Imieniny:

AferyPrawa.com

Redaktor Zdzisław Raczkowski ujawnia niekompetencje funkcjonariuszy władzy...
http://Jooble.org
Najczęściej czytane:
Najczęściej komentowane:





Pogoda
Money.pl - Kliknij po więcej
3 sierpnia 2020
Źródło: MeteoGroup
Polskie prawo czy polskie prawie! Barwy Bezprawia

opublikowano: 26-10-2010

AFERY KORUPCJA BEZPRAWIE LIBIˇŻ - KORUPCJA LEKARZY PSYCHIATRÓW

Lubiąż - mamy kolejną sprawę korupcji wśród lekarzy psychiatrów. Tylko dlaczego za ich przekręty płacą zwyczajni obywatele?  

Pan płaci, pani płaci, wszyscy płacimy... a bierze lekarz - ponieważ taka jest już tradycja, bierze sędzia, czy prokurator - ponieważ ma władze i immunitet, bierze urzędnik - ponieważ za mało zarabia...  tylko ryba jakoś nie chce brać, narzekają rybacy...
Tak krótko można opisać zależności i układy w naszym społeczeństwie.

Branie i dawanie "dowodów wdzięczności" w instytucjach i urzędach Polski była, jest i będzie. I nikt nie wierzy, ze uda się tą patologię zlikwidować nowemu ministrowi sprawiedliwości Zbigniewowi Ziobro. 
Co ciekawe, im kto ma wyższe dochody i większą władzę, tym łatwiej dać mu w łapę, tym chętniej i więcej bierze - jego reprezentacyjne stanowisko wymaga przecież duuuuużo kasy. O wiele łatwiej skorumpować sędziego Sądu Najwyższego, niż rejonowego w małym mieście. Podobnie jest z urzędnikami wyższych szczebli. W dużych miastach zarówno "dawcy", jak i "biorcy"  czują się anonimowi i w zasadzie tylko mediów się obawiają. W ich  kręgach zawodowych obowiązuje  wzajemna solidarność urzędnicza, a ten który próbuje wyłamać się z kliki jest niszczony przez resztę grupy.

Trudno znaleĽć człowieka, który z różnych przyczyn, choćby dla szybszego załatwienia swojej sprawy nie zabawił się w "darczyńcę". Zwłaszcza gdy chodzi o nasze zdrowie, lub kogoś bliskiego. Jedną z takich osób był Pan Ryszard Prus, schorowany 55-letni mężczyzna, mający kłopoty ze zdrowiem od dziecka i praktycznie od dziecka jest rencistą. 
Łatwiej byłoby wymienić, co Panu Ryszardowi nie dolega, niż na co się leczy. Zażywa codziennie dziesiątki lekarstw, przypisywanych przez najróżniejszych specjalistów. Jak każdemu choremu, jemu też zdarzało się dać "dowody wdzięczności" lekarzowi. I wszystko jest dobrze, dopóki taki pseudo-specjalista, np. z Libiąza nie zaczyna zachowywać się jak dziecko któremu podać raz palec, a on od razu chce całą rękę... i zaczyna mu być mało - taki rozwydrzony bachor chce więcej i więcej... 
W dodatku jak jest się jakimś przebiegłym biegłym i psychiatrą sądowym - tu dopiero można mieszać głupotę z teorią. W końcu nikt przecież nie wie, co tam komu w głowie siedzi. 
Tak więc nasz "biegły bachor" stwierdza "zaburzenia osobowości" u zakochanego młodzieńca, który nie chce iść do wojska, wciska kit sędziemu o schizofrenii złodzieja i załatwia mu wyjście z więzienia, pisze bajki dla prokuratora. Wieść o zachłannym psychiatrze z Libiąza Andrzeju M. rozchodzi się po okolicy. Zresztą sam psychiatra dba o marketing swojej twórczej zachłanności. "Swoich darczyńców" wciąga w układy i proponuje udział w zyskach. I tak namawiany i żyjący z renty p. Ryszard wpada w układ i zachwala komu może "usługi" znajomego psychiatry. Niestety, w życiu tak jest, że wszystko co dobre szybko się kończy. Może zawistny kolega po fachu, może zawiedziony klient biegłego - informacja o "lewych opiniach" i jego usługodawcy trafiają do prokuratury. 
Logiczne, że w takich "połowach" przez organy władzy, oprócz" rekina" wpadają w sieć i "płotki".
W końcu trudno od jakiegoś prokuratora oczekiwać znajomości fauny i flory. Tak więc niedouczony, ale ambitny prokurator wrocławski Marek Kuczyński po kolei wyłapuje na wszelki wypadek podejrzanych lekarzy w ilości szt. 9 i przy okazji nieokreśloną ilość "płotek". 

Jedna z nich jest nasz bohater p. Ryszard Prus. 
Oczywiście, pomimo fatalnego stany zdrowia, "na wszelki wypadek", zostaje umieszczony w areszcie - tak żeby nie mącił wody. 
Prokurator nie byłby prokuratorem gdyby nie miał swojego "złamanego" biegłego wypisującego dla niego dowolny kit. Oczywiście, jego osobisty biegły sądowy W. Dula nie widzi problemów zdrowotnych p. Ryszarda. W końcu płacą mu za współpracę z władzą, a nie o dobro podejrzanego. 
Dla urzędnika "władzy" ta cała etyka, przysięga, konstytucyjne prawa to tylko bajer dla plebsu - urzędnik z prokuratury jest ponad prawem, może go spokojnie łamać, a nawet ustalać swoje prywatne przepisy i teorie o stanie zdrowia Ryszarda Prusa nie mając zielonego pojęcia o medycynie.  A że wybitni specjaliści i biegli sądowi twierdzą co innego, to nie jego ból. Nawet jak się p. Ryszardowi coś się stanie w areszcie, to i tak winę zwali się na niego, zwłaszcza że p. Ryszard nie widzi sensu życia w tych układach - w końcu cel uświęca środki.

prus-postan.areszt.s1.gif (21134 bytes) prus-postan.areszt.s2.gif (22693 bytes)

Zaczyna się od zastraszania karą 8 lat więzienia, jakiej nawet często zabójcy nie dostają, potem zastraszanie rodziny, znajomych - walec  (nie)sprawiedliwości systematycznie i perfidnie miażdży wszystko co pod koło mu wleci. Zastraszony p. Ryszard przyznaje się do wszystkiego co tylko wymyśla prokurator Kuczyński - dla ratowania swojego życia - ponieważ w celi jego stan zdrowia gwałtownie pogorszył się. 

prus-karta.inform.s1.gif (25107 bytes) prus-karta.inform.s2.gif (7970 bytes)

Grube ryby jednak po kolei uwalniają się z sieci, zmieniając często swoje barwy, doprowadzając prokuratora Kuczyńskiego do oczopląsu i umysłowego otępienia. Bezbronne płotki nie mają takich możliwości - staja się ofiarami rządnego sukcesu zawodowego urzędnika. Prokurator Kuczyński awansuje z "okręgówki" do "apelówki". Wystawia swoją armię zawodowców, którzy spełniają każde jego marzenia - tak prokurator lubi znęcać się nad bezbronnymi - to takie proste i tyle daje satysfakcji... 
W końcu z uwagi na stan zdrowia prokurator musi zwolnić p. Ryszarda z więzienia, zresztą ma to co wymyślił i p. Ryszarda w garści. Teraz to on zabawia się w handlowca i obiecuje różne ceny za skup kolejnych płotek. Tak więc ryby sprzedają swoje płotki w zamian za swoją wolność. Logiczne że najwięcej do zaoferowania ma sam rekin - Andrzej M. - dlatego prokurator ulega urokom psychiatry i nie widzi powodu, żeby jego zatrzymać, czy pozbawić go możliwości wykonywania praktyki lekarskim. 
Upolował trzy grube ryby, parę płotek, awansował, zaprzyjaĽnił się z psychiatrą - jest ok. 
W końcu swój swojego zawsze pozna... 

Czas osadzić płotki.
Pan Ryszard dostaje nieproceduralny śmieszny świstek - niby wezwanie  - bez pouczenia, bez możliwości zaskarżenia prokuratorskiej prywaty. Tak naprawdę chodzi o poufna rozmowę w biurze prokuratora i zdanie mu relacji - miał zastanowić się, jaką kolejną płotkę wciągnąć w sieć Kuczyńskiego. Bez watpienia "ryby" wykorzystały tą mozliwość i wsypały "swoje płotki" Pan Ryszard nie ma jednak ochoty być zaganiaczem. Od fachowców dostaje zaświadczenie, że jego stan zdrowia nie pozwala mu na żadne stresujące, a więc zagrażające jego życiu spotkania. 
Prokurator nie wierzy fachowcom z Dolnośląskiego Centrum Diagnostyki Medycznej, tylko kolejny raz wystawia swoich do jego przebadania. Sęk w tym, że p. Ryszard nie wierzy już lekarzom sądowym powodowanych i odpowiednio uprzednio zmanipulowanych przez prokuratora. O mało przez ich orzeczenie nie przepłacił życiem. Jego dokumentacja psychiatryczna liczy wiele stron i została odebrana p. Ryszardowi przez policję. Dowodzi to jednoznacznie, że prokurator posiada pełny stan wiedzy o problemach psychicznych  i innych schorzeniach Ryszarda Prusa. Tak mu się zamąciło, że stracił możliwość czytania, czy to tylko typowe urzędnicze lenistwo?
Nauczony przykrym doświadczeniem poprzedniego pobytu w wiezieniu, p. Ryszard proponuje, że podda się badaniom, ale przez biegłych w Zakładzie Medycyny Sądowej i nie stawia się u prokuratora. W końcu niby jakie badania można zrobić w zadymionym biurze prokuratorskim?
Zaczyna się zabawa w chowanego. Prokurator Marek Kuczyński nasyła swoich tropicieli którzy zastraszają rodzinę, a schorowanemu p. Ryszardowi grozi, że dorwie go niezależnie od jego stanu zdrowia.
Ryszard Prus zwraca się do nadrzędnych władz, żeby zgodnie z prawami obywatelskimi umożliwiono mu ratowanie zdrowia i życia i nie pozbawiano praw do obrony. 
cdn.

Sytuacja rodzinna i sprawa psychiatrów z Lubiąża fabrykujących opinie "na zamówienie" została też  poruszona w  "Panoramie Dolnośląskie" z dnia 29.011.05r przez dziennikarzy Monikę Panderską i Pawła Fąfarę. 

Listy od czytelników:

Szanowny Panie Raczkowski,
 nazywam się Robert i bardzo się cieszę, że przy okazji wrzuceniu na internetowej wyszukiwarki hasła "Marek Kuczyński - prokurator" udało mi się trafić na stronę afery prawa. 
Ja od 5 lat mam zmarnowane życie przez tego konowała Kuczyńskiego. W maju 2002 roku banda 4 gliniarzy wpadła o 22.00 w nocy do mojego domu w poszukiwaniu książeczki wojskowej i papierów medycznych. Okazało się że jestem podejrzany o wręczenie łapówki w zamian za zaświadczenie lekarskie o niezdolności do służby wojskowej. Ponieważ byłem w szampańskim nastroju po majowym imprezowaniu w rynku miałem 24 lata wyśmiałem na komendzie wojewódzkiej Policjantów i żartując z nich stwierdziłem, że dawałem generałom łapówki. Policjanci się wściekli i tak mnie zaczęli atakować i przesłuchiwać i grozić przemocą i aresztem, że otrzeĽwiałem i zacząłem błagać o zaprzestanie tortur. Zaczęli straszyć mnie bronią po koszmarnym ataku na moją osobę i zapewnieniu mnie że jak obciążę zeznaniami lekarza ortopedę i moich kolegów wyjdę do domu i za współpracę z Policją zostawią mnie w spokoju. 
Po roku okazało się że Policja zabrała się do pracy i przesłuchała mojego kolegę którego niesłusznie obciążyłem. Chciałem poznać prokuratora, który prowadził moją sprawę. Okazało się, że jest nim Marek Kuczyński.
Wybrałem się do niego. Okazał się chamskim, wulgarnym facetem, który rozparty w fotelu z papierochem, dmuchając mi w twarz dymem zaatakował mnie gdy się dowiedział, że odwołuję zeznania, bo są bzdurne. Miałem ze sobą dokumenty medyczne potwierdzające mój stan zdrowia. Uznał je za fałszywe. Zaczął mi ubliżać i straszyć, że jeśli odwołam zeznania i oskarżę policjantów o tortury to on mnie zamknie za mataczenia a policjanci wytoczą mi proces o zniesław. 
Przerażony na drugi dzień po namowie adwokata pobiegłem go przeprosić i zadeklarowałem współpracę
odwołując wczorajsze odwołani. Przez rok się znów nic nie działo po czym Kuczyński wezwał mnie i oskarżył o wręczanie łapówek i zaproponował wyrok rok w zawieszeniu na dwa. Początkowo się zgodziłem bo w danym momencie miałem szalenie ważny egzamin zawodowy. Ale po jego zdaniu odważyłem się na proces, bo po pierwsze żadnych łapówek nie wręczałem, po drugie straciłem przez to pracę i okryłem się infamią, po trzecie lekarz dostał jeszcze mniejszy wyrok i prawo wykonywania zawodu utrzymał. Stan zdrowia mam zdiagnozowany, który wyraĽnie potwierdza pierwotne zaświadczenia uznane za fałszywe uzyskane drogą łapówki. 

Podejrzewam, że prokurator Marek Kuczyński swoim bezwzględnym postępowaniem zrobił na fali walki z korupcją karierę niszcząc życie różnych drobnych szaraków, którzy zastraszeni przez chamskich i cwanych gliniarzy po nocnych przesłuchaniach i straszeniu aresztem poprzyznawało się do czegokolwiek, nagadało za dużo i niepotrzebnie a ich każde słowo bezwzględnie wykorzystano przeciwko nim. 
Ja chcę walczyć z Kuczyńskim moralnie. Byłem w oko w oko z tym rekinem i wiem, że to psychopata, który obiecał mi, że za to iż odwołałem zeznania i obciążyłem policjantów to on mnie zniszczy. 
Jedyną szansą przeciwko takim karierowiczom, którzy w tym antykorupcyjnym szaleństwie robią z ludĽmi co chcą jest zjednoczyć się ofiar. Należałoby wystąpić do ministerstwa sprawiedliwości o usunięcie ich z urzędów, zawiadomić Rzecznika Praw Obywatelskich oraz wspólnie świadczyć sobie na rozprawach.

zobacz też : Oficer do specjalnych wymuszeń

Podobne artykuły w działach wydawnictwa:  SˇDY   PROKURATURA  ADWOKATURA
 POLITYKA  PRAWO  INTERWENCJE - sprawy czytelników

Artykuły interwencyjne:
Nie ma to, jak być wójtem w Cewicach... z cyklu "co wolno wojewodzie, to nie tobie smrodzie"
BYSTRZANOWASKI JANUSZ - oszustwo adwokata z Tarnowa - spacjalista w okradaniu staruszków?
Pozew o odszkodowanie za przewlekłość postępowania sądowego
TARNÓW - Jak ukryć fałszerstwa w księgach wieczystych? - tylko NIEKOMPETENCJA SĘDZIÓW?
Z cyklu "patologia systemu sądownictwa" - KOLEJNY DOWÓD NIEETYKI SĘDZIÓW KROŚNIEŃSKICH: niby etycznego należącego do śmiesznej kliki wzajemnej adoracji IUSTITIA? przewodniczącego wydz. karnego ARKADIUSZA TROJANOWSKIEGO
Na przejściu dla pieszych pierwszeństwo ma samochód!!! - takie rewelacje prawa w ruchu drogowym "ustanowili" sędziowie z Sanoka ...
KIM JEST RZECZNIK PRAW OBYWATELSKICH PROF. ANDRZEJ ZOLL? CZY INSTYTUCJA RZECZNIKA MA KORUPCYJNY CHARAKTER?
 Zapraszamy wszystkich sędziów, prokuratorów, adwokatów, polityków i resztę urzędniczego "badziewia" zamieszanego we wszelkie oszustwa do ogólnopolskiej "czarnej listy Raczkowskiego"... 
miłego towarzystwa wzajemnej  adoracji ...
tym samym dochodzimy do setna sprawy, czyli "Raportu o stanie sądownictwa polskiego"

Niezależne Czasopismo Internetowe 
"AFERY - KORUPCJA - BEZPRAWIE" 
Ogólnopolskiego Ruchu Praw Obywatelskich 
i Walki z Korupcją.
prowadzi: (-)  ZDZISŁAW RACZKOWSKI
Dziękuję za przysłane teksty opinie i informacje. 
www.aferyprawa.com  

    uwagi i wnioski proszę wysyłać na adres: Z.Raczkowski@aferyprawa.com 

WSZYSTKICH SĘDZIÓW INFORMUJĘ ŻE PROWADZENIE STRON PUBLICYSTYCZNYCH
JEST W ZGODZIE z  Art. 54 KONSTYTUCJI RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ 
1 - Każdemu zapewnia się wolność wyrażania swoich poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji. 
2 - Cenzura prewencyjna środków społecznego przekazu oraz koncesjonowanie prasy są zakazane.
ponadto Art. 31.3
Ograniczenia w zakresie korzystania z konstytucyjnych wolności i praw mogą być ustanawiane tylko w ustawie i tylko wtedy, gdy są konieczne w demokratycznym państwie dla jego bezpieczeństwa lub porządku publicznego, bądĽ dla ochrony środowiska, zdrowia i moralności publicznej, albo wolności i praw innych osób. Ograniczenia te nie mogą naruszać istoty wolności i praw.
 

zdzichu

Komentarze internautów:

Komentowanie nie jest już możliwe.