Imieniny:

AferyPrawa.com

Redaktor Zdzisław Raczkowski ujawnia niekompetencje funkcjonariuszy władzy...
http://Jooble.org
Najczęściej czytane:
Najczęściej komentowane:





Pogoda
Money.pl - Kliknij po więcej
29 marca 2020
Źródło: MeteoGroup
Polskie prawo czy polskie prawie! Barwy Bezprawia

opublikowano: 02-07-2011

O czym w oficjalnych mediach się nie mówi - Manifestacja „Solidarności” przemaszerowała ulicami Warszawy.

 Wbrew zapowiedziom, że będzie inna niż wszystkie, kolorowa i pokojowa, pod Sejmem spłonęły opony i poleciały petardy. 

/

 

Do Warszawy, jak twierdzą organizatorzy, przyjechało ok. 80 tys. członków „Solidarności”. Ich manifestacja rozpoczęła się na pl. Piłsudskiego, gdzie m.in. odbył się  koncert Pawła Kukiza i zespołu Piersi.

Demonstranci przeszli także pod Sejm. Tam, wbrew wcześniejszym zapowiedziom, że będzie to manifestacja inna niż dotychczasowe, kolorowa i pokojowa, zapłonęły opony i poleciały petardy.

Przed gmach Sejmu przyjechali także strażacy, aby ugasić płonące opony. Demonstranci „Solidarności” początkowo nie chcieli przepuścić wozu strażackiego. Manifestanci skandowali "złodzieje, złodzieje", mieli ze sobą także transparenty z antyrządowymi hasłami. 

Zobacz też fotoreportaż.

– Choć premier Tusk mówił, że nie da zrobić krzywdy ludziom najuboższym, to Solidarność znów musi bronić najbiedniejszych – mówi Piotr Duda, szef Komisji Krajowej NSZZ Solidarność w rozmowie z Maciejem Chudkiewiczem.

– Jakie są główne powody organizowania przez Solidarność wielkiej manifestacji w Warszawie 30 czerwca?
– Postulaty, które zgłaszamy od dłuższego czasu, nie są brane pod uwagę przez rząd. A one powinny być przecież przedmiotem zwykłej pracy komisji trójstronnej. To tam powinno się nad nimi dyskutować. Ale niestety kompletnie nie ma dialogu pomiędzy stroną rządową a stroną społeczną. Bo chociaż jest wola ze strony wicepremiera Waldemara Pawlaka, to niestety przełożenie tego później na Radę Ministrów jest żadne. Nawet jeśli podpisujemy na komisji trójstronnej wspólne uchwały ze stroną rządową, to niestety nie spotyka się to z akceptacją premiera Donalda Tuska czy ministra finansów. Te uchwały są odrzucane. A my nie możemy dłużej czekać. Nasza akcja protestacyjna będzie kontynuacją kampanii, którą przeprowadziliśmy już 25 maja pod hasłem: „Polityka wasza – bieda nasza”. W ten sposób solidaryzujemy się z osobami, które nie mogą zorganizować strajku, które nie potrafią się odnaleźć w tej rzeczywistości, czyli najuboższymi, bezrobotnymi, korzystającymi z pomocy społecznej.

– Czyli znów to Solidarność musi stać po stronie najbiedniejszych i ich bronić…
– Zdecydowanie tak, choć premier Tusk mówił przecież, że nie da zrobić krzywdy ludziom najuboższym, że kryzys nie będzie zaglądał do kieszeni najuboższych. A tu się okazuje, że jest odwrotnie. Ratowanie budżetu odbywa się kosztem pracowników i najuboższych. Także kosztem przyszłych pokoleń, co jest niedopuszczalne. I to nie jest sprawa tylko tego roku. Widzimy również, jakie są plany rządu na następny. Jesteśmy przecież po wydaniu naszej opinii do założeń budżetu na rok 2012, które zresztą zostały przedstawione związkom zawodowym niezgodnie z ustawą o komisji trójstronnej. Wnieśliśmy na to skargę do prokuratora generalnego. Założenia do budżetu na rok 2012 można skwitować jednym zdaniem: cały czas studzi się gospodarkę. Planuje się przecież wzrost VAT-u czy podniesienie akcyzy na węgiel i koks. Znów sytuacja jak w tym roku: ratowanie budżetu kosztem pracowników i osób najuboższych. Jako związek zawodowy musimy ostro zareagować. My nie mamy patentu na mądrość i wiedzę, ale ekipa rządząca także go nie ma. Dlatego powinniśmy wspólnie usiąść i rozmawiać jak w tej sytuacji budżetowej odpowiednio poprzesuwać środki w taki sposób, żeby osoby, które mają najtrudniejszą sytuację, odczuły ten kryzys jak najmniej.

– Skoro już mówimy o pieniądzach. Inflacja skoczyła do pięciu proc., to najwyższy poziom od 10 lat. Część pracujących nie jest w stanie się utrzymać ze swoich zarobków. Stąd postulat podniesienia płacy minimalnej?
– Ta sprawa miała być załatwiona już wcześniej. Warto przypomnieć, że w roku 2009 związki zawodowe, w tym Solidarność, zgodziły się na przyjęcie ustawy antykryzysowej pod pewnymi warunkami. Jednym z nich była deklaracja premiera Tuska, który obiecał, że do końca roku 2009 rząd przygotuje harmonogram dojścia płacy minimalnej do poziomu przynajmniej 50 proc. przeciętnego wynagrodzenia. Teraz mamy rok 2011 i wszystko skończyło się na deklaracjach. Nasza uchwała programowa, którą przyjęliśmy podczas ostatniego Krajowego Zjazdu Delegatów we Wrocławiu zmusza nas do działania. Dlatego przygotowaliśmy własny projekt inicjatywy obywatelskiej. Bo politycy określają wysokość płacy minimalnej bez żadnego planu, jak im się podoba. Ktoś rzucił hasło 1500 zł. To jest propozycja, którą mają przyjąć związki zawodowe, tylko na jakiej podstawie? Nie wiadomo, jaka będzie jeszcze inflacja w tym roku. Wciąż nie dostaliśmy założeń makroekonomicznych do budżetu na przyszły rok i dlatego nie możemy podejmować decyzji o wysokości płacy minimalnej na zasadzie takiej, że ktoś rzuci hasło 1500 zł. Nie wolno w taki sposób działać. I dlatego proponujemy wzrost płacy minimalnej oparty o wskaźniki makroekonomiczne, niezależnie od woli polityków.
Wzrost inflacji to skutek również tego, że rząd nie chce wziąć pod uwagę naszego innego postulatu: czasowego obniżenia akcyzy na paliwo. Głównym powodem podwyżek cen jest wzrost kosztów paliwa. On przekłada się na wszystko. Rosną ceny w sklepach. A gdy rosną ceny, to pracownicy domagają się podwyżek. Gdy są podwyżki, to do góry idzie inflacja. A wzrost cen przez galopująca inflację najbardziej odczuwają ludzie najubożsi, którzy ponad 50 proc. swojego budżetu przeznaczają na konsumpcję, na jedzenie, na podstawowe towary i usługi. GUS podaje różne statystyki, ale my wiemy, że najbardziej podrożały środki pierwszej potrzeby, a nie te, które kupujemy raz na kilka miesięcy.

– Solidarność mówi, że koszty wprowadzenia pakietu klimatycznego mogą w dalszej perspektywie doprowadzić nawet do zamykania kopalń, do upadku polskiego przemysłu, ubożenia społeczeństwa, bo wzrosną ceny prądu. Zwolnienia mają dotknąć ponad 150 tys. ludzi. Czy faktycznie może być aż tak źle?
– Najniebezpieczniejsze i najbardziej frustrujące w tym wszystkim jest to, że po raz kolejny to my, związek zawodowy, widzimy problemy i patrzymy w przyszłość, a rząd nie dostrzega negatywnych skutków tego rozwiązania. Nie walczył, jak mógł o zmianę dyrektywy europejskiej dotyczącej emisji CO2. To jest dla nas zadziwiające. Zresztą teraz dochodzi do jakiegoś konfliktu między ministrem gospodarki, a ministrem ochrony środowiska. Bo chyba minister gospodarki Waldemar Pawlak chce do problemu podejść w sposób bardziej odpowiedzialny i widzi te zagrożenia, a Ministerstwo Ochrony Środowiska tego nie widzi. Nie wiadomo, ile w tym wszystkim jest czystego biznesu, a ile dbania o środowisko. Niedawno na zjeździe Europejskiej Konfederacji Związków Zawodowych mówiłem podczas jednego z paneli dyskusyjnych, że Unia Europejska powinna promować stabilne i przyjazne środowisku miejsca pracy. To ma sens tylko wtedy, gdy będzie tak robić nie tylko UE, ale cały świat. Bo co z tego, że my będziemy tak robić, skoro te tzw. brudne miejsca pracy będą przenoszone w inne obszary świata. Jeśli ktoś w Polsce będzie płacił za dużo za emisję, to przeniesie miejsca pracy na Ukrainę albo Białoruś. I dlatego się dziwię, że my jako związkowcy to widzimy, a fachowcy z rządu tego nie zauważają.
Ale jest jeszcze drugie dno. Chodzi o interes Niemiec i Francji. To są kraje, które mają prawie zerową emisję, a będą nimi handlować i to oni składają nam propozycję kupna z Francji technologii jądrowej do budowy elektrowni atomowej. Właśnie przyszła dyrektywa komisarza unijnego do spraw środowiska, z której wynika, że w ciągu kilku lat mamy wyremontować infrastrukturę przesyłową energii elektrycznej, bo przynajmniej 20 proc. będziemy jej pobierali z Francji i z Niemiec. To nas przecież naraża na utratę setek tysięcy miejsc pracy. Zamówiliśmy profesjonalną analizę w firmie doradczej Syndex, z której wynika, że miejsc pracy w związku z pakietem klimatycznym przybędzie ok. dwudziestu paru tysięcy. A stracimy ich około 160 tysięcy. I to w samej branży energetycznej i wydobywczej. To jest bardzo niebezpieczne. Solidarność to widzi i chce weryfikacji tej dyrektywy unijnej. Chcemy, żeby Polska miała taką samą szansę jak stare państwa Unii Europejskiej, które się zmodernizowały i dostosowały swoje zakłady pracy do potrzeb ochrony środowiska. A my tej szansy po prostu nie mamy. Jeśli będziemy płacić tak ogromne kary za emisję, to żadna produkcja w Polsce nie będzie się opłacać. Być może zresztą właśnie o to chodzi. I mamy pretensje do polskiego rządu, że jest w tej sprawie tak bierny.

– Manifestacja będzie 30 czerwca. Dzień przed przejęciem przez Polskę prezydencji unijnej. Jakie Solidarność ma oczekiwania na te pół roku?
– Chciałbym, żeby Polski premier, który będzie stał przez pół roku na czele Unii Europejskiej, popatrzył na inne kraje, jak jest tam prowadzony dialog. Chciałbym, żeby zobaczył, że związkowcy nie są tam nazywani chuliganami, nie są tam złem koniecznym. Są bardzo wartościowym partnerem w rozwiązywaniu problemów społecznych i to nie tylko na papierze. Nie chcę, żeby on klękał przed związkowcami, tylko żeby usiadł do rozmów i rozwiązywał problemy Polaków i pracowników w Polsce. Tylko o to mi chodzi. Bo nie ma się czym chwalić na forum Europy, jeśli rząd łamie jedną z podstawowych zasad unijnych – zasadę dialogu społecznego. A udaje, że prowadzi tzw. dialog obywatelski, czyli faktycznie dialog z nikim, co najwyżej z samym sobą i z sondażami.

http://www.tygodniksolidarnosc.com/2011/27/1_nie.htm

– Choć premier Tusk mówił, że nie da zrobić krzywdy ludziom najuboższym, to Solidarność znów musi bronić najbiedniejszych – mówi Piotr Duda, szef Komisji Krajowej NSZZ Solidarność w rozmowie z Maciejem Chudkiewiczem.

– Jakie są główne powody organizowania przez Solidarność wielkiej manifestacji w Warszawie 30 czerwca?
– Postulaty, które zgłaszamy od dłuższego czasu, nie są brane pod uwagę przez rząd. A one powinny być przecież przedmiotem zwykłej pracy komisji trójstronnej. To tam powinno się nad nimi dyskutować. Ale niestety kompletnie nie ma dialogu pomiędzy stroną rządową a stroną społeczną. Bo chociaż jest wola ze strony wicepremiera Waldemara Pawlaka, to niestety przełożenie tego później na Radę Ministrów jest żadne. Nawet jeśli podpisujemy na komisji trójstronnej wspólne uchwały ze stroną rządową, to niestety nie spotyka się to z akceptacją premiera Donalda Tuska czy ministra finansów. Te uchwały są odrzucane. A my nie możemy dłużej czekać. Nasza akcja protestacyjna będzie kontynuacją kampanii, którą przeprowadziliśmy już 25 maja pod hasłem: „Polityka wasza – bieda nasza”. W ten sposób solidaryzujemy się z osobami, które nie mogą zorganizować strajku, które nie potrafią się odnaleźć w tej rzeczywistości, czyli najuboższymi, bezrobotnymi, korzystającymi z pomocy społecznej.

– Czyli znów to Solidarność musi stać po stronie najbiedniejszych i ich bronić…
– Zdecydowanie tak, choć premier Tusk mówił przecież, że nie da zrobić krzywdy ludziom najuboższym, że kryzys nie będzie zaglądał do kieszeni najuboższych. A tu się okazuje, że jest odwrotnie. Ratowanie budżetu odbywa się kosztem pracowników i najuboższych. Także kosztem przyszłych pokoleń, co jest niedopuszczalne. I to nie jest sprawa tylko tego roku. Widzimy również, jakie są plany rządu na następny. Jesteśmy przecież po wydaniu naszej opinii do założeń budżetu na rok 2012, które zresztą zostały przedstawione związkom zawodowym niezgodnie z ustawą o komisji trójstronnej. Wnieśliśmy na to skargę do prokuratora generalnego. Założenia do budżetu na rok 2012 można skwitować jednym zdaniem: cały czas studzi się gospodarkę. Planuje się przecież wzrost VAT-u czy podniesienie akcyzy na węgiel i koks. Znów sytuacja jak w tym roku: ratowanie budżetu kosztem pracowników i osób najuboższych. Jako związek zawodowy musimy ostro zareagować. My nie mamy patentu na mądrość i wiedzę, ale ekipa rządząca także go nie ma. Dlatego powinniśmy wspólnie usiąść i rozmawiać jak w tej sytuacji budżetowej odpowiednio poprzesuwać środki w taki sposób, żeby osoby, które mają najtrudniejszą sytuację, odczuły ten kryzys jak najmniej.

– Skoro już mówimy o pieniądzach. Inflacja skoczyła do pięciu proc., to najwyższy poziom od 10 lat. Część pracujących nie jest w stanie się utrzymać ze swoich zarobków. Stąd postulat podniesienia płacy minimalnej?
– Ta sprawa miała być załatwiona już wcześniej. Warto przypomnieć, że w roku 2009 związki zawodowe, w tym Solidarność, zgodziły się na przyjęcie ustawy antykryzysowej pod pewnymi warunkami. Jednym z nich była deklaracja premiera Tuska, który obiecał, że do końca roku 2009 rząd przygotuje harmonogram dojścia płacy minimalnej do poziomu przynajmniej 50 proc. przeciętnego wynagrodzenia. Teraz mamy rok 2011 i wszystko skończyło się na deklaracjach. Nasza uchwała programowa, którą przyjęliśmy podczas ostatniego Krajowego Zjazdu Delegatów we Wrocławiu zmusza nas do działania. Dlatego przygotowaliśmy własny projekt inicjatywy obywatelskiej. Bo politycy określają wysokość płacy minimalnej bez żadnego planu, jak im się podoba. Ktoś rzucił hasło 1500 zł. To jest propozycja, którą mają przyjąć związki zawodowe, tylko na jakiej podstawie? Nie wiadomo, jaka będzie jeszcze inflacja w tym roku. Wciąż nie dostaliśmy założeń makroekonomicznych do budżetu na przyszły rok i dlatego nie możemy podejmować decyzji o wysokości płacy minimalnej na zasadzie takiej, że ktoś rzuci hasło 1500 zł. Nie wolno w taki sposób działać. I dlatego proponujemy wzrost płacy minimalnej oparty o wskaźniki makroekonomiczne, niezależnie od woli polityków.
Wzrost inflacji to skutek również tego, że rząd nie chce wziąć pod uwagę naszego innego postulatu: czasowego obniżenia akcyzy na paliwo. Głównym powodem podwyżek cen jest wzrost kosztów paliwa. On przekłada się na wszystko. Rosną ceny w sklepach. A gdy rosną ceny, to pracownicy domagają się podwyżek. Gdy są podwyżki, to do góry idzie inflacja. A wzrost cen przez galopująca inflację najbardziej odczuwają ludzie najubożsi, którzy ponad 50 proc. swojego budżetu przeznaczają na konsumpcję, na jedzenie, na podstawowe towary i usługi. GUS podaje różne statystyki, ale my wiemy, że najbardziej podrożały środki pierwszej potrzeby, a nie te, które kupujemy raz na kilka miesięcy.

– Solidarność mówi, że koszty wprowadzenia pakietu klimatycznego mogą w dalszej perspektywie doprowadzić nawet do zamykania kopalń, do upadku polskiego przemysłu, ubożenia społeczeństwa, bo wzrosną ceny prądu. Zwolnienia mają dotknąć ponad 150 tys. ludzi. Czy faktycznie może być aż tak źle?
– Najniebezpieczniejsze i najbardziej frustrujące w tym wszystkim jest to, że po raz kolejny to my, związek zawodowy, widzimy problemy i patrzymy w przyszłość, a rząd nie dostrzega negatywnych skutków tego rozwiązania. Nie walczył, jak mógł o zmianę dyrektywy europejskiej dotyczącej emisji CO2. To jest dla nas zadziwiające. Zresztą teraz dochodzi do jakiegoś konfliktu między ministrem gospodarki, a ministrem ochrony środowiska. Bo chyba minister gospodarki Waldemar Pawlak chce do problemu podejść w sposób bardziej odpowiedzialny i widzi te zagrożenia, a Ministerstwo Ochrony Środowiska tego nie widzi. Nie wiadomo, ile w tym wszystkim jest czystego biznesu, a ile dbania o środowisko. Niedawno na zjeździe Europejskiej Konfederacji Związków Zawodowych mówiłem podczas jednego z paneli dyskusyjnych, że Unia Europejska powinna promować stabilne i przyjazne środowisku miejsca pracy. To ma sens tylko wtedy, gdy będzie tak robić nie tylko UE, ale cały świat. Bo co z tego, że my będziemy tak robić, skoro te tzw. brudne miejsca pracy będą przenoszone w inne obszary świata. Jeśli ktoś w Polsce będzie płacił za dużo za emisję, to przeniesie miejsca pracy na Ukrainę albo Białoruś. I dlatego się dziwię, że my jako związkowcy to widzimy, a fachowcy z rządu tego nie zauważają.
Ale jest jeszcze drugie dno. Chodzi o interes Niemiec i Francji. To są kraje, które mają prawie zerową emisję, a będą nimi handlować i to oni składają nam propozycję kupna z Francji technologii jądrowej do budowy elektrowni atomowej. Właśnie przyszła dyrektywa komisarza unijnego do spraw środowiska, z której wynika, że w ciągu kilku lat mamy wyremontować infrastrukturę przesyłową energii elektrycznej, bo przynajmniej 20 proc. będziemy jej pobierali z Francji i z Niemiec. To nas przecież naraża na utratę setek tysięcy miejsc pracy. Zamówiliśmy profesjonalną analizę w firmie doradczej Syndex, z której wynika, że miejsc pracy w związku z pakietem klimatycznym przybędzie ok. dwudziestu paru tysięcy. A stracimy ich około 160 tysięcy. I to w samej branży energetycznej i wydobywczej. To jest bardzo niebezpieczne. Solidarność to widzi i chce weryfikacji tej dyrektywy unijnej. Chcemy, żeby Polska miała taką samą szansę jak stare państwa Unii Europejskiej, które się zmodernizowały i dostosowały swoje zakłady pracy do potrzeb ochrony środowiska. A my tej szansy po prostu nie mamy. Jeśli będziemy płacić tak ogromne kary za emisję, to żadna produkcja w Polsce nie będzie się opłacać. Być może zresztą właśnie o to chodzi. I mamy pretensje do polskiego rządu, że jest w tej sprawie tak bierny.

– Manifestacja będzie 30 czerwca. Dzień przed przejęciem przez Polskę prezydencji unijnej. Jakie Solidarność ma oczekiwania na te pół roku?
– Chciałbym, żeby Polski premier, który będzie stał przez pół roku na czele Unii Europejskiej, popatrzył na inne kraje, jak jest tam prowadzony dialog. Chciałbym, żeby zobaczył, że związkowcy nie są tam nazywani chuliganami, nie są tam złem koniecznym. Są bardzo wartościowym partnerem w rozwiązywaniu problemów społecznych i to nie tylko na papierze. Nie chcę, żeby on klękał przed związkowcami, tylko żeby usiadł do rozmów i rozwiązywał problemy Polaków i pracowników w Polsce. Tylko o to mi chodzi. Bo nie ma się czym chwalić na forum Europy, jeśli rząd łamie jedną z podstawowych zasad unijnych – zasadę dialogu społecznego. A udaje, że prowadzi tzw. dialog obywatelski, czyli faktycznie dialog z nikim, co najwyżej z samym sobą i z sondażami.

http://www.tygodniksolidarnosc.com/2011/27/1_nie.htm

Komentarze internautów:

Komentowanie nie jest już możliwe.

~gość
03-07-2011 / 13:47
i nic, cisza w eterze...