Imieniny:

AferyPrawa.com

Redaktor Zdzisław Raczkowski ujawnia niekompetencje funkcjonariuszy władzy...
http://Jooble.org
Najczęściej czytane:
Najczęściej komentowane:





Pogoda
Money.pl - Kliknij po więcej
22 maja 2019
Źródło: MeteoGroup
Polskie prawo czy polskie prawie! Barwy Bezprawia

opublikowano: 26-10-2010

AFERY PRAWA

Janusz Górzyński - Inicjatywa przeciwko Niesprawiedliwości - przez stronniczość funkcjonariuszy sądowo - prokuratorskich stracił wszystko - z cyklu jak urzędnicy władz niszczą polskie firmy...

Janusz Górzyński jest przedsiębiorcą ze Środy Wlkp. Prowadził firmę rodzinną  „Multitechnika” PPHU zajmuje się wyposażaniem podmiotów publicznych /szpitale, jednostki wojskowe, szkoły, etc./ i prywatnych /restauracje, hotele/ w kompletne linie gastronomiczne i pralnicze.
Na skutek wieloletnich starć z organami władzy jego i rodzinę  pozbawiono prawie całego majątku osobistego, a u Janusza Górzyńskiego spowodowano bardzo poważny rozstrój zdrowia. Szalę krzywd przelała się ostatecznie bezzasadnym aresztowaniem w Wigilię 2004 r. na okres prawie 4 miesięcy i poddaniem go przymusowym badaniom psychiatrycznym, sugerując, że jego starania o rzetelne prowadzenie postępowań śledczych i sądowych to wyłącznie chorobowe urojenia na tle funkcjonowania wymiaru sprawiedliwości.
Dzięki zaangażowaniu wielu Posłów i innych osób publicznych, głównie ze środowisk prawicowych /M. Libicki, M. Piłka, K. Szymański, A. Borucka-Cieślewicz, M. Stryjska, W. Tomczak, R. Tur i inni/, ale także Posła A. Aumillera i innych, udało się doprowadzić do zwolnienia J. Górzyńskiego z aresztu oraz zapobiec jego internacji psychiatrycznej, który to los stał się udziałem wielu innych osób w Wielkopolsce, sprzeciwiających się nadużyciom funkcjonariuszy publicznych.
Janusz Górzyński po wyjściu z aresztu w kwietniu 2005 r. ponownie podjął starania — wykorzystując wszelkie możliwe środki proceduralne — w celu wyjaśnienia   przestępczych działań funkcjonariuszy wobec niego i ukarania winnych. Starania te — jak do tej pory — nie przyniosły żadnych rezultatów, gdyż wszystkie pisma kierowane do Ministerstwa są zwykle "ścieżką niekompetencji" przesyłane do Prokuratury Apelacyjnej w Poznaniu, a ta pod kierownictwem ograniczonego umysłowo prokuratora  M. Tabora — tuszując przestępstwa funkcjonariuszy publicznych —  odpowiadała zawsze jednakowo że „nie stwierdzono żadnych nieprawidłowości”. Jednocześnie wszczynane są wobec Górzyńskich kolejne prokuratorskie odwetowe postępowania.

Janusz Górzyński założył w Wielkopolsce ruch społeczny osób pokrzywdzonych przez wymiar sprawiedliwości pod nazwą „Inicjatywa przeciwko Niesprawiedliwości”. Grupa ta dokumentuje przypadki łamania prawa w wielkopolskich organach ścigania i sądach, występuje publicznie w tych sprawach oraz podejmuje działania interwencyjne na rzecz konkretnych osób.

Prokuratorskie nękanie Górzyńskiego, zaczęło się w 2003r sporem z komornikiem.
Kolejno doszło w dniu 10.08.03 r. rzekomego niewykonania przez  niego poleceń policji, następnie w dniu 13.10.03 r. policjant Asp. Z. Klepackiego groził mu na Placu Urzędu Miasta w Środzie Wlkp. co doprowadziło Górzyńskiego do ataku serca /tachykardia/ i został przewieziony na sygnale do szpitala. Ale i tam dalej był bezprawnie nachodzony przez policjantów. Gdy zirytowany tym odepchnął policjanta został od razu oskarżony  o czynną napaści na policjanta i „czynności śledcze?” prowadzone na terenie szpitala. Należy zwrócić uwagę, że policja nie tylko nie uzyskała od personelu medycznego zgody na wkraczanie do sali, gdzie przebywał Janusz Górzynski, ale też nie uzyskała zgody na „prowadzenie czynności śledczych” na terenie szpitala. 
Logiczne, że efektem pomówienia Górzyńskiego o napaść jest wniosek prokuratora Olgierda Lewandowskiego o skierowanie go na badanie psychiatryczne, w celu określenia, czy jest „poczytalny”. Upośledzeni biegli psychiatrzy jak zwykle w takich wypadkach "nie są w stanie niczego stwierdzić", więc jak zwykle zadecydowali o konieczności przeprowadzenia 6-tygodniowej obserwacji szpitalnej psychiatrycznej Janusza Górzyńskiego w szpitalu psychiatrycznym w Gnieźnie.

Ponieważ stawiał zarzuty organom władzy - ci postanowili wykorzystać swą uprzywilejowaną pozycję. W dniu 22 grudnia 2004 r. Janusz Górzyński został zatrzymany pod zarzutem gróźb karalnych, rzekomo kierowanych pod adresem  D. Karasińskiego, S. Żurka, O. Lewandowskiego i As. Sąd Joanny Gottchlick /w stosunku do której prowadzone jest postępowanie wyjaśniające przez Sąd Okręgowy w Poznaniu pod sygn. Prez. SK XI W-246/04/. Postępowanie przygotowawcze w sprawie rzekomych gróźb karalnych prowadzi Prokuratura Rejonowa w Gnieźnie /Sygn. Akt 2 Ds. 424/04/. Na wniosek tej Prokuratury Sąd Rejonowy w Gnieźnie — w Wigilię Bożego Narodzenia — zaaresztował Janusza Górzyńskiego na 3 miesiące /Sygn. Akt II Kp 417/04/, podnosząc m.in. zarzut, że w dniu 20.12.04 r. zamachnął się on „w zamiarze uszkodzenia ciała” na asesora S. Żurka, ale „zamierzonego celu nie osiągnął”, gdyż „pokrzywdzony uchylił się przed lecącym przedmiotem i uciekł” /Postanowienie Sądu z dnia 24.12.04 r. — Dowód Nr 20/.
Abstrahując od faktu, że znowu nie ma żadnych materialnych dowodów przestępstw popełnionych rzekomo przez Janusza Górzyńskiego, to dobitnie widoczny jest fakt, że skarżące Janusza Górzyńskiego osoby są całkowicie niewiarygodne z uwagi na składane wcześniej przez nie fałszywe zeznania i oświadczenia lub stronnicze prowadzenie śledztw  i postępowań sądowych, a nadto mają wyraźny interes osobisty i prawny w obciążaniu Janusza Górzyńskiego i uniemożliwianiu mu uczestnictwa w toczących się postępowaniach wyjaśniających i sądowych.

Trzeba też w tym miejscu podkreślić, że podejmowane są usilne próby, aby z Janusza Gorzyńskiego zrobić „wariata”. W dniu 14.12.04 r SSR U. Mroczkowska prowadząca rozprawę II K 512/03 wydała Postanowienie, aby zbadać Janusza Górzyńskiego, czy był poczytalny w dniu 24.06.03 r. Janusz Górzyński doznał wówczas — podczas bezprawnej i brutalnej interwencji komorników — ataku serca, stracił przytomność i  został przewieziony z groźnymi zaburzeniami rytmu serca do szpitala. Sędzina chyba nie wie, że można stracić przytomność pod wpływem zaburzeń krążenia i zamiast upewnić się w tej sprawie  u kardiologa, to wysyła Górzyńskiego do psychiatry, sugerując na dodatek, że komornicy byli pobici, gdy tymczasem nie ma na to żadnych śladów.

Podobnie Prokurator P. Gruszka, prowadzący postępowanie 2 Ds. 424/04, wysłał  J. Górzyńskiego w dniu 7.01.05 r. do psychiatry w celu zbadania jego poczytalności.

Janusz Górzyński jest ciężko chory pod wpływem nieustannych szykan prokuratorsko - policyjno - sądowych. Przez ostatnie 2 lata sporo czasu spędził w szpitalach. Ale na swoje nieszczęście jeszcze nie jest ani wariatem, choć jego cierpliwość i wytrzymałość już się skończyła. Ciągle jeszcze wierzy, że jest w stanie wywalczyć sprawiedliwość w naszych skorumpowanych sądach i wierzy w sensowność podejmowanych kroków prawnych - tu za pewnie bardzo się myli...

Najnowszą szykaną Prokuratury Rejonowej w Środzie Wlkp. wobec rodziny Górzyńskich jest zainicjowanie przeciwko nim kolejnego postępowania prokuratorskiego Ds. 5/05. Postępowanie to jest kontynuacją śledztwa Ds. 596/02 /późniejsze sygnatury Ds. 1375/02, Ds. 916/04, Ds. 924/04, Ds. 1366/04/. Śledztwo umorzono w 2002 r., a po interwencjach  w Prokuraturze Krajowej, MSWiA oraz CBŚ, wznowiono w 2004 r.

Prokurator Anna Skrzypczak Postanowieniem z dnia 30 lipca 2004 r. /Ds. 916/04/ po raz kolejny umorzyła śledztwo  w sprawie oszustwa popełnionego w 1999 r. na szkodę Wiesławy i Janusza Górzyńskich przez właściciela sklepu „U Szandora” w Środzie Wlkp., który  przyjął zamówienie na dostarczenie Wiesławie Górzyńskiej nowego komputera o parametrach określonych w zamówieniu — przy czym zakup komputera przez W. Górzyńską miał być sfinansowany przez Bank PKO BP S.A. Oddział w Kaliszu na podstawie umowy kredytu bezgotówkowego na zakup artykułów przemysłowych Nr 206-123/10/ 36713/99/279 z dnia 30.07.99 r. — a następnie otrzymał z Banku środki gwarantowane wyżej określoną umową, ale komputera Wiesławie Górzyńskiej nigdy nie dostarczył. Śledztwo zostało umorzone mimo dowodów ewidentnego oszustwa zgromadzonych przez Policję /m.in. Policja ustaliła, że wbrew twierdzeniom dostawcy komputer nie mógł być Wiesławie Górzyńskiej przekazany, gdyż nigdy nie zakupiono części do jego montażu, a w dokumentacji sklepu znajduje się fałszywa faktura rzekomego zakupu tych części w nieistniejącej firmie, pozyskana na Rynku Łazarskim  w Poznaniu; nadto na umowie kredytowej przekazanej do Banku widnieje sfałszowany podpis Janusza Górzyńskiego/.
Po złożeniu przez Wiesławę i Janusza Górzyńskich zażalenia na powyższe Postanowienie, Prokuratura Okręgowa przychyliła się do zażalenia Górzyńskich /I Dsn 2337/04/Śd/. Nakazała kontynuować śledztwo. Jego efektem jest sformułowanie aktu oskarżenia przeciwko Z. Bieli, ale podejrzanymi — wg Prokuratury — są także Górzyńscy, gdyż Biela twierdzi /wbrew dowodom z dokumentów/ że miała miejsce rzekomo jakaś ustna umowa  z Górzyńskimi, wg której nie miał dostarczać nowego komputera, ale modernizować stary.  Na rzekomo wykonaną modernizację też nie przedstawił zresztą żadnych dowodów, ale Prokuratura wydała postanowienie o prowadzeniu śledztwa przeciwko Górzyńskim  /z powodu rzekomego współudziału w oszustwie Bieli/  pod sygn. najpierw Ds. 924/04, a obecnie Ds. 5/05. To ostatnie postępowanie ma prowadzić Prokuratura Rejonowa w Gnieźnie wspólnie ze sprawą 2 Ds. 424/04, gdyż: „przeciwko Górzyńskiemu zastosowano najsurowszy środek zapobiegawczy” /uzasadnienie z Postanowienia Prokurator A. Skrzypczak z dnia 10.01.05 r./ O postępowaniu Ds. 5/05 powiadomiono Bank PKO BP S.A. O/Kalisz, w świadomy sposób działając — tym samym — na szkodę reputacji  J. Górzyńskiego jako przedsiębiorcy.

W konkluzji końcowej należałoby powiedzieć, że efektem dotychczasowych działań organów ścigania i wymiaru sprawiedliwości w Środzie Wlkp. /tuszowanie przestępstw oszustów i „kłamców sądowych”, działających na szkodę Janusza Górzyńskiego oraz oskarżanie go o niepopełnione przestępstwa/ jest nie tylko ciężka sytuacja zdrowotna Janusza Górzyńskiego, ale także prawie całkowity upadek firmy „Multitechnika” PPHU, którą on prowadzi. „Zasobem strategicznym” rodzinnej firmy Górzyńskich jest unikatowa wiedza Janusza Górzyńskiego nt. najnowocześniejszych technologii gastronomicznych i pralniczych oraz świetna znajomość światowego rynku dostawców oraz polskiego rynku odbiorców. W sytuacji, gdy Janusz Górzyński przez 15 dni w miesiącu musi odwiedzać prokuratury, policję i Sądy, nie jest w stanie skutecznie prowadzić firmy, opierającej się na jego potencjale osobistym i wysokiej dyspozycyjności czasowej i psychicznej. W wyniku dotychczasowych działań prokuratorsko-policyjnych zniszczono nie tylko człowieka, którego jedyną winą jest determinacja w dochodzeniu sprawiedliwości, ale także budowaną wielkim wysiłkiem małą firmę  o dobrych perspektywach na przyszłość.

Podobne tematy znajdziesz w dziale: 

BEZ ZNIECZULENIA - ZASTRASZANIE I PRZEŚLADOWANIE REDAKTORA I DZIENNIKARZA CZASOPISMA.

Pomówienia - stan prawny. Prześladowanie dziennikarza i redaktora Zdzisława Raczkowskiego przez skorumpowanych sędziów i prokuratorów podkarpackich.

WOLNOŚĆ PUBLIKACJI - CO TO TAKIEGO?

AFERY PRAWA - dziennikarska prowokacja


   SĄDY   PROKURATURA  ADWOKATURA
 POLITYKA  PRAWO  INTERWENCJE - sprawy czytelników
a dla inteligentnych:  ARTYKUŁY - tematy do przemyślenia
i wiele innych w kolejnych w działach czasopisma "AFERY PRAWA"

"AFERY PRAWA" - Niezależne Czasopismo Internetowe 
www.aferyprawa.com  
Redaktor Naczelny:
mgr inż.  ZDZISŁAW RACZKOWSKI

    uwagi i wnioski proszę wysyłać na adres: Z.Raczkowski@aferyprawa.com 
Dziękuję za przysłane teksty opinie i informacje. 

WSZYSTKICH INFORMUJĘ ŻE WOLNOŚĆ WYPOWIEDZI I SWOBODA WYRAŻANIA SWOICH POGLĄDÓW JEST ZAGWARANTOWANA ART 54 KONSTYTUCJI RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ.

zdzichu

Komentarze internautów:

Komentowanie nie jest już możliwe.

~Mundo
24-12-2014 / 04:34
I can already tell that's gonna be super heufpll." rel="nofollow">tzqnuqfhp.com">heufpll.
~Liny
20-12-2014 / 10:49
dobra nauka moge siedziec na gg na nk i jdesonzcneie wszystko a i juz prawie to wszystko umiem dobra strona tylko my juz to powtarzalismy teraz mam dzi\al trzeci
~cigarettes
13-11-2013 / 22:58
bdjhho skyviewvfc.com/ ">cigarettes jzztL skyviewvfc.com/pallmall.html ">pallmall cigarettes ziPrew skyviewvfc.com/lucky_strike.html ">lucky strike BgThfs skyviewvfc.com/camel.html ">camel cigarettes pWcox skyviewvfc.com/kent.html ">kent cigarettes >:-OOO
~POLANALFABECI ZE SRODY WLKP
05-01-2011 / 21:26
„Niech zniknie miłosierdzie; przeklęci, którzy współczują! Zabijaj i torturuj, nie oszczędzaj nikogo!” Aleister Crowley1 „Dla satanistów ofiara z życia człowieka niewinnego, zwłaszcza szlachetnego jest najwyższym aktem religijnym” (cytat z wykładu - ks. prof. Andrzeja Zwolińskiego pt. „Kultura idiotów”) „Dziś innym już trzymamy to uchwytem. Co było niegdyś dnem, jest teraz szczytem, I wiedzę swoją opierają mistrze Na obracaniu niskiego w najwyższe”. (Mefisto) „Sam bowiem szatan podaje się za anioła światłości. 15 Nic przeto wielkiego, że i jego słudzy podszywają się pod sprawiedliwość. Ale skończą według swoich uczynków.”. (2 Kor 11) „Mafia bankowa” Marta Chmielewska „Prostym krokiem odważnej jednostki jest nie branie udziału w kłamstwie. Jedno słowo prawdy, przeważa szale świata." – /A. Solżenicyn/. Wojciech Dolata na początku lat 90. prowadził firmę handlowo-spożywczą. Awdol – w Brodowie pod Środą Wlkp. - eksportował tysiące ton warzyw do Niemiec. Znajoma pana Dolaty, (żydówka I. Kuderska) dyrektor banku PKO BP O/Śrem w Środzie Wlkp. obsługującego rachunek firmy Awdol, fałszując podpis właściciela spółki wydawała czeki, dokonywała przelewów na rachunki innych przedsiębiorstw, wystawiała weksle, a wreszcie spreparowała umowę kredytową między firmą a bankiem. Straty, jakie poniosła firma Dolaty, sięgnęły ponad 23 mld starych zł. Sąd skazał dyrektor banku na 2 lata pozbawienia wolności w zawieszeniu. Bank zwolnił winnych popełnienia przestępstw, na szkodę Wojciecha Dolaty - pracowników. Majątek W. Dolaty został zlicytowany, on sam 7 miesięcy spędził w więzieniu. Egzekucja jest w toku. – Instytucja, w której dokonano wielomilionowych nadużyć na moją szkodę, używa całej swojej potęgi, by wykazać, że została przeze mnie pokrzywdzona i w postępowaniu sądowym uzyskała przewagę – mówi Dolata. Sprawa Dolaty zainteresowała i media i prawników. – Mamy do czynienia nie tylko z odpowiedzialnością karną osoby fizycznej, ale także banku – mówi prof. Andrzej Bałandynowicz, prawnik, który badał sprawę Wojciecha Dolaty. – Instytucja została wykorzystana do działalności przestępczej. Złożenie fałszywych podpisów przez pracownika banku uruchomiło całą procedurę wyprowadzenia środków z przedsiębiorstwa Dolaty. A bank przecież zatwierdził te operacje. – To prawo jest kryminogenne już na wstępie – mówi prof. Bałandynowicz. – Mamy do czynienia z sytuacją nierówności podmiotów wobec prawa. I rzeczywiście – bank składając wniosek o nadanie klauzuli wykonalności do sądu, musi uiścić 1/10 wpisu stosunkowego, czyli ponieść część kosztów sądowych. Broniący się dłużnik, chcąc zaskarżyć decyzję sądu, musiałby wnieść opłatę 10 razy wyższą, stanowiącą 8 proc. wartości przedmiotu sporu. – Są takie instrumenty, które mają chronić prawa dłużnika – mówi dr Jerzy Pisuliński z Uniwersytetu Jagiellońskiego. – Choćby przepis, że roszczenie banku musi wynikać z bezpośrednich czynności bankowych. Ale jeśli ktoś bezprawnie posłuży się moją kartą kredytową albo książeczką czekową, a bank obciąży mój rachunek, to czy jest to bezpośrednia czynność bankowa? Przykładów popełnienia nadużyć przez urzędników bankowych jest tak dużo, że trudno to zjawisko nazwać marginalnym. Jednak nawet, jeśli jest tysiąc osób, które czują się pokrzywdzone przez banki, to jest to tysiąc tragedii życiowych. Pan Leszek Kopczyński, niegdyś człowiek roku Bełchatowa, uhonorowany tytułem najlepszego klienta banku, w 1994 r. właściciel 4 salonów Opla, musiał zwolnić ponad 100 swoich pracowników, oddać firmę wartą 9,2 mln za 15 tys. zł i cały swój majątek. Podpisanie aneksu do przedłużenia umowy kredytu, którą bank zaopiniował pozytywnie, decydenci wydziału banku „wycenili” na 200 tys. zł. Kopczyński nie zgodził się, więc bank zablokował mu także możliwość spłacenia kredytu po zmianie statusu spółki. Szykanowany, z zablokowanym kontem, w końcu otrzymał wypowiedzenie umowy kredytowej. Bank wystawił tytuł egzekucyjny. Procesy z powództwa Kopczyńskiego były wielokrotnie przerywane poprzez odwołanie kolejnych sędziów. Do dziś nie zostały rozstrzygnięte. Sprawą zajmował się nawet UOP. Zdaniem banku, Witold Sobaczyński z Zawiercia jest mu winny 204 tys. zł. Problem w tym, że kredytobiorca wziął tylko 13 tys. zł kredytu preferencyjnego, na rozbudowę mieszkania, który już dawno spłacił. – W 2000 r., kiedy już wpłaciłem ostatnią ratę, okazało się, że mam dług w wysokości 130 tys. zł, bo bank pomylił się przy denominacji i twierdzi, że zaciągnąłem nie 13 tys. nowych zł, czyli 130 mln w starych zł, tylko 130 tys. zł – tłumaczy pan Witold Sobaczyński. – Klauzula została wydana bez sprawdzenia umowy kredytowej, która opiewała na 130 mln starych zł. – Mam dokumenty około 300 podobnych spraw – mówi poseł UP Andrzej Aumiller. – Bank potrafi pozbawić kredytobiorcę kredytu obrotowego, nawet wskazać podmiot, któremu powinien on sprzedać swój majątek, bo ma przecież klauzulę wykonalności BTE. Na tej podstawie komornik sprzedaje majątek kredytobiorcy za śmieszne pieniądze, nie zaspokajając wierzytelności, ale z zyskiem dla nowego nabywcy. Osób, które zgłosiły się do Stowarzyszenia Pokrzywdzonych przez System Bankowy, jest ok. 1,5 tys. Problemy połowy z nich wynikają z zastosowania bankowego tytułu egzekucyjnego. Wojciech Dolata drżącym głosem opowiada: – Od 10 lat jestem uwikłany w procesy cywilne i karne. Bezskutecznie dochodzę wyrównania strat. Jestem ścigany jak przestępca. Leszek Kopczyński, po zawale, mieszka w jednym pokoju z kuchnią. Udaje mu się przeżyć dzięki pomocy finansowej syna. Witold Sobaczyński postanowił skierować swoją sprawę do trybunału w Strasburgu. W Polsce wyczerpał wszystkie możliwe formy obrony prawnej. Wszystkie opisane wyżej wypadki dotyczą PKO BP. Źródło; gazetafinansowa.pl/?d=kraj&id=28 „Jako społeczność demokratyczna, bądźcie czujni na wszystko, co się dzieje w tym potężnym świecie pieniądza! Świat finansów to także świat człowieka, nasz świat, świat podległy sumieniom nas wszystkich; również i on ma zasady etyczne. Baczcie przede wszystkim na to, byście przez swoją gospodarkę i przez wasze banki świadczyli światu usługi pokojowe, a nie – być może pośrednio – przyczyniali się do wojny i niesprawiedliwości w świecie!” (Jan Paweł II, homilia podczas Mszy we Flüeli, Szwajcaria, 14 czerwca 1984 r.) "Pozwólcie mi tworzyć i kontrolować pieniądze państwa, a nie będzie mnie obchodzić, kto tworzy w nim prawo." Mayer Anzelm Rothschild, bankier (Sprawa oszukanego Wojciecha Dolaty – opisywana była też przez Tygodnik „NIE”) „Goły i niewesoły” Maciej Wiśniowski/ „Cnota sprawiedliwości, stanowiąca podstawowy i główny przymiot naszego ludzkiego życia, oddaje Bogu to, co Mu jest należne, zaś bliźniemu to, co jemu i nam samym się należy /abp. Marcel Lefebvre – „Przeciw masonerii”/. Jeżeli obywatel ukradnie bankowi kasę, to jest przestępcą. Jeżeli z banku zginą pieniądze obywatela, to bank jest niewinny jak dziecko. Wojciech Dolata trafił na żyłę złota już na początku lat 90. Wpadł bowiem na pomysł, że ludzie spożywają zieleninę, piją wodę gazowaną i jedzą bułeczki równie chętnie w Polsce, jak w Niemczech. Szybko stał się człowiekiem majętnym. Poczciwy ten człowiek uznał, że będzie lepiej, jeżeli obrót swoimi dużymi pieniędzmi powierzy fachowcowi. I taki mu się trafił. Usługi zaproponowała pani Irena Kuderska, na co dzień dyrektorka oddziału banku PKO BP w Środzie Wlkp. Kto może być bardziej fachowy i godny zaufania niż bankowiec? Dolata uznał, że nikt, i przyjął z radością pomoc Kuderskiej. Zaufał jej tak bardzo, że przekazał jej swoją książeczkę czekową razem z kilkoma podpisanymi czekami in blanco oraz stempel przedsiębiorstwa. Malwersantka Pani dyrektor podpisane przez Dolatę czeki wykorzystała na jego szkodę. Gdy się skończyły, uzupełniała zasoby podrabiając jego podpis. Fałszowała weksle, spreparowała umowę kredytową, według której firma Dolaty stała się dłużnikiem PKO BP, przekazywała pieniądze Dolaty firmom, z którymi nie miał nigdy nic wspólnego. Mówiąc krótko, rządziła się jego forsą jak swoją, i to w taki sposób, że w niedługim czasie jego firma stała się bankrutem. Wszczęto egzekucję, odebrano maszyny i urządzenia. Dolata został goły i wcale niewesoły. Licząc utracone zyski biegły wycenił szkody, jakie przyniosły działania Kuderskiej, na ponad 23 mln zł. Co się w naszym państwie robi z malwersantami? Ściga się ich z urzędu. Co też Prokuratura Rejonowa w Środzie Wielkopolskiej uczyniła. Irena Kuderska za fałszowanie dokumentów została skazana na 2 lata pozbawienia wolności w zawieszeniu na 5 lat. I na tym zakończono sprawę. Osoba prywatna Dolata z lekka oniemiał. Uznał bowiem, że skoro okantował go wysoki funkcjonariusz banku, to ma prawo oczekiwać, że organy wymiaru sprawiedliwości przyjrzą się nie tylko działalności Ireny Kuderskiej prywatnie przez niego zatrudnionej, ale także Ireny Kuderskiej – dyrektorki banku. Był też przekonany, że skoro powierzył swoje pieniądze bankowi, a te zniknęły wskutek przestępczych działań wysokiego funkcjonariusza tej instytucji, to ma prawo oczekiwać, że bank zechce pokryć szkody, które poniósł klient. Przekonanie to opierał na opiniach biegłych oraz dokumentach z kontroli wewnętrznej przeprowadzonej przez Departament Rewizji Centrali PKO BP. Jak się okazało, prokuratura nie badała wielu wątków pojawiających się w śledztwie. 1.Wyłączyła poszczególne ślady do oddzielnego postępowania, choć łączne ich rozpoznanie wpłynęłoby na bieg śledztwa i jego ostateczne rezultaty. 2.Nie uwzględniła wniosków dowodowych i merytorycznych zarzutów Wojciecha Dolaty. 3.Umorzono postępowanie o przywłaszczenie jego pieniędzy. 4.Prokuratura nie interesowała się tym, że Kuderska nie tylko fałszowała dokumenty, ale również zatwierdzała je do realizacji jako dyrektor banku. Tak było w wypadku sfałszowanych czeków i przelewów akceptowanych do wypłaty przez dyrektora oddziału zgodnie z ówczesnym regulaminem banku i przepisami. 5.Mało tego, kierując do realizacji sfałszowane przez siebie dokumenty, wydawała polecenie służbowe podległym sobie pracownikom, zmuszając ich w ten sposób do finalizacji całego procederu. Polecenia wydawać mogła jedynie jako funkcjonariusz banku, a nie osoba prywatna. Pracownicy realizowali czeki, mimo że podpisy na nich nie były zgodne z wzorem. 6.Prokuratura nie zbadała też, kto na tym zyskał, bo jeżeli ktoś stracił, to ktoś przecież musiał odnieść korzyść. To mniej więcej tak, jak gdyby stwierdzić, że facet, który zastrzelił swoją żonę, nie powinien trzymać w ręku broni, bo nie ma na nią zezwolenia, a nie zainteresować się, że użycie tej broni było przyczyną śmierci. Sprawiedliwość Proces sądowy Dolaty z PKO BP na drodze cywilnej przyniósł najpierw wyrok w 2000 r., który zasądzał od banku 2,17 mln zł na rzecz Dolaty. Sąd Apelacyjny, do którego odwołał się Oddział Regionalny Banku PKO BP w Poznaniu, oddalił powództwo Dolaty. Sąd uznał, że przestępcze operacje dokonywane przez Kuderską wykorzystującą swoją funkcję w banku były tylko i wyłącznie jej sprawą prywatną. Ustalenia kontroli bankowej mówią zdecydowanie co innego. Dolata wystąpił z kasacją. Od dłuższego czasu wozi się po sądach w oczekiwaniu na sprawiedliwość. Bank zaś staje na głowie, żeby pokazać Dolacie, gdzie się zgina dziób pingwina. Jest cała kupa dokumentów, w tym wewnętrznej kontroli bankowej, które wyraźnie wskazują, że oszustwa te byłyby niemożliwe, gdyby nie wysoka funkcja Ireny Kuderskiej w strukturze oddziału PKO BP. Doprawdy lepiej trzymać pieniądze w skarpecie, niż powierzać je PKO BP. Sprawa nie została jeszcze ostatecznie zakończona przed obliczem sprawiedliwości. Dolata liczy, że stanie się jej zadość. Żeby tylko się nie przemęczył przy tym liczeniu Źródło; www.nie.com.pl/main.php?dzial=akt&id=4222 SEJM RP IV KADENCJA SPRAWA WOJCIECHA DOLATY – reprezentowana przez prof. Andrzeja Balandynowicza Mam ogromny dyskomfort, ponieważ po pierwsze jestem profesorem prawa, a po drugie stwierdzam, że żyjemy w państwie anarchii prawa. Sprawę Wojciecha Dolaty poznałem już po zakończeniu wszystkich postępowań sądowych. Jest on w trakcie wznawiania postępowań sądowych i prokuratorskich. Jest to biznesmen poznański, człowiek roku, osoba działająca w ponad dziesięciu przedsiębiorstwach. Dorobił się z własnych środków finansowych. Uznał, że najlepszym podmiotem do prowadzenia jego dokumentacji finansowej jest dyrektor banku. Zatrudnił więc panią dyrektor banku, a ona wyprowadziła z jego kont bankowych 50 milionów złotych. Pan Wojciech Dolata został natomiast skazany na 2 lata pozbawienia wolności w zawieszeniu. Mysi też spłacić wszystkie należności finansowe, które pani dyrektor banku wyprowadziła z jego konta. W przypadku pana Wociecha Dolaty mamy przede wszystkim do czynienia z faktem braku odpowiedzialności funkcjonariusza publicznego. Dopóki prawnie nie uznamy reguły odpowiedzialności, na poziomie odpowiedzialności funkcjonariusza, podobne sytuacje będą się powtarzać. Będą nadal humorystyczne. Cały cywilizowany świat uznał odpowiedzialność osób publicznych, w tym odpowiezialność banków, na poziomie reguł prawa karnego. Drugim problemem jest wadliwość postępowania sądowego i prokuratorskiego. Mamy do czynienia z rzetelnością dowodową. W sprawach dotyczących banków przyjmuje się materiał dowodowy, faktyczny, który dostarcza strona. Ten materiał jest niekompletny. W przypadku pana Wociecha Dolaty ten materiał był księgowany przez przestępcę. W związku z tym dla prokuratury i sądu to materiał przestępcy stanowi podstawę wyrokowania – a nie materiał oparty na pewnych dyspozycjach bankowych, przepływach finansowych i rozliczeniach finansowych. W tej konkretnej sytuacji to; pranie brudnych pieniędzy, nierzetelna dokumentacja, wielkie nadużycia, rozporządzenie mieniem w sposób niekorzystny doprowadziły do sytuacji, że prokuratura i sądy osobę odpowiedzialną za przestępstwo skazują za fałszerstwo podpisów. Polskie sądy i prokuratura nie są przygotowane do prowadzenia spraw z zakresu życia gospodarczego, obrotu handlowego i bankowości. Stwierdzam brak kompetencji, brak jakiejkolwiek wiedzy na temat przyporządkowania stanu faktycznego do określonej kwalifikacji prawnej. Postępowanie sądowe w tej sprawie powinno trwać 15 minut, a nie 10 lat. Z odpowiedzialnością ofiary jako sprawcy, a sprawcy rzeczywistego, jako ofiary. Mamy do czynienia z odwróceniem symetrii odpowiedzialności. Pozostawia się osobę, która przeżywa dramat samej sobie. Tego się w ogóle nie uwzględnia. Prokuratura jest przecież organem, który powinien stać po stronie obywatela w sytuacji istotnego naruszenia prawa. Ma obowiązek arbitralnego, obiektywnego, niezawisłego postępowania. Dzisiaj nastąpiło uznanie organu prokuratorskiego, broniącego interesu państwa, interesu publicznego. Doprowadziło to do patologicznego rozgraniczenia interesu publicznego do interesu człowieka. A interes prywatnego przedsiębiorcy powinien być jednocześnie interesem publicznym. W sytuacji takich postępowań prokuratorsko-sądowych powinna być natychmiastowa legitymacja uprawnionego prokuratora do zabezpieczenia mienia osoby i stanu majątkowego tak, by mógł on dochodzić swojej słuszności. Nie ma dzisiaj tego rodzaju usankcjonowanych prawem działań. Przy bardzo dobrej współpracy i ogromnej życzliwości pana posła Aumillera, pan Dolata był ze mną na spotkaniu z ministrem sprawiedliwości i prokuraturą krajową…Chcę powiedzieć, że element niekompetencji sięga szczytu. Niekompetencja władzy jest niekompetencją lokalnych organów administracji państwa. Przedstawiając materiał winy organy świadczą, że postępowanie było przeprowadzone i nie stwierdzają żadnych uchybień w zakresie toczących się spraw. Pan Wojciech Dolata stał się ofiarą systemu bankowego, gdzie na zasadzie prania brudnych pieniędzy i nierzetelnej dokumentacji nadużyć na jego 10 rachunkach bankowych, przy pelnym materiale dowodowym, oświadczeniach osób, materiale źródłowym wyprowadzono z jego konta 50 milionów złotych i on teraz to musi oddać. Sprawca natomiast pełni rolę ofiary tego postępowania. · Kiedy pan profesor zobaczył tę sprawę, społecznie podjął się obrony. Zapominamy bowiem, że ktoś, kto jest pozbawiony majątku nie ma również pieniędzy na obronę. Tekst pochodzi str. 31 do 33 z wydania książkowego „Białej Księgi – Poszkodowani przez system bankowy” Konferencja zorganizowana przez Klub Parlamentarny Unii Pracy Warszawa, 26 marca 2004 rok. Interpelacja nr 7787 do ministra sprawiedliwości w sprawie nieuzasadnionego faworyzowania przez organa wymiaru sprawiedliwości banków w ich sporach z klientami lub obywatelami, którzy klientami banku nie byli Szanowny Panie Ministrze! Nie ulega wątpliwości, że banki nie są zwykłymi podmiotami gospodarczymi. Jak na to zwrócił uwagę Trybunał Konstytucyjny w uzasadnieniu wyroku z dnia 17 stycznia 2001 r., ˝...ustawodawca przypisał im funkcję instytucji zaufania społecznego˝ (wyrok TK sygn. akt K 5/00, OTK 2001, nr 1, poz. 2). Nie może to jednak nie znaczyć, że bank w każdej sytuacji i zawsze ma rację. W banku pracują przecież tylko ludzie, a praktyka dnia codziennego pozwala nam wątpić w to, że bank faktycznie jest instytucją zaufania publicznego. Handlującej obuwiem dużej firmie Multisoft z Warszawy bank udzielił kredytu kupieckiego. Kredyt zabezpieczono przewłaszczeniem na towarze firmy. Pewnego jednak dnia bank przy pomocy ochroniarzy siłą zabiera towar z magazynów firmy. Buty zostają na pniu sprzedane jednemu nabywcy, który zapłacił po 3 zł za każdą parę. Tę ˝akcję˝, która doprowadziła do upadku firmy, bank tłumaczy tym, że uzyskał informację ˝o pogorszeniu się sytuacji finansowej firmy˝. Z dnia na dzień właściciel stracił 30 mln zł. Właściciel ziemi przypadkowo dowiaduje się, że jego działka została obciążona hipoteką na rzecz banku, mimo iż nigdy nie był klientem tego banku. Miał on zresztą więcej szczęścia niż prowadzący przed BPH w Warszawie protest głodowy Piotr R. z Krakowa, któremu ten bank zlicytował dobrze prosperującą firmę, chociaż to oszust (skazany potem za to), a nie on, posłużył się podrobionym dokumentem poręczenia kredytu. Do tego oszustwa mogło dojść co najmniej z powodu niedbalstwa przedstawicieli banku. Skrzywdzonym przez banki ludziom pozostaje jedynie zwrócenie się do organów wymiaru sprawiedliwości, bo nadzór bankowy nie ma uprawnień do zajmowania się indywidualnymi skargami. Działający zgodnie z prawem wymiar sprawiedliwości zapewniłby z jednej strony odszkodowanie dla skrzywdzonych, a z drugiej strony wpływałby na banki, by stały się one naprawdę instytucjami zaufania społecznego. Dobrym przykładem tego może być wyrok Sądu Apelacyjnego w Białymstoku z dnia 22 listopada 2006 r., sygn. akt I ACa 538/06, który nie przeszedł do porządku dziennego nad zaniedbaniem banku. Najczęściej jest jednak inaczej. Już w grudniu 2003 r. zwracał na to uwagę poseł IV kadencji, Kazimierz Wójcik, w skierowanej do ministra sprawiedliwości interpelacji nr 6032. Również obecni posłowie kierują do Szanownego Pana Ministra interpelacje, w których sygnalizują nieprawidłowości w traktowaniu przez wymiar sprawiedliwości skarg obywateli na banki (np. nr 941 - posła Tomasza Machowskiego, nr 5756 - posła Zbigniewa Kozaka, nr 6561 - posła Waldemara Nowakowskiego). Z jakąś zadziwiającą łatwością wymiar sprawiedliwości toleruje nieprawidłowości banku, unika badania dokumentów stanowiących podstawę egzekucji, a wszelkie niejasności zawsze interpretuje na niekorzyść strony, która ośmieliła się pozywać bank. Sąd Okręgowy w Poznaniu, w sprawie XIV C 30/04, dysponując opinią biegłego grafologa, że nie da się kategorycznie stwierdzić prawdziwości parafy na poręczeniu powódki, oddalił jej powództwo o pozbawienie tytułu wykonawczego wykonalności. Wyrok ten potwierdził swoim wyrokiem Sąd Apelacyjny w Poznaniu (I ACa 740/06). Orzekające w tej sprawie sądy dysponowały opinią grafologa wykonaną na prywatne zlecenie powódki oraz opinią grafologa wykonaną dla potrzeb śledztwa prokuratorskiego (śledztwo umorzono, bo nie ustalono winnego fałszerstwa). Sądy przeszły jednak do porządku dziennego nad tym, że na dokumentach bankowych powinny znajdować się czytelne podpisy, a nie parafy. Sądy nie sprawdziły wcześniejszej dokumentacji kredytowej powódki, a wygląd umowy poręczenia uzasadniał podejrzenie, iż druga karta tej umowy może pochodzić z innej umowy (brak daty, a na pierwszej stronie brak parafy poręczającego). Gdy dochodzi do wątpliwości, to prokurator lub sąd najczęściej stają po stronie banku, tak jakby skrzywdzenie pojedynczego człowieka leżało w interesie oszczędzających w tym banku obywateli, a nie w interesie jak największych zysków właścicieli banku. Gdy obywatel zgłasza przestępstwo popełnione na jego szkodę przez bank, wtedy winnych nie da się ustalić, nagle procedury bankowe nie muszą być przestrzegane itp. Prokurator okręgowy w Krakowie w sprawie V Ds. 39/04 opinię biegłego specjalisty papierów wartościowych, który uznał, iż kierownictwo banku popełniło przestępstwo, odrzucił, a uznał opinię biegłego księgowego, który nie dopatrzył się przestępstwa. Specjalnie zmieniono biegłego (pierwszego biegłego wybrał prowadzący sprawę wcześniej prokurator rejonowy, któremu sprawę odebrano pod pretekstem skomplikowania, a chodziło o znalezienie pretekstu do umorzenia, bo właśnie Prokuratura Okręgowa umarzała wcześniejsze doniesienia o przestępstwach popełnianych przez tych samych członków kierownictwa banku BWR). Kierując się zasadą ˝równej broni˝ organa wymiaru sprawiedliwości przechodzą do porządku dziennego nad tym, że mają przed sobą bogaty bank, którego stać na bardzo dobrych mecenasów, a z drugiej strony stoi człowiek, który często nie ma pieniędzy na życie (bank prowadzi egzekucję) i nie stać go na profesjonalną pomoc prawną. Gdy zaś poszkodowany klient banku, aby wykazać swoje racje, wnosi, by sąd zobowiązał bank do dostarczenia źródłowych dokumentów banku, sąd przechodzi do porządku nad tłumaczeniami banku, iż dokumentów nie ma, zaginęły itp. Uniemożliwia to stronie przeciwnej udowodnienie swoich twierdzeń, a banki same domagały się, by dokumenty kredytowe mogły przechowywać przez 10 lat - a są banki, które w warunkach kredytu zastrzegają, że bankowy tytuł mogą wystawić do 2020 r.! (dokument z 1997 r.). Wyliczenie wszystkich zgłoszonych mi przykładów nieuzasadnionego faworyzowania przez organa wymiaru sprawiedliwości banków w ich sporach z ludźmi, którzy czują się pokrzywdzeni, nie jest możliwe w interpelacji. Skala tego zjawiska i gołosłowne zapewnienia poprzednich kierownictw resortu sprawiedliwości, że wymiar sprawiedliwości rzetelnie traktuje skargi obywateli na działania banków (np. odpowiedź na interpelację nr 6032 - IV kadencja) skłaniają mnie do zwrócenia Szanownemu Panu Ministrowi uwagi na ten problem. Uprzejmie proszę o udzielenie mi również odpowiedzi na następujące pytania: 1. Czy w ramach reformy prawa cywilnego oraz procedury cywilnej i karnej nie należałoby wprowadzić zmian, które pomogłyby w większym stopniu przybliżyć prawdę sądową do prawdy obiektywnej? 2. Dlaczego w przykładach spraw wymienionych w interpelacji organa wymiaru sprawiedliwości wykazują tak dużą tolerancję dla banków oraz ich przedstawicieli? 3. Jakie prawo daje gwarancje bezpieczeństwa i obrony osobie bezpodstawnie (a nawet w sposób przestępczy) wskazanej przez bank jako poręczyciel? 4. Dlaczego to w sprawie XIV C 30/04 w SO w Poznaniu powódka musiała udowodnić swoje racje w 100%, a bank nic nie musiał? Czy bankowy tytuł wykonawczy jest dokumentem, którego nie można podważać? 5. Dlaczego polski system prawny chroni interesy pracowników banków (nie zawsze przecież uczciwych), a nie chroni interesów obywateli? 6. Dlaczego nieudostępnienie przez bank dokumentów bankowych jest okolicznością, która szkodzi stronie, a nie bankowi? 7. Czym kierował się PO w Krakowie, że umorzył postępowanie V Ds. 39/04? 8. Czy resort dysponuje informacjami na temat ilości firm, które w Polsce upadły z uwagi na wypowiedzenie kredytu przez bank lub o których upadłość wystąpił bank? Z poważaniem Poseł Renata Beger Warszawa, dnia 28 marca 2007 r. POSEŁ AUMILLER O BANKOWYM TYTULE WYKONAWCZYM 4 kadencja, 61 posiedzenie, 3 dzień (14.11.2003) Oświadczenia. Poseł Andrzej Aumiller: Podejrzewam, że oświadczenie pani poseł Skowrońskiej miało dotyczyć tego, że obraziłem panią poseł. Jeśli czuje się obrażona, to ją przepraszam. Natomiast to, co teraz powiem, może bardziej wyjaśni sprawę, dlaczego powiedziałem, że powinniśmy się brzydzić dekretem prezydenta Bieruta. Otóż tytuł bankowy egzekucyjny został wprowadzony do przedwojennego prawa dekretem o reformie bankowej 25 października 1948 r. - art. 13 ust. 2 - o bankowym tytule egzekucyjnym. I to jeszcze był taki tytuł, że egzekucja następowała bez zgody sądu. Wielu Polaków zostało pozbawionych majątku w tym czasie. Dzisiaj mówimy o zabużanach, o innych kwestiach. I dzisiaj doprowadzamy w nowej Rzeczypospolitej do takiej samej sytuacji, bo w banku nie tylko są aniołki, są również dyrektorzy, którzy są przestępcami w białych kołnierzykach, gdyż nadużywają tego prawa; potrafią pozbawić poprzez działanie przestępcze nieruchomości, własności polskich działaczy gospodarczych. Udzielając kredytu, zatrzymując - jak już wcześniej mówiłem - ostatnią transzę albo wstrzymując kredyt obrotowy, a następnie namawiając i pokazując palcem, komu można ten majątek sprzedać, a jeśli się na to klient nie godzi, to korzysta się z tytułu bankowego i majątek przejmuje ktoś za śmieszne pieniądze. I co się dalej dzieje? Bank ten nietrafiony kredyt zalicza w koszty, zapłaci skarbowi państwa, budżetowi mniejszy podatek, a ktoś inny, nabywając ten majątek, uzyskuje firmę, której tylko trzeba kredytu obrotowego, żeby mogła rozpocząć produkcję. I to jest clou mojego wystąpienia. Tu właśnie klub Unii Pracy dochodzi do wniosku, że jeśli mamy takie przewinienia czy przestępstwa w wykorzystywaniu tytułu bankowego, również na pewno ta sama praktyka na rodzącym się rynku finansowym funduszy inwestycyjnych może występować, tym bardziej że ta weryfikacja ma być wprawdzie dość mocno prowadzona przez Komisję Papierów Wartościowych i Giełd, ale mogą się tam znaleźć przedstawiciele, którzy będą dążyli do takiego działania, a nie innego. I to chciałem w moim oświadczeniu powiedzieć. Chciałbym również skierować to do ministerstwa, żeby przyjrzało się tym zapisom. Chodzi o to, by dłużnik był tak samo traktowany, jak nakazuje to konstytucja. Każdy ma prawo do rozstrzygnięcia przed sądem. Nie może być tak, że na niejawnym posiedzeniu sąd daje klauzulę wykonalności, patrząc w papiery banku. A wielokrotnie papiery banku są fałszowane przez dyrektora, za to dostają dyrektorzy wyroki sądowe i potem dłużnik, zlicytowany przez komornika, dochodzi swoich praw. I myślę, że koleżanka Skowrońska zna też przykłady, sama mi o tym mówiła, czy to firmy medycznej w Łodzi, czy firmy masarskiej w Lublinie czy gdzie indziej. Mamy zgromadzonych 360 takich przykładów. Zostało powołane w Poznaniu Towarzystwo Pokrzywdzonych przez System Bankowy. A więc mamy 360 takich przypadków pokrzywdzonych, które zostały zbadane, zweryfikowane - nie jest to tak, że ktoś przyszedł naskarżyć na bank właśnie z powodu tego bankowego tytułu egzekucyjnego. Stąd w moim oświadczeniu chciałem zwrócić na to uwagę państwa. Dziękuję bardzo. *** Lichwokracja tylko rodzi kryzysy i sprzyja korupcji oraz zachęca do przemocy i nadużyć. Jest natomiast alternatywa dla tego systemu, który niczym rak wyniszcza ludzkość. Alternatywny system – cywilizacji sprawiedliwości i miłości – opiera się na oczywistym odrzuceniu komunizmu i socjalizmu oraz liberalistycznego kapitalizmu lichwiarskiego – i stanowi tzw. trzecią drogę, proponowaną przez Naukę Społeczną Kościoła oraz przez promotorów kredytu społecznego. Obecny mamonistyczny system, w którym przyjęto, że pieniądz sam w sobie jest bogactwem, to herezja, która prowadzili ludzkość ku zgubie oraz powoduje nieszczęścia. Zatem diagnozę systemu zła i drogi wyjścia znajdują się w poniższych linkach michaeljournal.org/juvdm/cari-cs-polish/page-01.html www.sklepowicz.pl/art95 www.bezcenzury.net/index.php?main=article&action=view&article=77&ima www.michaeljournal.org/artykuly.htm www.aferyprawa.com/index2.php?p=teksty/show&dzial=interwencje&id=923 www.polskawalczaca.com/viewforum.php?f=21&sid=816c26523ee6732b76df4f www.kki.pl/piojar/polemiki/novus/lichwa/lichwokracja.html www.pogonowski.com/?p=2174 www.pogonowski.com/ www.kki.pl/piojar/polemiki/novus/lichwa/lichwa1.html www.sklepowicz.pl/forum/read.php?2,121 IV kadencja Zapytanie nr 4327 do ministra sprawiedliwości w sprawie postępowań organów wymiaru sprawiedliwości w przedmiocie nieprawidłowości w prowadzeniu przez PKO BP rachunku bankowego firmy Awdol będącej własnością Wojciecha Dolaty Szanowny Panie Ministrze! Od kilku lat w podległym Panu Ministrowi resorcie przewija się sprawa p. Wojciecha Dolaty, przedsiębiorcy ze Środy Wielkopolskiej, będącego w latach 90. właścicielem przedsiębiorstwa Awdol. Firma ta posiadała rachunek bieżący w Oddziale PKO BP w Środzie Wlkp. gdzie dyrektorem była p. Irena Kuderska, która uzyskała zgodę p. Dolaty i potrzebne dokumenty do prowadzenia niezbędnych operacji bankowych w czasie nieobecności p. Dolaty w kraju. Pani ta, będąc dyrektorem oddziału banku (podkreślam to jeszcze raz), dopuściła się wielu działań na szkodę przedsiębiorstwa p. Dolaty, między innymi realizując czeki ze sfałszowanymi podpisami właściciela, wyprowadzając pieniądze z konta firmy p. Dolaty na konta podmiotów, wobec których firma Awdol nie miała zobowiązań, oraz preparując umowę kredytową, według której firma Awdol stała się dłużnikiem banku PKO BP. W tych działaniach pomagała jej pracownica banku p. Alicja Kamińska oraz inne osoby trzecie. W wymienionych sprawach toczyły się postępowania prokuratorskie, jak również toczą się postępowania sądowe. Taka sytuacja trwa już ponad 10 lat. W dniu 29.06.2005 r. Prokuratura Rejonowa w Środzie Wielkopolskiej zamknęła śledztwo w sprawie (Ds. 609/05). Ponadto w Sądzie Okręgowym w Poznaniu, Wydział I Cywilny, toczy się sprawa z powództwa Anny i Wojciecha Dolatów przeciwko bankowi PKO BP (sygn. IC 95/04/PC). Powodowie dopatrują się celowej przewlekłości toczonego procesu, gdyż pozwany bank PKO BP na podstawie wystawionego przez siebie tytułu prowadzi egzekucję z majątku powodów w sprawie, sygn ICo 129/96, przed Sądem Rejonowym w Środzie Wielkopolskiej. Powodowie cztery lata oczekiwali na podjęcie postępowania w sprawie z powództwa: Dolata przeciwko PKO BP o zapłatę w sprawie zakończonej wyrokiem częściowym (sygn. akt 345/98), aby później dowiedzieć się, że wydzielono z tej sprawy żądania utraconych korzyści przez firmę p. Dolaty (sygn. 2210/04) oraz sprawę weksli (sygn. 95/04) i przekazano je do różnych decernatów. W związku z przedstawioną sprawą zwracam się do Pana Ministra z zapytaniem poselskim dotyczącym poszkodowanego p. Wojciecha Dolaty i uprzejmie proszę o odpowiedź na następujące pytania: 1. Dlaczego wobec p. A. Kamińskiej i p. I. Kuderskiej, będących funkcyjnymi pracownikami banku, zastosowano najłagodniejszą kwalifikację prawną, pomijającą wymieniony fakt? 2. Dlaczego organy ścigania nie zainteresowały się sprawą udzielenia kredytu przez PKO BP na podstawie sfałszowanych dokumentów, bezpośrednio po zgłoszeniu tego faktu? 3. Czy zamknięcie śledztwa w sprawie Ds. 609/05 jest zasadne? 4. Czy w Sądzie Okręgowym w Poznaniu sprawy z powództwa p. Dolaty prowadzone są prawidłowo? Łączę wyrazy szacunku, Poseł Anna Borucka-Cieślewicz Poznań, dnia 22 lipca 2005 r. Źródło; orka2.sejm.gov.pl/IZ4.nsf/main/67AC2620 IV kadencja Zapytanie nr 2644 do ministra sprawiedliwości w sprawie postępowań prowadzonych przez jednostki prokuratury dotyczących Wojciecha Dolaty Dziękując za odpowiedź na moją interwencję poselską w sprawie Pana Wojciecha Dolaty, zauważam że autor tejże odpowiedzi - Prokurator Olejnik, praktycznie rzecz biorąc, ograniczył się jedynie do zrelacjonowania stanu prawnego sytuacji Pana Wojciecha Dolaty, nie sprawdził (pomimo mojej wyraźnej ponownej prośby), czy postępowania, jakie toczyły się z doniesień Pana Dolaty, które in gremio były umarzane, bądź są umarzane, były należycie prowadzone, czy prokuratorzy prowadzący te postępowania nie uchybili w czynnościach i ocenie materiału dowodowego, jaki został im przedstawiony. Odpowiedź Pana Olejnika - notatka służbowa sporządzona przez podległego mu pracownika - nie czyni zadość tym moim wątpliwościom. Już na stronie drugiej pisma skierowanego do mnie p. Olejnik pisze m.in, że tylko jedno postępowanie przeciwko osobom, które z konta p. Dolaty wyprowadziły wielomiliardowe kwoty, zakończone zostało skierowaniem aktu oskarżenia do sądu; jak słusznie zauważył autor pisma, osobie tej zarzucono jedynie przestępstwo przeciwko dokumentom - fałszowanie podpisów na czekach należących do firmy p. Dolaty, a nie wyłączono materiałów dotyczących zagarnięcia mienia przez te osoby. Jak wynika z dalszej lektury tego pisma, postępowanie o przywłaszczenie środków finansowych umorzono. Pan Dolata wielokrotnie wskazywał w swoich pismach i domagał się sprawdzenia tego, czy zasadnie umorzono postępowanie karne w zakresie przywłaszczenia pieniędzy na szkodę, czy też nie, i każdorazowo odpowiadano mu, że postępowanie instancyjne zostało zakończone i nie ma podstaw do jego wzruszenia. Autor notatki w żaden sposób nie ustosunkowuje się, czy postępowanie karne, które toczyło się przeciwko osobie, która przywłaszczyła sobie pieniądze p. Dolaty, było prowadzone rzetelnie i czy były podstawy do umorzenia postępowania. Jak wynika z opinii biegłych, w tym opinii biegłego Romana Andrzejewskiego, wydanej w sprawie cywilnej przeciwko bankowi PKP BP, fakt sfałszowania i pobrania pieniędzy przez dyrektora banku PK0 - bo to o tę osobę chodzi - nie budzi żadnych wątpliwości. Jest oczywiste, że osoba ta zaprzecza temu, że przywłaszczyła sobie pieniądze z konta p. Dolaty, jednakże musi być jakiś dowód na to, gdzie te pieniądze są. Jeśli daje się wiarę twierdzeniom dyrektora, to nie mogą one budzić żadnych wątpliwości. Pan Dolata jednakże wykazuje tak dokumentami, jak i przedstawiając same protokoły zeznań tego dyrektora złożonych w różnych sprawach - tak karnych jak i cywilnych - że osoba ta po prostu kłamie. Nie można zatem dawać wiary twierdzeniom tej osoby i pilnie należy rozważyć, czy nie należałoby wszcząć postępowania karnego przeciwko tej osobie. Dla porządku podaję jedynie, że doniesienia karne, jakkolwiek jeszcze niezakończone prawomocnie, to przez Prokuraturę Rejonową w Środzie Wlkp. zostały in gremio umarzane. Być może prowadzenie sprawy przez prokuraturę rejonową z innego miasta niż Środa Wlkp. spowoduje bardziej obiektywne spojrzenie na tę sprawę i inne zarzuty stawiane przez p. Dolatę. Może Pan Minister poleciłby w trybie nadzoru skontrolowanie sprawy przez inną niż poznańska prokuraturę. To sprawdzenie dotyczyłoby tak sprawy, o której piszę wyżej, jak i innych spraw, których wyjaśnienia domaga się p. Dolata. Lektura pisma, które przedstawił mi p. Dolata, a których autorem jest on sam bądź jego pełnomocnicy, nieodparcie nasuwa jednoznaczne wrażenie, że działanie banku PK0 BP w Środzie Wlkp. było karygodne. Jak mi wiadomo, nie wyciągnięto żadnych wniosków z tego, choć była powołana komisja, która badała sprawę fałszowania czeków przez ówczesnego dyrektora banku PKO BP w Środzie Wlkp. Jest wiadomo każdemu, a już na pewno prokuratorom, że takie działanie dyrektora banku nosi znamiona przestępstwa. Nie wszczęto jednak żadnego postępowania karnego przeciwko tej osobie i poza pozbawieniem jej stanowiska i wyrzuceniem z pracy nie poniosła żadnych innych konsekwencji. Osoba ta przecież dopuściła się przestępstw określonych w przepisach karnych Prawa bankowego, jak i przewidzianych w Kodeksie karnym. Czy nie zastanawia Pana Ministra fakt, że osoba ta jest bezkarna, że wobec tej osoby nie wszczęto żadnego postępowania? Być może odpowiedzą jest to, co twierdzi cały czas p. Dolata, że istnieje jakieś powiązanie pomiędzy bankiem PKO BP a organami ścigania, które to powiązanie powoduje bezczynność tych organów bądź brak prawidłowej reakcji na przedstawiane dowody. Może wyjaśnienie tej sprawy spowoduje ujawnienie kolejnej afery, która wreszcie ujrzy światło dzienne. Łączę wyrazy szacunku Poseł Andrzej Aumiller Poznań, dnia 15 stycznia 2004 r.