Imieniny:

AferyPrawa.com

Redaktor Zdzisław Raczkowski ujawnia niekompetencje funkcjonariuszy władzy...
http://Jooble.org
Najczęściej czytane:
Najczęściej komentowane:





Pogoda
Money.pl - Kliknij po więcej
17 września 2019
Źródło: MeteoGroup
Polskie prawo czy polskie prawie! Barwy Bezprawia

opublikowano: 17-11-2013

Radek Sikorski - kolejny minister Tuska do skasowania?

Ja, Sikorski... opracował Krzysztof Baliński

Sojusznikiem Niemców w reinterpretacji przeszłości Polski są środowiska żydowskie (szczególnie te mające problemy z udziałem swoich matek i swoich ojców w komunistycznych zbrodniach na Polakach), demonstrujące brak lojalności wobec państwa, a niekiedy wręcz negatywny stosunek do Polski.

Żenada, obciach, badziewie to jedno z ważnych zjawisk w polityce. 
Gdy polityk staje się „obciachowy”, gdy „zabija się go śmiechem”, oznacza to koniec jego marzeń o wielkości. Dobry wizerunek Radka Sikorskiego był do tej pory jego największym kapitałem. Starannie kreowany przez media, które doskonale wiedzą nie tylko o czym i jak pisać, lecz także o czym i jak nie pisać (często odnieść można przy tym wrażenie, jakby istniał i działał dawny Wydział Prasy KC PZPR). W PRL-u podawano nam do wierzenia, że polskie społeczeństwo największym zaufaniem darzy wojsko i milicję.

Dziś czytamy, że Sikorski cieszy się zaufaniem 41 proc. Polaków. Co się na ów wizerunek składa? Wg mediów, głów-nie amerykańska żona i dom w Chobielinie, o którego wystrój zadbała przede wszystkim ona i w którym wszystko – od łazienki z brytyjską armaturą do stawu przed domem – ma przypominać wiejskie rezydencje brytyjskiej arystokracji. Opowieść o Radku jest opowieścią o niej – wyjątkowej kobiecie, o ich wyjątkowym związku, o tym, że jest przystojny, dobrze ubrany i elokwentny – i że para ta zdobędzie kiedyś świat. Tak wysokie poparcie dla ministra włóżmy zatem między bajki, jakkolwiek zakładać można, że niskie nie jest.

Ostatnimi czasy źle się jednak dzieje z wizerunkiem Sikorskiego. „Wataha”, o której „dorżnięciu” marzył, ma się coraz lepiej, a jego wizerunek coraz gorzej. Raz po raz osuwa się w odmęty obciachu. Pierwszą zauważalną wpadką medialną było wystąpienie w Sejmie w 70. rocznicę rzezi wołyńskiej. Powiedzieć, że to wpadka, to nic nie powiedzieć. Tu można mówić o całej serii wpadek. Sikorski mówił tam rzeczy zdumiewające i kompletne bzdurne. I to na rożnych poziomach. Mimo że zrobił wiele, by w imię pozornych korzyści politycznych nie po-wiedzieć prawdy o ludobójstwie, i tak musiał przełknąć gorzką pigułę. Żeby tylko wymienić: obrzucenie jajami głowy państwa w Łucku i uchwałę radnych Lwowa, domagającą się usunięcia „polskiej, okupacyjnej symboliki wojskowej na terenie Cmentarza Łyczakowskiego”. W tej sprawie Sikorski – kreator półprawd i prze-
milczeń – miał także przeciwko sobie niemal całą polską opinię publiczną.
Każdy, kto ma choćby minimalne pojęcie o polityce zagranicznej (albo minimalną zdolność logicznego myślenia), wie doskonale, że nic takiego, jak „czystka etniczna o znamionach ludobójstwa” nie istnieje. Bo czystki etniczne są ludobójstwem, jak je opisał polsko-żydowski prawnik Rafał Lemkin, którego imię nosi główna sala konferencyjna MSZ (nazwana tak przez polsko-żydowskiego ministra Daniela Rotfelda). Tę wiedzę wykorzystano podczas procesów norymberskich do potępienia ludobójstwa Żydów, ale kresowych Polaków już nie.


Narodowa katastrofa
Polski sierpień i polski wrzesień powinny przypominać nam, ale i światu nie tylko o największych czynach Polaków, ale także o małości tych, którzy ich bohaterstwo pomniejszają, szydzą lub o nim zapominają. Tylko nieliczni ministrowie gabinetu Tuska oddali hołd warszawskim powstańcom. 1 Sierpnia w godzinie „W” z kombatantami pod pomnikiem Gloria Victis nie było Sikorskiego, choć przebywał w stolicy. W przeddzień obchodów na swój sposób „namawiał” do ich uczczenia. Przebojem portali społecznościowych stał się jego wpis na Twitterze poświęcony książce „Obłęd’44”: „Decyzje przywódców nosiły znamiona szaleń-stwa […] harakiri po polsku”. Za to w tym samym dniu, w 70. rocznicę wybuchu powstania w żydowskim obozie zagłady w Treblince spotkał się z ostatnim żyją-cym uczestnikiem buntu – Samuelem Willenbergiem, z którym rozmawiał o… antysemityzmie. Zastanawiające, że w roku ubiegłym pamięć o Powstaniu przywoływał z podobną żarliwością, opluwając je na Twitterze epitetem „narodowa katastrofa”. Lista nieobecnych była skandaliczna. Za nią i za te słowa Sikorski powinien był przeprosić. Być może bał się, tak jak jego patron Bartoszewski reakcji obcego mentalnie i moralnie „motłochu” przywożonego autokarami z rejestracją toruńską. Nawet jeśli ktoś nie ma wewnętrznej potrzeby uczestniczenia w patriotycznych obchodach, a Sikorski do nich niewątpliwie należy, to winien to uczynić, choćby z uwagi na swą ministerialną powinność promowania polityki historycznej państwa.

W kontekście rocznicy Powstania Warszawskiego i fundamentalnego problemu polityki historycznej państwa odnosi się wrażenie, że niektórzy politycy są mentalnymi spadkobiercami funkcjonariuszy propagandy Bieruta, nastawionej na deprecjonowanie wszystkiego, co polskie. Formy propagandy z biegiem lat zmieniły się, ale jej istota pozostała taka sama – niszczenie tradycji, jej upodlenie, negowanie wszelkiej normalności. Mentalny antenat Sikorskiego, szef PKWN Osóbka-Morawski w dniu wybuchu Powstania polskich patriotów sprowadził do kliki sanacyjnej, która „z brudnych pobudek żądzy władzy nad narodem dała hasło do przedwczesnej i nieuzgodnionej z sojusznikami walki powstańczej”. Inny, gen. Wiktor Grosz, vel Izaak Medres, AK nazywał „zaplutymi karłami reakcji”. Swoją drogą namnożyło się nam w rządzie historyków po Oksfordzie, specjalistów od „polskich katastrof narodowych”, specjalistów od rezygnacji z jakiegokolwiek oporu, podporządkowania się woli obcych i „spokoju nad Wisłą”. Rocznice Po-wstania Warszawskiego pewnie niedługo zostaną zakazane ze względu na ich prowokacyjny i jątrzący charakter. Tak praktycznie stało się już z 95. rocznicą od-zyskania niepodległości. Sikorski z Tuskiem postanowili bowiem przekazać Pola-kom, że i ono było „narodową katastrofą”, a polskość „nienormalnością” i 11 listopada zwołać w Warszawie światowy szczyt klimatyczny, wraz z jego wymogami bezpieczeństwa, a tym samym ograniczeniami dla marszu niepodległości.

Kompleks parobka
Także prasa niemiecka pouczała Polaków, w jaki sposób mają obchodzić swe święta, publikując długi katalog połajanek, okraszony sławnymi „złotymi myślami” naszej dyplomatycznej hołoty o „motłochu” i „narodowej katastrofie”. Niemcy bacznie przyglądając się rozwojowi sytuacji w naszym kraju, bo i dla nich, tak jak dla Tuska, polskość to nienormalność, wykorzystują każdą możliwość, aby pokazać, gdzie jest nasze miejsce. I pokazali… serialem „Nasze matki, nasi ojcowie”. Pomysł oplucia Polski i Polaków w niemieckiej telewizji wziął się z bierności sekundującego im w tym polskiego MSZ. Miał też cele szersze – krzewienie ostatecznej, kanonicznej niemieckiej wersji historii: Ofiarami wojny byli Apple-baumowie, sprawcami – podludzie Kowalscy i gdzieś daleko w tle bezimienni na-ziści. Dlaczego Sikorski milczał? Bo też miał udział w tym filmie i w tym kłamstwie? Dlaczego nie nazwał go po imieniu, ale reagował z pozycji dyplomatycznego karła, zginającego kark w imię jakiegoś kompromisu, a być może intratnego stanowiska? Co powinien był zrobić? Powinien przekazać, że uważa film za anty-polski, naruszający relacje polsko-niemieckie i żądać przeprosin.

Stało się inaczej. Nie uczynił w tej sprawie nic. 
Wydelegował jedynie do Niemców swego ambasadora w Berlinie, wpisując nas tym samym w stereotyp „robotnika przymu-sowego”. Jakoby w zamian, jakoby w formie rekompensaty Telewizja ZDF wy-emitowała przed północą półgodzinny film dokumentalny o Polsce pod niemiecką okupacją. Wg „Gazety Wyborczej” (tu akurat najbardziej wiarygodnej) film mówi głównie o Żydach w okupowanej Polsce, pokazuje akcję Żegoty, ale z drugiej strony, dla zachowania właściwych proporcji, wspomina o szmalcownikach oraz o pogromie w Jedwabnem. „GW” postulowała przy tym kupienie filmu i pokazanie go w polskiej TV, gdyż „przyda się dziennikarzom niepokornym jako odtrutka na ich antyniemieckie fobie”. „Dzięki dyskusji wywołanej emisją serialu za-równo w niemieckiej, jak i w polskiej telewizji udało się wyjaśnić ostatnie nieporozumienia między naszymi zaprzyjaźnionymi krajami. Nie winimy żadnego narodu, w tym narodu polskiego za holocaust” – łaskawie zapewnił ambasador Niemiec w Warszawie Rudiger von Fritsch. Zaskakujące słowa niemieckiego dyplo-maty jak dotąd nie doczekały się odpowiedzi Sikorskiego (nawet na Twitterze). A powinien był zareagować! Choćby podziękować za miłe słowa Niemca, a nawet przeprosić za błędną interpretację niemieckiego filmu!

Ochrona wizerunku Polski, jak i jego legalnej struktury, którą była w okresie woj-ny AK należy do konstytucyjnych obowiązków państwa. Wobec bezczynności polskiego MSZ i braku adekwatnych do sytuacji i skutecznych działań Polskie Towarzystwo Historyczne w Niemczech zainicjowało akcję wystąpienia o stosowne odszkodowanie za szkody wyrządzone żołnierzom AK. O partycypowanie w kosztach sądowych zwróciło się z petycją do Sikorskiego. Towarzystwo namawia też Sikorskiego do uczestnictwa w pozwie. Bez odzewu. W tym samym czasie MSZ zakupiło 28 foteli za kwotę 301 tysięcy złotych, tj. 13 tysięcy za sztukę, wydało 40 tys. dolarów na renowację grobowca wietnamskiego króla i drugie tyle jako wkład w renowację inkaskich ruin w Ekwadorze!
Sojusznikiem Niemców w reinterpretacji przeszłości Polski są środowiska żydowskie (szczególnie te mające problemy z udziałem swoich matek i swoich ojców w komunistycznych zbrodniach na Polakach), demonstrujące brak lojalności wobec państwa, a niekiedy wręcz negatywny stosunek do Polski. Jak wyglądają „strategiczne” stosunki z Izraelem i Żydami, pokazała sejmowa ustawa o zakazie uboju rytualnego. MSZ Izraela uznał ją za „jawny zamach na religijną tradycję narodu żydowskiego, a szef Knesetu za pożałowania godną decyzję, która odebrała podstawowe prawa mniejszości żydowskiej. I znowu nauka, jaka płynie z tych oświadczeń, jest wyjątkowo smutna – ani izraelscy politycy, ani tym bardziej środowiska żydowskie w świecie nie traktują Polski poważnie.
Bakałarz z Oksfordu.

Bolesnych uderzeń w naszą tożsamość nie trudno skojarzyć z głośnymi ostatnio faktami, wskazującymi na coraz silniejsze uzależnienie od Rosji, na proces rozkładu suwerenności państwowej – od wewnątrz i od zewnątrz. Państwowa Komisja Wyborcza pobiera nauki w Moskwie i to w tym samym czasie, gdy doradca Putina Alieksandr Dugin instruował: „Przeciwników Władimira Putina już nie ma, a jeżeli jeszcze gdzieś tacy istnieją, to są to osoby chore psychicznie, które trzeba zamykać we właściwym szpitalu”. Prawie równocześnie z informacjami o polsko-rosyjskiej współpracy wyborczej „nasza” Służba Kontrwywiadu Wojskowego podpisuje dokument o współdziałaniu z FSB, bezpośrednią następczynią KGB, której szefem był obecny prezydent Rosji, a któremu służba ta utorowała
drogę do władzy m.in. krwawymi zamachami na domy mieszkalne przypisywany-mi Czeczenom oraz pogrążeniem kraju w chaosie i odsunięciem Jelcyna.

Posługujący się tytułem magistra w swoich notkach biograficznych szef MSZ po-daje, że posiada dwa dyplomy ukończenia studiów na Oksfordzie: Bachelor of Arts i Master of Arts. Tyle że otrzymanie tego drugiego, wg rzecznik Uniwersytetu, nie jest równoważne z ukończeniem studiów wyższego stopnia. Każdy bakałarz może o niego wystąpić w siedem lat po immatrykulacji. Za wydanie dyplomu uczelnia pobiera niewielką opłatę w wysokości 10 funtów. W każdym cywilizowanym kraju kłamstwo takie prowadziłoby do odejścia w niesławie z ministerialnego stołka. W każdym, ale nie w Polsce. Z historii Sikorski szkolony jest przez własną żonę, magister Anne Applebaum. Jej książka „Iron Curtain” (właśnie ukazała się u nas pt. „Żelazna kurtyna. Miażdżenie Wschodniej Europy 1944–1956”), opisująca okres stalinowski w Polsce, fałszuje historię, między innymi wybielając zbrodniczą rolę komunistów żydowskich w mordowaniu polskich patriotów, takich jak Salomon Morel, o którym Applebaum pisze, że za zbrodnie nie został skazany w Izraelu, gdyż popełnił je z zemsty za zbrodnie na Żydach. Zemsta ma go też rozgrzeszać za zbrodnie na Polakach.

Bakałarz z Oksfordu nie wzbogaca natomiast swojej wiedzy lekturą „The Econo-mist”, który nazwał dzisiejszą Rosję „państwem neo-KGB” i podał, że odsetek funkcjonariuszy służb specjalnych w organach cywilnych FR wynosi 77 procent oraz że dzisiejszy reżim w Rosji został stworzony od podstaw przez agentów KGB, kontrolujących kraj i traktujących go jak swój folwark. Polski rząd jest obecnie najbardziej promoskiewskim rządem w Europie – mówi z kolei rosyjski pisarz i dysydent Władimir Bukowski, twierdząc, że wynika to z kompletnego niezrozumienia realiów geopolitycznych i istoty rosyjskiego reżimu. Prawda jest jednak inna – z wdania się w grę z Putinem, spiskowania ze starym oficerem KGB przeciwko własnemu prezydentowi nie ma już wyjścia i trzeba brnąć dalej. Innym elementem tej gry było zarzucenie (może przypomnienie?) Sikorskiemu przez rosyjskie media, że od 1984 r. był agentem brytyjskiego wywiadu MI-6 i wykorzystywał »przykrywkę« dziennikarza dla wypełnienia odpowiednich zadań służb wywiadowczych w Afganistanie.

Ja, narcyz
„Wataha, którą miał dorżnąć, ma się coraz lepiej, ale za to drzwi do międzynarodowej kariery Sikorskiego przymknęły się na dobre. Dla Sikorskiego, który zawsze uważał się za przebojowego polityka, nadającego się do wszystkich między-narodowych fuch i który podporządkował politykę zagraniczną swoim osobistym ambicjom, oznacza to poważny problem. „Der Spiegel” doniósł, że nie ma szans na stanowisko sekretarza generalnego NATO, bo jest dla rządu USA zbyt niewygodny, ma niespójne poglądy i zmienia je jak rękawiczki. Klęska była żałosna i groteskowa. Co tu dużo mówić, Radek często przeżywać musi nocne lęki i moczenia. Polska na arenie międzynarodowej jest państwem zwijającym się. Ograni-cza aktywność na wielu polach. Nie jest miejscem promieniującym na zagranicę nowymi koncepcjami, wizjami ładu europejskiego, a jej polityka zagraniczna kreowana jest w rytmie gry między Berlinem a Moskwą. Trudno więc było zakładać, że taki kandydat, z takiego kraju uzyska kredyt zaufania i poparcie Waszyngtonu. Jest jednak inny czynnik, który ten upór tłumaczy – i w relacjach medialnych, opisujących szefa MSZ, i w opowieściach jego współpracowników pojawia się niepokojąco często wątek Sikorskiego niepoprawnego narcyza, osobnika z rozdmuchanym ego, przeceniającego swoją pozycję i swoje możliwości. Warto przy tych opiniach się zatrzymać, bo wyjaśniają zdumiewającą nieporadność, z jaką kieruje ministerstwem, niechęć do ludzi krytycznych, za to wielką miłość do oficerów sprowadzanych z MON, którzy pięknie trzaskają obcasami. Oddajmy jednak Sikorskiemu sprawiedliwość. Wprawdzie w Europie i Ameryce sprawy sknocił, wprawdzie wywiódł naszą dyplomację na manowce, ale w TVN i „GW” jest zwycięzcą.

„Jeszcze jedno takie zwycięstwo i będę zgubiony” – tak właśnie Pyrrus skomentował wynik jednej ze swych zwycięskich bitew z Rzymianami. Równie efektowne sukcesy odnosi Sikorski, nieprzerwanie zapewniając, że „Polska ma dziś wyjątkowo korzystną pozycję”, że z kraju Europy Wschodniej stała się „odpowiedzialnym krajem Europy Północnej”. Realia i fakty prowadzą jednak do nieco innych wniosków. Po 6 latach rządów „podziwianego” na całym świecie geniusza dyplomacji nasz kraj jest bliżej katastrofy niż kiedykolwiek wcześniej. Konsekwencją kapitulanckich, pełnych kompleksów i nieporadności zachowań jest praktyczna likwidacja suwerennej polityki zagranicznej. Jego głośny „hołd berliński” z listopada 2011 r. oznacza uznanie niemieckiej hegemonii na kontynencie i wizję Europy federalnej, w której obecne państwa narodowe dysponowałyby autonomią porównywalną z uprawnieniami stanów w USA. Doszło do całkowitego ograniczenia wpływów naszego kraju na to, co się dzieje w sąsiedztwie. Polska przestała być liderem regionu i rzecznikiem słabszych państw, ma złe lub chłodne stosunki ze wszystkimi sąsiadami. Relacje z Rosją to bierne przyglądanie się poszerzaniu jej strefy wpływów, bezsensowne podlizywanie się Kremlowi, zgoda na ustępstwa, w tym upokarzające i wasalizujące stanowisko ws. katastrofy smoleńskiej.

Szlachta jerozolimska
Sikorski przestał nagle opowiadać o pokrewieństwie z gen. Władysławem Sikorskim. Po jednym z przyjęć w Chobielinie obecność portretu generała na ścianie wyjaśniał w następujący sposób: „To jest brat dziadka”. Jeden z gości nie wykazał się jednak zbyt dużym taktem i palnął: „A to ciekawe, bo generał nie miał brata” i… portret zniknął ze ściany. Kiedy Anne Applebaum otrzymała polskie obywatelstwo, jej internautowi fani zgodnie postulowali, aby zmieniła nazwisko na bardziej nobilitujące – Jabłonowska. Jednak elitarność jej rodziny nie ma długiej historii, jeszcze jej pradziadkowie byli żydowskimi pachciarzami (dzierżawcami) na wschodnich kresach Rzeczypospolitej. Stamtąd, na początku XX w., wyjechali do Ameryki w poszukiwaniu dobrobytu. Prezydent Komorowski chwali się koneksjami z belgijskim tronem. Tusk czyni niewybredne aluzje do „dość znaczące-go semantycznie” nazwiska dyr. Majchra z MSW (chociaż jego własne po kaszubska znaczy tyle, co kundel!). Minister Sienkiewicz nawiązuje do pokrewieństwa z pisarzem w prostej linii. Można być spadkobiercą rodowych ideałów, a można też być Sikorskim, Sienkiewiczem i nikim więcej, wyzywającym swoich oponentów od psychonerwicy lub wydającym chamskie i kabotyńskie okrzyki pod adresem młodych mieszkańców Białegostoku.

Dyplomacja przeprosin
Bardziej niepokojące niż sam incydent w Gdyni, gdzie doszło do bójki kibiców z meksykańskimi marynarzami, wydaje się być zachowanie MSZ, które nie czekając na wyniki policyjnego i prokuratorskiego śledztwa, za winnych uznało kibiców i przeprosiło Meksykanów. Polski MSZ przeprosił także w specjalnym komunikacie za banner „Litewski chamie klęknij przed polskim panem” wywieszony podczas meczu Lecha Poznań z klubem litewskim, a prokuratura wszczęła śledztwo ws. znieważenia narodu litewskiego. Swoją drogą, gdzie był tenże Sikorski, gdy na Rossie sprofanowano grób matki Józefa Piłsudskiego, w którym spoczywa też serce marszałka? 
Co ciekawe, słowo „cham” uznał za dopuszczalne, gdy Wałęsa nazwał w ten sposób urzędującego prezydenta RP. Nie przeszkadzały mu też wyzwiska izraelskich kibiców „katolicka dziwka” pod adresem Agnieszki Radwańskiej. Pomijając fakt, że nikt na świecie nie traktuje stadionowych przy-śpiewek i transparentów tak poważnie, by czynić z nich przedmiot dyplomatycznych dysput, w tej manii dyplomatycznych przeprosin kryje się jakaś dziwna, przewrotna satysfakcja, a podkreślanie naszych przewinień na tle innych narodów staje się celem samym w sobie.

Krzysztof Baliński

Więcej:

Pismo Dr. Zbigniewa Kękusia do Premiera Donalda Tuska w sprawie długu Polski
Wiemy na co kasę wydaje Platforma Tuska - nie dla polepszenia bytu obywateli...
TUSK SPRZEDAWCZYKU ZROBIŁEŚ Z NAS NIEWOLNIKÓW - ELITY III RP. RODOWÓD - CZĘŚĆ XI
Prawdziwy życiorys Donalda Tuska i nie tylko...
Katarzyna córka premiera Tuska nie może stać ponad prawem
Euro - żydowski przekręt wszech czasów do którego chcą dołączyć marionetki z Polski - pajac Tusk i pachołek Rostowski ? 
WYWIAD z P. Grodeckim, który domaga się odtajnienia notatek z rozmów Tusk-Putin
WIOSNA LUDÓW POD HASŁEM ODWOŁAĆ TUSKA I JEGO RZĄD 26.03.2013r. strajk generalny na Górnym Śląsku i NIE TYLKO...
ZATRUTE PIENIĄDZE czyli Brukselska klęska Donalda Tuska
Tusk i jego ekipa załatwili nas Polaków strategicznie!!
Miał być boom, a jest fala upadłości firm pod patronatem Platformy i Donalda Tuska.
MANDATY ZA RADARY 2013 - KOLEJNE  CUDA TUSKA

Tematy  w dziale dla inteligentnych:  
ARTYKUŁY - do przemyślenia z cyklu: POLITYKA - PIENIĄDZ - WŁADZA

Polecam sprawy poruszane w działach:
 SĄDY   PROKURATURA  ADWOKATURA
 POLITYKA  PRAWO  INTERWENCJE - sprawy czytelników  

"AFERY PRAWA" 
 
Niezależne Czasopismo Internetowe www.aferyprawa.com
  redagowane przez dziennikarzy AP i sympatyków z całego świata których celem jest PRAWO, PRAWDA SPRAWIEDLIWOŚĆ DOSTĘP DO INFORMACJI ORAZ DOBRO CZŁOWIEKA

    uwagi i wnioski proszę wysyłać na adres: afery@poczta.fm  - Polska
aferyprawa@gmail.com 
Dziękujemy za przysłane teksty opinie i informacje. 

WSZYSTKICH INFORMUJĘ ŻE WOLNOŚĆ WYPOWIEDZI I SWOBODA WYRAŻANIA SWOICH POGLĄDÓW JEST ZAGWARANTOWANA ART 54 KONSTYTUCJI RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ.

Komentarze internautów:

Komentowanie nie jest już możliwe.

~pietia goras
23-12-2013 / 12:04
*** NAZIZM po POLSKU (Bezprawie + Siła) > Polska klasyka ... brak prawno-kryminalistycznego rozpoznania sprawy ... PROFILAKTYKA w kierunku ŁAMANIA RACJI STANU Postanowień Konstytucji Rzeczpospolitej Polski połączone z ŁAMANIEM Praw Człowieka ... Wydarzenia na SZKODĘ wójta UG Nozdrzca p. Antoni GROMALA stanowią wydarzenia o charakterze polityczno-kryminalnym ... wójtowi konkurencja .... ZGOTOWAŁA NIEpospolitą PROWOKACJĘ ... *** Komu zależało na utrąceniu wójta ?! na to pytanie winni odpowiedzieć kolesie TOMKA z CBA ... a prokuratura i prokuratorzy ... kury im macać TOGOWYM PARANOIKOM ... siedzą w koncie chleją wódę (PPR Jerzy SEJCHTA - PR Szczecinek - Szef ... PPR Liliana Czuchryta - PR Koszalin) trzepią proncie ... zdegenerowani i zdemoralizowani posiadaniem w "DAROWIŹNIE" Immunitetów & NIEzawisłości >> do potęgi n-tej ... pozbawieni logiki rozumowania, zasad etyczno-moralnych ... zlasowane mózgi od wódy ... pospolita kupa gnoju ... ale za to czyn ... NIE zabroniony (prokurator) .... społecznie -znikoma szkodliwość (sędzia) ... ale zaistniał !! na przesłankach KORUPCJI w trybie art. 231 kk w zw. INNE > patrz : uchwała Sądu Najwyższego Znamiona KORUPCJI: czyny zdefiniowane w art. 231 kk: z 24 stycznia 2013 r., sygn. akt I KZP 24/12. CURIOZUM stanowią działania CBA >>> raptem w roku 2012 agenci CBA ujawnili i sformalizowali na terytorium Rzeczpospolitej Polski raptem aż ... cztery przypadki KORUPCJI ... LULJA PICERA ... "0" no cóż ... zabrakło TOMKA ... ten TO potrafił ... NIE chciał ale musiał ... na całego wpadł w SEJMIE ... bo się przejęzyczył ... NEMO est SUPRA Leges ...
~rick
18-12-2013 / 00:21
*** Czy na pewno prawo stalinowskie ?! BEZPRAWIE + Siła = N A Z I Z M ... w Koszalinie N A Z I Z M przejawia się wykładnią bełkotu TOGOWEJ dziczy magistrów prawa szumnie zwących się prokuratorami i sędziami ...wg promotora SSR Małgorzata WIŚNIEWSKA (aktualnie Prezes Sądu Rejonowego w Koszalinie) ... głoszącej do OFIAR PRZEMOCY **Jerzego Bylickiego >> nałogowego alkoholika (ALK. 16/96 SR K-lin) z objawami schizofrenii maniakalnej & seksualnego zboczeńca (zoo i pedofil ..) KONFABULACJE insynuacji urojeń własnych .... Wiśniewska głosiła w swych publikacjach procesowego awanturnictwa cit. " ... kurator, prokurator, sędzia może mówić , robić i pisać co chce ..." czyli STANDARDOWE widzimisię TOGOWEJ HOŁOTY uzbrojonej w IMMUNITETY ... HOŁOTY pozbawionej zasad etyczno-moralnych oraz logiki rozumowania ... PREFERUJĄCEJ procesową ślizgawkę , fałszowanie protokółów sądowych niszczenie materiału dowodowego ... lecz NIE dowodzenie i dochodzenie prawdy materialnej metodami prawno kryminalistycznymi ... Podstawę TAKTYKI i STRATEGII postępowania procesowego wg takiej filozofii TOGOWCÓW stanowi ich NIEpoczytalność umysłowa - TOGOWI PARANOICY ... wynikająca z posiadania schizofrenii maniakalnej jednostki chorobowej zakłócającej funkcjonowanie sfery świadomościowej w przekonaniu utożsamiania się TOGOWCÓW w osobniczych KATEGORIACH jako właściwościach NADLUDZI w trybie NAZISTOWSKIEJ doktryny ... "GOTT mit uns" TOGOWA HOŁOTA ... zdemoralizowana dzicz magistrów prawa ... nadętych jak HIMALAJE gówniarzy ... zgraja niepoczytalnych umysłowo - paranoików ... ubzdurała sobie, że będą bez końca ... w nieskończoność poniewierać, szastać ludzkim życiem , Godnością i Honorem ... będą bezkarni ... a posady, które służbowo obsadzają ... funkcjonując jako prywatny biznes pod państwowym szyldem w resorcie sprawiedliwości ... pecunio non olet ... i TAK pod Szyldem Wolnej, Niepodległej i Demokratycznej Rzeczpospolitej Polski odbywają się pospolite przestępstwa kryminalne, grabież i MORDOWANIE Obywateli ZORGANIZOWANE w ciągłości przez urzędy, instytucje, organa ścigania i wymiar sprawiedliwości... pod osłoną pseudo patriotycznego bełkotu trybem HIPOKRYZJI Prezydenta Bronisława KOMOROWSKIEGO ... cit. "Przezwyciężyliśmy ciężki czas ... podły czas ..." przy RÓWNOLEGŁYM wtórze bełkotu o "Zielonej Wyspie" i innych urojeniach insynuacji własnych kolesia po fachu ... kłamcy, oszusta, złodzieja i błazna imieniem : Donald TUSK, który zarządza przestępczością zorganizowaną państwowej administracji STRUKTUR państwowości RP ...
~patriota
19-11-2013 / 14:09
Sonda CEBOS - Sejm nie ma autorytetu, nie działa dla dobra Polski, pracuje opieszale, zajmuje się nieistotnymi sprawami i podejmuje złe decyzje - to opinia większości Polaków, która wyłania się z najnowszego sondażu CBOS dotyczącego działalności Sejmu. W piątek minie połowa jego kadencji Aż 71 proc. z nas negatywnie ocenia pracę obecnego Sejmu, pozytywnych odpowiedzi udzieliło jedynie 13 proc. badanych. Złe zdanie mamy też o poszczególnych aspektach jego działania. I tak 85 proc. badanych uważa, że Sejm ma niewielki społeczny autorytet (przeciwnego zdania jest 5 proc.). Zdaniem 82 proc. z nas posłowie działają dla dobra partii i polityków, a nie dla dobra Polski (tylko 8 proc. wskazań). Dodatkowo jesteśmy przekonani o opieszałości Sejmu (80 proc.), poświęcaniu w nim uwagi przede wszystkim nieistotnym sprawom (72 proc.) i podejmowaniu złych decyzji (65 proc.). Jak zauważają badacze, opinie na ten temat w dużej mierze zależą od sympatii politycznych ankietowanych. Wyborcy PO zdecydowanie lepiej oceniają Sejm niż osoby popierające inne partie. Najbardziej krytyczni w swoich ocenach są wyborcy PiS i ci, którzy nie zamierzają brać udziału w wyborach. Czy Sejm rozwiązał ważne spraw Polski? Jedynie 3 proc. badanych jest takiego zdania, 43 proc. uważa, że nie zrobił praktycznie nic, a 7 proc., że jego działalność jest szkodliwa dla kraju. Pozostali twierdzą, że posłowie sporo zrobili dobrego, ale równocześnie zaniedbali wiele spraw. Nie mamy też dobrego zdania o kompetencjach posłów. Aż 54 proc. badanych jest zdania, że tylko nieliczni nadają się do zasiadania w Sejmie, 31 proc. uważa, że odpowiednie kompetencje ma mniej niż połowa posłów. Jedynie 5 proc. osób powiedziało, że większość posłów jest merytorycznie przygotowana do stanowienia prawa. Co więcej, nie czujemy, by nasze poglądy i postawy były szczególnie reprezentowane na Wiejskiej: 63 proc. ankietowanych uważa, że tylko niektórzy posłowie myślą podobnie o polskich sprawach jak oni, a 21 proc. nie czuje się wcale reprezentowana w Sejmie. - Od wielu lat Polacy krytycznie postrzegają działalność Sejmu, a jego obecne oceny w połowie kadencji potwierdzają brak zaufania do tej instytucji. Obecny Sejm ma podobną liczbę zwolenników i przeciwników jak jego poprzednik w połowie kadencji, w podobny sposób postrzegane są też efekty prac obu parlamentów oraz ich społeczna reprezentatywność. Wyraźnie gorzej natomiast oceniane jest przygotowanie merytoryczne posłów, ich kompetencje i umiejętności - pod tym względem Sejm VII kadencji oceniany jest bardziej krytycznie niż jego poprzednik - komentuje Małgorzata Omyła-Rudzka z CBOS.
~obserwator
17-11-2013 / 21:09
Teatrzyk Zielony Śledź ma zaszczyt przedstawić sztukę pt. Owoce zwycięstwa Występują: Miro i Rychu. Rychu – Co cię k... sprowadza? Miro – Też się cieszę, że cię k... widzę. Rychu – No, to część oficjalną mamy za sobą. Słyszałem, że miałeś jakiś wypadek. Miro – Ja właśnie w tej sprawie. Katastrofa budowlana. Rychu – A konkretnie? Trzeba kogoś posadzić? Miro – Przeciwnie, wycofać zarzuty. To swój człowiek. Rychu – Dopilnuję żeby ubezpieczenie wyrównało straty z nawiązką. Miro – Dzięki, ale jest jeszcze coś. Jak pewnie wiesz, Zdzichu ma gigafirmę budowlaną, poprosiłem go więc o remont willi, tej co to kupiłem za długi. Rychu – Pamiętam. Komornik przecież działał na moje zlecenie. Nie martw się o odwołania dawnego właściciela. Żaden z naszych sędziów nie odważy się rozpatrzyć jego skargi. Miro – Wiem. Ja nie w tej sprawie. Jak wspomniałem, Zdzichu firmę nadal ma, ale jego podwykonawcy poplajtowali, zatrudnił więc jakichś ludzi ze wschodu i bez kwalifikacji. Jeden z nich spadł z dachu. Rychu – Zabił się? Miro – Jeszcze żyje. Jest w tym sprywatyzowanym szpitalu. Rychu – No, to długo nie pożyje. Sprawa umrze śmiercią naturalną. Ha, ha. Dobre, nie? Miro – Dobre, ale w tym samym szpitalu jest mój syn. Tak nieszczęśliwie uderzył narzeczoną, że jej wybił tylko ząb, ale sobie zwichnął palec. Rychu – Trzeba będzie załatwić helikopter, żeby go zawiózł do jakiegoś szpitala jeszcze niesprywatyzowanego. Miro – Dzięki. Wiesz, tak sobie czasami myślę, czy nie za daleko posunęliśmy się z tym postępem. Bo widzisz, to, że studia są teraz dla tych, których na nie stać, to w porządku, to, że można się na nich nie przemęczać, to też dobrze, bo nasze dzieci muszą mieć przecież coś z życia. Tylko kto będzie nas leczył, budował mosty i takie tam różne? Rychu – Oj, Miro, ty nie jesteś od myślenia. Zapomniałeś już, że od tego jest partia, przewodnia siła narodu? Miro – Rzeczywiście. Tak było przecież za czasów dawnego systemu. Rychu – I całkiem niesłusznie uznanego za miniony. KURTYNA
~obywatel
17-11-2013 / 14:48
Emerycie, popieraj rząd Tuska czynem i umieraj przed terminem :-(_:(