Imieniny:

AferyPrawa.com

Redaktor Zdzisław Raczkowski ujawnia niekompetencje funkcjonariuszy władzy...
http://Jooble.org
Najczęściej czytane:
Najczęściej komentowane:





Pogoda
Money.pl - Kliknij po więcej
16 listopada 2019
Źródło: MeteoGroup
Polskie prawo czy polskie prawie! Barwy Bezprawia

opublikowano: 26-10-2010

Minister Sprawiedliwości Krzysztof Kwiatkowskim przekazując urząd Prokuratora Generalnego Andrzejowi Seremet – wcielił się w rolę spowiednika i rozgrzeszył sędziów oraz prokuratorów.

Z dniem 31 marca tego roku na mocy znowelizowanej Ustawy o prokuraturze nastąpił rozdział urzędów Ministra Sprawiedliwości i Prokuratora Generalnego.

Dobrze to czy źle - czas pokaże. Osobiście uważam, że odpolitycznienie polskiej prokuratury, jeżeli nastąpi - może przyczynić się do poprawy funkcjonowania całego wymiaru sprawiedliwości. Tymczasem analiza niektórych zdarzeń, które miały miejsce w niezbyt odległej przeszłości optymizmem nie napawają. Dzieje się tak za sprawą Ministra Sprawiedliwości, który w dniu 30.03.2010 r. wykazał się niezwykłą aktywnością uczestnicząc w Radzie Ministrów i dwóch konferencjach, o czym zostaliśmy poinformowani przez Wydział Informacji Ministerstwa Sprawiedliwości na stronach http://www.ms.gov.pl/aktualnosci.php - akt100330 - (szukać w aktualnościach)

Jedna z konferencji miała charakter kurtuazyjny, a tematem konferencji było – Ostatni dzień prokuratury w strukturze Ministerstwa Sprawiedliwości

W trakcie konferencji, w której udział wziął nowo powołany Prokurator Generalny - pan Minister Sprawiedliwości z nieukrywaną szczerością między innymi powiedział – „Jako Prokurator Generalny nigdy nie ingerowałem w śledztwa, nie żądałem akt poszczególnych spraw. Nie zmieniłem żadnego szefa prokuratury apelacyjnej. Wszystkie te osoby cenię za profesjonalizm”.

Bardzo ładne wystąpienie, w którym nie można nie zauważyć słów krytyki wobec nagannych zachowań b. Ministra i Prokuratora Generalnego Zbigniewa Ziobro oraz wytycznych dla nowo powołanego Prokuratora Generalnego.

Czy zechce skorzystać – zobaczymy?

W tym samym dniu, tj. 30.03.2010 r. odbyło się posiedzenie Rady Ministrów, której tematem było: Koniec z bezkarnymi atakami na funkcjonariuszy publicznych

Być może drobiazgów się czepiam, ale nie jest mi wiadomym by atak na polskiego funkcjonariusza publicznego według obowiązującego prawa –był bezkarny. Raczej chodzi o to, że Rada Ministrów przyjęła przygotowany przez Ministerstwo Sprawiedliwości projekt ustawy o zmianie ustawy Kodeks karny, który wzmacnia ochronę prawną funkcjonariuszy publicznych. Szkoda tylko, że Ministerstwo Sprawiedliwości nie wystąpiło z inicjatywą ustawodawczą, która wzmacnia ochronę prawną pokrzywdzonych przestępstwami popełnianymi przez funkcjonariuszy publicznych. Byłoby to przyzwoite i zgodne z art. 32 Konstytucji RP, który stanowi, że: Wszyscy są wobec prawa równi.

Wreszcie ostatnia w dniu 30.03.2010 r. konferencja Ministra Sprawiedliwości, której organizatorem był – Przewodniczący Komisji Kodyfikacyjnej Prawa Karnego, były Rzecznik Praw Obywatelskich i doradca Ministra Sprawiedliwości prof. dr hab. Andrzej Zoll. Osoba posiadająca ogromny wpływ na szereg patologii polskiego wymiaru sprawiedliwości z tej przyczyny, że miał zaszczyt pełnić funkcję Rzecznika Praw Obywatelskich, do którego obywatele, w tym rodzice zamordowanych dorosłych dzieci bezskutecznie o pomoc się zwracali.

Wiele spraw było tematem publikacji w Aferach Prawa.

Temat konferencji: „ Model postępowania przygotowawczego i sądowego”

Pan Minister miał prawo być już zmęczonym, ale zdążył ujawnić ważne plany resortu na przyszłość i rozgrzeszyć przeszłość.

A powiedział tak:

- Mam nadzieję, że dzisiejsze spotkanie stanie się punktem wyjścia dla budowy założeń przyszłej reformy – powiedział Minister Krzysztof Kwiatkowski.

- Zagadnienia dotyczące modelu postępowania przygotowawczego nie mogą być analizowane w oderwaniu od kwestii modelu postępowania jurysdykcyjnego. Jeden model determinuje drugi, w związku z czym konieczne jest analizowanie wchodzących w grę rozwiązań w odniesieniu do obydwu faz postępowania – dodał.

Minister stwierdził, że na wstępie założyć można możliwość zmierzania w dwóch kierunkach: albo ku pełnej kontradyktoryjności postępowania sądowego z jednoczesnym zminimalizowaniem przygotowawczej fazy procesu albo ku uczynieniu z postępowania sądowego w większym jeszcze stopniu niż obecnie etapu, na którym następuje jedynie bardziej lub mniej kontradyktoryjna weryfikacja materiału dowodowego przedstawionego przez oskarżyciela.

- Jestem przekonany, że istnieje konieczność zmian w jednym z dwóch wskazanych kierunków, ponieważ dotychczasowy model, próbujący łączyć obydwie wskazane tendencje, wyczerpał swoje możliwości i prowadzi do nieuzasadnionego przedłużania postępowania oraz do wzajemnego obciążania przez sędziów i prokuratorów „odpowiedzialnością” za wynik procesu – dodał Minister.

Wypowiedź Ministra to nic innego, jak masło maślane, ale końcowa część wypowiedzi jest bardzo interesująca. Analizując ostatnie słowa Ministra dochodzę do wniosku, że Minister Sprawiedliwości nie dostrzega, iż przyczyną wszelakiego zła, które panoszy się w wymiarze sprawiedliwości są ludzie pełniący zaszczytne, odpowiedzialne i dobrze opłacane funkcje w prokuraturze i wymiarze sprawiedliwości. Pan Minister podobnie jak sędziowie i prokuratorzy odpowiedzialnością obciąża obowiązujący „model postępowania przygotowawczego i sądowego” i planuje go zmienić. Po co?

Tak się złożyło, ze wbrew swojej woli, skutkiem tragicznych doświadczeń życiowych zmuszony zostałem do zapoznania się z polskim procesem karnym, którego źródłem jest k.p.k. Mając pewne doświadczenie z polskim wymiarem (nie) sprawiedliwości mogę potwierdzić, że polskie prawo procesowe karne jest niezłe. Natomiast wszelkie zło dzieje się za sprawą ludzi, którzy ironizują i słowo odpowiedzialność, gdy odnosi się do sędziów i prokuratorów cudzysłowem opatrują, co widać wyżej. Gdyby, chociaż kilku prokuratorów i sędziów, o których wspomina Minister Sprawiedliwości w swoim wystąpieniu, którzy wzajemnie się obciążają (jak dzieci) odpowiedzialnością za nie dopełnienie obowiązków, fałszowanie dokumentów czy udaremnianie postępowania karnego poszło do pierdla, to model polskiego procesu karnego – byłby dobry i sprawiedliwiej by było!!!

Zadaniem sądu jest osądzić sprawę – sprawiedliwie i zgodnie z obowiązującym prawem. Aby sprostać temu zadaniu, sędzia dysponuje stosownym prawem, wykształceniem i co najważniejsze – rozumem i sumieniem. Jeżeli sędzia rozsądnie zagospodaruje wymienione „narzędzia” pracy, to z pewnością podczas rozpoznania sprawy nie będzie sędzią sporu, czyli nie zastosuje modelu kontradyktoryjnego w sytuacji, gdy jedna ze stron procesu będzie reprezentowana przez pełnomocnika lub będzie prawnikiem a druga strona procesu będzie - np. osobą nieporadną. Jestem przekonany, że są tacy sędziowie, jednakże źle rozumiana solidarność zawodowa powoduje, iż nie chcą się „wychylać”.

Mam nadzieję, że rozdzielenie urzędów Ministra Sprawiedliwości i Prokuratora Generalnego zmieni ten patologiczny stan polskiego wymiaru sprawiedliwości, a Pan Minister nie będzie musiał w trybie pilnym zmieniać obowiązującego prawa. Pośpiech nie zawsze jest wskazany.

Tak nam dopomóż Bóg.

„odcisk”

Tematy w dziale dla inteligentnych:
ARTYKUŁY - do przemyślenia z cyklu: POLITYKA - PIENIĄDZ - WŁADZA

Polecam sprawy poruszane w działach:
SĄDY PROKURATURA ADWOKATURA
POLITYKA PRAWO INTERWENCJE - sprawy czytelników

"AFERY PRAWA"
Niezależne Czasopismo Internetowe www.aferyprawa.com
redagowane przez dziennikarzy AP i sympatyków z całego świata których celem jest PRAWO, PRAWDA SPRAWIEDLIWOŚĆ DOSTĘP DO INFORMACJI ORAZ DOBRO CZŁOWIEKA

uwagi i wnioski proszę wysyłać na adres: afery@poczta.fm - Polska
aferyprawa@gmail.com
Dziękujemy za przysłane teksty opinie i informacje.

WSZYSTKICH INFORMUJĘ ŻE WOLNOŚĆ WYPOWIEDZI I SWOBODA WYRAŻANIA SWOICH POGLĄDÓW JEST ZAGWARANTOWANA ART 54 KONSTYTUCJI RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ.

zdzichu

Komentarze internautów:

Komentowanie nie jest już możliwe.

~Elzbieta Gawlas
26-04-2010 / 00:00
~Aferka
26-04-2010 / 00:00
Oto podwaliny pod przyjaźń Polsko sowiecką panie her Thuzk i arcy coś tam Dziwisz.Oprawcy z NKWD, którzy mordowali polskich jeńców w lesie katyńskim, zrobili później zawrotne kariery w aparacie bezpieczeństwa ZSRR - podaję tylko przykład generała Wasilija Michajłowicza Zarubina, ponad 50000 ludzi sam osobiście zabił, a Polaków to mordował ok. 700 dziennie w Katyniu, sam się, tym przechwalał.. W obozie w Kozielsku odpowiadał on za wytypowanie tych Polaków, których można było nawrócić na komunizm. To głównie Zarubin sporządzał listę jeńców, którzy powinni być rozstrzelani, gdyż mogli w przyszłości stanowić zagrożenie dla ZSRR. Latem 1940 roku został awansowany na stopień generała, a później wyjechał do USA, gdzie przez następne lata kierował rezydenturą sowieckiego wywiadu. W 1943 roku, gdy odkryte zostały masowe groby w Katyniu, używał swoich wpływów w kręgach m.in. Komunistycznej Partii Polski, aby dyskredytować wszystkich, którzy winą za zbrodnię obciążali Sowietów.Rosjanin nie parch, Zarubin został zdekonspirowany i wydalony z USA. Wrócił do ZSRR jako wykładowca szkoły szpiegów. Był wielokrotnie odznaczany m.in. Orderem Lenina, Orderem Czerwonej Gwiazdy i Orderem Czerwonego Sztandaru. Awanse spotykały wszystkich innych uczestników zbrodni. Szef grupy oprawców - Iwan Stelmach (kierował egzekucją na miejscu) został później szefem więziennictwa w okręgu smoleńskim. Piotr Karpowicz Soprunienko - który współplanował organizację zbrodni - awansował na dyrektora w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych. Oto krzewiciele "przyjaźni" polsko sowieckiej panie her Thuzk.
~anonim
25-04-2010 / 00:00
To może lepiej niech oficjalnie ogłoszą władzę absolutną i rozdadzą nam służbowe pasiaki i drewniaki. Tak będzie uczciwie.