Imieniny:

AferyPrawa.com

Redaktor Zdzisław Raczkowski ujawnia niekompetencje funkcjonariuszy władzy...
http://Jooble.org
Najczęściej czytane:
Najczęściej komentowane:





Pogoda
Money.pl - Kliknij po więcej
6 sierpnia 2020
Źródło: MeteoGroup
Polskie prawo czy polskie prawie! Barwy Bezprawia

opublikowano: 26-10-2010

AFERY PRAWO MIROSŁAW NALEZIŃSKI BŁĘDY I WPADKI KACZKI DZIENNIKARSKIE W GAZETACH I TVP TVN POLSAT

Media w Polsce i na świecie - styczniowy cykl krytyczno-informacyjny Mirosława Nalezińskiego

www.mirnal.neostrada.pl

Licytacja hasła WOŚP
Dzięki świetnemu pomysłowi Jerzego Owsiaka, od kilkunastu lat miliony Polaków uczestniczą w zbiórkach pieniężnych na rzecz polskiej opieki zdrowotnej. Inicjatywa jest z jednej strony bardzo szlachetna i pożądana z oczywistych powodów, jednak z drugiej strony obnaża nieudolność naszego państwa w wypełnianiu podstawowej konstytucyjnej swej roli zapisanej w ustawie zasadniczej.
Także internet jest wykorzystywany podczas zbierania środków - a to przelewy bankowe, a to licytacje prowadzone w szczytnym celu, począwszy od drobiazgów (w tym hobbystyczne gadżety z podpisami wipów) a skończywszy na całkiem luksusowych dobrach (choćby bardzo szlachetny gest pani Agaty Kuleszy, zwyciężczyni edycji "Tańca z gwiazdami" - przekazała wygrane auto na ten piękny cel).
W tym roku będziemy zbierać na szczytne cele już 17. raz, natomiast podczas szesnastu edycji WOŚP zebrano ok. 90 mln dolarów (w przeliczeniu, bowiem trudno byłoby inaczej ocenić zsumowane złotówki z uwagi na rozmaitą wartość naszej narodowej waluty). Jest to sporo, choć gdyby każdy Polak przekazywał corocznie tylko jednego dolara (a nie 15 centów, jak obecnie), to szpitale wzbogaciłyby się o sprzęt wartości ponad pół miliarda dolarów, czyli siedmiokrotnie więcej.
Oczywiście można rozważać, na ile ta piękna inicjatywa usypia kolejne rządy, które (wobec braków budżetowych) mogą mniej środków przeznaczać na wypełnianie swej konstytucyjnej misji... Tak czy owak - suma części z naszych podatków i dobrowolnych składek jest przeznaczana na poprawę naszego zdrowia. Statystycznie rzecz ujmując, bowiem życie pokazuje, że można płacić podatki i wrzucać datki do puszek, jednakże rodacy umierają, ponieważ inny nasz krajan (pan życia i śmierci, niczym okupacyjny nazista), nie przyjmuje ich do szpitala z sobie wiadomych (a skandalicznych!) powodów. Konstytucja mówi o równości wszystkich obywateli, jednak jest oczywiste, że szpitale nie odmówiłyby przyjęcia powszechnie znanej osoby, a to oznacza, że w III RP umierają ludzie z powodu dyskryminacji - dzieleni są na lepszych i gorszych, znanych i anonimowych, biednych i bogatych. I szpitale oraz sądy nie mogą się z tym problemem jakoś uporać.
Przeglądając wszystkie finały WOŚP można dostrzec, że każdy finał organizowany jest pod konkretnym hasłem, czyli że zbierane środki są przeznaczone głównie do realizacji danego tematu.
W finale licytowane są złote serduszka, złote medale, złote karty telefoniczne a nawet numery gadu-gadu.
Może poszerzyć arsenał owych licytacji? Patrząc na kilkanaście tematów towarzyszących kolejnym finałom, można zapytać - a jakie przewodnie hasła przywołać w przyszłości? Za każdym tematem stoją nie tylko konkretni pacjenci, których szanse wyzdrowienia wzrastają po kolejnej edycji, ale także... koncerny zainteresowane tematyką związaną z ich działalnością. Może zatem przez 10 miesięcy zbierać tematy na kolejne finały WOŚP, zaś na dwa miesiące przed kolejnym finałem ustalić ostateczną listę i zorganizować licytację. Każdy mógłby zgłaszać poprzez internet swoją propozycję i lista byłaby jawna na portalu WOŚP, natomiast ostateczną (finałową) listę sporządzaliby specjaliści o niepodważalnej etyce (i aby podnieść ich odporność na rozmaite bodźce idące z niemoralnego wielkiego a bogatego świata, podpisaliby zgodę na zastosowanie podwójnych kar przewidzianych w naszym kodeksie za przestępstwa właściwe rozpatrywanym zagadnieniom). Zresztą problem z ustalaniem tematów istnieje i teraz, wszak ktoś je musi zaproponować i zatwierdzić. Różnica polega na tym, że tematy będą zgłaszane i omawiane publicznie, akceptowane przez przedstawicieli społeczeństwa i jeszcze może być z tego całkiem okrągła sumka na rzecz WOŚP.

Trzy znaki drogowe w jednym
Ileż można zaoszczędzić, jeśli ruszy się głową? Oczywiście pod warunkiem, że urzędnicy nie znajdą haka w przepisach. Jeśli będą mieć choć cień wątpliwości, a do tego charakterystyczną (dla tego zawodu) wrodzoną niechęć do nowinek zgłaszanych przez obywateli spoza urzędniczego grona, to pomysł przepadnie z kretesem...
Bodaj każdy z kierowców na drogach osiedlowych przejeżdża codziennie przez kilka progów spowalniających (śpiące policjanty). Zwykle przed taką specjalną przeszkodą znajduje się właściwy znak drogowy (graficzne przedstawienie wybrzuszenia na jezdni).

Poniżej zamontowana jest tabliczka określająca odległość od przeszkody (w metrach; zaokrąglona do 10 m), niżej zaś znak zakazujący poruszania się z prędkością większą niż naniesiona tamże liczba. Mamy zatem trzy znaki drogowe i... potrójne koszty ich wykonania, montażu i konserwacji podczas ich eksploatacji. Ponadto kierowcy muszą wzrokowo odbierać informacje z trzech znaków drogowych.
Opisane trzy znaki proponuję zastąpić jednym znakiem, co nie tylko obniży koszty, ale również podniesie walory estetyczne, bowiem nadmiar drogowych symboli nie jest zbyt mile widziany przez kierowców, mieszkańców i turystów. Otoczenie drogi będzie ładniejsze, zaś budżety lokalne zaoszczędzone kwoty będą mogły przeznaczyć na inne a równie szlachetne cele. Zużyjemy mniej blach i mniej farb, co przysłuży się ekologii. Kierowcy wzrok skupią tylko na jednym znaku (zamiast trzech).
Na jedynym znaku symbolicznie przedstawiony byłby próg zwalniający (zewnętrzny spowalniacz pojazdu), ponad którym znajdowałaby się liczba (obecnie najczęściej stosowane liczby - 20 i 30). Oznaczałyby one odległość ustawionego znaku od progu a jednocześnie określałyby dopuszczalną prędkość poruszania się pojazdu na wzniesieniu, zatem znaki z liczbą "20" byłyby umieszczane w odległości 20 m od progu (oraz dopuszczalna prędkość - 20 km/h), zaś z liczbą "30" byłyby umieszczane w odległości 30 m od progu (oraz dopuszczalna prędkość - 30 km/h).
Zdarza się, że są trudności z ustawieniem znaków w odległości podanej na znakach (20 m lub 30 m), jednak nie jest potrzebna tutaj przesadna precyzja - znak z liczbą "20" można ustawić w odległości pomiędzy 15 a 25 metrów od progu, zaś znak z liczbą "30" można ustawić w odległości pomiędzy 25 a 35 metrów od progu. Z pewnością podane granice można byłoby poszerzyć praktycznie o 1-2 metry w każdą ze stron, wszak to nie... apteka.
Można byłoby się oczywiście umówić, że sam znak ostrzegający nas przed progiem jest jednocześnie znakiem informującym, że do przeszkody mamy 20-30 m, do której można zbliżać się z prędkością 20-30 km/h i zrezygnować z nanoszenia liczb na znaku ostrzegawczym. Któremu kierowcy jest aż tak niezbędna precyzyjna informacja o dokładnej dopuszczalnej prędkości najazdu na próg? Dawniej pod przydrożnymi tablicami z nazwami miast były montowane znaki zakazujące stosowania sygnałów dźwiękowych w obrębie całych miast, ale zrezygnowano z tych znaków, choć zakaz utrzymano jako domyślny.
PS Parę tygodni zgłosiłem, że czerwone otoki znaków zakazu całkowicie wyblakły (niewłaściwa farba) i nie przypominają znaków wymaganych przez przepisy. Ponadto okazało się, że tabliczki T-1 (przed śpiącymi policjantami) mają nieprawidłowo opisane odległości (16, 22, 27, 29 m; powinny być liczbami zaokrąglonymi do pełnych 10 m). Otrzymałem odpowiedź, że tabliczki zostaną zmienione. Zaproponowałem pozostawienie tabliczek (szkoda pieniędzy), ale poprawienie otoków na czerwono (niejako w zamian). Sprawa zakończyła się w sposób dość charakterystyczny dla naszego dowcipnego kraju: owszem, tabliczki wymieniono, ale żółte tło (T-1) zamieniono na... białe (T-21), natomiast wyblakłych marginesów nie zarumieniono i nadal bezwstydnie sprzeczne są z normami...

Morze Broni, Plac Broni - co na to Bronia?
9 stycznia 2009 otrzymałem poradę Poradni Językowej. Poruszono tam hasło "plac" w sensie określenia gatunkowego... Słowniki polskie podają, że piszemy: plac Kaszubski, plac Czerwony, plac Broni. Oczywiście, że powinniśmy pisać (od "prapoczątku"): Plac Kaszubski, Plac Czerwony, Plac Broni i nie musielibyśmy wplątywać się w jakieś (dość jałowe) teorie "w sensie określeń gatunkowych". Mamy zbyt mało kłopotów z naszym językiem?
Ileż mamy problemów... Czy inne narody również mają tego typu dylematy? Nazwy gatunkowe? Kto to wyjaśni po angielsku albo po niemiecku inteligentom posługującym się tymi językami? I to tym, którzy próbowali kiedyś uczyć się naszego języka - paranoja, proszę Państwa!!!
Podobny skandal nam wysmażyli poloniści z nazwami województw. Mielibyśmy w (tłumaczeniu) książkę o podobnym tytule i zastanawialibyśmy się nad pisownią, czy powinno być Chłopcy z województwa pomorskiego a może raczej Chłopcy z Województwa Pomorskiego?
"Nie" dla nazwy Chłopcy z województwa pomorskiego! A gdyby w innym państwie również było Województwo Pomorskie i tam mieszkaliby inni chłopcy? A może autorzy obcojęzycznych powieści powinni brać nasze polskie wahania i kłopoty, zatem niech wymyślają swoje tytuły w sposób ułatwiający nam życie (literackie)...
Niniejszym "składam gratulacje" wszystkim polonistom, którzy opowiadają się za obecną pisownią nazw placów (tylko pierwszy człon od małej litery) i województw (oba człony od małych liter)! Już gorszego pomysłu nie mogli wspierać... Czas pomyśleć i zmienić omawianą pisownię. Im wcześniej, tym lepiej; piszmy jak nazwy geograficzne: Morze Barentsa, Morze Broni, zatem: Plac Bohaterów, Plac Broni (nieistotne czy to 'wyposażenie żołnierza', czy zdrobnienie żeńskiego imienia, czy wreszcie obiekt jest nazwany na cześć fikcyjnego admirała polskiej floty o nazwisku Bronia).
Turcy zmienili swój alfabet, Rosjanie się spóźnili i mają kłopoty. Najwyższy czas wycofać się z beznadziejnych ortograficznych zasad!
PS W bibliotece napisano nazwę zgodnie ze zdrowym rozsądkiem, nie zaś zgodnie z zasadami ortograficznymi, które (w omawianej materii) kompromitują naszych polonistów! Jak długo jeszcze?

Oto omawiana porada.
Pytanie internauty -
Jak napisać nazwę książki Chłopcy z Placu Broni: czy tak jak napisałem, czy słowo placu pisać małą literą?
Odpowiedź -
Jeśli plac Broni jest zwykłym placem, a zatem jeśli słowo plac wchodzące w skład jego nazwy jest określeniem gatunkowym, to zgodnie z zasadami ortografii powinniśmy je pisać małą literą (zob. par. [82] w naszym słowniku ortograficznym). Sprawdziłem jednak, że w elektronicznych katalogach Biblioteki Narodowej oraz Biblioteki Uniwersyteckiej w Warszawie tytuł ten jest przeważnie (chociaż nie zawsze!) zapisywany z wielkim P, tzn. Chłopcy z Placu Broni. Także w Korpusie Języka Polskiego PWN przeważa pisownia z wielkim P. Warto by sprawdzić jeszcze, jak nazwa ta jest pisana w polskim tłumaczeniu powieści.
- Mirosław Bańko, PWN

Dogonimy Japonię?
Pewna obrotna japońska gospodyni ukrywała miliony przed fiskusem. Wprawdzie jen to tylko 3 - 4 grosze, ale zarobiła 400 milionów jenów (około 3,5 miliona dolarów) dzięki inwestycjom na rynku walutowym Forex i została ukarana za uchylanie się od płacenia podatku.
60-letnia Yukiko Ikebe otrzymała karę więzienia w zawieszeniu oraz grzywnę w wysokości 34 mln jenów (8,5% zysku). Chcąc uniknąć płacenia podatku, owa pani posługiwała się nazwiskami swoich krewnych, aby jej zarobki wydawały się mniejsze.
Uważała, że płacenie przez nią podatku od zysku jest niesprawiedliwe, ponieważ w niektórych latach ponosiła straty. Wydawała pieniądze na kimona i biżuterię (też coś...). W ciągu ostatnich lat inwestycje na rynku walutowym stały się bardziej popularne w Japonii, gdzie niskie stopy procentowe skłoniły prywatnych inwestorów do poszukiwania nowych źródeł zysku.
Czy w ramach budowy drugiej Japonii mamy już naszą polską gosposię, która jest aż tak obrotna? Gdyby była 3 razy młodsza i byłaby także obrotna przez kolejne 40 lat (podobnie do japońskiej sześćdziesięciolatki), to i tak by nie osiągnęła takich zysków nawet w dziedzinie, którą to tak łatwo przypisują naszym paniom (goszczącym na Wyspach Brytyjskich) niegrzeczni a grzeszni dziennikarze z tych wysp. Nie zapominajmy, że przeciętny Polak przez całe życie zarabia ok. milion(a) złotych (przy dzisiejszych zarobkach).
Może wspomnianą Japonkę zaprosimy do nas i zaproponujemy jej stanowisko rządowego doradcy? Albo przy związkach zawodowych, aby radziła naszym górnikom, stoczniowcom i nauczycielom - w co lokować skromne oszczędności wydarte z płacy?
Dlaczego Amerykanie, Kanadzi, Bryci, Szwedzi, Duni, Francuzi i Japoni podają dane przestępców podatkowych, zaś u nas ten zwyczaj jest nieznany? Czy ktoś czytał (z nazwiska) o polskim gospodarzu, kelnerze, lekarzu, profesorze, który zarobił na rynku walutowym 10 mln zł i otrzymał wyrok za machlojki podatkowe? U nas sąd musi wydać zgodę na publikację danych (a czasami nie daje nawet po prawomocnym wyroku), w innych państwach decyzję podejmuje redakcja w zgodzie z tamtejszym prawem.
Czy cudzoziemiec, którego dane podały polskie media, ma szansę wygrać proces o zniesławienie? Ile mógłby na tym zarobić? Czy choć na bilet lotniczy w obie strony? Czy podawanie obcych danych i niepodawanie danych naszych rodaków nie jest dziwnym rodzajem prawnej (zalegalizowanej) hipokryzji?

Służba Polsce
Co pewien czas odżywają fale krytyki - a to ten czy inny wip jest na urlopie, a kataklizm zbliża się do Polaki lub już nas przytłacza. I media oraz gawiedź mają ponadplanową rozrywkę - pojawiają się fotki robione z ukrycia (wipi/wipowie śmigają na nartach lub na jachtach, rzucają śnieżkami albo nurkują lub opalają się.
Według jednych Polska w potrzebie, inni zaś dowodzą, że nie ma jeszcze sytuacji ekstremalnej a telefoniczna łączność z wipami jest bezproblemowa. Opozycja wywleka, że wip powinien być tu i że urlopowanie nie jest właściwym zachowaniem, władze zaś uważają, że może być tam i że urlop był zaplanowany. A jak planuje się urlopy, to wiedzą miliony pracowników - w styczniu wypełniamy całoroczny plan urlopowy i do końca marca wykorzystujemy (jeśli mamy) urlop za poprzedni rok (i jak to się ma do rzeczywistości?).
Zatem media, opozycja, władze oraz ludek ma o czym dyskutować. Gdyby przeliczyć zużyty gazetowy papier i farby, energię zużytą na wytworzenie prasy w omawianym zakresie oraz energię straconą w bezcelulozowych mediach (internet, telewizja, radio, telefonia), to w przeliczeniu byłoby nieco ton węgla, że o metrach sześciennych gazu tylko wspomnę, bowiem to delikatny temat, a tych kubików to coraz więcej będzie, ponieważ "dzięki" awanturze na styku dwóch największych europejskich państw (a do tego słowiańskich), ceny tego medium będą wzrastać.
Oczywiście, gdyby nie omawiany temat, to byłby inny, bowiem media nie znoszą próżni i o jakichkolwiek oszczędnościach nie ma mowy...
Sprawa jest prosta, choć w świetle kodeksu pracy pewnie na razie nie do wdrożenia. Otóż czołowi polscy wipi powinni zrzec się urlopów! To proste i... skomplikowane. Przecież instytucja urlopów jest wywalczona przez świat pracy i jest niezbywalnym osiągnięciem ostatnich dziesiątków lat (podobno średniowieczni rycerze pytali swoich władców lennych o pozwolenie na urlop, aby uczestniczyć w... bitwie). Czy wipów musimy zaliczać do świata pracy, skoro sami przeszli z jednej strony społeczeństwa na drugą, zresztą zwykle przy jego aprobacie?
Najważniejsi ludzie w państwie (prezydent, premier, ministrowie, senatorzy i posłowie) nie powinni mieć urlopów wypoczynkowych! Ich zajęcie to nie praca - to misja. Jeśli ktoś chce odgrywać ważną rolę w naszym życiu społecznym, gospodarczym i politycznym oraz chce autentycznie i poważnie traktować swoje posłannictwo, a także chce uchodzić za patriotę, to nie może sobie wyjeżdżać na urlop! Poza służbowymi podróżami nie powinien opuszczać Polski!
Czy właściciel prywatnej firmy wybierałby się na urlop, jeśli firma w wielu miejscach by mu się sypała? A przecież Polska w każdej dziedzinie kuleje! Jest więcej do zrobienia, niż to się wydaje. Aby to wszystko pozmieniać, należy każdy dzień służby Polsce maksymalnie wykorzystać.
Inaczej - chcesz mieć urlop, to zatrudnij się w zakładzie pracy! Wipi mają wysokie stanowiska i wynagrodzenia, prestiż również wysoki (niejako z definicji, choć zwykle zachowują się w sposób obniżający rangę tego kryterium).
W 1973 roku studenci pracowali dorywczo w stoczni. Wykonywali różne zadania, zwykle zbieranie pozostawionych a zbędnych stalowych elementów. Czasami były przerwy pomiędzy zadaniami. Podczas upałów studenci pozbyli się kombinezonów i... opalali, oczekując na dalsze polecenia. Po kilku minutach zjawił się brygadzista monterów pracujących nieopodal. Młodzieńcy wytłumaczyli mu, że oczekują na wytyczne wykorzystując przerwę, wakacje oraz słońce (i że nikomu nie wyrządzają krzywdy). Stoczniowiec wyjaśnił im - to po prostu nie wypada: inni pracują w kombinezonach i widzą żaków wylegujących się niczym na plaży. Różne były wypowiedzi podczas dyskusji (Co nas obchodzą inni? My mamy przerwę, a oni mają robotę. W budynku wprawdzie nas nie zobaczą, ale co to zmieni?), jednak zrozumiano niezręczność sytuacji.
Pomyślmy o tych i podobnych okolicznościach - to nie wypada! I także nie wypada, aby w krytycznej (a nawet w zwyczajnej) sytuacji, ktokolwiek ze szczytów władzy, miałby sobie robić przerwę z wypoczynkowego powodu. Żadnych urlopów i wakacji!
Przeciętny Polak widzi, słyszy i czyta w mediach, że ustawy nie są gotowe, że państwo jest zadłużone, że koszty utrzymania państwa wzrastają (a miały maleć), że zaniedbano wielu spraw, że szpital nie przyjął chorego, że rodzice dziecka nie mają pieniędzy na ratowanie dziecka, że ktoś emerytury nie dostał, bo zabrakło dwóch tygodni stażu pracy w dokumentacji. Setki spraw! Niech wodzowie oglądają takie programy i podejmują na bieżąco właściwe i społecznie oczekiwane decyzje. Od tego są, nie zaś od urlopowania! Po załatwieniu wszystkich problemów na wysokich szczeblach oraz wszystkich spraw ukazywanych w mediach jako niesprawiedliwe i niegodne człowieka a obywatela RP, mogą sobie wziąć urlop...
W zamian mają stosunkowo dobrze opłacaną patriotyczną misję oraz prestiż proporcjonalny do stanowiska i od zaangażowania w sprawy oraz dobre perspektywy po odejściu z polityki. Mają służbę zdrowia na każde skinienie, mogą pływać i jeździć na rowerach, wiosłować i grać w tenisa. Od ich trudu, pasji i osiągnięć zależą losy Polski. Każde zaniechanie czy zaniedbanie to trudna do odrobienia strata pod każdym względem. Na nich patrzą wszyscy Polacy i biorą przykład. Po zakończeniu kariery mogą zwiedzać cały świat, ale nie teraz - teraz są na Służbie Polsce! Czy oni wiedzą, co to znaczy Służba Ojczyźnie?

Mirosław Naleziński, Gdynia
www.mirnal.neostrada.pl


PUBLIKACJE MIRKA 2008r

AKTUALNOŚCI GRUDNIOWE MIROSŁAWA NALEZIŃSKIEGO
AKTUALNOŚCI
LISTOPADOWE MIROSŁAWA NALEZIŃSKIEGO
AKTUALNOŚCI PAŹDZIERNIKOWE MIROSŁAWA NALEZIŃSKIEGO
AKTUALNOŚCI WRZEŚNIOWE MIROSŁAWA NALEZIŃSKIEGO
AKTUALNOŚCI SIERPNIOWE MIROSŁAWA NALEZIŃSKIEGO
AKTUALNOŚCI
czerwcowe MIROSŁAWA NALEZIŃSKIEGO
AKTUALNOŚCI kwietniowe MIROSŁAWA NALEZIŃSKIEGO
AKTUALNOŚCI
marcowe 2008 MIROSŁAWA NALEZIŃSKIEGO
AKTUALNOŚCI lutowe 2008 MIROSŁAWA NALEZIŃSKIEGO
AKTUALNOŚCI styczniowe 2008 MIROSŁAWA NALEZIŃSKIEGO

PUBLIKACJE MIRKA w 2007r
AKTUALNOŚCI grudniowe 2008 MIROSŁAWA NALEZIŃSKIEGO
AKTUALNOŚCI
listopadowe 2007 MIROSŁAWA NALEZIŃSKIEGO
AKTUALNOŚCI
październikowe 2007 MIROSŁAWA NALEZIŃSKIEGO
AKTUALNOŚCI
wrześniowe 2007 MIROSŁAWA NALEZIŃSKIEGO
AKTUALNOŚCI
sierpniowe 2007 MIROSŁAWA NALEZIŃSKIEGO
AKTUALNOŚCI
lipcowe 2007 MIROSŁAWA NALEZIŃSKIEGO
AKTUALNOŚCI czerwcowe 2007 MIROSŁAWA NALEZIŃSKIEGO
AKTUALNOŚCI majowe 2007 MIROSŁAWA NALEZIŃSKIEGO
AKTUALNOŚCI kwiecień 2007 MIROSŁAWA NALEZIŃSKIEGO
AKTUALNOŚCI
marzec 2007 MIROSŁAWA NALEZIŃSKIEGO
AKTUALNOŚCI luty 2007 MIROSŁAWA NALEZIŃSKIEGO
AKTUALNOŚCI styczeń 2007 MIROSŁAWA NALEZIŃSKIEGO

PUBLIKACJE MIRKA w 2006r
AKTUALNOŚCI GRUDZIEŃ MIROSŁAW NALEZIŃSKI

AKTUALNOŚCI LISTOPADOWE MIROSŁAW NALEZIŃSKI
AKTUALNOŚCI PAŹDZIERNIKOWY MIROSŁAW NALEZIŃSKI
AKTUALNOŚCI SIERPNIOWE MIROSŁAW NALEZIŃSKI
AKTUALNOŚCI LIPCOWE MIROSŁAW NALEZIŃSKI
AKTUALNOŚCI MAJOWE MIROSŁAW NALEZIŃSKIEGI
AKTUALNOŚCI KWIETNIOWE MIROSŁAW NALEZIŃSKI
AKTUALNOŚCI MARCOWE MIROSŁAW NALEZIŃSKI
AKTUALNOŚCI LUTOWE MIROSŁAW NALEZIŃSKI
AKTUALNOŚCI STYCZNIOWE MIROSŁAW NALEZIŃSKI

i przechodzimy na 2005r
AKTUALNOŚCI GRUDNIOWE MIROSŁAW NALEZIŃSKI
AKTUALNOŚCI LISTOPADOWE MIROSŁAW NALEZIŃSKI
AKTUALNOŚCI PAŹDZIERNIKOWY MIROSŁAW NALEZIŃSKI
AKTUALNOŚCI WRZEŚNIOWE MIROSŁAW NALEZIŃSKI
AKTUALNOŚCI SIERPNIOWE MIROSŁAW NALEZIŃSKI
AKTUALNOŚCI CZERWCOWE MIROSŁAW NALEZIŃSKI
AKTUALNOŚCI MAJOWE MIROSŁAW NALEZIŃSKI
AKTUALNOŚCI KWIETNIOWE MIROSŁAW NALEZIŃSKI

Polecam sprawy poruszane w działach:
SĄDY PROKURATURA ADWOKATURA
POLITYKA PRAWO INTERWENCJE - sprawy czytelników

Tematy w dziale dla inteligentnych:
ARTYKUŁY - tematy do przemyślenia z cyklu: POLITYKA - PIENIĄDZ - WŁADZA

"AFERY PRAWA"
Niezależne Czasopismo Internetowe www.aferyprawa.com
redagowane przez dziennikarzy AP i sympatyków z całego świata których celem jest PRAWO, PRAWDA SPRAWIEDLIWOŚĆ DOSTĘP DO INFORMACJI
ORAZ DOBRO CZŁOWIEKA

uwagi i wnioski proszę wysyłać na adres:

aferyprawa@gmail.com
redakcja@aferyprawa.com
Dziękujemy za przysłane teksty opinie i informacje.

WSZYSTKICH INFORMUJĘ ŻE WOLNOŚĆ WYPOWIEDZI I SWOBODA WYRAŻANIA SWOICH POGLĄDÓW JEST ZAGWARANTOWANA ART 54 KONSTYTUCJI RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ.

zdzichu

Komentarze internautów:

Komentowanie nie jest już możliwe.