Imieniny:

AferyPrawa.com

Redaktor Zdzisław Raczkowski ujawnia niekompetencje funkcjonariuszy władzy...
http://Jooble.org
Najczęściej czytane:
Najczęściej komentowane:





Pogoda
Money.pl - Kliknij po więcej
19 sierpnia 2019
Źródło: MeteoGroup
Polskie prawo czy polskie prawie! Barwy Bezprawia

opublikowano: 27-12-2010

Lista obecności na lotnisku w Smoleńsku. Agent ambasador Tomasz Turowski

Ponieważ w sprawie Smoleńska mamy w zasadzie same niewiadome, każda rozwinięta i udokumentowana informacja może kiedyś się okazać istotnym śladem. Ale, oczywiście, wcale nie musi. Tropienie śladów, to zadanie hobbystów, więc jeśli nawet trop będzie mylny, to hobbysta i tak nie będzie kwękał, że jakiś tam czas stracił niepotrzebnie.

Lista osób obecnych na lotnisku w Smoleńsku rano 10 kwietnia, opublikowana została w świątecznym wydaniu ND, a więc nie została jeszcze przemaglowana ani w prasie, ani na blogach. A informacja o licznym przedstawicielstwie polskiej służby dyplomatycznej wczesnym rankiem na Siewiernym, chyba jednak jest nowością. Interesujące jest np. skąd się tam wzięli (i dlaczego): Jarosław Drozd, konsul generalny w Sankt Petersburgu i Krzysztof Czajkowski, konsul generalny w dalekim Irkucku.

Na początek jednak postanowiłam prześledzić sylwetkę "drugiego polskiego ambasadora", Tomasza Turowskiego, zachęcona sformułowaniami autora artykułu w ND, Piotra Falkowskiego:

<"Dwóch polskich ambasadorów" to kolejne zastanawiające stwierdzenie prokuratury. - Chodzi o ambasadora Bahra i ambasadora tytularnego - uzupełnia kpt. Marcin Maksjan, p.o. rzecznik prasowy NPW. Rzeczywiście, oprócz Jerzego Bahra, polskiego ambasadora w Moskwie, w delegacji oczekującej na prezydencki samolot był Tomasz Turowski, były ambasador na Kubie, następnie pracujący w Departamencie Strategii i Planowania MSZ, będący również ambasadorem tytularnym. Pełnił on wtedy funkcję przedstawiciela nadzwyczajnego Rzeczypospolitej Polskiej w Federacji Rosyjskiej. Na liście przekazanej przez ambasadę nie ma jednak ani ochrony Bahra, ani Turowskiego (o ile w ogóle taką posiada), ani nikogo innego. Figuruje na niej jedynie kierowca attaché wojskowego Grzegorza Wiśniewskiego, który zapewne jest funkcjonariuszem BOR.">

Z bazy danych tygodnika "Polityka" Polityka - nr 31 (2309) z dnia 2001-08-04; s. 84.wynika, że Tomasz Tadeusz Turowski (ur. 1948) został mianowany we wrześniu 2001 r. ambasadorem RP na Kubie. Absolwent filologii rosyjskiej na UJ i WSP w Krakowie, Papieskiego Uniwersytetu Gregoriańskiego w Rzymie (filozofia) oraz wyższej uczelni Centre Sevres prowadzonej w Paryżu przez zakon o. Jezuitów. W l. 1970–89 publicysta w Polsce w miesięcznikach „Chrześcijanin w Świecie”, „Myśl Demokratyczna”, w „Życiu Literackim”, w „Tygodniku Demokratycznym” (organ SD). W kolejnych latach był w Watykanie pracownikiem Sekcji Polskiej Radia Watykan, a w Paryżu – współtwórcą i dziennikarzem emigracyjnego pisma „Libertas”. Autor publikacji książkowych (w tym – poezja), haseł Filozoficznej Encyklopedii Uniwersalnej Presses Universitaires de France (Paryż 1989/90). Na początku lat 90. zajmował się doradztwem w procesie prywatyzacyjnym Stoczni Szczecińskiej. Od 1993 r. w MSZ, najpierw jako naczelnik wydziału, później – wicedyrektor Departamentu Europy II. Od 1996 r. radca-minister i charge d’affaires a.i. Ostatnio, tj. do momentu nominacji na placówkę na Kubie - minister pełnomocny Ambasady RP w Moskwie. Żona jest z pochodzenia Hiszpanką. Mają dwie córki. Hobby: literatura, teatr, zwierzęta.

Na placówce w Hawanie spędził 4 lata. Końcówka pobytu była dość pracowita i wiązała się m.in. z koniecznością interweniowania przez T. Turowskiego w sprawie pięciu Polaków zatrzymanych w maju 2005 r. na Kubie, którzy przybyli z Polski na zjazd kubańskich organizacji opozycyjnych. Nie wpuszczono ich i musieli wracać, co wymagało różnych działań konsularnych. Na portalu "Solidarni z Kubą" relacjonuje swoje kubańskie refleksje, swoje dysputy z innym ambasadorem, obecnie redaktorem Jarosławem Gugałą [http://www.solidarnizkuba.pl/turowski ] i osoby zainteresowane tam odsyłam.

W 2010 r. T. Turowski jest pracownikiem ambasady RP w Moskwie, gdzie już wcześniej, do 2001 r., był tzw. ministrem pełnomocnym. Można więc sądzić, że po placówce na Kubie, po 2005 r. ponownie pracuje w Moskwie.

Jest tutaj tytułowany: ambasadorem tytularnym RP [tytuł ambasadora ad personam (ambasador tytularny). tytuł taki otrzymują z reguły osoby bardzo zasłużone dla służby dyplomatycznej swojego kraju i mogą go używać niezależnie od tego, czy w danej chwili pełnią funkcję ambasadora, jako szefa misji dyplomatycznej] oraz szefem Wydziału Politycznego ambasady RP w Moskwie. Tomasz Turowski nie jest postacią milczącą. Nie śledziłam, co prawda jeszcze jego publikacji, ale jest ich niemało, jak sądzić można z biogramu T. Turowskiego, zamieszczonego na początku tej notki.

W okresie poprzedzającym dwie polskie wizyty w Katyniu również pan ambasador był bardzo czynny. Zaangażowany był szczególnie w przygotowanie wizyty premiera Donalda Tuska. W obszernym tekście datowanym na 23.03.2010, który znajdzie się w części 2., wizycie prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego poświęcił jedynie 4 z ostatnich linijek.

Wielu z nas już nie pamięta dokładnie tekstów poprzedzających przyjazd premiera Tuska do Katynia. Trauma narodowa związana z datą 10 kwietnia nadała zupełnie nowe znaczenia wielu sprawom. Więc tym bardziej warto będzie niektóre z tych tekstów przypomnieć.

Oto obszerna relacja Katolickiej Agencji Informacyjnej o przygotowaniach w Moskwie do planowanej na 7 kwietnia wizyty w Katyniu premiera RP, Donalda Tuska. (Pogrubienia w tekście – moje).  [ zob.: http://ekai.pl/wydarzenia/ostatnia_chwila/x27023/intensywne-przygotowania-do-rocznicy-zbrodni-katynskiej/ ]

"Intensywne przygotowania do 70. rocznicy zbrodni katyńskiej

tk / mk, Moskwa, 2010-03-23

W środę 24 marca w Moskwie zapadną konkretne decyzje dotyczące przebiegu uroczystości upamiętniających 70. rocznicę zbrodni katyńskiej.

Jak dowiaduje się KAI w programie uroczystości przewidziano wmurowanie kamienia węgielnego pod cerkiew prawosławną, która powstanie na rosyjskiej części cmentarza-pomnika. 7 kwietnia w Katyniu spotkają się premierzy Tusk i Putin, zaś 10 kwietnia odbędą się główne uroczystości rocznicowe z udziałem prezydenta Lecha Kaczyńskiego.

Wiadomo już, że 7 kwietnia premierzy Polski i Rosji uczczą w Katyniu zarówno polskie, jak i rosyjskie ofiary zbrodni stalinowskich. Donald Tusk i Władimir Putin przejdą wspólnie do miejsca upamiętniającego ofiary represji stalinowskich pod krzyżem prawosławnym, złożą pod nim wieńce i wspólne przejdą na polski cmentarz wojenny.

Zarówno 7 i 10 kwietnia odbędą się modlitwy, prowadzone przez duchownych prawosławnych i katolickich. Nie wiadomo jeszcze, kto będzie reprezentował Kościoły. Jak wynika z informacji KAI, ze strony Rosyjskiego Kościoła Prawosławnego będą to osobistości dość wysokiego szczebla.

„Dokonuje się forma ekumenicznego pojednania ze strony zarówno katolickiej jak i prawosławnej i to w tak symbolicznym miejscu jak cmentarz w Katyniu” – ocenił w rozmowie z KAI ambasador tytularny RP w Moskwie Tomasz Turowski. Dodał, że uroczystości w Katyniu będą stanowić „gest politycznego zadośćuczynienia moralno etycznego i równocześnie gest bliskości chrześcijańskich Kościołów”.

Zdaniem polskiego dyplomaty, fakt wspólnego wystąpienia w Katyniu premierów Polski i Rosji jest wydarzeniem historycznym. „Jeden z rosyjskich analityków zauważył, że sam gest pochylenia się premierów Tuska i Putina nad grobami pomordowanych byłby bardzo wymownym sygnałem dla wszystkich, zwłaszcza dla Rodzin Katyńskich, którym należy się sprawiedliwość w formie etyczno-moralnego zadośćuczynienia” – relacjonuje ambasador.

„Ogrom krwi narodu rosyjskiego, tych którzy zginęli podczas represji rosyjskiej, ze strony Kościoła prawosławnego miesza się tam z krwią polską” – zwraca uwagę Turowski. – To jest testament dla przyszłych pokoleń polskich i rosyjskich, żeby krew przelana poprzez tych samych katów, poprzez tych, którzy wykonywali wyroki i na swoich współobywatelach i na Polakach - była zaczynem realnej przyjaźni i realnego pojednania między Polska i Rosją” – dodał.

Turowski zwraca uwagę, że nie do przecenienia jest rola, jaką w wymiarze pojednania narodów pełni obecnie Rosyjski Kościół Prawosławny, a zwłaszcza Cyryl I, patriarcha Moskwy i Wszechrusi. „To osobowość charyzmatyczna” – ocenia polski dyplomata.

Szef Wydziału Politycznego ambasady RP w Moskwie zwraca uwagę, iż od momentu kiedy przed rokiem Cyryl przejął tron patriarszy, Rosyjski Kościół Prawosławny regularnie wynosi na ołtarze postaci prawosławnych kapłanów - męczenników okresu zbrodni stalinowskich. „Nurt rozliczenia ze zbrodniami stalinowskimi jest przez patriarchę realizowany bardzo konsekwentnie i przekłada się na stosunek do polskich ofiar Katynia” – ocenia ambasador.

Pytany o komentarz do słów bp. Stanisława Budzika, który nie wykluczył, iż w tym roku patriarcha Cyryl złoży wizytę w Polsce, ambasador Turowski odparł: „Gdyby do tego doszło, mielibyśmy do czynienia z wielkim wydarzeniem historycznym, zarówno w wymiarze międzypaństwowym jak i w relacjach pomiędzy Kościołami”.

Główne uroczystości 70. rocznicy zbrodni katyńskiej odbędą się 10 kwietnia. Weźmie w nich udział prezydent RP Lech Kaczyński, Rodziny Katyńskie kombatanci i harcerze. „Będzie to swoista sztafeta pokoleń, bo przyjedzie polska młodzież ze swoim prezydentem” – zwraca uwagę Tomasz Turowski.

Szczegółowy program obydwu uroczystości jest w trakcie opracowywania. Jutro przyjedzie do Moskwy grupa przygotowawcza na czele z min. Andrzejem Przewoźnikiem, sekretarzem generalnym Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa. 24 marca na terenie cmentarza wojennego w Katyniu członkowie tej grupy spotkają się ze swoimi rosyjskimi odpowiednikami."

W poprzedniej części zaprezentowany został materiał KAI z 23 03 2010 o przygotowaniach do obchodów 70-lecia zbrodni w Katyniu. Podstawowym źródłem informacji KAI o podjętych przygotowaniach do planowanej uroczystości był Tomasz Turowski, ówczesny (ale chyba także obecny) Szef Wydziału Politycznego Ambasady RP w Moskwie.

Z tekstu jasno wynika, że 99% zainteresowań pana ambasadora pochłaniało nie tyle przygotowywanie do zorganizowania spotkania z Rodzinami Katyńskimi i z Prezydentem RP Lechem Kaczyńskim w Katyniu, co wizyta pana premiera Tuska i spotkanie tegoż z W. Putinem. Uroczystości zaplanowane na 7 kwietnia, jak zapewniał pan ambasador T. Turowski, ""będą stanowić „gest politycznego zadośćuczynienia moralno etycznego i równocześnie gest bliskości chrześcijańskich Kościołów”."

Jest więc ten tekst dość dobrym odzwierciedleniem głównego nurtu działań podejmowanych w kręgu premiera Tuska przed wyjazdem do Katynia.

Wiemy jednakże, iż jest to jedynie pewien tylko fragment klimatu, jedynie wąski wycinek rzeczywistości poprzedzającej katyńskie uroczystości. Tym segmentem zupełnie pominiętym przez KAI są perypetie towarzyszące wyjazdowi pana prezydenta Lecha Kaczyńskiego i trudności piętrzone przed Jego ekipą, wybierającą się do Katynia 10 kwietnia.

By przypomnieć ten klimat napięć, a niekiedy zwykłego łajdactwa, nonszalancko przejawiającego się w wypowiedziach ośrodka rządowego i kierownictwa Sejmu RP przed uroczystościami katyńskimi, wybrałam jeden z tekstów.

-----------------------------------------------------------------

Ukazał się on w "nt-News Telegraf" [http://www.newstelegraf.pl/content/dyplomatyczne-zamieszanie-czy-wzajemne-prowokacje ] dnia 22. 02. 2010.

" Dyplomatyczne zamieszanie czy wzajemne prowokacje?

Rosjanie po raz pierwszy są organizatorami obchodów zbrodni katyńskiej, co powinno cieszyć nas, Polaków. Niestety zaistniała sieć nieporozumień pomiędzy ambasadą rosyjską, kancelarią prezydenta RP a polskim ministerstwem spraw zagranicznych.

Zaczęło się od pięknego gestu premiera Federacji Rosyjskiej Władimira Putina, który zaprosił Donalda Tuska na uroczystości upamiętniające wymordowanie polskiej kadry oficerskiej i inteligencji przez NKWD, wiosną 1940 roku. Ten gest wpisuje się w politykę władz rosyjskich, która ostatnimi czasy potrafiła potępić politykę Stalina. Organizacja obchodów rocznicowych byłaby nie tylko kolejnym pozytywnym zwrotem w prowadzonej przez Kreml polityce historycznej, ale byłaby również ważnym gestem w relacjach polsko – rosyjskich.

Pierwszy zgrzyt wyniknął z niezaproszenia na uroczystości prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego. Z jednej strony jest to niezrozumiałe, ponieważ na obchody ważnej dla państwa rocznicy winna być zapraszana głowa państwa. Z drugiej strony organizatorem uroczystości jest premier Rosji, więc będzie to spotkanie na szczeblu szefów rządu. Jeśli Lech Kaczyński miałby być zaproszony, to powinno być to zaproszenie od prezydenta Rosji Dymitrija Miedwiediewa, którego jednak na uroczystości zabraknie.

Jednak prezydent Polski zapowiedział, że na obchodach zbrodni katyńskiej zamierza się pojawić, o czym poinformował prezydencki minister Paweł Wypych, który dodał, że ambasada rosyjska otrzymała stosowny list w tej sprawie. Burzę wywołał ambasador Federacji Rosyjskiej w Warszawie Władimir Grinin, który powiedział, że takowego pisma nie widział. Po słowach szefa Biura Bezpieczeństwa Narodowego Aleksandra Szczygły, który zarzucił ambasadorowi wprowadzanie w błąd opinii publicznej, Grinin sprostował, że list dostał, natomiast nie były w nim zawarte żadne konkretne propozycje.

Kolejny zgrzyt miał miejsce już stricte po polskiej stronie. Rzecznik MSZ Piotr Paszkowski powiedział, że kancelaria prezydencka zachowała się niezgodnie z protokołem dyplomatycznym przekazując list od Lecha Kaczyńskiego ambasadzie rosyjskiej. Zdaniem rzecznika droga listu powinna iść poprzez polskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych do kancelarii prezydenta Rosji. Z tego wynikałoby, że MSZ nie został poinformowany o chęci uczestniczenia prezydenta RP w obchodach w Lesie Katyńskim, czemu zaprzeczy­ła kancelaria prezydenta. Co ciekawe, Piotr Paszkowski zapewnił, że jego wypowiedź do­tyczyła sposobu przekazywania listu, a w żadnym stopniu nie odnosiła się do tego, czy ministerstwo zostało poinformowane.

Minister spraw zagranicznych RP Radosław Sikorski potwierdził, że uczestnictwo w obchodach zostanie prezydentowi umożliwione. - Deklarujemy i solennie potwierdzamy, że skoro pan prezydent jedzie, to rząd, a MSZ w szczególności, mu to umożliwią. Kuchnię zostawmy urzędnikom.

Z kolei kancelaria prezydenta poinformowała, że oprócz MSZ i ambasadora Grinina po­informowała o chęci wzięcia przez prezydenta udziału w obchodach również ambasadora RP w Moskwie Jerzego Bahra, sekretarza generalnego Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa Andrzeja Przewoźnika oraz współprzewodniczącego polsko-rosyjskiej Grupy ds. Trudnych Adama Rotfelda. Mariusz Handzlik z kancelarii Lecha Kaczyńskie­go uważa, że albo MSZ albo ambasada RP w Moskwie nie przekazały dalej noty dyplomatycznej stronie rosyjskiej, bo list do ambasadora Grinina miał jedynie znaczenie kurtuazyjne.

Marszałek sejmu Bronisław Komorowski powiedział, że prezydent niepotrzebnie wybiera się do Katynia, skoro nie został zaproszony, bo wprowadza jedynie zamieszanie. Tę wypowiedź skrytykował europoseł PiS Marek Migalski uznając, że Komorowski uległ rosyjskim prowokacjom.

Odnośniki: gazeta. pl: Prezydent w Katyniu? Ambasada Rosji: Nie dostaliśmy listu
wyborcza.
pl: Gdzie jest list od prezydenta?
wp.
pl: "Komorowski dał się wykorzystać Rosjanom"
wp.
pl: Iskrzy między kancelarią prezydenta a MSZ
wp.
pl: Stalinowski zbrodniarz uświetni uroczystości w Moskwie?

Komentarz:
Pozostaje pytanie, o co tak naprawdę chodzi? Rosjanie z jednej strony zmieniają polity­kę historyczną, a z drugiej na obchodach 65. rocznicy zakończenia II wojny światowej obok portretów Stalina mają być eksponowane podobizny Ławrientija Berii, zbrodniarza, który dowodził wówczas NKWD. Dziwi również fakt, że rosyjskie media poinformo­wały o zaproszeniu premiera Tuska do Katynia już w godzinę po telefonie pomiędzy pre­mierami. Zwykle mija trochę czasu, zanim ogłaszana jest taka informacja.

Czy konieczna jest obecność prezydenta, skoro nie został zaproszony na uroczystość? Można uzasadniać to tym, że jest to polska rocznica, więc głowa państwa winna być obecna. Niemniej jednak gospodarzem jest strona rosyjska i skoro ona zdecydowała, aby obchody przebiegały na szczeblu szefów rządu, to należałoby to uszanować. Przy­jazd Lecha Kaczyńskiego postawi w niezręcznej sytuacji stronę rosyjską, jeśli nieobecny będzie jej prezydent.

Wydaje się jednak, że znów szykuje się wojenka polsko-polska, którą mogą złośliwie podsycać rosyjscy dyplomaci. Szkoda, że przedmiotem targu jest tak ważna dla nas uro­czystość, której temat, póki co, zszedł na drugi plan.

n.d. Autor: Julaszek "

-------------------------------------------------------------

Jeżeli teraz, w kontekście owego przypomnienia atmosfery wrogości, jaką ośrodek rządowy wytwarzał wokół prezydenta L. Kaczyńskiego, przeanalizujemy ostatnie akapity tekstu KAI i wypowiedzi ambasadora T. Turowskiego („Będzie to swoista sztafeta pokoleń, bo przyjedzie polska młodzież ze swoim prezydentem”), to widać wyraźnie, że pan ambasador usiłował kompletnie zmarginalizować rolę obchodów planowanych na 10 kwietnia i udział w nich Lecha Kaczyńskiego.

"... bo przyjedzie młodzież ze swoim prezydentem..." – jak to zdanie w ogóle skomentować?

Bo przyjedzie młodzież ze swoim wychowawcą? Ze swoim idolem? Ze swoim opiekunem? Z organizatorem wycieczki?

W tym szyku zdania nawet "polska młodzież" jest ważniejsza od "jej prezydenta"!

Taki tylko ciąg skojarzeń - w kontekście rangi, jaka winna być przypisana planowanym wówczas na dużą skalę uroczystościom?

Uroczystościom, które 10 kwietnia zamieniły się w narodową tragedię...

Au tor: http://lama2.salon24.pl/250234,tomasz-turowski-cz-3

"Zniszczyć mu kamerę!": Szpieg Turowski zacierał ślady w Smoleńsku?

Tomasz Turowski w studiu rosyjskiego radia (fot. finam.fm) Tomasz Turowski w studiu rosyjskiego radia (fot. finam.fm)

Prawda o wydarzeniach 10 kwietnia rysuje się coraz bardziej ponuro.

Cezary Gmyz opublikował dziś w "Rzeczpospolitej" artykuł dowodzący, że jeden z najważniejszych urzędników polskiego MSZ, bliski współpracownik Radosława Sikorskiego do spraw rosyjskich, był agentem wywiadu PRL.

Cóż, ktoś mógłby rzec, że niegdyś niemal każda osoba wyjeżdżająca z ludowej ojczyzny pełniła wywiadowcze funkcje. Owszem – ale Tomasz Turowskim nie był zwykłym źródłem informacji. Został zwerbowany jeszcze na studiach i podjął służbę jako profesjonalny superszpieg – tzw. nielegał. Działanie nielegałów było kontrolowane przez najwyższe kierownictwo wywiadu PRL oraz rezydentów KGB:

Nielegałowie nie korzystali z dyplomatycznych kanałów łączności. Wiadomości

do kraju były przekazywane przez własny system
łączności radiowej lub przez kurierów. Prawie do końca lat 80. nie posługiwali się pseudonimami, lecz jedynie numerami rejestracyjnymi. Meldunki Tomasza Turowskiego prawie do końca były sygnowane numerem 9596. To ten numer z Samodzielnej Ewidencji Operacyjnej Departamentu I pozwolił jednoznacznie ustalić, że używał go właśnie Tomasz Turowski.

Służba Bezpieczeństwa wysłała Turowskiego do Watykanu, gdzie podjął nowicjat w zakonie jezuitów. Przez niemal dziesięć lat

siedział w zakonie, zdobywając dostęp do coraz ważniejszych tajemnic Stolicy Apostolskiej. Ewakuował się w ostatniej chwili – po dziesięciu latach nadchodził bowiem czas złożenia ślubów kapłańskich...

Wkrótce po powrocie agenta z owocnej misji komunizm się skończył. Turowski zgłosił się do MSZ, i od 1993 roku wspinał się coraz wyżej po szczeblach kariery. Prawdopodobnie nikomu nie ujawnił informacji o swej szpiegowskiej karierze – co jest niezgodne z prawem.

Jeszcze bardziej niepokojące jest, że nielegałowie podlegając kontroli KGB mogli być po 1989 łatwo przejęci przez rosyjskie służby. Czyżby dyplomata odpowiedzialny za stosunki Polski z Rosją mógł być człowiekiem FSB?

Po ujawnieniu prawdy o przeszłości Turowskiego, internauci natychmiast zaczęli przypominać pewien już nieco zapomniany fakt. Na początku listopada ujawniono niektóre fragmenty akt smoleńskiego śledztwa. Wśród ujawnionych materiałów znalazły się także zeznania kamerzysty TVP Sławomira Wiśniewskiego, który 10 kwietnia jako pierwszy dziennikarz dotarł na miejsce katastrofy. Słowa Wiśniewskiego zacytował m.in. portal Rebelya.pl:

„Chcę zeznać, że gdy funkcjonariusze próbowali mi wyrwać torbę z kamerą, którą schowałem do środka, w grupie rosyjskich funkcjonariuszy był przynajmniej jeden Polak. Ci co mnie zatrzymali zapytali się czy mnie zna. On odpowiedział po polsku, ja nie znam tego człowieka, a następnie po rosyjsku powiedział, żeby mnie aresztować i zniszczyć sprzęt” - mówił autor pierwszego filmu z miejsca katastrofy, montażysta TVP, Sławomir Wiśniewski w czasie przesłuchania w prokuraturze wojskowej w Warszawie.

Wiśniewski dodał: „Ja kojarzę z twarzy tego człowieka, wydaje mi się, że jest to jakiś pracownik ambasady albo konsulatu polskiego. Rozpoznałbym go, był wysoki

, szczupły, krótko obcięty szatyn, w długim beżowym płaszczu. Miał na pewno więcej niż 50 lat. Jestem przekonany, że był to Polak, mówił po polsku bez akcentu, twardo, bez zmiękczenia”.

Opis owego tajemniczego mężczyzny idealnie pasuje właśnie do obecnego na smoleńskim lotnisku Turowskiego. Oczywiście, nie ma na razie dowodu, że to on przejawiał wyjątkową komitywę z rosyjskimi funkcjonariuszami i chciał niszczyć sprzęt polskiego dziennikarza. Jednakże polski MSZ ma nam dużo do wyjaśnienia.

AKTUALIZACJA

Jak zwrócił uwagę użytkownik

Twittera Nurni11, inne ujawnione zeznania wskazują, że to Turowski był źródłem słynnej plotki o trzech osobach rannych w katastrofie smoleńskiej:

„Ambasador Turowski około godz. 12:00 przekazał mi, że otrzymał informację od funkcjonariusza FSO, że trzy osoby przeżyły i w ciężkim stanie zostały przewiezione do szpitala” – zeznał w prokuraturze Dariusz G., naczelnik Wydziału Federacji Rosyjskiej Departamentu Wschodniego MSZ.

Bardzo to wszystko razem ciekawe.

http://www.pardon.pl/autor/26/pawel_rybicki

Komentarze internautów:

Komentowanie nie jest już możliwe.

~dzvlmlfmro
26-12-2011 / 20:20
~yanoqp
26-12-2011 / 11:43
~Tommy
25-12-2011 / 04:18
That's way the bestest aneswr so far!
~Polak patriota
23-02-2011 / 04:05
W normalnym cywilizowanym kraju TW "ORSOM" dostałby kare śmierci. W kraju nicości, gdzie wszystkie chwyty są dozwolone, nagle okaże się, ze poczciwym staruszkom zakłóca się spokój na stare lata. Gdzie byli i gdzie są Ci wszyscy przyjaciele pana Turowskiego, choćby sam prezydent RP Komorowski? Dlaczego nie odniosą się do faktu, ze to ich przyjaciel był podwójnym (bo jak inaczej nazwać) agentem? Iluż mamy jeszcze takich agentów? Czas Apokalipsy dobiega spełnienia, bo tyle jest zła ile na świecie się dzieje, że pożal się Panie Boże!
~2011
28-12-2010 / 10:31
Po co nam wiadomosci o zagryzaniu sie psow ? Czy nie ma wazniejszych spraw (tematow) do omowienia na zblizajacy sie rok ? Narazie male pieski z duzymi sie zagryzaja i nam (madrym Polakom) ten skowyt niepotrzebny,tym bardziej gdy sa wazniejsze sprawy do zalatwienia ! Chyba,ze macie na celu dalej rodziawac ludziom ich galy i japy . Pisz jeden z drugim jak uwolnic Polske od ich odwiecznych wrogow. Ruski przyjdzie ci pomoc dopiero jak i jemu kolo dupy bedzie sie palic ,zas Zachod zawsze parl na ciebie ,biorac cie za sluge i glupka ! Najwyzszy czas pokazac POLSKA MADROSC !!! Won z wszelka obca PROPAGANDA ,tym bardziej o zagryzaniu sie psow walczacych o koryto.
~śledczy z NKWD
28-12-2010 / 09:29
Cały świat wie, że to było morderstwo przygotowywane od dawna, nie bez przyczyny Komorowski mówił m. in. jaka wizyta taki zamach (Gruzja 2008r). Tusk celowo kłócił się o tzw. krzesło w samolocie. Sikorski w prawyborach: malutki człowiek - były prezydent. Niesiołowski mówił: nigdy nie pozwolimy aby Lech Kaczyński został prezydentem. Trzy dni przed zamachem był Tusk "przygotować" plan działania na 10 kwietnia, nagle zrobiła się mgła, niszczono robione zdjęcia, niszczono samolot, nie oddano czarnych skrzynek, nie wiadomo kto jest w trumnach itd. itd. Można by powiedzieć, nigdy nie dowiemy się o zamachu, a zamachowców możemy pocałować głęboko w dupę, jak będzie trzeba to załatwimy tych co szukają prawdy. Putin ma tylu agentów w świecie, że żadna komisja nawet międzynarodowa mu nie podskoczy. Na trzech w komisji wstawi dwóch swoich. Amen. Ps. Nie wyślesz "nicka", jak nie wpiszesz emaila, a ABW sprawdzi (albo im doniosą), kto pisze te brednie i masz życie przesrane, nie tylko ty towarzyszu "śledczy z NKWD".