Imieniny:

AferyPrawa.com

Redaktor Zdzisław Raczkowski ujawnia niekompetencje funkcjonariuszy władzy...
http://Jooble.org
Najczęściej czytane:
Najczęściej komentowane:





Pogoda
Money.pl - Kliknij po więcej
21 października 2017
Źródło: MeteoGroup
Polskie prawo czy polskie prawie! Barwy Bezprawia

opublikowano: 26-10-2010

Prusiński - KAMERALNA OKUPACJA W POLSCE !!!

Zygmunt Jan Prusiński


W kręgu wydarzeń w Warszawie

Zakazała "Polskiego Śpiewania"!

Większy fragment:

Urzędnicy prezydenta Warszawy, Hanny Gronkiewicz-Waltz (PO), zakazali organizacji koncertu „Polskie Śpiewanie” na placu Zamkowym, mimo że wcześniej wyrazili na to zgodę.
Wspólnie będziemy śpiewać pieśni patriotyczne – coraz mniej chętnie widziane, jak widać, w III RP Donalda Tuska.
- Tak naprawdę głównie dla tych dzieci postanowiliśmy nie odwoływać imprezy, tylko przenieść ją do kina Palladium. Wciąż jednak nie wiem, jak mam im powiedzieć, że nie wystąpią przed Zamkiem Królewskim - mówi portalowi Niezalezna.pl Anita Czerwińska, organizator imprezy.

Udział w koncercie to nie tylko okazja do świętowania Dnia Flagi wspólnie z piosenkarzami i dziećmi, lecz także forma protestu przeciw wzmagającej się cenzurze ze strony państwa rządzonego przez Platformę Obywatelską. Urzędnicy Hanny Gronkiewicz-Waltz zakazali bowiem organizacji imprezy na placu Zamkowym pod pretekstem niedopełnienia formalności (pisze o tym niżej Tomasz Sakiewicz), choć wcześniej zapewniali, że pod względem administracyjnym nie ma żadnych uchybień i zezwolili na imprezę.
Wielce prawdopodobne, iż prawdziwym powodem skandalicznej decyzji magistratu są publikacje dotyczące Hanny Gronkiewicz-Waltz i jej kolegów z PO, zamieszczane m.in. w „Gazecie Polskiej” i na portalu Niezalezna.pl (patronach medialnych „Polskiego Śpiewania”).

Zakazanie jedynego na taką skalę patriotycznego koncertu w kraju to nie pierwsze wybitne „osiągnięcie” najgorszego prezydenta w historii Warszawy. Wcześniej Hanna Gronkiewicz-Waltz wykazała się m.in. wypłaceniem gigantycznych nagród dla swoich biurokratów (ponad 57 mln zł), chaotycznym remontem Warszawy, pomocą (za pieniądze podatników) koncernowi ITI, ustawianymi konkursami w ratuszu, niszczeniem tradycyjnego handlu, wydaniem 100 tys. zł na „Plan Działań na rzecz Zrównoważonego Zużycia Energii” (walka z nieistniejącym globalnym ociepleniem) oraz neutralizowaniem „negatywnych mocy” na skrzyżowaniach poprzez instalację radiestetycznych „odgromników”.

Przypominamy także, iż koncerty z cyklu "Polskie Śpiewanie" organizowane są bez żadnej pomocy państwa i miasta - w przeciwieństwie do takich ważnych dla Hanny Gronkiewicz-Waltz uroczystości jak Dzień Ziemi czy Święto Europy.

Sponsorami imprezy są Spółdzielcze Kasy Oszczędnościowo-Kredytowe oraz SKOK Stefczyka. Patronat medialny nad koncertem, zorganizowanym przez „Niezależną Gazetę Polską”, objęły portal Niezalezna.pl, "Gazeta Polska" i "Nowe Państwo". Patronat honorowy sprawuje Michał Kamiński, kandydat do Parlamentu Europejskiego (na podstawie umowy z Komitetem Wyborczym PiS).
niezalezna.pl


PRAWDZIWA HISTORIA Z LAT 1999 - 2003...

Z dniem 1 kwietnia 1999 roku byłem pomysłodawcą i założycielem organizacji pod nazwą: POLSKA PARTIA BIEDNYCH na Pomorzu Środkowym, Ustka - Słupsk. Będąc przewodniczącym PPB, zrobiłem flagę biało-czerwoną z jedwabiu a na niej napisałem nazwę organizacji. Kiedy organizowaliśmy Pokojowe Zgromadzenia na "pl. Zwycięstwa" - zmieniłem tę nazwę na (Plac Nędzników) przed głównym budynkiem - ratuszem w Słupsku, co środę, nakazywałem najpierw odśpiewania Hymnu Narodowego.

I jakiś idiota ze starego-nowego środowiska żydo-komuny (z urzędu), pozwał mnie do sądu, za śpiewanie Hymnu. Cała ta banda pod sztandarem towarzysza z PZPR Jerzego Mazurka – prezydenta i wiceprezydenta tow. Andrzeja Gazickiego nie mogli chyba znieść tego społecznego odśpiewania przez patriotów polskich, Hymnu, bo tylko oni zdrajcy mogli a nie lud - naród, więc musiałem się wstawić w Kolegium do Spraw Wykroczeń. Było to 12 września 2001 roku. Stawiłem się z całym Zarządem Polskiej Partii Biednych na to spotkanie wraz z sympatykami PPB przed Kolegium, przewodniczącą Kolegium była Edyta Dzierżyńska.

Przed samym rozpoczęciem jako strona - Pozwany, poprosiłem ten skład tylko o jedno: Żeby na tej sali było Prawo i Kultura! Nie doczekałem się w tych absurdach ani Prawa ni Kultury, więc przepraszając to Prezydium kolegialne, zakończyłem tymi słowami: - Idę do domu ! I wyszedłem z budynku.

Akurat stały rusztowania, bo ten blok odnawiano. Nie namyślając się długo, wskoczyłem na rusztowania, i odnalazłem na pierwszym piętrze tę salę rozpraw. Zapukałem do okna, by ta śliczna Edyta Dzierżyńska spojrzała w okno na mnie, i w pozycji stojącej odśpiewałem nasz ukochany dla Polaków Hymn Narodowy.

Posłowie:

Drodzy Polacy, my na Pomorzu Środkowym, w komunistycznym gnieździe - jakiem jest do tej pory Słupsk, gdzie dla wielu decydentów z PZPR świetnie się im tu żyje; rządzą nadal - już nie tak politycznie a gospodarczo w tym mieście. Wielu z nich, to milionerzy...!

- Nawet PRL im tego nie dała a właśnie, no właśnie „demokratyczna” III RP !
O, taka to jest historyczna farsa...

Zygmunt Jan Prusiński
Honorowy Przewodniczący PPB

10.05.2009 r.

* * *

POD GODŁEM SMUTNEGO ORŁA Z KORONĄ

Motto: (Z przyczyn niesamowitej inteligencji jaką okazała Przewodnicząca Kolegium przy Rejonowym Sądzie w Słupsku Dzierżyńska Edyta, ku roztropności na przyszłość wiersz ten o niej napisałem).

Wiersz będzie w zapisie prozy:
- Rozdzwoniła się biodrami, na krześle siedząc w kolegium niespokojna temperamentem, zasłoniętym tak pozornie – dla pozoru kokietowała wyraźną kobiecością, przewodnicząca (wymiaru nie-sprawiedliwości), na etacie i etapie skrzywionej ambicji, by walić podatników po kieszeni, po swojemu – tak zwyczajnie i dla kaprysu warg sromowych też, a bezrobotnym bez zasiłku odebrać głos bez prawa do obrony...
- Rozdzwoniła się biodrami, (moja w głębi serca ułożona) Edyta Dzierżyńska, że jest gwiazdą nad gwiazdami, z wilczym biletem oddania w mój próg erotycznej wyobraźni, by ją skruszyć paragrafem członka.

Zygmunt Jan Prusiński
12.09.2001 r.

* * *

RYMY ORŁA W KORONIE


Co chcetapoeta!

Rafał Wojaczek chlał gorzałę i modlił się do bufetowych. Edward Stachura siłą woli zatrzymywał pociągi. Ryszard Milczewski-Bruno ruszał w miasto i wdawał się w bójki. Zygmunt Jan Prusiński, wieszcz narodowy, który talentem bije powyższych artystów na głowę, zasypuje sądy pozwami.

Zduszeni polityką

Pan Zygmunt mieszka w Ustce. Mieszka i tworzy zapamiętale. Nie bez kozery mówi o sobie, że jest jedynym poetą narodowym. Bo taki Marcin Świetlicki – zamiast zająć się
narodem, tworzy modernistyczne powieści o degeneratach i ćmach barowych. A Zygmunt Jan nad tkanką narodową czule się pochyla. I w trakcie tych pochyleń rodzą się kawałki przejmujące. Oto w utworze „Pozwoliliśmy im, my, naród...” twórca z Ustki pisze:

Krwawimy zduszeni inwalidzką polityką

tyle obrzydzenia do skrajnej korupcji wylewa

rzeka z wszystkich ust przegranych czasem. (...)

No cóż świat się zawalił pod ciężarem...

polski komunizm wre – niby uciekamy

od tego straszydła – a on nas goni...!

Cena za takie pisanie jest wysoka. W Polsce nie szanuje się narodowego poety, prędzej ma się go za oszołoma ! Jednak nie martwi mnie to, bo ktoś musi pisać wiersze o Ojczyźnie i dla Ojczyzny. Pisać bezpieczne temaciki można zawsze i wciąż, bez okazji. Jednak pisanie o inwalidce – jaką jest moja Polska, to już co innego. I za to mnie nie lubią, bo pokazuję... rdzę, truciznę, brud, syf ! (...) Sławy nie żądam, bo jej nie ma. Nikogo też nie namawiam, by drukował moje wiersze, wolę je rozdawać lub specjalnie gubić, na alei, na ławce, w budce telefonicznej – skrobnął wielki poeta z Ustki we „Wsi Tworzącej”, dodatku literackim do periodyku „Powiat Słupski”.

Bush z Husajnem

Wiadomo – prawdziwi poeci muszą krwawić. I pan Zygmunt ochoczo toczy strumienie gęstej ojczyźnianej juchy, by z radością cierpieć za miliony. Lecz co tu kryć – takie krwawienie to nie jest lekki chleb. Zdarza się, że ustecki Mickiewicz ma dość funkcjonowania w ciasnych budkach telefonicznych. Bywa, że pragnie, by świat cały spijał strofy z jego ust. Wtedy zabiega o druk swych utworów. Rzecz jasna konwencjonalne łażenie po wydawnictwach zakończyłoby się klęską sromotną. Dlatego ima się sposobów niekonwencjonalnych. Na przykład listownie prosi o finansowe wsparcie prezydenta USA. Proszę, by to Pan, wielki Prezydent Ameryki pomógł mi w wydaniu antologii „Biały blues poezji”. To tylko 4 tysiące dolarów ! Będę Panu Prezydentowi (nawet i w niebie) wdzięczny ! A gdyby Pan planował wizytę w Polsce, moje skromne mieszkanie w gościnie czeka – napisał.

Wielki prezydent Ameryki grosza poskąpił. Może zapoznał się z utworem Zygmunta Jana Prusińskiego o Saddamie Husajnie. Leci on tak:

Ty nie jesteś moim wrogiem

bym miał powód Cię przeklinać.

Znamy wspólnego wroga,

który rujnuje cywilizację.

A może dowiedział się, że Zygmunt Jan w magistracie złożył wniosek, żeby jedną z ulic w Ustce nazwać imieniem Husajna. W tej samej Ustce, do której zaprosił prezydenta Ameryki. Bush spacerujący po ulicy Saddama Husajna wyglądałby nie dość poważnie.

Samuraj globalizmu

Pieniędzy na wydanie swych dzieł poeta narodowy szuka głównie w sądach. Arcybiskupa Gocłowskiego pozwał za antypolskość, a szczególnie za to, „że ten samuraj globalizmu przekroczył wszelkie normy nie tylko swoich uprawnień, ale i przyzwoitości powszechnej, usiłując za wszelką cenę zniszczyć kapłana Henryka Jankowskiego”. Poecie nie jest jednak obce uczucie litości. Dlatego uprzejmie stworzył alternatywę: albo arcybiskup płaci odszkodowanie, albo wydaje jego wiersze. Podobnie postąpił z literatem Pawłem Huelle, który – jak głosi poeta z Ustki – z literaturą polską ma jedynie tyle wspólnego, że pisze po polsku, podobnie jak niedawno zmarły Litwin, poeta Czesław Miłosz. Huelle miał dwa wyjścia: buli pięć kawałków albo wydaje tomik Prusińskiego pt. „Grzesznicy z Kryształowego Sadu”.

Na liście pozwanych przez narodowego wieszcza znalazł się również generał Wojciech Jaruzelski. Pan Zygmunt żądał od niego zadośćuczynienia za krzywdy moralne, których – jak uważa – doznał po wprowadzeniu stanu wojennego. Krzywdy polegały na tym, że poeta w tym czasie przebywał w Wiedniu, małżonka zaś w Polsce. Przymusowa rozłąka, jak twierdzi wieszcz, zaowocowała rozwodem. Niestety twórca znowu nic nie wskórał, bo sąd zażądał podania adresu pozwanego. Poeta obdzwonił całą Warszawę, ale nikt mu namiarów na generała podać nie chciał.

Depresja z połówką

Do sądu Zygmunt Jan Prusiński zapragnął też zawlec Aleksandra Kwaśniewskiego. A to z powodu gestów Siwca i Jedwabnego.

Po tym jak Polska przegrała z Ekwadorem na Mistrzostwach Świata w piłce kopanej, od Pawła Janasa zażądał 10 tys. zł. Bo naraził go na straty moralne, a także materialne. Te Prusiński detalicznie wyliczył w pozwie. Mianowicie przed meczem zakupił pół litra wódki, trzy piwa, półtora kilograma kiełbasy, ogórki, pieczywo i chrzan. Co świadczy o tym, że przygotowywał się do świętowania. Tymczasem reprezentacja zafundowała Polakom niewartą takich wydatków stypę. Na dodatek kolega poety w trakcie meczu ze złości cisnął sokiem pomidorowym i zabrudził świeżo malowaną ścianę. W tej sytuacji pozew był słuszny i uzasadniony.

Za to, że odmówiono mu zorganizowania demonstracji w Słupsku, pozwał miasto oraz wojewodę pomorskiego. Z prostej matematyki od każdego pozwanego po 100 000 złotych plus odsetki – zażądał. Gdy Sąd Apelacyjny w Gdańsku nie przyznał mu racji, postanowił pozwać sąd. Domagał się 100 tys. zł za doprowadzenie mnie do nerwicy i depresji, za odwalenie amatorszczyzny w tym procesie, gdzie stałem się pośmiewiskiem w lokalnej społeczności.

W sumie artysta Prusiński wysmażył ponad 50 pozwów cywilnych. W prokuraturach złożył zaś grubo ponad setkę zawiadomień o popełnieniu przestępstw.

Paragraf członka

Nic dziwnego, że obok Polski i polskiego narodu w dziełach usteckiego poety występują wątki sądowe. Aktu zemsty i rozliczenia twórca dokonał w utworze „Pod godłem smutnego orła z koroną”. Z przyczyn niesamowitej inteligencji jaką okazała Przewodnicząca Kolegium przy Sądzie Rejonowym w Słupsku Dzierżyńska Edyta, ku roztropności na przyszłość wiersz ten o niej napisałem:

Rozdzwoniła się biodrami

(moja w głębi serca ułożona) Edyta Dzierżyńska

że jest gwiazdą nad gwiazdami

z wilczym biletem oddania

w mój próg erotycznej wyobraźni, by ją skruszyć

paragrafem członka.

W przerwach pomiędzy licznymi procesami Prusiński jest artystą czujnym i zaangażowanym. Gdy Gross opublikował swój „Strach”, natychmiast zażądał od Rady Miejskiej w Ustce, by ta uznała autora książki obrażającej wszystkich Polaków za persona non grata. Rajcy podeszli do projektu poety wyjątkowo poważnie. Okazało się, że nadanie Grossowi miana osoby niepożądanej jest niemożliwe z powodów prawnych. Ale ten pomysł narodowego wieszcza, w przeciwieństwie do innych planów, zyskał znaczną akceptację społeczną.

Autor: Maciej Mikołajczyk
Tygodnik NIE - nr 20/2009

* * *

POEZJA ZAANGAŻOWANA O NARODOWYM ASPEKCIE

Zygmunt Jan Prusiński

POETKA W UBECKIEJ SPÓDNICY
Wisławie Szymborskiej – Rottermund

Dla niej jest wszystko jedno,
można mieć kilka cnót...
Jest ona jak z czarnego obrazka,
nie święta na pewno i nie z krzyża.

Na prowincji Paryża malarze odnoszą się do koloru czarnego obco,
więc zakrapiają nocne trunki a potem sikają do Sekwany.

U nas w Krakowie,
poetka w ubeckiej spódnicy maluje o spokoju;
okno jest często zamknięte,
by nie uciekły żadne nowe słowa z wiersza.
Ma sny podobne do szatańskich uciech młodości.

Pijany gitarzysta gra bluesa tuż obok na ławce –
może myśli w tym swoim graniu o matce,
która w Krakowie nie zrobiła kariery,
była uliczną śpiewaczką przy kielichu.

Polska to kraina sfałszowanej tonacji z ust mówiących „Dobranoc” –
zboczenia polityczne mają ciągle wiosenne machinacje,
ktoś kogo broni – sami porządni towarzysze broni.

Z północnej Prowincji piszę do was o rozsądku,
nie bądźcie usypiającymi woluntaryzmikami wedle zasady:
(Można zawsze przedstawić się z lepszej strony),
więc wypinają swoją geometryczną tylną część –
o tak dla fasonu lotu czarnej jaskółki...

3.06.2008 – Ustka

Zygmunt Jan Prusiński

CZAS WYDAJNOŚCI W SKLEPIE Z ZABAWKAMI

Często zastanawiam się nad kolorami, ludzie
mają wybrane kolory – w sobie – na twarzy...

Pozrywałem czyjeś myśli, chyba z tradycji
szukam w nich mądrości, ściemnia się zarys.

Czas wydajności w sklepie z zabawkami
można byłoby zamienić... z urzędnikami.

Oni, zawsze prawi ze swoimi paragrafami,
są tak niewinni z zarostami w korzeniach.

Zarośla ptaszków, wiją gniazdka w trzcinie –
tyle się rodzi „nowego” poza ludzkim okiem.

Tam mógłbym zamieszkać, bo wolność jest
wówczas wolnością, kiedy nie ma decydentów.

Kiedy nikt nie pastwi się nad słabszymi.

24-26.03.2008 –
Ustka

Zygmunt Jan Prusiński

MOJE SNY NA BRUKU

Wczoraj miałem telefon z Canady,
dzwoniła Elżbieta Gawlas.

O świcie śnił mi się Jurek Izdebski,
kawał politycznego kawalarza.

A teraz czytam z kalendarium w Kworum,
że 17 października zmarł Fryderyk Szopen.

Pamiętam też inną rocznicę w Rosji,
rewolucję żydowsko-bolszewicką !

W tym wszystkim tylko wyschnięte róże
patrzą na mnie jak w teatrze aktor.

Trochę napływają sygnały z zewnątrz,
choćby miauczenie kota Czarusia.

I to zamknąłem w jeden monolog –
podrzuciłem pod liść klonu w parku.

17.10.2008 – Ustka

Zygmunt Jan Prusiński

AMBIWALENCJA NA STOKACH TRZEŹWOŚCI

Poeci są różni. Ale są prawdziwi jak ostatni z nich,
Zbigniew Herbert. Nikt o nim nie pamiętał, bo był
Człowiekiem (w samej już Poezji). Wrogowie czekali
na Jego Odejście – był zbytecznym odłamem Polski.

Krajobrazy te na samym dole, tam kroczył w zapisie
upadającego liścia w Ziarnie Prawdy, że wiersz
dotknięty do samego końca, przetrzyma ból poety.
Wysiłek prosty; napisać a potem zasnąć w Ogrodach.

6.06.2008 – Ustka

Spisane: 11 maja 2009 r.

******************************************************************
Wybrane z twórczości Z. J. Prusińskiego:

DZIENNIK Z WESOŁEGO MIASTECZKA... nie tylko Ustki
O ALKOHOLIKACH – POLITYKACH SŁÓW KILKA W POEZJI

W KSIĘSTWIE ALEKSANDRA KWAŚNIEWSKIEGO

NIE ZAWSZE SCHODY PROWADZĄ DO NIEBA - ku pamięci Olusia K...

TOWARZYSZE TĘSKNIĄ ZA POCHODAMI

"Chłopy do roboty, towarzysze do muzeum”

P
RZYGODA INTELEKTUALNA Z PREZESEM ZLP Krzysztofem Gąsiorowskim

PIONIERSKI MARSZ MISTRZA .... Junga

INTELIGENCJA ZAWIESZONA O BRZEG NUTY

ZAĆMIENIE ZAWSZE PRZYCHODZI BEZ PUKANIA

Motto:
Polacy to stado baranów - powiedział Adam Michnik w australijskiej telewizji - A TO TEN, OD BARANÓW!

LIST OTWARTY DO JANA TOMASZA GROSSA ! Dlaczego Polacy nie wygonili Żydów z Polski? Teraz pokutują za ten błąd historyczny...

Literatura faktu
-
POLSKI NIE MA, JEST ZA TO „OSTEN-ISRAEL”!
dyktator
Saddam Husain został powieszony - czas osądzić naszego dyktatora Wojciecha Jaruzelskiego

Władysław Frasyniuk, Wojciech Olejniczak i ubecka Służba Bezpieczeństwa - felietony

z cyklu polskie sprawy -
ŚWIĘCI APOSTOŁOWIE, A NARÓD NA BOSAKA Z TORBAMI...

Lech
Wałęsa NAUCZYCIEL SPOD PARASOLA BEZPIEKI
CZY PRASA W POLSCE JEST WOLNA?

ROZTAŃCZONE BAŁWOCHWALSTWO

Błazny i judasze

"Chłopy do roboty, towarzysze do muzeum”

LIST OTWARTY - PONAGLENIE! Prezydencie III RP!
POUCZENIE PREZYDENTA.
Do mediów w kraju i za granica...

LIST OTWARTY DO SENATORA STEFANA NIESIOŁOWSKIEGO

POTYCZKI W ŚWIECIE LITERACKIM NA EMIGRACJI

WIERSZEM DO JANA PAWŁA II Zygmunt Jan Prusiński
OJCIEC KSIĘŻYCA I GWIAZD - Jan Paweł II WIELKI - Zygmunt Jan Prusiński

Zygmunt Jan Prusiński... tak trochę z jego twórczości żyjącej niespokojną codziennością...

Zygmunt Jan Prusiński... jest taki patriotyczny, nieustraszony, walczący poeta...

Tematy w dziale dla inteligentnych:
ARTYKUŁY - tematy do przemyślenia z cyklu: POLITYKA - PIENIĄDZ - WŁADZA

Polecam sprawy poruszane w działach:
SĄDY PROKURATURA ADWOKATURA
POLITYKA PRAWO INTERWENCJE - sprawy czytelników

"AFERY PRAWA"
Niezależne Czasopismo Internetowe www.aferyprawa.com
redagowane przez dziennikarzy AP i sympatyków z całego świata których celem jest PRAWO, PRAWDA SPRAWIEDLIWOŚĆ DOSTĘP DO INFORMACJI
ORAZ DOBRO CZŁOWIEKA

uwagi i wnioski proszę wysyłać na adres:

aferyprawa@gmail.com
redakcja@aferyprawa.com
Dziękujemy za przysłane teksty opinie i informacje.

WSZYSTKICH INFORMUJĘ ŻE WOLNOŚĆ WYPOWIEDZI I SWOBODA WYRAŻANIA SWOICH POGLĄDÓW JEST ZAGWARANTOWANA ART 54 KONSTYTUCJI RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ.

zdzichu

Komentarze internautów: