Imieniny:

AferyPrawa.com

Redaktor Zdzisław Raczkowski ujawnia niekompetencje funkcjonariuszy władzy...
http://Jooble.org
Najczęściej czytane:
Najczęściej komentowane:





Pogoda
Money.pl - Kliknij po więcej
19 listopada 2019
Źródło: MeteoGroup
Polskie prawo czy polskie prawie! Barwy Bezprawia

opublikowano: 26-10-2010

POLITYKA Z PREMIEREM TUSKIEM W TLE - lutowy cykl Filip Stankiewicz

Premier wypadł przed komisją doskonale. Niczego jednak nie wyjaśnił. Naprawdę ważne były dwie wypowiedzi Donalda Tuska. Dotyczą spotkania z 19 sierpnia 2009 r. z Mirosławem Drzewieckim oraz 26 sierpnia 2009 r. ze Zbigniewem Chlebowskim. Na obu premier wypytywał o przebieg prac nad ustawą hazardową i zaangażowanie w nią tych polityków. Tusk przyznał, że nigdy wcześniej nie odbywał takich rozmów na temat żadnej ustawy.
Wniosek jest jeden: Drzewiecki i Chlebowski mieli prawo czuć się zaniepokojeni. Szczególnie Chlebowski. Znając brutalność, z jaką Tusk zwykle traktował nielubianego przez siebie Chlebowskiego, można też domniemywać, że nie było to delikatne i dyskretne wypytywanie. Pytany o śledztwo w Rzeszowie przeciw Kamińskiemu i o naciski na prowadzącego je prokuratora Olewińskiego premier mówił, że kazał sprawdzić tę sprawę przełożonemu prokuratora, czyli ówczesnemu ministrowi sprawiedliwości Andrzejowi Czumie. Wtedy okazało się, że Olewiński nie skarży się już na naciski. Wydał nawet oświadczenie, że do niczego takiego nie doszło.
Zdaniem Tuska wszystko więc było w porządku. Ale premier nie dodał, że prokuratura to struktura ściśle hierarchiczna, gdzie minister mógł "wytłumaczyć" podległemu prokuratorowi, że nie powinien robić tyle kłopotu. Tusk nie dodał też - lub nie wiedział o tym - że dziennikarze dotarli do innych prokuratorów, którym Olewiński mówił o naciskach i wymuszaniu na nim przedstawienia Kamińskiemu zarzutów. Czy Tusk naprawdę uważa, że sprawa jest czysta i czy zrobił to co powinien? Może takich niedopowiedzeń w zeznaniach premiera jest więcej?

Donald Tusk popełnił grzech zaniechania, lekkomyślności i lekkoduchostwa. Tak działania premiera w sprawie afery hazardowej ocenia poseł Lewicy Bartosz Arłukowicz. To łagodna ocena, bo zakłada dobrą wolę Tuska, ale i tak nie zdejmuje z premiera odpowiedzialności karnej za dokonanie przecieku.


Zbigniew Wassermann przed przesłuchaniem Donalda Tuska. Nie może być tak, że ktoś sobie robi komedię z komisji. Premier śmieje się nam w twarz. Mówi: ja nie muszę się przygotowywać, niech się lepiej przygotuje komisja. Może sobie tak mówić, bo wie, że komisja nadal nie dysponuje wszystkimi materiałami niezbędnymi do wyjaśnienia sprawy. Pomimo tego komisja śledcza przyłapała przesłuchiwanego dzień później premiera na kłamstwach i nieścisłościach.

Zeznania króla hazardu Sobiesiaka w prokuraturze różnią się od tego, co politycy PO powiedzieli komisji. To Marcin Rosół, były szef gabinetu ministra Drzewieckiego, wyłania się z zeznań Sobiesiaka jako możliwe źródło przecieku o akcji CBA. W czasie spotkania w sierpniu 2009 Marcin Rosół zasugerował córce Sobiesiaka, że ponieważ są donosy na jej ojca to lepiej, żeby nie startowała. Sobiesiak już następnego dnia rano po spotkaniu z córką mówił, że tropi go KGB, CBA. Nagle zmienił też telefon, pozyskał nowy numer. Skąd Rosół wiedział o zainteresowaniu Sobiesiakiem? Druga poważna rozbieżność to długość i zażyłość w kontaktach podejrzanego biznesmena z politykami PO. Sobiesiak zeznał "Drzewiecki, Chlebowski i Schetyna byli moimi kolegami, znam Drzewieckiego i Schetynę od około 20 lat". Tymczasem politycy PO mówili pod przysięgą o znacznie krótszej znajomości.

Głosowanie senatorów nad immunitetem kolegi, przyłapanego na wciąganiu przez nos "sproszkowanego lekarstwa" zapewne mało kto uzna za najważniejsze wydarzenie tygodnia. Nie do końca słusznie. Może nie jest ono brzemienne w skutki, ale bardzo, bardzo znacząco pokazuje tym, którzy mieli może jakieś złudzenia, w jakim kraju żyjemy. Senatorowie obronili koledze siedzenie właściwie nie siląc się na zachowanie jakichś pozorów - bo co to niby znaczy, że "wniosek prokuratury" jest przedwczesny? Wina Piesiewicza jest oczywista - wciągał i dawał wciągać innym. Może to i głupie prawo, ale prawo, Senat RP sam je takowym uczynił, i dopóki obowiązuje, powinno obowiązywać wszystkich. Czy można się dziwić senatorom? Nie. Solidarność sitw, podział na naszych i onych, na "lepszych" i na plebs to przecież podstawa ustroju III RP. Na dobrą sprawę w tym podziale zakorzenione są wszystkie tutejsze spory, nawet te o historię - przecież Lepsi doskonale od zawsze wiedzieli o "Bolku", ale uważają, że ta wiedza powinna być zastrzeżona dla ludzi odpowiedzialnych, mądrych, bo zwykłe Polactwo potrzebuje nieskazitelnego bohatera, prawda mogłaby mu zaszkodzić.
A czymże jest panująca nam Platforma? Partią polityczną? Bez żartów, nie ma takiej partii, która może swobodnie oferować miejsca u siebie i Krzaklewskiemu, i Cimoszewiczowi, i Mojzesowiczowi. Mamy do czynienia z federacją jednoczącą interesy rozmaitych sitw, od lokalnych klik z małych dolnośląskich miasteczek, po te najpotężniejsze - zjednoczoną przeciwko partii innego typu, neo-sanacyjnej, która postawiła grać na "gniew ludu" i tym samym stała się dla sitw śmiertelnym zagrożeniem. Sitwy się na razie bronią, bo zdołały zaoferować "ludowi" coś lepszego, niż symboliczny odwet na "łże-elitach", który oferowali Kaczyńscy. Sitwy zaproponowały symboliczne dołączenie do owych łże-elit, i to bardzo proste oraz tanie - wystarczy wraz ze wszystkimi "ludźmi na pewnym poziomie" rechotać z dowcipów o "kurduplach" i wielbić Ukochanego Przywódcę, żeby czuć się częścią elity, jednym z Lepszych. To oczywiście fałszywy pieniądz, ale do kupowania frajerów wystarczy. Informacja. Klub PO 57 senatorów, Klub PiS 38 senatorów. W tajnym głosowaniu przeciwko wnioskowi prokuratury o pociągnięcie senatora do odpowiedzialności karnej głosowało 50 senatorów, za było 31 senatorów, a 6 wstrzymało się od głosu.


Zeznanie szefa klubu PO Grzegorza Schetyny nie trzyma się kupy. Konkretne kwestie w krótkiej relacji wideo, komentarzu Zbigniewa Wassermanna.

Dla obrońców Jaruzelskiego film "Towarzysz generał" okazał się nie do przyjęcia ze względu na fakt, że jest "pisowski" i pokazała go "pisowska telewizja", ze względu na to, kto go nakręcił i kto się w nim wypowiada.
Fakty w ocenie filmu i Jaruzelskiego okazały się nie mieć znaczenia, a rzeczowa dyskusja - niemożliwa. Film tymczasem jest bardzo dobry i zarzut "jednostronności" jest tu pozbawiony sensu. Czy ktoś pamięta jeszcze sławny, nagradzany, podawany za wzór film "zwyczajny faszyzm"? Czyż nie był jednostronny? A może ktoś zna jakiś inny film o faszyzmie, który by nie był jednostronny, który by wypośrodkowywał racje Hitlera i jego ofiar? Któryby należycie równoważyły oceany niuansami działalności fuhrera i "procesem historycznym i międzynarodowym", który go stworzył?
Jak można stworzyć niejednostronny film o zjawiskach takich, jak narodowy socjalizm czy komunizm, i postaciach dyktatorów, zdrajców, zbrodniarzy? Polecam cały tekst Pana Rafała Ziemkiewicza.

Axel Springer Polska, dawny wydawca "Dziennika", przeprosił TVP za artykuły, w których zarzucano, że w spółce dochodziło do korumpowania dziennikarzy poprzez wyższe wycenianie materiałów nieprzychylnych wobec PO. Wcześniej gazeta publikowała też przeprosiny wobec b. wiceszefowej Agencji Informacji TVP Patrycji Koteckiej, której zarzuty dotyczyły bezpośrednio. Przeprosiny te były wynikiem procesu, który Kotecka wytoczyła gazecie.

Prof. Wawrzyniec Konarski ocenia, że wypowiedzi Tuska i Komorowskiego o urzędzie prezydenta są głupie, nierozważne. Obaj panowie nie mają świadomości, jak negatywny wpływ na ich pozycję jako polityków i postrzeganie całej Platformy, może mieć lekceważenie tak istotnego społecznie symbolu, jakim jest prezydentura. Donald Tusk ogłaszając swoją decyzję mówił o złotej klatce, o utracie "zaszczytu, żyrandola, pałacu i weta". Bronisław Komorowski stwierdził z kolei, że "w różnych klatkach siedział i w więzieniu na Rakowieckiej, i w obozach internowania", więc złota klatka mu nie straszna.

Wybory w 2007 roku PO wygrała między innymi dzięki dziesięciu prostym hasłom, zapowiadającym cud gospodarczy i powszechny dobrobyt. (Z tego planu zrealizowano wyłącznie jeden - wyjście z Iraku).Expose Tuska było najdłuższe w historii 20 lat wolnej Polski i zawierało kilkadziesiąt nowych obietnic. Po stu dniach rządów PO zamiast podsumowania zaproponowała plan na 300, 100 i 3000 dni rządów Tuska. (Z tamtych zapowiedzi również zrealizowano wyłącznie jeden punkt czyli wysłanie
sześciolatków do szkół). Zamiast rozliczenia realizacji planu 300 dni rządu, Donald Tusk rzucił zapowiedź wejścia do strefy Euro w 2012. W kwietniu 2009 PO świętowała 500 dni rządów i chciała zorganizować 500 spotkań z wyborcami, by pochwalić się sukcesami. Ale głównym tematem tych spotkań był zaprezentowany wiosną (bardzo chwalony skądinąd) raport Polska 2030 - czyli scenariusz rozwoju Rzeczpospolitej na kolejne dwie dekady. Dwulecie rządu Donald Tusk uczcił konferencją, na której zapowiedział konieczność zmiany konstytucji.

Tusk nie kandyduje na prezydenta. Lider PO argumentuje to mówiąc, że prawdziwa władza jest w rządzie, a nie w kancelarii prezydenta. Jest to oczywiście prawda, szkoda tylko, że odkrył to dopiero po tylu latach.
Ponad dwa lata sprawowania funkcji premiera spędził na nic nie robieniu, w czym jak wiadomo nasz premier nie ma sobie równych. Nic nie robił i teraz postanowił nic nie robić dalej. Lepiej dla Polski byłoby jednak, gdyby nic nie robił jako prezydent. W aktualnym systemie ustrojowym III RP ta funkcja jest wręcz do tego przeznaczona. Premier odkrył, że rządzi i od razu postanowił zabrać się do działania. Ogłosił plan. Otwieram, więc dzisiaj zielone strony Rzeczpospolitej, aby zorientować się w temacie i co widzę? Cytat dnia: Mój rząd jest od tego, aby oszczędzać każdą złotówkę. Nie można żyć ponad stan, trzeba wydawać tylko tyle, ile się wypracowało. W takim razie ma pytanie. Kto odpowiada za budżet z rekordowym deficytem? No, kto? Wódz. Co za kłamca i oszust! Jak można tak łgać w żywe oczy?

Polska według internetowej encyklopedii w wersji niemieckiej nie ma dostępu do morza. Czy władze Polski mogą i zechcą coś z tym zrobić?

Niemiecki Federalny Urząd Żeglugi i Hydrografii (BSH) wydał zezwolenie na położenie gazociągu, natomiast zakwestionował budowę polskiego Gazoportu. Dość zdumiewająca to praktyka. Może w jej kontekście warto ocenić raz jeszcze nasze ekstazy związane z traktatem lizbońskim. CZY RZĄD TUSKA PRZECIWDZIAŁA WROGIM DZIAŁANIOM WOBEC POWSTAJĄCEGO GAZOPORTU?



Posłowie PiS wezwali rząd Donalda Tuska, żeby odwołał się od decyzji niemieckiego Urzędu Żeglugi i Hydrografii (BSH), który zezwolił na budowę Gazociągu Północnego. Ich zdaniem inwestycja zablokuje dostęp do portów w Świnoujściu i Szczecinie dla większych statków, które nie będą w stanie przepłynąć nad rurą. To zagraża dostawom do projektowanego gazoportu. Z punktu widzenia Polski to jest klęska polityki energetycznej. Dyplomacja polska nie była w stanie przeciwdziałać tej inwestycji - powiedziała podczas konferencji prasowej w sejmie szefowa klubu PiS Grażyna Gęsicka. Posłanka wezwała rząd, żeby również zwrócił się do strony niemieckiej, o przedstawienie Polsce pełnej dokumentacji technicznej związanej z budową gazociągu. Europoseł PiS Marek Gróbarczyk stwierdził, że rura Gazociągu Północnego zagraża nie tylko dostawom do gazoportu, ale i uniemożliwi rozwój portom w Świnoujściu i Szczecinie, które nie będą mogły przyjmować żadnych większych statków. Gazociąg
Północny zablokuje także powstanie będącego w fazie planów gazociągu z Danii do Polski, ponieważ konieczność budowy skrzyżowania z Gazociągiem Północnym spowoduje, że inwestycja stanie się nieopłacalna.

Według niemieckich urzędników Pomorze do 1990 leżało w Niemczech. Niektóre landy przyjęły rozwiązanie na skutek którego z meldunków i dowodów osobistych Niemców, urodzonych przed 1990 r. na ziemiach odzyskanych, m.in. na Pomorzu, zniknie informacja, iż pochodzą z zagranicy. Zostanie jedynie nazwa miasta, podobnie jak w przypadku wszystkich innych obywateli Niemiec, urodzonych na terenie tego kraju. Mało tego, uzyskają oni wpis, iż ich miejscem urodzenia były Niemcy.

Nagroda dla Tuska jest jednym z dowodów na ostentacyjne poparcie ze strony dominujących niemieckich gremiów politycznych dla lidera rządzącej w Polsce partii. Za co Tusk dostał nagrodę? "To postać symbolizująca przezwyciężenie nacjonalistycznych tendencji, które znowu pojawiły się przede wszystkim w Europie Wschodniej". Ta sentencja kapituły chyba najlepiej oddaje jej intencje. Jakie nacjonalistyczne tendencje przełamywał Tusk? Wygrał z PiS-em. A jakie to niebezpieczeństwa reprezentuje z kolei ta partia? W czym przejawia się jej nacjonalizm? Czy może w uznaniu, że UE jest związkiem suwerennych państw? Jeśli postawę taką reprezentuje kanclerz Niemiec - to jest ona rozumna i zasadna. Jeśli polityk polski - to jest to awanturnictwo i nacjonalizm. Jeśli prezydent polski zastanawia się nad podpisaniem lizbońskiego traktatu - to kompromitacja i skandal. Jeśli robią to Niemcy czekając na decyzję swojego Trybunału Konstytucyjnego, który - co więcej - kwestionuje wszelkie obiegowe sądy na temat UE głoszone przez polskie "autorytety" - to jest to roztropny namysł. A jak nazwać te podwójne standardy obowiązujące w polskich "elitach opiniotwórczych", które skazują nas na podrzędność w europejskich relacjach? Kundlizmem?

Posłowie PiS domagają się zdjęcia z gdyńskiego kościoła redemptorystów odsłoniętej w sobotę pamiątkowej tablicy, poświęconej 65. rocznicy zatopienia na Bałtyku przez Rosjan trzech niemieckich statków "Wilhelm Gustloff", "Goya" i "Steuben". Na "Gustloffie" znajdowało się m.in. ponad 900 oficerów i marynarzy, którzy mieli stać się załogą niemieckich okrętów podwodnych U-Boot oraz wielu innych żołnierzy i funkcjonariuszy III Rzeszy. Wejścia na pokład dostąpili ludzie najbardziej zasłużeni dla ustroju. Większość cywilnych ofiar stanowiły osoby, które zajęły wcześniej mieszkania wypędzonych Gdynian i przejęły ich dobytek. Honorowanie w tej sposób niemieckich ofiar wojny świadczy o braku wrażliwości oraz zacieraniu różnic między ofiarą i katem.

Zaproszenie do Katynia Donalda Tuska to ze strony Kremla zabieg, by obniżyć rangę uroczystości jedynie do szczebla premierów. Nikita Pietrow, rosyjski historyk i wiceszef Memoriału dodaje, że dla niego to szyderstwo Kremla. Śledztwo zakończono 6 lat temu, a opinia publiczna w naszych krajach do dzisiaj nie została zapoznana z jego rezultatami.
Ujawniona została tylko część akt. Nie odpowiedziano na podstawowe pytania - jak i kto? Przede wszystkim - kto ponosi odpowiedzialność? Jest to kpina z rosyjskiego prawa.

Wątpliwości związane ze śmiercią dyrektora generalnego kancelarii premiera. Czy mógł być wezwany przed komisję śledczą, czy istnieje list pożegnalny, wreszcie czy osoba tak sprawdzana w związku z dostępem do ściśle tajnych informacji mogła nagle popaść w depresję? Dziwi również niewspółmierność reakcji mediów i władz związana z tą śmiercią, w porównaniu z burzą medialną po domniemanym samobójstwie gangstera Iwana.
Prawie wszyscy roztrząsali publicznie ową śmierć, a w przypadku Grzegorza Michniewicza bardzo zdawkowe informacje, choć z punktu widzenia Państwa Polskiego jest to śmierć wielokrotnie istotniejsza.

Przez sto dni rządów nowy szef CBA Paweł Wojtunik wymienił w centrali i terenie dwie trzecie kadry kierowniczej, a stanowiska dyrektorskie dostali głównie byli policjanci, zwłaszcza z CBŚ. Były szef CBA Mariusz Kamiński powiedział w ubiegłym tygodniu w TVP1, że jego najbliżsi współpracownicy są szykanowani, m.in. notorycznie przesłuchiwani, poddawani badaniom wariograficznym.


Szef ZUS Zbigniew Derdziuk skłamał przed komisją śledczą. Pytanie było niezwiązane ze sprawą, dotyczyło piosenki Kazika Staszewskiego poświęconej Derdziukowi. Konkretnie kwestii czy Kazik złożył propozycję odkupienia pół litra wódki przed rozpoczęciem studenckiego strajku okupacyjnego czy w jego trakcie. Derdziuk mógł nie odpowiadać na to pytanie, a szczególnie nie rozwijać odpowiedzi, ale zrobił to i powinien ponieść karę przewidzianą prawem.

Eureko wywozi miliardy zł, a pracownicy PZU idą na bruk. Eureko po 10 latach od zainwestowania 3 mld zł wywiezie z Polski ponad 20 mld zł, choć uczestnicząc w procesie prywatyzacji PZU parokrotnie rażąco złamała polskie prawo ( dwa najbardziej jaskrawe tego przykłady - inwestor wchodzący do PZU miał być inwestorem branżowym a Eureko takim nie było i akcje miały być kupione za środki własne a zostały z kredytu). Mogło to być podstawą do unieważnienia umowy prywatyzacyjnej bez żadnego odszkodowania. Niestety z nieznanych powodów mimo jednogłośnej uchwały Sejmu zobowiązującej Ministra Skarbu do takich działań nic takiego się nie stało. Wprawdzie w podczas sprawowania funkcji Premiera przez Jarosława Kaczyńskiego taki wniosek został złożony w sądzie przez Ministra Skarbu ale jego następca po zmianie rządu natychmiast go wycofał. Zamiast tego zawarto z Eureko opisane wyżej porozumienie, które rząd Donalda Tuska określił jako niebywały sukces. Ten sukces kosztuje jednak samo PZU kilkanaście miliardów złotych. Jak się można było spodziewać wyprowadzenie tak dużych środków finansowych z PZU, musi spowodować daleko idące konsekwencje dla tej firmy. Nie minęły 2 miesiące i dowiadujemy się, że za ten sukces Ministra Skarbu zapłacą głównie pracownicy PZU. Już w poprzednim roku w ramach zwolnień grupowych odeszło z centrali PZU aż 600 pracowników. Z przyjętego przez PZU i PZU Życie planu restrukturyzacji obydwu spółek na lata 2010-2012 wynika, że zostanie zwolnionych jeszcze ok. 4,5 tys. pracowników a więc blisko 1/3 całej załogi. Gdyby zwalniano aż tylu pracowników w przedsiębiorstwie państwowym, uzasadniano by to istnieniem znacznych przerostów zatrudnienia. Zwolnienie w ciągu 3 lat aż 1/3 załogi w firmie, która od ponad 10 lat jest spółką z dużym udziałem kapitału zagranicznego i była do tej pory zarządzana przez wysokiej klasy menadżerów musi wręcz szokować. Wygląda więc na to, że grupa PZU po zawarciu porozumienia z Eureko i po wyprowadzeniu z tej firmy ogromnych pieniędzy jest wręcz pod ścianą, skoro aż tak chce redukować swoje zatrudnienie. Za wątpliwe sukcesy rządu muszą zapłacić zwykli ludzie .

W internetowych społecznościach wrze. Prawie 80 tysięcy osób podpisało się pod apelem do prezydenta, by zawetował ustawę antyhazardową. Dlaczego? Wszystko przez zapisy rządowego projektu ustawy antyhazardowej, które dają urzędnikom możliwość utrudniania dostępu lub wręcz blokowania tych stron internetowych, które uznają za "niedozwolone". Ma na to pozwolić art. 179a prawa telekomunikacyjnego wprowadzający Rejestr stron i usług niedozwolonych. Zdaniem wielu prawników, pomysły rządowe oznaczają wprowadzenie zakazanej w Polsce cenzury prewencyjnej.http://podziekujpremierowi.pl

Donald Tusk proponując debatę w sprawie cenzury internetu robi ludziom wodę z mózgu. Powinien się po prostu wycofać z tego projektu, ten spóźniony gest wygląda tylko na pretekst do wprowadzenia tej ustawy jako skonsultowanej z wyborcami. Z taką oceną autora tekstu zgodziło się ponad 85% oceniających artykuł.

Reakcje po debacie Tuska z internautami i blogerami. Wielkie media mówią o zwycięstwie, ale to nie jest tak bardzo oczywiste. Padło kilka pozytywnych deklaracji, ale ogólnie internauci są dość krytyczni. Co prawda po usłyszeniu argumentów wykazujących mizerny poziom rządowych ekspertów premier zmiękł, ale to może być tylko krótkotrwałe i taktyczne posunięcie.

Ogłoszony w styczniu 2010 rządowy plan dotyczący finansów publicznych nie był zatwierdzany przez rząd. Według wicepremiera Pawlaka nie ma żadnego oficjalnego planu. Jak dodaje, on sam nic podobnego nie widział na oczy. Rzecznik rządu Paweł Graś przyznał, iż plan konsolidacji i rozwoju finansów publicznych nie jest rządowym dokumentem, a jedynie propozycjami do dyskusji.

Większość ekspertów krytykuje program przedstawiony przez część rządu. Propozycje są ogólnikowe, niewystarczające, wiele z nich padło już na początku rządów Tuska. Czas realizacji części działań nie został określony lub wykracza poza obecną kadencję rządu.

Postawieniem zarzutów może niedługo zakończyć się śledztwo prowadzone przez IPN w sprawie zabójstwa przez bezpiekę ks. Stanisława Suchowolca, kapelana białostockiej "Solidarności". Jest ono jednym z elementów szerokiego śledztwa w sprawie funkcjonowania w resorcie spraw wewnętrznych PRL w latach 1956-1989 związku przestępczego działającego przeciwko opozycjonistom i duchownym. Całe to postępowanie obejmuje aktualnie 48 zdarzeń, w tym zabójstwa księży i działaczy opozycji demokratycznej.


Relacja z przesłuchania Mirosława Drzewieckiego. Były minister sportu idzie w zaparte, podobnie jak wcześniej Zbigniew Chlebowski. Niewiele pamięta, niewiele widział, podpisywał dokumenty, których nie czytał. Nie widzi, kto do niego dzwoni na komórkę, nie bardzo zna pana Sobiesiaka. Co prawda ten bywa u niego w domu, ale nie znają się. To wszystko nabiera takiego kuriozalnego obrotu, takiej kuriozalnej formy. Drzewiecki uzyskał z rządu dokumenty, których nie otrzymała komisja śledcza - sprawa będzie wyjaśniana. Ciekawa jest informacja, że w przeddzień przesłuchania Drzewiecki spotkał się ze Schetyną i Ćwiąkalskim.

Rezygnacja Mirosława Drzewieckiego z dopłat od automatów została zaakceptowana przez Ministerstwo Finansów - dowiedziały się Wiadomości TVP1. Do tej pory rządowi urzędnicy tłumaczyli, że pismo ministra sportu nie miało wpływu na kształt ustawy, bo Drzewiecki się z niego wycofał. Czy za wprowadzanie w błąd opinii publicznej polecą głowy w Ministerstwie Finansów?

Sejmowi śledczy mają zeznania, które zaprzeczają słowom Mirosława Drzewieckiego. Według nich kluczowe pismo w aferze hazardowej, w którym minister sportu rezygnuje z dopłat nie powstało w wyniku błędu urzędniczego. A tak to tłumaczył na komisji śledczej Drzewiecki. Zupełnie co innego miał zeznać w Prokuraturze Okręgowej w Warszawie Dyrektor Departamentu Prawno-Kontrolnego Ministerstwa Sportu Rafał Wosik. Urzędnik przygotowywał pismo, które stało się koronnym dowodem CBA na to, że hazardowi lobbyści osiągnęli swój cel i ministerstwo sportu chciało wycofać się z dopłat od jednorękich bandytów.

Zbigniew Chlebowski w trakcie przesłuchania przed sejmową komisją śledczą bardzo się zdenerwował przy pytaniu, które wcale nie było najtrudniejsze. Słysząc pytanie Beaty Kempy na czyje zlecenie powstały ekspertyzy, mówiące o dopłatach, właśnie bardzo się zdenerwował i z tego wszystkiego zapomniał. Opinie powstały na zlecenie... Związku Pracodawców Prowadzących Gry Losowe i Zakłady Wzajemne w której władzach jest Jan Kosek. Tak, to ten sam uczciwy biznesmen, którego lubi Zbysiu, a który jest jednym z bohaterów afery hazardowej i wpłacił pieniądze na kampanię wyborczą polityka PO w 2005r., do czego ten przed przesłuchaniem nie miał ochoty się przyznać.

Zamierzenia nowej przewodniczącej Klubu PiS Grażyny Gęsickiej to m.in. nowe inicjatywy PiS, zwiększenie zaangażowania posłów, zmotywowanie ich do częstszych bezpośrednich kontaktów z wyborcami oraz poprawa wizerunku sejmu.


Prezes PiS Jarosław Kaczyński pozwał do sądu wiceszefa klubu PO Janusza Palikota za jego słowa o zmowie lidera PiS z byłym szefem CBA Mariuszem Kamińskim. Żąda przeprosin i wpłacenia na konto Polskiej Akcji Humanitarnej 30 tys. zł.



Czy Zbigniew Chlebowski i lobbysta hazardowy Jan Kosek naciskali na radnych, by wydali zgodę na utworzenie w Przemyślu salonu gier? Opozycyjni radni z PiS chcą złożyć w tej sprawie wniosek do prokuratury. Jego podstawą są zeznania Mariusza Kamińskiego przed sejmową komisją śledczą badającą aferę hazardową. Były szef CBA 19 stycznia powiedział:
"Pan Kosek chce otworzyć w Przemyślu kasyno i jedzie na spotkanie z radnymi. Wcześniej prosi pana Chlebowskiego, żeby go zaanonsował i zrobił dobry klimat w Przemyślu". Kosek jest wiceszefem Związku Pracodawców Prowadzących Gry Losowe i Zakłady Wzajemne. Na początku września 2009 r. większościowa koalicja PO, SLD, Prawicy Rzeczypospolitej i kilku niezrzeszonych przegłosowała wniosek w sprawie utworzenia pierwszego w mieście salonu gier. Wcześniej radni dziesięć razy negatywnie opiniowali podobne wnioski. Co się stało, że za 11. podejściem, kilka tygodni przed wybuchem afery hazardowej, większość zmieniła zdanie? Pozytywnie zaopiniowali wniosek firmy Taurus Team z Chełma. Po głosowaniu okazało się, że do rady wpłynął też wniosek od warszawskiej firmy, ale o nim radnych nie poinformowano. Zdaniem opozycji komuś bardzo zależało, by poprzeć wniosek Taurus Team. Wcześniej wnioski w sprawie powstania salonu gier zwyczajowo opiniowały m.in. Komisja Rodziny i rada osiedla, na terenie którego miał się znajdować. Tym razem ich zabrakło.

Uśmiechy, poklepywania, gratulacje. Politycy Platformy Obywatelskiej jakby zapomnieli, że Zbigniew Chlebowski (46 l.) to jeden z bohaterów afery hazardowej. Wystarczyło, że dał się przesłuchać komisji śledczej, a już z powrotem traktowali go jak swego. I w piątek w Sejmie prześcigali się w serdecznościach. A przecież na kluczowe pytania Chlebowski nie odpowiedział. HIPOKRYZJA, ZAKŁAMANIE, CYNIZM, BEZCZELNOŚĆ PO NIE ZNA GRANIC.

Kuriozalna wpadka Moniki Olejnik. Choć jej zachowanie pasuje do też wygłaszanych w studiu przez Janusza Kaczmarka, to jednak Olejnik się z lekka ośmieszyła.

Adolf Hitler popiera ustawę antyhazardową i ograniczenia w internecie. Genialna przeróbka.


Serdecznie Pozdrawiam

Filip Stankiewicz

Tematy w dziale dla inteligentnych:
ARTYKUŁY - do przemyślenia z cyklu: POLITYKA - PIENIĄDZ - WŁADZA

Polecam sprawy poruszane w działach:
SĄDY PROKURATURA ADWOKATURA
POLITYKA PRAWO INTERWENCJE - sprawy czytelników

"AFERY PRAWA"
Niezależne Czasopismo Internetowe www.aferyprawa.com
redagowane przez dziennikarzy AP i sympatyków z całego świata których celem jest PRAWO, PRAWDA SPRAWIEDLIWOŚĆ DOSTĘP DO INFORMACJI
ORAZ DOBRO CZŁOWIEKA

uwagi i wnioski proszę wysyłać na adres: afery@poczta.fm - Polska
redakcja@aferyprawa.com
Dziękujemy za przysłane teksty opinie i informacje.

WSZYSTKICH INFORMUJĘ ŻE WOLNOŚĆ WYPOWIEDZI I SWOBODA WYRAŻANIA SWOICH POGLĄDÓW JEST ZAGWARANTOWANA ART 54 KONSTYTUCJI RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ.

zdzichu

Komentarze internautów:

Komentowanie nie jest już możliwe.

~marek777
15-07-2012 / 17:44
Replika do bełkotu trefnisia GRAŚ : "Donald TUSK NIE JEST Kłamcą". Marek Krasnopolski OFIARA NAZISTOWSKIEJ ZBRODNI prokuratorów i sędziów z Koszalina spełniający od 2000roku KONSTYTUCYJUNY OBYWATELSKI OBOWIĄZEK UDZIELANIA OBOWIĄZKU POMOCY OFIAROM PRZEMOCY w Rodzinie stwierdza : Donald TUSK jest KŁAMCĄ. Dowód I : cit. "jeżeli ktoś myśli, że prokuratorzy NIE będą ścigać sprawców przestępstw to się myli". Marek Krasnopolski przesłał dokumenty do Donalda TUSKA pozostały bez reakcji. Do dnia dzisiejszego OFIARA prokuratorów i sędziów jest niszczona. Dowód II : Lista otwarty Rafała Krzyształowskiego - www.aferyprawa.eu. Palcem w bucie NIE Kiwnęli. NIC NIE robią. Myśleć w ogóle NIE potrafią. TAK jak głosi to Donald TUSK. Wręcz odwrotnie prokuratorzy NISZCZĄ metodami NAZISTOWSKIMI swoje OFIARY w porozumieniu solidarnością zawodowej sitwy. Odbywa się biologiczne mordowanie ludzi. Dowód III : Rodzina ŚWIĄTEK zam przy ul. Bursztynowej 5 w Sarbinowie 76-034 - tk. 501 545 898 C U R I O Z U M Aby zaistniał KRYZYS musi najpierw być DOBROBYT. W Polsce kryzys trwa w ciągłości od ponad 1000 LAT. Jeszcze Polska NIE zginęła …
~dkbmdaxchri
14-03-2012 / 22:47
~ifeqbpozd
10-03-2012 / 04:25
~Quadri
02-03-2012 / 04:38
Dzi?kuj? za wizyt? i oweodipd?, przepraszam ?e dopiero teraz si? do niej ustosunkowuj? ale proza ?ycia (szpitale i takie tam podobne) uniemo?liwia?y mi wcze?niejsz? oweodipd?. Szczerze m wi?c nie spodziewa?em si? ?e osoba reprezentuj?ca poczytaj.to trafi na tego bloga o tak marnej odwiedzalno?ci. Wracaj?c do obrony mojego wpisu :>To nie napa?? a analiza niedoskona?o?ci serwisu okiem kogo? z zewn?trz. Owszem bezpardonowo opisuje co mi nie pasuje bo lubi? szczero?? wobec siebie dzi?ki kt rej mog? poprawia? w?asne b??dy. Je?li chc? ochy i achy to p?ac? komu? od wzdychania (poprawia mi to samopoczucie, niestety b??d w nie rozwi?zuje). Przeprowadzi?em podstawowy audyt jaki powinien przeprowadzi? wasz beta tester aplikacji.Poczytaj.to dosta?o za darmo analiz? wad jakie znalaz?em w ich serwisie oraz czego nie zrozumia?em zgodnie z ich intencj?. Zamiast podzi?kowania dowiedzia?em si? ?e powinienem zamie?? efekty mojej pracy pod dywan i klikn?? cichcem powiadom o b??dach.Skoro nie pasuje ?e nie powiadomi?em o b??dach to proponuj? wzi?? kilka os b zap?aci? im po dwie st wki niech przetestuj? funkcjonalno?? oraz u?yteczno??, potem zasi??? do analizy co zg?osili. Mo?na te? zleci? to jakiej? wyspecjalizowanej firmie za kwot? z conajmniej czterema zerami przed przecinkiem oni od razu powiedz? co poprawi?. Postawi? spraw? jasno analizowa?em serwis poczytaj.to dla czytelnik w bloga, to dla nich po?wi?ci?em ten czas, nie czuj? potrzeby po?wi?cenia czasu na udoskonalanie poczytaj.to Teraz w gestii tych co czytaj? mojego bloga jest podj?cie decyzji czy warto do was wej?? czy skorzysta? z innych serwis w tego typu. Najprawdopodobniej za jaki? czas wr c? i zobacz? czy si? poczytaj.to si? rozwin??o, czy ju? doros?o do tego by warto by?o z niego korzysta? i opisze tutaj. Zn w wymieni? g? wnie co nie dzia?a co si? zmieni?o a jak co? mi si? spodoba bardzo to oszcz?dnie pochwal? (wszak na drugie mam Niedosz?y Malkontent :>) W kwestii regulaminu pogrubi?em to co mnie niepokoi, jak pisa?em podda?em to dyskusji bo nie jestem prawnikiem. Wiem jedno je?li dosta?bym taki feedback od u?ytkownika regulamin by zosta? zmieniony na bardziej przyjazny i idioto odporny. Skoro g??b-u?ytkownik nie rozumie trzeba mu ja?niej napisa? ?e administrator od system w informatycznych, administrator od cms-a, administrator posesji i administrator danych osobowych to jedna i ta sama osoba nazywana administrator. Zako?cz? optymistycznie "nie wa?ne co pisz?, wa?ne ?eby pisali" i jak zawsze jestem otwarty na dyskusj?
~Gawronski-rafzen
10-02-2010 / 00:00
Świetnie Pan relacjonuje wydarzenia zbrodniarzy w Polsce.