Imieniny:

AferyPrawa.com

Redaktor Zdzisław Raczkowski ujawnia niekompetencje funkcjonariuszy władzy...
http://Jooble.org
Najczęściej czytane:
Najczęściej komentowane:





Pogoda
Money.pl - Kliknij po więcej
21 czerwca 2019
Źródło: MeteoGroup
Polskie prawo czy polskie prawie! Barwy Bezprawia

opublikowano: 29-11-2010

 Stawiam hipotezę, że wybory samorządowe mogły zostać sfałszowane - wygrywa PGN czyli Partia Głosów Nieważnych - Janusz Wojciechowski 

Wskazuje na to zdumiewająca liczba prawie 2 milionów głosów nieważnych. Niewykluczone, że ktoś je unieważniał już po głosowaniu.

1. Po wyborach samorządowych wszystkie partie się cieszą, jedne bardziej, drugie mniej, cicho natomiast siedzi partia, której sukces jest najbardziej zaskakujący i tajemniczy. Mam na myśli PGN - Partię Głosów Nieważnych, która w wyborach samorządowych osiągnęła prawdziwy sukces.
W wyborach sejmików wojewódzkich wyborcy oddali prawie dwa miliony głosów nieważnych, co stanowi ponad 12 procent osób biorących udział w głosowaniu.

2. W tych wyborach większość wyborców pozostałą w domu. Frekwencja wyniosła czterdzieści kilka procent. A z tej mniejszości, która poszła głosować, co ósmy nie potrafił zagłosować tak, aby jego głos był ważny.
To wielki sukces Partii Nieważnych Głosów.
I wielka klęska polskiej demokracji.

3. Ciekawie wygląda kwestia lokalizacji głosów nieważnych. W wielkich miastach - w Warszawie, w Łodzi, w Krakowie było ich niewiele - ledwie trzy- cztery procent. Ale w okręgach wyborczych poza wielkimi miastami, w okręgach wiejskich, liczba takich głosów sięgała nierzadko dwudziestu procent.
Tak było na przykład w okręgu płockim, na Mazowszu, gdzie gigantyczny sukces odniósł PSL i marszałek Struzik, zdobywając prawie połowę głosów(ponad 48 procent).
Na drugim miejscu za PSL znalazła się w tym okręgu Partia Nieważnych Głosów z imponującym wynikiem 19 procent wszystkich osób biorących udział w głosowaniu.
Dlaczego głosów nieważnych było aż tak wiele?
I dlaczego liczba głosów nieważnych była największa w okręgach wiejskich, tam gdzie walka wyborcza toczyła się głównie między PSL i PiS?
Dlaczego w Warszawie głosów nieważnych było 3-4 procent, a w okręgu płockim aż 19 procent?

4. Słysze na to pytanie odpowiedź - system był skomplikowany, wyborcy nie potrafili się w tym rozeznać, zwłaszcza na wsi. Do sejmików jest wielka płachta z listami kandydatów, ludzie, zwłaszcza na wsi nie byli w stanie się w tym rozeznać.
Odrzucam to wyjaśnienie. Owszem, część wyborców mogła mieć problem z właściwym zagłosowaniem, bo do sejmiku rzeczywiście była płachta z nazwiskami kandydatów. ale takich "nierozeznanych" wyborców mogło być właśnie 3-4 procent. Tak jak w Warszawie.
Na wsi nie mogło być ich więcej.
kategorycznie odrzucam tezę, że wyborcy na wsi są głupsi od tych z miasta i nie potrafią głosować. Są może średnio biorąc mniej wykształceni, ale mechanizmy wyborcze nie są dla nich nieznane. Wręcz przeciwnie, na wsi wybiera się częściej niż w mieście (np. wybór sołtysa) i ludzie wcale się nie gubią w mechanizmach wyborczych.
Poza tym ci, którzy nie chcą albo nie potrafią głosować, zostają w domu. Idą do wyborów zainteresowaniu i mający pewne społeczne wyrobienie. Nie chcę mi się wierzyć, żeby co piąty z nich nie potrafił prawidłowo oddać głosu!

5. Stawiam hipotezę (nie tezę, bo dowodów nie mam żadnych, ale hipotezę) - ta wielka liczba głosów nieważnych może dowodzić, że wybory zostały sfałszowane, a ofiarą fałszerstwa mogły być głosy oddane na Prawo i Sprawiedliwość.
A oto moje argumenty:

6. W niedzielny wieczór wyborczy, tuż po 22,00  Telewizja Polska pokazała wyniki sondażu, prowadzonego przez TNS OBOP pod lokalami wyborczymi. Ludzi wychodzących z lokali wyborczych pytano - na jaką partię pan czy pani głosowali?
Z odpowiedzi wynikało, że na PiS padło 27 procent głosów i że PiS wygrał w 6 województwach - podkarpackim, lubelskim, podlaskim, mazowieckim, świętokrzyskim i łódzkim.
Pomyślałem wtedy - PiS ma naprawdę 30 procent. Znane jest bowiem zjawisko, że ludzie niechętnie przyznają się do głosowania na partię, która jest atakowana za polityczna niepoprawność. Zwykle wyniki sondażowe PiS-u były zaniżane.
Tym razem zdarzyło się odwrotnie. Sondaż podawał 27 procent, a wynik ogłoszony przez PKW wynosi tylko 23 procent.
Odwrotnie z PSL - sondaż dawał im 13 procent, a końcowy wynik z PKW przekroczył 16 procent.
Czy można przyjąć, że w sondażu ludzie nie chcieli przyznać się do głosowania na PSL i wbrew prawdzie deklarowali głosowanie na PiS?
Teoretycznie jest to możliwe, ale praktycznie mało prawdopodobne.
Wyobrażam sobie raczej odwrotne deklaracje. Ludzie wychodzący z lokalu wyborczego, w gminie rządzonej przez wójta z PSL, deklarowali raczej głosowanie na PSL, podczas gdy w rzeczywistości oddali głos na PiS.
Co się zatem stało, że wynik sondażowy zmienił sie tak diametralnie po kilku godzinach liczenia głosów?

7. Pewien wąsaty Gruzin nazwiskiem Dżugaszwili powiedział kiedyś, że nieważne kto i jak głosuje, ważne kto i jak liczy głosy...
Według ordynacji głos jest nieważny wtedy, gdy zostaje czysty, to znaczy wyborca nie wybrał nikogo, albo jeśli jest podwójny, to znaczy wyborca wskazał więcej niz jednego kandydata.
Nie znam zawartości urn wyborczych i nie wiem, jaka była struktura owych głosów nieważnych. Nie wiem, czy to były głównie czyste kartki wyborcze, czy też oznaczone więcej niż jednym głosem.
W jednym i drugim przypadku spowodowanie nieważności wcześniej ważnego głosu jest dziecinnie łatwe.
Można to zrobić usuwając i niszcząc kartkę z głosem, zastępując ją czystą kartką, lub też można podczas liczenia głosów dostawić jeden krzyżyk i w ten sposób unieważnić głos oddany na jednego kandydata.
Można to było zrobić tym łatwiej, że głosów do liczenia było mnóstwo i trudno było wszystko i wszystkich mieć na oku. Słyszałem relacje członków komisji wyborczych - liczenie głosów to było jedno wielkie zamieszanie.

8. Kto i po co miałby unieważniać głosy, zwłaszcza te do sejmików wojewódzkich? Jaki miałby być motyw tej zbrodni?
Motyw jest prosty - zależność wójtów od władzy sejmikowej. Tam w sejmikach są niemal wszystkie spływające do gmin pieniądze, zwłaszcza te unijne i te z funduszu ochrony środowiska. Wójtowie marszałków województwa po rękach całują, bo jak nie dostana pieniędzy, to ich nie ma. A marszałkowie dają, komu chcą, po uważaniu. Kontrole NIK dowodzą, że na przykład w podziale środków unijnych istnieje pełna dowolność. Zero zasad.
Można sobie zatem wyobrazić krótką rozmowę między marszałkiem i wójtem. Marszałek województwa mówi do wójta - Stachu! Na co potrzebujesz pieniędzy w swojej gminie? Na drogę, na szkołę? Dobrze, dostaniesz! Ale wiesz i rozumiesz - ja tu muszę wygrać w twojej gminie. Ty mi masz na uszach chodzić, ale wynik musi być!
I wójt chodzi na uszach, żeby marszałek był z jego gminy zadowolony. Bo inaczej złotówki nie dostanie.
Marszałek Struzik z PSL jest wielki, to wiadomo, ale czy tylko jego wielkością można tłumaczyć, że w okręgu płockim PSL dostało nagle 48 procent głosów i zmiażdżyło konkurencję?
Ja myślę, że oprócz wielkości marszałka zadziałał tu wyścig wójtów o to, który wójt dostarczy marszałkowi większego poparcia, żeby być łaskawie zapamiętanym przy podziale kasy. I ścigało się wielu wójtów, nie tylko tych z PSL.

9. Wójt ma w swoim ręku poważne instrumenty nacisku na ludzi. Zatrudnia, zwalnia, mianuje, obsadza, rozdziela zasiłki, umarza podatki gminne.Może dzięki temu wpływać na zachowania wyborcze ludzi.
Sprzątaczka w szkole i jej rodzina jest od niego zależna, bo zatrudnia ją zależny od wójta dyrektor szkoły. Nie z miłości, ale z troski o własne miejsce pracy sprzątaczka głosuje na wójta, gwaranta jej skromnej posady, dla której zazwyczaj nie ma alternatywy.
Ta sprzątaczka i jej rodzina głosuje na dotychczasowego wójta, a na jego życzenie w wyborach do sejmiku głosuje także na marszałka województwa, którego wskazał wójt.
A w ostateczności w ruch może pójść i fałszowanie. które jak wspomniałem jest dziecinnie łatwe. Ileż to roboty dostawić długopisem jeden krzyżyk na płachcie.
W wielkich miastach pokusy fałszowania nie było. Pani Hanna Gronkiewicz-Waltz nie jest zależna od marszałka Struzika. Ale na wsi wójt na łasce marszałkowskiej wisi, a łaska marszałkowska na pstrym koniu jeździ. I tam pokusa fałszerstwa jest wielka. Zrobić wszystko, żeby marszałek wygrał, był zadowolony i nie zapomniał o nas przy dzieleniu kasy!
Resztę zrobi oddana kadra urzędu, mająca kontrolę nad komisją i liczeniem głosów.
Czyje głosy mogłyby być unieważniane? Oczywiście głosy oddane na PiS.
Bo to PiS był i jest na wsi wielka konkurencja wyborczą dla PSL.

10. Chciałbym bardzo, żeby moja hipoteza była nietrafna, a podejrzenia fałszowania wyborów okazały się niesłuszne.
Ale nawet jeśli fałszerstwa w większej skali nie było, jeśli te prawie dwa miliony głosów nieważnych było wynikiem błędu głosujących ludzi, to przecież i tak jest to klęska demokracji, klęska, którą trzeba niezwłocznie zbadać i wyjaśnić.
Bo inaczej w następnych wyborach marszałek Struzik dostanie 90 procent głosów, przy 40 procentach głosów nieważnych.

PS. Senator Grzegorz Wojciechowski ma dziś zadać w Senacie pytania, dotyczące tej zdumiewającej liczby głosów nieważnych w wyborach do sejmików.

Po pierwsze - Z jakich przyczyn w wyborach do sejmików wojewódzkich była tak wielka liczba głosów nieważnych - prawie dwa milionów głosów, ponad 12 procent osób uczestniczących w głosowaniu.
Po drugie - czym wytłumaczyć, że liczba głosów nieważnych była niewielka w dużych miastach, a znaczna w okręgach poza wielkim miastami, gdzie dochodziła nawet do dwudziestu procent?
Po trzecie - jak liczona jest frekwencja w wyborach samorządowych, zaskakujące są bowiem różnice we frekwencji podawanej oddzielnie w wyborach do rad różnych szczebli oraz w wyborach wójtów, burmistrzów i prezydentów miast - w sytuacji gdy każdy głosujący otrzymywał przecież tę samą liczbę kart do głosowania i potwierdzał swój udział w głosowaniu jednym podpisem na liście?

 PS.
1. Jako matematyk muszę zaprotestować
- napisał do mnie komentator Major Bricks na Salonie24.pl i przypomniał wyniki wyborów do Sejmiku Mazowieckiego w okręgu nr 4 (płocki)

PSL - 49,32%
PO - 13,3%
PiS - 16,3%
SLD - 12,72%
pozostałe komitety - niecałe 9%.

Po czym dodał złośliwie ....I znów wychodzi kolejna niekompetencja Pana Wojciechowskiego. Mówił, że Partia Nieważnych Głosów zajęła drugie miejsce (19%) za PSL, tymczasem wynik głosów na poszczególne partie jest ustalany na podstawie WAŻNYCH głosów. Ale to jest chyba zbyt skomplikowane jak na prostego sędziego z Rawy Mazowieckiej...

2. Nie, Panie Majorze, nie jest to zbyt skomplikowane na umysł niegdyś prostego sędziego, a dziś prostego adwokata i w dodatku nie z Warszawy, tylko jak najbardziej z Rawy Mazowieckiej (chociaż sędzią apelacyjnym  to ja byłem akurat w Warszawie).
Nie jest dla mnie zbyt skomplikowane dostrzeżenie, że w rzeczonym okręgu płockim liczba głosów nieważnych znacznie przewyższyła liczbę głosów oddanych na PO, liczbę głosów na PiS i liczbę głosów oddanych na SLD.
I tylko PSL wygrał z Partią Nieważnych Głosów.

3. PSL wygrał zresztą nie tylko z Partią Nieważnych Głosów, ale z wszystkimi innymi partiami.
Już mniejsza o to, że wygrał z PiS. Ale wasza wspaniała Platforma Obywatelska? Partia Komorowskiego, Tuska i Schetyny przegrywa na Ziemi Płockiej z partią Pawlaka i Struzika - i to jak przegrywa?
13 do 49! Trzynaście procent do czterdziestu dziewięciu!
PSL zmiażdżyło w Płockiem Platformę, uzyskując od niej nieomal cztery razy więcej głosów!
PSL, kolebiące się przed wyborami na 5-procentowym progu rozwaliło 49 :13 Platformę, mającą wcześniej poparcie 50-procentowe!

4. Nie dziwi nic?
Janusz Wojciechowski

1. Trwa burza w sieci, wywołana moimi podejrzeniami, ze wybory do sejmików mogły zostać sfałszowane.
Do moich podejrzeń odniósł się rzeczowo politolog dr Jarosław Flis, który na Salonie 24.pl napisał tekst pt. "Poszukiwacze zaginionej ćwiartki".

2. Dr Flis szukając wyjaśnienia dla prawie 2 milionów nieważnych głosów, odrzuca hipotezę fałszerstwa, ale odrzuca też (za co mu dziękuję) hipotezę, że ogromna liczba głosów nieważnych wynikała z głupoty wyborców na wsi. Dziękuję, ze pan dr Flis nie poszedł po tej linii myślenia, którą poszło wielu komentatorów Inni tak to chcieli widzieć - w Warszawie 3 procent głosów nieważnych, na Ziemi Płockiej 19 procent - znaczy ci z Płockiego są głupsi od tych z Warszawy.
Pan Flis w oparciu o wyniki swoich analiz sugeruje, że wyborcy wiejscy po prostu "olali" wybory do sejmików, w poczuci bezradności, że i tak nie mają wpływu na ich wynik.
Nie przekonuje mnie to wyjaśnienie.

3. Jarosław Flis szczęśliwym zbiegiem okoliczności stał się posiadaczem danych, którymi ja nie dysponowałem - dostał jakiś plik z danymi PKW i poznał strukturę głosów nieważnych. Jest tam podobno 72 procent kartek czystych i 28 procent źle skreślonych.
Nie wiem skąd te dane, bowiem komisje wyborcze głosy nieważne liczą razem, bez wyszczególniania przyczyn nieważności. Rozumiem, ze ktoś rozpakował worki z głosami nieważnymi i policzył. Ale mniejsza o okoliczności - przyjmijmy, ze tak jest, że 28 procent to głosy, źle skreślone. 28 procent z 1.744 tys. głosów nieważnych to jest około pół miliona głosów źle skreślonych. Te pół miliona też mogło zasadniczo zmienić wyniki wyborów.Mogło zaniżyć wynik PiS dokładnie o 4 punkty procentowe, dokładnie tyle, ile ubyło w stosunku do wyników sondażu TNS OBOP.

4. Ciesząc się jeszcze raz, że dr Flis zabrał głos w tej sprawie, proszę go o objaśnienie kilku zjawisk, z którymi politolog powinien poradzić sobie lepiej niż polityk.
Po pierwsze - sondaż "exit pools" - 27 procent dla PiS, 13 procent dla PSL. Po wyjęciu kart z urn - 23 procent dla PiS i 16 dla PSL.
Jak wytłumaczyć fenomen, że ludzie głosujący na PSL po wyjściu z lokalu prężyli pierś i mówili ankieterom, ze głosowali na PiS? I działo się to w gminach, gdzie w większości rządzi PSL?
Ja stawiam hipotezę, że ten fenomen to jest właśnie te pół miliona nieważnych głosów "źle skreślonych". Albo inaczej - pół miliona głosów "później skreślonych".

5. Po drugie - Jak p. dr Flis wytłumaczy eksplozję wyniku PSL w okręgu płockim? 48 procent głosów na PSL przy 19 procentach głosów PSL.?
Wielkość marszałka Struzika, zaangażowanie wyborcze wielu działaczy, nagły wzrost sympatii do PSL - to wszystko tłumaczy wiele - ale czy aż 48 procent?
Chyba, ze są na tym świecie rzeczy, o których politologom się politologom się nie śniło...

6. Przy okazji odpowiem moim krytykom.
Piszecie, że wskaźnik głosów nieważnych była podobna w wyborach samorządowych 2002 i 2006 roku. To prawda, która nie obala mojej hipotezy fałszerstw wyborczych, lecz tylko rozszerza ja także na poprzednie wybory.
Nie ma przy tym żadnego znaczenia okoliczność, kto w tym czasie rządził w Polsce, rzecz sprowadza się bowiem do układów wojewódzko-gminnych.

7. Piszecie też, że fałszerstwa są niemożliwe, bo w komisjach wyborczych są przedstawiciele różnych opcji. Moi drodzy, to wy nie znacie takich gmin, które ja znam, gdzie nie ma żadnej opcji, jest tylko opcja wójta. Ktoś chciał w takiej gminie zorganizować spotkanie z europosłem z PiS-u, ale w ostatnim dniu musiał je odwołać, bo wójt go sponiewierał. Europoseł nawet nie protestował, żeby niefortunnego organizatora nie narazić na dalsze szykany.
Ale wójt wielki w swojej gminie, jest "mały, tyci, malusieńki" wobec marszałka województwa. Unijne pieniądze nie są w Brukseli ani w Warszawie. Dla wójta one są w województwie i siedzi na nich marszałek, a nawet kilku marszałków. Im wójt musi się kłaniać, jak Broniewski rosyjskiej rewolucji - czapką do ziemi, po polsku.
Żebyście państwo słyszeli przemówienia powitalne wójtów w odniesieniu do wizytujących ich gminy marszałków województw.
- Nasz wspaniały dobroczyńca, nasz wybawca!
Jeśli trzeba pomóc marszałkowi w wyborach, wójt oczywiście pomoże. W zbożnym celu, dla dobra gminy i jej mieszkańców, żeby ją marszałek zachował we wdzięcznej pamięci. Bo jeśli nie zachowa i nie da pieniędzy, to wójt stanie przed swoimi mieszkańcami jako nieudacznik.
U mnie w Rawie nad stadionem miejskim długo wisiał dziękczynny transparent, że stadion zmodernizowano dzięki osobistym staraniom marszałka - tu imię i nazwisko dobrodzieja i łaskawcy, który wszak nie własne pieniądze dawał.

8. Dziękuje wszystkim komentatorom, którzy w swoich wpisach podali wiele przykładów możliwych nadużyć wyborczych, które wskazują, ze moja hipoteza nie jest bezpodstawna.
Trzeba będzie zażądać zbadania tych 2 milionów nieważnych głosów do sejmików i poznać ich przyczynę.
Reasumując - moje podejrzenia nie zostały obalone. Na podejrzeniach nie można wszak poprzestać. Pracuję nad pomysłem, co z tym dalej zrobić i napiszę o tym wkrótce.  

Janusz Wojciechowski

Komentarze internautów:

Komentowanie nie jest już możliwe.

~Peter
08-12-2010 / 07:51
Pan Wojciechowski dotknął bardzo ważnego problemu. Głosów nieważnych również nie dolicza się do całości, licząc procenty poszczególnych zwycięzców. To jawne oszustwo i nikt na to nie reaguje. Ja od kilku dobrych lat nie głosuję na jakieś magiczne mniejsze zło, lecz nie mając kandydata, głosuję przeciwko wszystkim. To także jest głosowanie. Protestuję przeciwko nie wliczaniu głosów nieważnych do całkowitej liczby głosów. Głosami nieważnymi można również manipulować przy wyborach, ale jest to do udowodnienia, jeśli by na udowodnieniu komuś zależało. A tak w ogóle, to cała ta demokracja - to jest dopiero oszustwo...
~andrzej z Mazowsza
02-12-2010 / 18:27
czy wy pisiorki jesteście dumni, ze taki Wojciechowski doi kase z Parlamentu Europejskiego choć nic nie ma do zaproponowania? Gdyby miał resztki godnosci to zrzekłby się mandatu!
~Agata
01-12-2010 / 14:17
Stawiam hipotezę: JANUSZEK - ZJEB TOTALNY!
~antyplatforski napierdalacz
01-12-2010 / 12:27
Niech żyje Zbigniew ZIOBRO - nowy lider Prawa i Sprawiedliwości!!! A wieśmak Janusz się nie lyczy!
~rolnik z powiatu Hrubieszów
30-11-2010 / 16:47
Mi sie wiersz spodobał. Popieram Wojciechoskiego janusza bo to reprezętant ruchu ludowego w Polsce.
~frankowski
30-11-2010 / 12:21
Ależ grafoman z Wojciechowskiego. Do PiS pasuje!
~Zygmunt
29-11-2010 / 23:15
Ależ pajac z tego Wojciechowskiego! Jak można się tak kompromitować??? To już mój zgrabny dwuwierszyk lepszy. P.S. Dzięki mat za to info. Pozdr!
~mat
29-11-2010 / 22:35
Janusz Wojciechowski to także poeta. Oto co napisał o sobie na swoim blogu: "Pisząc tę biografię , sam się zadziwiłem. Ile ja potrafię, co ja nie zrobiłem! Do żniw wyruszałem w pole ranną rosą, widłami machałem grabiami i kosą, bronowałem pole i kosiłem trawy. Robiłem kontrolę, pisałem ustawy. Osądzałem ludzi, potem ich broniłem. Marszałkowską laską o podłogę biłem. Ależ ja haruję. Diabli by to wzięli i jeszcze startuję znów do tej Brukseli. Panie Wojciechowski zamiast polityką i spiskowymi teoriami zajmij się Pan pisaniem "wierszy" ku swojej chwale
~mel
29-11-2010 / 21:35
tk ma rację, nie potrzebujemy tu skompromitowanych PISiakowych POlitykierów
~tk
29-11-2010 / 20:55
Panie Wojciechowski pozostan Pan na Blogmedia 24. Tam macie swoich "fanow" a Marylka nie dopusci żadnego "wrednego" komentarza. Tam każdy, kto przeciwko Pis to leming zasługujący na złozenie przeciwko niemu doniesienia o popełnieniu przestępstwa