Imieniny:

AferyPrawa.com

Redaktor Zdzisław Raczkowski ujawnia niekompetencje funkcjonariuszy władzy...
http://Jooble.org
Najczęściej czytane:
Najczęściej komentowane:





Pogoda
Money.pl - Kliknij po więcej
26 listopada 2020
Źródło: MeteoGroup
Polskie prawo czy polskie prawie! Barwy Bezprawia

opublikowano: 26-10-2010

NIEZALEŻNE CZASOPISMO INTERNETOWE RYSZARD MIKIETYŃSKI

Jastrowie - ocalić od zapomnienia tajemni czy obóz i groby prześladowanych ofiar.  

Nieopodal Jastrowia znajdują się zapomniane groby tysięcy ofiar wojny. Jest to jedno z najbardziej tajemniczych i najmniej zbadanych miejsc dotyczących II wojny światowej. 

Nie tylko Kruczkowski 

We wrześniu 1939 roku w Westfalenhof ( obecnie Kłomio)powstał obóz przejściowy dla jeńców wojennych Dula. 9 listopada 1939 przekształcono go w obóz dla jeńców szeregowych Stalag. Natomiast od 1 czerwca 1940 był to już Oflag II D Gross Born, obóz dla oficerów.

Z przekazów historycznych wiemy, że w obozie tym przebywał Leon Kruczkowski i Stanisław Ryszard Dobrowolski. Okazuje się, że był tu także prof. Aleksander Gieysztor, Adam Rapacki Minister Spraw Zagranicznych za czasów Władysława Gomułki. Przebywał tu także Zygmunt Weiss przedwojenny i powojenny dziennikarz „ Przeglądu Sportowego”, który w obozie wydawał obozowy „ Przegląd Sportowy”. Przez okres pobytu wydał go ponad 1500 numerów. Była to gazeta codzienna, wieszana na tablicy ogłoszeń, z której treścią mógł się każdy zapoznać. Pisał głównie o sprawach obozu, była tu liga piłkarska, której rozgrywki na bieżąco komentował. Był także inicjatorem Igrzysk Olimpijskich które odbyły się  w 1944 w Oflagu Grossborn II D, w których startowało 464 zawodników w kilkunastu konkurencjach lekkoatletycznych. Niemcy zabronili jedynie rzutu oszczepem, strzelania z łuk i  skoku o tyczce. Wcześniej ogłoszono konkurs plastyczny, była olbrzymia wystawa o tematyce olimpijskiej. Henryk Swolkień skomponował nawet hymn olimpijski na cztery trąbki. Na rozpoczęcie Igrzysk odbyła się defilada zawodników., odegrano hejnał i na maszt wciągnięto flagę z pięcioma kółkami olimpijskimi.  Defilada odbyła się przed najstarszym stopniem gen. Ludwikiem Kmicicem – Skrzyńskim, oraz starszym obozu płk. Witoldem Dzierżykraj – Morawskim. Zwycięzcom wręczano medale, które wybiła poczta  obozowa, która przez cały okres istnienia obozu wyprodukowała ponad 120 tys. znaczków. Również wydrukowała bloczek trzech znaczków o tematyce olimpijskiej, obecnie mimo, że jest bardzo drogi można go znaleĽć u kolekcjonerów. 

„Umarli śmiercią naturalną „ 

W obozie górnym, czyli  Stalagu 302 w pierwszej fazie w 85 barakach przebywali jeńcy polscy,  około 8 tys. jednak był to dla nich obóz przejściowy, bowiem kierowano ich do przymusowej pracy. Zgromadzono tu również około 2.300 cywilów. Na przełomie roku 1939 -40 jeńcy wybudowali obóz dolny z około 100 barakami. Umieszczono w nim w listopadzie  około 26 tys. Rosjan, natomiast według spisu z 12 lutego 1942  pozostało ich tylko 8 tys. Zdziesiątkował ich głód i choroby. W latach 2002 – 2004 przeprowadzono w tym miejscu ekshumacje zwłok. Przeprowadził je prof.  Andrzej Kola z Uniwersytetu  im .A. Mickiewicza w Toruniu który podobne prace wykonywał m.in. w Jedwabnem, Charkowie, Miednoje . Nie ekshumowano wszystkich grobów, ale nie stwierdzono u więĽniów przestrzelonych czaszek czy piersi, według profesorami umarli „ śmiercią naturalną’. PóĽniej do obozu przybyli jeńcy francuscy, szacuje się, że było ich około 5 tys. W roku 1942 zostają oni przeniesieni do obozu w Choszcznie, ponieważ, był on o wyższym standardzie, a Niemcy łagodniej traktowali Francuzów. Do końca wojny przebywają tu już tylko Polacy, m.in. przeniesiono tu około 2.500 oficerów z obozu w Neubrandenburgu, który był wówczas likwidowany. Po upadku  Powstania Warszawskiego umieszczono w nim dwie grupy, 350 i 800 powstańców.  W sumie liczebność obozu wzrasta do prawie 8 tys. polskich oficerów.

Jan Nowak Jeziorański – to dzięki niemu 

Na miejsce grobów natrafiono w 1993  zupełnie przypadkowo. Ktoś znalazł w wykopie na czołg szczątki ludzkie. Powiadomił o tym Tomasza Skowronka, leśniczego z Bornego Sulinowa, który samym obozem interesował się już wcześniej. Pan Tomasz, jak się okazuje o obozie wie bardzo dużo. Posiada prawie encyklopedyczną wiedzę na ten temat, w domu ma szereg pamiątek z nim związanych. Do dzisiaj utrzymuje kontakty z byłymi jeńcami i ich dziećmi z całego świata.

O znalezisku została powiadomiona policja. Jednak do roku 2001 nikt się tym nie zainteresował. W tym też roku  Szkole Podstawowej w Bornem Sulinowie nadano imię Jana Nowaka Jeziorańskiego. Na uroczystość przybył słynny „ Kurier z Warszawy” i poprosił, aby go przywieĽć po rosyjskim poligonie. Pan Tomasz był przewodnikiem i przywiózł go na teren obozu. – Wiedziałem, że był w Powstaniu Warszawskim a ja miałem listę powstańców , którzy tu przebywali. On na tej liście znalazł swoich kolegów i dopisał mi ich pseudonimy. I on się tym zainteresował. Spotkanie, które zostało zaplanowane od 9 do 13 skończyło się o 21.30. Wieczorem zadzwonił do ministra Bartoszewskiego i Andrzeja PrzewoĽnika ( Przewodniczący Rady Ochrony Pamięci Walki i Męczeństwa – przy.red .). Był to czerwiec a we wrześniu przyszła decyzja od PrzewoĽnika, że gmina otrzymała 50 tys. zł. na prace porządkujące ten cmentarz. Powstał wówczas Społeczny Komitet, którego członkiem był m.in. pan Tomasz. Pierwszym zadaniem Komitetu było określenie ilu więĽniów iw którym miejscu mniej więcej oni leżą. PóĽniej pojawił się prof. Kola, który przez trzy lata robił tu badania ze swoja ekipą. Odkryto trzy miejsca pochowku jeńców. Według pana Skowronka jest jeszcze jedno lub dwa takie miejsca. Na największym cmentarzu jest 506 zbiorowych mogił na obszarze 60 metrów na 80. Na jego terenie spoczywa od 10 do 11 tys. ludzi. W największym grobie o wymiarach 2 x 2 x 2,5 m znajdowało się 92 ludzi. Byli to w większości żołnierze Armii Czerwonej. Ś.p. Stanisław Olejnik z Tarnówki , który interesował się również tym obozem napisał, że na jednej z prycz widniał napis w języku polskim „ Chrystus umierał na krzyżu, ale nie był tutaj”. Pamiętnik więĽnia na którym opierał się Olejnik  był w języku polskim , ponieważ po 17 września do Armii Czerwonej wcielono wielu Polaków mieszkających na kresach.

W obozie była biblioteka, która liczyła około 22 tys. książek, oczywiście wszystkie przez Niemców ocenzurowane i widniała na nich odpowiednia pieczęć „ Biblioteka Jeńców Obozu II D”.  Według pana Tomasza, który ma swoich zbiorach kilka książek z tej biblioteki, duże zbiory znajdują się w Połczynie Zdroju, które nie wiadomo jak tam trafiły, oraz sporo książek powinno być w Jastrowiu, bo dawniej były w jastrowskiej bibliotece, a póĽniej gdzieś  zaginęły. 

Zięć gen de Gaulle'a 

Wokół obozu Niemcy kazali zrobić rów antypodkopowy, który uniemożliwiłby ucieczkę więĽniów. Pierwszy podkop zrobili Francuzi, 117 metrów długości, 12 metrów pod ziemią. Wśród 37 uciekinierów był m.in. póĽniejszy zięć generała de Gaulla, żyjący zresztą do dzisiaj  generał Simone. Podobne podkopy robili także Polacy.
15 paĽdziernika 2004 roku w miejscu gdzie znajdowała się obozowa kaplica został umieszczony krzyż, który poświęcił biskup Ignacy Jeż. Wykonał go rzeĽbiarz z Koszalina pan Wujek, którego stryj siedział w tym obozie. Krzyż zrobiony jest z metalowych elementów znalezionych w tym właśnie miejscu. W dniu 9 listopada 2005 roku,  kiedy wykonano zdjęcie krzyża pod nim paliły się znicze.

Obóz jest jedynym obozem, który nie ma swojego stowarzyszenia. Stowarzyszenia mają obozy w Arnwaldzie, Woldenbergu, Murnau, mają także swoje monografie. Pan Tomasz uważa, że jest to tragedia, ponieważ zawody olimpijskie jakie się tu odbyły, odbywały się tylko w dwóch oflagach: Woldenbergu, ale tam było sześciu olimpijczyków sprzed wojny, i Gross Born, w którym  siedziało ich  tylko dwóch. Jaki rozgłos ma ten obóz w świecie, lecz niestety nie w Polsce, może świadczyć fakt, że w czasie kiedy odbywała się olimpiada w Atenach, na to miejsce przyjechała amerykańska telewizja sportowa NBC Sport i nakręciła film o olimpiadzie w Woldenbergu i Gross Born. Film był wyświetlany zarówno w telewizji amerykańskiej jak również w Euro Sporcie.

Pan Skowronek próbował zainteresować losami obozu radio, telewizję i prasę, ukazały się w gazetach dwie małe wzmianki. 

Z Gross Born do Gross Born 

Jedna z ciekawszych historii związanych z tym miejscem dotyczy prof. Aleksandra Gieysztora. W czasie Powstania Warszawskiego żona prof. Stefana Kieniewicza, znanego polskiego historyka, Zofia urodziła córkę Teresę.  Warunki były bardzo ciężkie, głód i ciężki porób sprawiły, że dziecko było umierające. Aleksander Gieysztor, który razem z Kieniewiczem był pracownikiem Biura Informacji i Propagandy Komendy Głównej AK, znalazł puszkę z niemieckim mlekiem w proszku i podarował ją pani Zofii. Dzięki temu dziecko przeżyło. Po powstaniu Gieysztor trafia do oflagu w Gross Born, gdzie spotyka Henryka i Hipolita  Kieniewiczów, braci Stefana i szwagrów  Zofii, i opowiada im historię narodzin dziecka. Henryk zapisuje to wszystko w pamiętniku. Po wyzwoleniu wyjechał do Szkocji, gdzie zmarł. W 1998 roku wdowa po nim, Róża Kieniewicz przyjechała do Polski i odnalazła pana Tadeusza Skowronka i razem zwiedzali miejsce obozu. Dwa tygodnie po jej wyjeĽdzie z Polski, pan Tomasz otrzymał od niej kopię tego pamiętnika z tymi właśnie zapiskami. Ale co się stało z ta małą dziewczynką,  Teresą ? Ta dziewczynka została Karmelitanką Bosą i jest w klasztorze w Bornem Sulinowie.  Nie znając tej historii w  1993 roku napisała do stryja Henryka list, że jest w miejscowości Gross Born, nieświadomie nie używając obecnej nazwy Borne Sulinowo. Wówczas dostała od niego list ze słowami – Przecież ja tam całą wojnę w oflagu byłem. 

Bogate życie kulturalne 

Pan Tomasz znalazł kiedyś przypadkiem „nieśmiertelnik. Nieśmiertelnik jest to metalowa blaszka składająca się z dwóch części na której był wybity numer więĽnia. Gdy więzień umierał połowę blaszki wkładano mu do ust i zakopywano, a druga połowa zostawała w dokumentach. Podczas ekshumacji można była dojść kto w tym miejscu jest pochowany. W trzy tygodnie po jej znalezieniu w piśmie leśników „ Sylwan”, znalazł artykuł poświęcony prof. Maksymilianowi Kreutzingerowi, byłemu dyrektorowi Instytutu Badań Literackich. W artykule tym napisano, że był on przewodniczącym   Koła Leśników w oflagu Gross Born II D. Okazało się, że w obozie istniało takie właśnie Koło. WięĽniowie tu także studiowali,  pisano prace magisterskie, a jedna z takich prac została po wojnie, w 1948 roku obroniona na Uniwersytecie Poznańskim. Istniał także teatr w którym wystawiano naszą klasykę, jak również pisano dla niego specjalne sztuki. Pierwsza książka o Powstaniu Warszawskim została napisana w tym oflagu jeszcze w 1944 roku  przez por. Płoskiego i Gieysztora.

Pan Tomasz Skowronek ma egzemplarz tej książki. Uważa jednak, że o ile bardzo dużo mówi się o obozach koncentracyjnych czy  zabitych w Charkowie, Miednoje i Katyniu, to o tych ludziach praktycznie zapomniano. Więcej pamiętają o tym Francuzi, niż my Polacy. To we Francji istnieje Stowarzyszenie Grossbornczyków, spotykają się co roku. Również co roku pod pomnik postawiony kilka lat temu przez Francuzów przy szosie Sypniewo – Nadarzyce zjeżdżają dziesiątki francuskich więĽniów, czy ich potomkowie.

Tylko prawda jest ciekawa 

Przyjeżdża tu co roku dziewięćdziesięciotrzyletni staruszek, który pewnego razu przywiózł tu żonę, aby pokazać jej gdzie przez pięć lat przebywał. Ten Francuz ożenił się w paĽdzierniku 1939 roku, póĽniej wyruszył na front, a stamtąd do oflagu w Gross Born. Syna, który mu się urodził w czerwcu 1940 zobaczył dopiero po pięciu latach, po wyzwoleniu. – Chciałem jej udowodnić, że to wszystko przez Hitlera, że nie zostawiłem jej dla innej. Ale i tak po wojnie zemściłem się na Hitlerze. Zrobiłem jeszcze trzech synów.

Takich i podobnych historii związanych z tym oflagiem jest mnóstwo. Żyją jeszcze polscy więĽniowie i ich potomkowie. W niektórych domach znajdują się cenne pamiątki. Gmina Jastrowie może się dzięki temu stać ogromna atrakcją turystyczną. To nic, że obóz leży już w innej gminie. Wszak od samego Jastrowia dzieli go kilkanaście kilometrów, a od szosy Jastrowie – Nadarzyce kilkaset metrów. Ale czy sztuczne granice gmin mają w tej sprawie jakiekolwiek znaczenie. Najważniejsze aby pokonać granicę zapomnienia i obojętności. Kiedyś Józef Mackiewicz  napisał, że tylko prawda jest ciekawa. Prawda o oflagu Gross Born II D jest nie tylko ciekawa ale i fascynująca.

Ryszard Mikietyński

Podobne tematy znajdziesz w dziale:  ARTYKUŁY - tematy do przemyślenia

Niezależne Czasopismo Internetowe 
"AFERY - KORUPCJA - BEZPRAWIE" 
Ogólnopolskiego Ruchu Praw Obywatelskich 
i Walki z Korupcją.
prowadzi: (-)  ZDZISŁAW RACZKOWSKI
Dziękuję za przysłane teksty opinie i informacje. 
www.aferyprawa.com  

    uwagi i wnioski proszę wysyłać na adres: Z.Raczkowski@aferyprawa.com 

WSZYSTKICH SĘDZIÓW INFORMUJĘ ŻE PROWADZENIE STRON PUBLICYSTYCZNYCH
JEST W ZGODZIE z  Art. 54 KONSTYTUCJI RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ 
1 - Każdemu zapewnia się wolność wyrażania swoich poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji. 
2 - Cenzura prewencyjna środków społecznego przekazu oraz koncesjonowanie prasy są zakazane.
ponadto Art. 31.3
Ograniczenia w zakresie korzystania z konstytucyjnych wolności i praw mogą być ustanawiane tylko w ustawie i tylko wtedy, gdy są konieczne w demokratycznym państwie dla jego bezpieczeństwa lub porządku publicznego, bądĽ dla ochrony środowiska, zdrowia i moralności publicznej, albo wolności i praw innych osób. Ograniczenia te nie mogą naruszać istoty wolności i praw.
 

zdzichu

Komentarze internautów:

Komentowanie nie jest już możliwe.