Imieniny:

AferyPrawa.com

Redaktor Zdzisław Raczkowski ujawnia niekompetencje funkcjonariuszy władzy...
http://Jooble.org
Najczęściej czytane:
Najczęściej komentowane:





Pogoda
Money.pl - Kliknij po więcej
5 grudnia 2020
Źródło: MeteoGroup
Polskie prawo czy polskie prawie! Barwy Bezprawia

opublikowano: 26-10-2010

AFERY Zygmunt Jan Prusiński dlaczego Polską rządzą żydzi forum dyskusyjne dla inteligentnych Prusiński - TAM GDZIE PISZĘ NA KAMIENNEJ ŚCIANIE

Zygmunt Jan Prusiński

Motto: Bo taka jest chłosta dla Polaka… w nagrodę.
Nie winien on a wróg w środku wyschniętego pnia…

Dobrze że często piszę na Forach Polskich Pism na Internecie. Jest tego sporo, tysiące komentarzy i opinii. – Nie muszę wówczas usilnie układać myśli, bo są, żyją od dawna. – Czy tylko Poezja jest „Słowem żywym”? Nie. Pod jednym aspektem, że wiersz dobrze przeczytany (przeponą), może wprowadzić i doprowadzić do indywidualnych przeżyć każdego wrażliwego odbiorcę.

Tam gdzie piszę na kamiennej ścianie

Stan posiadania tych lirycznych skarbów
jest
niczym innym, otoczką kolorów.

Dźwięk także ukrywa swoje tajemnice –
wybieram
w stawie akcenty szeptów.

To jakby obraz – nie na podobieństwo
czegoś
lub kogoś, jest wzór aksamitu.

Brakuje mi nagiej prawdy, jest rozłożony
liść
na wodzie i milczy w samo południe.

Poeta siedzi nad stawem ze swoim cieniem.
Tylko wiersze na kamiennej ścianie są modlitwą.

Zygmunt Jan Prusiński
4.10.2008 – Ustka

Na witrynie „Zaprasza net” w dziale „Kultura” opublikowany został mój wiersz, który chcę przedstawić:

WIERSZE TO JAK PTAKI, WYFRUWAJĄ Z MOICH RĄK

Mirosławie Marii Kruszewskiej

Mój dramat, niepospolity… Moje życie, niecodzienne.
Nie byłem posłuszny Aniołom, staczałem walki

z
samym sobą.

Czy byłem próżny ? – Nie byłem. Ciągle szukałem
małego
miejsca; Ojczyzny takiej, której jej zapach
mógłbym
przekazać do serca.

Nie udało mi się pojąć, to jak w teatrze, coś niewinnego
a
zarazem ważnego. Więc stałem na tej powierzchni
do
reszty, deklamowałem wiersze o duchu w narodzie.

Sypnęło śniegiem, słońce przetaczało jałmużnę
na
sam szczyt zerwanego gołębia z gałęzi.

Rozluźniłem się trochę, puściłem dłonie – a z nich
stado
kolorowych ptaków wyfrunęło gdzieś.

Zygmunt Jan Prusiński
11.09.2008 – Ustka

POEZJA – obszar wyobraźni, świat odbierany i pisany zawsze inaczej. – Czy można zadowolić każdego Człowieka (tak w delikatnym tworzywie), jaką jest Poezja ? Zawsze znajdzie się ktoś, komu coś nie pasuje. Czy wszyscy są dokładnie zgodni, że to malarstwo „Iksińskiego” jest Sztuką a nawet i Arcydziełem ? Nie. Jeden lubi rogaliki a drugi razowy chleb. Sztuka ma to do siebie, że nie znosi granic. Klasykę trzeba szanować, ale czy nie wolno wyjść poza jej obręb ?

Na Emigracji we Wiedniu począłem pisać Haiku. Dobrze pamiętam strukturę zasadniczych sylab: 5-7-5 czy Haikai: 5-7-5-7-7. No to proszę czytać Mistrzów Haiku. I co tam odnajdziemy ? Że nie są ścisłe te zapisy. Druga sprawa, unikania przymiotników. Czy na pewno ? Po powrocie z Emigracji do Polski (10 Lipca 1994 roku) kilka moich utworków wysłałem do paryskiej „Kultury”. Odpisał mi Redaktor Jerzy Giedroyc taką uwagę, żeby na przyszłość unikać przymiotników. – Nie wiem, skąd się nad tym znał, ale to jest do pochwalenia, iż w ogóle miał pojęcie… Otóż proszę zajrzeć do światowej Literatury, i co ujrzymy, że Mistrzowie tego gatunku poetyckiego, kochali „swoje” przymiotniki !

Dla przykładu, na żywo teraz napiszę Haik, Haiku:

gaik złoty ruch
na
blacie pozór krzyku
lustro
waha się

A teraz Haikai:

mknie czar na ślepo
kropli
dotyk nie cichnie
muśnięcie
ważki
głębiej
ważny los kwiatu
istnienia
tkanek bożych

- Pierwszy raz w życiu napisałem Haikai ! Może nie tak (po mistrzowsku), ale nadałem pewien obrazek z żywej Poezji. Bo my, Poeci tylko przepisujemy to co widzimy i co czujemy. (19.09.2008)

BO NIEBO TO NIE TYLKO RYSUNEK DZIECKA

Marcinowi Zygmuntowi Prusińskiemu, mojemu pierworodnemu Synowi, urodzonemu we Wiedniu – 21 Stycznia 1990 roku.

Modlitwa:

Synu, po 10 latach mordu na niewinnym człowieku, księdzu Jerzym Popiełuszce, opuściłem Twoje małe życie; miałeś wtedy 4 lata i 4 miesiące.

Bohaterowie w Polsce są Męczennikami ! To taki dziwny świat, by być zniewolonym nawet i w myśli. A jednak nie można w Polsce myśleć inaczej, trzeba tak jak nakazuje, nie „Pismo Święte” a obrzydliwa propaganda okupantów. Polska dziś, jest „kameralną okupacją” – przybyli oni z długopisem i kartką papieru… Kameralna okupacja – to mój termin nazwania rzeczywistości, jaka się kołysze od 1989 roku. „Targowica” dokonała totalnego spustoszenia w socjologii, w społecznym aspekcie. Targowica odebrała Polakom czynnik państwowości bez czucia – jakby ten instynkt zamarł ! Chodzi mi jak najbardziej o Rachunek Sumienia bycia Polakiem – czy z globalizowaną kukiełką wybraną z ulicy, bez żadnych uczuć co do Polski, Ojczyzny Słowian.

Zastanawiam się, czy ten termin jeszcze istnieje: S Ł O W I A N I N… W tamtej epoce XX wieku była „sowietyzacja” – inaczej, „rusyfikacja”. Dzisiaj jest nowy termin narzucony przez obcych. Z jednej skrajności weszliśmy w drugą skrajność. A wystarczy popatrzeć na twarze ludzi przegranych losowo. Otacza nas samotność w tłumie ludzi. Każdy dźwiga swój ciężki los, tylko ukrywa to – swoje – przegranie… W pokoju – nie w czasie wojny.

Masz mój Synu Marcinie 18 lat. Już za 4 miesiące skończysz 19 lat. Jako Twój Rodzony Ojciec, 15 lat Ciebie nie widziałem; nawet nie otrzymałem nigdy Twoich zdjęć, jak wyglądałeś i jak wyglądasz teraz. Nie wiem i to, czy mieszkasz w stolicy Austrii czy w Krakowie. O, tacy jesteśmy, my Chrześcijanie, iż nawet nienawiść Twojej matki (Elżbiety Krzemień) iskrzy w czasie modlitwy w kościele. To dobry wzór hipokryzji…! Chyba wyszła drugi albo trzeci raz za mąż, a Tobie odebrała rodowe nazwisko. Ale dla mnie zawsze jesteś i będziesz Marcinem Zygmuntem Prusińskim !

Ściskam i całuję Cię Synu ! Zostań z Panem Bogiem ! (14.09.2008)

Ps. 14 Września 2000 roku zmarł Jerzy Giedroyc, polski publicysta, działacz emigracyjny, redaktor naczelny czasopisma „Kultura”: (ur. 1906 roku).

Ps 2. Tego samego dnia rano „wszedłem” do skrzynki pocztowej, a tu taka wiadomość od Mirosławy Marii Kruszewskiej z domu Malinowska z Seattle (USA). Mirosława wyemigrowała we wrześniu 1981 roku z Gdańska. Pisarka, poetka, redaktorka „Gazety Polarnej”. Od niedawna korespondujemy na Witrynach Internetowych, jak i prowadzimy prywatną korespondencję.

Mira Kruszewska:
„Dziś rano, w 150-tą rocznicę Objawień w Lourdes zmarła moja mama.
(Alfreda Malinowska, przy. Z.J.P.) – Proszę o modlitwę za spokój jej duszy”.

- Przyjmij ode mnie Mirosławo Głębokie Wyrazy Współczucia. Dziękuję za zdjęcia. Twoja Mama Alfreda „była” ładną kobietą, a z fizjonomii, inteligentną…

Mój drugi młodszy Syn Konrad Krystian Prusiński – ma 12 lat, od Komunii Świętej jest ministrantem. W każdą niedzielę służy do Mszy Świętej w kościele „Świętego Zbawiciela” w Ustce o godzinie 18:00. On i ja pomodlimy się Mirosławo za Spokój Duszy Twojej Mamy ! Może zdążę ks. proboszczowi Janowi Turkielowi przekazać tę smutną wiadomość, żeby wszyscy zebrani w kościele pomodlili się także.

KTO WRESZCIE WALCZYŁ O POLSKĘ ?

Wrócę teraz do artykułu „Kto wreszcie walczył o Polskę ?” zamieszczonego w „Aferach Prawa”: /index2.php?p=teksty/show&dzial=kultura&id=2297 – bo zaiskrzyło komentarzami, które uregulowałem, (po swojemu)… Bo oczywiście, każdy może opiniować swoje poglądy, tylko, tylko nie można obwiniać mnie autora, iż w tym czasie byłem gdzie indziej, na przykład za miastem, a to miasto paliło się… Szukania akurat ratunku Polski i obwiniania mnie za to, jest czystym nonsensem.

Oto opinie Czytelników:
Anna: „Ten tekst wreszcie mi się spodobał. Jak Pan chce to może.

Tak trzymać !” (30.09.2008)

Maciej Zarzycki: „Inni tu w kraju walczyli o wolność i demokrację a Pan sobie pojechał na wycieczkę do Wiednia. Wstyd ! Bo nas tu po internatach trzymali a Zygmunt Prusiński się po knajpach rozbijał i rozpijał. A teraz to każdy mądry !” (3.10.2008)

- Co znaczy, „rozbijał i rozpijał”? Akurat w dotychczasowym moim życiu to piłem bardzo mało, więc na jakiej podstawie można to stwierdzić. Ale o takowym piciu moim na Emigracji nic z tych rzeczy nie pisałem, bo to mało ważne. A chodzi mi o polityczny aspekt, i tu ruszyłem z ośmioma końmi po „Stepach Mongolskich”!

Jako znany pod nickiem – pseudonimem „Pinochet”, piszę tak:
Do Macieja Zarzyckiego: O jakiej pan mówi walce i o jakiej wolności i demokracji ? Panie Macieju, ja w PRL miałem mniejszą cenzurę od tej dzisiejszej. Demokracji nie było i nie ma. (Demokracja jest po stronie – zawsze – rządzących)! – A komu pan pomagał ? Polakom, nie, swoim przyszłym okupantom, którzy dzisiaj mają pana gdzieś. Całe szczęście że nie zwariowałem i żydowskiemu KOR-owi nie pomagałem. A pan pomagał wszystkim tym z jednej orkiestry: Wałęsie, Mazowieckiemu, Michnikowi, Kuroniowi, Lisowi, Lityńskiemu, Borusewiczowi, Niesiołowskiemu, Geremkowi, i wielu innym (uważających się) za bohaterów…! Ba, pomagał pan i tym z drugiej strony, wszystkim „Kiszczakom” – tylko że pana nie zaprosili do (Okrągłego Stołu) w Magdalence. Jestem pewny panie Macieju, że byś pan pobiegł na piechotę tam. Nie panie Zarzycki, moja Inteligencja zabroniła wstąpienia do „takiej” Solidarności z ubekami na czele. (3.10.2008).

Panie Macieju, polityka w tamtych czasach była zupełnie inna, i pan jej nie rozumiał. Jak większość Polaków. Przypominam „Referat Jakuba Bermana”. Zacznijmy od PZPR, co to w ogóle było to Gówno ! To zbiór elementów – który każdy z nich był wrogiem Polski. Podzielę panu te frakcje: komuniści prosowieccy; komuniści polscy; żydzi prosowieccy; żydzi proukraińscy; żydzi proniemieccy; żydzi polscy. I w tych „satelitach” nie było narodu polskiego. Dlaczego ? Bo ten naród był dla nich parobkami !!! Zatem te wspomniane frakcje zwalczały się pomiędzy sobą. Chodziło zawsze o władzę i kasę. O, przyjrzyj się pan dzisiejszej organizacji PZPN: Polski Związek Piłki Nożnej – to dobry przykład. Potrzeba rewolucji, żeby te chamy odeszli od tych stołków. A dlaczego się tak „przyspawali”, bo tu o kasę ogromną chodzi. Wracając do meritum. Po co więc byli potrzebni Polacy, (ten wcześniejszy naród w roli pachołków), no bo trzeba było robić nie jakość a ilość. Czym więcej Polaków przed lufami czołgów i pałami „mylycjantów”-zomowców-ormowców tym lepiej dla „góry”. Do Solidarności mógł wstąpić i porządny człowiek i kanalia; kto to sprawdzał… Więc niech pan nie chwali się tym „internatem”, że pan sobie posiedział to i na zdrowie. – Poznał pan życie za kratami. A dziś jest to niepoważne takie chwalenie się, bo ma pan udział w tym, że Polacy jako Naród jest okradziony i z tożsamości i z ojczyzny. – Błagam pana, niech pan się tym nie chwali !!!!!!!!!!!!!!!!!! (3.10.2008)

Następny List do Macieja Zarzyckiego: Przyjrzyj się pan schematowi. Jest to jedna i ta sama technika. W każdym miasteczku, mieście były zakłady, ale po co te zakłady ? – Po co w ogóle jest „praca”? Przecież można nie pracować. Onegdaj to był przymus. (Wszystkim po równo), żeby nie za szybko jeden z drugim „zdechł” z głodu. – Jak to się mówiło: „Czy się leży czy się stoi, 2 tysiące się należy”! No tak, piękna reguła szatańskich a niecywilizacyjnych modlitw. Więc co ? A no walczył pan o to – może i świadom lub nie, że najpierw wykańczało się sztucznie te zakłady, doprowadzając do bankructwa. Po co ? Myślę, żeby udowodnić że bez pracy można żyć w Polsce. Zresztą prowadząc swój autorski kabaret pod nazwą „Ksywa – Szczerbaty” opowiadam ludziom, że w Polsce jest dużo trawy – w zastępstwie szczypiorku, a mini-kabanosy to dżdżownice – jest ich pod dostatkiem. Więc kupujemy czerstwy tani chleb, na to ładujemy „marychę”, do tego dorzucamy ten szczypiorek – trawę i na koniec te kabanoski – dżdżownice… I jest pan najedzony. Tak panie Macieju, pomógł pan i w tym, że dzisiaj „RODZINA” nie jest rodziną. Porozjeżdżało się po świecie „za chlebem”, bo okupant zabrał pracę, a jak daje tę pracę, to za niewolnicze stawki – nie za 3 tysiące 400 złotych miesięcznie (jako średnia krajowa), a za 600 – 700.00 złotych. Dlatego nie znamy swojej Rodziny. Rodzą się i umierają bez nas ! A okupanci, wrogowie Polski, proszę, proszę włączyć telewizje i popatrzeć na te mordy w sejmie. – Czy podobają się panu te buzie ? A zajrzyj im pan do prawdziwych metryk, to się dopiero pan przekona, komu pan pomagał (w czasie okresu tamtej Solidarności). A komu ? No pewnie że agentom filmowym… Bo to jest kino. Czy prawica czy lewica, to jest to samo Gówno co wczoraj. (4.10.2008)

Panie Macieju, a jak już pan (złożył broń) w czerwcu 1989 roku, to gdzie pan poszedł i co pan robił ? Poszedł pan do domu, do swojej twierdzy ? I tu pana błąd…, bo wykorzystali to świetnie pana wrogowie – okupanci ! Pan w domu rybkę na patelni smażył, lub rozkochiwał się w małżonce od rana do rana, a ci, wspomniani, rozrabiali jak łyżwiarze na rysunku namalowani przez diabła. Pan był pewny, że misja się skończyła – był pan w błędzie, ona się dopiero poczęła a pan uciekł do swojego bunkra ! Jeśli „oni” wrogowie – okupanci zauważyli, że Polacy wrócili do swoich bunkrów, no to szybciutko pozałatwiali sobie swoje interesy. – Wczoraj był nędzarzem a dzisiaj popatrz pan jaki buzowaty na gębie. Buzia mu pachnie od frazesów – aż krztusi się od tego, ale konto za granicą rośnie jak sprawiedliwe drzewko na pustyni. A pan nadal klepie bidę jak to było tradycyjnie w otwartym białym bluesie. Teraz ma pan wymarzony „Zielony Raj”; jest panu do twarzy, że tylko z tej radości wsiąść na Karuzelę polską i popłynąć hen daleko w chmury. – Panie Macieju Zarzycki, poszedłbyś pan dzisiaj walczyć o Polskę ???!!! (4.10.2008)

DLACZEGO POECI SĄ NIEBEZPIECZNI DLA SYSTEMÓW POLITYCZNYCH ?

Czytam sobie takie nowiny ze Starego Testamentu Komunistycznego, o pewnym „jegomościu” z Wrocławia, który cholernie nie lubił… Poetów ! Ten nicpoń, Leon Isakiewicz – (ciekawe nazwisko), nie był biernym obywatelem w PRL. Zasług ma tyle ile niemowlak przez swój okres sikał do nocnika… Nie wiem, czy mnie prześwietlano w okresie 1979 – 1981, kiedy to „odważyłem się” wstąpić do młodo-literackiego środowiska w Słupsku. Najpierw do KKMP: Korespondencyjny Klub Młodych Pisarzy, potem do Klubu Młodych przy Związku Literatów Polskich. Ale to nic, jest wiersz, przed chwilą napisany. – Czasem jak się wkurzam to zasiadam na Pegazie i frunę… w obłokach !

TO MIASTO BEZ IMIENIA…

Motto: „Księżyc i truskawka”
- Piotr Bednarski z Kołobrzegu

Właściwie to ma imię moje miasto.

Jeśli powiesz „Prowincja” to nic nie szkodzi.
Trafiłeś Wędrowcu, chodź usiądź na ławce,

zobaczysz
jak pokrzywy tu rosną i pachną.

Miasto rozdziela rysunki krzywe na ulicy.
Ludzie dokładnie domalowani – idą

i
dźwigają swoje melodyczne problemy…

Rymy zjeżdżają po rynnie jak spóźniony deszcz.

Słucham uważnie krzyku kobiet po sąsiedzku;
frustracja
w nich puchnie jak balon –
chyba
chcą pęknąć… nagle, ale nie z miłości !

Wobec tak różnych prędkości, mgła nie przeszkadza,
chciałbym
podać Brygidzie „Księżyc i truskawkę”.

Niech czyta opowiadanie dawnego kumpla,
jeszcze
stamtąd, z komunistycznej młodości,
kiedy
mieliśmy po 30 lat.

Zygmunt Jan Prusiński
5.10.2008 – Ustka

„KTO DONOSIŁ NA POETÓW ?”
źródło
: PAP

„Rzeczpospolita” podaje, prezes zarządu Pałacu Kultury i nauki to KW Kasander. W latach 70. pomagał SB w rozpracowywaniu środowisk literackich – twierdzi historyk wrocławskiego IPN.
Doktor Robert Klementowski zbadał blisko 100 raportów sporządzonych przez esbeków i teczkę operacyjną złożoną w warszawskich archiwach IPN.
- Mnóstwo szczegółów, takich jak wyjazdy służbowe, ożenek, podanie miejsca pracy żony TW Kasandra i wpis do ewidencji wrocławskiej SB, pozwala zidentyfikować go jako Lecha Isakiewicza, syna Jana, urodzonego w 1943 r. – twierdzi dr Klementowski.

Raporty „Kasandra” to najważniejsza część teczki akcji „Twórcy”. Pod takim kryptonimem od końca lat 60. rozpracowywano środowisko artystyczne Wrocławia. Dla SB i Departamentu IV MSW „Kasander” opracowywał profile osobowościowe, charakterystyki środowiska i analizował twórczość osób pod kątem treści politycznych. Z odnalezionej w warszawskim IPN teczki pracy wynika, że w 1970 r. Isakiewicza zarejestrowano jako kandydata na TW, a w 1978 przekazano do kontynuowania pracy operacyjnej do Warszawy – pisze dziennik.
- Są w niej własnoręcznie sporządzenia raporty podpisywane czasem imieniem i nazwiskiem – nazwiskiem mówi Klementowski.

Isakiewicz nie zabłysnął we wrocławskim środowisku jako literat, był raczej organizatorem życia kulturalnego. W latach 1969 – 1974 szefował Koło Młodych wrocławskiego Związku Literatów Polskich. Donosił na całe wrocławskie środowisko, m.in. Ludwika Flaszena, Urszulę Kozioł, Lohtara Herbsta i Jacka Łukasiewicza. W warszawskich archiwach znajdują się raporty na m.in. Stanisława Barańczaka.
- To, co robił, było obrzydliwe – powiedziała poetka Urszula Kozioł.

Isakiewicz od lat działa w warszawskim samorządzie. Związany z prawicą, najpierw z AWS, potem działaczem PiS. Lech Kaczyński w 2003 r., gdy był prezydentem stolicy, rekomendował go na prezesa zarządu Pałacu Kultury i Nauki. Isakiewicz był inicjatorem i gorącym orędownikiem wpisania pałacu do rejestru zabytków – czytamy w „Rzeczpospolitej”.

Ktoś był łobuzem, po komunistycznej stronie, a dziś ten czy inny (udaje prawicowca), jakby nagle zamieniono mu głowę i łeb ! – Nie obwiniam o to, że obecny prezydent IV RP Lech Kaczyński wiedział o tym, co robił (w stosunku do Poetów) jego imiennik TW Lech Isakiewicz. Zresztą zastanawiam się, co takiego mógł pisać dany Poeta w tamtym systemie ? Przecież ludzie mówili o tym na ulicach. Słyszało się tego rodzaju hasła: „Precz z komuną, niech żyje Polska”! „Precz z żydokomuną, niech żyje Polska”! – Dla mojego ojca Lucjana Prusińskiego, było to codziennym sloganem. Dlatego „kiblował” we więzieniach za to jedno zdanie, kiedy byłem małym chłopcem. Widziałem naocznie ubeków, jak się rozprawiali z moim ojcem w latach 50. i 60-tych.

5.10.2008 r.

******************************************************************
Wybrane z twórczości Z. J. Prusińskiego:

DZIENNIK Z WESOŁEGO MIASTECZKA... nie tylko Ustki
O ALKOHOLIKACH – POLITYKACH SŁÓW KILKA W POEZJI

W KSIĘSTWIE ALEKSANDRA KWAŚNIEWSKIEGO

NIE ZAWSZE SCHODY PROWADZĄ DO NIEBA - ku pamięci Olusia K...

TOWARZYSZE TĘSKNIĄ ZA POCHODAMI

"Chłopy do roboty, towarzysze do muzeum”

P
RZYGODA INTELEKTUALNA Z PREZESEM ZLP Krzysztofem Gąsiorowskim

PIONIERSKI MARSZ MISTRZA .... Junga

INTELIGENCJA ZAWIESZONA O BRZEG NUTY

ZAĆMIENIE ZAWSZE PRZYCHODZI BEZ PUKANIA

Motto:
Polacy to stado baranów - powiedział Adam Michnik w australijskiej telewizji - A TO TEN, OD BARANÓW!

LIST OTWARTY DO JANA TOMASZA GROSSA ! Dlaczego Polacy nie wygonili Żydów z Polski? Teraz pokutują za ten błąd historyczny...

Literatura faktu
-
POLSKI NIE MA, JEST ZA TO „OSTEN-ISRAEL”!
dyktator
Saddam Husain został powieszony - czas osądzić naszego dyktatora Wojciecha Jaruzelskiego

Władysław Frasyniuk, Wojciech Olejniczak i ubecka Służba Bezpieczeństwa - felietony

z cyklu polskie sprawy -
ŚWIĘCI APOSTOŁOWIE, A NARÓD NA BOSAKA Z TORBAMI...

Lech
Wałęsa NAUCZYCIEL SPOD PARASOLA BEZPIEKI
CZY PRASA W POLSCE JEST WOLNA?

ROZTAŃCZONE BAŁWOCHWALSTWO

Błazny i judasze

"Chłopy do roboty, towarzysze do muzeum”

LIST OTWARTY - PONAGLENIE! Prezydencie III RP!
POUCZENIE PREZYDENTA.
Do mediów w kraju i za granica...

LIST OTWARTY DO SENATORA STEFANA NIESIOŁOWSKIEGO

POTYCZKI W ŚWIECIE LITERACKIM NA EMIGRACJI

WIERSZEM DO JANA PAWŁA II Zygmunt Jan Prusiński
OJCIEC KSIĘŻYCA I GWIAZD - Jan Paweł II WIELKI - Zygmunt Jan Prusiński

Zygmunt Jan Prusiński... tak trochę z jego twórczości żyjącej niespokojną codziennością...

Zygmunt Jan Prusiński... jest taki patriotyczny, nieustraszony, walczący poeta...

Tematy w dziale dla inteligentnych:
ARTYKUŁY - tematy do przemyślenia z cyklu: POLITYKA - PIENIĄDZ - WŁADZA

Polecam sprawy poruszane w działach:
SĄDY PROKURATURA ADWOKATURA
POLITYKA PRAWO INTERWENCJE - sprawy czytelników

"AFERY PRAWA"
Niezależne Czasopismo Internetowe www.aferyprawa.com
redagowane przez dziennikarzy AP i sympatyków z całego świata których celem jest PRAWO, PRAWDA SPRAWIEDLIWOŚĆ DOSTĘP DO INFORMACJI
ORAZ DOBRO CZŁOWIEKA

uwagi i wnioski proszę wysyłać na adres:

aferyprawa@gmail.com
redakcja@aferyprawa.com
Dziękujemy za przysłane teksty opinie i informacje.

WSZYSTKICH INFORMUJĘ ŻE WOLNOŚĆ WYPOWIEDZI I SWOBODA WYRAŻANIA SWOICH POGLĄDÓW JEST ZAGWARANTOWANA ART 54 KONSTYTUCJI RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ.

zdzichu

Komentarze internautów:

Komentowanie nie jest już możliwe.