Imieniny:

AferyPrawa.com

Redaktor Zdzisław Raczkowski ujawnia niekompetencje funkcjonariuszy władzy...
http://Jooble.org
Najczęściej czytane:
Najczęściej komentowane:





Pogoda
Money.pl - Kliknij po więcej
24 listopada 2017
Źródło: MeteoGroup
Polskie prawo czy polskie prawie! Barwy Bezprawia

opublikowano: 26-10-2010

AFERY PRAWA BEZPRAWIE URZĘDNIKÓW EUROPEJSKIEGO TRYBUNAŁU PRAW CZŁOWIEKA

Bezprawie urzędników Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu.

Opisana sprawa pt. Strasburg - tylko dla swoich? - nieprofesjonalność, nierzetelność i nieuczciwość - czy na tym polega działanie sędziów w Eurpean Court for Human Rights czyli Europejskiego Trybunału Praw Człowieka? nie jest wyjątkiem, lecz regułą.

Znane są podobne sprawy, gdzie "nie zauważono" wniesienia skargi kasacyjnej i pod tym pretekstem odrzucano skargi. Na zarzuty z tym związane, odpowiedzi nie udzielano, albo pracownik sekretariatu Trybunału odpowiadał jednym zdaniem, że skarga jest co do istoty identyczna ze skarga uznaną za niedopuszczalną i w związku z tym nie będą odpowiadać na dalszą korespondencję.
Stwierdzenie pracownika Trybunału jest oczywiście kompletnym nonsensem, bowiem skarga przeciwko Polsce, która została uznana za niedopuszczalną ze względu na rzekomy brak wniesienia kasacji, nie miała zupełnie nic wspólnego ze skarga do Trybunału na działalność samego Trybunału, który zagubił lub nie zauważył, bądź też rzekomo zagubił lub rzekomo nie zauważył załączonych dowodów, że wniosek o skargę kasacyjną był złożony, więc odrzucenie skargi przeciwko Polsce pod rzekomym zarzutem braku kasacji było całkowicie bezzasadne.

Jeszcze inny przypadek jest wymieniany w komentarzu: Przykra prawda o Europejskim Trybunale Spraw. w Strasburgu
Cyt.: "Znam przypadek, ze w ETS zaginęły dokumenty sprawy Polaka, zaś Trybunał pomimo przekazania mu dowodów nadania odpowiedział, że skargi nie było i DALSZEJ KORESPONDENCJI PROWADZIĆ NIE BĘDZIE. Tam już są polskie zwyczaje."

Dlatego należy na stronie Afery Prawa oraz w innych miejscach gromadzić tego typu "wpadki" Trybunału w Strasburgu, gdyż można mniemać, że mają one miejsce nagminnie. Trybunał sam na swojej stronie internetowej podaje, że 90% skarg jest odrzucanych z powodów formalnych - jak się wydaje istotna cześć tych powodów może być wyimaginowana przez Trybunał, a nie rzeczywista. Nawet te ok. 10%, które nie zostają w ten sposób odrzucone, są odrzucane w sposób taki jak przedstawiono w tym piśmie z Trybunału - czyli tak naprawdę nie wiadomo, z jakiego powodu są odrzucane, gdyż nie podaje się uzasadnień odrzucenia, w związku z brakiem możliwości odwołań.

Ile zatem obecnie procent wnoszonych skarg stanowią wyroki Trybunału? Mniej niż 1%?
Czy naprawdę ponad 99% społeczeństwa, składającego skargi do Trybunału, jest tak niefrasobliwa, ograniczona i nieudolna, że rzeczywiście składa niedopuszczalne skargi?
Trudno w to uwierzyć - szczególnie w świetle niezbitych, rażących naruszeń Konwencji przy rozpatrywaniu skarg wniesionych do Trybunału, jak opisano powyżej - a jednak to właśnie sugeruje Trybunał swoim postępowaniem.

Pewne konkretne dane historyczne oraz plany na przyszłość odnośnie działalności Trybunału w Strasburgu są przedstawione w języku polskim w artykule Byliśmy w Europejskim Trybunale Praw Człowieka i w Parlamencie Europejskim. Natomiast w języku angielskim i francuskim są dostępne roczne sprawozdania oraz roczne sprawozdania z podziałem na sekcje, które zawierają m.in. dane statystyczne oraz krótkie podsumowanie danych statystycznych. W 2005 roku sprawy wniesione przeciwko Polsce stanowiły do 10-15% wszystkich postępowań. Było ich około 11 tys., z czego 8 tys. spraw zostało zarejestrowanych jako tzw. sprawy komitetowe, czyli niedopuszczalne. W 2007 do 31 października obywatele polscy wnieśli przeciwko Polsce 4550 spraw do Trybunału (ogółem do 31 października 2007 przeciwko Polsce wniesiono 5500 skarg), z tych 4,5 tys. spraw 3450 zarejestrowano do procedury komitetowej, czyli do przedstawienia komitetowi trzech sędziów, i w zdecydowanej większości wypadków zapadnie decyzja o niedopuszczeniu tych spraw przed Trybunał. Tylko 300 (5,45%) spraw do 31 października 2007 zostało zarejestrowanych jako sprawy merytoryczne, ale oczywiście nie we wszystkich zapadnie wyrok o naruszeniu Konwencji. Do końca roku 2007 wydano 111 wyroków w sprawach przeciwko Polsce. Zdaniem pracowników Trybunału tylko około 1.600-2.000 skarg, wniesionych w całym okresie działalności Trybunału przeciwko Polsce, to tak zwane sprawy ważne. W rzeczywistości natomiast są to sprawy względnie proste i dotyczące tylko kilku tematów, głównie przewlekłości postępowania, przeludnienia w zakładach karnych i długości aresztowania. Na podstawie przeglądu rozpatrzonych przez Trybunał spraw można odnieść wrażenie, że sprawy naprawdę ważne i bardziej złożone, dotyczące naruszenia Konwencji, nie są przez Trybunał w ogóle rozpatrywane.

Zdaniem niektórych pracowników Trybunału, Polacy nie dlatego składają tak dużą ilość skarg, gdyż ich prawa człowieka określone Konwencją zostały złamane, lecz dlatego, że cyt. "Polacy umieją się procesować i lubią.", co jest niepoważne ze strony instytucji, w której sprawiedliwość Polacy jeszcze pokładają tak olbrzymie nadzieje, skoro do Trybunału w Strasburgu wysyłają swoje uzasadnione i rzeczowo udokumentowane skargi, pomimo iż kosztuje to ich dużo zdrowia, nerwów, czasu i wysiłku intelektualnego. Tymczasem później okazuje się, że cały ich trud idzie na przemiał bez rozpatrzenia sprawy (o ochronie środowiska - marnowane tony papieru - już nie wspominając). Trybunał jest dla Polaków ostatnią deską ratunku po rażącej i oczywistej niesprawiedliwości, jakiej zaznali w kraju, a wyżej cytowanym sformułowaniem ów Trybunał pozwala sobie bezzasadnie kpić z ludzkich nieszczęść i tragedii.

Co do skarg o przewlekłość postępowania przed sądami krajowymi, Trybunał od lat wywierał naciski na Polskę aby Polska uregulowała tę kwestię ustawowo i umożliwiła obywatelom Polski składanie skarg w sądach krajowych, czym odciąży Trybunał w Strasburgu od takich skarg. W wyniku tych nacisków, w uchwalono w Polsce 2004 roku ustawę z dnia 17 czerwca 2004 r. (zob. Dz.U. 2004 nr 179 poz. 1843), która umożliwia wniesienie skarg na przewlekłości postępowania w sądzie niższej instancji, które rozpatrzy ten sam sąd wyższej instancji, jednak w praktyce ustawa ta się zupełnie nie sprawdza. Jak podaje jeden z portali cyt.: "W efekcie sędziowie będą oceniać pracę swoich kolegów z niższej instancji. Czy jest więc szansa na rzetelny werdykt? W praktyce wiadomo, że środowiska takie są hermetyczne i niestety, ale w życiu codziennym nie spełnia to naszych oczekiwań." Maksymalne zadośćuczynienie ustalone ustawą wynosi jedynie 10000 zł (czyli co najmniej 5. krotnie mniej, niż przyznawane w Strasburgu za analogiczne przewinienia Polski), ale nawet i takiego zadośćuczynienia polskie sądy nigdy nie chcą przyznać. Najwyższe w całej Polsce do tej pory przyznane zadośćuczynienie ze względu na przewlekłość postępowania to ok. 5000 zł, nieraz jednak sądy kpią sobie w żywe oczy ze skarżącego, przyznając mu jedynie symboliczną złotówkę zadośćuczynienia, a w wielu sprawach, pomimo uznania przewlekłości, w ogóle nie zasądza się zadośćuczynienia (natomiast za wniesienie skargi sąd pobiera 100 zł, aczkolwiek po uwzględnieniu skargi ją zwraca). Średnio sądy apelacyjne zasądzają po 2,6 tys. zł, a okręgowe po 2,2 tys. zł. Co więcej, sądy mające rozpatrywać przewlekłość postępowania same nie dotrzymują ustawowego terminu 2 miesięcy na rozpatrzenie skargi, czyli rozpatrują skargę przewlekle. Jednakże nie jest możliwe złożenie skargi na przewlekłość odnośnie przewlekłości postępowania w sprawie przewlekłości. Orzecznictwo Sądu Najwyższego wykluczyło taką możliwość (postanowienie SN z dnia 16 czerwca 2005 r., sygn. KSP 5/05). Trybunał w Strasburgu ma teraz jednak pretekst, żeby, dzięki istnieniu w/w ustawy, nie dopuszczać skarg na przewlekłość do rozpatrywania przed Trybunałem.

Trybunał w Strasburgu w swoim obecnym składzie ilościowym nie jest w stanie przerobić z należytą starannością w rozsądnym czasie napływających skarg, to jednak nie powinno upoważniać Trybunału do niedbałego, nierzetelnego, nieuczciwego prowadzenia postępowania i bezpodstawnego odrzucania zasadnych skarg.
Jeśli przyrównać Trybunał do przedsiębiorstwa, gdy przedsiębiorstwo się rozwija i ma coraz więcej klientów, wówczas zatrudnia więcej pracowników, a nie załatwia klientów byle jak, albo tylko co tysięcznego. Podobnie z Trybunałem, albo Rada Europy powinna proporcjonalnie do ilości skarg zwiększyć ilość sędziów w Trybunale, albo zlikwidować twór, który jest niewydolny i nieudolny, działający nieprofesjonalnie. Każde inne rozwiązanie (jak np. protokół 11, protokół 14 i tzw. Sprawozdanie Mędrców) jest farsą i tylko powoduje kolejne ludzkie tragedie i nieszczęścia. Trybunał jest finansowany ze składek państw członków Rady Europy, zatem jeśli Trybunał zwiększałby znacząco składki (w związku z koniecznością rozbudowy zaplecza Trybunału) za każdym razem, gdy ilość napływających skarg byłaby coraz większa, wówczas - przynajmniej teoretycznie - mogłoby to zmobilizować rządy państw członków Rady Europy do poczynienia kroków, aby przestrzeganie Konwencji Praw Człowieka i Podstawowych Wolności przez krajowe organa państwowe, w tym sądy krajowe, było większe.

Przy okazji warto też zauważyć, że nigdzie Trybunał w informacjach o składaniu skarg nie podaje, że wniesienie skargi kasacyjnej (będącej nadzwyczajnym, a nie zwyczajnym środkiem odwoławczym) jest warunkiem koniecznym wniesienia skargi do Trybunału, czyli dodano samowolnie kolejne "selekcyjne sito". Używa się najwyżej określenia "w zasadzie", a z tego nie wynika, że to jest obowiązek, a na zadawane o to pisemnie Trybunałowi pytania, nigdy biuro Trybunału nie odpowiada, czyli Trybunał celowo wprowadza w błąd.

Podobnie postępuje polski Rzecznik Praw Obywatelskich, nigdy nie odpowiadając na pytania czy skarga kasacyjna jest warunkiem koniecznym do wniesienia skargi do Trybunału w Strasburgu.
Niektórzy prawnicy zaś twierdzą, że jako nadzwyczajny środek odwoławczy nie jest potrzebne wniesienie skargi kasacyjnej przed wniesieniem skargi do Trybunału w Strasburgu, gdyż prawomocność wyroku czy innej decyzji jest podstawą do przyjęcia, że wszelkie środki odwoławcze zostały już wyczerpane.

Rząd polski sam twierdził w wyroku do skargi nr 8932/05, że cyt.: "kasacja stanowi nadzwyczajny środek, za pomocą którego można kwestionować ostateczne orzeczenia sądowe. Skorzystanie z tego środka powinno być ograniczone do wyjątkowych przypadków, tym bardziej że sprawa skarżącej została już zbadana przez dwie instancje sądowe z pełną jurysdykcją, tak co do faktów, jak i co do prawa."

Jak z tego widać, w praktyce dla potrzeb odrzucenia skargi wniesionej do Trybunału w Strasburgu skarga kasacyjna jest przez Trybunał uważana za niezbędną, natomiast gdy rząd polski broni swojego stanowiska, wypowiadając się przeciw skarżącemu, wówczas skarga kasacyjna jest już tylko narzędziem, które powinno stosować się wyjątkowo. Trybunał w Strasburgu tego stanowiska rządu polskiego w w/w wyroku nie zanegował, a nawet pośrednio w wyroku potwierdził, co świadczy o tym, iż się z tym stanowiskiem zgadza. W takim razie niezrozumiałe jest, dlaczego Trybunał odrzuca skargi wniesione (rzekomo lub rzeczywiście) bez próby wniesienia skargi kasacyjnej przez skarżących. Jest to swoista hipokryzja Trybunału, najwyraźniej praktykowana świadomie i umyślnie, z pogwałceniem Konwencji Praw Człowieka i Podstawowych Wolności, do straży której tenże Trybunał został przecież powołany.

W Trybunale w Strasburgu podejmowano już dwie reformy Konwencji, w celu poradzenia sobie z coraz większą ilością napływających skarg. Pierwsza reforma w 1998 roku, zmieniła poprzez protokół 11 pierwotną wersję kontroli przestrzegania Konwencji. Zlikwidowano Europejską Komisję Praw Człowieka, a Komitet Ministrów utracił swoje uprawnienia do merytorycznego zajmowania się skargą jednostki przeciwko państwu. Skargą odtąd zajmował się wyłącznie Europejski Trybunał Praw Człowieka, a więc w istocie zlikwidowano instancyjność i pewnego rodzaju kontrolę nad poprawnością rozpatrywania skarg.

Reforma z 1998 okazała się niewystarczająco skuteczna, w wyniku czego w 2004 roku przyjęto protokół 14, który ponownie znacząco zmienił zasady rozpatrywania skarg. Protokół wejdzie w życie, gdy ratyfikują go wszystkie państwa, będące stronami Konwencji. W roku 2008 jeszcze tylko Rosja nie ratyfikowała tego protokołu. Jednakże pracownik Trybunału - przewodnicząca sekcji - twierdzi, że cyt.: "Chociaż Rosja zablokowała reformę Trybunału, to i tak ona nastąpi."

Podstawowe założenia protokołu 14:

  • skargi w sposób oczywisty niedopuszczalne mają być odrzucane mocą decyzji jednego sędziego, podczas gdy obecnie decyzję taką podejmuje komitet Trybunału złożony z trzech sędziów
  • wprowadzone zostaną dodatkowe kryteria niedopuszczalności skargi: gdy skarga jest w sposób oczywisty nieuzasadniona lub stanowi nadużycie prawa do skargi oraz gdy skarżący nie poniósł istotnego uszczerbku czy nie odniósł „istotnej szkody”;
  • Komitet będzie mógł jednomyślnie uznać skargę za niedopuszczalną bądź skreślić ją z listy skarg albo też uznać skargę za dopuszczalną i wydać orzeczenie jeżeli zagadnienie, które wymaga interpretacji Konwencji lub jej protokołów było wcześniej przedmiotem orzecznictwa Trybunału;
  • powtarzające się sprawy (ang. repetitive cases) będą rozpatrywane przez komitety trzech sędziów; dziś robią to siedmioosobowe izby Trybunału
  • kadencja sędziów wydłuży się do dziewięciu lat, zniknie możliwość reelekcji;
  • na czas określony można będzie zmniejszyć liczbę sędziów w Izbie do pięciu;
  • możliwość przedkładania uwag pisemnych i osobistego udziału w rozprawach toczących się przez Izbą lub Wielką Izbą przez Komisarza Praw Człowieka;
  • nastąpi zwiększenie możliwości zawarcia przez strony ugody;
  • zwiększenie nacisku na zobowiązanie stron do podporządkowania się wyrokom Trybunału.

Na 3 zjeździe Rady Europy w Warszawie, w maju 2005, głowy państw, biorąc pod uwagę, że zmiany ustanowione protokołem 14 okażą się niewystarczające, ustanowiły tzw. Grupę Mędrców (Group of Wise Persons), której zadaniem było ustalić konieczne kroki, aby system, pomimo zalewu skarg, mógł być w przyszłości dalej użyteczny. Grupa Mędrców przedstawiła w grudniu 2006 sprawozdanie z wieloma zaleceniami, m.in. większą elastyczność w procedurach zreformowaniu sądu, ustanowienie nowego mechanizmu filtrującego, spowodowanie, aby zaistniały w systemach krajowych lepsze mechanizmy do rozpatrywania skarg na naruszenia postanowień Konwencji, spowodowanie określania wysokości sprawiedliwego zadośćuczynienia i odszkodowania przez organ krajowy, a nie Trybunał (czyli kraj, który złamał Konwencję miałby decydować, ile wypłacić odszkodowania i zadośćuczynienia za złamanie prawa, którego sam się dopuścił - absurd!).

A zatem wszystkie podejmowane dotąd reformy, w celu poradzenia sobie z coraz większą ilością napływających skarg, biegną w zupełnie złym kierunku, który spowoduje jeszcze większe bezprawie w Strasburgu, tym razem będzie to najgorszy rodzaj bezprawia, bezprawie w majestacie prawa. Skarga będzie mogła być odrzucona pod pretekstem nie odniesienia istotnej szkody, co może być tłumaczone również jako wysokość szkody finansowej, a zatem Strasburg nie będzie dla osób ubogich. Wszystkie zmiany zmierzają wyłącznie do tego, aby jak najłatwiej i jak najszybciej odrzucać jak największą ilość skarg. Natomiast nad zwiększeniem prawidłowości rozpatrywania skarg przez Trybunał, w których zostały zgłoszone pogwałcenia praw człowieka, nikt się w Radzie Europy w ogóle nie zastanawia i nikt nie dąży do naprawienia rażących patologii, które mają miejsce przy rozpatrywaniu skarg w Trybunale w Strasburgu. Kwestia tych nieprawidłowości przy rozpatrywaniu skarg jest dla urzędników w Strasburgu tematem tabu (przynajmniej w relacjach ze skarżącymi) oraz tajemnicą poliszynela. W celu ukrycia faktów popełniania przestępstw w Trybunale w Strasburgu, akta są tam niszczone w ciągu 6 lub 12 miesięcy. Czasami Trybunał informuje skarżących o fakcie planowanego zniszczenia akt skarżących, aby ich bardziej zdołować oraz uzmysłowić bezcelowość skarg na bezprawne postępowanie Trybunału.

Nic dziwnego, że niektóre osoby, skrajnie załamane taką niesprawiedliwością w Trybunale w Strasburgu, podejmują się desperackich kroków. Jednak zdaniem pracowników Trybunału muszą to być osoby chore psychicznie - pracownicy Trybunału podejmują się wyrażania takich opinii, nie będąc uprawnionymi do tego lekarzami, zamiast szukać przyczyn takiej desperacji, jaka pojawia się u niektórych skarżących, w niesprawiedliwej działalności samego Trybunału.

Trybunał oficjalnie nie ujawnia, jak dokładnie przebiega procedura rozpatrywania napływających skarg przed ich uznaniem za dopuszczalne bądź niedopuszczalne. Znany jest publicznie jedynie ogólny schemat, jednak 99% skarg zatrzymuje się na samym początku schematu (decyzja negatywna co do dopuszczalności skargi, od której nie ma odwołania, ani też nie ma możliwości uzyskania uzasadnienia decyzji). Praca Trybunału nie jest zatem transparentna dla ogółu społeczeństw członków Rady Europy. Nie wiadomo, czy został wyznaczony regulamin rozpatrywania skarg, a jeśli został wyznaczony, to co on stanowi i czy rzeczywiście jest w pełni przestrzegany, i czy następuje okresowa wewnętrzna lub zewnętrzna kontrola jego przestrzegania przez pracowników Trybunału. Oficjalnie nie wiadomo, czy wniesiona skarga jest tłumaczona przez tłumacza, czy też nie jest tłumaczona i czy jest czytana i w rzeczywistości rozpatrywana przez sędziów, czy też w praktyce wyłącznie przez urzędników administracyjnych Trybunału, a sędziowie tylko parafują gotowca, nie wnikając w istotę sprawy.

Wiadomo, że sprawy przeciwko Polsce trafiają zawsze do sekcji czwartej, a korespondencja (jeśli Trybunał w ogóle raczy na zapytania i ewentualne skargi na działalność Trybunału w Strasburgu odpowiedzieć) jest sporządzana przez urzędników, znających język polski. Natomiast przy odrzuceniu skargi, do czasu wejścia w życie protokołu 14, podpisuje się 3 sędziów, z czego co najmniej dwóch nie Polaków. Celowo jest napisane podpisuje się a nie rozpatruje, gdyż jeśli skarga nie jest w ogóle tłumaczona lub nie jest w pełni tłumaczona, a jedynie streszczana na inne języki urzędowe Trybunału, wówczas zachodzi pytanie, jak sędziowie mogą rzetelnie zbadać dopuszczalność skargi ,skoro nie mogą zapoznać się z jej treścią ze względu na barierę językową. O dopuszczalności skargi decyduje więc w praktyce nie zespół 3 sędziów (jak wymaga Konwencja), lecz urzędnik administracyjny, osoba polskojęzyczna pracująca w sekcji czwartej. Protokół 14 w tej kwestii zbliża się więc do stanu już obecnie istniejącego w praktyce w Trybunale, gdyż ogranicza liczbę sędziów decydujących o niedopuszczalności skargi z trzech do jednego (czyli sami doskonale wiedzą, co się w Trybunale wyprawia i takim sposobem częściowo likwidują istniejącą fikcję). Jeśli zmiany będą toczyć się w takim kierunku w dalszym ciągu, możemy spodziewać się za kilka lub kilkanaście lat protokołu, z którego będzie już oficjalnie wynikać, iż nie sędzia lecz inny pracownik Trybunału decyduje o dopuszczalności skargi.

W Trybunale jest 47 sędziów, po jednym z każdego państwa członkowskiego Rady Europy, w rozpatrzeniu sprawy pomaga im 600 osób, z czego ok. 300 to prawnicy zatrudnieni w różnym charakterze. Gdy sprawa zostanie dopuszczona do rozpatrywania, wówczas jednym z sędziów jest zawsze sędzia z kraju, który jest skarżony, czyli gdy skarga już zostanie dopuszczona do rozpatrywania w praktyce, to sędzia z Polski rozpatruje sprawę w największym stopniu i prawdopodobnie w praktyce to głównie sędzia z Polski (a więc kraju skarżonego) o wszystkim decyduje, w tym także o tym, ile i jakie części skargi oraz ile i jakie z załączonych dokumentów dopuścić do tłumaczenia na inne języki, aby mogli się ze skargą i załącznikami zapoznać inni sędziowie. Można założyć, że najczęściej sędzia z Polski jedynie referuje im sprawę i tylko na podstawie tego, jak innym sędziom ją przedstawi, podejmowane są przez nich decyzje.

Chociaż brak jest oficjalnych informacji, co do trybu rozpatrywania skargi, zanim uznana zostanie za niedopuszczalna lub dopuszczalną, to jednak z relacji dziennikarskiej, z godzinnej prelekcji wygłoszonej dnia 12 listopada 2007 przez mec. Renatę Degener (pracownika Trybunału od 11 lat - przewodniczącej sekcji), co nieco o praktyce postępowania wiadomo. Przy rozpatrywaniu skargi Trybunał jest wspomagany przez Kancelarię, składającą się przeważnie z prawników, w Trybunale w 2007 roku było zatrudnionych ponad 20 polskich prawników i 15 sekretarek. Nie są w ogóle zatrudniani polscy tłumacze. Tłumaczeń dokonują polscy prawnicy (zatrudniani są tacy prawnicy, którzy znają angielski i francuski), a zatem tłumaczenia nie są dokonywane przez profesjonalistów, zawodowych tłumaczy. Nawet jednak, gdyby byli zatrudnieni polscy tłumacze, można domniemywać, iż tłumaczenia skarg przebiegałyby podobnie, jak w instytucjach Unii Europejskiej, w których petycje lub skargi nie są tłumaczone w całości, a jedynie tłumacz dokonuje streszczenia skargi bądź petycji. W rzeczywistości więc skargi lub petycje w znacznej części rozpatruje tłumacz (pomimo że nie jest do tego uprawniony i kompetentny), decydując o czym napisać, a o czym nie i w jaki sposób streścić. Czym dłuższa skarga tym, jak można sądzić, bardziej niedbale i nieudolnie może zostać dokonane streszczenie przez tłumacza, nawet z pominięciem istotnych dla sprawy wątków.

Jak podaje pracownik Trybunału, prawnicy polskojęzyczni, zatrudnieni w Trybunale, decydują w praktyce o tym, czy sprawy są uzasadnione czy nie (a więc prawnik, nie będący sędzią, w praktyce podejmuje takie decyzje, jakby nim był). Gdy sprawa ma być potencjalnie rozpoznana przez komitet trzech sędziów, polskojęzyczny prawnik opracowuje dla nich akta poprzez napisanie krótkiego sprawozdania z opisem tego, co jest w aktach, jakie są fakty sprawy tak, jak przedstawia je skarżący, ze wskazaniem, czy istnieją dowody na poparcie jego zarzutów. Sędziowie (a właściwie w praktyce jeden sędzia - sędzia sprawozdawca, który - uwaga! - jest niejawny, jego nazwisko jest tajemnicą służbową i nie podaje się jego nazwiska do publicznej wiadomości) podejmują więc decyzje na postawie streszczenia przygotowanego przez prawnika nie będącego sędzią, a nie na podstawie całości akt, a zatem to od rzetelności przygotowania streszczenia przez polskojęzycznego prawnika zależy, czy sprawa zostanie dopuszczona do dalszego rozpatrywania (tj. komunikowania skarżonemu rządowi), czy też odrzucona jako niedopuszczalna. Każdy komitet 3 sędziów w ciągu miesiąca wydaje kilkaset decyzji o uznaniu skargi za dopuszczalną (co następuje wyjątkowo rzadko), albo za niedopuszczalną (co zazwyczaj ma miejsce). Procedura ta, jak widać, jest bardzo uproszczona i na tym się ona, niestety, kończy, gdyż od decyzji niedopuszczalności nie ma żadnego odwołania. Może dojść do przywrócenia skargi na listę w pewnych okolicznościach, ale nie ma zapisanej w Konwencji instytucji wznowienia postępowania. Nigdzie nie ma opisu, jakie to okoliczności, można się jednak domyślać, że byłoby to możliwe tylko wówczas, gdyby ze względu na tego typu rażące i oczywiste zaniedbania Trybunału jak przedstawiono na wstępie, ponownie złożyć skargę, co zazwyczaj jednak nie będzie możliwe ze względu na upływ 6 miesięcy od daty wydania prawomocnego orzeczenia w sądach krajowych, a nawet, gdyby jeszcze termin był zachowany, to i tak przy złej woli Trybunału ryzykuje się odrzucenie ze względu na identyczność ze skargą już "rozpatrzoną" (pomimo, że błędnie uznaną za niedopuszczalną).

Zastanawiające, iż Konwencja w Art. 13 wymaga od państw sygnatariuszy wprowadzenia możliwości apelacji /odwołań, podczas gdy sam Trybunał (Rada Europy) tego prawa względem siebie nie przewiduje i nie stosuje oraz nie zezwala na odwołanie od odrzucenia czy oddalenia skargi. Powstaje zatem pytanie: skąd takie podwójne standardy względem państw sygnatariuszy Konwencji i względem postępowania przed Trybunałem?
Czyżby z tego miało wynikać, że Trybunał uważa się za nieomylny, że pracownicy Trybunału lub poczta nigdy nie mogą zagubić dokumentów, albo popełnić innych zaniedbań i że sędziowie Trybunału w Strasburgu są nieomylni?
Brak możliwości odwołań od odrzucenia bądź oddalenia skarg taką właśnie nieomylność Trybunału i służby pocztowej sugeruje, co jest oczywistym nonsensem. Powinna istnieć możliwość odwołań, wówczas sędzia Trybunału byłby zobowiązany do napisania uzasadnienia, a gdy będzie musiał napisać uzasadnienie, to trochę trudniej będzie odrzucać / oddalać sprawy pod urojonymi pretekstami przez pracowników Trybunału, jak to ma miejsce obecnie.
Jeśli zaś Trybunał ma dalej funkcjonować tak, jak funkcjonuje, to dla 99% osób skarżących lepiej, żeby wcale go nie było. Tak też można przedstawiać sprawę w Radzie Europy. Być może to nie przypadek, że sami pracownicy Trybunału nazywają budynek Trybunału Titanikiem.

Przypisywanie sobie cech nieomylności (nawet jeśli nie wyrażone wprost, ale wynikające pośrednio z zapisów prawnych, którymi kieruje się Trybunał w Strasburgu) jest niedemokratyczne, gdyż jest niezgodne z zasadami demokratycznych państw prawa. Przypisując sobie cechy nieomylności, Trybunał w Strasburgu i jego pracownicy uzurpują sobie bezprawnie prawa, które występują jedynie w dogmatach religijnych, np. w dogmacie o nieomylności papieża w kwestiach wiary oraz wypowiedzi doktrynalnej "Romani Pontificis definitiones esse ex sese irreformabiles, non autem ex consensu Ecclesiae" (definicje Papieża Rzymskiego są same z siebie niezmienne, a nie wynikają ze zgody Kościoła). O ile w kościele powszechnym ze względu na dogmaty wiary taka sytuacja ma uzasadnienie, to biorąc pod uwagę świecki charakter Trybunału, wywodzącego się z Rady Europy utworzonej przez świeckie państwa demokratyczne i której członkami są świeckie państwa demokratyczne, zasada nieomylności Trybunału w Strasburgu i jego pracowników (pośrednio wynikająca z braku możliwości odwołań od ich decyzji) jako niedemokratyczna, niesprawiedliwa i sprzeczna z Konwencją Praw Człowieka i Podstawowych Wolności, powinna zostać zniesiona, m.in. poprzez wprowadzenie możliwości odwołań na każdym etapie postępowania oraz obowiązku uzasadniania odrzucenia bądź oddalenia skarg, co najmniej na wniosek skarżącego.

Pracownicy Trybunału, pomimo iż nie wiedzą konkretnie, jakie sprawy i o jakiej wartości merytorycznej w przyszłości wpłyną do Trybunału, z góry określają w trybie orzekającym, ile dokładnie spraw zostanie odrzuconych, a ile dopuszczonych do rozpatrzenia, mają więc z góry założony plan do wykonania, niezależnie od rzeczywistej wartości merytorycznej skarg, które napłyną. Przykładowo pracownik Trybunału w 2007 roku z góry ustalił, że w 2008 roku z całości skarg wpływających ze wszystkich krajów tylko "34.650 spraw zostanie skierowane na ścieżki proceduralne, decydujące o tym, kto i kiedy podejmie decyzje. Większość z nich – 28 tys. spraw - zostanie zarejestrowanych jako tzw. sprawy komitetowe, czyli niedopuszczalne. Jedynie w przypadku 6.700 spraw – chociaż nie jest to oczywiste, dlatego że dopiero procedura wyjaśniająca doprowadzi do ostatecznej konkluzji - zachodzi możliwość, że nastąpią dalsze konsekwencje."

Gdy już zostanie się tym szczęśliwcem, którego skarga została uznana za dopuszczalną, wówczas trzeba będzie uzbroić się w cierpliwość, gdyż rząd polski zwykle nie dotrzymuje 12 tygodniowego terminu odpowiedzi na zarzuty poruszone w skardze i często prosi Trybunał o przedłużenie terminu, krytykując termin 12 tygodni jako zbyt krótki do przygotowania sprawy i samowolnie uznając za wystarczający okres np. pół roku. Co ciekawe, takiej elastyczności w stosunku do terminów nigdy nie zazna ani w prawie krajowym, ani w Trybunale skarżący, bowiem dla skarżącego (który zazwyczaj jest indywidualną osobą fizyczną, bez profesjonalnego przygotowania prawnego) wszystkie terminy są zawite, natomiast dla rządu polskiego i innych instytucji organów państwa wszystkie terminy są samowolnie i samozwańczo (gdyż w żadnej ustawie nie zostały tak zdefiniowane) uznawane już tylko za tzw. terminy instrukcyjne (czyli takie, których nie trzeba obowiązkowo przestrzegać) - tak to w praktyce wygląda "równość" wobec prawa zwykłych obywateli i organów władzy.

Ponieważ skarga przeciwko Polsce trafia zawsze do tego samego wydziału i jest zawsze wstępnie rozpatrywana przez polskojęzycznych prawników (i na dodatek ten sam typ spraw zawsze przez tego samego prawnika), zatem nie ma sensu składać skargi w języku obcym, gdyż i tak skarga będzie czytana przez polskojęzycznego prawnika, a zatem napisanie jej w języku obcym tylko utrudni temuż prawnikowi zapoznanie się ze skargą. Natomiast, gdy już skarga zostanie dopuszczona do rozpatrywania, wówczas istnieje obowiązek korespondencji z Trybunałem w języku angielskim lub francuskim, a jedynym wyjątkiem są - posługując się wyrażeniem używanym przez pracowników w Trybunale w Strasburgu - tzw. sprawy klony, czyli sprawy typowe, które są identyczne co do zasadności i długości postępowania - w tego typu sprawach pozwala się na używanie języka narodowego.

Można zatem spekulować, że optymalnie by było wysłać skargę i załączniki do skargi zarówno w języku polskim, jak i po angielsku i francusku, wówczas zarówno polskojęzyczny prawnik nie będzie miał trudności w zapoznaniu się ze skargą, jak i dwaj sędziowie, którzy nie posługują się językiem polskim. Biorąc jednak pod uwagę mizerne szanse na uznanie skargi za dopuszczalną, byłby to raczej nadmierny trud. Sędziowie mają tylko jeden dzień w tygodniu (piątek) na czytanie akt, ale wówczas anonimowy dla skarżących sędzia sprawozdawca i prawnik polskojęzyczny przygotowują sprawozdania z już zasądzonych wyroków. W zasadzie więc jedyną osobą, która teoretycznie zapoznaje się z całością akt złożonej skargi jest polskojęzyczny prawnik, streszczający skargę. W praktyce jednak, jak widać po wymienionych na wstępie przykładach, zupełnie nikt w Trybunale wniesionych skarg nie czyta w całości, ani nie rozpatruje ich wnikliwie, starannie, rzetelnie i profesjonalnie, czyli tak jak należy, zgodnie z zawodowymi obowiązkami, za spełnianie których otrzymują wynagrodzenie.

Brak transparentności (jawności) w działaniu, szybkie niszczenie akt, brak możliwości odwołań, nie sporządzanie uzasadnień, nie odpowiadanie na korespondencję oraz fakt, że nazwisko sędziego sprawozdawcy jest objęte tajemnicą służbową i nigdy nie jest ujawnianie, powoduje, iż Trybunał w Strasburgu bardziej przypomina sąd kapturowy (w pejoratywnym znaczeniu tego słowa), niż Trybunał rzeczywiście dbający o przestrzeganie praw człowieka i podstawowych wolności zapisanych w Konwencji.

Znaleźć w sądzie sprawiedliwość to jak znaleźć igłę w stogu siana. Wyżej opisane postępowanie Trybunału, dowodzi, że to powiedzenie odnosi się w jeszcze większym stopniu do Trybunału w Strasburgu, niż do sądów krajowych.

Odgrażanie się wniesieniem sprawy do Strasburga, jakie nieraz można zaobserwować na łamach mediów i sal sądowych przez poszkodowanych, świadczy więc tylko o niewiedzy osób poszkodowanych o tym, jak postępowanie w Trybunale w Strasburgu się odbywa. w rzeczywistości i jak nikłe, jak mało realne są szanse, że ich zasadna i należycie udokumentowana skarga zostanie należycie rozpatrzona w Trybunale w Strasburgu. Trzeba mieć więcej szczęścia niż rozumu, aby skarga została dopuszczona do rozpatrzenia. Sam dowód przyjęcia i nadanie numeru jest tylko podstawą do wynagrodzenia siedzących tam urzędników. Najwyższe władze krajowe o tym wiedzą i dlatego śpią spokojnie.

Można podejrzewać, że nieco wnikliwiej odnośnie dopuszczalności rozpatrywane są skargi wnoszone przez kancelarie prawne, a nie osobiście przez poszkodowanych (niekoniecznie dlatego, że są lepiej merytorycznie przygotowane, ale ze względu na prawniczą lojalność i hermetyczność tego środowiska). Pomimo więc teoretycznej możliwości wnoszenia skargi samodzielnie, Trybunał swoim bezprawnym postępowaniem wymusza na zdesperowanych skarżących (świadomych istniejących wśród prawników układów i świadomych trudności w uznaniu skargi za dopuszczalną) konieczność utrzymywania korporacji prawniczych w Polsce i ponoszenia w związku z tym dodatkowych kosztów, aby zwiększyć swoją szansę na rozpatrzenie sprawy w Trybunale Praw Człowieka w Strasburgu.

Jedynie kolejne petycje i skargi wnoszone każdorazowo do Rady Europy i Komisarza Praw Człowieka, zarówno przez potraktowanych niesprawiedliwie i niezgodnie z Konwencją w Trybunale Praw Człowieka w Strasburgu, jak i przez różne organizacje i czasopisma, działające na rzecz pokrzywdzonych, mogą w przyszłości coś zmienić.

Należałoby utworzyć odrębny dział poświecony sprawom w Strasburgu na stronie Afery Prawa i zachęcać czytelników, aby nadsyłali dowody na popełnione przez Trybunał w Strasburgu złamania prawa i procedury. Stowarzyszenie czy czasopismo Afery Prawa mogłyby wówczas wystosować każdorazowo do Rady Europy i Komisarza Praw Człowieka odpowiednią petycję lub wesprzeć petycję / skargę samego zainteresowanego, który został pokrzywdzony przez Trybunał. Szczególnie cenne byłyby zgłoszenia przedstawiające takie wpadki Trybunału, jak opisano na wstępie, ze względu na możliwość prostego i niezbitego wykazania, że Trybunał postąpił niezgodnie z Konwencją podczas rozpatrywania skargi. Pomocy można też szukać u innych stowarzyszeń i organizacji, jak np. w Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka.

Po zgromadzeniu dowodów na takie i podobne rażące zaniedbania, nonszalancje bądź celowe bezprawne działania Trybunału w Strasburgu, należałoby podjąć działania, aby sytuację zmienić na korzyść osób poszkodowanych i skarżących do tegoż Trybunału, bowiem jeśli Trybunał przestał już pełnić swoją właściwą rolę i zamiast z należytą starannością i wnikliwością badać każdą skargę, tylko wybiera sobie do rozpatrywania ułamek procenta, zazwyczaj najłatwiejszych lub złożonych przez znane osoby (które mogłyby narobić "szumu" medialnego, gdyby ich skargę uznać za niedopuszczalną), a resztę odrzuca niejednokrotnie wbrew oczywistym faktom i pod całkowicie zmyślonymi pretekstami, to należy zwrócić się do Rady Europy która powołała do życia Trybunał oraz do Komisarza Praw Człowieka, aby interweniowali i np. by wprowadzono możliwość odwołań od odrzuceń, uzupełniania skarg, albo w ogóle zlikwidowano Trybunał, bo skoro odnośnie 90% czy 99% zgłaszanych spraw Trybunał nie chce lub nie potrafi należycie rozpatrywać, czyli nie potrafi lub nie chce pełnić swojej roli strażnika przestrzegania praw człowieka, zapisanych w Konwencji, to po co dawać ludziom złudzenia i męczyć ich bez potrzeby skrajnie uciążliwym dla wielu osób (nieraz przewlekle chorych oraz których stan zdrowia się pogorszył w związku z dotychczasowym bezprawiem, jakiego zaznali w sądach krajowych) pisaniem skarg, które na 99% nigdy nie będą rozpatrzone w sposób kończący się dla skarżących jakimkolwiek wyrokiem Trybunału (nie wspominając już o pozytywnym wyroku).
Ze względu na fakt niszczenia akt w Trybunale po 6 lub 12 miesiącach od odrzucenia skargi, nie należy zbytnio odwlekać w czasie skarżenia Trybunału do Rady Europy i do Komisarza Praw Człowieka, bowiem Trybunał mógłby wówczas się "usprawiedliwiać", że akta zostały zniszczone, więc nie będą w stanie zweryfikować prawdziwości skargi na Trybunał (nie ma to jak zniszczyć dowody przestępstwa!). Dlatego celowym się wydaje skarżenie Trybunału jak najszybciej, gdy tylko bezprawne działania Trybunału zostaną ujawnione.

AP

Polecam sprawy poruszane w działach:
SĄDY PROKURATURA ADWOKATURA
POLITYKA PRAWO INTERWENCJE - sprawy czytelników

Tematy w dziale dla inteligentnych:
ARTYKUŁY - tematy do przemyślenia z cyklu: POLITYKA - PIENIĄDZ - WŁADZA

"AFERY PRAWA"
Niezależne Czasopismo Internetowe www.aferyprawa.com
redagowane przez dziennikarzy AP i sympatyków z całego świata których celem jest PRAWO, PRAWDA SPRAWIEDLIWOŚĆ DOSTĘP DO INFORMACJI
ORAZ DOBRO CZŁOWIEKA

uwagi i wnioski proszę wysyłać na adres: afery@poczta.fm - Polska
redakcja@aferyprawa.com
Dziękujemy za przysłane teksty opinie i informacje.

WSZYSTKICH INFORMUJĘ ŻE WOLNOŚĆ WYPOWIEDZI I SWOBODA WYRAŻANIA SWOICH POGLĄDÓW JEST ZAGWARANTOWANA ART 54 KONSTYTUCJI RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ.

zdzichu

Komentarze internautów:

Komentowanie nie jest już możliwe.

~skarżąca
25-08-2015 / 21:22
do "rysgor" -zależy ile czasu czekasz. Na pierwszą odpowiedź, od chwili odebrania przez Trybunał czekałam 16 tygodni i 4 dni, drugą skargę wysłałam to czekam na odpowiedź, już miesiąc dłużej niż poprzednio (też prawidłowo napisana), (tylko, że tam siedzą polscy prawnicy, i bronią państwo polskie), u mnie są trwałe powtarzające się naruszenia, trzecią będę pisała, bo niedługo kończy mi się 6- miesięczny termin. Dwie instancje i niezależna prokuratura nie widzą nieprawidłowości w sfałszowanym, niepełnym dokumencie bez podpisu i pieczątki osoby wystawiającej, pomimo dowodu z prokuratury, potwierdzającego brak autentyczności "dokumentu". Mam dwa wyroki wydane na tym "dokumencie" i stałam się z tego powodu niezawinionym dłużnikiem. Jedynie można podejrzewać tylko korupcję. Jeżeli istnieją takie szczególne sytuacje niesprawiedliwości to nie należy tego odpuszczać, gdyż w przeciwnym przypadku Ci co wydają takie wyroki będą uważać że jest wszystko w porządku. Mój przypadek dotyczy Sądów łódzkich.
~rysgor
04-08-2015 / 09:24
jakie mam podjąć działania skoro Trybunał na moją prawidłowo złozoną skargę nie odpowiedział ani, że odrzucił ani, ze skarga została przyjęta
~Jailyn
04-01-2015 / 19:45
That's a wise answer to a tricky qusteion emkshdbjff.com [url=pgkkwm.com]pgkkwm[/url] [link=yssnzmjkdz.com]yssnzmjkdz[/link]
~Rolando
24-12-2014 / 06:14
~Erica
20-12-2014 / 15:22
Never would have thunk I would find this so inepisensabld.
~P
03-11-2014 / 06:53
ile czasu czeka się na odpowiedź z Trybunału ze Strasburga po wysłaniu skargi
~Anna
21-10-2014 / 15:16
Właśnie dzisiaj otrzymałam zwykłym listem (nie poleconym) informację o uznaniu mojej skargi za niedopuszczalną. Sędzia jeden. Napisali, że nie zostały spełnione kryteria dopuszczalności skargi, o kt. mowa w art.34 oraz 35 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka. I oczywiście dodano, ze nie udziela mi jakiejkolwiek informacji, a akta będą zniszczone. Przykre jest, ze tak jak w tym artykule napisane- człowiek idzie po latach meczenia się z polskimi sadami, do Trybunału, jako ostatniej deski ratunku, w nadziei ze sprawiedliwość nastąpi. I otrzymuje coś takiego! Jestem w ciężkim szoku!!
~jerozolita
31-07-2014 / 05:55
Wrocławski układ sędziowsko urzędniczy zamieszany w sprawę kradzieży i zabójstwa na Aleksandrze Salomonie i nękaniu ujawniającej rodziny. www.youtube.com/watch?v=i5e60lTmves można się liczyć, że Jeśli nikt nie reaguje na takie skandale . Polskę doprowadzą do bankructwa P0 czml legalnie Niemcy z Rosja zaanektują nieruchomości pacyfikując mieszkańców. www.youtube.com/watch?v=i5e60lTmves
~Robeo
17-07-2014 / 13:11
Ja wysłałem skargę kilka dni temu. Wykorzystałem całą drogę, w tym Sąd Najwyższy, ale nic to nie dało. Teraz pozostaje czekanie na to, co zrobią w Trybunale - przyjmą, czy odrzucą "bez powodu", bo racja jest oczywista, naruszenie i znaczny uszczerbek udowodnione i nawet przyznane przez sędziego w uzasadnieniu: "Należało podzielić zdanie skarżącego". Czy po stracie i przyznaniu się funkcjonariusza publicznego też to "odwalą" ? Było by ewidentne naruszenie prawa człowieka przez Trybunał Praw Człowieka.
~anna
08-01-2014 / 18:40
Po przeczytaniu powyższego artykułu .... teraz nie wybaczę sobie swojej naiwności. Wlasnie w m-cu styczniu 2013 r. otrzymalam ZWYKLYM LISTEM /nawet nie poleconym/ podobną decyzję ze Strasburga jak "Nata". Trybunał jeszcze dobija ludzi.To jest nieludzkie !