Imieniny:

AferyPrawa.com

Redaktor Zdzisław Raczkowski ujawnia niekompetencje funkcjonariuszy władzy...
http://Jooble.org
Najczęściej czytane:
Najczęściej komentowane:





Pogoda
Money.pl - Kliknij po więcej
11 grudnia 2017
Źródło: MeteoGroup
Polskie prawo czy polskie prawie! Barwy Bezprawia

opublikowano: 07-01-2014

KONCERN PROCTER & GAMBLE W BULWERSUJĄCEJ SPRAWIE MILCZY 

Sprawa sądzenia w Śląskich Sądach dwa razy tej samej sprawy po to aby zmienić treść niekorzystną dla dużego Koncernu pierwszego wyroku jest już opisywana w kilku artykułach internetowych na stronach AFER PRAWA, a była też opisywana na łamach RZECZPOSPOLITEJ i w innych tytułach prasy papierowej.

W dzisiejszym artykule chcę udokumentować, że żadne wnioski pisemne w tej sprawie o ugodowe zakończenie sprawy , a składane przez kilka lat o zakończenie jej zgodne z dowodami i przepisami obowiązującego prawa nie są rozpoznawane - wręcz pomijane milczeniem ze strony zarządzających Koncernem mających siedzibę w Polsce.

Ten artykuł jest kontynuacją tematu opisanego w dniu 03 grudnia 2013r.podanego pod tytułem

UKRYWANIE FAKTU SĄDZENIA DWA RAZY TEJ SAMEJ SPRAWY BEZPRAWNYMI EGZEKUCJAMI ŁĄCZNIE Z ARESZTEM. 

 

Fakt jest taki, że nawet na interwencje Posłów ( Zapytanie nr 2495) czy Oświadczenie Senatorów Rzeczpospolitej Polskiej ( Oświadczenie z dnia 09-08-2013r.) sprawa nadal jest wyciszana, gmatwana w Sądach nie udostępniając dokumentów podanych jako dowody w uzasadnieniu drugi raz wydanego wyroku o sygn. X GC 236/04 . Przedstawiane na powyższe oświadczenie odpowiedzi przez Rzecznika Praw Obywatelskich z Warszawy nie opierają się o dokumenty. Rzecznik Praw Obywatelskich do Marszałka Senatu Rzeczpospolitej Polskiej w piśmie z dnia 11 września 2013 roku o nr RPO- 505284-V/05/BA podaje, że sprawa została szczegółowo wyjaśniona zapewniając Marszałka Senatu, że mnie żądane dokumenty jako kluczowe dowody w sprawie zostały przekazane . Te zapewnienia nie polegają na prawdzie ponieważ mimo usilnych starań tych dokumentów nadal nie otrzymałam , a nawet ich nie nigdy nie widziałam.

Dowodem na potwierdzenie faktu, że odpowiedz zamieszczona na stronie Senatu w tej sprawie nie opiera się o dokumenty jest kolejne moje pismo z żądaniem tych kserokopii ( takich jest ponad 100) do Prezesa Sądu Okręgowego do Gliwic złożone za potwierdzeniem odbioru dnia 03 stycznia 2014 roku , które przedstawiam.

brzyszkiewicz.s1.jpg brzyszkiewicz.s2.jpg

To moje żądanie kserokopii dokumentów uznanych przez Sąd jako dowody i to kluczowe w sprawie ciągnącej się 13 lat świadczy o tym, że jest coś na rzeczy skoro takich kserokopii choćby dwóch dowodów nie można otrzymać.

Z opisu w artykule z dnia 03 grudnia 2013 r. wynika, że według pełnomocnika Koncernu najskuteczniejszym środkiem zapobiegawczym abym z uporem maniaka nie żądała żadnych dowodów powołanych w uzasadnieniu drugi raz wydanego wyroku byłoby aresztowanie mnie i tam przypuszczalnie wykończenie .

Dowodów na to, że od lat wnoszę o ugodowe i zgodne z dowodami pisemnymi zakończenie tej sprawy jest dziesiątki jednym z ostatnich jest pismo przesłane z Niemiec dnia 21 grudnia 2013 roku do Dyrektora Generalnego w Zarządzie PROCTER & GAMBLE w Polsce.

kapusc.s1.jpg

kapusc.s2.jpg kapusc.s3.jpg

kapusc.s4.jpgkapusc.s5.jpgkapusc.s6.jpg

Z tego pisma wynika, że ja działania adwokata Piotra Skrzydelskiego podającego się za pełnomocnika Koncernu nie są rzetelnie w żaden sposób udokumentowane. Kolejny raz wnoszę o odpowiedz jaką korzyść miałby osiągnąć taki Koncern o światowym zasięgu działania z bezpodstawnego aresztowania mnie w Areszcie Śledczym w Katowicach. Przypominam, że nie otrzymałam odpisów dowodów na potwierdzenie , że mnie zaproponowano warunki ugody i odszkodowanie ,a ja je odrzuciłam.

Ponadto wyraźnie wynika, że Sąd w Bielsku – Białej rozpatrywał pozew złożony przez pełnomocnika nieistniejącej od 8 lat firmy GILLETTE w lipcu 2013 roku. Pozew z powództwa Koncernu przeciwko mnie ( Spółce w zawieszeniu) , który do mnie do tej pory nie został przesłany abym nie miała możliwości złożenia odpowiedzi na wniesiony pozew – co stanowi pozbawienie prawa do obrony.

Z PROCTER & GAMBLE z Warszawy nie otrzymuję na moje pisma żadnych odpowiedzi dlatego po tylu latach jedynym środkiem obrony jest nagłośnienie sprawy.

Analizując komentarze internautów do artykułu z dnia 03-12-2013r. ( jest ponad 50) , w których przewija się wątek, że jest to nie do wiary aby tak poważny Koncern nie dążył do zakończenia sprawy z wdową w drodze analizy istniejących dowodów.

W poprzednim artykule przypomniałam i dokumentowałam ile razy przysyłano pod moje drzwi osoby po cywilnemu w asyście Policji mundurowej zastraszając mnie aresztem.

Obecnie przygotowuję materiał aby przekazać go za pośrednictwem Senatorów do Marszałka Senatu Rzeczpospolitej Polskiej w tej ciągnącej się 13 lat bulwersującej sprawie, na którą otrzymał odpowiedz nie odnoszącą się w żadnym stopniu do istniejących faktów i dowodów.

W następnym artykule przedstawię materiał, że od 2005 roku, że w tej sprawie były moje wnioski oraz wnioski Posłów do Parlamentu Europejskiego nawet z Brukseli oraz Przewodniczącego Partii PIS i innych do Rzecznika Praw Obywatelskich - efekt jest taki , że zamiast wyjaśnienia sprawy została podana informacja do Marszałka Senatu, że wszystko jest w porządku, że mnie przekazano żadne dowody – co nie polega na prawdzie.  

Takich dowodów nigdy nie widziałam , nikomu ich nie przesłano, nie ma ich w aktach sądowych tej sprawy. Treść skargi z 2005 roku jest w aktach sądowych natomiast żadnej odpowiedzi nie ma. Temat jest nadal mataczony , a mnie w dalszym ciągu zastrasza się zamknięciem w areszcie dlatego jestem zmuszona do obrony aby nie dopuścić do następnej śmierci tak jak to stało się z moim mężem.

Z Sądu Apelacyjnego z Katowic na pismo z dnia 09 października 2013 roku skierowane w tej sprawie do Prezesa Sądu Romana Sugier w dalszym ciągu nie mam odpowiedzi ( pismo jest przedstawione w art. z dnia 03-12-2013r.).  

Ciąg dalszy tej sprawy w obronie własnej będzie nagłaśniany w Polsce i poza granicami kraju .

Materiał przygotowała Helena Fleszar.

Więcej:

UKRYWANIE FAKTU SĄDZENIA DWA RAZY TEJ SAMEJ SPRAWY BEZPRAWNYMI EGZEKUCJAMI ŁĄCZNIE Z ARESZTEM. 

Prześladowanie właścicielki Spółki TECHDOM z Rybnika przez GILLETTE i PROCTER & GAMBLE oraz warszawskiego adwokata Piotra Skrzydelskiego.

RYBNIK - CZY SĄD REJONOWY W RYBNIKU JEST JUŻ PRYWATNĄ WŁASNOŚCIĄ PREZESA KRZYSZTOFA FOJCIKA?

„ Rybnik- nierówni wobec prawa”  oraz RYBNIK - nierówni wobec PRAWA - czyli jak załatwiane są małe firmy...cz.2 

Gliwice Sąd Rejonowy 29.08 godz. 13 zapraszamy media i osoby zainteresowane na posiedzenie w sprawie Heleny Fleszar i koncernu Gillette. 

Metody działania koncernu PROCTER & GAMBLE wcześniej GILLETTE zmuszające małą jednostkę gospodarczą do działalności bez obligatoryjnie obowiązujących faktur VAT.

DWA WYROKI W JEDNEJ SPRAWIE WYDANE PRZEZ SĘDZIEGO W GLIWICACH LESZKA GUZA dotyczący Koncernu PROCTER & GAMBLE , a wcześniej GILLETTE który skrzywdził firmę z Rybnika.

OBRONA FIRMY TECHDOM Z RYBNIKA - DAWIDA PRZED GOLIATEM - CZYLI PRZED GILLETTE a aktualnie PROCTER & GAMBLE

PRAWO I DOWODY W SPRAWIE – A BEZWZGLĘDNA WŁADZA SĘDZIEGO SĄDU REJONOWEGO W RYBNIKU ANDRZEJA GOZDAWA – GRAJEWSKIEGO.

Tematy  w dziale dla inteligentnych:
ARTYKUŁY - do przemyślenia z cyklu: POLITYKA - PIENIĄDZ - WŁADZA

Polecam sprawy poruszane w działach:
SĄDY  PROKURATURA ADWOKATURA
POLITYKA PRAWO INTERWENCJE - sprawy czytelników

"AFERY PRAWA" 
Niezależne Czasopismo Internetowe www.aferyprawa.com
redagowane przez dziennikarzy AP i sympatyków z całego świata których celem jest PRAWO, PRAWDA SPRAWIEDLIWOŚĆ DOSTĘP DO INFORMACJI ORAZ DOBRO CZŁOWIEKA

    uwagi i wnioski proszę wysyłać na adres: afery@poczta.fm  - Polska
aferyprawa@gmail.com
Dziękujemy za przysłane teksty opinie i informacje. 

WSZYSTKICH INFORMUJĘ ŻE WOLNOŚĆ WYPOWIEDZI I SWOBODA WYRAŻANIA SWOICH POGLĄDÓW JEST ZAGWARANTOWANA ART 54 KONSTYTUCJI RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ.

Komentarze internautów:

Komentowanie nie jest już możliwe.

~pomagamy naszym rodakom
23-07-2014 / 12:38
Czarnecki 22 lipiec 2014 rok Marek Czarnecki: Jestem i będę adwokatem polskich spraw 19 maja 2014/W regionach, Województwo mazowieckie Marek Czarnecki, Mazowsze, sądy apelacyjne, sędziowie, wymiar sprawiedliwości Marek Czarnecki – lat 55, były wojewoda bialskopodlaski i poseł do Parlamentu Europejskiego. Prowadzi kancelarię adwokacką w Warszawie – Czarnecki & Bagińska, Adwokaci i Radcowie Prawni. Jako adwokat występuje przed Europejskim Trybunałem Praw Człowieka w Strasburgu w obronie praw tych, którzy zostali oszukani i skrzywdzeni, tych których zawiódł polski wymiar sprawiedliwości. Mieszkaniec Łomianek w województwie mazowieckim. „Jedynka” na mazowieckiej liście Polski Razem Jarosława Gowina w nadchodzących wyborach do Europarlamentu. Zachęcamy do przeczytania wywiadu: Czy Polska jest państwem prawa? Badania opinii publicznej pokazują, że 51 % obywateli uważa, że dzisiejsza Polska nie jest państwem prawa, a 40 % Polaków negatywnie ocenia działalność wymiaru sprawiedliwości i uważa, że jest on skorumpowany, a przecież zaufanie do sądów jest podstawą zaufania do państwa. Ten głos opinii publicznej powinien być potraktowany przez rząd jako dzwon alarmowy. A czy mógłby Pan podać jakieś konkretne przykłady potwierdzające te oceny? Łamanie i nieprzestrzeganie prawa przez organy władzy publicznej w Polsce jest codzienną prak¬tyką. Dochodzi do absurdów. Przypomnę przy¬padek osiemdziesięcioletniej babci oskarżonej w procesie karnym o kradzież jednej kostki ma¬sła, czy też tragedię rodziny Olewników oraz sa¬mosąd we Włodowej, a także przypadek wypusz¬czenia przez sąd z aresztu dwóch psychopatów znęcających się nad żonami. Jeden po uwolnie¬niu zamordował szwagierkę i jej męża, gdyż nie podali mu miejsca ukrywania się żony. Drugi po wyjściu z aresztu spełnił uprzednio złożoną groź¬bę i zabił żonę. Pamiętamy również sytuację, gdy sąd odmówił aresztowania pedofila, który po wyjściu z więzienia terroryzował ofiarę gwałtu i jej rodzinę. To tylko wydarzenia z ostatnich mie¬sięcy nagłośnione przez media, a jest przecież znacznie więcej takich spraw, które do chwili obecnej nie zostały ujawnione publicznie. Czy w związku z tym sędziowie nie powinni ponosić odpowiedzialności za wydane wyroki? Zawód sędziego wiąże się z potężną władzą. Nikt , nawet premier, ani prezydent nie ma ta¬kiej władzy w Polsce nad obywatelami jaką ma sędzia. To sędzia bezpośrednio i często jednoosobowo decyduje o życiu człowieka (strach pomyśleć co by było, gdyby sędziowie mogli orzekać karę śmierci), o jego zdrowiu czy też majątku. Sę¬dziowie, którzy wydają wyroki niesprawiedliwe i sprzeczne z prawem nie ponoszą żadnej od¬powiedzialności. Ponad miarę rozbudowany immunitet sędziowski chroni skutecznie sę¬dziów przed karą, nawet za przekroczenie do¬zwolonej prędkości. Pociągnięcie do odpowie¬dzialności sędziego za nierzetelną pracę i złe wyroki w Polsce jest praktycznie niemożliwe. Dotychczas nie zostali pociągnięci do odpowie¬dzialności nawet najbardziej skorumpowani sę¬dziowie stanu wojennego, którzy nadal zajmują najwyższe stanowiska sędziowskie. Wielu sę¬dziów wówczas sprzeniewierzyło się przysiędze i poszło na współpracę ze służbą bezpieczeń¬stwa, wielu wydawało wyroki zgodnie z polece¬niami sekretarzy PZPR. Dlaczego Polacy w sądach czekają tak długo na wydanie wyroku? Sprawy sądowe w Polsce toczą się błyskawicz¬nie zazwyczaj tylko wówczas, gdy dotyczą osób z pierwszych stron gazet. Wyrok w sprawie Dody (znanej piosenkarki) i ustalenie czy pojawiła się na jakiejś imprezie bez majtek zajął sądowi trzy miesiące. Tymczasem sprawy zwykłych obywa¬teli trwają latami. Gdy wyroki zapadają po la¬tach, nikt już nie pamięta, o co chodziło w spra¬wie, a kary stają się abstrakcyjne w stosunku do winy. Co sędziowie chcą w ten sposób osią¬gnąć? Czy nie chodzi przypadkiem o ukrycie własnych błędów? Dlaczego sędziowie zasła¬niają się złą procedurą? Dlaczego nie zapropo¬nują jej usprawnienia? Sędziowie bronią się przed takimi zarzuta¬mi tym, że zarabiają za mało i że są prze¬ciążeni nadmierną ilością spraw. Rzeczywiście polscy sędziowie wolą żądać dla siebie coraz to wyższych pensji i urządzać „dni bez wokandy”, czyli mówiąc wprost strajkować. Sędziowie często tłumaczą to, że sprawy tak dłu¬go się wloką nieodpowiednimi warunkami pra¬cy, co nie jest prawdą. Jako poseł do Parlamen¬tu Europejskiego bywałem w wielu sądach w An¬glii, we Francji, czy też Niemczech i widziałem w jak skromnych warunkach pracują sędzio¬wie. Mogę z całą odpowiedzialnością powie¬dzieć, że nakłady na sądownictwo w Polsce są wyższe niż w większości krajów europejskich. Nie ma w Unii Europejskiej kraju, który wydaje więcej na sądownictwo. W takim razie dlaczego jest tak źle? Środki na sądownictwo są niewłaściwie wyda¬wane. Większość pieniędzy przeznacza się na nowe budynki przypominające pałace (Trybunał Konstytucyjny w Warszawie) lub super nowocze¬sne biurowce (Sąd Najwyższy – zupełnie nie¬funkcjonalny lub Naczelny Sąd Administracyjny w Warszawie). Wyposażenia mebli nie powstydziliby się nawet prezesi najbogatszych prywat¬nych spółek, tylko że oni muszą na to zarobić, a prezesi polskich sądów wydają bezsensownie pieniądze podatników. Tymczasem środki finan¬sowe powinny być przeznaczone na kształce¬nie sędziów, na wbijanie im do głowy, że sądy mają wymierzać sprawiedliwość, a nie tylko ślepo stosować prawo, tak jak w sprawie eme¬rytki – kioskarki z Łodzi – pani Ewy Stokow¬skiej oskarżonej o narażenie skarbu państwa na stratę 2 groszy i ukaranie jej przez sąd grzywną w wysokości 500 zł i kosztami sądo¬wymi, co pochłonęło połowę jej emerytury. A czy zgadza się Pan z postulatem sę¬dziów, aby zwiększyć ich liczbę ? Wytłumaczeniem ślamazarnej pracy sędziów również nie jest brak sędziów. Wśród państw europejskich mamy największą liczbę sędziów przypadających na obywatela oraz pracowni¬ków sądowych. Pomimo to, sprawy jak się wlo¬kły tak się wloką, a obywatele traktowani są jak natrętni petenci, którym robi się łaskę, że ich sprawę przyjmie się do sądzenia. A prze¬cież za wszystko w sądzie obywatel płaci i to nieraz bardzo duże kwoty. Opłaty sądowe, wpi¬sy, znaczki sądowe, obywatel nic nie ma za darmo, a pomimo to często jest traktowany z lekceważeniem i z brakiem elementarnej kultury. Aroganckie zachowanie sędziów pod¬czas rozpraw, podnoszenie głosu, pokrzykiwa¬nie na strony i pełnomocników, wykazywanie zniecierpliwienia przy przesłuchiwaniu świad¬ków, czy stron, w szczególności przy zadawa¬niu im pytań to zachowania, które można spo¬tkać każdego dnia na sali rozpraw w polskim sądzie. Szczególnie jest to przykre w przy¬padku młodych sędziów orzekających w spra¬wach rodzinnych, którzy nie rozumieją, że dla każdej osoby występującej w sądzie obojętnie w jakim charakterze, jest to wydarzenie bar¬dzo stresujące. Wielu sędziów albo zapomnia¬ło, albo nie zna takich podstawowych słów jak: dziękuję, przepraszam czy dzień dobry. Ma Pan ogromne doświadczenie w pracy przed polskimi sądami. Jak Pan ocenia jakość organizacji pracy polskich sądów i ich skuteczność? Polski sąd pracuje w sposób mało efektywny, praca jest źle zorganizowana. Niby widać w sądach komputery, ale spełniają one cha¬rakter bardziej dekoracyjny. Uzyskanie naj¬drobniejszej informacji w sekretariacie sądu staje się drogą przez mękę i sprowadza się za każdym razem do zaglądania przez panie pra¬cujące w sekretariacie do kilku szaf i wielu ksiąg. Jak w średniowieczu. O godz. 15 prak¬tycznie sądy są nieczynne. Te wszystkie przy¬czyny i wiele jeszcze innych powoduje, iż na jednego polskiego sędziego przypada znacz¬nie mniej spraw niż na sędziego z Francji bądź Anglii. Sędziowie nie szanują czasu uczestni¬ków postępowania i ich pełnomocników. Często zdarzają się przypadki nie rozpoczynania o cza¬sie spraw wyznaczonych na konkretną godzinę. Przypadki opóźnień i wielogodzinne wysiadywa¬nie pod drzwiami sali sądowej są w sądownic¬twie polskim na porządku dziennym. Organizacja pracy sądu pozostawia więc bardzo wiele do życzenia. A jak ocenia Pan merytoryczną wartość wyroków i postano¬wień sądowych? Jeśli już po wielu latach zapadnie wyrok, to czę¬sto jego uzasadnienie jest niezrozumiałe i pełne sprzeczności nawet dla strony wygrywającej. Tymczasem sędzia orzekający w imieniu Rzeczy¬pospolitej, opłacany przez podatników, może so¬bie nonszalancko pozwolić na wypisywanie zdań nie mających logicznego sensu, a często na po¬pełnianie podstawowych błędów stylistycznych i ortograficznych. Wygrałem kilka lat temu spra¬wę w sądzie w Bydgoszczy tylko dlatego, że pani sędzia sądu okręgowego popełniła w uzasadnie¬niu wyroku kilkadziesiąt błędów stylistycznych oraz ortograficznych, powodujących niemożność kontroli wyroku przez sąd apelacyjny. Pokutuje przekonanie, iż nie można kryty¬kować wyroków sądowych ? Nie do przyjęcia jest w demokratycznym pań¬stwie prawnym, jakim chce być Polska uznanie, że nie komentuje się wyroku niezawisłego sądu. Tymczasem w demokracji wyroki sądowe nie tyl¬ko wolno, ale wręcz trzeba poddawać krytyce, gdy są niesprawiedliwe i niezgodne ze zdrowym rozsądkiem. W Polsce jednak nadal przekonuje się społeczeństwo, że nie komentuje się wyro¬ków sądów, że nie należy tego robić, bo to osła¬bia autorytet władzy państwowej i wymiaru spra¬wiedliwości. A dlaczego nie? Czy sądy w Polsce to może Sąd Ostateczny ? A jaka jest praktyka w tym zakresie w pań¬stwach Unii Europejskiej uznawanych za posiadające najbardziej profesjonalne systemy sądownicze? We Francji, Anglii czy Niemczech, jeśli publicz¬nie mówi się o jakimś procesie sądowym, na-zwiska sędziów rozpoznających sprawę są po¬dawane przez media do wiadomości publicz¬nej właśnie po to, aby osoby wydające wyrok czuły ciężar odpowiedzialności, jaki na nich ciąży za wydanie sprawiedliwego i zgodnego z prawem wyroku. Tymczasem w Polsce, na¬wet w głośnych sprawach sędziowie pozostają anonimowi, tak jakby się czegoś bali, zawsze o nich mówi się bezosobowo na przykład „Sąd Rejonowy w Płocku wydał wyrok”. Należy pi-sać z nazwiska i imienia o tych sędziach, któ¬rzy wydają kuriozalne i absurdalne wyroki, bez ponoszenia za to jakiejkolwiek odpowiedzial¬ności. Sąd to są konkretni ludzie podlegający takiej samej krytyce jak prezydent, premier czy posłowie. Chodzi o to, aby sądy czyniły sprawiedliwość, a bezprawie nie było przypie¬czętowane prawem. Czy Pan Poseł jako adwokat prowadzi sprawy przed Europejskim Trybunałem Praw Człowieka w Strasburgu? Już podczas wyborów mówiłem, że w przypadku wybrania mnie do Parlamentu Europejskiego zamierzam łączyć mandat posła z dalszym wykonywaniem zawodu adwokata. Reprezentując obywateli przed sądami polskimi mogłem jednocześnie skuteczniej bronić interesów polskich obywateli przed Europejskim Trybunałem Praw Człowieka w Strasburgu. W ten sposób wypełniam obietnicę złożoną podczas kampanii wyborczej mieszkańcom Mazowsza.
~Analityk
08-06-2014 / 17:29
ponowne oświadczenie Senatorów znajdujące się na stronie internetowej Senatu Rzeczpospolitej Polskiej, które zostało złożone w dniu 22 maja 2014 roku potwierdza, że ta bulwersująca z PROCTER & GAMBLE sprawa - o zgrozo! - nadal nie jest zakończona.
~jerozolita
08-05-2014 / 20:31
czy ojciec Janusza Lewandowskiego to Lebenstein?
~P0SEŁ
06-05-2014 / 07:00
~jerozolita
04-05-2014 / 13:20
czy krd.pl i sędziowie wraz z kancelaria wrocławska stoją za produkcją super Auta z Wrocławia którego rodowód powstał na kradzionych materiałach z firmy Sławomira Salomona. Czy za tym stoi adwokat Koksztys który zablokował technologiczną firmę Sławomira wygrywając w sądzie u Iwankoiwiewicz na sfałszowanych dokumentach (tak orzekł u skarbowy i u miasta Wrocław) Co ma wspólnego z tym Autem rzetelna firma i krd.pl jak i poseł Sławomir Piechota. Sp[rawa jest głębsza gdyż dotyczy zabójstwa Aleksandra Salomona na Pasteura który w 1996r odkrył system kradzieży mieszkań w ratuszu i MSWiA. Wrocławscy sędziowie zamieszani sa w sprawę zabójstwa i ciągu fałszerstw. autokult.pl/2012/05/19/polski-supersamochod-to-sciema-arrinera-autom Przypominamy , ze Marek . B został przyłapany w 2000r gdy kradł cały aquapark. Wrocławska firma windykacyjna dała sie osaczyć - zgubił szefa i jego synka P0ciag do super aut i układów z bezkarnymi prawnikami.
~D0 CENT
04-05-2014 / 11:27
a za 2 dni spotyka się kilkaset lobbystów w tym Buzek którzy zniszczyli politykę, mentalność, gospodarka, bezpieczeństwo, przyszłość i teraźniejszość naszego kraju - co Wy NATO ?? www.eecpoland.eu/ . Co roku była liczna GRU pa ze zdolnegośląska ale P0 numerze Dutkiewicza zaliczyli wtope.
~L0T NIK
29-04-2014 / 11:05
znowu Wrocław. We Wrocławskim aeroklubie rozegrano mistrzostwa w szybownictwie chyba ogólno P0oLSKIE. Nagrody pralki, lodówki AGD/ RTV - słowem bogato. Ale mały drobiazg . Nikt o tych zawodach nie wiedział oprócz wąskiego grona w tymże aeroklubie. I tak zrobiono też " Smoleńsk" i cały szwindel składek do unii by zadłużyć kraj gminy i nas na ok 1 bilion $
~pikuś
28-04-2014 / 21:58
sprawa prezydenta Dutkiewicza jak i np Wrocławskiego dyr Dolnośląskiej Izby skarbowej, szefów P0licji - napad z kijami bejsbolowymi na redutę, zabójstwo ręczne petenta przez prezydenta Wrocławia Dawida J. dowodzą, że można z tzw plebsem robić wszy7stkie temidowe numery świata i to się robi na oczach owieczek czyli bydła. I tego nigdy już nie zmienicie - nigdy można was na zawsze =dymać= na wszystkich i Waszych rodzin oczach. Jesteście przegrani w imię prawa.
~jerozolita
28-04-2014 / 18:42
i co demon dopadł Dutkiewicza. Tramwaj nr 17 = adres zamordowanego Aleksandra Salomona. Prokuratura ruszyła postępowanie. Czy był pijany- kogo wiózł terenówka za ok 300 .000 , Dlaczego gazeta kłamie - tam był zakaz ruchu. A może był pod wpływem narkotyków.www.gazetawroclawska.pl/artykul/3418083,prokuratura-bedzie-dochodzen
~nick
28-04-2014 / 09:00