Imieniny:

AferyPrawa.com

Redaktor Zdzisław Raczkowski ujawnia niekompetencje funkcjonariuszy władzy...
http://Jooble.org
Najczęściej czytane:
Najczęściej komentowane:





Pogoda
Money.pl - Kliknij po więcej
25 maja 2019
Źródło: MeteoGroup
Polskie prawo czy polskie prawie! Barwy Bezprawia

opublikowano: 13-12-2010

Zimny haust wolności, czyli relacja z manifestacji spod domu Jaruzelskiego, poniedziałek, 13 grudnia 2010r

TVG9 -29 rocznica ogłoszenia stanu wojennego. Noc z 12 na 13 grudnia

W nocy z 12 na 13 grudnia, w 29. rocznicę wprowadzenia stanu wojennego przed domem gen. Wojciecha Jaruzelskiego w Warszawie odbył się apel pamięci - manifestacja Społecznego 

Komitetu Upamiętnienia Ofiar Stanu Wojennego oraz organizatorów akcji "RAZEM-13 grudnia". Zebrani odśpiewali hymn, skandowali także hasła: "Precz z komuną", "Raz sierpem, raz młotem czerwoną hołotę", pod adresem Jaruzelskiego krzyczeli też "Wyłaź szczurze". 

Manifestanci trzymali także transparenty z napisami: "Jaruzelski pamiętamy twoje zbrodnie", "Tu mieszka komunistyczny zbrodniarz" i "Ukarać zbrodniarzy komunistycznych".
fot. Stanisław Kowalczuk/East News

 

 

 

Z przytulnego mieszkania wychodzę przed 22:00, świadom tego, że na miejsce dotrę lekko spóźniony. Na szyję zakładam biało – czerwony szalik. Co ciekawe, jest ostatnio częściej używany na manifestacjach niż meczach kadry. Na dworze jest ciepło, z nieba leci mokry śnieg, a może mieszanka śniegu i deszczu. Przez chwilę zastanawiam się, co leciało z nieba dwadzieścia dziewięć lat temu i jak bardzo musieli marznąć Ci, którzy już od północy byli wyciągani przez ZOMO ze swoich domów. Czy w ogóle myśleli o tym jaka była pogoda?

Tak czy owak, dwadzieścia dziewięć lat później, jest ciepło. Na Mokotów docieramy kilkanaście minut po 22:00. Idąc na miejsce, mijamy wielki, opancerzony wóz policyjny, który pamięta chyba wydarzenia sprzed laty, które dziś przyszliśmy wspominać. Przy wejściu w ulicę Ikara, policjanci pytają jak gdyby nigdy nic: "po której stronie jesteście: za czy przeciw?". Dziwne pytanie, ale wchodzimy. Ludzi nie jest zbyt dużo, jakieś 300 – 400 osób. Z czasem okaże się, że na tej liczbie licznik osób nie stanął. Wg portalu wpolityce.pl zbliżył się do 1500, wg "Gazety Wyborczej" – stanął na liczbie dwustu osób. Ale co tam, na Czerskiej zawsze mieli kłopoty z liczeniem głów.

Na stronie "Gazety Wyborczej" czytam, że nie było kontrmanifestacji środowisk lewicowych. Ale to nieprawda, była. Zmieścili się wszyscy pod małym namiotem, kilkaset metrów od domu Jaruzelskiego i naszej manifestacji. U nas jest spokojnie, jest sporo biało-czerwonych flag, transparentów, trochę szyderskich rysunków na temat Jaruzelskiego. Czytane są listy, ogłoszenia, cele manifestacji. Tak jakby ktoś nie wiedział po co tam przyszedł. Momentami robi się zabawnie, gdy starsze osoby śpiewają solidarnościowe pieśni, które moje studenckie ucho słyszy po raz pierwszy i które – szczerze mówiąc – brzmią dosyć dziwnie.

Z minuty na minutę robi się coraz zimniej. Ale też z minuty na minutę jest też coraz więcej osób. Dojeżdżają delegacje z Krakowa, Szczecina i innych miast Polski. Co jakiś czas, trochę się rozgrzewamy okrzykami. O Jaruzelskim, o komunistach, o Wyborczej. W tle lecą jakieś smętne piosenki. Jest trochę smutno, drętwo. Da się wyczuć sporą irytację i wielką bezsilność wszystkich tam zgromadzonych. O to, że Jaruzelski i inni komuniści nie odpowiedzieli za swoje zbrodnie, o to, że Polska po 1989 nie zadbała dobrze o bohaterów "Solidarności", o to, że urzędujący prezydent zaprosił Jaruzelskiego do Rady Bezpieczeństwa Narodowego. Czuć wielką bezsilność, jest smutno.

Dopiero grubo po 23:00, gdy mróz chwytał za gardło (choć najbardziej odczuwały to stopy) coraz mocniej, coś się w nas obudziło. Gdy przyszedł Kornel Morawiecki, gdy zbliżała się północ. Okrzyki przybrały na sile, ktoś zaczął roznosić herbato-kawę (do tej chwili nie wiem czy to, co piliśmy było kawą, herbatą czy tylko jakąś gorącą, przesłodzoną ohydą – której zresztą ze smakiem wypiłem dwa kubki). Robi się ciut weselej, gdzieś z tym mrozem i ciągle padającym śniegiem, wraca entuzjazm.

Punktualnie o północy śpiewamy hymn. Nagle okazuje się, że wszystkim zebranym nie jest tak zimno, jak się wydaje, bo czapki ściągają wszyscy. Wszyscy – trzeba tutaj wyjaśnić – to naprawdę przekrój całego społeczeństwa. Od młodzieży, przez studentów, aż po emerytów. Bez względu na płeć i wiek – meldują się wszyscy. Później odczytana jest lista ofiar komunizmu, głównie stanu wojennego. Na pewno nie jest pełna, wielu ludzi nie mogło przecież skorzystać z pomocy pogotowia, bo telefony zostały wyłączone. Ta lista ciągnie się w nieskończoność, przy każdym nazwisku podawany jest wiek. Siedemnastolatek, dziewiętnastolatka… to robi wrażenie. Krótka minuta ciszy, krótka chwila modlitwy, krótka chwila zadumy. Pod bramą wejściową do willi Jaruzelskiego, tworzony jest krzyż ze zniczy.

Na sam koniec kilkanaście minut na przemówienia. Kornel Morawiecki, Bronisław Wildstein, Piotr Semka, Tomasz Sakiewicz i kilka innych osób. Każdy na swój sposób ocenia to, co się działo i dzieje w Polsce. Krytycznie, bo jak inaczej… Jest w tych słowach nutka żalu i goryczy, jest też nutka sporej radości, że mimo wszystko, ludzie przychodzą, mówią 'nie', marzną, bo chodzi im o coś więcej. Że jest mnóstwo ludzi młodych. Ciekawe czy Wildstein poczuł choć namiastkę klimatu ze swoich manifestacji.

Powoli się zbieramy. Na zakończenie odpalono kilka rac świetlnych, co chwila stawiane i zapalane są nowe znicze. Mijam kilka znanych osób – braci Karnowskich, b. szefa CBA, Mariusza Kamińskiego, w towarzystwie Tomasza Sakiewicza wychodzimy z ulicy Ikara, a przy samym jej końcu krótka pogawędka i uścisk dłoni z Wildsteinem. Jest sympatycznie, bo… no właśnie, dlaczego ciśnie mi się na usta i klawisze słowo 'sympatycznie', skoro przyszliśmy manifestować tak smutną rocznicę. Smutną wtedy, smutną dzisiaj, smutną jutro.

Było 'sympatycznie', bo mogliśmy pooddychać wolnością. Trzeba się było wystać na mrozie, żeby ten oddech złapać, trzeba było solidnie zmarznąć, złorzerząc w duchu, że nie ma takiego wigoru jak choćby na Marszu Niepodległości. Trzeba było wypić tę ohydną kawo-herbatę, a potem zjeść kostkę czekolady od innego z demonstrantów, który postanowił się nią podzielić. Trzeba było wreszcie, zamienić wygodne mieszkanie na oblodzoną ulicę Ikara. Było warto. Było warto, bo żeby złapać oddech wolności, żeby dostać jej zastrzyk, trzeba się wysilić, trzeba jej poszukać. Nam się to dziś udało. I to jest ten uśmiech przy smutnej rocznicy. I, jeśli tylko ofiary tego zbrodniczego reżimu, gdzieś tam, daleko, mogły na nas spojrzeć, to musiały się z tego powodu uśmiechnąć.

Do mieszkania wracam po drugiej. Zmarznięty, nieczujący stóp i dłoni, ale gdzieś w głębi ducha szczęśliwy. Szczęśliwy, bo udało się po raz kolejny złapać haust wolności. To solidna dawka tego leku. Leku, a może i narkotyku na którego punkcie wszyscy mamy świra i od którego jesteśmy uzależnieni. To nieuleczalne. Bo my – jakkolwiek banalnie i pompatycznie to brzmi – bez polskości, wolności i wspólnoty – wariujemy. A dziś udało nam się złapać choć po kawałku tego wszystkiego.

 

Generale Jaruzelski! To są ofiary twojego stanu wojennego!

Komentarze internautów:

Komentowanie nie jest już możliwe.

~Bari
24-12-2014 / 07:53
XXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXHello Friend, I love love love your blog, it s very interesting!!! I relaly" rel="nofollow">vnqabmc.com">relaly like your style!! i ll visit you many times for sure honey.XXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXX
~były współpracownik
27-12-2010 / 01:43
www.granatowski.blogspot.com -między innymi coś o tym jak naciągacz i sprzedawczyk Raczkowski który podszywa się pod działacza partii politycznej okazuje wdzięczność swoim byłym współpracownikom za wożenie mu pijackiej dupy po całej Polsce.
~fiuy
15-12-2010 / 21:15
maniek maly,ile masz lat dzieciaku,nie wiesz co to jest patriotyzm!a zamiast patroityzmu masz monety na oczach.
~Maniek mały
14-12-2010 / 20:30
Ja jako dzieciak przychylam się do wniosku starszyzny czyli mojego wójka b. pułkownika w PZPR. Wójek projektuje osiedla bo tego nauczyła go armia. Dzięki jego przywilejom mam supewr wkacje a ostatnio na Bermudach na yachcie. Jestem szczęśliwy ,że mam takiego wójka. Króry rzadził nieukami i szarą masą degeneratów. Niech żyje PZPR czyli SLD. Bo na następne wakacje wójek funduje z renty mundurowej Dominikanę.
~Bronerk kapral
14-12-2010 / 20:23
Szanowny P. Generale to tylko bydło, które możemy lagenie odstrzelić w rzeźni. Je też od 40 roku mojego pięknego życia mam emeryturę i nie dam sobie tego wakacyjnego przywileju zabrać. Bydło powinno pracować na nasze przywileje. No rozszerzę i - rolników przywileje. (pseudo rolników i owszem)
~były mundurowy
14-12-2010 / 18:41
Panie generale. Nie damy Pana skrzywdzić. Dzięki Panu ja oraz mój ojciec i tysiące nam POdobnych mamy od 40 roku życia emerytury mundurowe. Słowem mamy wakacje kasiora co miesiąc wpływa wakacje. Mało tego nie damy sobie tego odebrać a gdyby bydło wyszło na ulicę stawimy się na rozkaz by chronić nasze przywileje oraz Pana.. Czołem Panie Generale.
~jeru zelski
14-12-2010 / 18:36
zrobiłem układ czerwonych z Bolkiem , klerem , PO i co szach mat. Trafił Wam się czarny Sławek o sorry Piotruś. koniec gry. a nawiasem fajna była strzelanina w stoczni oraz kopalni. Ale Wolę kopalnie pociski zapalające były efektowne w dupie bydła.
~Peter
14-12-2010 / 08:38
Popieram KOS-a. Jaruzelski na świętego. Myślę, że Kościół na to pójdzie, wszak mamy świetnych i wpływowych biskupów POstęPOwców. Ukończyć wreszcie Świątynię Opatrzności Bożej i nazwać ją Bazyliką świętego Wojciecha Jaruzelskiego-Wrony. W ten sposób Polska nie zaginie.
~David
14-12-2010 / 08:15
te gość Ty ze swoim wpisem jesteś zapewne albo czerwony albo adwokat albo sędzia albo radca p. albo prokurator albo inny urzedas czujący, że na wiosnę ludzie dobiorą się jemu i jemu podobnym do dupy za uprawianie terroru na ludności cywilnej. A swoją droga wszędzie widzisz Salomona a białe myszki też? Chlejesz dalej na umór ze swoja czerwona bandą?
~gość
14-12-2010 / 00:14
Dlaczego w tych wpisach na AP ludzie popisują się głupotą? - naprawdę tylko świrów typu Salomon stać na wyrażenie swoich chorych opinii?