Imieniny:

AferyPrawa.com

Redaktor Zdzisław Raczkowski ujawnia niekompetencje funkcjonariuszy władzy...
http://Jooble.org
Najczęściej czytane:
Najczęściej komentowane:





Pogoda
Money.pl - Kliknij po więcej
28 września 2020
Źródło: MeteoGroup
Polskie prawo czy polskie prawie! Barwy Bezprawia

opublikowano: 04-02-2011

Zniesławianie osób (nie)publicznych Mirosław Naleziński


    Kto decyduje i na jakiej podstawie, że w mediach można podać pełne dane obywatela A, natomiast nie można ujawnić pełnych danych obywatela B? Kto zna takie zasady? Jeśli Ty nie znasz, to nie martw się - sądy również nie znają!

    Po niemal roku od katastrofy, wzięto się za innych pilotów, tym razem żywych, którzy byliby pewnie anonimowi do końca życia, gdyby nie tragedia i w zaistniałej sytuacji stracili status osoby nieznanej lub mało znanej, czyli niepublicznej. Ciekawe, na jakiej podstawie prawnej?
    Media podają - "Porucznik Artur Wosztyl, pierwszy pilot Jaka-40, którym na uroczystości w Katyniu lecieli dziennikarze, w prasie nie przyznawał się do lądowania poniżej minimum. Z zapisów czarnych skrzynek Tu-154 wynika, że mówił, iż warunki gwałtownie się pogarszają, jednak nie odradzał kolegom lądowania. Po przylocie jaka w Smoleńsku próbował bez powodzenia wylądować rosyjski Ił-76 i cudem uniknął katastrofy. Rozbił się prezydencki Tu-154".

    Porucznik w miarę szczęśliwie wylądował przez rozbiciem feralnego Tu-154M, ale jego pech ujawnił się niedawno - okazuje się, że lądował bez zgody rosyjskich kontrolerów. Wojska lotnicze były znane z tego, że piloci, jeśli będą musieli lecieć na akcję, to i na wrotach od stodoły polecą. Jeden z generałów, utrzymując konwencję tego typu powiedzonek, zadeklarował, że "wojsko nie zamierza niczego zamiatać pod dywan". Podobno tego pilota czeka postępowanie dyscyplinarne za lądowanie poniżej warunków minimalnych (może nawet stracić posadę), bowiem lądował w Smoleńsku, łamiąc regulamin lotów.

    Faktem jest, że ów pilot niezbyt zdecydowanie odradzał lądowanie załodze prezydenckiego tupolewa, a nawet można doszukać się tonu zachęty do tego manewru. Ponieważ rosyjscy kontrolerzy lotów byli świadkami ryzykownego lądowania jaka z dziennikarzami, mimo niewydania zgody na przyziemienie, zatem mogli sądzić, że polskie samoloty mają na wyposażeniu jakieś cudowne natowskie urządzenia, umożliwiające lądowanie w całkiem niesprzyjających warunkach i że nasi piloci istotnie mają zadziwiające umiejętności, zwłaszcza że ich rosyjski ił nie poradził sobie na własnym lotnisku. To mogłoby wyjaśniać, dlaczego zamurowało ich podczas lądowania naszego pierwszorzędnego samolotu na ich trzeciorzędnym lotnisku i niezbyt okazali się im pomocni, a nawet - jak twierdzą niektórzy - świadomie wprowadzili ich w błąd (co wydaje się jednak nadużyciem). Z kolei nasza załoga, wiedząc, że ich kolegom udało się wylądować z dziennikarzami, to przecież im, z prezydentem na pokładzie, tym bardziej musi się udać. Nie udało się.

    Bywają sytuacje, kiedy ludzie, mimo swej woli, zostają podawani z nazwisk w mediach, i to bez ceregieli - nikt nie zastanawia się, czy to osoby publiczne, czy nie, czy podanie nazwisk w aspekcie wypowiedzianych słów, nie przyniesie im ujmy. Media bywają bezlitosne. Dotyczy to zarówno żyjących, jak i nieżyjących już pilotów. I nie tylko pilotów, ale także osób (nawet) przypadkiem związanych z opisywaną katastrofą. Ale też nie tylko, bo i rozmaitych ludzi, którzy uczestniczyli w jakichkolwiek wydarzeniach, także podczas dyskusji na internetowych forach, gdzie wyznania, krytyka, pomówienia, domysły, spekulacje, to chleb powszedni i podstawa kwitnącego tam życia towarzysko-menelskiego. Dotyczy to osób mniej lub bardziej publicznych - pisarzy, studentów, doktorantów, inżynierów, dziennikarzy (w tym obywatelskich) płci obojga. Wystarczy, że ktoś tam zajrzy, coś napisze i może być ośmieszany, wyzywany, obrażany, zniesławiany oraz... ciągany po sądach, a to całkiem słusznie, a to całkiem niesłusznie. Gorzej, jeśli Temida traci rozsądek i wydaje kompromitujące wyroki.

    Gdyby wspomniany pilot jaka (dotyczy to zresztą także poległych pilotów tupolewa) był kierowcą autobusu, taksówki lub ciężarówki, to występowałby pod niepełnymi danymi osobowymi. Dlaczego media niejednakowo traktują obywateli polskich, którzy znajdują się pod jednakową pieczą Konstytucji 1997? Dlaczego podają nazwiska pilotów, ale po wypadkach innych pojazdów, dane kierowców są ukrywane pod inicjałami?
    Gdyby wcześniej na pasie lub w jego okolicy rozbił się nasz jak albo rosyjski ił, to tupolew, z oczywistych powodów, nie lądowałby i nie byłoby wieloletnich negatywnych następstw w stosunkach polsko-polskich i polsko-rosyjskich. Jeśli często mawia się "Bóg tak chciał", to czym się tutaj kierował? Całkiem inne rodziny opłakiwałyby swoich bliskich, sprawy odszkodowań nie byłyby tak szeroko omawiane (i byłyby one niższe!) oraz naciski na zmiany procedur także byłyby słabsze (może o nie Mu chodziło?). Byłoby znowu po polsku - "aby jakoś do kolejnej katastrofy".

    Kamery rejestrujące zagrywane są kolejnymi ujęciami po pewnym czasie (w pętli i z oczywistych powodów) i nie można dotrzeć do nagrań incydentów (np. ulicznych), jeśli detektywi spóźnią się z ich zabezpieczeniem. Podobnie działają lotnicze czarne skrzynki. Okazuje się, że oficerowie sił powietrznych (oraz inni specjaliści lotnictwa, których mamy sporo) nie pomyśleli o tym zagadnieniu odpowiednio i skutecznie, i kiedy Jak-40 wystartował ze Smoleńska do Warszawy, nowe parametry nagrały się na poprzednie, jakże ważne, dane sprzed tragedii. W internecie można kupić (już za kilkaset złotych) kamery rejestracyjne (do montażu w aucie) rejestrujące jazdę pojazdu. Gdyby takie kamery były w tupolewie, to mielibyśmy już odpowiedzi na niemal wszystkie padające pytania, choć oglądanie ich byłoby - z oczywistych powodów - zastrzeżone wyłącznie dla śledczych. Wracając do tych fachowców - jakim oni wykazali się refleksem? A wymagali od załogi tupolewa wykonywania perfekcyjnych manewrów i podejmowania decyzji w parę sekund, podczas gdy oni mieli znacznie więcej czasu i... też spartolili. Czy podane będą ich nazwiska w mediach?
    Aby już nie zawstydzać całkowicie jednego z pilotów 36. specpułku, pomińmy jego nazwisko, które było jednak wymieniane w mediach. Otóż ten lotnik nie chciał przyznać, że zachęcał kolegów z tupolewa, by mimo warunków poniżej minimum spróbowali wylądować. Mówił w maju ub.r., że przekazał meteorologiczne dane i ostrzegł, że są nieciekawe. Jednak ze stenogramu z czarnej skrzynki tupolewa wynika inny przekaz: "Wiesz co, ogólnie rzecz biorąc, to p#z#a* tutaj jest. Widać jakieś 400 m około i na nasz gust podstawy chmur są grubo poniżej 50 m. Nam się udało w ostatniej chwili wylądować i powiem szczerze, że możecie spróbować, jak najbardziej".
    Media podają pełne dane polskich pilotów oraz rosyjskich kontrolerów lotu w aspekcie wybranych wydarzeń, w tym wypowiedzi, co mogłoby zostać uznane (w sądzie) za zniesławienie i naruszenie ich honoru. Teraz miliony ludzi jeździ sobie po nich do woli.

    Inne sprawy dotyczące problemu ujawniania danych osobowych...
    2 lutego 2011 jedna z telestacji ukazała filmik z kibolem w roli głównej, bijącym i opluwającym rodzinę na stadionie. Pseudokibic okazał się szefem Ogólnopolskiego Związku Stowarzyszeń Kibiców (organizacja przyjmowana przez urzędników Kancelarii Prezydenta, RPO i PZPN). Wymieniono jego pełne dane wraz z ksywką. Ponieważ nie zapytano go o zgodę, zatem czy za wyemitowanie filmu grozi telestacji proces sądowy?
    Gdański sędzia prowadził auto pod wpływem alkoholu i nie stracił pracy. Dwa tygodnie temu sąd apelacyjny ponownie uznał, że przypadek Waldemara K. (tutaj jakoś nie można podawać pełnych danych, choć gdyby to był zagraniczny sędzia, to byłyby pełne - hipokryzja prawodawcy!) nie zasługuje na usunięcie go z zawodu. Zawieszony od 7 lat sędzia nadal pobiera pensję (ok. 6 tys. zł). Przykład, który kompromituje polską Temidę i nasz wymiar sprawiedliwości i nikt (z decydentów) nie ma zamiaru leczyć tej upadłej damy?

    Gdański sąd skazał dziennikarza za ujawnienie fałszerstwa i wielokrotnych kłamstw dokonanych przez pewną pisarkę oraz za krytykę (omówienie kilku pomniejszych jej przewin) i za podanie inicjałów tudzież oryginalnej branży pisarskiej oraz za wyrwanie (czy powinien zacytować bez skrótów?) z kontekstu dowcipów (w tym seksistowskich). Jeden z zarzutów, to... brak zgody na umieszczenie jej wypowiedzi w internecie (a taką zgodę media uzyskują telefonicznie, czy na specjalnym formularzu?). Do apelacji nie doszło, bowiem minęły terminy wszelakie, a uczyniły to one, bowiem sędzia nie poinformował zainteresowanego o... wydaniu wyroku. Z wyjaśnień prawników wynika, że... nie musiał! Pisarka swoje krzywdy i cześć wyceniła w pozwie, wespół ze swoim znajomym prawnikiem, na niemal 7 tysięcy dolarów. Którą to uczelnię skończył sędzia i których unijnych procedur nie zna? Czy ten pan wie, czym zajmuje się Helsińska Fundacja Praw Człowieka? Może Wysoki Sąd skieruje go na krótkie a treściwe szkolenie, byle bez wyjazdu do Helsinek na koszt podatników...

* - nazwę tego organu, opiewanego przez artystów (choć pod zdecydowanie bardziej romantycznymi nazwami) podano w pełnej (soczystej a dźwięcznej) pisowni, nie zważając na zakaz używania wulgariów; zapewne błędnie zinterpretowano możliwości cytowania bez ograniczeń; inna sprawa - w jaki sposób to cudo może kojarzyć się z chmurami lub mgłą? słowniki jeszcze nie zawierają tak zdefiniowanego określenia...   
 

Mirosław Naleziński, Gdynia
www.mirnal.neostrada.pl

Komentarze internautów:

Komentowanie nie jest już możliwe.

~MNaleziński
06-02-2011 / 18:23
Za jaką chwilę? Już dwa miesiące opóźnienia. Temida nabiera powietrza. Wówczas nie mogła poczekać a teraz zwleka... Ciekawe, czy sędzia będzie bez zmiany...
~Świat
06-02-2011 / 17:44
"albo pisarka ma rację i jestem zwykłym chamem" Właśnie tak. I wyrok to wykazał. Za chwilę będzie kolejny.
~MNaleziński
06-02-2011 / 17:25
Jako mały człowieczek powinienem położyć uszy po sobie i przeprosić panią? Chętnie bym to uczynił, jednak skoro mam i miałem tylko jedno konto na NK, to jakoś dziwnie byłoby mi ją przepraszać. Reasumując- p. Chomuszko sfałszowała podpis, do czego się przyznała (do zamiany nazwisk). Do tego parokrotnie kłamała na portalach, że mam 2-3 konta. Jeśli tak wiele artykułów napisałem na ten temat i wszystkie są kłamstwami, to przecież łatwo będzie to Temidzie wykazać - w końcu co za problem zbadać, czy miałem 1 czy 2-3 konta. Jaki interes miałbym, aby pisać tak wiele artykułów? Przecież wystarczyłoby przeprosić i po sprawie. Miałbym ryzykować kolejne procesy? Przecież te artykuły napisane po wyroku, to wielokrotnie więcej na temat pisarki, niż przed. Więc rozwiązania są dwa - albo pisarka ma rację i jestem zwykłym chamem, albo pisarka jest pieniarą, kłamczuchą i fałszerką. Innych opcji nie ma. I Temida powinna ten temat zbadać. Jakie ma możliwości? Wariograf? Badanie internetu? Na obu się nie znam i przecież łatwo byłoby mi wykazać, że pomawiam niewinna panią. A jakoś Temida tego albo nie potrafi, albo nie chce. Sędzia Midziak? Przecież ten facet wysłuchał pisarkę i przyjął, że ona ma rację, bo tak zeznała. Przecież nie powołał biegłego. Jednoosobowo uznał, że ma rację i przeszedł nad tym do porządku dziennego, czyli wydał wyrok na podstawie jej fałszywego dowodu. Czy znane są tego typu sprawy w sądach? Że na podstawie mniej czy bardziej wiarygodnego zeznania skazuje się człowieka? Sądzę, że mamy na ten temat wyrobione opinie - tak, tego typu sprawy się zdarzały i będą zdarzać, choć oczywiście powinny być coraz rzadsze (lepsza technika badań). Tutaj jednak nie zastosowano żadnej techniki badań. A najlepsze jest i to, że sam wiem najlepiej, czy to ona kłamie czy ja. Ona tylko może być przekonana, ja jestem pewien. Zastanawiam się także nad Wami – w końcu dla Was ta sprawa powinna być ciekawa jako sama w sobie, to znaczy – powinniście obiektywnie doszukiwać się prawdy. A Wy jesteście pewni. A co będzie, jeśli sąd zmieni zdanie? Tak łatwo pogodzicie się z jego wyrokiem? Nie, będziecie nadal twierdzić, że Naleziński oczerniał pisarkę. A jaki interes miałby w jej oczernianiu? Czy mając tysiąc artykułów na wielu światowych portalach, ryzykowałbym, że lotny biegły od ręki wykaże mój fałsz? A dlaczego ona nie udziela żadnych wypowiedzi ?Bo ma wyrok na swoją korzyść? Bo pewien sędzia uznał, że jej bajdurzenia są prawdziwe, zaś moje oświadczenie jest fałszywe? I w ten sposób w Polsce funkcjonuje Temida? I Was to nie szokuje? Pewnie Was też nie interesuje czy Jakub Tomczak zgwałcił Brytyjkę, bo przecież wyrok zapadł a jak wyrok, to sprawa jest dla Was jasna, nie?
~student
06-02-2011 / 15:16
aleś sobie ulżył mały człowieczku Naleziński. Podajesz nazwisko Pani, którą prześladujesz już ponad dwa lata!!! Już wielokrotnie cie prosili o to, abyś przestał. W wyroku też za to dostałeś po uszach. Jak małym człowieczkiem trzeba być aby tak się zachowywać.
~ktos
06-02-2011 / 15:06
do Nalezińskiego. Zna Pan takie powiedzenie: jak chcesz kogoś zdenerwować to powiedz mu prawdę. Pan wyraźnie został wyprowadzony z równowagi wypowiedzią prawnika. Wnioski same się nasuwają. Jeśli Pana skazali, to znaczy, że były dowody. Żałosny Naleziński kwestionuje wszystko: wypowiedzi prawników, Sądy, administratorów, co prezentuje fakty i prawdę. Ciekawe dlaczego nikt Pana nie popiera. Napisał Pan SETKI żałosnych, marnych tekstów na ten temat i NIKOGO Pan nie przekonał. Dlaczego?? Dlaczego nikogo Pan nie przekonał?? JA Panu powiem. Bo z tych tekstów wyraźnie widać, że pisze je sfrustrowany facet, który przekroczył wszystkie granice przyzwoitego zachowania. Dostał za to sprawiedliwą nauczkę, ale nie potrafi się z nią pogodzić. Oj biedaku, biedaku.
~MNaleziński
06-02-2011 / 11:22
Czy Jakub Tomczyk kłamie? Zgwałcił Brytyjkę czy nie? Jak Pan sądzi? Z pana prawnik jak ze mnie ksiądz. Jeśli mamy takich prawników, to nie dziwię się, że Temida kuleje. Niezależnie od dowodów p. Chomuszko, która plecie androny podczas swoich zeznań, ja doskonale wiem, ile miałem i mam kont na NK. Im szybciej ta pani zrozumie swój błąd i przeprosi, tym lepiej dla niej. Czy chciałby Pan, abym przyznał się do czegoś, co nie jest prawda? *Jest osobę niezwykle bystrą i inteligentną. Natychmiast zauważyła, że na NK "dyskutuje" pan spod dwóch kont. * - jeśli zauważyła coś, czego nie ma i nie było, to w bardzo poważny sposób podważa jej bystrość i inteligencję... To dobry materiał na kolejny artykuł. I ja - w przeciwieństwie do Pana - taki artykuł jestem w stanie napisać z podpisem, zaś Pan (prawnik?) nie jest w stanie napisać czegokolwiek ze swoim prawdziwymi danymi. I to jest różnica pomiędzy przeciętnym Nalezińskim, a wybitnym prawnikiem.
~prawnik
06-02-2011 / 10:25
jak pan kłamie panie Naleziński. To przerażające. "Gdański sąd skazał dziennikarza za ujawnienie fałszerstwa i wielokrotnych kłamstw dokonanych przez pewną pisarkę " Gdański Sąd skazał pana za pomówienia, nieprawdziwe stwierdzenia, które pan publikował w dziesiątkach swoich żałosnych tekstów. Pani, którą pan prześladuje miała to nieszczęście spotkać pana na swojej drodze. Jest osobę niezwykle bystrą i inteligentną. Natychmiast zauważyła, że na NK "dyskutuje" pan spod dwóch kont. Dowód na to został przedstawiony w sądzie, oraz administratorom portali, gdzie pan publikował kolejne kłamliwe oskarżenia o fałszerstwie i pomówieniu pana o posiadanie dodatkowego konta. Panie Naleziński, nie docenił pan przeciwnika. Na drugi raz dziesięć razy pan się zastanowi zanim coś napisze w Internecie. Proszę z tego zdarzenia wyciągnąć naukę, a nie powtarzać z maniackim uporem swoją zmyśloną wersję zdarzeń. zachowuje się pan jak mały chłopczyk. Panie Naleziński pana wiek już zobowiązuje do korzystania z rozumu.
~kosa
05-02-2011 / 15:59
A nasze kosy ostre i na sztorc. Żadnej litości dla śmieci opłacanych z naszych podatków. Rozliczymy was do 10tego pokolenia.
~togowiec
05-02-2011 / 10:28
Wielce Szanowny Waszmości b. Mundurowy. Wy również możecie liczyć na nasze bezgraniczne wsparcie. To prawda nikt nie zagrozi naszym interesom, układom w tym rodzinnym. Na kwiecień mamy ogłoszony stan podwyższonego ryzyka. Nasze decyzje będą bezwzględne!
~b mundurowy
05-02-2011 / 10:19
i dobrze, nikt nie może nam nigdy już zagrozić! za zniesławienie należy podnieść kary do 25 lat pierdla.Nie wyobrażam sobie odebranie mundurowych przywilejów przez politycznych rebeliantów. Czołem panie Prezydencie, Premierze, ministrze Będziem bronić w kwietniu naszych wspólnych interesów.