Imieniny:

AferyPrawa.com

Redaktor Zdzisław Raczkowski ujawnia niekompetencje funkcjonariuszy władzy...
http://Jooble.org
Najczęściej czytane:
Najczęściej komentowane:





Pogoda
Money.pl - Kliknij po więcej
6 sierpnia 2020
Źródło: MeteoGroup
Polskie prawo czy polskie prawie! Barwy Bezprawia

opublikowano: 26-10-2010

Ojciec bez żadnych praw - czyli kolejna patologiczna sądowa norma...

Krzysztof Gawryszczak, założyciel stowarzyszenia Ojcowie.pl i doradca senackiej komisji do spraw polityki rodzinnej, opowiada m.in. o traktowaniu mężczyzn jako rodziców drugiej kategorii i trudnej walce o opiekę nad dzieckiem.

Rozwód. Dom na pół, oszczędności na pół, znajomi na pół. A dzieci...
Z dziećmi to jest największa tragedia: i dla samych dzieci, i dla ojców. Wszystko przez skandaliczne zachowanie sądów, które zawsze stają po stronie matki: jej przyznają opiekę nad dziećmi, a ograniczają prawa ojców do widywania się z dziećmi.

Jak to ograniczają?
Na przykład stwierdzają, że muszą sprawdzić, czy ojciec, choć całe lata mieszkał z dzieckiem, zajmował się nim, troszczył, to czy teraz, po rozwodzie, będzie dalej dobrym ojcem, czy jego relacje z dzieckiem są właściwe. I sąd nakazuje badania ojca w ośrodkach diagnostyczno-konsultacyjnych, nasyła na niego kuratora, żeby sprawdził, w jakich warunkach żyje, w jakich będzie gościł u siebie dziecko... To wszystko trwa miesiącami, bo matki składają apelacje, odwołują się. I to powoduje miesiące rozłąki między ojcem a dzieckiem, miesiące nie do odrobienia, podczas których matki indoktrynują dzieci, nastawiają je wrogo do własnych ojców.

I co? Taki ojciec zaczyna normalnie, regularnie widywać swoje dziecko dopiero po dwóch, trzech latach?

Jak dobrze pójdzie. Ten czas to straszna strata: zrywane są więzi rodzinne. A sądy tłumaczą się, że musiały tak długo ciągnąć sprawę, bo przecież chodziło o "dobro dziecka". Bzdura jakaś. To, co robią sądy rodzinne, to jest bandytyzm: izolują dzieci od ojców. Ja sam miałem tylko przez 48 godzin w roku możliwość widywania się ze swoim dzieckiem: w pierwszy i trzeci poniedziałek miesiąca, po dwie godziny.

Normą polską jest to, że dzieci, po rozwodzie, zostają przy matkach?
Niestety tak. Polskie sądy są sfeminizowane. 97 procent sędziów orzekających o tym, do kogo ma trafić dziecko: czy do ojca, czy do matki, to kobiety. Działa zwykła solidarność jajników.

Nie przesadza Pan? A prawo? Może kierują się dobrem dziecka?

Gdyby kierowały się dobrem dziecka i prawem, to ojcowie mogliby się widywać z dziećmi na równych prawach z matkami. A tak nie jest. Ja mogę powiedzieć na własnym przykładzie. Już dziewiąty rok walczę o normalne kontakty z moim synem i choć miałem dobre opinie z ośrodków konsultacyjnych, to sąd nie brał tego pod uwagę. Bo nie musi. To jego interpretacja, niezawisłość.

Kobiety po rozwodach nie ułatwiają kontaktów ojcom z dziećmi?
Oj, nie. Wręcz przeciwnie. Traktują dzieci jak kartę przetargową, jak asa w rękawie w sporze z byłym mężem, partnerem. Niekiedy posuwają się do ostateczności i na przykład oskarżają ojca o molestowanie seksualne swojej pociechy. Wtedy ojciec automatycznie ma blokadę na spotykanie się z dzieckiem na całe miesiące, dopóki cała sprawa się nie wyjaśni. W 97 procentach takie sprawy w Polsce kończą się stwierdzeniem, że żadnego molestowania nie było. A u dzieci stwierdza się syndrom Gardnera, czyli izolację od ojca, i dziecko zaczyna traktować swojego tatę jak obcą osobę.

Matka czuje się bezkarna.
I jest bezkarna, a sąd nie widzi, że popełnia się zbrodnię na dziecku uniemożliwiając mu kontakty na równi: i z matką, i z ojcem. To jest największa bolączka spraw rozwodowych i okołorozwodowych.
Czyli ojciec, dopóki jest w małżeństwie, to ma prawa do dziecka, a jak się rozwodzi, to koniec?
Tak, z chwilą złożenia wniosku o rozwód do sądu ojciec jest traktowany jak rodzic drugiej kategorii. Mówiąc bardziej skrótowo: jest wówczas w majestacie prawa postrzegany tylko jako dawca spermy i bankomat.

Są przy porodach, przewijają, karmią, wstają do dziecka w nocy, opiekują się swoimi skarbami, niejednokrotnie idą na urlopy "tacierzyńskie" zamiast matek...
Ale przychodzi rozwód i ojciec nie ma nic do gadania. Sąd rodzinny wie swoje: dziecku zawsze lepiej będzie przy matce. Bazowanie na stwierdzeniu o szeroko pojętym dobru dziecka jest parasolem ochronnym dla sądów rodzinnych, co w rzeczywistości skutkuje tragediami naszych dzieci w majestacie prawa.

Jak to można zmienić? Porwać dziecko, zamieszkać z nim w innym mieście...
Aha, akurat. Artykuł 211 kodeksu karnego się kłania. Rolnik z Mierzynówki z okolic Białegostoku dostał rok więzienia, bo nie chciał oddać dziecka matce, choć latami dziecko było wychowywane tylko przez niego.

Czy są takie sytuacje, że ojciec jednak dostaje dziecko pod opiekę?

Ojciec dostaje dziecko jedynie wtedy, gdy matka porzuci je na pastwę losu. Wtedy pozbawia się matkę praw rodzicielskich. Ale gdy takiej matce po trzech czy czterech latach się odwidzi i będzie chciała, jak przedmiot, na nowo dziecka, to wystarczy, iż złoży w sądzie wniosek, "że ustały przyczyny, dla których ona porzuciła to dziecko" i sąd szybciutko przywraca jej tę władzę rodzicielską. I zaczyna się kolejna walka o dziecko.

A co, gdy matka jest psychicznie chora lub jest alkoholiczką?

Generalnie sąd nie bierze tego pod uwagę. Dopiero jest raban i szum, jak się znajdzie dzieci w beczkach albo wrzucone do rzeki. Wtedy wszyscy się łapią za głowę i pytają: "A gdzie był ojciec"? My wtedy odpowiadamy: "Ojciec czekał na korytarzu sądu rodzinnego na decyzję o rozszerzenie kontaktów z dzieckiem".

Są jakieś możliwości zmiany prawa, żeby władza rodzicielska ojca była większa?
Zmiana tego prawa to w Polsce jak obalenie ustroju. Ale żyjemy nadzieją, działamy. Nasze stowarzyszenie Ojcowie.pl działa jako ciało doradcze przy senackiej komisji do spraw polityki rodzinnej. W listopadzie, kiedy była nowelizacja kodeksu rodzinnego i opiekuńczego, dodaliśmy swoje poprawki, żeby ułatwić ojcom kontakty z dziećmi, żeby zmobilizować matkę do wykonywania postanowień sądu. Bo nawet, jak sąd zwiększy liczbę spotkań ojca z dzieckiem, to matka ma to gdzieś. Woli zapłacić 200 złotych grzywny z alimentów, a nie dopuścić ojca do dziecka. Poprawki zostały zaakceptowane przez Sejm, ale niestety Senat większością głosów PO je odrzucił. Ale nie tracimy nadziei. Walczymy. Walczymy o prawa naszych dzieci, o możliwość współuczestniczenia w wychowywaniu ich.

Te wasze akcje przed sądami, pikiety przed salami rozpraw, transparenty. Po co to?
Żeby zwrócić uwagę ludzi na łamanie praw ojców. Trzeba nagłaśniać ten problem, zmieniać stereotypy w społeczeństwie i doprowadzić do zmiany prawa, ale przede wszystkim mentalności sędziów orzekających w tych sprawach.
Pikiety są naszym krzykiem rozpaczy, że dzieje się źle.
www.ojcowie.pl

Polecam sprawy poruszane w działach:
SĄDY PROKURATURA ADWOKATURA
POLITYKA PRAWO INTERWENCJE - sprawy czytelników

"AFERY PRAWA"
Niezależne Czasopismo Internetowe www.aferyprawa.com
redagowane przez dziennikarzy AP i sympatyków z całego świata których celem jest PRAWO, PRAWDA SPRAWIEDLIWOŚĆ DOSTĘP DO INFORMACJI
ORAZ DOBRO CZŁOWIEKA

uwagi i wnioski proszę wysyłać na adres: afery@poczta.fm - Polska
redakcja@aferyprawa.com
Dziękujemy za przysłane teksty opinie i informacje.

WSYSTKICH INFORMUJĘ ŻE WOLNOŚĆ WYPOWIEDZI I SWOBODA WYRAŻANIA SWOICH POGLĄDÓW JEST ZAGWARANTOWANA ART 54 KONSTYTUCJI RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ.

zdzichu

Komentarze internautów:

Komentowanie nie jest już możliwe.