Imieniny:

AferyPrawa.com

Redaktor Zdzisław Raczkowski ujawnia niekompetencje funkcjonariuszy władzy...
http://Jooble.org
Najczęściej czytane:
Najczęściej komentowane:





Pogoda
Money.pl - Kliknij po więcej
17 lipca 2018
Źródło: MeteoGroup
Polskie prawo czy polskie prawie! Barwy Bezprawia

opublikowano: 23-09-2014

WOLNY CZYN: SR Katowice Dziennikarz Mariusz Cysewski przemocą wyrzucony z sali sądowej przez SSR Iwonę Wrobel z własnego procesu

11 września 2014 r. Sąd Rejonowy Katowice Wschód w Katowicach - przewodniczy pani sędzia Iwona Wróbel – kontynuował rozprawę Mariusza Cysewskiego, redaktora pisma „Wolny Czyn KPN Obszaru V”, oskarżonego o obronę prawdy i interesów Polski. Proces jest aktem zemsty folksdojczów na M. Cysewskim po tym, gdy oskarżył prokuraturę o propagandę antypolską. Sędzia Iwona Wróbel proces utajniła jeszcze 26 czerwca 2013 r.[1] (zob. niżej łącza do relacji filmowych) i bezprawnie poleciła przemocą usunąć M. Cysewskiego z sali jego własnego procesu. Jest to ewenement nawet jak na standardy okupowanej Polski - sędzia prowadzi tu proces wspólnie z prokuratorem; z totalnym wykluczeniem prawa do obrony.

Złożony na kolejnej rozprawie 11 września kolejny już wniosek o odsunięcie go od sprawy sąd zlekceważył, odmawiając zaprotokołowania go, a oskarżonego dziennikarza znów przemocą usunął z sali jego własnego procesu 

RELACJA FILMOWA: 
https://www.youtube.com/watch?v=ztgaK08FUGI

O co chodzi w sprawie III K 52/13?

1 września 2009 r. Władimir Putin przybył do Gdańska by w miejscu tym i w taką rocznicę oznajmić, że II wojna światowa była wynikiem istnienia państw niezależnych od Rosji i Niemiec w Europie Środkowej; największe z nich to Polska. Ten kolejny wrogi krok Rosji zwiastował skokowe nasilenie antypolskiej propagandy, której ochronę – „kryszę” - wewnątrz Polski zapewniają agendy zależnego od Putina „rządu” Polski: policja, prokuratura i sądy.

11 lipca 2011 r. ukazał się kolejny numer czasopisma „Przekrój”. Na okładce znalazł się rysunek z polską flagą i napisem: „My, Polacy, zabójcy Żydów”. Wewnątrz - podpisany przez Mariusza Nowika komentarz „Na początek”, a w nim wypowiedź:

„Zbyt łatwo zapominamy, że ci, którzy znaleźli śmierć w płonącej stodole, w obozach koncentracyjnych, komorach gazowych i gettach, mieli polskie obywatelstwo. Mówili po polsku, chodzili do polskich szkół. Byli Polakami. Dopóki nie zrozumiemy, że 70 lat temu _sami sobie zgotowaliśmy ten los,_ nie wyciągniemy nauki z tej lekcji historii”. Podkreślenie nasze.

Krakowski „Przekrój” publikowała spółka zależna od Grzegorza Hajdarowicza, biznesmena kojarzonego z funkcjami usługowymi wobec rządu (sprawa pacyfikacji dziennika Rzeczpospolita) a pośrednio - interesami Rosji. Według niepotwierdzonych informacji prasowych, jednym ze wspólników spółki wydającej „Przekrój” jest generał b. Wojskowych Służb Informacyjnych[2].

Po zapoznaniu się z publikacją M. Cysewski, redaktor pisma „Wolny Czyn” KPN Obszaru V skierował do prokuratury zawiadomienie o przestępstwie publicznego znieważenia narodu polskiego, tj. o czynie z art. 133 kk. Prokuratura w Krakowie odmówiła wszczęcia śledztwa. Postanowienie prokuratury uchylił Sąd Okręgowy w Krakowie. Matactwom prokuratury w całym kraju towarzyszyła wzbierająca fala antypolskiej propagandy. Red. Cysewski skierował do sądu akt oskarżenia przeciw prokuratorom, którzy go znieważyli; lecz tzw. Sąd Dyscyplinarny przy Prokuratorze Trzeciej Rzeszy Pospolitej orzekł, że polscy podludzie nie mogą oskarżać nadczłowieków. Ze swej strony prokuratura wszczęła śledztwo przeciw red. Cysewskiemu gdy skutecznie zaskarżył postanowienie prokuratury o odmowie śledztwa a w zażaleniu wysunął zarzut, że uczestnicząc w kampanii oszczerstw wymierzonych w Polskę - prokuratura stała się rzeczniczką propagandy hitlerowskiej. To właśnie ten proces przeciw red. Cysewskiemu trwa obecnie w Katowicach i nosi sygnaturę III K 52/13.

26 września 2013 r. moskiewski „Sąd” Okręgowy w Gliwicach skazał red. Cysewskiego na karę 7,000 złotych za przeczenie szerzonej przez obecne państwo antypolskie hitlerowskiej wersji historii udziału Polski w II wojnie światowej i za odmowę przeprosin za niemieckie zbrodnie wojenne, w tym za niemiecką zbrodnię wojenną w Jedwabnem[3]. Wyrok ten następnie podtrzymał moskiewski „Sąd” Apelacyjny w Katowicach.

Red. Cysewski objęty jest zakazem pracy w Polsce od marca 2012 r. Jesienią 2013 r. wojewoda śląski odebrał mu nawet ubezpieczenie zdrowotne. 

Standardy europejskie wymagają niezależności sądu od stron procesu, zwłaszcza od „władzy wykonawczej”: rządu i jego agend. Obecne zbrodnie sądowe przeciw Polsce uniemożliwić mogą tylko ławy przysięgłych o składzie każdorazowo losowanym z obywateli. M. Cysewski wnioskował o proces uczciwy przed ławą przysięgłych, czyli sądem niezależnym od tajnej policji okupanta i ambasady Rosji. Bez skutku. Akcja dziennikarza miała wykazać, że antypolska propaganda Rosji funkcjonuje w Polsce nie tyle przez polskich renegatów, co przestępczy i antypolski charakter całego państwa i jego funkcjonariuszy, od stójkowego po premiera.

W okresie Polski Niepodległej (1918-1939) tzw. Komunistyczna Partia Polski żądała oderwania Górnego Śląska od Polski i przyłączenia go do Niemiec. Kontynuując te tradycje, obecny najezdniczy rząd w Warszawie z szczególną zajadłością zwalcza środowiska patriotyczne na Górnym Śląsku. Dawno temu zlikwidowano tu polskie media. Rzekomą niemieckość regionu na każdym kroku podkreślają media antypolskie, będące własnością Niemców i podlegające kontroli rządu najezdniczego i Rosji. Przypuszczalnie by zohydzić Polskę i w ten sposób ułatwić działanie rzekomo śląskich separatystów, a w rzeczywistości agentury Niemiec, do pracy w sądach, policji, i prokuraturze na Śląsku rząd najezdniczy kieruje osobników odznaczających się szczególną deprawacją i wynaturzeniem nawet na tle narzuconych całej Polsce wschodnich standardów prawnych i cywilizacyjnych.

Do pomocy w niemieckiej zbrodni wojennej w 1941 r. w Jedwabnem Niemcy przypuszczalnie zmusili grupę Polaków celując do nich z automatów. W roku 2014 w Katowicach do „Polaków” – funkcjonariuszy Antypolski - nikt nie celuje. Dokonują zbrodni z własnej, nieprzymuszonej  woli.
 

Interesy Polski nierozerwalnie wiążą się z prawdą.
Sprawa polska to sprawa „słuszna” i taką musi zostać. Z kolei interesy państw rozbiorowych wymagają kłamstwa, dyktatu, przemocy. Tylko obalenie państwa antypolskiego (Trzeciej Rzeszy Pospolitej) i odbudowa państwa polskiego pozwoli chronić wartości ludzkie, a więc i interesy Polski.

Nie jeden „Przekrój” stanowi problem w tej sprawie, a wymiar niesprawiedliwości. Ze statystyk wynika, że „sądy” praktycznie nigdy nie orzekły na niekorzyść państwa, a nawet indywiduów nieformalnie i luźno z nim związanych. Atrapy sądów okupowanej Polski niczego nie rozstrzygają; kierują nimi służby specjalne podporządkowane Moskwie – w przeciwnym razie niemożliwa byłaby stuprocentowa przewidywalność „orzeczeń” – zatem w procesach takich jak ten widoki powodzenia są zerowe. Mimo to ich znaczenie duchowe, moralne i polityczne okazać się może ogromne; zbrodnie sądowe prowadzą do wznowienia polskiego oporu przeciw okupacji, a jeśli nastąpi to szybko – upadek kondominium stanie się nieunikniony. Bezcenne są też demoralizacja wroga i jego strach przed polskim odwetem, podziały i odwracanie się odeń ludzi coraz bardziej świadomych braku mechanizmów naprawczych i możliwości rozwojowych tego państwa – a to sprzyja wytworzeniu się sytuacji powstańczej. Powstania Polska nie przegra. Dlatego zbrodnie sądowe okupanta warto dokumentować i nagłaśniać. 

Zob. też:
Relacje z dotychczasowego toku procesu III K 52/13:
http://www.youtube.com/watch?v=y_OMbKqeCUI
http://www.youtube.com/watch?v=LYtrde3-kDM
http://naszeblogi.pl/43188-widzialem-garstke-naszych-walczaca-z-moskali-nawalem
https://www.youtube.com/watch?v=CMvyeQ6cOIg
https://www.youtube.com/watch?v=OxSSE3uH18E

 Postanowienie prokuratury o odmowie ścigania A. Rumianka i M. Nowika:
https://sites.google.com/site/wolnyczyn/aktualnosci/o-tym-jak-przekroj-narodu-polskiego-nie-zniewazyl  

Całość aktu oskarżenia przeciw A. Rumiankowi i M. Nowikowi:
http://naszeblogi.pl/41094-kto-przeprasza-za-jedwabne

Kara 7,000 złotych dla red. Cysewskiego za negowanie hitlerowskiej wersji historii Polski:
http://naszeblogi.pl/41487-7000-zlotych-kary-za-odmowe-przeprosin-za-jedwabne

Inne konsekwencje sprawy antypolskiego wystąpienia Przekroju:
http://naszeblogi.pl/41905-nie-dbam-jaka-spadnie-kara-odmawiam-zeznan
Proces w Gliwicach:
http://naszeblogi.pl/41487-7000-zlotych-kary-za-odmowe-przeprosin-za-jedwabne
http://naszeblogi.pl/47589-7000-zlotych-kary-za-obrone-imienia-polski-przed-sadem
http://www.youtube.com/watch?v=V01iITb8hzc

Rasa panów:
http://naszeblogi.pl/40914-iii-rzesza-pospolita-odslona-i-rasa-panow-herrenvolk  

 * * *

Kontakt: tel. 511 060 559
https://sites.google.com/site/wolnyczyn/ 
http://www.youtube.com/user/wolnyczyn 
http://mariuszcysewski.blogspot.com/ 
ppraworzadnosc@gmail.com


[2] Gen. Kazimierz Mochol; zob. http://www.bibula.com/?p=40160

Polecam sprawy poruszane w działach:
SĄDY PROKURATURA ADWOKATURA
POLITYKA PRAWO INTERWENCJE - sprawy czytelników

"AFERY PRAWA" - Niezależne Czasopismo Internetowe redagowane jest przez dziennikarzy AP i sympatyków z całego świata których celem jest PRAWO, PRAWDA SPRAWIEDLIWOŚĆ DOSTĘP DO INFORMACJI ORAZ DOBRO CZŁOWIEKA

uwagi i wnioski proszę wysyłać na adres:
afery@poczta.fm
- Polska
aferyprawa@gmail.com

Dziękujemy za przysłane teksty opinie i informacje.

WSZYSTKICH INFORMUJĘ ŻE WOLNOŚĆ WYPOWIEDZI I SWOBODA WYRAŻANIA SWOICH POGLĄDÓW JEST ZAGWARANTOWANA ART 54 KONSTYTUCJI RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ.
Ograniczenia w zakresie korzystania z konstytucyjnych wolności i praw mogą być ustanawiane tylko w ustawie i tylko wtedy, gdy są konieczne w demokratycznym państwie dla jego bezpieczeństwa lub porządku publicznego, bądź dla ochrony środowiska, zdrowia i moralności publicznej, albo wolności i praw innych osób. Ograniczenia te nie mogą naruszać istoty wolności i praw.
1 - Każdemu zapewnia się wolność wyrażania swoich poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji.
2 - Cenzura prewencyjna środków społecznego przekazu oraz koncesjonowanie prasy są zakazane.


Komentarze internautów:

Komentowanie nie jest już możliwe.

~szef sadu
27-09-2014 / 20:29
he he he . Zawsze Was uwalimy np " przymusem adwokackim" Nikt przeciw sobie w układzie nie wystąpi. A prawo tak napisano , że nikt nie wie o co chodzi by robić dowolną interpretacje. www.specprawny.pl/przymus-adwokacki-t12236.html oraz www.zielona-gora.po.gov.pl/index.php?id=27&idk=2&idp=323 . Co innego gdyby znieść przymus. Wtedy byście nasz klan załatwili. Ale tak się nie stanie!!!
~ham
26-09-2014 / 13:14
23 września Sąd Dyscyplinarny – Sąd Apelacyjny w Krakowie wydał wyrok skazujący sędziego. Kara: upomnienie. Jak twierdzi sam zainteresowany, za to, że ośmielił się zastosować bezpośrednio przepisy konstytucji i na ich podstawie zakwestionować legalność decyzji ZUS. Obwiniony zapowiada złożenie odwołania do Sądu Najwyższego. Zarzut uwzględniony Ukarany to Marek Przysucha, sędzia Sądu Okręgowego w Częstochowie. O jego problemach z rzecznikiem dyscyplinarnym pisaliśmy pod koniec sierpnia. We wniosku o rozpoznanie sprawy dyscyplinarnej zarzucono mu m.in. doprowadzenie do przewlekłości postępowań oraz naruszenie kodeksu postępowania cywilnego. 23 września sąd dyscyplinarny uwolnił sędziego Przysuchę od trzech z czterech zarzutów. Skazał go jednak za „rażące i oczywiste naruszenie art. 47714 k.p.c.”, polegające na formułowaniu wyroków sprzecznych z treścią tego przepisu. Ten fakt potwierdza sędzia Sądu Apelacyjnego Jan Kremer, rzecznik prasowy SA w Krakowie. O co chodzi? O to, że sędzia ani nie oddalił odwołań złożonych przez stronę na decyzję ZUS, ani nie uchylił zaskarżonych decyzji, orzekając jednocześnie co do istoty sprawy (a tak stanowi art. 47714 k.p.c). Zamiast tego wydał tzw. wyroki pilotażowe, w których ustalił sprzeczność wydawanych przez ZUS decyzji z konstytucją i ich bezskuteczność w obrocie prawnym (ze względu na brak umocowania osób, które je wydały). Będzie odwołanie Jak mówi ukarany sędzia, akurat ten uwzględniony przez sąd zarzut był dla niego najbardziej kuriozalny. – No bo jak można zarzucać sędziemu, że rozstrzygając sprawę, zastosował wprost konstytucję – zastanawia się Marek Przysucha. Przytacza, że sąd dyscyplinarny, uzasadniając ustnie wyrok, odwołał się jedynie do samej litery k.p.c., pomijając główną oś sporu, która dotyczyła relacji ustawowych uprawnień sądu wynikających z przepisu art. 47714 k.p.c. w stosunku do konstytucyjnych zasad, takich jak m.in. zasady legalizmu, równości. Pisemne uzasadnienie omawianego wyroku nie jest jeszcze gotowe. Na nasze pytanie o motywy ustnego uzasadnienia rzecznik SA w Krakowie odpowiedział, że nie są mu znane. Ponadto Jan Kremer podkreślił, że wyrok nie jest prawomocny, więc jego zdaniem komentowanie go byłoby przedwczesne. Sędzia Przysucha jednak już teraz zapowiada, że złoży odwołanie do Sądu Najwyższego. – To dla mnie kwestia zasad. Sędziowie nie mogą przecież obawiać się, że zostaną pociągnięci do odpowiedzialności dyscyplinarnej za to, że spróbują pójść pod prąd i przełamać linię orzeczniczą – deklaruje Marek Przysucha. Na uzasadnienie wyroku oraz prawomocny rezultat postępowania w sprawie Marka Przysuchy oczekuje Stowarzyszenie Sędziów Polskich „Iustitia”. Objęło ono bowiem to postępowanie monitoringiem. – Czekamy z niecierpliwością na finał sprawy, gdyż będzie to stanowiło ważną informację, w jaki sposób same sądy określają granice swojej niezawisłości – komentuje Hanna Kaflak-Januszko, członek SSP „Iustitia”. Przekroczenie granic A zdaniem ekspertów coraz wyraźniej widać, że sądy z określaniem takiej granicy mają coraz większy problem. Zdaniem dr. Ryszarda Piotrowskiego, konstytucjonalisty z Uniwersytetu Warszawskiego, sąd dyscyplinarny, wydając omawiany wyrok, wszedł niejako w buty sądu odwoławczego. – Granica dzieląca sądownictwo dyscyplinarne od sądownictwa powszechnego jest bardzo cienka i łatwo można ją przekroczyć. I wydaje się, że w omawianym przypadku do takiego przekroczenia doszło – zaznacza dr Piotrowski. Sąd dyscyplinarny ocenił bowiem de facto działalność orzeczniczą sędziego. A ta powinna być poddawana ocenie sądu wyższej instancji, do którego sprawa trafia na skutek odwołania jednej ze stron. – Sądy dyscyplinarne nie sprawują nadzoru judykacyjnego nad orzecznictwem. One powinny w szczególności skupić się na ocenie sprawności i profesjonalizmu sędziego. Poza tym mogą działać jedynie wtedy, gdy dochodzi do oczywistej i rażącej obrazy przepisów prawa oraz do uchybienia godności urzędu sędziego – tłumaczy konstytucjonalista. Jego zdaniem w tym przypadku nie może być mowy o braku profesjonalizmu po stronie ukaranego sędziego. – To nie była sytuacja, w której sędzia nie znał przepisów i dlatego orzekł nieprawidłowo. On się po prostu zastanawiał, jakie przepisy powinien zastosować – czy kodeksu postępowania cywilnego, czy ustawy zasadniczej – wskazuje dr Piotrowski. – Moim zdaniem sąd dyscyplinarny powinien był zawiesić tę sprawę do czasu prawomocnego rozstrzygnięcia przez sąd powszechny w sprawach prowadzonych przez sędziego Przysuchę. A to ze względu na dbałość o jednolitość orzecznictwa. Inaczej może bowiem dojść do sytuacji, kiedy to w porządku prawnym będą funkcjonowały dwa sprzeczne ze sobą wyroki – jeden sądu dyscyplinarnego, piętnujący sędziego za wydanie danego orzeczenia, i drugi – sądu odwoławczego, który może stwierdzić, że decyzja podjęta przez sędziego była prawidłowa – konkluduje Ryszard Piotrowski.
~Zapytanie
25-09-2014 / 18:50
O bandytyźmie policji zaczyna się coraz więcej i co raz głośniej mówić. Zapraszamy do skomentowania zachowań policjantów w niektórych przypadkach ich przełożonych. linki: 1.www.sfora.pl/polska/Policjant-zabil-autem-2-osoby-Uniewinniony-dosta 2.www.sfora.pl/swiat/Szokujace-wideo-Poprosil-go-o-prawo-jazdy-i-zacza
~1putin
24-09-2014 / 21:10
A VE Wrocławiu przed chwilą dokonaliśmy zakończenie prac badawczych w komitetach wyborczych które są zarejestrowane . Cały czas się śmiejemy z numeru jaki zrobiono z zarejestrowania systemu w PKW. He he he wiemy kto wygra i że nie będzie " obcych radnych". Warto było jechać z P0znania na osobisty rekonesans.