzystania waszego uzbrojenia i przeszkolenia to już nie będzie odwrotu. Będzie jeden wielki koniec.. pomarz sobie jeszcze o tej władzy.. bo już się w zasadzie skończyła...
~władzia
16-08-2011 / 12:18
wzieli byście się do roboty i wyjechali na saksy legalne by więcej płacić na ZUS bo mamy wysokie przywileje emerytalno mundurowe i zwolnienie od płacenia ZUS. Kto jak nie Wy kiedy jak nie dzisiaj. Ha ha ha ha ha całe życie wakacje. Generale Jaruzelskie proszę iść na Senatora. Kilka milionów z naszych resortów P Poprze bo zasłużył Pan na miano naszego dobodzieja. Proszę Pamiętać, że gdyby jeszcze raz stan wprowadzono może P. na nas liczyć. 900.000 pln wynikłe z różnicy wieku emerytalnego stawia nas na szczycie dobrobytu. Waszmości sędziowie, prokuratorzy służby mundurowe i nie tylko. Nie lękajcie się ICH to nasze resorty za ich podatki są super nowocześnie uzbrojone i przeszkolone.