Imieniny:

AferyPrawa.com

Redaktor Zdzisław Raczkowski ujawnia niekompetencje funkcjonariuszy władzy...
http://Jooble.org
Najczęściej czytane:
Najczęściej komentowane:





Pogoda
Money.pl - Kliknij po więcej
17 lipca 2019
Źródło: MeteoGroup
Polskie prawo czy polskie prawie! Barwy Bezprawia

opublikowano: 05-02-2011

Chory system ścigania w wykonaniu prokuratora M. R. z Lubartowa z cyklu: absurdy wymiaru „nie” sprawiedliwości w R.P.

 Żaneta, dziś 18-to latka  pochodziła z rodziny tzw. patologicznej, w której to prym wiódł i wiedzie alkohol. Jako dziecko trafiła do rodziny zastępczej, gdyż opieki nad nią nie wypełniała matka, która to wybrała związek z „przyjacielem” a który to  wręcz zażądał od niej pozbycia się kilkuletniego nieakceptowanego przez niego dziecka pod groźbą „skurw….nia” tejże (według wypowiedzi babki dziewczynki ),  gdy dłużej zostanie w domu z matką i nim czyli „przyjacielem” mamusi. Tak więc życie młodego człowieka, dorastającej  dziewczyny przebiegało w tzw. rodzinie zastępczej tzn. u babki i dziadka w jednopokojowym mieszkaniu. Kuchnię zamieszkiwali babka i dziadek a dorastająca 13 letnia wówczas latorośl mieszkała w pokoju wraz z dwudziestokilkoletnim wujkiem, który nie stronił od sowicie zakrapianych alkoholem dyskotek,  nocnych eskapad i powrotów pod tzw. wpływem.

Rodzina zastępcza otrzymywała z Gminy konkretne pieniądze (ok. 800 zł miesięcznie) na wychowanie dziewczyny, które to szły zazwyczaj na alkohol i hulanki. Nic dziwnego, iż Żaneta nie wypełniała należycie  obowiązku szkolnego, uczenia się i choćby po prostu uczęszczania do szkoły.

Już w pierwszej klasie opuściła niebagatelną ilość godzin tj. około  350 bez konkretnego usprawiedliwienia. To samo działo się w pierwszym półroczu drugiej klasy, gdzie za ten okres jaj absencja w szkole wyniosła już ok. 150 godzin. Z jej absencją nie dawali sobie rady ani nauczyciele ani Kurator Sądowy (opiekunka) A.K. ani też Dyrektor Szkoły M.M. Ten ostatni czyli dyrektor wprawdzie powiadamiał o tych faktach zarówno matkę, babkę i dziadka kilkanaście razy, oraz zarówno panią kurator A.K. jak i Urząd Gminy jednak bez rezultatu i bez jakiejkolwiek pomocy w wychowaniu młodego człowieka jak i ukróceniu absencji w szkole chociażby poprzez wywołanie groźby presji finansowej na rodzinie zastępczej małoletniej.

Niestety, swoim postępowaniem, jak również próbą utrzymania dyscypliny w szkole zarówno wśród młodzieży jak i grona pedagogicznego, nie zyskał sobie aprobaty gremium nauczycielskiego a wręcz wśród tegoż pozyskał bardzo wielu wrogów a zwłaszcza wśród tych, którym nie przedłużył umów o pracę. Gdy jednak doszło do kwestii cofnięcia uposażenia z Gminy na młodocianą,  jej opiekunowie wraz z panią kurator nagle zaczęli wspólnie walczyć przeciwko dyrektorowi M.M. i uknuli swoisty spisek, który zakończył się tragedią dla rodziny dyrektora. Otóż, małoletnia Żaneta w wrześniu 2007 roku  wraz z matką, z którą wcześniej nie utrzymywała żadnych kontaktów, złożyła doniesienie przy czynnej pomocy pani kurator (która się czuła również zagrożona w kwestii nie podjęcia żadnych konkretnych działań),  wraz z matką złożyła doniesienie na dyrektora, iż ten jakoby w miesiącu styczniu 2007 roku (czyli 9 miesięcy wcześniej), w bliżej nieustalonej dacie ani godzinie, chcąc niby to podwieźć małoletnią do domu zabierając ją z drogi, dopuścił się na niej czynu molestowania. Nic bardziej perfidnego nie można byłoby wymyślić, gdyż wiadomo jakie jest podejście do takowych czynów chorego systemu ścigania i jakie konsekwencje idą za takim wprawdzie  bezpodstawnym ale jednak oskarżeniem. 
Tak więc po otrzymaniu takiego powiadomienia prokurator M. R. w trybie natychmiastowym dokonał zatrzymania dyrektora M.M. , którego osadził w areszcie celem  uniemożliwienia mataczenia w sprawie (po 9 miesiącach) temuż osadzonemu, który był przykładnym mężem i ojcem trojga dzieci prokurator bezmyślnie i w wielkiej chęci awansu do W-wy (na tej sprawie jak opowiadał znajomym miał tam pojechać)  skrzywdził całą pięcioosobową rodzinę doprowadzając  do rozstroju nerwowego, do zniszczenia życia społecznego całej rodziny, zawodowego  zarówno żonie jak i samemu dyrektorowi, zniszczenia jego dorobku, zarówno jako pedagog jak i zerwaniu kontynuowanych studiów doktoranckich w tym kierunku. Nieproceduralnie, wbrew prawu po prostu zniszczył życie całej rodziny i to na zasadzie oparcia się tylko i wyłącznie na uknutych pomówieniach małoletniej będącej na bakier ze szkołą jak i jej opiekunów oraz „wyrodnej” matki. Małoletnia
Żaneta już wcześniej w podobny sposób za namową swojej matki ponoć wsiadła do samochodu jakiegoś 40-to letniego pracownika Henryka T. od którego to ponoć też się dało wyciągnąć pomysłowej matce kilkadziesiąt tysięcy zł. Tak zeznały osoby, które to pożyczały temuż pracownikowi pieniądze na zaspokojenie „rządzy” pieniądza. Jak to opowiadała matka małoletniej  – cytat „ wystarczy że wsiądziesz do niego do samochodu a my już go załatwimy” i załatwili poprzednią swoją ofiarę na grube pieniądze, a i tą w postaci dyrektora też próbowali w ten sposób tylko nie umieli w żaden logiczny sposób określić daty tego wyimaginowanego, uknutego z perfidią,  zdarzenia.  

Sprawa o Sygn. akt IX K  202/08 toczy się już trzy lata i  ma swój epilog  w Sądzie Rejonowym w Lublinie, a oskarżycielem jest nasz „bohater”  Prokurator M.R. jakby nie pamiętający swojego wręcz haniebnego i chamskiego zachowania w noc sylwestrową 2000/2001 w restauracji Imperium w Firleju gdzie musiał być wyprowadzony z sali za swoje zachowanie uwłaczające zarówno człowiekowi a tym bardziej prokuratorowi. Pomijam już kwestie fałszowania zeznań przez tegoż prokuratora w powyższej sprawie  jak i niestety negatywną przeszłość w organach ścigania wcześniej w postaci konsekwencji służbowych itd.

Ale - …….  

KONTRA     

            Tenże sam prokurator, który osadził w areszcie na 6 miesięcy osobę o przykładnym charakterze, człowieka o nieposzlakowanej opinii, czułego męża, oddanego ojca trojga dzieci, tenże sam prokurator,  który zniszczył życie całej pięcioosobowej rodzinie opierając się tylko i wyłącznie na pomówieniach, układając akt oskarżenia w ten sposób aby uniemożliwić pomówionemu obronę lub przedłożenie 100% alibi na dzień i godzinę ewentualnego zajścia (brak podania daty zajścia w akcie oskarżenia), tenże sam prokurator o kilkuletnim doświadczeniu, który skrzętnie i w jednym celu pod uwagę brał zeznania  pseudo świadków, odrzucając zeznania świadczące na korzyść pomówionego, tenże sam prokurator M.R. w sprawie innej z roku 2010 nie tylko nie dokonał zatrzymania winnych, ale celowo i z pełną premedytacją, zastraszając ofiarę i jej rodzinę, matacząc w sprawie doprowadził do zatarcia wszelkich śladów w sprawie zbiorowego (z podaniem ofierze środka odurzającego)  gwałtu w marcu 2010 roku.

            A było to tak: 

            Dnia 20 marca 2010 roku około godziny 19.00 do wracającej do domu M.M. podjechał samochodem dobrze znany sąsiad A.R. z propozycją że ją podwiezie do domu. M.M. zgodziła się gdyż doskonale znała zarówno A.R. jak i jego żonę –swoją koleżankę. W czasie jazdy A.R. zaproponował, że na chwilę wstąpią do jego kurnika w miejscowości Głębokie, gdyż miał tam dowieść jakieś picie i jedzenie dla goszczących tam jego kolegów z Lublina i okolic Uścimowa.  Gdy przybyli na miejsce A.R. zaproponował M.M. coś do picia i do tegoż picia najprawdopodobniej dorzucił środek odurzający powodując ubezwłasnowolnienie M.M. I tu zaczął się istny koszmar pokrzywdzonej kobiety. Otóż zarówno A.R. jak i jego kompani dopuścili się zbiorowego gwałtu na tracącej przytomność dziewczynie i to w sposób bestialski gwałcą ją i myjąc kilkakrotnie,  zarówno w kurniku jak i budowanym obok domu A.R.

Zbiorowe gwałcenie ofiary trwało od ok. 8 wieczorem dnia 20 marca do ok. godz. 15.00 dnia 21 marca 2010 roku, po czym kobietę odwieziono około 17.00 pod dom i półprzytomną porzucono pod jej domem. Prym w zbiorowym gwałcie wiódł A.R. (notabene mający już za sobą sprawę w zawieszeniu za bestialskie pobicie człowieka) a wtórowało mu sześciu młodych oprawców.  W dniu 21 wieczorem wykonano (ojciec wraz z pokrzywdzoną) badania w Lublinie w Medycynie Sądowej a 22  tj w poniedziałek rano o fakcie bestialskiego gwałtu poszkodowana wraz ze swym ojcem  powiadomiła policję i prokuraturę. Sprawą zajął się znany nam już z szybkiej reakcji i zamykania na podstawie tylko pomówień prokurator M.R. 

W dniu 22 marca ok.11.00   prowadzący przesłuchanie prokurator M.R. próbował zastraszyć pokrzywdzoną, że jej zabierze dzieci (dzieci wychowuje sama pokrzywdzona), że spowoduje, iż się jej żyć odechce gdy komukolwiek coś powie o  zajściu jak i przesłuchaniu, że już on na nią znajdzie jakieś haki i że ma nic nie mówić nawet swoim rodzicom i nie brać żadnego adwokata bo tenże mógłby coś niby przekazywać drugiej stronie, czyli gwałcicielom i ich rodzinom słynącym z dużego majątku i wielkich wpływów w Lubartowie. W tymże dniu policja pobrała również bieliznę osobistą poszkodowanej, w której jak się okazało badanie nic nie dało gdyż była mokra.

Wieczorem w dniu 22 marca  w domu poszkodowanej pojawili się - ojciec głównego sprawcy A.R. oraz teść A.S. z propozycją wycofania oskarżenia i puszczenia całej sprawy w niepamięć za jakąś kwotę pieniędzy bo jak tłumaczyli – młodzi się trochę zabawili i wymknęło się im to z pod kontroli. Na te prośby oskarżona jak i jej rodzice nie przystali. To co się jednak działo przy kolejnym składaniu zeznań od poszkodowanej przez Prokuratora M.R. było wręcz koszmarem dla poszkodowanej. Otóż prokurator  kilka  dni później podczas kolejnego  zeznania nie dość, że zastraszał pokrzywdzoną to również używał względem niej nieocenzurowanych wywodów jakoby poszkodowanej się chciało „chłopa” (bo jest w separacji z mężem) i dlatego pojechała z A.R. na te „balety”. Tego typu wręcz bestialskie i chamskie insynuacje słyszała poszkodowana w drugim przesłuchaniu i była wręcz oburzona i zniesmaczona perfidnym zachowaniem naszego „bohatera”,  który najwyraźniej celowo i z pełną premedytacją w tym konkretnym przypadku nie zamknął natychmiast gwałcicieli dając im kilka dni czasu na uprzątnięcie miejsc zdarzenia i czas na wymycie miejsc środkami chemicznymi. Po kilku dniach od zawiadomienia nasz „bohater” dokonał wprawdzie zatrzymania sześciu z nich na tzw. 48 godzin po czym zwolnił do domu. W sprawie gdzieś po drodze zaginął główny sprawca A.R.,  gdyż miał już wyrok w zawieszeniu za bestialskie pobicie i musiałby zostać zatrzymany na „dłużej”. Nasz „bohater” tak celebrował całą sprawę, iż gdyby nie desperacja poszkodowanej, zgwałconej w bestialski sposób kobiety, sprawę zamknąłby nie stawiając żadnych zarzutów gwałcicielom, a kwestię A.R. ukryłby przed zarówno opinią publiczną jak i wymiarem ścigania. Jak się dowiedzieliśmy od osób z kręgów spożywających wspólnie z gwałcicielami duże ilości alkoholu, kosztowało to gwałcicieli po 20.000 zł od łba na poczet „organów ścigania” i sprawa miała być „pozamiatana”.  

                                                           PODSUMOWANIE  

            Jak to się stało i co za tym stało, że nasz „bohater” prokurator M.R. zamyka na 6 miesięcy, człowieka o pozytywnym statusie, wzorowego męża i ojca trojga dzieci w reakcji na gołosłowne (po dziewięciu miesiącach od rzekomego zajścia), pomówienie z typową chęcią zemsty małoletniej i jej opiekunów oraz wyłudzenia odszkodowania – a z drugiej strony nie zamyka i nie zatrzymuje „siedmiu”  gwałcicieli wręcz bestii w tym recydywisty -  bandziora A.R. , jako głównego sprawcy czynu zabronionego?  -  DUŻE PIENIĄDZE !

Jak to się stało, że w pierwszej sprawie Szef Prokuratury aprobuje wręcz występek prokuratora a w  drugiej Szef Prokuratury ukrywa fakty  i pomaga w mataczeniu konkretnej sprawy kryminalnej, która winna być ścigana już z Urzędu. Ile kosztuje takie zachowanie „Stróżów Prawa” ?

Czy aby ABW, CBŚ i CBA - nie powinno zająć się sprawdzeniem kont i wydatków w okresie marzec , kwiecień 2010 tegoż prokuratora M.R. jak i źródeł pochodzenia pieniędzy na spłaty kredytów i zakup nowego samochodu ?. A tak na marginesie co się stało z poprzednim samochodem prokuratora tj „chrysler  pacyfia”,  na który to były ponoć jakieś „lewe” papiery? Jaki związek ma prokurator M.R. z właścicielem lokalu „Imperium” w Firleju panem M.R. (zbieżność inicjałów) handlarzem samochodami i powiązanym ze „wschodem”? Co również na to ABW, CBŚ i CBA ?

            Dziennikarze śledczy próbowali dowiedzieć się więcej od mieszkańców w N… ale ci odmawiali udzielenia informacji bojąc się zemsty i wręcz podpalenia przez patologiczną  rodzinę małoletniej jednak jej rówieśnicy określili swoją koleżankę jednoznacznie jako szukającą przygód, nieodpowiedzialną i nader rozrywkową smarkulę. Ciekawe dlaczego prowadzący prokurator nie oparł swoich dywagacji na takich informacjach o pseudo pokrzywdzonej P.Ż.

Jako dziennikarze śledczy Afer Prawa będziemy w dalszym ciągu pokazywać państwu przebieg tych dwóch przeciwstawnych procesów w których oskarżycielem jest nasz „bohater” prokurator M.R. z Lubartowa chcący szybko awansować do W-wy jak to opowiada znajomym.  

Media mają za zadanie oceniać prace funkcjonariuszy prokuratury i urzędników sądowych za ich niegodne, stronnicze postępowania, za nagminne łamanie procedur prawa i zasłanianie się immunitetem.

„Skorpion”

Komentarze internautów:

Komentowanie nie jest już możliwe.

~smok2
09-10-2012 / 23:07
Do przygłupa smok-a: Oczywiste jest że to parch prokurator wnioskuje a parch sędzia klepie. Takie parchów prawo i tylko wywieszanie jeszcze niezawisłych może coś w tej materii naprawić a co do niby bajeczki to nie jest to bajeczka tyko smutna gojów rzeczywistość.
~ewaniu
13-02-2011 / 12:03
Dobrze, bardzo dobrze Panie redaktorze! Co do smoka to należy się wyjaśnienie temuż iż to prokurator wnioskuje zatrzymanie i osadzenie a nie sąd który tylko bezwiednie przyklepuje co debile z prokuratury wymyślą.
~smok
05-02-2011 / 22:46
Kolega Skorpion napisał fajną bajeczkę. Mocno nagiętą. Ciekawi mnie od kiedy to prokurator osadza w areszcie? Coś się koledze pomyliło.
~obserwator
05-02-2011 / 16:57
Numer na molestowanie dziecka to typowe pomówienie w celu pozbycia się męża i przejecie jego majątku. Gówniary w szkole często też pomawiają nauczycieli, za to że nie chce im się uczyć, studentki wykładowców itp. Sam przykład przyszedł jak inne wypaczenia z Ameryki, gdzie jak jeden pasażer przypadkiem dotknie innego (nie daj Boże kobietę) w autobusie to już jest pretekst do sprawy sadowej i odszkodowania.
~Elka
05-02-2011 / 12:07
Jak to się dzieje w tym kraju, że nie trzeba bać się bandytów ( margines psołeczny), a trzeba drżeć przed bandytami w mundurkach: policją, prokuraturą i sądem? Jest to prawdziwa mafia dobrze zorganizowana za naszą kasę. Pora na kosy.