Imieniny:

AferyPrawa.com

Redaktor Zdzisław Raczkowski ujawnia niekompetencje funkcjonariuszy władzy...
http://Jooble.org
Najczęściej czytane:
Najczęściej komentowane:





Pogoda
Money.pl - Kliknij po więcej
17 września 2019
Źródło: MeteoGroup
Polskie prawo czy polskie prawie! Barwy Bezprawia

opublikowano: 19-11-2013

Platforma pod patronatem Tuska szykuje zboczeńcom raj na ziemi... Sejm RP w rękach dewiantów ? 

Ekshibicjoniści, onaniści, pederaści, transwestyci, zoofile, homoseksualiści – ogółem wszelkiej maści dewianci już wkrótce poczują się w Polsce jak w raju. 
A co z normalnymi?

 

- Niech zbierają na adwokata! Politycy zasiadający w polskim [?] parlamencie - w imię równego traktowania [!] - szykują prawo które zamknie usta dziennikarzom, wydawcom, nadawcom i redaktorom naczelnym. W praktyce, oznacza to, że nie będziemy mogli zboczeńców nazywać po imieniu, czy też powiedzieć czegokolwiek, co urazi ich zboczoną naturę!

Nowe prawo chcą wdrożyć posłowie Ruchu Palikota i Sojuszu Lewicy Demokratycznej wspierani głosami Platformy Obywatelskiej. Na szkodliwość proponowanych regulacji zwraca uwagę Centrum Prawne Ordo Iuris, które 30 września zorganizowało w Warszawie spotkanie poświęcone aktualnym zagrożeniom dla wolności słowa w Polsce. Prawnicy ostrzegają: celem projektu ustawy antydyskryminacyjnej jest m.in. rozszerzenie zakazu dyskryminacji na treści zawarte w mediach. Dodają, że dotychczasowe prawo wydaje się wystarczające, stąd ich apel do opinii publicznej i dziennikarzy o protest wobec szykowanych regulacji.

Para homoseksualistów pozywająca do sądu w Wielkiej Brytanii chrześcijańską rodzinę, bo ta odmówiła im wynajęcia pokoju w prowadzonym przez siebie hotelu. A onanista masturbujący się na publicznej plaży w Szwecji, niewinny w oczach tamtejszego sądu. Takie historie dotychczas zdawały się być odległe polskiej rzeczywistości. A wkrótce może się okazać, że u nas będzie jeszcze gorzej. Szykowany projekt wprowadza zakaz dyskryminacji m.in. ze względu na tzw. „ekspresję płciową” i „tożsamość płciową” co w praktyce będzie oznaczać że publiczne epatowanie perwersyjnymi zachowaniami seksualnymi będzie szczególnie chronione przez prawo, a sprzeciw wobec tych zachowań będzie karany.

Adwokat Jerzy Kwaśniewski, ekspert Centrum Prawnego Ordo Iuris, mówiąc o nowym prawie antydyskryminacyjnym przyznał, że w całej Europie przepisy, nie zostały wdrożone w takim stopniu, jak proponują to politycy nad Wisłą. „Mamy do czynienia z najdalej idącym narzędziem inżynierii społecznej jakie można wprowadzić do systemu prawa krajowego. Dotknie on relacji nie tylko pionowych pomiędzy państwem a obywatelami, ale również relacji horyzontalnych, czyli tych które rządzą relacjami międzyludzkimi, czy to w obrocie handlowym, czy w zakresie wolności obywatelskich- przestrzega Kwaśniewski. W szczególności zwraca uwagę na ograniczenie wolności wypowiedzi w mediach, co - zdaniem adwokata - uderza w podstawy demokracji.

Prawnicy Ordo Iuris wskazują, że najważniejsza ze zmian w zakresie wolności wypowiedzi i wolności mediów to modyfikacja pojęcia „molestowania”, które zgodnie z obowiązującą definicją jest formą dyskryminacji. Dotychczas była mowa o tym iż molestowaniem jest „każde niepożądane zachowanie, którego celem lub skutkiem jest naruszenie godności osoby fizycznej i stworzenie wobec niej zastraszającej, wrogiej, poniżającej, upokarzającej lub uwłaczającej atmosfery”. Do tej definicji lewicowi politycy proponują następujące uzupełnienie: „w szczególności poprzez treści zawarte w środkach masowego przekazu oraz ogłoszeniach w zakresie dostępu i dostarczania towarów i usług”.

Adwokat zauważył, że dopóki w przypadku oskarżenia dotyczącego „molestowania” mówiliśmy o prawie pracy i indywidualnych sprawach np. pomiędzy pracodawcą a pracownikiem, mogliśmy polegać na polskich sądach. A po wprowadzeniu szykowanych zmian - czekają nas niezwykle trudne procesy sądowe, ponieważ mamy tutaj, koniunkc dwóch cech - godność i szereg niedookreślonych pojęć: atmosfera, zastraszająca, wroga, uwłaczająca, upokarzająca. To wszystko jest trudne do zdefiniowania - zauważył ekspert Ordo Iuris. - To nie są postulaty. To jest prawo, które przekuwa się w konkretne roszczenia i konkretne decyzje sędziów polskich sądów. Prawo, które w końcu znajduje swój finał na sali sądowej - wyjaśnia Kwaśniewski i apeluje „w chwili, w której mamy zamiar, na podstawie tej definicji, oddać sądom władzę nad wolnością wypowiedzi i nad wolnością mediów, należało by się wstrzymać i zastanowić”.

Proponowana ustawa, zakazuje bowiem zawierania w mediach treści, które generują atmosferę zastraszającą, wrogą, poniżającą, upokarzającą lub uwłaczającą. Uderza to w podstawy demokracji. W tym kontekście adwokat przypomniał, że w państwie demokratycznym „każdy ma prawo do wolności wyrażania opinii/poglądów [do wolności wypowiedzi]. Prawo to, obejmuje wolność do posiadania poglądów oraz otrzymywania [pozyskiwania], i przekazywania lub rozpowszechniania informacji i idei bez ingerencji władz publicznych i bez względu na granice państwowe”. Widzimy więc jasno, że proponowana inicjatywa w sposób fundamentalny uderza w wolność wypowiedzi. Wprowadza mechanizm, który za pomocą cenzury prewencyjnej doprowadzi do wyciszenia debaty publicznej i zepchnięcia jej poza mainstream.

Kolejnymi kierunkami proponowanych zmian są nowe formy dyskryminacji przez asocjację i asumpcję - kategorie nieznane wcześniej polskiemu prawu. Dyskryminować przez asocjację możemy molestując kogoś, wytwarzając wobec niego wrogą atmosferę z uwagi na to, że powiążemy go z jakimś zjawiskiem, z jedną z zakazanych cech. Należy przy tym zwrócić uwagę, że lewicowi politycy aśnie otworzyli zakres zakazanych cech. Teraz możemy je generować na potrzeby każdego postępowania, np. możemy stwierdzić, że zakazaną cechą jest wzrost. Dyskryminacja przez asumpcję polega na przypisaniu komuś pewnej cechy, która stanowi pewną przesłankę dyskryminacyjną.

- To wszystko, jteraz, jest bardzo skomplikowane, a kiedy dotrzemy z tymi sprawami na sale sądowe, wówczas sędziowie, pełnomocnicy i strony pogubią się w tym jeszcze bardziej - ostrzega Kwaśniewski. Zdaniem eksperta Ordo Iuris nie są to przepisy, które pozwalają na wygenerowanie norm, a następnie wygenerowanie roszczeń i uregulowanie relacji międzyludzkich w sposób jasny, klarowny i precyzyjny. Co więcej, to nie są normy, które pozwolą osobom dyskryminowanym na sięganie po odpowiednie roszczenia w celu ochrony ich sytuacji w relacjach międzyludzkich. - Te normy, są tak de facto stworzone dla osób prawnych i organizacji, ponieważ ustawa [w sposób całkowicie nieznany systemowi polskiego prawa] stwierdza, że możemy molestować osobę prawną czy organizację. Oznacza to, że np. możemy molestować organizację, która reprezentuje sobą jakąś cechę dyskryminowaną albo organizację, która poprzez asocjację zostanie uznana za nosiciela cechy dyskryminowanej, a więc organizację zrzeszającą np. osoby niskie, otyłe, homoseksualne, kobiety, mężczyzn itp. Te organizacje będą mogły w imieniu reprezentowanych grup generować postępowania z molestowania i dyskryminacji. Daje to ogromne możliwości wszelkim mniejszościom. Przeciwko mediom oraz dziennikarzom, którzy dopuszczą się „molestowania” w tym nowym zakresie, będą mogły być skierowane roszczenia finansowe, m.in. o odszkodowanie i zadośćuczynienie - przestrzega prawnik.

I dodaje, że kara, która spotka nadawcę czy dziennikarza nie będzie zgodna z polską doktryną prawa cywilnego, która mówi przede wszystkim o kompensacyjnej funkcji zadość uczynienia. Kara zgodnie z nową ustawą, ma być przede wszystkim dolegliwa. W przypadku nadawców przesłanka dolegliwa oznacza proporcjonalność do ich obrotów. Kary bęwięc monstrualne, co skutecznie zamknie usta. Cżar dowodzenia nie spoczywa na tym, kto uważa że została naruszona jego godność. Aby zwolnić się z odpowiedzialności, to dziennikarz lub redakcja będą zmuszeni do udowodnienia, że nie molestowali osoby lub organizacji które im to zarzucają. Powyższe propozycje zmian w polskim prawie wyraźnie wskazują, że nadawcy będą mieli związane ręce.

Dyrektor Centrum Prawnego Ordo Iuris dr hab. Aleksander Stępkowski, przedstawiając aktualny stan prac nad ustawą antydyskryminacyjną wyraził obawę, że proponowane zmiany przejdą przez Sejm, który już dwukrotnie wypowiedział się pozytywnie w tej sprawie - w pierwszym czytaniu projektu oraz na forum Komisji Polityki Społecznej i Rodziny. Wychodzi więc na to, że politycy SLD i Ruchu Palikota, pod przykrywką nowelizacji Ustawy o wdrożeniu niektórych przepisów UE w zakresie równego traktowania, zgotują Polsce faktyczną homodyktaturę. Dlatego, każdego kto chce żyć w wolnej Polsce, zachęcam do podpisania protestu na stronie www.stopdyktaturze.pl.

Agnieszka Piwar, Katolickie Stowarzyszenie Dziennikarzy [X.13.891]

#      #      #      #      #      #

No cóż nic dodać nic ująć. Ale, aby uzmysłowić czytelnikom skąd to „świństwo” wypływa, otóż warto spojrzeć na pochodzenie elit wszystkich funkcjonujących partii w Polsce. I to, powinno każdemu uzmysłowić że to nie jest zwykły przypadek że partie idą w złym kierunku. Jeśli się przyjrzymy bliżej, to okazuje się, że każda partia jest sterowana przez ukrytych żydów-syjonistów, którzy zakorzenili się na dobre w każdej partii pod sztandarem „patrioty-Polaka”, ale realizują cele syjonistyczne, czyli plany nowego żydowskiego porządku świata, a dewiacje i kosmiczne prawa, które serwują narodom, są dla nich ważnym czynnikiem w demoralizacji i zastraszaniu społeczeństw. Po drugie, jest to ich aściwa kultura, z którą do tej pory, się ukrywali, a z chwilą gdy poczuli siłę, tzn. że mają już [nieoficjalną wprawdzie] władzę nad światem wyszli z tym na zewnątrz i oficjalnie manifestują swoje zboczenia i narzucają takie prawa, które niszczą dane narody.

Jak niektórzy powiadają, że jest to „obca cywilizacja na naszej planecie, nie mająca nic wspólnego z innymi cywilizacjami zamieszkującymi nasz glob”. Obserwując ich zachowanie i metody działania, od początku ich istnienia, patrząc i mając na uwadze słowa Chrystusa: „po owocach ich poznacie”, przyznać trzeba, iż owoce ich są bardzo parszywe, a to z kolei skłania do przypuszczenia, że coś na rzeczy jest z tą ich cywilizacją. Myślę że czas zweryfikuje te przypuszczenia.

St. Fiut  

Tematy  w dziale dla inteligentnych:  
ARTYKUŁY - do przemyślenia z cyklu: POLITYKA - PIENIĄDZ - WŁADZA

Polecam sprawy poruszane w działach:
 SĄDY   PROKURATURA  ADWOKATURA
 POLITYKA  PRAWO  INTERWENCJE - sprawy czytelników  

"AFERY PRAWA" 
 
Niezależne Czasopismo Internetowe www.aferyprawa.com
  redagowane przez dziennikarzy AP i sympatyków z całego świata których celem jest PRAWO, PRAWDA SPRAWIEDLIWOŚĆ DOSTĘP DO INFORMACJI ORAZ DOBRO CZŁOWIEKA

    uwagi i wnioski proszę wysyłać na adres: afery@poczta.fm  - Polska
aferyprawa@gmail.com 
Dziękujemy za przysłane teksty opinie i informacje. 

WSZYSTKICH INFORMUJĘ ŻE WOLNOŚĆ WYPOWIEDZI I SWOBODA WYRAŻANIA SWOICH POGLĄDÓW JEST ZAGWARANTOWANA ART 54 KONSTYTUCJI RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ.

Komentarze internautów:

Komentowanie nie jest już możliwe.

~zaduma
04-03-2014 / 19:18
Jak widać niejaki kwach vel stolzman ksywa "pijaczyna" usilnie pracuje w uni z innymi żydłakami (mosze kantor) nad przepisami dot.równości a ich hasło!!! "Nie ma tolerancji dla nietolerancji" no a reszty się domyślamy i te żydowskie plugawe ryje! Strona angielskiego blogera-można użyć translatora endzog.wordpress.com/?s=kwasniewski&searchsubmit=Find+%C2%BB
~Gość
03-01-2014 / 13:22
Prokuratura Rejonowa Łódź-Polesie podjęła decyzję o odmowie wszczęcia postępowania, dotyczącego przestępstw o charakterze seksualnym, jakich rzekomo dopuścić się miał jeden z duchownych z Piotrkowa Trybunalskiego. Poinformował o tym we wtorek PAP rzecznik Prokuratury Okręgowej w Łodzi Krzysztof Kopania. Jeden z wątków w sprawie ks. Ireneusza Bochyńskiego przekazali w połowie grudnia do łódzkiej prokuratury śledczy z Piotrkowa Trybunalskiego, którzy prowadzili czynności sprawdzające po wywiadzie na temat pedofilii, jakiego duchowny udzielił lokalnemu tygodnikowi. Według prokuratury z treści artykułu wynikało, że ksiądz może mieć informacje o konkretnych przypadkach kontaktów seksualnych osób dorosłych z osobami poniżej 15. roku życia. Jak wyjaśnił wcześniej rzecznik Prokuratury Okręgowej w Piotrkowie Trybunalskim Witold Błaszczyk, sprawa trafiła do Łodzi, ponieważ piotrkowscy prokuratorzy nie znaleźli żadnych dowodów ani poszlak potwierdzających, że tego rodzaju zabronione czyny miały miejsce na terenie Piotrkowa. "Ale jeśli jakieś czyny tego rodzaju miały miejsce, to miały one miejsce na terenie Łodzi, konkretnie na terenie dzielnicy Polesie, kiedy to duchowny pracował w jednej z tamtejszych parafii" – mówił w połowie grudnia Błaszczyk. Zaznaczył jednak wyraźnie, że piotrkowscy śledczy "nie przesądzają, czy miały one miejsce, czy nie". Ustalono, że w 1999 roku łódzka prokuratura prowadziła już postępowanie przygotowawcze wobec duchownego, a dotyczyło ono „innych czynności seksualnych”, jakich miał dopuścić się wówczas wobec 16-latka, a więc nie "pedofilii". Zostało ono jednakże prawomocnie umorzone. We wtorek Kopania poinformował, że aktualnie postępowanie nie mogło zostać wszczęte z uwagi na upływ okresu przedawnienia. "Badany czyn w 1999 r. zagrożony był bowiem niższą niż obecnie karą, tj. karą pozbawienia wolności do lat 5 – co ma wpływ na termin przedawnienia karalności" – powiedział. W wywiadzie dla tygodnika "Tydzień Trybunalski" ksiądz pytany m.in. o to, czy dorosły człowiek może powiedzieć, że ma problem, bo dzieci go prowokują, odpowiedział: "trzeba by porozmawiać z ludźmi, którzy w życiu tego doświadczyli". "Nie wiem, o jakim czasie bycia dzieckiem mówimy, bo jeżeli mówimy o dziecku 3-letnim (bo i takie przypadki pedofilii miały miejsce), to dotyczyły one rodzin, bo pod ich ścisłą opieką znajduje się wtedy dziecko. Ale mamy i dzieci 10-letnie, trochę starsze i znam przypadki, gdzie ich życie intymne potrzebowało wcześniejszego zaspokojenia. Same dzieci wchodziły do łóżek dorosłych, chcąc być spełnionym. I to był wybór dziecka" - mówił. W związku z wywiadem piotrkowska prokuratura wszczęła czynności sprawdzające. Przesłuchano duchownego w charakterze świadka. Odpowiedział on na kilka pytań, na inne nie udzielił odpowiedzi, powołując się na prawo kanoniczne zakazujące udzielania informacji o faktach, o których dowiedział się podczas spowiedzi. W charakterze świadka przesłuchano również posłankę PO Elżbietę Radziszewską. Przesłuchanie parlamentarzystki to konsekwencja jej wypowiedzi w mediach. W jednym z programów telewizyjnych mówiła, że docierały do niej sygnały, iż duchowny sam dopuszczał się czynów pedofilskich. (PAP)
~pietia goras
23-12-2013 / 12:10
*** NAZIZM po POLSKU (Bezprawie + Siła) > Polska klasyka ... brak prawno-kryminalistycznego rozpoznania sprawy ... PROFILAKTYKA w kierunku ŁAMANIA RACJI STANU Postanowień Konstytucji Rzeczpospolitej Polski połączone z ŁAMANIEM Praw Człowieka ... Wydarzenia na SZKODĘ wójta UG Nozdrzca p. Antoni GROMALA stanowią wydarzenia o charakterze polityczno-kryminalnym ... wójtowi konkurencja .... ZGOTOWAŁA NIEpospolitą PROWOKACJĘ ... *** Komu zależało na utrąceniu wójta ?! na to pytanie winni odpowiedzieć kolesie TOMKA z CBA ... a prokuratura i prokuratorzy ... kury im macać TOGOWYM PARANOIKOM ... siedzą w koncie chleją wódę (PPR Jerzy SEJCHTA - PR Szczecinek - Szef ... PPR Liliana Czuchryta - PR Koszalin) trzepią proncie ... zdegenerowani i zdemoralizowani posiadaniem w "DAROWIŹNIE" Immunitetów & NIEzawisłości >> do potęgi n-tej ... pozbawieni logiki rozumowania, zasad etyczno-moralnych ... zlasowane mózgi od wódy ... pospolita kupa gnoju ... ale za to czyn ... NIE zabroniony (prokurator) .... społecznie -znikoma szkodliwość (sędzia) ... ale zaistniał !! na przesłankach KORUPCJI w trybie art. 231 kk w zw. INNE > patrz : uchwała Sądu Najwyższego Znamiona KORUPCJI: czyny zdefiniowane w art. 231 kk: z 24 stycznia 2013 r., sygn. akt I KZP 24/12. CURIOZUM stanowią działania CBA >>> raptem w roku 2012 agenci CBA ujawnili i sformalizowali na terytorium Rzeczpospolitej Polski raptem aż ... cztery przypadki KORUPCJI ... LULJA PICERA ... "0" no cóż ... zabrakło TOMKA ... ten TO potrafił ... NIE chciał ale musiał ... na całego wpadł w SEJMIE ... bo się przejęzyczył ... NEMO est SUPRA Leges ...
~rick
18-12-2013 / 00:15
*** Czy na pewno prawo stalinowskie ?! BEZPRAWIE + Siła = N A Z I Z M ... w Koszalinie N A Z I Z M przejawia się wykładnią bełkotu TOGOWEJ dziczy magistrów prawa szumnie zwących się prokuratorami i sędziami ...wg promotora SSR Małgorzata WIŚNIEWSKA (aktualnie Prezes Sądu Rejonowego w Koszalinie) ... głoszącej do OFIAR PRZEMOCY **Jerzego Bylickiego >> nałogowego alkoholika (ALK. 16/96 SR K-lin) z objawami schizofrenii maniakalnej & seksualnego zboczeńca (zoo i pedofil ..) KONFABULACJE insynuacji urojeń własnych .... Wiśniewska głosiła w swych publikacjach procesowego awanturnictwa cit. " ... kurator, prokurator, sędzia może mówić , robić i pisać co chce ..." czyli STANDARDOWE widzimisię TOGOWEJ HOŁOTY uzbrojonej w IMMUNITETY ... HOŁOTY pozbawionej zasad etyczno-moralnych oraz logiki rozumowania ... PREFERUJĄCEJ procesową ślizgawkę , fałszowanie protokółów sądowych niszczenie materiału dowodowego ... lecz NIE dowodzenie i dochodzenie prawdy materialnej metodami prawno kryminalistycznymi ... Podstawę TAKTYKI i STRATEGII postępowania procesowego wg takiej filozofii TOGOWCÓW stanowi ich NIEpoczytalność umysłowa - TOGOWI PARANOICY ... wynikająca z posiadania schizofrenii maniakalnej jednostki chorobowej zakłócającej funkcjonowanie sfery świadomościowej w przekonaniu utożsamiania się TOGOWCÓW w osobniczych KATEGORIACH jako właściwościach NADLUDZI w trybie NAZISTOWSKIEJ doktryny ... "GOTT mit uns" TOGOWA HOŁOTA ... zdemoralizowana dzicz magistrów prawa ... nadętych jak HIMALAJE gówniarzy ... zgraja niepoczytalnych umysłowo - paranoików ... ubzdurała sobie, że będą bez końca ... w nieskończoność poniewierać, szastać ludzkim życiem , Godnością i Honorem ... będą bezkarni ... a posady, które służbowo obsadzają ... funkcjonując jako prywatny biznes pod państwowym szyldem w resorcie sprawiedliwości ... pecunio non olet ... i TAK pod Szyldem Wolnej, Niepodległej i Demokratycznej Rzeczpospolitej Polski odbywają się pospolite przestępstwa kryminalne, grabież i MORDOWANIE Obywateli ZORGANIZOWANE w ciągłości przez urzędy, instytucje, organa ścigania i wymiar sprawiedliwości... pod osłoną pseudo patriotycznego bełkotu trybem HIPOKRYZJI Prezydenta Bronisława KOMOROWSKIEGO ... cit. "Przezwyciężyliśmy ciężki czas ... podły czas ..." przy RÓWNOLEGŁYM wtórze bełkotu o "Zielonej Wyspie" i innych urojeniach insynuacji własnych kolesia po fachu ... kłamcy, oszusta, złodzieja i błazna imieniem : Donald TUSK, który zarządza przestępczością zorganizowaną państwowej administracji STRUKTUR państwowości RP ...
~patriota
19-11-2013 / 22:23
Sonda CBOS - Sejm nie ma autorytetu, nie działa dla dobra Polski, pracuje opieszale, zajmuje się nieistotnymi sprawami i podejmuje złe decyzje - to opinia większości Polaków, która wyłania się z najnowszego sondażu CBOS dotyczącego działalności Sejmu. W piątek minie połowa jego kadencji Aż 71 proc. z nas negatywnie ocenia pracę obecnego Sejmu, pozytywnych odpowiedzi udzieliło jedynie 13 proc. badanych. Złe zdanie mamy też o poszczególnych aspektach jego działania. I tak 85 proc. badanych uważa, że Sejm ma niewielki społeczny autorytet (przeciwnego zdania jest 5 proc.). Zdaniem 82 proc. z nas posłowie działają dla dobra partii i polityków, a nie dla dobra Polski (tylko 8 proc. wskazań). Dodatkowo jesteśmy przekonani o opieszałości Sejmu (80 proc.), poświęcaniu w nim uwagi przede wszystkim nieistotnym sprawom (72 proc.) i podejmowaniu złych decyzji (65 proc.). Jak zauważają badacze, opinie na ten temat w dużej mierze zależą od sympatii politycznych ankietowanych. Wyborcy PO zdecydowanie lepiej oceniają Sejm niż osoby popierające inne partie. Najbardziej krytyczni w swoich ocenach są wyborcy PiS i ci, którzy nie zamierzają brać udziału w wyborach. Czy Sejm rozwiązał ważne spraw Polski? Jedynie 3 proc. badanych jest takiego zdania, 43 proc. uważa, że nie zrobił praktycznie nic, a 7 proc., że jego działalność jest szkodliwa dla kraju. Pozostali twierdzą, że posłowie sporo zrobili dobrego, ale równocześnie zaniedbali wiele spraw. Nie mamy też dobrego zdania o kompetencjach posłów. Aż 54 proc. badanych jest zdania, że tylko nieliczni nadają się do zasiadania w Sejmie, 31 proc. uważa, że odpowiednie kompetencje ma mniej niż połowa posłów. Jedynie 5 proc. osób powiedziało, że większość posłów jest merytorycznie przygotowana do stanowienia prawa. Co więcej, nie czujemy, by nasze poglądy i postawy były szczególnie reprezentowane na Wiejskiej: 63 proc. ankietowanych uważa, że tylko niektórzy posłowie myślą podobnie o polskich sprawach jak oni, a 21 proc. nie czuje się wcale reprezentowana w Sejmie. - Od wielu lat Polacy krytycznie postrzegają działalność Sejmu, a jego obecne oceny w połowie kadencji potwierdzają brak zaufania do tej instytucji. Obecny Sejm ma podobną liczbę zwolenników i przeciwników jak jego poprzednik w połowie kadencji, w podobny sposób postrzegane są też efekty prac obu parlamentów oraz ich społeczna reprezentatywność. Wyraźnie gorzej natomiast oceniane jest przygotowanie merytoryczne posłów, ich kompetencje i umiejętności - pod tym względem Sejm VII kadencji oceniany jest bardziej krytycznie niż jego poprzednik - komentuje Małgorzata Omyła-Rudzka z CBOS.