Imieniny:

AferyPrawa.com

Redaktor Zdzisław Raczkowski ujawnia niekompetencje funkcjonariuszy władzy...
http://Jooble.org
Najczęściej czytane:
Najczęściej komentowane:





Pogoda
Money.pl - Kliknij po więcej
17 lipca 2019
Źródło: MeteoGroup
Polskie prawo czy polskie prawie! Barwy Bezprawia

opublikowano: 10-02-2013

Mayday ! Rząd upadł na głowę, lecimy bez pilota...  z cyklu mity i hity III RP.

Mayday, mayday, mayday…
Każde społeczeństwo ma tyle praw i wolności – ile sobie wywalczy – i tyle zamordyzmu i bezprawia na ile “rządzicielom” pozwoli.®  

Niedługo minie 6 lat od wystąpienia środowiska prawniczego i akademickiego przeciwko działaniom rządu PiS i MS Z. Ziobry. Ten “bunt autorytetów” rozpoczął się od uchwały podjętej przez Radę Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego “w sprawie zagrożeń dla demokratycznego państwa prawnego”. Przygotowała tę uchwałę specjalna komisja Rady, której przewodniczył konstytucjonalista prof. Piotr Winczorek, a w pracach komisji brali udział profesorowie Anna Turska, Piotr Kruszyński, Jan Błeszyński, Michał Pietrzak, Hubert Izdebski. W radzie zasiadali m.in.. I prezes Sądu Najwyższego prof. Lech Gardocki i b. prezes Trybunału Konstytucyjnego Marek Safjan.  

Akademicy byli oburzeni i piętnowali m.in.. ograniczanie niezależności mediów, obniżający się poziom legislacji, podważanie autorytetu sądów, ataki na niezależność Trybunału Konstytucyjnego, likwidacje służby cywilnej, nadużywanie instytucji tymczasowego aresztowania i  ostrzegali przed niebezpieczeństwem posługiwania się regulacjami represyjnymi w celu sterowania życiem społecznym.  Prof. Zbigniew Ćwiąkalski z Uniwersytetu Jagiellońskiego - Podpisuję się pod każdym sformułowaniem (…) Chodzi o to, byśmy nie musieli się wstydzić, że milczeliśmy.    

Czy przez te 6 lat, które minęły od wspomnianego wystąpienia wymienione niebezpieczeństwa i zagrożenia demokratycznego państwa prawa usunięto, przestały egzystować w naszej rzeczywistości?  Czy milczenie autorytetów oznacza TAK? 
Osobiście, od dobrych paru lat nie widzę polepszania, a wręcz przeciwnie coraz bardziej oddalamy się od stosowania zasad i idei demokratycznego państwa prawa. Sejm uchwala rok w rok regulacje represyjne w celu sterowania życiem społecznym.  

18 stycznia  br. premier D.Tusk przesłał do Sejmu projekt Ustawy o udziale zagranicznych funkcjonariuszy lub pracowników we wspólnych operacjach lub wspólnych działaniach ratowniczych na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej (druk sejmowy  1066). Od trzech tygodni trwa dyskusja na temat projektowanych  uregulowań. Projekt ustawy ma na celu wykonanie prawa Unii Europejskiej.[i] Zaznaczyć trzeba, iż taka współpraca ma miejsce od lat i jest uregulowana umowami z poszczególnymi państwami: tak członkami UE, jak i państwami nie będącymi w UE, urgulowana jest również np.  współpraca policyjna z Interpolem. 

Ustawa ta połączyła wykonanie prawa dwóch decyzji Rady 2008/615/WSiSW w sprawie intensyfikacji współpracy transgranicznej, szczególnie  w zwalczaniu terroryzmu  i przestępczości transgranicznej i decyzja 2008/617/WSiSW w sprawie usprawnienia współpracy pomiędzy specjalnymi jednostkami interwencyjnymi państw członkowskich Unii Europejskiej  w sytuacjach kryzysowych.   

Wspólne działania ratownicze nie budzą wątpliwości i są normą w stosunkach międzynarodowych. Współpraca transgraniczna w zwalczaniu terroryzmu i przestępczości transgranicznej również. I te kwestie powinna regulować ta ustawa, aby zgodnie z deklaracją projektodawców wykonać prawo UE.

Tymczasem rząd po raz kolejny pod przykrywką wykonania prawa UE przemyca “dodatkowe” uregulowania, które budzą sprzeciw, oburzenie i obawy społeczeństwa.  

Dlaczego współpraca ma dotyczyć pomocy lub wsparcia odpowiednich służb w zapewnieniu porządku i bezpieczeństwa publicznego, zapobieganiu przestępczości, współdziałania podczas zgromadzeń, imprez masowych, czy też w celu uporania się z sytuacją kryzysową (cokolwiek to znaczy)? 
Czy państwo polskie upadło na głowę? Czy wszystkie te służby:

1) Policja 
2) Straż Graniczna 
3) Biuro Ochrony Rządu 
4) Żandarmeria Wojskowa i wojskowe organy porządkowe 
5) Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego 
6) Agencja Wywiadu 
7) Centralne Biuro Antykorupcyjne 
8) Służby Kontrwywiadu Wojskowego 
10) Służby Więzienne
11) Służby celne 
12) Kontrola skarbowa 
13) InspekcjaTransportu Drogowego 
14) Straż gminna (miejska) 
15) Straż Ochrony Kolei 
16) Państwowa Straż Rybacka 
17) Straż Leśna 
18) Państwowa Straż Łowiecka
19) Straż Park 
20) Straż Marszałkowska
(zestawienie wzięte z projektu rządowego ustawy o zastosowaniu środków przymusu i broni palnej – są służby uprawnione do używania środków przymusu  i broni palnej )
nie wystarczają rządowi, aby zapewnić porządek publiczny?  

Czy jest jakiś normalny, suwerenny kraj w UE, który na podstawie decyzji Rady 2008/615  „zapraszał do pomocy i wsparcia“ służby innych krajów UE i z poza UE do zaprowadzenia porządku i bezpieczeństwa publicznego, zapobiegania przestępczości czy współdziałania podczas zgromadzeń, imprez masowych, lub też do uporania się z  „sytuacją kryzysową“ (cokolwiek to oznacza dla projektodawców tej ustawy)?  

To są podstawowe obowiązki państwa !  Jeżeli rząd polski przewiduje, iż nie będzie w stanie zapewnić nam porządku i bezpieczeństwa, nie będzie w stanie zapobiegać przestępczości, to powinien natychmiast zrezygnować z rządzenia i rozpisać wybory, a nie zabezpieczać się taką haniebną ustawą.  

W sierpniu 2011r. seria rozruchów i grabieży, mająca swój początek w dzielnicy Londynu Tottenham w północnej części miasta, rozprzestrzeniła się na inne dzielnice Londynu i inne miasta - Birmingham, Manchester, Liverpool, Nottingham, Leeds i Bristol. Zginęło 5 osób, 35 zostało rannych. Aresztowano ponad 1100 osób. Straty oszacowano na ponad 100 milionów funtów. Płonęły całe dzielnice brytyjskich miast, demolowano i grabiono sklepy, posterunki policji i prywatne domy. Czy rząd UK wzywał do pomocy i wsparcia służby z innych krajów UE lub z poza UE?  

Rok później w tym samym Londynie odbyły się  XXX Letnie Igrzyska Olimpijskie. Czy jest bardziej masowa impreza na świecie? I jakoś też Brytyjczycy nie szukali „wsparcia i pomocy“. 3 dni przed otwarciem igrzysk – KRYZYS! - okazało się ostatecznie, że firma ochroniarska G4S nie jest w stanie zapewnić zakontraktowanych 10.400 ochraniarzy. Nikomu nie przyszło do głowy szukać wsparcia w innych krajach UE. Tego samego dnia minister obrony skierował dodatkowo 1200 żołnierzy rożnych formacji do ochrony Olimpiady. Wcześniej, kiedy wiadomo było, że  G4S nie jest w stanie zapewnić w pełni zakontraktowanej ochrony  Minister Obrony skierował dodatkowo 3500 żołnierzy. Żołnierze byli szkoleni juz 4 lata wcześniej na  taką ewentualność.  

W Polsce powojennej nie było takich rozruchów i grabieży nigdy! nawet w 1981r. ! Nie zanosi się też w najbliższych dekadach organizowanie tak “masowych imprez” jak Olimpiada. Czy rząd boi się i zabezpiecza przed zgromadzeniami obywateli?   

TK (wyrok, 18 stycznia 2006 r., sygn. akt K 21/05) „zgromadzenie stanowi szczególny sposób wyrażania poglądów, przekazywania informacji i oddziaływania na postawy innych osób. Jest niezwykle ważnym środkiem komunikacji międzyludzkiej oraz formą uczestnictwa w debacie publicznej, a w konsekwencji również w sprawowaniu władzy w demokratycznym społeczeństwie”.  

No bo jeżeli chodzi o zabezpieczenie porządku i bezpieczeństwa zgromadzeń, to poza incydentami chuligańskimi i chuligańskimi zachowaniami policji, problemów nie ma i „zapraszanie obcych funkcjonariuszy na pomoc“ jest zbędne.  

Przypomnę, iż z tą ustawą będzie ściśle związana, przygotowywana  przez MSW kontrowersyjna ustawa o środkach przymusu bezpośredniego i broni palnej, bowiem zgodnie z proponowanym art. 8 & 1 “zaproszeni” funkcjonariusze mundurowi innych państw będą mieli prawo do:
1) noszenia munduru służbowego;
2) okazywania legitymacji służbowej;
3) wwozu na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej i posiadania broni palnej, amunicji oraz materiałów pirotechnicznych i środków przymusu bezpośredniego;
4) użycia broni palnej w sposób i w trybie określonych w ustawie z dnia 6 kwietnia 1990 r. o Policji,(a po ew. wejściu w życie Ustawy o środkach przymusu bezpośredniego i broni palnej,  w trybie określonym w tej ustawie - przypisek autorki)  

Tymczasem uregulowanie stosowania środków przymusu i broni palnej w Decyzji Rady 2008/617/WSiSWi
art.19 - broni, amunicji i sprzętu, można stosować jedynie w przypadku uprawnionej obrony siebie lub innych osób. Dowodzący operacją funkcjonariusz przyjmującego państwa członkowskiego może w indywidualnych przypadkach i zgodnie z prawem krajowym wyrazić zgodę na zastosowanie broni, amunicji i sprzętu w zakresie przekraczającym cele określone w zdaniu pierwszym.
Czyli wykonanie prawa UE, wymaga tylko uprawnienia “zaproszonego” funkcjonariusza innego kraju UE do stosowania broni palnej w przypadku uprawnionej obrony siebie lub innych osób. Skąd więc ta nadgorliwość projektodawcy w uprawnianiu „zaproszonych“ funkcjonariuszy do użycia broni palnej w sposób i w trybie określonych w ustawie z dnia 6 kwietnia 1990 r. o Policji, a w przyszłości wg. uregulowań Ustawy o środkach przymusu bezpośredniego i broni palnej?
“Zapraszani” funkcjonariusze mają być przed przyjazdem “na pomoc” do Polski zapoznani szczegółowo z polskimi przepisami m.in.. dotyczącymi  używania środków przymusu bezpośredniego, broni palnej etc. Ale …w nagłych przypadkach wystarczające będzie przesłanie “wyciągu “ tych przepisów w języku angielskim.  

Obserwuje się w Polsce niepokojący trend - inicjatorem i projektodawcą uregulowań dotyczących wykonania prawa UE, bezpieczeństwa państwa i setek innych ustaw jest władza wykonawcza, a nie Sejm! 
Czy trójpodział władzy zagwarantowany Konstytucją już nie obowiązuje? 

W takich realiach Sejm de facto jest tylko bezmyślną maszynką do głosowania i gumową pieczątką dla władzy wykonawczej. Sejm i Senat nie służą  więc suwerenowi, służą aktualnie rządzącemu układowi. Odejście od trójpodziału władzy to oburzające naruszenie Konstytucji i zagrożenie jeszcze przecież niezbudowanej demokracji. Ograniczenie znaczenia Sejmu, oznacza prostą drogę do niczym niekontrolowanego nadużywania władzy przez rząd i jego organy, a taki stan nazywamy w skrócie - totalitaryzm, nawet jeżeli jest to jego „miękka forma“.  

Co na to prof. P.Winczorek? Rada Wydziału Prawa i Administracji UW nie oburza się na zagrożenie demokratycznego państwa prawnego? I profesor Z. Ćwiąkalski nie wstydzi się, że milczy?  

Następny trend to de facto wyeliminowanie konsultacji z  obywatelami. Piszę z obywatelami, ponieważ tzw. społeczne konsultacje, jeżeli w ogóle mają miejsce, to w istocie ze społeczeństwem nie mają nic wspólnego. Są to konsultacje z organami państwa, jak ministerstwa, Krajowa Rada Sądownictwa i inne korporacje prawnicze, RPO, PG czasami HFPC itp.  

 A zgodnie z przepisami wystarczy udostępnienie  projektu w Biuletynie Informacji Publicznej Rządowego Centrum Legislacji w zakładce Rządowy proces legislacyjny[ii] i voilà - to jest konsultacja społeczna. Wszyscy zainteresowani mogą przedstawić swoją opinię o ustawie wysyłając swoje uwagi. Ten projekt zamieszczono też na stronie internetowej Ministerstwa Spraw Wewnętrznych[iii]. Też można wysyłać uwagi, wszystkie pójdą do kosza, ponieważ projektodawca stwierdził arbitralnie, iż zakres projektowanej regulacji i fakt, że dotyczy ona głównie służb podległych MSW, sprawia przeprowadzenie konsultacji społecznych niecelowymi (sic!).  

No proszę, bez picowania i bajeczek! Nareszcie ktoś powiedział prawdę. Mamy wasze opinie w dupie. Chociaż rok temu Prezes  Rządowego Centrum Legislacji Maciej Berek na łamach Rzepy oburzał się w artykule „O konsultacjach społecznych bez przekłamań“ na bezpodstawne krytykanctwo procesu konsultacji: „(...) każdy dokument, który może się wiązać z istotnymi skutkami albo którego treść przewiduje ważkie nowe rozwiązania prawne, powinien być poddany konsultacjom, jeśli jakieś szczególne okoliczności nie stoją temu na przeszkodzie. Przeprowadzenie konsultacji społecznych jest w większości niezbędne dla dokonania i przedstawienia Radzie Ministrów oceny skutków projektu (...)  

Czy zapraszanie funkcjonariuszy „służb“ z  innych krajów do pomocy np. w „zabezpieczaniu zgromadzeń“ (?) - uzbrojonych w broń palną i mających prawo jej użycia, a jak i kiedy to dowiedzieli się z „wyciągu“ polskich uregulowań, to nie wiążące się z „istotnymi skutkami, ważkie rozwiązania prawne“? Jakie skutki są „istotniejsze“ i bardziej „ważkie“ niż potencjalne narażanie życia obywateli?  Pozostawiam wyobraźni czytelników ewentualne scenariusze z udziałem „zaproszonych do pomocy“ nieznających języka, niezorientowanych w niuansach sytuacji i nieznających przepisów polskich, z naładowaną bronią w ręku „obcych“ funkcjonariuszy.  

Tak więc ocenna skutków tego projektu, to fikcja, bowiem przedstawiono ją Radzie Ministrów bez niezbędnych dla jej dokonania konsultacji społecznych. Dla wszystkich, którzy uważają, że szukam dziury w całym, gwoli przypomnienia.  

Jak uczy historia z  tymi zapraszaniami do pomocy obcych funkcjonariuszy trzeba niezwykle ostrożnie. Polska do dzisiaj ponosi konsekwencje pierwszego zaproszenia - w 1226r. Konrad Mazowiecki  zaprosił Zakon Krzyżacki (dopiero co przytomnie przegnany z Węgier) - do pomocy w christianizacji plemion pruskich. Zapraszanie sąsiadów ze wschodu też nie najlepiej wspominamy.  

Podczas Sejmu konwokacyjnego w 1764 r., zwołanego dla przygotowania elekcji Stanisława Augusta Pioniatowskiego - konfederacja Familii – stronnictwa Czartoryskich, zaprosiła do pomocy wojska rosyjskie. Obsadzono nimi Zamek Królewski i Krakowskie Przedmieście i elekcja odbyła się bez zakłóceń i wynik był po myśli Familii. W marcu 1768 roku Rada Senatu podjęła uchwale o zaproszeniu na pomoc funkcjonariuszy rosyjskich do stłumienia konfederacji barskiej.  

Na następne zaproszenie do pomocy Rosjanie nie czekali długo. Zawiązana wiosną 1972r. pod hasłami obrony zagrożonej wolności Konfederacja Targowicka zaprosiła znowu na pomoc Rosjan.  Po tym zaproszeniu pozbyliśmy się zaproszonych dopiero po 146 latach. W międzyczasie zaproszeni i inni niezapraszani wymazali nas z mapy. Można tu dodać samozaproszenie towarzyszy radzieckich na wschodnie tereny Polski 17 września 1939r. W PRL-owskich podręcznikach historii przedstawiano okupację radziecką jako akt pomocy (sic!) – “radzieckie wojska zajęły wschodnie tereny Polski, aby uchronić ludność polską przed okupacją nazistów“ – tak mniej więcej brzmiało jedno zdanie z mojego podręcznika historii o okupacji radzieckiej. Przez 21 miesięcy “chronienia” ludności wschodniej Polski przed “nazistami” przyzwyczaili się i tereny te nigdy do Polski nie wróciły.  

Już tylko w pamięci nielicznych żyjących ofiar, ich rodzin i garstki oszołomów zachowana jest pomoc funkcjonariuszy NKWD w wymordowaniu i pacyfikowaniu konspiracji niepodległościowej - Żołnierzy Wyklętych, po  wyzwoleniu Polski.  

W czasach Solidarności straszono nas non-stop zaproszeniem na pomoc towarzyszy ze wschodu. A gen. Jaruzelski – nasz najnowszy „bohater narodowy“ wykorzystał ten „strach“ i do dzisiaj łże, iż aby „nie zapraszać pomocy radzieckiej i uchronić nas przed ich samozaproszeniem “ sam zrobił z nami porządek i wprowadził stan wojenny.  

Czy można więc się dziwić, że Polakom ci funkcjonariusze z poza UE kojarzą się wyjątkowo podle i natychmiast z funkcjonariuszami FR. 
Ciekawe, czy podczas oficjalnej wizyty w Polsce, Siergiej Naryszkin, przewodniczący Dumy FR dyskutował z prezydentem Komorowskim i Marszałką E.Kopacz? kwestie wspólnych, wystarczających i efektywnych operacji funkcjonariuszy polskich i FR.  

Inna kwestia. Polskie władze nie są w stanie zapewnić bezpieczeństwa na terenie Polski niektórym swoim gościom, co jest i żenujące i oburzające. Interesuje mnie, jaki będzie (po wejściu w życie tej ustawy) statut prawny permanentnego pobytu na terenie Polski funkcjonariuszy służb specjalnych(?) czy prywatnych firm ochroniarskich z Izraela?

Chronią one (na terenie Polski) przed antysemityzmem i terroryzmem (Polaków?) wycieczkowiczów - Żydów z całego świata. Szukam w projekcie paragrafu-podstawy przyszłego „zaproszenia” przez władze polskie tych obcych funkcjonariuszy i nie wiem jak je zakwalifikować - jako “zwalczanie terroryzmu  i przestępczości transgranicznej”? czy jako zagrożenia w związku ze „zgromadzeniami czy masowymi imprezami”? a może też obcy funkcjonariusze potrzebni w Polsce  “w celu uporania się z sytuacją kryzysową”?. O i jeszcze jedno pytanie; czy po wejściu ustawy będą ci funkcjonariusze z poza UE nosili mundury, do których noszenia uprawni ich ta ustawa?  

Niepokojące są w tak ważnej ustawie blankietowe, nieprecyzyjne  i niedokreślone definicje "działań operacyjnych" dla "ochrony porządku publicznego", “zgromadzeń” “sytuacji kryzysowych” “ czy „zapobieganiu przestępczości” itp.  
Konstruując ustawę, projektodawcza musi uwzględnić zasady przyzwoitej legislacji, w tym
zasadę dookreśloności i konkretności.  

I najważniejsze - decyzje wezwania “pomocy” nie podlegają żadnej kontroli władzy ustawodawczej czy sądowniczej, jak też w wielu wypadkach samej władzy wykonawczej.  Bowiem uprawnienia do wezwania “pomocy” ustawa daje już tak nisko umocowanym organom państwowym jak: Komendant Główny Policji, Komendant Główny Straży Granicznej, Komendant Główny Państwowej Straży Pożarnej czy Szef Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, minister właściwy do spraw wewnętrznych, a tylko o “długich i licznych akcjach” lub o wezwaniach pomocy z poza UE  (nie sprecyzowano kogo) ma decydować Rada Ministrów.  

Jest to zwykła granda! Już nawet nie są zachowywane jakiekolwiek pozory demokratycznego państwa prawa.  

Nie wiadomo, kto jest personalnie autorem omawianej ustawy. Jej „duch“ tkwi w minionej epoce i czuje się w niej „rękę i tęsknoty“  powrotu do starych metod. Przypomina nowelizację Ustawy o stanie wojennym oraz o kompetencjach Naczelnego Dowódcy Sił Zbrojnych.  

 A ta nowelizacja była podobno inicjatywą samego prezydenta Komorowskiego. Tak twierdzi autor tej ustawy gen. prof. S. Koziej, szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego. Przypomnę, iż nowelizacja dotyczyła uwzględnienia przestępstw w cyberprzestrzeni, które mogą być podstawą wprowadzenia stanu wojennego, stanu wyjątkowego i stanu klęski żywiołowej.  

Tutaj niezbędna dygresja. 13 kwietnia 2010 wykonujący obowiązki Prezydenta RP marszałek Sejmu Bronisław Komorowski powołał gen. prof. Stanisława Kozieja na urząd szefa BBN. Generalskie szlify nadał mu prezydent Wałęsa. Należały się, bowiem w 1987r. S. Koziej zaliczył odpowiednie kursy GRU w Moskwie. Wykazał się też wysokim profesjonalizmem pracując w Zarządzie Sztabu Generalnego LWP przy opracowaniu planu ataku na północną Europę,  w którym miało brać udział 450 tys żołnierzy LWP. Nasi chłopcy mieli dojść do granic Belgii, a Danię zająć w 3 dni! Mapy tego ataku trafiły w 2006r. do IPN-u. Protestował to umieszczenie map w zbiorach IPN ówczesny szef Ministerstwa Obrony Narodowej Radek Sikorski, a sekundował jego zastępca... Stanisław Koziej.  

Wracając do nowelizacji ustawy o stanie wojennym, warto przypomnieć co mówił o  niej jej  autor; 
“(…)Dlaczego akurat od tego, od stanów nadzwyczajnych, zaczynamy? Dlaczego tutaj wybraliśmy punkt startu? Otóż przesądziło o tym następujące, pragmatyczne rozumowanie.

Po pierwsze: 
jest to problematyka w pewnym sensie szczególnie bliska Prezydentowi. To w jego kompetencjach leży wprowadzanie stanu wojennego i wyjątkowego. To on kieruje obroną państwa w stanie wojennym. Czuje się więc w jakiś sposób odpowiedzialny także za regulacje prawne w tym zakresie. 

Po drugie: 
wystartować trzeba jak najszybciej.
Wyzwania narastają…  

 Biorąc pod uwagę, że zagrożenia terrorystyczne znalazły swoje odzwierciedlenie we wszystkich ustawach o stanach nadzwyczajnych, logiczne jest, aby także w podobny sposób potraktować cyberzagrożenia. Dlatego w ustawach o stanie klęski żywiołowej i o stanie wyjątkowym proponuje się uzupełnienia, że katastrofa naturalna lub awaria techniczna oraz zagrożenia konstytucyjnego ustroju państwa, bezpieczeństwa obywateli lub porządku publicznego mogą być spowodowane także zdarzeniami lub celowymi działaniami w cyberprzestrzeni…”  

U nas legislatorzy mają wyjątkowy dar przewidywania!  Przygotowani są na wprowadzenie stanu wyjątkowego, jeżeli dotknie nasz biedny kraj katastrofa naturalna spowodowana zdarzeniami lub celowymi działaniami w cyberprzestrzeni!    
Ciekawe, czy i ustawa o “zapraszaniu do pomocy obcych funkcjonariuszy służb„ nie jest przypadkiem jednym z narastających wyzwań gen. prof. S.Kozieja?  
Wspomniani na wstępie  akademicy  i środowiska prawnicze ostrzegali przed niebezpieczeństwem posługiwania się regulacjami represyjnymi w celu sterowania życiem społecznym. 

To był rok 2007. Od tego czasu uszczęśliwiono nas kilkoma takimi regulacjami.  

 17 lipca 2009r.  Nowelizacja ustawy o zarządzaniu kryzysowym,  – przeprowadzona w błyskawicznym czasie - 6 miesięcy – dała ABW niekontrolowany przez nikogo dostęp do dokumentów firm zarządzających krytyczną infrastrukturą – jak wodociągi, komunikacja, transport, teleinformatyka, energetyka – i obsadzanie stanowiska pełnomocnika do spraw kontaktów z ABW (obligatoryjne wg. tej ustawy stanowisko w tych firmach). Tak wiec w praktyce firmy uznane przez ABW za krytyczną infrastrukturę są, czy mogą być de facto nadzorowane przez ABW.

5 sierpnia 2010r. Nowelizacja ustawy o ochronie informacji niejawnych, uczyniła ABW i SKW nadzorcami funkcjonowania systemu, a w ramach tych funkcji ABW wydaje certyfikaty bezpieczeństwa. ABW więc rozstrzyga arbitralnie do jakich informacji i kto ma prawo.

31 sierpnia 2011r. Nowelizacja ustawy o zabezpieczeniu imprez masowych - jedna z najbardziej penalnych ustaw w całym systemie polskiego prawa. Projektodawca i ustawodawca uznali, że w imprezach masowych biorą udział grupy przestępcze a nie zwykli obywatele. Brak w niej jakichkolwiek kryteriów uznania danej osoby za osobę „mogącą stwarzać zagrożenie dla bezpieczeństwa i porządku publicznego” stwarza zagrożenia ingerencji w konstytucyjnie chronione życie prywatne obywatela.

30 sierpnia 2011r. Nowelizacja Ustawy o stanie wojennym oraz o kompetencjach Naczelnego Dowódcy Sił Zbrojnych i zasadach jego podległości konstytucyjnym organom Rzeczypospolitej Polskiej oraz niektórych innych ustaw (dotyczy uwzględnienia zagrożeń wynikających z działań i zdarzeń w cyberprzestrzeni jako okoliczności spełniającej przesłanki normatywne stanów nadzwyczajnych)

16 września 2011r. tzw. poprawka Rockiego - Ustawa o dostępie do informacji publicznej – gdzie pod pozorami dostosowania do prawa polskiego do dyrektyw Parlamentu Europejskiego i Rady w sprawie ponownego wykorzystania informacji sektora publicznego, ustanowiono przy okazji dodatkowe i odrębne kategorie ograniczeń dostępu do informacji publicznych. TK uznał tryb przeprowadzenia poprawki za niekonstytucyjny 18 kwietnia 2012 r. (sygn. akt K 33/11)

29 grudnia 2011r - Ustawa o dostępie do informacji publicznej ograniczono w niej prawo do kontroli prawidłowości decyzji odmowy informacji przez sąd powszechny. Rozszerzono ponownie kategorie ograniczeń dostępu do informacji publicznej

14 września 2012r. – Prawo o zgromadzeniach – kontrowersyjna nowelizacja, która w opinii wielu “cofnęła Polskę do mrocznych czasów PRL-u” Przeciw nowelizacji protestowały m.in. organizacje pozarządowe - Helsińska Fundacja Praw Człowieka, Forum Obywatelskiego Rozwoju i Fundacja "Panoptykon". Z apelem o odrzucenie zmian wystąpili działacze opozycji z czasów PRL: Zbigniew Bujak, Władysław Frasyniuk, Barbara Labuda, Bogdan Lis, Henryka Krzywonos-Strycharska. Podpisał także apel Józef Pinior, senator PO.  

„Strach jest uczuciem poddanych, nie obywateli” Anna Wolff-Powęska

Czy akademicy i autorytety prawnicze nie wstydzą się swojego milczenia dzisiaj?


[i] Decyzja Rady 2008/615/WSiSW  z dnia 23 czerwca 2008 r. w sprawie intensyfikacji współpracy transgranicznej, szczególnie  w zwalczaniu terroryzmu  i przestępczości transgranicznej,  

Decyzja Rady 2008/617/WSiSW  z dnia 23 czerwca 2008 r. w sprawie usprawnienia

współpracy pomiędzy specjalnymi jednostkami interwencyjnymi państw członkowskich Unii Europejskiej  w sytuacjach kryzysowych,   

[ii] zgodnie z wymogami § 11a ust. 1 uchwały nr 49 Rady Ministrów z dnia 19 marca 2002 r. Regulamin pracy Rady Ministrów (M. P. Nr 13, poz. 221, z późn. zm.).

[iii] obowiązek wynikający z art. 5 ustawy z dnia 7 lipca 2005 r. o działalności lobbingowej w procesie stanowienia prawa (Dz. U. Nr 169, poz. 1414, z późn. zm.)

Więcej:

Wątpliwa konstytucyjność nagród w Sejmie i brak przyzwoitości posłów - z cyklu fakty i hity III RP
Korupcja w wymiarze sprawiedliwości wręcz śladowa ? ! ? - z cyklu fakty i hity III RP 
Ameryka w polskich sądach - uwagi do nowelizacji kpk min. Gowina - z cyklu mity i hity III RP
Do decydentów i wszystkich funkcyjnych organów ścigania i wymiaru niesprawiedliwości - z cyklu mity i hity III RP
Milczenie wobec bezprawia delegowania sędziów - z cyklu mity i hity III RP
Tragiczna nicość i śmiech olbrzymi…Krajowa Rada Sądownicza w akcji... mity i hity III RP
 Minister Gowin zagrożeniem państwa prawa ? - z cyklu mity i hity III RP
Ilu mamy sędziów Milewskich w sądach? - z cyklu mity i hity III władzy...
Co NALEŻY do obowiązków Prokuratora Generalnego Andrzeja Seremeta i za co mu płacimy - z cyklu fakty i hity Tuskolandii
Miranda v. Arizona - z cyklu fakty i hity o Ameryce...
Różnica pomiędzy opinią biegłych, a opinią naukowców – przyczyny śmierci Madzi z cyklu mity i hity III władzy
Reformy Gowina a totalitaryzm prokuratury polskiej - z cyklu mity i hity III władzy...
Sejmowi obrońcy sprawiedliwości i praw człowieka w akcji - z cyklu fakty i hity sądowej kliki...
Program Niewinność, czyli jak robią to inni - z cyklu fakty i hity sądowej kliki...
Zasady procesowe - nierzetelna, swobodna niekontrolowana ocena dowodów przez sędziów - z cyklu mity i hity III władzy...
 Niezawisłość czy zawisłość sędziowska? - praktyka z serii MITY I HITY III WŁADZY 
MITY I HITY TRZECIEJ WŁADZY – Ławnik = atrapa udziału obywateli w procesie sądowym. 
Niezawisłość sędziowska - teoria a praktyka - z serii MITY I HITY III WŁADZY
Prawo oskarżonego do odwoływania się do sądu wyższej instancji - z cyklu Mity i hity : Trzecia władza i państwo niby prawne? - część III
Mity i hity : państwo prawne i Trzecia władza - Walka z Sądem to kopanie się z koniem, lepiej odczekać, aż nadejdzie taki czas, że sędziów będą sądzić na ulicach i wtedy trzeba się do tłumu przyłączyć...

Komentarze internautów:

Komentowanie nie jest już możliwe.

~Trixie
05-01-2015 / 00:12
The truth just shines thruogh your post mcasmsgrea.com [url=yeogjlen.com]yeogjlen[/url] [link=snjxoxkcmmd.com]snjxoxkcmmd[/link]
~Maryam
20-12-2014 / 10:16
It's a pity you don't have a donate bttoun! I'd most certainly donate to this fantastic blog! I guess for now i'll settle for book-markingand adding your RSS feed to my Google account. I look forward to brand new updatesand will talk about this website with my Facebook group.Chat soon!
~marek777
05-03-2013 / 10:06
F I K C J A F I K C J I TYDZIEŃ POMOCY Osobom Pokrzywdzonym Przestępstwem 25-02-2013 - 02-03-2013r w Ministerstwie (NIE)SPRAWIEDLIWOŚCI opanowanym epidemią syfilisu schizofrenii paranoidalnej pod okupacją dziczy magistrów prawa Przez LATA w Koszalinie trwa awanturnicze MATACTWO procesowe - NAZIZM - z Konfabulacji insynuacją urojeń własnych przy braku zasad etyczno - moralnych i logiki rozumowania z NIEpoczytalności umysłowej dziczy magistrów prawa uzbrojonych w Immunitety bezkarności z NIEZAWISŁOŚCI. Szumnie zwących się prokuratorami i sędziami. By przez 7dni perfumować gówno procesowe w trybie kuglarskich sztuczek charakterystycznych dla ruchów frykcyjnych polskiej państwowości godnych wyświechtanej polskiej demokracji. PRAWDA MATERIALNA istota dochodzenia i dowodzenia jej w postępowaniach procesowych. Niekonstytucyjna interpretacja prawa przez sędziów i prokuratorów - bezprawny immunitet funkcjonariuszy władzy. D O W Ó D : wprowadzenie w błąd i wykorzystanie błędu celem osiągnięcia korzyści materialnych w K o s z a l i n i e wg. PPR K. KRET & as. PR M. Wilczopolska & T. BODO & B. Wysocka vel NIEDEK cit. “ … NIE JEST to czyn zabroniony …”zaskarżone przez pełnomocnika : otrzymały wymiar wg SSR Anna WALENCIAK cit. “... brak interesu społecznego ...”- 1 Ds. 975/11; II Kp.252/ 12: II Kp. 557/12: II K. 343/12 i I N N E - od roku 2000. Zaskarżone ponownie. Uzbrojone Wnioskiem Dowodowym - zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa w trybie art. 231 § 1 i 2 kk przez funkcjonariuszy publicznych uzbrojonych w IMMUNITETY prokuratorów i sędziów z Koszalina. Otrzymują w Ministerstwie (NIE)Sprawiedliwości przy pomocy GENIUSZY zespołu 3 x R (Rydzak & Resiak & Rewa) a w Prokuraturze Genetralnej przy pomocy Antonina SUWAŁA NAKAZ administracyjny - POWRÓT – do miejsca wyprodukowania procesowego GNOJU pod IMMUNITETEM. JAK WEKSEL - wraca koszaliński OBORNIK - dokumenty procesowego awanturnictwa do K O S Z A L I N A zgodnie z NAZISTOWSKĄ doktryną OBOWIĄZUJĄCĄ w Koszalinie : cit. “... Swobodna ocena dowodów ..” - PPO B. KONDEK & J. OŻÓG i I N N I oraz cit. „ … kurator, prokurator, sędzia może robić, mówić i pisać co chce ...” - SSR M. WIŚNIEWSKA obecnie PREZES SR Koszalin & J. SROCZYŃSKI & J. C. STEBELSKI & B. LEWANDOWSKI i I N N I. Jak nakazuje warszawka - załatwić we własnym zakresie. DWA magistra prawa z IMMUNITETAMI : PPR Tomasz BODO & SSR Jarosław SROCZYŃSKI w POROZUMIENIU solidarnością zawodową sitwy ZARZĄDZAJĄ badania psychiatryczne Zarządzają badania psychiatryczne pełnomocnika. PROKURATOR Tomasz BODO - NIE odróżniający amputacji kutasa u SPRAWCY ponad 30-letniej PRZEMOCY w Rodzinie : Jerzy BYLICKI – nałogowy alkoholik (ALK> 16/96 SR Koszalin) z objawami schizofrenii maniakalnej, kryminalista od roku 1964, seksualny zboczeniec (zoo i pedofil) od kupionego zatoru płucnego. POSIADA NIEDOSYT – sporządza do spółki z PPR Beata WYSOCKA vel NIEDEK - Wniosek do prezydenta miasta Koszalina - Piotr JEDLIŃSKI ***Pa -165/12/TB & BW vel NIEDEK.- Cit. „Pełnomocnik jest psychicznie chory i zagraża bezpieczeństwu w ruchu drogowym.” Itd itp. KOMU ? przeszkadza *** PRAWDA Niszczenie pracy i dóbr osobistych dziennikarzy i współpracowników – z POMOCĄ pospolitego PRZESTĘPSTWA. NISZCZĄC dokumentowanie PRAWDY przez jej ujawnianie i identyfikowanie spełniając od roku 2000 Konstytucyjny Obywatelski Obowiązek Udzielania Obowiązku Pomocy OFIAROM PRZEMOCY na podstawie *** RACJI STANU Postanowień Konstytucji Rzeczpospolitej Polski. Co ze S Ł U Ż E B N O Ś C I Ą ?! Dziennikarze oraz sędziowie mają obowiązek*** służenia społeczeństwu - *** DEMOKRACJA POLEGA NA WOLNOŚCI SŁOWA i WYPOWIEDZI - NIE TYLKO dla sędziów. Aby TO zrozumieć trzeba rozpocząć analizę od konstytucji jako najwyższego aktu prawnego w kraju. Młodym ludziom startującym w DOROSŁE życie wydaje się, że JEST TO tylko *** „jakiś tam” akt prawny. JAK się nad tym Głęboko zastanowić i uważnie go przeanalizować. TO zaczyna się wyłaniać fundament konstrukcji stanowiącej PODSTAWĘ *** istoty funkcjonowania PAŃSTWOWOŚCI. Pojawia się pytanie. Dlaczego w Polsce tak często zmieniano konstytucję ? Szczególnie po roku 1980 ?! Jeżeli się zmienia *** konstytucję TO musi tego być jakiś POWÓD ? Albo *** kryje się za tym jakiś P O D S T Ę P ? Podstęp *** jaki został wprowadzony przez polityków szczególnie po 1997r. odebrał władzę społeczeństwu i doprowadził do obecnego B A J Z L U (NIE mylić z burdelem. TAM wbrew porzekadłu jest porządek. Tam się łóżek NIE przestawia). W systemie prawnym, w sądownictwie (władza sędziów) DEMOKRACJA *** w prawie już była za komuny. Tylko, że społeczeństwo jej NIE realizowało. ***Władza realizowała swoje widzimisię *** OSZUKUJĄC społeczeństwo. Obecnie demokracja została *** zlikwidowana prawnie. NIE TRZEBA NICZEGO oszukiwać bo władza jest w rękach partyjnych CWANIACZKÓW. Obowiązuje *** ponad 1000LETNIA *** staropolska doktryna : „ …każdy wuj na swój strój …” ponad czasowe polskie NIECHLUJSTWO, ślizgawka, cwaniactwo … żulia … Bez armat i czołgów zachód wziął braci Polaków jak … chłopa w sądzie … Zamienił stryjek … siekierkę na … kijek .. ***Za komuny społeczeństwo miało władzę nad władzą. patrz : Konstytucja PRL 1952r – 7lat po II Wojnie Światowej.
~Gość
14-02-2013 / 14:56
wolne żarty, już od dawna jankesi rządzą się w Polsce lepiej jak u siebie. Naszemu krajowi grozi wstyd na cały świat, gdy CIA bez wiedzy polskiego rządu przywozi porwane osoby i torturuje je na terenie szkoły polskiego wywiadu.Czy ty oczadział człowieku z tym Ruskimi, a może na ich punkcie masz paranoją ale już galopującą.Ruscy to już dawno mają nas w dupie!. I to przyjmij sobie do wiadomości!.
~joseph
11-02-2013 / 20:21
Prace nad rządowym projektem ustawy o udziale zagranicznych funkcjonariuszy lub pracowników we wspólnych operacjach lub wspólnych działaniach ratowniczych na terytorium RP toczą się w tempie ekspresowym. Projekt wpłynął do Sejmu w połowie stycznia i jest już po pierwszym czytaniu w sejmowej Komisji Spraw Wewnętrznych. Został przyjęty głosami koalicji, mimo wyraźnych sprzeciwów posłów opozycji. Teraz ustawa trafi do specjalnej podkomisji, jej prace zamierzają bojkotować parlamentarzyści PiS. Ma to być wyraz sprzeciwu wobec decyzji Platformy Obywatelskiej, która odrzuciła ich wniosek o procedowanie projektu w trybie wysłuchania publicznego. Niewykluczone, że szybkie tempo prac legislacyjnych zakończy się głosowaniem na plenum już na początku marca; marszałek Sejmu Ewa Kopacz wyznaczyła bowiem bardzo krótki termin na przygotowanie sprawozdania komisji – na 22 lutego. – To jest bubel legislacyjny. Nie chce mi się wierzyć, że ten cały pośpiech jest przypadkowy. Moim zdaniem, chodzi tu o umożliwienie obcym funkcjonariuszom wejścia do Polski i działania na jej terenie na podstawie dyskrecjonalnej decyzji rządu – ocenia poseł Piotr Naimski (PiS), były doradca szefa Biura Bezpieczeństwa Narodowego Aleksandra Szczygły. Jego obawy podziela Marek Opioła, szef sejmowej speckomisji. – Ten projekt w sposób bezpośredni narusza bezpieczeństwo wewnętrzne naszego kraju, umożliwiając i legalizując działanie obcego wywiadu na terenie Polski – zaznacza. Ustawa precyzuje zasady udziału zagranicznych funkcjonariuszy lub pracowników we wspólnych operacjach lub wspólnych działaniach ratowniczych na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej, prowadzonych przez funkcjonariuszy lub pracowników Policji, Straży Granicznej, Biura Ochrony Rządu, Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego lub Państwowej Straży Pożarnej. Projekt ma być instrumentem zapewniającym Polsce „porządek i bezpieczeństwo publiczne, zapobiegać przestępczości, stwarzać podstawy do współdziałania podczas zabezpieczania m.in. imprez masowych, katastrof czy klęsk żywiołowych”. Do tej pory udział we wspólnych operacjach i działaniach ratowniczych na terytorium Polski może odbywać się przede wszystkim na podstawie umów międzynarodowych. W uzasadnieniu projektu czytamy, że celem ustawy jest dostosowanie polskiego porządku prawnego do przepisów UE. Chodzi o decyzję Rady UE z 23 czerwca 2008 r. w sprawie intensyfikacji współpracy transgranicznej, szczególnie w zwalczaniu terroryzmu i przestępczości transgranicznej, oraz umożliwienie funkcjonariuszom lub pracownikom państw członkowskich Unii udziału we wspólnych operacjach na terytorium Polski. Dotyczy to sytuacji, w których nasz kraj potrzebowałby międzynarodowej pomocy tych służb „w przypadkach ochrony porządku i bezpieczeństwa publicznego, zapobiegania przestępczości, w trakcie zgromadzeń, imprez masowych, klęsk żywiołowych, katastrof oraz innych poważnych zdarzeń”. Decyzja Rady UE implementuje do prawodawstwa wszystkich państw Unii postanowienia konwencji z Prüm, zawartej między siedmioma krajami: Belgią, RFN, Hiszpanią, Francją, Luksemburgiem, Holandią i Austrią. Konwencja dotyczyła wymiany informacji wrażliwych, w tym m.in. danych daktyloskopijnych czy numerów rejestracyjnych. Jej celem było przede wszystkim przeciwdziałanie terroryzmowi i szybka koordynacja między sygnatariuszami. Zdaniem Piotra Naimskiego, projekt, który wpłynął do Sejmu, jest projektem, który daleko wykracza poza zakres prawa unijnego. – Decyzja z 2008 r. dość precyzyjnie określa, czego cała materia ma dotyczyć. Udzielenie tego typu wrażliwych informacji innym krajom jest trudną kwestią. Polski projekt mówi o pomocy udzielanej na wniosek różnego szczebla polskich organów przez służby innych krajów. To co innego niż intencja prawodawstwa unijnego – twierdzi poseł. Chodzi m.in. o procedury ratownicze w przypadku klęsk żywiołowych, czego nie ma w dokumencie unijnym. Kwestie te są regulowane w umowach dwustronnych, z tego punktu widzenia ustawa jest więc niepotrzebna. Ponadto zapisy nowej ustawy rozszerzają zakres działania na terenie RP obcych funkcjonariuszy na służby spoza Unii. – Spytałem o to ministra Piotra Stachańczyka, który potwierdził, że projekt wykracza poza zakres prawa unijnego – relacjonuje Naimski. –Można powiedzieć, że ustawa w sposób absolutnie nieuprawniony i sprzeczny z polskim interesem to prawo nadinterpretuje. Rodzi się więc poważne pytanie, jaka jest rzeczywista intencja rządu. Czy tą intencją jest stworzenie możliwości operowania obcych służb na terenie Polski? – zastanawia się poseł. Były wiceminister spraw zagranicznych, poseł Krzysztof Szczerski, ocenia, że projekt nie dookreśla katalogu zdarzeń, w których obcy funkcjonariusze mieliby uczestniczyć. A to stwarza szerokie ramy do nadużyć. – Tego typu współpraca powinna być bardzo ściśle uregulowana. I mieć bardzo ścisły katalog sytuacji, w których można wnioskować o pomoc zewnętrzną. Ten katalog musi być bardzo ściśle reglamentowany. W innym razie daje się zbyt szerokie pole do decydowania o wewnętrznym bezpieczeństwie kraju – podkreśla Szczerski. Suwerenność to przede wszystkim zasady samowładności i całowładności. To polskie służby mają gwarantować bezpieczeństwo publiczne. Przepisy regulujące sytuację, w której bezpieczeństwo publiczne naszego kraju mają zapewniać obce służby, muszą być przygotowane z najwyższą starannością. Tu nie może być pośpiechu – dodaje. Patrole czy inwigilacja Projekt rządowy rozszerza zakres działania wspólnych patroli. Dokument Rady UE mówi tylko o nich w aspekcie formalnym, a więc o ich ewentualnej lokalizacji czy kosztach. Ustawa określa już liczbę funkcjonariuszy do dwustu. Przewiduje ponadto, że będą mieli możliwość działalności operacyjnej, np. możliwość obserwacji. Projekt ustawy wprowadza rozwiązania, które w dość szeroki sposób określają katalog możliwości funkcjonariuszy służb zagranicznych działających w Polsce: prawo do noszenia munduru służbowego, posiadania i używania środków przymusu bezpośredniego, także broni palnej w sytuacji, gdy zagrożone jest życie, zdrowie lub ich wolność. Z zastrzeżeniem jednak, że może się to odbywać wyłącznie pod kierownictwem i w obecności polskich funkcjonariuszy. Podczas patrolu funkcjonariusze mogą używać środków łączności i obserwacji technicznej, pojazdów służbowych, statków powietrznych i jednostek pływających. – Można sobie tylko wyobrazić obcych policjantów na ulicach Warszawy w czasie manifestacji albo nieumundurowanych funkcjonariuszy służb specjalnych jakiegoś kraju spoza UE, którzy będą prowadzili działania operacyjne wobec polskich obywateli – mówi Naimski. Podobnego zdania jest Bogdan Święczkowski, prokurator w stanie spoczynku, były szef ABW. – Na wypadek konkretnych zdarzeń, kiedy Polska jest zmuszona do szukania pomocy w innych krajach, wystarczą umowy bilateralne związane z układem z Schengen. Przykładem jest obecność niemieckich i angielskich funkcjonariuszy na Euro 2012. Taka ustawa, która dopuszcza przedstawicieli wszelkich państw, także spoza UE czy NATO, do działania na terenie Polski tylko i wyłącznie za zgodą rządu, to wielka przesada – komentuje. Prerogatywy dla rządu Projekt zakłada, że wspólne operacje koordynuje komendant wojewódzki policji, komendant oddziału Straży Granicznej, komendant wojewódzki Państwowej Straży Pożarnej, dyrektor delegatury Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego lub osoba wskazana przez szefa Biura Ochrony Rządu. Z wnioskiem o ich udział w operacjach może wystąpić komendant główny Policji, komendant główny Straży Granicznej, komendant główny Państwowej Straży Pożarnej i szef ABW. Organem decydującym jest minister spraw wewnętrznych. W przypadku jeśli działania mają być prowadzone na większą skalę, zarówno pod względem czasu trwania, jak i liczby funkcjonariuszy, decyzję ma podejmować rząd. W uzasadnieniu do ustawy czytamy, że „zakres przyznanych uprawnień zależy od tego, kto koordynuje wspólną operacją”. „Taka regulacja ma charakter pragmatyczny, jako że z punktu widzenia skuteczności wspólnie prowadzonych działań funkcjonariusze lub pracownicy zarówno obcy, jak i polscy powinni posiadać takie same uprawnienia” – czytamy w uzasadnieniu projektu. Funkcjonariusze będą zobowiązani do przestrzegania prawa polskiego, ale mają też korzystać z przywilejów zarezerwowanych dla polskich służb, np. z bezpłatnej pomocy lekarskiej. Projekt przewiduje również organizowanie specjalnych szkoleń na terytorium Polski. Istotny jest też zapis umożliwiający obcym funkcjonariuszom wgląd do informacji uzyskanych przez polskich funkcjonariuszy i włączonych do akt wspólnie prowadzonej sprawy. Z tym że nie będą oni mieli dostępu do całej dokumentacji polskich baz. – Ale oprócz tego istnieje wymiana danych między krajami. To polega tak naprawdę na dostępie służb kraju X do banku danych kraju Y – zaznacza Naimski.
~K0M0R0WSKI BR0NEK
11-02-2013 / 13:15
a co nie wolno... ;-) Cieszcie się, że Was nie każemy zamurować żywcem w mieszkaniach jak zrobiono we Wrocławiu z całą rodziną i majątkiem Sławomira Salomona. PrzyPOminam że jego ojciec Aleksander, gdy nagłośnił sprawę fałszerstw i udział naszego B0GDANA ZDR0JEWSKIEG0 został zamordowany uderzeniem w głowę.