Imieniny:

AferyPrawa.com

Redaktor Zdzisław Raczkowski ujawnia niekompetencje funkcjonariuszy władzy...
http://Jooble.org
Najczęściej czytane:
Najczęściej komentowane:





Pogoda
Money.pl - Kliknij po więcej
12 listopada 2019
Źródło: MeteoGroup
Polskie prawo czy polskie prawie! Barwy Bezprawia

opublikowano: 28-01-2013

Wątpliwa konstytucyjność nagród w Sejmie i brak przyzwoitości posłów - z cyklu fakty i hity III RP

Od paru dni szaleje dyskusja na temat “premii” jakie rozdzieliła Marszałka Kopacz wśród członków Prezydium Sejmu za „dobrą robotę“, a i nie zapomniała przy tej okazji o sobie i samooceniła się na 5 tys. więcej, niż dostali od niej „jej pracownicy“.

Kierowniczka/Marszałka, zakładu pracy zwanego Sejmem. Czy to jakieś jaja? Czy mam się uszczypnąć? Po chwili refleksji, doszłam do wniosku, że w zasadzie nie ma co biadolić, wreszcie władza w rękach ludu pracującego. Mamy już w tej partii bufetową, to czemu nie i kierowniczkę. Tak trzymać, wyniki uprawiana przez wyborców od lat selekcji negatywnej, coraz lepiej widać.

kopacz.ewa.jpgMarszałka jest już babcią i bez zaglądania w metrykę wiadomo, że nauki wychowania obywatelskiego pobierała w PRL-u, kiedy to wiadomo nie kształtowano postaw lecz je narzucano, nie kreowano samodzielnego myślenia i oceniania, a wszczepiano jedyne słuszne poglądy. A i Konstytucja była inna. Znam z autopsji.

Wszystko wskazuje na to, że Ewa Kopacz dalej ma dużo sentymentu do tych jedynych słusznych poglądów, do czego oczywiście ma prawo. Natomiast jako Marszałka Sejmu ma obowiązek działać na podstawie i w granicach prawa i pamiętać , że

1. Władza zwierzchnia w Rzeczypospolitej Polskiej należy do Narodu.

2. Naród sprawuje władzę przez swoich przedstawicieli lub bezpośrednio.

Wyjaśniając obywatelom kwestie tych nagród, ustrojowa pozycja urzędu Marszałki Sejmu zobowiązuje do zachowania jakichś minimalnych standardów wiedzy o ustroju państwa i unormowań konstytucyjnych tego ustroju. Nazywanie więc posłów „ moi pracownicy“, a Sejmu „zakładem pracy“, nawet jeżeli miało to być niezbyt fortunne porównanie, świadczy o ignorancji, arogancji i braku kultury Marszałki.

W huraganie doniesień medialnych, wywiadów, opinii autorytetów, setek blogerskich notek w Internecie, dominuje sensacja i rozważania o moralności i przyzwoitości. Z tych co czytałam, tylko blogerka Eska w Salonie24 podjęła wątek zagubiony i najistotniejszy – podstawy prawne działań Marszałki.

A podstawą prawną tego wypłacania jest Ustawa o wynagrodzeniu osób zajmujących kierownicze stanowiska państwowe - z dnia 31 lipca 1981 r. (sic!) 
W ustawie tej Marszałkowie Sejmu są zaliczani do osób na kierowniczych stanowiskach państwowych.

Przy czym art. 3b tej ustawy stanowi - Do osób zajmujących kierownicze stanowiska państwowe stosuje się odpowiednio przepisy art. 22, 23, 24 ust. 2, art. 26 i 28 ustawy z dnia 16 września 1982 r. o pracownikach urzędów państwowych, gdzie :

Art. 23. (nagrody jubileuszowe)

Art. 24 -1. W urzędach państwowych tworzy się zakładowy fundusz nagród wynoszący 8,5% funduszu płac. Wysokość i zasady przyznawania indywidualnych nagród z tego funduszu określają odrębne przepisy.

2. Rada Ministrów może, w drodze rozporządzenia, utworzyć dodatkowy fundusz nagród dla urzędników państwowych, z przeznaczeniem na nagrody za szczególne osiągnięcia w pracy zawodowej, w wysokości 3% planowanych wynagrodzeń osobowych pozostających w dyspozycji kierowników urzędów.

 W roku 1989 w omawianej ustawie wprowadzono zmiany kosmetyczne w „nazewnictwie“ osób zajmujących kierownicze stanowiska w państwie na podstawie Ustawy z dnia 29 maja – o przekazaniu dotychczasowych kompetencji Rady Państwa Prezydentowi Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej .

 Art. 9 W ustawie z dnia 31 lipca 1981r. o wynagrodzeniu osób zajmujących kierownicze stanowiska państwowe wprowadza się następujące zmiany:

art.2 otrzymuje brzmienie

 „Art.2 Ustawa ustala zasady wynagrodzenia osób zajmujących kierownicze stanowiska państwowe:

1.    Prezydenta Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej

2.    Marszałka Sejmu, Marszałka Senatu, Prezesa Rady Ministrów, wicemarszałka Sejmu, wicemarszałka Senatu, wiceprezesa Rady Ministrów, Prezesa Najwyższej Izby Kontroli, Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego, Prezesa Trybunału Konstytucyjnego, ministra, Prezesa Narodowego Banku Polskiego, Rzecznika Praw Obywatelskich, wiceprezesa Trybunału Konstytucyjnego, wiceprezesa Najwyższej Izby Kontroli, Szefa Kancelarii Sejmu, Głównego Inspektora Pracy, zastępcy Głównegp Inspektora Pracy

3.    ministra stanu, Prokuratora Generalnego Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej, Szefa Kancelarii Prezydenta Prezesa Naczelnego Sądu Administracyjnego, Prezesa Sądu Najwyższego, zastępcy Prokuratora Generalnego Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej, zastępcy Szefa Kancelarii Prezydenta, wiceprezesa Naczelnego Sądu Administracyjnego

4.    Prezesa Polskiej Akademii Nauk, sekretarza stanu, pierwszego zastępcy Prezesa Narodowego Banku Polskiego, podsekretarza stanu (wiceministra), wiceprezesa , Prezesa Narodowego Banku Polskiego, kierownika urzędu centralnego, wiceprezesa Polskiej Akademii Nauk, Sekretarza Naukowego Polskiej Akademii Nauk, zastępcy Sekretarza Naukowego Polskiej Akademii Nauk, sekretarzy wydziałów Polskiej Akademii Nauk, wojewody, prezydenta m.st Warszawy, Krakowa i Łodzi, zastępcy kierownika urzędu centralnego, dyrektora generalnego, wicewojewody, wiceprezydenta m.st Warszawy, Krakowa i Łodzi.

 Następnie w całej ustawie „Radę Państwa“ zastąpiono mozolnie „Prezydentem Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej“, „Sejmem“, „Prezydium Sejmu“ lub „Marszałkiem Sejmu“.

 Prawdę powiedziawszy niewiele już mnie zaskakuje, a jednak w tym wypadku poczułam się nieswojo. Jak to? Na podstawie ustawy z 81 roku, przez 32 lata najpierw PRL-owska Rada Państwa, a po zmianie Prezydent Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej, następnie Prezydent Rzeczpospolitej wydawali rozporządzenia, co do zasad wynagradzania osób wymienionych w pkt 1- 4 art. 2. Lista ta od 1989r. zmieniała się cyklicznie, wraz z ustanawianiem nowych urzędów centralnych, uchwalaniem nowych ustaw etc. W 1991r. zamienono Prezydenta Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej, na Prezydenta Polskiej Rzeczpospolitej. I tak do dzisiaj?

 Prezydent Kwaśniewski dnia 25 stycznia 2002 r. wydał na podstawie tej ustawy ostatnie – obowiązujące do dzisiaj Rozporządzenie Prezydenta Rzeczpospolitej w sprawie szczegółowych zasad wynagradzania osób zajmujących kierownicze stanowiska w państwie. ( Niemal co roku aktualnie urzędujący Prezydenci wprowadzali poprawki do tego rozporządzenia - ostatnia z 2010r ).

 W roku 2002 lista osób „zajmujących kierownicze stanowiska w państwie“ po wielu nowelizacjach ustawy wyglądała tak:

art.2. pkt 1- 4

Marszałek Sejmu, Marszałek Senatu, Prezes Rady Ministrów, wicemarszałek Sejmu, wicemarszałek Senatu, wiceprezes Rady Ministrów, Prezes Najwyższej Izby Kontroli, Szef Kancelarii Prezydenta, minister, Rzecznik Praw Obywatelskich Szef Kancelarii Sejmu, Szef Kancelarii Senatu, Szef Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, Generalny Inspektor Ochrony Danych Osobowych, Prezes Instytutu Pamięci Narodowej — Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu, Przewodniczący Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji, Rzecznik Praw Dziecka, wiceprezes Najwyższej Izby Kontroli, Prezes Polskiej Akademii Nauk, Zastępca Szefa Kancelarii Prezydenta, zastępca Szefa Kancelarii Sejmu, zastępca Szefa Kancelarii Senatu, sekretarz stanu, zastępca Rzecznika Praw Obywatelskich, członek Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji, Główny Inspektor Pracy, zastępca Prokuratora Generalnego, podsekretarz stanu (wiceminister), kierownik urzędu centralnego, kierownik Krajowego Biura Wyborczego, Sekretarz Komitetu Integracji Europejskiej, Prezes Państwowego Urzędu Nadzoru Ubezpieczeń, wiceprezes Polskiej Akademii Nauk, wojewoda, Zastępca kierownika urzędu centralnego, zastępca Głównego Inspektora Pracy, wiceprezes Państwowego Urzędu Nadzoru Ubezpieczeń, wicewojewoda, Rzecznik Ubezpieczonych.

 Po 1989r, do czasu uchwalenia Małej Konstytucji 1992r. nie można mieć zastrzeżeń co do stosowania ustawy i wydawanych na jej podstawie rozporządzeń prezydenckich.

 Sytuacja uległa fundamentalnej zmianie wraz z  wprowadzeniem Małej Konstytucji w 1992r., która przywracała trójpodział władzy zapisany w Konstytucji Marcowej. Art.1 stanowił:

 Organami Państwa w zakresie władzy ustawodawczej są - Sejm i Senat Rzeczypospolitej Polskiej, w zakresie władzy wykonawczej - Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej i Rada Ministrów, w zakresie władzy sądowniczej - niezawisłe sądy.

 W Konstytucji 1997r. sprecyzowano podstawy ustrojowe:

 Art. 2. Rzeczpospolita Polska jest demokratycznym państwem prawnym, urzeczywistniającym zasady sprawiedliwości społecznej.

 Art.10 tej Konstytucji stanowi, iż ustrój RP opiera się na podziale i równowadze władzy ustawodawczej, władzy wykonawczej i władzy sądowniczej, a w ust.2 - władzę ustawodawczą sprawują Sejm i Senat, władzę wykonawczą Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej i Rada Ministrów, a władzę sądowniczą sądy i trybunały.

 Tak więc po wprowadzeniu Małej Konstytucji w 1992r. przestała obowiązywać Konstytucja z 1952r (oprócz rozdziałów 1, 4 i 7, te obowiązywały do uchwalenia Konstytucji w 1997r) i wzorowana na bolszewickiej konstytucji zasada jednolitości władzy państwowej, gdzie władza najwyższa należała do Sejmu “wybieranego wolą ludu pracującego”, któremu podporządkowane były: sądownictwo oraz władza wykonawcza z rządem i Radą Państwa. Zaś ta wola ludu pracującego była tożsama z wolą jedynej słusznej partii i przyjaciela ZSRR.

Sowiecką jednolitość władzy państwowej zastąpił trójpodział władz. Fundamentalne zmiany ustrojowe wymagały reinterpretacji roli instytucji i organów państwa, oraz zredefiniowania pojeć dotyczących organów państwa.

Wejście w życie nowej Konstytucji i równoczesne zaniechanie budowania całego systemu prawnego na nowo było przynajmniej w początkowej fazie transformacji, racjonalnym rozwiązaniem. Ustrojodawca miał jednak obowiązek - wynikający z fundamentalnych zmian ustrojowych - usunąć z systemu prawnego wszystkie unormowania, które są sprzeczne z nową ustawą zasadniczą, a nie udzielać tym normom legitymizacji. Do takich unormowań moim zdaniem należy Ustawa o wynagrodzeniu osób zajmujących kierownicze stanowiska państwowe z dnia 31 lipca 1981 r.

Zdefiniowane i „skatalogowane“ w realiach PRL-owskiej jednolitości władzy państwowej - kierownicze stanowiska państwowe, nie mogły być tożsame z definicją kierowniczego stanowiska państwowego w realiach demokratycznego państwa prawa, którego początkiem było uchwalenie 17 października 1992r. Małej Konstytucji.

Zgodnie z zasadą trójpodziału władza ustawodawcza - Sejm i Senat są wybierane w wyborach powszechnych przez obywateli. Aktem wyborczym suweren udziela posłom i senatorom mandatu, czyli pełnomocnictwa do reprezentowania go. Organy Senatu i Sejmu – marszałkowie i wicemarszałkowie są wybierani z pośród posłów i senatorów przez te zgromadzenia. „Zakwalifikowanie“ funkcji marszałków i wicemarszałków Sejmu i Senatu jako kierownicze stanowiska państwowe jest niezgodne Konstytucją, wynika to w sposób immanentny z istoty demokratycznego państwa prawnego i trójpodziału władz.

Wypłacanie „wynagrodzeń“ i corocznych nagród marszałkom i wicemarszałkom, a także szefom Kancelarii Sejmu i Senatu na podstawie ustaw, których podstawą jest sowiecka jednolitość władzy jest absurdalne.

Co ciekawe, Ustawa o wykonywaniu mandatu posła i senatora z dnia 9 maja 1996r. reguluje kwestie uposażenia posłów i senatorów:

art.25 2. Uposażenie odpowiada wysokości wynagrodzenia podsekretarza stanu, ustalonego na podstawie przepisów o wynagrodzeniu osób zajmujących kierownicze stanowiska państwowe, z wyłączeniem dodatku z tytułu wysługi lat, z wyjątkiem... Art. 32. 1. Do posła i senatora zajmującego jednocześnie kierownicze stanowisko państwowe nie stosuje się przepisów art. 25-27, art. 28 ust. 1 i art. 29-31.

2. Przez kierownicze stanowiska państwowe rozumie się stanowiska wymienione w art. 2 ustawy z dnia 31 lipca 1981 r. o wynagrodzeniu osób zajmujących kierownicze stanowiska państwowe … czyli to również marszałkowie i wicemarszałkowie Sejmu i Senatu! I nie chodzi tylko o to co “rozumie projektodawca przez kierownicze stanowiska państwowe” przywołując ustawę z 31 lipca 1981r. bowiem art 3.3 tej ustawy stanowi:

Szczegółowe zasady wynagradzania osób zajmujących kierownicze stanowiska państwowe, o których mowa w ust. 1, ustala Prezydent w drodze rozporządzenia.

O uposażeniu członków organów władzy ustawodawczej decyduje Prezydent – władza wykonawcza.

Moim zdaniem mamy tutaj do czynienia z dwoma problematycznymi regulacjami w tej ustawie.

Pierwsza to kwestia zgodności art. 2.1 z Konstytucją - na liście osób zajmujących kierownicze stanowiska państwowe, pomimo zmian ustrojowych i rozdziału władz znajdują się marszałkowie i wicemarszałkowie Sejmu i Senatu (także szefowie Kancelarii Sejmu i Senatu)

I druga kwestia to zgodność art. 3.3 z Konstytucją - ustalanie zasad wynagradzania członków Prezydium Sejmu i Senatu bezpośrednio przez władzę wykonawczą – Prezydenta. Prezydent nie ma umocowania w Konstytucji do wydawania rozporządzeń dotyczących organów władzy ustawodawczej.

Stąd akt wykonawczy wydany na podstawie niezgodnej z Konstytucją ustawy – w rozumieniu art. 92 ust. 1 Konstytucji nie ma mocy prawnej.

Proszę zauważyć również, iż uposażenie wszystkich posłów i senatorów, chociaż jest uregulowane w Ustawie o wykonywaniu mandatu posła i senatora, to de facto jego wysokość zależy również od tego rozporządzenia Prezydenta, gdzie Prezydent określa wynagrodzenie podsekretarza stanu.

Moją opinię o niezgodności omawianej ustawy z Konstytucją, potwierdza ewolucja art. 2 tej ustawy - lista osób zajmujących kierownicze stanowiska państwowe. I tak “kierownictwo“ władzy sądowniczej nie jest już na tej liście.

Ø                  W 1997 roku usunięto Prezesa Trybunału Konstytucyjnego i jego zastępcę
Ø                 
Dopiero w 2002 roku usunięto z tej listy Pierwszego Prezesa i Prezesów Sądu Najwyższego
Ø                 
W tym samym roku usunięto Prezesa i zastępców Naczelnego Sądu Administracyjnego 

Ustawa ta była nowelizowana 40 razy ! po 1989r. 25 razy, wydano 47 aktów wykonawczych do tej ustawy z czego 33 to rozporządzenia prezydentów od 1991r.

Dodam, iż część tych rozporządzeń de facto nie jest aktem wykonawczym do tej ustawy, a „nowelizacją“ tej ustawy. Jest to sprzeczne z art. 92 ust. 1 Konstytucji. Prezydent nie ma i nie może mieć uprawnień władzy ustawodawczej.

Więcej w podobnych tematach:

Korupcja w wymiarze sprawiedliwości wręcz śladowa ? ! ? - z cyklu fakty i hity III RP 

Ameryka w polskich sądach - uwagi do nowelizacji kpk min. Gowina - z cyklu mity i hity III RP

Do decydentów i wszystkich funkcyjnych organów ścigania i wymiaru niesprawiedliwości - z cyklu mity i hity III RP

Milczenie wobec bezprawia delegowania sędziów - z cyklu mity i hity III RP

Tragiczna nicość i śmiech olbrzymi…Krajowa Rada Sądownicza w akcji... mity i hity III RP

 Minister Gowin zagrożeniem państwa prawa ? - z cyklu mity i hity III RP

Ilu mamy sędziów Milewskich w sądach? - z cyklu mity i hity III władzy...

Co NALEŻY do obowiązków Prokuratora Generalnego Andrzeja Seremeta i za co mu płacimy - z cyklu fakty i hity Tuskolandii

Miranda v. Arizona - z cyklu fakty i hity o Ameryce...

Różnica pomiędzy opinią biegłych, a opinią naukowców – przyczyny śmierci Madzi z cyklu mity i hity III władzy

Reformy Gowina a totalitaryzm prokuratury polskiej - z cyklu mity i hity III władzy...

Sejmowi obrońcy sprawiedliwości i praw człowieka w akcji - z cyklu fakty i hity sądowej kliki...

Program Niewinność, czyli jak robią to inni - z cyklu fakty i hity sądowej kliki...

Zasady procesowe - nierzetelna, swobodna niekontrolowana ocena dowodów przez sędziów - z cyklu mity i hity III władzy...

 Niezawisłość czy zawisłość sędziowska? - praktyka z serii MITY I HITY III WŁADZY 

MITY I HITY TRZECIEJ WŁADZY – Ławnik = atrapa udziału obywateli w procesie sądowym. 

Niezawisłość sędziowska - teoria a praktyka - z serii MITY I HITY III WŁADZY

Komentarze internautów:

Komentowanie nie jest już możliwe.

~OPorna
13-10-2013 / 15:19
Nie jestem prawnikiem ale jestem Polką i zapoznałam sie z KONSTYTUCJĄ RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ Tekst uchwalony w dniu 2 kwietnia 1997 r. przez Zgromadzenie Narodowe. www.sejm.gov.pl/prawo/konst/polski/kon1.htm Jako akt prawny najwyższego rzędu mówi: Art. 99. Wybrany do Sejmu może byc obywatel polski mający prawo wybierania, który najpóźniej w dniu wyborów kończy 21 lat. Wybrany do Senatu może być obywatel polski mający prawo wybierania, który najpóźniej w dniu wyborów kończy 30 lat. Wybrana do Sejmu lub do Senatu nie może być osoba skazana prawomocnym wyrokiem na kare pozbawienia wolności za przestępstwo umyślne ścigane z oskarżenia publicznego. Art. 104. Posłowie sa przedstawicielami Narodu. Nie wiążą ich instrukcje wyborców. Przed rozpoczęciem sprawowania mandatu posłowie składają przed Sejmem następujące ślubowanie: "Uroczyście ślubuje rzetelnie i sumiennie wykonywać obowiązki wobec Narodu, strzec suwerenności i interesów Państwa, czynić wszystko dla pomyślności Ojczyzny i dobra obywateli, przestrzegać Konstytucji i innych praw Rzeczypospolitej Polskiej." Ślubowanie może być złożone z dodaniem zdania "Tak mi dopomóż Bóg". Odmowa złożenia ślubowania oznacza zrzeczenie sie mandatu. Art. 151. Prezes Rady Ministrów, wiceprezesi Rady Ministrów i ministrowie składają wobec Prezydenta Rzeczypospolitej następującą przysięgę: "Obejmując urząd Prezesa Rady Ministrów (wiceprezesa Rady Ministrów, ministra), uroczyście przysięgam, ze dochowam wierności postanowieniom Konstytucji i innym prawom Rzeczypospolitej Polskiej, a dobro Ojczyzny oraz pomyślność obywateli będą dla mnie zawsze najwyższym nakazem." Konstytucja Polska wyraźnie mówi ze w skład rządu wchodzą Polacy wiec co robią te wszystkie szumowiny:anglo-parchy ,potomek wermachtowca ,kryminaliści i cała ta przestępcza banda!!!!, WRÓG WEWNĘTRZNY JEST GORSZY BO ZAKŁAMANY I PODSTĘPNY!!!ONI ZAWSZE BĘDĄ DZIAŁAĆ NA SZKODĘ POLSKI I POLAKÓW NIE MIEJMY CO DO TEGO ZŁUDZEŃ.Czy ktoś może mi wytłumaczyć czy np.niejaki rostowski,(ur. 30 kwietnia 1951 w Londynie) wnuk Jakuba Rothfelda ma prawo obejmować najbardziej strategiczne w Polsce stanowisko min.finansów.Czy to zgodne z Konstytucją???.Bo jak to Aaron Szechter (Michnik) powiedział w telewizji australijskiej, gdzie wystąpił w jarmułce, ze Żydzi w Polsce przygotowują ekspansje i mogą ją zrealizować, gdyż Polacy to stado tępych baranów.
~marek
16-02-2013 / 13:45
W czasie zimnej wojny Europa Zachodnia szykowała się na inwazję Armii Czerwonej, szkoląc i uzbrajając tajne armie, mające w razie potrzeby walczyć na tyłach wroga. Do ataku nigdy nie doszło, ale sekretne jednostki wciąż czekały w gotowości. Gotowe podjąć się nowych, nie zawsze chlubnych zadań. W roku 1990, tuż po opadnięciu żelaznej kurtyny premier Włoch Giulio Andreotti wyjawił istnienie tajnej armii o kryptonimie Gladio, która miała podjąć się walki podziemnej w sytuacji zajęcia Półwyspu Apenińskiego przez Rosjan lub ich sojuszników. Polityk powiedział wówczas także, że Gladio było zaledwie jedną z wielu podobnych formacji utworzonych w wielu miejscach na Zachodzie. Przez lata ścisłą tajemnicą pozostawał fakt, że Brytyjczycy i Amerykanie werbowali ochotników w 20 różnych krajach, formując potężną siatkę sił militarnych niezależnych od jakichkolwiek rządów. Dopiero teraz na jaw wychodzą ciemne strony całego przedsięwzięcia i udział owych tajnych armii w krwawych zamach ekstremistycznych grup terrorystycznych na całym kontynencie. Ze wspomnień byłych terrorystów, żołnierzy Gladio, agentów CIA, dyplomatów, śledczych i prokuratorów wyłania się niepokojąca prawda o strategii, która być może praktykowana jest po dziś dzień czytaj wiecej: www.planeteplus.pl/dokument-tajne-armie-nato_39827#ixzz2L486zv3b
~Gość
16-02-2013 / 13:43
You are here: Home Artykuły~Articles Polityka~Politics Kto przejął pieniądze Solidarności Kto przejął pieniądze Solidarności Kto przejął pieniądze przeznaczone dla Solidarności przez rząd Stanów Zjednoczonych? Sprobujmy odpowiedzieć na powyższe pytanie, postawione kiedyś przez świetnego amerykańskiego historyka, znawcę problematyki krajów komunistycznych, Richard’a Pipes’a. 200 mln dolarów przeznaczonych, przez rząd USA na pomoc ruchowi Solidarność w Polsce, rozpłynęło się gdzieś w sieci CIA, Bank Vaticano, poskie służby specjalne, Mossad i Maxwell’a. CIA jako pośrednika w dostarczeniu tych pieniędzy do Polski wybrało Bank Watykański. Arcybiskup Marcinkus watykański bankier, znany ze skandalu prania brudnych pieniedzy, przyjąl z otwartymi rękami dwóch agentów CIA Casey’a i Brenneke, zapraszając ich na śniadanie w swoim apartamencie w Villa Sritch, gdzie ustalono szczegóły całej operacji. Pieniądze miały być dostarczone przez kilka amerykańskich banków, w tym Bank of America i City Bank. Brenneke podał specjalne kody przydzielone wszystkim przewidywanym transakcjom. Pieniądze dla tych transakcji nie mogły pozostawać na poszczególnych kontach dłużej niż 72 godziny. Środki finansowe, przeznaczone dla Solidarności, trafiały do Vaticano Bank z Banco de Panama, the Panama National Bank, the Standard Bank of South Africa oraz królewski bank Coutts w Londynie. Pieniądze te miały być następnie skierowane do Bank Lambert w Brukseli. Cała procedura ustalona była w taki sposób, aby uniknąć ‘małego skomplikowanego problemu’ jak to określił Casey. Obawiano się, że w przypadku, gdyby reżim gen. Jaruzelskiego dowiedział się o tak dużej pomocy finansowej dla Solidarności ze strony Waszyngtonu, mógłby on zlikwidować cały ruch związkowy, a nawet aresztować jego przywódców. Według słów Brenneke: ‘Trzymanie wszystkiego w tajemnicy było nakazem chwili.’ Później stało się to przedmiotem starcia pomiędzy doradcą Prezydenta Reagana prof. Richardem Pipesem, a byłym doradcą Prezydenta Jimmy Cartera prof. Zbigniewem Brzezińskim. Pipes przypuszczał, że duże pieniądze zostały wytransferowane dla Solidarności kanałami znajdującymi się w rękach CIA. Pipes żądał od Brzezińskiego odpowiedzi co stało się z tymi pieniedzmi, skoro nigdy nie trafiły one w całości bezpośrednio do rak Solidarności. Na to pytanie Brzeziński nigdy nie dał odpowiedzi. Niewielka część tej sumy, którą otrzymało Biuro Solidarności w Brukseli, została przeznaczona na zasiłki dla strajkujących stoczniowców. Według szefa tego Biura Elżbiety Wasiutyńskiej (córki działaczy NSZ w czasie wojny), pieniądze te otrzymano od miedzynarodowego stowarzyszenia związków zawodowych AFL-CIO oraz od National Endowment for Democracy. Pewną kwotę przekazano również przez organizację zwaną Stanton Group w USA. Pieniądze te pochodziły od amerykańskich podatników. Elżbieta Wasiutyńska poinformowala nas, że władze Solidarności nie otrzymywały więcej niż $200 tyś. rocznie i pieniądze te nie pochodziły od CIA. Brak również jakichkolwiek informacji na temat transakcji tymi funduszami po zmianach ustrojowych w Polsce po1989 roku. Zdaniem naszej rozmówczyni, CIA przypisuje sobie działaność, której nie wykonywało. Również Bank Lambert w Brukseli nie odnotował takich dużych transakcji. Co więc stało się z tymi pieniędzmi? Nie po raz pierwszy odpowiedź na takie pytania można znaleźć w tajnej działaności żydowskich malwersantów finansowych jak np. Robert Maxwell. Maxwell sprzedal Jaruzelskiemu specjalne oprogramowaie Promis, opracowane w Izraelu dla śledzenia działaczy Solidarności oraz demokratycznej opozycji w Polsce. W 1985 r. Maxwell dostarczył również to oprogramowanie belgijskiemu kontrwywiadowi Surete de l’Etat. Miało to miejsce właśnie w czasie transferu pieniędzy dla Solidarności przez Belgię, gdzie mafiozo rosyjski Żyd Semion Yokowicz Mogilewicz prowadził operacje finansowe na szeroką skalę (Jak pisał o tym dr Raphael Johnson www.bibula.com/?p=8530 Mogilewicz współpracował sciśle z wywiadem izraelskim Mossadem) Przebywając w tym czasie w swojej głównej kwaterze w Budapeszcie, Mogilewicz przygotowywał się do wejścia w świat finansow w państwach postkomunistycznych jako ekspert od przestępstw finansowych. W 1985r. Mogilewicz miał również swoje biura w Genewie, Nigerii oraz na Wyspach Kajmanskich. Maxwell załatwił mu również paszport izraelski. Maxwell przedstawił Mogilewicza szwajcarskiemu bankierowi, włascicielowi banku inwestycyjnego w Genewie, który miał scisłe kontakty z Bank Vatican i Bank Lambert. Mossad był pierwszym obcym wywiadem, który penetrował serce Solidarności. Izraelscy agenci wiedzieli o decyzji Reagana dotyczącej przekazania $200 mln Solidarności już dwa miesiące wcześniej niż wysłannik Raegana Poggy poinformował o tym Kardynała Glempa oraz biskupa Marcinkusa. Izraelski agent Nahum Admoni wydostał te informacje od Poggy’ego w czasie obiadu w Paryżu gdzie omawiali sprawy kościoła. Również wspomniany powyżej program Promis został wykradziony Amerykanom prze wywiad izraelski. Zrobił to dyrektor wydziału operacyjnego Mossadu Rafi Eitan. Jak później wyznał przeydent firmy Inslaw Bill Hamilton, ‘Rafi zrobił ze mnie durnia, podobnie jak wielu innych.’ Izraelczycy rozpracowali program Promis, wprowadzając do niego urzadzenie szpiegowskie. Eitan wręczył ten program jako ‘podarunek z Izraela’ polskiemu Żydowi dr Jerzemu Milewskiemu, który był odpowiedzialny za zbieranie pomocy finansowej dla Solidarności w czasie jego wizyty w Brukseli. Arcybiskup Marcinkus urodził się i wychował na przedmieściach Chicago (Cicero), skąd pochodził również Al Capone. Przejął od niego wiele gangsterskich metod jak zastraszanie kasjerów w Banku Vaticano lub terroryzowanie biskupów. Twierdził, że zajmuje drugie miejsce po Papieżu na moskiewskiej liście 10-u głównych celów. Jednakże, jak na biskupa miał dziwnych klientów jak kasyno z Monte Carlo, firmę produkujacą broń Beretta lub kanadyjskiego producenta doustnych środków antykoncepcyjnych. Od czasu kiedy objął stanowisko prezydenta banku, Marcinkus powiększył inwestycje ponad wszelkie oczekiwania. Do 1983r. depozyty bankowe warte były dzisiątki miliardów dolarów. W tym czasie Marcinkus był już mocno zaangażowany w masowe finansowe spekulacje, w które wciągnął Bank Vaticano. Papież Jan Paweł II zgodził się zrekompensować straty spowodowane spekulacjami Marcinkusa. W jednym z dokumentów opublikowanych przez Watykan w maju 1984r. stwierdza się, że ‘banki międzynarodowe otrzymają około 2/3 z $600 mln jakie pożyczyły Bankowi Vaticano. Z tego $ 250 mln bedzie spłacone do 30go czerwca 1984r.’ (Tłumaczył Bob Rutecky, Los Angeles)
~Gość
16-02-2013 / 13:41
Co ty biadolisz.W końcu przestań zwalać wszystko na PRL, bo to co piszesz jest nie prawda.Mamy III RP sanacyjną. Newsletter | Prenumerata | E-wydania | Mobile | RSS Dołącz do nas: Zobacz także: Wprost WprostLudzieForumNeo24.pl Wprost Aktualności Opinie Biznes Sport Kultura Życie Forum Tygodnik E-wydania Prenumerata Nasze serwisy Aktualne wydanie Archiwum Autorzy Twoja okładka Polska OK! Rankingi 30 lat Wprost Ludzie Prenumerata E-Prenumerata E-wydania Tutaj jesteś: Strona główna | TYGODNIK ARCHIWUM Skok stulecia Autor: Gordon Thomas Skok stulecia Numer: 18/2004 (1118) Share on facebook Share on twitter Share on wykop 3 Kto ukradł 200 mln dolarów przekazanych "Solidarności" przez CIA? Gordon Thomas Publicysta piszący na temat wywiadu, autor książek "Szpiedzy Gideona. Tajna historia Mossadu", "Papież", "Zabójstwo superszpiega Roberta Maxwella" SKOCZ DO TEKSTU REKLAMA Czy papież Jan Paweł II odstąpił od twardych zasad, by pomóc "Solidarności"? Czy uczynił to z powodu żarliwego oddania Polsce, czy też stał się jedynie ofiarą intrygi? Intrygi, która zaczęła się tuż przed północą w kwietniu 1983 r., gdy na podjeździe Pałacu Apostolskiego w Watykanie zatrzymała się granatowa limuzyna z dyplomatycznymi tablicami rejestracyjnymi. Ta nocna wizyta zapoczątkowała serię wydarzeń, które rzucają cień na pontyfikat Jana Pawła II. David Yallop, angielski ekspert finansowy znający świat tajnych watykańskich finansów, twierdzi, że polski papież dał błogosławieństwo przedsięwzięciu, dzięki któremu "Solidarność" miała otrzymać tajnymi kanałami 200 mln dolarów. Problemem jest to, że te pieniądze nigdy do "Solidarności" nie dotarły. Christopher Story, wydawca "International Currency Review", nazwał tę historię jedną z największych i najbardziej zagadkowych "czarnych dziur" współczesnego systemu finansowego. Znane osobistości w Watykanie i Waszyngtonie zachowują w tej sprawie milczenie. O tym, co się stało z pieniędzmi, może wiedzieć generał Wojciech Jaruzelski. Czarna kasa CIA i bank watykański utworzyły tajny fundusz w wysokości 200 mln dolarów, mający wesprzeć "Solidarność". W 1983 r. CIA dysponowała "czarną kasą" przeznaczoną na finansowanie "nielegalnych, tajnych operacji - bez zadawania pytań". Za tę działalność CIA odpowiadał Richard Brenneke. Przerzucał sekretne fundusze do szwajcarskich banków (na przykład Credit Suisse w Genewie) albo wyciągał z nich pieniądze, by - przez skomplikowany system transferów po całym świecie - uniemożliwić odkrycie, skąd pochodzą. Mając poparcie szefa CIA Williama Caseya, Brenneke zaczął wykorzystywać bank watykański do prania pieniędzy. To Casey poznał Richarda Brenneke z szefem banku, biskupem Paulem Marcinkusem. - Bywały takie dni, że prało się nawet 400 mln dolarów - wspomina Brenneke'a. Pieniądze miały służyć m.in. uniemożliwieniu komunistom zdominowania włoskiej sceny politycznej. - Centralna Agencja Wywiadowcza i Watykan podzielały obawy, że Włochy mogą wpaść w ręce komunistów - mówi David Yallop. - CIA upatrywała w mafii zapory przeciwko takiej ewentualności. Konsekwencją było przekonanie CIA, że działalność mafii we Włoszech powinna być tolerowana, jeśli dzięki temu Włochy - członek NATO - nie przejdą na stronę Moskwy. Brenneke opowiada, że fundusze, którymi dysponowała CIA, pochodziły na przykład ze sprzeda-ży broni Iranowi. Potem kupowano za nie narkotyki w Ameryce Południowej i sprzedawano działającej w USA mafii. Następnie za pieniądze od mafii kupowano broń dla Contras w Nikaragui. - Tego typu operacje wymknęły się spod kontroli, więc powiadomiłem o tym doradcę prezydenta Reagana ds. bezpieczeństwa narodowego Dona Gregga. Powiedziano mi, abym o tej sprawie zapomniał - wspomina Brenneke. Spora część pieniędzy na tajne operacje pochodziła od mafijnej rodziny Gottich z Nowego Jorku. Rodzina ta, podobnie jak mafijne rody Gambino i Columbo, była bardzo katolicka, co objawiało się m.in. szczodrym finansowaniem Kościoła. Czy 200 mln dolarów przeznaczone dla "Solidarności" również pochodziły od mafii?
~Gość
06-02-2013 / 18:34
A ty pewnie pobierałeś nauki od zapijaczonego Policjanta Granatowego w Generalne Guberni?.
~wiosenny prezent
03-02-2013 / 01:46
Wiosną dojdzie w Polsce do interwencji zbrojnej państw obcych? Link do tej strony: lubczasopismo.salon24.p... Czyżby (nie) polski rząd stracił wiarę, że opanuje sytuację w Polsce własnymi siłami? Wygląda, że stracił. Projekt ustawy o udziale zagranicznych funkcjonariuszy lub pracowników we wspólnych operacjach, lub wspólnych działaniach ratowniczych na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej / Duk Nr 1066 z 18 stycznia 2013 r >>> sejmometr.pl/sejm_druki...
~3n
02-02-2013 / 16:27
w pl było parę lat temu 1.6 firm obecnie ok 300.000 . ok 1 tyś/ m-c na ZUS a jak trafia do pośrednika dotacja 1 tyś . Bilans dla NIE rządu -2 K. 1,3 mln x 2k = 2,6 mld x 12 mcy = 31,2 mld - Wniosek ABOLICJA w ZUS niech frajerzy chociaż nie przychodzą po 1k do PUP ;-) najpierw trafi na wiosnę urzędników, prawników i ich rodzinki
~cień
02-02-2013 / 16:07
Rządowe statystyki mówią, że średnia pensja w Polsce TO ok. 3600. TO znaczy, że średnie składki emerytalne TO 703,08 zł miesięcznie – procent składki emerytalnej DO ZUS jest stały, określony ustawowo. Liczba pracujących na koniec II kw. 2011 TO 16,163 mln. Możecie te dane sami zweryfikować przeglądając oficjalne strony rządowe, sięgając DO oficjalnych statystyk GUS. Miłej zabawy. Ale co z tego wynika?? BARDZO WIELE, a właściwie BARDZO DUŻO. Dużo czego?? PIENIĘDZY, oczywiście. Pomnóżcie urzędową i oficjalną liczbę zatrudnionych i oficjalną i bardzo urzędową średnią składkę emerytalną DO ZUS. Powinno Wam wyjść miesięcznie 11 375 519 400 zł, czyli ponad jedenaście miliardów trzysta siedemdziesiąt pięć milionów. TO gigantyczne pieniądze, a jest TO tylko składka emerytalna. Bawmy się dalej: pomnóżcie TO razy 12 miesięcy, a wyjdzie na TO, że w skali roku jest TO 136 506 232 800 zł. Kończą się Wam okienka w kalkulatorze? Mnie też. Zatem powiem, że jest TO słownie ponad 136 miliardów 506 milionów zł w roku. Mamy w Polsce około 5 mln emerytów, dokładnie – w marcu 2011 było ich 4,979 mln. TO znowu wg. oficjalnych, rządowych i jedynie słusznych i poprawnych statystyk. Rencistów nie liczę, bo już na pewno nie zmieszczą mi się w kalkulatorze, a poza tym – na nich jest OSOBNA składka!!!. Wychodzi mi zatem na TO, że rocznie jest TO średnio 27301 zł na emeryta, czyli miesięczna emerytura średnio powinna wynosić 2275,00 zł. Tymczasem średnia emerytura – znowu wg rządowych, oficjalnych i jedynie słusznych i poprawnych statystyk wynosiła w tymże marcu 2011 zaledwie 1721,00 zł. Czyli o 554 mniej niż wynika ze składek wyliczonych na podstawie danych statystycznych rządu RP, GUS, ZUS, KRUS i każdy inny SRUS. Jak policzycie dalej, TO wyjdzie Wam NADWYŻKA rzędu 32% w stosunku DO wydatków na emerytury (czyli średnio ZUS jest na plusie około 2,5 miliarda zł miesięcznie, czyli 30 miliardów rocznie!!!). Tymczasem, rząd ubolewa, że budżet dopłaca ponoć DO emerytur dziesiątki miliardów rocznie. Jesteście zdumieni?? TO przeliczcie jeszcze raz. Też liczyłem, bo nie wierzyłem. Wniosek jest taki: ktoś z trójki: GUS, ZUS, Rząd RP łże. ŁŻE W BEZCZELNY SPOSÓB. Gorzej: dopuszczam możliwość, że łże więcej niż jeden, a nawet że łżą wszystkie wymienione instytucje. Taki jest mój wniosek. Ale jest też PYTANIE: co dzieje się z nadwyżką??? I takie są wnioski wynikające z oficjalnych danych statystycznych. Chyba, że Rostowski przesłał sfałszowane dane DO GUS, wszak TO, używając eufemizmu, mistrz kreatywnej księgowości. Załóżmy jednak, że dane oficjalne są prawdziwe, a więc wnioski zeń wynikające także. Proszę sobie wyobrazić, jaka gigantyczna nadwyżka powstanie przy wydłużeniu czasu pracy potrzebnego DO osiągnięcia wieku emerytalnego. Oczywiście, pracy tej i tak nie ma, a bezrobocie zamiast maleć wciąż rośnie, co również potwierdzają dane oficjalne. Na co ma pójść taka nadwyżka?? Na zrzutkę na Greków?? Włochów?? BY żyło im się jeszcze lepiej?? Gdzie jest kasa!!! Jeśli tak jak ja, jesteś przeciw kłamstwom rządzących, TO proszę skopiuj TO na inne fora, aby jak najwięcej osób mogło TO przeczytać, zanim zostanie usunięte. Ludzie kiedy w końcu wyjdziemy na ulice i zaczniemy walczyć o swoje? pieniądze???” kopiuj i wklej na inne fora .,
~odcisk
30-01-2013 / 19:53
Ludzie dajcie spokój! Przecież oświadczyli, że raz ukragli i więcej nie będą! Zamrożili nagrody dla pracusiów do końca kadencji, więc o co chodzi? Do końca kadencji kraść nie będą.....
~polityk
30-01-2013 / 19:14
te "obywatel" uważaj ty sobie na obrażanie. Świadomie jesteśmy politykami by żyć z Waszych podatków, życie jest zbyt krótkie być frajerem wyrobnikiem. Jak będziesz obrażał to nasi prawnicy zajmą się tobą trafisz przed oblicze temidy, którą też Karmią Wasze POdatki. Zasądzą ci może miliony odszkodowania. A w tedy będziesz generował swoje wypociny skomlące na tym portalu jak innych wielu. Komornik będzie Twoim dozorcą.