Imieniny:

AferyPrawa.com

Redaktor Zdzisław Raczkowski ujawnia niekompetencje funkcjonariuszy władzy...
http://Jooble.org
Najczęściej czytane:
Najczęściej komentowane:





Pogoda
Money.pl - Kliknij po więcej
17 lipca 2019
Źródło: MeteoGroup
Polskie prawo czy polskie prawie! Barwy Bezprawia

opublikowano: 26-10-2010

Czy Sędzia Wizytator Beata Herman została wprowadzona w błąd przez Sąd którego skarga dotyczy, czy może niedokładnie zapoznała się z aktami sprawy?

Do naszej redakcji dotarła kopia pisma, jakie jeden ze współpracujących z nami dziennikarzy przesłał do Wydziału Skarg Ministerstwa Sprawiedliwości. Skarga dotyczy dziwnego rozpatrzenia poprzedniej skargi, która dotyczyła nieprawdopodobnego przeciągania przez sąd łatwego i oczywistego postępowania, bardziej oczywistego niż procesy o nakazanie zapłaty. Te jednak są rozpatrywane przez sądy błyskawicznie, zwłaszcza gdy powodami są banki. Prostsze postępowanie o ustanowienie kuratora dla fundacji, kiedy cały zarząd złożył dymisje a fundatorzy odmówili powołania nowego, ciągnęło się latami. Popełniono w nim mnóstwo różnych błędów, a sąd nie potrafił zachować obowiązującej procedury. Oczywiście sędzia wizytator na wszelki wypadek tego nie zauważył, bo gdyby zauważył, musiałby skarcić nieudolnego sędziego nie szanującego podstawowych przepisów, zawartych w kodeksie postępowania cywilnego. Kruk krukowi oka nie wykole...

Dziś otrzymałem pismo od Prezesa Sądu Okręgowego w Warszawie, w imieniu którego podpisała je sędzia Wizytator, pani Beata Herman, które to pismo wprawiło mnie w nieprawdopodobne osłupienie! Jego treść jest, najdelikatniej rzecz ujmując, bardzo bulwersująca. Pismo to nosi nr Wiz 041-831-09. Pozwolę sobie na ustosunkowanie się do jego treści, eksponując te jego fragmenty, które niewiele mają wspólnego z prawdą i z faktami, dotyczącymi przedmiotowej sprawy. Być może Sędzia Wizytator został wprowadzony w błąd przez Sąd, którego skarga dotyczy, być może niedokładnie zapoznał się z aktami sprawy - nie mnie dochodzić przyczyny tych przekłamań.

Do treści pierwszego akapitu wspomnianego pisma nie mam zastrzeżeń, wszystkie informacje są w pełni prawdziwe. Przekłamania pojawiają się w drugim akapicie.

Po pierwsze: Nie ma w nim żadnej wzmianki o wcześniejszych rozprawach, których przebieg miał istotny wpływ na dalsze wydarzenia. Pisałem o nich w swojej skardze, ale uszły one z niewiadomych przyczyn uwadze Sędziego Wizytatora, więc wspomnę o nich ponownie.
Otóż Sąd postanowił odnaleźć wszystkich Fundatorów i ta decyzja jest co najmniej niezrozumiała. Sąd miał bowiem w aktach ICH PISEMNE OŚWIADCZENIA, z których wynikało, że zrzekają się swoich funkcji we władzach Fundacji. Sąd miał też wgląd w korespondencję, jaką wcześniej, w 2001 i następnych latach prowadziłem z Sądem Gospodarczym, w którym była zarejestrowana Fundacja, i do którego zwracałem się z prośbą o ustanowienie kuratora dla niej. Z dokumentów bardzo jasno wynikało, że Fundatorzy nie mają woli aby powołać nowy zarząd na miejsce ustępującego, co JEDNOZNACZNIE wskazuje na to, iż dążyli do tego, aby albo sparaliżować działalność Fundacji, albo - aby doprowadzić do stanu, w którym działałaby ona BEZ ZARZĄDU, a więc bez osób które byłyby uprawnione do jej reprezentowania i ODPOWIADAŁYBY MATERIALNIE I KARNIE za jej zobowiązania wobec Skarbu Państwa. Zaskakujące jest, że Sąd zignorował te oświadczenia i dążył do tego, aby uzyskać je ponownie, już formie ustnej. Żaden z Fundatorów, poza mną NIGDY na żadnej rozprawie nie stawił się, co jednoznacznie wskazuje na zupełny brak zainteresowania losami Fundacji, która sami dobrowolnie stworzyli.

Po drugie: Nie jest prawdą, że Sąd tylko JEDEN raz zawiesił postępowanie, ponieważ było ono zawieszone już wcześniej i NA MÓJ PISEMNY WNIOSEK było przywrócone. O tym, że postępowanie zostało zawieszone po raz drugi, dowiedziałem się dopiero W LISTOPADZIE 2009 roku, A WIĘC 3 LATA PO JEGO ZAWIESZENIU. Sąd nie powiadomił mnie o ponownym zawieszeniu postępowania, chociaż na podstawie odpowiednich przepisów BYŁ DO TEGO ZOBOWIĄZANY. Jak widać, Sąd może nie przestrzegać obowiązujących procedur i nikogo to nie dziwi. Jak mogłem więc wnosić o wznowienie postępowania, skoro NIE MIAŁEM ŻADNEJ PISEMNEJ INFORMACJI O JEGO PONOWNYM ZAWIESZENIU??? Dlaczego więc to ja mam ponieść konsekwencje, także materialne za zaniedbanie proceduralne Sądu??? Bardzo proszę o odpowiedź na to pytanie. Dlaczego konsekwencje dotkną także Fundacji i jej wierzycieli???

Po trzecie: Na rozprawie w dniu 25 października 2006 roku nie stawiłem się między innymi z tej przyczyny, że była ona wyznaczona na wcześniejszy termin, ale została w ostatniej chwili odwołana. Wykonując w tym czasie pracę daleko od miejsca zamieszkania i jednocześnie daleko od siedziby Sądu, musiałem PO RAZ DRUGI, ze szkodą dla obowiązków zawodowych, przyjechać do Warszawy. Niestety w siedzibie sądu stawiłem się kilkanaście minut (!!!) po wyznaczonej godzinie (trudności komunikacyjne). Wyjaśniłem to w swoim piśmie, wnosząc równocześnie o prowadzenie dalszego postępowania bez konieczności uczestniczenia w nim przeze mnie, ponieważ wcześniej złożyłem wszystkie wymagane oświadczenia i NIC WIĘCEJ nie miałem do dodania. Wiedząc o zawieszeniu postępowania z całą pewnością wnosiłbym o jego wznowienie, jak to uczyniłem poprzednim razem. Ponieważ nie wiedziałem, a miałem pełne zaufanie do Sądu, byłem przekonany, że rozprawa została odroczona i że o jej nowym terminie dowiem się we właściwym czasie. Jak widać moje zaufanie nie znalazło uzasadnienia w praktyce.

Po czwarte: Sędzia Wizytator milczeniem pomija moje zastrzeżenia, co do zastosowania przez Sąd artykułów kodeksu postępowania cywilnego, które NIE MAJĄ ZADNEGO ZWIĄZKU z postępowaniem, dotyczącym ustanowienia kuratora DLA OSOBY PRAWNEJ. Jako zawodowy dziennikarz pozwoliłem sobie na przejrzenie Orzecznictwa Sądu Najwyższego w podobnych sprawach, poświęcając temu kilka tygodni i nie doszukałem się w nim, aby było dopuszczalne tak dowolne interpretowanie przepisów prawa, jakie miało miejsce w tym przypadku. Dla przypomnienia przytoczę w tym miejscu brzmienie przepisów, na które powołał się Sąd, a z których jednoznacznie wynika, że dotyczą one JEDYNIE SPRAW RODZINNYCH, zaś przedmiotowa sprawa dotyczy OSOBY PRAWNEJ.

art. 177 (wybrane fragmenty)

§ 1. Sąd może zawiesić postępowanie z urzędu:

1) ….

2) ….

3) ….

4) ….
5) w razie niestawiennictwa obu stron na rozprawie, jeżeli ustawa nie stanowi inaczej, oraz w razie niestawiennictwa powoda, gdy powód nie żądał rozpoznania sprawy w jego nieobecności, a pozwany nie zgłosił wniosku o rozpoznanie sprawy;

6) jeżeli na skutek braku lub wskazania złego adresu powoda albo niewskazania przez powoda w wyznaczonym terminie adresu pozwanego lub niewykonania przez powoda innych zarządzeń nie można nadać sprawie dalszego biegu.

W przedmiotowej sprawie nie ma stron postępowania (czego Sąd nijak nie może zrozumieć), jest jedynie wnioskodawca, który stroną nie jest z oczywistych powodów. Tak więc nie ma ani powoda ani pozwanego, a punkt 5 wspomnianego przepisu prawa uzależniają możliwość zawieszenia postępowania z urzędu albo od zgody obu stron, albo od braku wniosku pozwanego. Punkt 6 mówi zaś o niewykonaniu przez POWODA (czyli - przez kogo???) innych zarządzeń sądu. Jakich zarządzeń??? Nie zostałem o żadnych w sposób przewidziany w prawie powiadomiony. Nie zostałem także powiadomiony o nich prywatnie przez sędziego, sekretarza sądu ani przez kogokolwiek. Czy mam być jasnowidzem i domyślać się, co sąd postanowił w TAJEMNICY przede mną?

Być może moja znajomość języka polskiego, którym posługuję się od 58 lat, w tym od kilkunastu lat ZAWODOWO (jako dziennikarz, publicysta, autor wielu książek), jest niewystarczająca i słowo WNIOSKODAWCA jest synonimem słowa POWÓD. Proszę o JEDNOZNACZNE stwierdzenie, że informacje, jakie zawiera Wielki Słownik Języka Polskiego, wydany przez PWN, a dotyczące znaczenia obu tych słów, są nieprawdziwe. Zagłębiając się dalej w zagadnienia ELEMENTARNEJ LOGIKI usiłuję w swojej niewiedzy dociec, kto jest POZWANYM w tej sprawie i w żaden sposób takiej osoby doszukać się nie potrafię. Nie ma POZWANEGO ani w moim piśmie z 4 sierpnia 2005 roku, ani w żadnym z dokumentów, które znajdują się w aktach sprawy. Proszę także o wyjaśnienie, KTO JEST STRONĄ W TEJ ROZPRAWIE??? Proszę mi wybaczyć, że znów odwołam się zarówno do Słownika Języka Polskiego jak i do elementarnej logiki. Otóż słownik ten, jako jedno ze znaczeń tego słowa podaje, że strona to „PRZECIWNIK W PROCESIE SĄDOWYM”. Otóż oświadczam, świadomy odpowiedzialności karnej, że w tym procesie NIE MAM ŻADNEGO PRZECIWNIKA I MIEĆ NIE ZAMIERZAM!!! A więc na podstawie jakiego przepisu Sąd zawiesił postępowania, skoro UDOWODNIŁEM, że na podstawie art 177 § 1 pkt 5 i 6 zawiesić nie mógł, nie naruszając przy tym prawa! Jeszcze raz powtórzę: ANI JA, ANI NIKT INNY NIE JEST STRONĄ W TEJ SPRAWIE, NIE MA W NIEJ ANI POWODA ANI POZWANEGO. Powoływanie się przez Sąd na przepisy JEDNOZNACZNIE dotyczących stron procesowych, jest w tej sytuacji co najmniej niezrozumiałe, zwłaszcza że Sąd ma dostęp do Słownika Języka Polskiego i w nim bez trudu może znaleźć definicję słów „STRONA” „POZWANY” oraz „POWÓD”.

Po piąte: W swojej poprzedniej skardze, skierowanej do Departamentu Sądów Powszechnych zaznaczyłem bardzo wyraźnie, że PRZESTAŁ MNIE interesować zarówno los Fundacji jak i to, że jej wierzyciele (bank, osoby prywatne) NIGDY nie odzyskają należnych im pieniędzy, ponieważ FUNDACJA nie ma wymaganych przez prawo osób, które mogłyby ją reprezentować. Dlaczego więc Sędzia Wizytator podkreśla, że UZALEŻNIŁEM SWOJE DALSZE DZIAŁANIA OD ŚRODKÓW FINANSOWYCH. W skardze tego nie napisałem, a więc nastąpiła NADINTERPRETACJA moich słów, być może mająca na celu wykazanie mojego materializmu. Otóż ponownie oświadczam, że dysponują znacznie większymi kwotami na rachunkach bankowych i w gotówce, niż wynosi żądana przez Sąd kwota opłaty za odwołanie od decyzji. Napisałem bardzo wyraźnie, że nie jestem zainteresowany dalszym kontynuowaniem tej sprawy, MAJĄC DOTYCHCZASOWE DOŚWIADCZENIA i umiejąc wyciągać właściwe wnioski. Dodam jeszcze, że NIE MAM I NIGDY NIE MIAŁEM żadnego interesu, ani materialnego, ani prawnego, aby doprowadzić do ustanowienia kuratora dla organizacji KTÓREJ NIE JESTEM Z MOCY PRAWA WSPÓŁWŁAŚCICIELEM I Z KTÓREJ NIE BĘDĘ NIGDY CZERPAŁ ŻADNYCH KORZYŚCI, BO TEGO ZABRANIA MI OBOWIĄZUJĄCE PRAWO. Czy tak trudno to zrozumieć, że WŁAŚCICIELEM KAŻDEJ BEZ WYJĄTKU FUNDACJI jest DE FACTO całe społeczeństwo, a ja przejawiam jedynie troskę o ten społeczny majątek nieroztropnie powierzony w niewłaściwe ręce? Mam zaniechać dalszych działań prospołecznych? Jeżeli tak, to:

Ponownie oświadczam, że nie interesuje mnie i NIGDY nie będzie interesowało, czy Fundacja będzie miała kuratora, czy ureguluje swoje zobowiązania wobec innych osób, czy będzie posiadała zarząd, czy nie. Straciłem na URATOWANIE JEJ zbyt dużo czasu i pieniędzy, aby kontynuować dalej to, co powinno być załatwione na JEDNEJ kilkunastominutowej rozprawie, a co zostało rozciągnięte na wiele lat. Zależy mi jedynie na tym, aby jeżeli kiedykolwiek w przyszłości ktokolwiek będzie chciał doprowadzić do uratowania SPOŁECZNIE POŻYTECZNEJ ORGANIZACJI POZARZĄDOWEJ, która działa POZA PRAWEM (bez zarządu), mógł bez wahania podjąć odpowiednie kroki i nie być narażonym na stratę czasu, pieniędzy, zdrowia...

Szkoda tylko, że w wyniku splotu różnych okoliczności i przy pomocy Sądów stratę poniosą zarówno wierzyciele Fundacji, którzy nie będą mogli dochodzić swoich roszczeń tak długo, jak długo nie będzie ona miała swojej oficjalnej wymaganej przez prawo reprezentacji, jak i całe społeczeństwo, dla dobra którego mogłaby ona działać, a nie będzie, bo uniemożliwił jej to Sąd.

Jeszcze raz, po raz n-ty proszę NIE ROBIĆ ZE MNIE STRONY (powoda) w tym procesie wbrew mojej woli. NIKOGO NIE POZWAŁEM, NIE POZYWAM I NIE POZWĘ. Proszę jedynie o odpowiedź na wszystkie postawione wyżej pytania, abym przestał żyć w nieświadomości.

Z wyrazami szacunku.

Ryszard "Bobcat" Jakubowski

P.S. Proszę wybaczyć, ale moja cierpliwość też ma swoje granice i zostały one przekroczone. O sprawie informuję więc media. Dotychcazas miałem nadzieję, że sprawa zostanie potraktowana z należytą uwagą, a jej wszystkie aspekty zostaną szczegółowo wyjaśnioone. Tę nadziejkę właśnie utraciłem, utraciłem także wiarę w praworządność naszego sądownictwa.

http://www.ryszard-jakubowski.cba.pl

Tematy w dziale dla inteligentnych:
ARTYKUŁY - do przemyślenia z cyklu: POLITYKA - PIENIĄDZ - WŁADZA

Polecam sprawy poruszane w działach:
SĄDY PROKURATURA ADWOKATURA
POLITYKA PRAWO INTERWENCJE - sprawy czytelników

"AFERY PRAWA"
Niezależne Czasopismo Internetowe www.aferyprawa.com
redagowane przez dziennikarzy AP i sympatyków z całego świata których celem jest PRAWO, PRAWDA SPRAWIEDLIWOŚĆ DOSTĘP DO INFORMACJI
ORAZ DOBRO CZŁOWIEKA

uwagi i wnioski proszę wysyłać na adres: afery@poczta.fm - Polska
redakcja@aferyprawa.com
Dziękujemy za przysłane teksty opinie i informacje.

WSZYSTKICH INFORMUJĘ ŻE WOLNOŚĆ WYPOWIEDZI I SWOBODA WYRAŻANIA SWOICH POGLĄDÓW JEST ZAGWARANTOWANA ART 54 KONSTYTUCJI RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ.

zdzichu

Komentarze internautów:

Komentowanie nie jest już możliwe.