Imieniny:

AferyPrawa.com

Redaktor Zdzisław Raczkowski ujawnia niekompetencje funkcjonariuszy władzy...
http://Jooble.org
Najczęściej czytane:
Najczęściej komentowane:





Pogoda
Money.pl - Kliknij po więcej
1 czerwca 2020
Źródło: MeteoGroup
Polskie prawo czy polskie prawie! Barwy Bezprawia

opublikowano: 26-10-2010

AFERY PRAWA CEZARY ROZWADOWSKI W STRONĘ IV RZECZYPOSPOLITEJ

Rozwadowski - W STRONĘ IV RZECZYPOSPOLITEJ

Z największą radością przeczytałem w biuletynie PRP nr 183 (z 15.XII.2007) o inicjatywie powołującej Ruch dla IV Rzeczpospolitej. Radość moja nie jest jednak pełna, mąci ją bowiem troska o to „czy słowo stanie się ciałem” i czy ta ledwie kiełkująca szansa zostanie przez Polaków wykorzystana. Zarysowany ogólnie program nowego Ruchu IV RP, wychodzi naprzeciw części oczekiwań środowisk patriotycznych, ale jeśliby poprzestał tylko na wymienionych kierunkach działań, faktycznie mielibyśmy powtórkę z J. Kaczyńskiego.

Polacy na co dzień nie żyją lustracją, deubekizacją, lustracją majątkową czy rozliczaniem afer, Polacy żyją niedostatkiem pieniędzy, trudnościami mieszkaniowymi, kulejącą opieką medyczną i innymi podobnymi problemami o czym zapomniał PiS i nic nie uczynił dla swych wyborców - dlatego przegrał wyborczą batalię. A jeśli już mówienie o IV RP jest „na rzeczy”, to J. Kaczyński zaledwie otarł się o Nią, całą energię skupiając na sprawach w końcu drugorzędnych, pozostawiając sprawy najważniejsze odłogiem.

Obywatel w każdym państwie jest obywatelem tylko wówczas, jeśli ma co jeść, ma czym okryć swą nagość i ma solidny dach nad głową oraz godziwe „wyrko” do spania. Jeśli już ma to zapewnione, z lubością będzie zajmować się rozliczaniem przeszłości innych. Jeśli tego nie ma, nie jest obywatelem i nic poza problemami egzystencjalnymi nie interesuje go.

Oczywiście podejrzenie o agenturalność, niezależnie od motywów, czy udział w przedsięwzięciach totalitarnych, nie jest tylko aktem sprawiedliwości ale głównie inwestycją na przyszłość. Kto zdradził raz zdradzi ponownie, kto ukradł raz - ukradnie znów, kto bił pałką innych - będzie usiłować bić znów. I takich osobników należy izolować od funkcji publicznych. Ale to nie może być celem samym w sobie.

I tu czai się pułapka w którą wpadł J. Kaczyński i ska. Postawił na ludzi pewnych, którzy okazali się wierni [do czasu] ale mierni, zgodnie z leninowską zasadą „kto nie z nami - ten jest przeciwko nam”, zamiast Chrystusowej reguły „kto nie jest przeciw nam - ten jest z nami”.

Polaków na co dzień bulwersują kosztowne wojny, prowadzone nie wiadomo w czyim interesie, „wkurza” ich to, że ci sami ludzie, „leżakują” już VII kadencję w Sejmie z mizernym skutkiem. Najgorsze jest to, że „dinozaury okrągłego stołu” przyznają sobie prawem kaduka - upoważnienie do przyjmowania zobowiązań państwa na całe pokolenia, nie pytając nas - zainteresowanych.

Polacy nawet nie wiedzą że istnieje taka kategoria polityczna jak „zasób kadrowy”, czyli uprzywilejowana grupa ludzi z namaszczenia poprawnych politycznie kręgów, uprawniona do zajmowania wysokich stanowisk, reszta to hołota, może być najlepsza ale i tak będzie pucybutami. Za socjalizmu był tzw. „złoty fundusz”, czyli starannie dobrana pod względem ideologicznym grupa osób, uprawniona do pretendowania do piastowania kluczowych stanowisk w państwie, pozostali obywatele to była mierzwa harująca dla ludzi ze „złotego funduszu”. Teraz też tak jest, Polacy nawet nie wiedzą że są obywatelami II kategorii.

Polaków irytują ciągłe kłótnie polityków o „żłoby” i apanaże, szkodzenie rządzącym a tym samym szkodzenie nam wszystkim. Irytują watahy bezużytecznych dla państwa ekspertów „harujących” dla osobistych korzyści polityków i to na nasz koszt.

Polaków „wnerwia” to - że „byle łachudra spod ciemnej gwiazdy” przyjedzie z walizą ukradzionych pieniędzy i kupuje ogólnopolską telewizję (lub czasopisma) a potem uczy Polaków co mają myśleć, co i jak mówić. I w dodatku jest zwolniony z odpowiedzialności za szkalowanie ludzi i propagowane kłamstwa.

Polacy sarkają na to że każdy, kto dorwie się do władzy, otacza się wianuszkiem doradców, potwierdzając tym samym że jest za głupi, aby takie stanowisko piastować. To doradcy powinni być ministrami.

Ale co mnie tu wypisywać co jest potrzebne Polakom a czego nie mają, zapewne są tacy którzy mają to precyzyjnie skatalogowane i opisane a jeśli nawet nie, to każdy Polak to wyczuwa, choć może jeszcze tego nie potrafi sprecyzować werbalnie.

Zatem apeluję do założycieli nowej nadziei - Ruchu dla IV RP aby na sztandarach umieścili nie to co im się wydaje słuszne ale to czego oczekują Polacy - przyszli wyborcy (a później to skrupulatnie realizowali).

Obecna sytuacja polityczno-społeczna w Polsce, jest jakby wymarzona do powstania nowej siły politycznej. Niedzę aby Platforma Obywatelska hołdując prowizorce [gdzie są ci ministrowie z „gabinetu cieni”, mający rzekomo panaceum na wszystkie bolączki państwa] dała sobie radę z rządzeniem dłużej niż dwa lata. Prawu i Sprawiedliwości ciągle ubywa tkanki żywej w terenie, i być może niezadługo do PiS, będzie tylko należał Klub Parlamentarny. Zresztą PiS okazał się niegodnym zaufania wyborców a potwierdzać się zdają to, sygnały płynące z „PiS-owskiej góry”, wskazujące że rządzący w partii „zakon” nie zrozumiał przyczyn swej klęski.

Tezę o spodziewanej agonii PiS, potwierdzają obecne jego działania jako opozycji, będące zwykłą kontynuacją „bijatyki” z PO nie o Polskę a o władzę i to metodami przedszkolaków. Jeśli ktoś choć przez chwilę słuchał głosowania nad poprawkami do budżetu na 2008 r., zgłaszanymi przez posłów PiS, mógł odnieść słuszne wrażenia że „mały Jasio co chwilę rżnie w majtki” w celu szkodzenia rządowi PO, który ten smród musi znosić.

Jestem za tym aby PiS jak najmocniej osłabił PO, ale takimi metodami, tylko ją wzmacnia a sam wychodzi na bandę idiotów.

I z wyżej przytoczonych powodów, PiS nie jest w stanie odbudować swej pozycji politycznej, ani zjednoczyć całej polskiej prawicy, bowiem jego wizja Polski, jest niekompletna i niejasna, a co najważniejsze dość odległa od wizji wyborców. Możliwości PiS kurcząc się, w sposób oczywisty oddają pole nowym siłom, wyrastającym na prawicy i jeśli znów tych sił i siłek się namnoży bez liku - i jak zawsze dotychczas przegramy. Nie ma wyjścia z racji merytorycznych, Ruch dla IV RP musi podjąć trud jednoczenia prawicy, szukając consensusu ze wszystkimi na prawo nawet od PO. Consensusu nie uległości.

Rzecz w tym aby scalać pojedynczych ludzi a nie partyjki, jak to zrobił J. Kaczyński. Przyjmując liderów pewnych środowisk z ich inwentarzem ludzkim, zgodził się na zachowanie pewnych odrębności. Ruch dla IV RP jeśli nie chce być zlepkiem koterii jak PiS lub LiD, musi postawić na wejściu „bramkę” poprzez którą mógłby przejść tylko indywidualny człowiek.

Nie jestem pewien czy Ruch dla IV RP jest nazwą prowizoryczną czy ostateczną, w każdym razie niczego nie mówi o formie tego nowego bytu politycznego. Po 1989 roku po naszej stronie sceny, powoływano do życia już parę „Ruchów” w nadziei że same będą się napędzać i wszystkie te próby wypadły mizernie. Ruch jeśli nawet ruchem się nazywa trwa w bezruchu, do czasu aż coś zacznie go napędzać. Sama nazwa „Ruch” sugeruje spontaniczność i masowość przejawów niezadowolenia, wynikający z powszechnej dezaprobaty w społeczeństwie. Jednocześnie ta nazwa wskazuje na bezpostaciowość „Ruchu”, co już na starcie przysparza mu punktów karnych. Nikt nie jest w stanie zawierzyć czemuś, co jest nie wiadomo jeszcze czym dążeniem, życzeniem czy czymś innym a ulotnym.

Z psychologicznego punktu widzenia, ugrupowanie ujęte w struktury, daje poczucie zjednoczenia i płynącego z tego poczucia siły. Siła jest tym co przyciąga tak zainteresowanie jak i sympatię. Ruch jest niezobowiązującym i niepewnym obiektem zaangażowania. Jeśli Ruch nie przeobrazi się w postać organizacji strukturalnej boję się by na dobrych intencjach „sprawa nie przyschła”.

W aktualnych warunkach społeczno politycznych, przy mącącej umysły obcej propagandzie, podziałów w społeczeństwie, rozproszenia gotowych do działania ludzi, trudno oczekiwać na masowe protesty i demonstracje. Polaków należy dopiero wyedukować otwierając im oczy.

Cóż może napędzać taki ruch? Jeśli nie ma pomruków niezadowolonego społeczeństwa, Ruch dla IV RP musi zaproponować temu społeczeństwu coś bardziej atrakcyjnego niż dotychczasowe rozwiązania. Polacy mają swoje oczekiwania wobec ubiegających się o władzę ekip, problem tylko w tym [co jest szansą dla Ruchu IV RP] że żadna dotychczasowa ekipa albo nie rozpoznała tych oczekiwań albo [co z 90% pewnością można przyjąć] NIE CHCIAŁA ICH SPEŁNIAĆ.

Błędem kardynalnym byłyby próby pouczania społeczeństwa że „tylko my wiemy lepiej co wam trzeba a cała reszta myli się” (nawet jeśli tak jest w istocie). Ruch dla IV RP ma być emanacją społeczeństwa polskiego, reprezentować esencję jego dążeń a nie być jego mentorem.

Wydaje się że skoro były już kiedyś zapowiedzi typu „każdy dostanie milion złotych, mieszkanie i samochód Porsche- obecnie byłyby tak absurdalne (choć i tego próbowano) że nikt by w to nie uwierzył, należy zaproponować społeczeństwu ideę, która może do tego prowadzić nawet nie wprost. Mam wrażenie że dałbym się osobiście przekonać do perspektywy upodmiotowienia Polaków (żadna strategiczna decyzja nie może być podjęta bez zgody społeczeństwa itp).

Sama grupa inicjatywna, którą jak wynika z wyszczególnionych osób, tworzy swoisty trust mózgów, jest szansą dla Ruchu. Obawiam się jednak że gremium to (złożone z osób z tytułami profesorskimi), może nie sprawdzić się jako organ kierowniczy. To nie ja ukułem sentencję, „Uczony jest człowiekiem, który wie o rzeczach nieznanych innym i nie ma pojęcia o tym, co wszyscy wiedzą”.

Rzecz w tym że w historii żaden wybitny przywódca, nie był specjalistą w określonej dziedzinie, po prostu orientował się po trosze we wszystkich dziedzinach. Byłbym nawet ostrożny w entuzjazmie dla metamorfozy nawet wybitnego profesora w lidera partyjnego, to nie ten sam typ człowieka.

Do organizacyjnego kierowania ruchem, powinien zostać desygnowany w sposób demokratyczny przez „trust mózgów”, człowiek kreatywny. Jego rolą, byłaby realizacja decyzji uzgodnionych z trustem mózgów, będącego nie ciałem fasadowym lecz rzeczywistym zbiorowym liderem (coś na kształt zebrania plenarnego Episkopatu Polski).

Jednak najlepsza „rada mędrców” (areopag) i najbardziej energiczny lider organizacyjny, sami niczego nie są w stanie dokonać. Skoro zapadła już decyzja organizacji Ruchu „od góry”, to od tej góry musi odbywać się transmisja idei i poglądów „w dół” [na zasadzie zjednywania]. W dół tzn. na szczebel wojewódzki a szczebel wojewódzki ma promieniować do powiatów a powiatowe ogniska do gmin i miejscowości.

Oznacza to strukturę zhierarchizowaną ale nie podporządkowaną szczeblom wyższym. Ruch dla IV RP jeśli chce a powinien chcieć rozrastać się, musi porzucić kadrowy model organizacji, który stanowi o słabości dzisiejszych ugrupowań politycznych. Liderzy partii politycznych mogą obejść się bez członów, jeśli tylko elektorat ich wskaże. Elektorat wybiera zawsze mniejsze zło a nie większe dobro, czas zaproponować mu większe dobro więc praktycznie nie ma wyboru i wybiera politycznego głowonoga (głowę bez ciała). Lecz na co dzień po co takiemu liderowi jeszcze jeden „ogranicznik” w postaci „dołów partyjnych” z którymi musiałby się liczyć. A zatem alternatywą jest ugrupowanie polityczne innego typu czyli umocowane w obywatelach. Innej szansy po prostu nie ma.

Nie dokona się żaden przełom polityczny na jaki liczymy, jeśli liderzy partyjni (przenosi się to na państwo) będą bali się poglądów swych wyborców. To szeregowi członkowie na najniższych szczeblach mają wypracowywać poglądy i decyzje organizacji, uśredniane na kolejnych wyższych szczeblach.

Masowość Ruchu, jest cechą jak najbardziej pożądaną i to ona stanowiłaby o sile ugrupowania. Jednak masowość musi być poddana pewnym rygorom weryfikacji wiarygodności. Warunkiem założycielskim Ruchu dla IV RP musi być bezinteresowność jego uczestników a przede wszystkim liderów. Jeśli ktokolwiek zgłasza akces uczestnictwa, musi zadeklarować że czyni to dla Ojczyzny, znajdującej się w potrzebie a nie dla „konfitur”. Zmorą i czynnikiem terminalnym wszystkich dotychczasowych patriotycznych inicjatyw organizacyjnych, był napływ różnej maści „autorytetów”, liderów z reguły marginalnych partyjek, amatorów na władzę, którą przegrali w poprzednich „występach”.

Animatorzy Ruchu powinni w trosce o nieokrzepłą jeszcze, kruchą forintegracji środowisk patriotycznych, wprowadzić instytucję rekomendacji, określić etapy terminowania na poszczególnych poziomach struktur, jak też określić dla każdego nowego uczestnika zerowy punkt startu [bez honorowania dotychczasowych najróżniejszych zasług]. Sytuacja wymaga aby Polacy, nie baczywszy na profity, potrafili zdecydować jak legioniści z I Brygady: „...Na stos rzuciliśmy Swój życia los - Na stos - na stos...”. Miejmy nadzieję że i dziś znajdą się tak ofiarni nasi współbracia, jak nasi przodkowie w roku 1920 pod Radzyminem, 1939 pod Kutnem i Kockiem oraz w 1944 na barykadach Warszawy.

I już na zakończenie, Ruch dla IV RP musi być od samego początku bytem wyrazistym, który oprócz atrakcyjnego programu, powinien jasno określić swój stosunek do pozostałych podmiotów sceny politycznej. W tej materii nie ma miejsca na niejasność, niedomówienia czy dwuznaczność. Chodzi głównie o sprecyzowanie relacji z PiS, LPR, Samoobroną i innymi grupami o zabarwieniu patriotycznym. Nie chodzi oczywiście o ogłaszanie listy wrogów, bo to najgorsze co można by uczynić, chodzi o pola współpracy i wzajemnego wsparcia. Co do innych ugrupowań bardziej obcych ideowo, oczekiwałbym deklaracji współpracy w sprawach pożytecznych dla Polski, wszakże tam też są Polacy i jeszcze nie wszyscy wywróceni podszewką na zewnątrz.

Póki co, wypada życzyć panu prof. Nowakowi i grupie uczonych wokół niego skupionych, wiary w powodzenie i wytrwałości w realizacji podjętego niełatwego zadania, ku pożytkowi Ojczyzny i Polaków rozsianych po całym świecie.

Cezary Rozwadowski

Polecam sprawy poruszane w działach:
SĄDY PROKURATURA ADWOKATURA
POLITYKA PRAWO INTERWENCJE - sprawy czytelników

Tematy w dziale dla inteligentnych:
ARTYKUŁY - tematy do przemyślenia z cyklu: POLITYKA - PIENIĄDZ - WŁADZA

"AFERY PRAWA" - Niezależne Czasopismo Internetowe www.aferyprawa.com
Stowarzyszenia Ochrony Praw Obywatelskich
Zespół redakcyjny: Zdzisław Raczkowski, Witold Ligezowski, Małgorzata Madziar, Krzysztof Maciąg, Zygfryd Wilk, Bogdan Goczyński, Zygmunt Jan Prusiński oraz wielu sympatyków SOPO

uwagi i wnioski proszę wysyłać na adres: afery@poczta.fm
redakcja@aferyprawa.com
Dziękujemy za przysłane teksty opinie i informacje.

WSZYSTKICH INFORMUJĘ ŻE WOLNOŚĆ WYPOWIEDZI I SWOBODA WYRAŻANIA SWOICH POGLĄDÓW JEST ZAGWARANTOWANA ART 54 KONSTYTUCJI RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ.

zdzichu

Komentarze internautów:

Komentowanie nie jest już możliwe.