Imieniny:

AferyPrawa.com

Redaktor Zdzisław Raczkowski ujawnia niekompetencje funkcjonariuszy władzy...
http://Jooble.org
Najczęściej czytane:
Najczęściej komentowane:





Pogoda
Money.pl - Kliknij po więcej
30 marca 2020
Źródło: MeteoGroup
Polskie prawo czy polskie prawie! Barwy Bezprawia

opublikowano: 26-10-2010

Media w Polsce i na świecie - kwietniowy cykl krytyczno-informacyjny Mirosława Nalezińskiego - Polska to istotnie dzikie państwo!


Mamy chory i zdziczały organizm państwowy
Formalnie rzecz biorąc, to nie kraj jest dziki, wszak to nasza piękna ojczyzna i w ten sposób nie powinniśmy mawiać. Natomiast Polska jako państwo, to i owszem - to jest dzikie państwo! Codziennie oglądamy interwencyjne programy typu "Prosto z Polski", "Uwaga", Superwizjer", "Interwencja". Kto z nas, oglądając te felietony, ma inne zdanie, czyli, że Polska nie jest dzikim państwem? Można byłoby wyliczyć setki dowodów (można codziennie dopisywać kolejne przykłady na kompromitującej nas liście) na to, że jest, ale co to da? Przestanie nim być?

Powołać rzecznika ds. interwencji
Szanowny Polaku, jeśli szlag Cię trafia, kiedy oglądasz taki program i dziwisz się a to głupocie urzędnika, a to idiotycznym przepisom uchwalonym przez naszych nieprofesjonalnych parlamentarzystów, to nie przychodzi Ci o głowy, że te programy powinien oglądać prezydent RP, premier, ministrowie, senatorowie, rzecznik praw obywatelskich? Czy nie sądzisz, że Polska mogłaby być jednak lepszym państwem, gdyby został powołany specjalny minister, którego psim obowiązkiem byłoby oglądać takie audycje w imieniu wymienionych ważnych osób (które mają czas na gry sportowe tudzież na zagraniczne wczasy) i natychmiast reagować? I to przy pomocy specjalnego oddziału, który miałby uprawnienia superpolicji. Ktoś powie - no tak, tacy to dopiero by robili, co im do głowy przyjdzie. Dlatego do tej grupy powinny wejść osoby o nieposzlakowanej przeszłości, ideowe, niepazerne na kasę i niezależne politycznie.

Rezygnacja z urlopów i wakacji
Jeśli jesteś ministrem, posłem lub senatorem RP, to na czas pełnienia funkcji nie powinieneś mieć żadnych urlopów wypoczynkowych i przerw wakacyjnych! Budżet państwa się wali, projektów ustaw co niemiara, zatem trzeba się zdecydować - albo służysz społeczeństwu, albo wypoczywasz. Jeśli się nie zgadzasz, to nie musisz nas reprezentować! Owszem, jakiś krótki wypad za miasto nad jezioro, ale nie na zagraniczne wczasy - to lekceważenie wyborców! Co tam wyborców - całego Narodu!

Miał rację, ale
Mirosław Drzewiecki miał rację, że Polska to dziki kraj (choć powinien jednak powiedzieć - państwo), natomiast nie powinien tego mówić jako polityk, który za to państwo jest odpowiedzialny (to jakby ksiądz powiedział, że Jezusa nikt nie ukrzyżował a na pewno On nie zmartwychwstał). W obu przypadkach wyjaśnienia, że przesadzili i że przepraszają, byłyby nieszczere i zbyteczne. Jeśli coś takiego się mówi, to trzeba być konsekwentnym i zmienić raczej partię (i wiarę).

Czy to legalne?
Ciekawym problemem jest legalność wyemitowania wywiadu (udzielonego przez p. Drzewieckiego zagranicznej telestacji X) przez polskie telestacje Y oraz Z i parę innych. Co z zezwoleniem i z prawami autorskimi? Czy były minister zgodził się na kopiowanie jego wypowiedzi? Czy jeśli ktoś napisze artykuł w gazecie A, to można bez zgody autora wydrukować go w gazecie B? Czy wypowiedziane przez nas słowa nie podlegają ochronie prawnej i czy nie trzeba mieć zgody na ich powielanie a do tego... bezpłatne?

Stawiać na rodzimych Polaków!
A przy okazji tego zamętu - polskie społeczeństwo powinno zastanowić się nad problemem, czy nasi przedstawiciele mogą mieć dwa obywatelstwa, czy możemy mianować na ważne stanowiska ludzi, którzy mieszkają (lub tylko pomieszkują) poza Polską; nie wiadomo, czym tam się zajmowali, często nieznane są ich mniej lub bardziej podejrzane interesy i zachowania. Mają tam interesy, posiadłości, często dzieci i wnuki. Można byłoby wyliczyć paru Polaków ze świecznika, którzy wpędzili nas w medialne żenujące kłopoty, bowiem ich zachowanie poza granicami Polski budziło spore obawy, ale - niestety - dowiedzieliśmy się o tym już po ich mianowaniu. Pytanie - czy nie mamy Polaków, którzy w Polsce byli na dobre i na złe, którzy nie wyjeżdżali z Polski za chlebem (albo chyba częściej "za chlebem")? Jeśli chcemy budować nową Polskę oparta na patriotyzmie, to powinniśmy najważniejsze stanowiska obsadzać "naszymi" rodakami, nie zaś "obcymi" i to z dwóch powodów - tu ich lepiej znamy i możemy zapoznać się z ich dokonaniami oraz w razie rozterek nie wyjadą (a raczej - nie uciekną) do zagranicznej posiadłości, aby udzielać kłopotliwych wywiadów pomiędzy zagraniami w golfa. Przecież to kuriozalna sytuacja, kiedy media robią wywiad z polskim politykiem, który sobie spaceruje na drugim końcu świata, zaś nasze zadłużenie zbliża nas do dramatu zwanego grecką (w nowym znaczeniu) tragedią. Trzeba wysłać korespondenta i zapytać takiego ważniaka, kiedy i czy w ogóle ma zamiar powrócić do Polski. Taki polityk nawet mógłby zignorować wezwanie komisji sejmowej, choćby załatwiając sobie zwolnienie lekarskie zaoceanicznego doktora dowolnej specjalności.

Zakaz dla bogaczy!
Więcej - prezydentem RP, premierem, posłem, senatorem, ministrem itp. nie powinni być ludzie majętni, bowiem oni tracą z oczu prawdziwe problemy przeciętnych Polaków. Drzewiecki był w 2006 na liście 100 najbogatszych Polaków tygodnika "Wprost" i z pewnością nie powinien być ani posłem, ani ministrem, natomiast jeśli czułby się społecznikiem (z powołania), to mógłby być społecznym doradcą w wybranej dyscyplinie. Albo biznes, albo służba Polsce. Połączenie kasy i polityki grozi nam kazusem Berlusconiego - zapewne większość z nas nie chciałaby mieć takiego premiera. Polityk zostający bogaczem podczas pełnienia służby Narodowi, to całkiem podejrzana postać, która powinna być dokładnie i na bieżąco prześwietlana przez odpowiednie służby. Tacy ludzie powinni odchodzić ze stanowisk.

Syndrom braku spadochronu
Jako Polak postuluję, aby najważniejszymi osobami w Polsce byli rodzimi Polacy i to najlepiej ci, co nie mają za granicą majątku i rodziny, bowiem zawsze to dla nich będzie pokusa - jeśli w Polsce się skompromitują, to mają w odwodzie zagranicę. Tacy politycy powinni być jak piloci samolotów pasażerskich, którzy przecież nie mają... spadochronów!

Zbojkotuję wybory
Za komuny bojkotowałem wybory, potem jednak uczestniczyłem w tych ważnych momentach historii wolnej Polski, bowiem wierzyłem w naszych rewolucjonistów. Ponieważ jednak nasi reprezentanci oszukują nas, ośmieszają i okradają Polskę oraz nie spełniają wyborczych obietnic, przeto jedyne co mogę uczynić, to przypomnieć sobie młode a naiwne lata i... nie iść na żadne wybory! Jestem zbyt stary, aby uwierzyć w czcze obietnice i w powołanie cwanych polityków, którzy garną ku sobie pełnymi garściami! Koniec mojej życiowej przygody, koniec z wiarą w lepszą sprawiedliwszą Polskę - przy takich wodzach nie będzie Polski naszych marzeń!

PS Ponieważ niejeden komentator chciałby wpisać, że jestem nawiedzony a do tego homo sovieticus, przeto od razu informuję, że zapewne ma rację, zatem niech sobie taki wpis daruje...

Cenzura zachodniej prasy
Nasze prawo zezwala na przedruk zachodniej prasy, jeśli wiadomość dotyczy cudzoziemca lub Polaka przebywającego poza granicami ojczyzny a tekst jest chwalący (np. za odkrycie kolejnej gwiazdy albo za dokonanie wynalazku lub po kolejnym sportowym rekordzie). Jeśli cudzoziemiec popełni przestępstwo w dowolnym państwie (także w Polsce), to nasze media podają jego dane osobowe a czasami i wizerunek bez naocznych przepasek. Jeśli przestępcą (a nawet tylko podejrzanym) jest Polak przebywający na stałe poza Polską i ma obce obywatelstwo, to także nasze media podają jego dane.
Jeśli nasz obywatel ujęty jest poza Polską i wieziony do swej ojczyzny, to media nie podają jego pełnych danych, bowiem jest już pod "opieką" naszych organów ścigania, czyli pod opieką naszych przepisów chroniących jego dane osobowe, choć nieco wcześniej można było jego dane podawać w ramach listu gończego (czego najczęściej i tak nie czyniono!).
Takie dziwaczne (wręcz durnowate!) przepisy są znane bodaj tylko w Polsce, ale nie są znane dziennikarzom innych państw (w tym Unii Europejskiej, w której jednak przepisy powinny być ujednolicane). Z polską głupotą można walczyć albo dać sobie spokój z walką - to zależy od stopnia irytacji danego obywatela, który przeżywa rozterki zafundowane mu przez wybitnych naszych prawników, którzy stanowią najmądrzejsze w świecie prawo, dowodząc niejako, że reszta świata ma wyjątkowo zidiociałych prawników*.
Prawdziwy kłopot jest w przypadku, jeśli Polak przebywający czasowo poza granicą swej ojczyzny naruszył tamtejsze prawo (niezależnie, czy jest podejrzany, oskarżony lub osądzony). Nasze media podają jego dane w formie zredukowanej do minimum, zaś wizerunek jest pomijany albo opaskowany.
Parę dni temu nasze media podały, że 43-letni Polak Sławomir B. (pracownik myjni samochodowej; poszukiwany przez polską policję - "bandycie udało się przedostać na teren Wielkiej Brytanii, mimo wydania za nim Europejskiego Nakazu Aresztowania"), który został skazany za gwałt na 15-latce, złożył apelację od wyroku. Dziewczyna "została zaatakowana na dachu parkingu w Colchester, gdzie próbowała popełnić samobójstwo podcinając sobie tętnice i skacząc z wysokości".
I teraz dochodzimy do meritum - po wstawieniu do Googli paru charakterystycznych danych, uzyskujemy link , który nas wprowadza w angielskojęzyczny artykuł ujawniający pełne dane Polaka (bez polskich czcionek) oraz jego imaż. Problemem pozostaje dopuszczalność podania tej informacji w Polsce, czyli - czy można dokonać przedruku zagranicznego artykułu (z przetłumaczeniem i ze skrótami, ale z danymi osobowymi), czy jest to zabronione, a jeśli tak, to czy nie mamy do czynienia z cenzurą? Układ jest niesymetryczny, bowiem jeśli jest pochwała to czytamy po nazwisku, jeśli nagana, to po inicjałach, choć informacje powinny być pełne w obu przypadkach.
Co ciekawe, przeglądając artykuły dotyczące miasta Colchester, odkrywamy (niejako przy okazji, bowiem jest to całkiem inna sprawa) notkę pt. "Dożywocie dla polskiego mordercy kobiet" (Goniec Polski) z końca marca br. Okazuje się, że "Sąd w Bristolu skazał na dożywocie bandytę, który został w Polsce skazany za usiłowanie zabójstwa i jest podejrzewany o zamordowanie swojej żony w Szwajcarii, a kolejną ofiarę znalazł na jednym z polonijnych serwisów randkowych w Wielkiej Brytanii. 44-letni Artur Parys najpierw okaleczył 37-letnią Justynę Miszczyk butelką, a potem udusił ją w swoim domu w Taunton. Tłem zbrodni był fakt, że kobieta porzuciła go dla innego partnera. Sąd Koronny w Bristolu skazał Parysa na karę dożywotniego więzienia z możliwością starania się o wcześniejsze zwolnienie po odbyciu co najmniej 13 lat zasądzonego wyroku".
Ów polskojęzyczny artykuł został napisany przez dziennikarza zapewne znającego polskie prawo prasowe i związane z nim kuriozalne ograniczenia dotyczące podawania danych osobowych, ale pracuje w Wielkiej Brytanii, w wolnym społeczeństwie i wolnych mediach, zatem przekazuje pełne informacje. Gdyby je przenieść na polski grunt (na którym obowiązuje prawo dzikiego państwa), to należałoby te informacje ocenzurować? Czy można stosować zamazanie tekstu albo białe plamy, czyli sztuczki znane nam sprzed lat? To w druku, ale co z internetowymi niusami, w szczególności pisanymi w Polsce, lecz zamieszczanymi na zagranicznych serwerach?

Jeśli chcesz wiedzieć więcej, to nie czytaj "polskiej polskiej" prasy, ale "polską zagraniczną" - będziesz wiedział więcej, jak ongiś z... "Wolnej Europy". Za komuny nie wolno było podawać danych godzących w (dobre/złe) imię PZPR, teraz zaś w (dobre/złe) imię obywatela, zatem cenzura pozostała, tyle że obiekty się zmieniły...

Innym skandalem jest i to, że pan Artur znany był naszemu wymiarowi sprawiedliwości i gdyby był u nas lepiej strzeżony, to nie przynosiłby Polsce wstydu na Wyspach i w Szwajcarii oraz nie popełniłby tam przestępstw, o czym dowiadujemy się z dalszej części notki - "Jak się okazało, Polak odbywał już karę pozbawienia wolności w Polsce. W 1990 roku zaatakował nożem i usiłował udusić swoją partnerkę Joannę Chmielewską. Z kolei władze szwajcarskie podejrzewają, że to on był sprawcą morderstwa dokonanego na terenie tego kraju w 2001 roku. Kobieta, która - jak się później okazało - była żoną Parysa, została najpierw dotkliwie pobita, a następnie uduszona. Sprawca porzucił zwłoki ofiary w przydrożnym rowie. Po 9 latach od tej zbrodni Szwajcarzy wydali za nim list gończy, o czym władze brytyjskie nie wiedziały wpuszczając go na teren Zjednoczonego Królestwa. Wkrótce sąd zdecyduje, czy dojdzie do ekstradycji skazanego". Ale tego wszystkiego dowiadujemy się czytając "polskie zagraniczne" media...

Przy okazji dowiadujemy się, że choć Bryci na swoich lotniskach cofają przeciętnych Polaków do Polski (z różnych powodów), to jednak polscy przestępcy mają wyjątkowe szczęście do zbyt dużych oczek ślepawej Temidy (ta słabo czyta listy gończe)...

* - czy jeszcze ktoś pamięta, że kiedyś byliśmy wynalazcami przepisów stanowiących, że jeśli urlop zawierał wolną sobotę, to ten dzień był odliczany od urlopowego limitu, czyli był tracony? (można sporządzić zbiór polskich idiotycznych przepisów prawnych)

Niemieckie nazwy na portalu NaszaKlasa
Gdy polska młodzież wpisuje niemieckie nazwy swoich rodzinnych miejscowości na portalu ludzi z klasą...
Popularny portal NaszaKlasa wymaga wpisywania prawdziwych danych. Trudno stwierdzić, ilu użytkowników tam "zameldowanych- zainstalowanych" podaje swoje prawdziwe dane, ale wielu ma wpisane nazwy miejscowości, które już nie istnieją albo nie powinny być stosowane przez Polaków urodzonych w Polsce i mieszkających tutaj a ponadto - jak widać po wpisanych ukończonych szkołach - studiowały tu, na polskiej ziemi. A niemal 400 naszych rodaków zadeklarowało jako swoją miejscowość Danzig, w tym niemal stu - Freie Stadt Danzig, czyli państwo-miasto, które nie istnieje od wielu lat. Trudno powiedzieć, czym kieruje się nasza młodzież (zwykle to młodzi ludzie), którzy w dość nonszalancki sposób wpisują takie dane, jednak skoro są to nieprawdziwe informacje, to admin NK powinien poinformować owo gremium, że zastrzega sobie skasowanie danych w razie niepoprawienia ich oraz bezwzględnego skasowanie konta, jeśli powtórnie prowokacyjnie zostaną wpisane nieprawdziwe dane. Ponadto prokuratura w Gdańsku może powinna zająć się tą sprawą, chyba że uzna taką działalność - jak to często bywa w Polsce - za mało szkodliwą.
Można zapoznać się z innymi polskimi miejscowościami pisanymi po niemiecku... Na przykład nazwę Gdingen wybrało 16 "patriotów", zaś Gotenhafen (hitlerowska nazwa Gdyni) aż 52, ponadto Zoppot - 26 i Stettin - 136. Stu użytkowników NK deklaruje naszą stolicę jako Warschau oraz 16 jako... Warshau, 43 jako Varsovie oraz niemal 1200 jako Warsaw (to światowcy), zaś poprzednią stolicę - ponad stu jako Krakau.
Po wpisaniu nazwy Breslau wyszukiwarka NK informuje nas, że "Do Twojego zapytania pasuje zbyt wiele wyników - podaj dokładniejsze kryteria wyszukiwania", ale uściślając "Kobieta" mamy 248 pań (jak mniemam) Polek powołujących się na tę (owszem, historyczną) nazwę oraz "Mężczyzna" - 774 panów (zapewne Polaków). Owszem, niemal stu pojednawczo wpisało nazwy w dwóch językach Breslau i Wrocław, w tym czworo nawiązuje do miłości i dodaje... Wroclove, ok. 10 po czesku - Vratislav lub Vroclav oraz tyluż po węgiersku - Boroszló i aż prawie 50 po... łacinie - Vratislavia.
73 Polaków prowokacyjnie wpisało miasto Gleiwitz, choć słowo "prowokacja" jest z tą nazwą szczególnie związane i to w aspekcie rozpętania II wojny światowej. Czym się kierowali? A czym 35 rodaków, którzy zadeklarowali, że są z Auschwitz (plus 6 z błędnym Aushwitz) oraz 36 jest z Birkenau (pięciu zapisało obie nazwy jednocześnie: Auschwitz-Birkenau, co ma również makabryczny kontekst). Można znaleźć młodzieńca, który szkołę podstawową oraz średnią ukończył w Auschwitz (jak podał), zaś studiuje na Politechnice Śląskiej w... (wg niego) Gleiwitz, choć nazwy szkół i miejscowości podane są przez moderatorów oczywiście po polsku.
15 osób związanych z Kętrzynem zadeklarowało Rastenburg, 10 mieszkańców Tczewa wpisało Dirschau (część także po polsku), 41 użytkowników uznało się za mieszkańców miasta Marienwerder (choć część jednak dodała nazwę polską Kwidzyn), 91 - Allenstein (niektórzy dodali Olsztyn), 112 reprezentuje Thorn (większość jednak nie dodała Toruń), 220 - Posen (niemal nikt nie dodał Poznań), 60 - Litzmannstadt (hitlerowska nazwa Łodzi), 204 - Hindenburg (Zabrze), 94 jest z Kattowitz, zaś 68 z Oppeln.
Nazwy angielskie i francuskie nie wywołują takich rozterek, jak nazwy niemieckie - z oczywistych powodów. Poland występuje niemal 2500 razy, Pologne tylko 35, ale Polen już 179. Schlesien (Śląsk) - 51, Niederschlesien (Dolny Śląsk) tylko 10, ale aż 523 Oberschlesien (Górny Śląsk). Großpolen (Wielkopolska) i Kleinpolen (Małopolska) nie ma żadnego reprezentanta, jednak kilku Polaków zapisało Pommern (Pomorze). Kilka osób jest z Ermland (Warmia) i/lub Masuren (Mazury), niemal 30 jest z Preussen, Ostpreussen lub z Westpreussen (Prusy, Prusy Zachodnie i Prusy Wschodnie), choć nie są to przecież aktualne administracyjne nazwy (tak na polskich, jak i na niemieckich mapach)...
Głupota, prowokacja, arogancja, popisy, pojednanie polsko-niemieckie, wielka Unia Europejska a może moje przewrażliwienie? Do kasacji, czy do poprawki? A może godne pochwały lub po prostu ignorować i nie zauważać? Udawać, że nie ma takich wpisów?
Co ciekawe, niemiecka Wikipedia http://de.wikipedia.org/wiki/ Polen nawet przesadziła z poprawnością, bowiem na mapie Polski zamieszczono 19 miast wyłącznie w polskiej wersji językowej. Temat jest delikatny, niemniej jest oczywiste, że są sytuacje, kiedy można (a nawet należy, np. wydawnictwa turystyczne) na mapie Polski dodawać nazwy niemieckie, ale też każdy Polak powinien wiedzieć, kiedy tych nazw nie powinno się stosować. A tę wiedzę przekazują nam rodzice i szkoła oraz media, zatem należałoby zapytać opiekunów, nauczycieli (w tym Ministerstwo Oświaty i Szkolnictwa Wyższego) oraz dziennikarzy - co oni sądzą o opisanej sprawie. Wielu użytkowników jest jeszcze uczniami lub studentami albo niedawno skończyli edukację, zatem - szanowni ich nauczyciele - co im dały wasze lekcje patriotyzmu, historii i geografii? Jesteście dumni ze swoich wychowanków, którzy swoje rodzinne a polskie gniazda opisują po niemiecku? A może was to już po prostu nie interesuje?
Drodzy uczniowie, studenci i absolwenci polskich szkół! Bądźcie Polakami z klasą! Jeśli jesteście dumni ze swojego pochodzenia, jeśli tu się urodziliście, jeśli tu, w polskiej ziemi, spoczywają wasi przodkowie, to opisujcie polskie miasta po polsku!

Regulamin NK - 4.5. Użytkownik Konta Rzeczywistego zobowiązuje się do podania w formularzu rejestracyjnym swoich danych osobowych zgodnych z prawdą: imię, nazwisko, data urodzenia, a także opcjonalnie pozostałych danych.
Określenie "zgodnie z prawdą" jest dla większości zrozumiałe, natomiast mogą być kłopoty ze zrozumieniem terminu "opcjonalnie" (jeśli uczestnicy NK mają tego typu kłopoty, to należałoby wyjaśnić - tu apel do NK - w jaki sposób należy interpretować znaczenie tego słowa). Wg mnie nie oznacza, że można wpisać tam cokolwiek (prawdę lub fałsz), lecz wpisać prawdę (po polsku!) lub nic nie wpisywać. Prawdopodobnie parę tysięcy użytkowników powinno poprawić swoje (opcjonalne) dane pod rygorem utraty konta.
Istnieją konta fikcyjne, które mają dwie nazwy geograficzne (np. polską i niemiecką), bowiem odwołują się do historii - mają tam linki do stron (np. budowle - fotografie, widokówki), zatem jeśli nie ma tam treści zakazanych prawem (np. nazistowskich - a bywają takie!), to nie należy kasować tych kont.

PS1 Ponad 30 milusińskich wpisało... Stalinogród (Katowice oraz stolica województwa stalinogrodzkiego; 1953-1956), zaś jeden z nich dodał... Kosmos. Jeśli NaszaKlasa nie wymaga podawania oficjalnych aktualnych nazw miejscowości, to upada jej autorytet i wymaganie przestrzegania regulaminu NK w innych punktach staje się iluzoryczne, bowiem jeśli admin NK toleruje nieprawdziwe wpisy albo nie radzi sobie z ich poprawianiem lub usuwaniem, to dlaczego użytkownik ma przestrzegać pozostałych punktów regulaminu? Ilu NK ma pracowników, którzy mają obowiązek przeglądania danych pod względem poprawności danych i kasowania treści wulgarnych, pornograficznych, nazistowskich itp?
PS2 Jeden z użytkowników (o pięknych polskich danych osobowych) zadeklarował całą grupę miejscowości wyłącznie w obcym brzmieniu - Neuenburg / Mewe / Dirschau / Danzig / Zoppot / Gdingen / Limerick / Warschau, przy czym Neuenburg i Mewe, to polskie miasta Nowe i Gniew, zaś Limerick, to irlandzkie miasto Luimneach. Pojawiają się nowe rozterki oraz gniew wzbiera, kiedy coś takiego się czyta, także limerykiem trąca, bo mój artykuł to zaskakujące i absurdalne wersy dla starszego pokolenia.

Usterka na sarkofagu? A głowa Orła?
Na Wawelu 18 kwietnia 2010 wielka żałobna uroczystość - to miejsce spoczynku doczesnych szczątków naszego Prezydenta i Jego Małżonki. Na czołowej płycie z onyksu umieszczono nazwiska drogich nam osób; napisy głoszą: Lech Aleksander Kaczyński oraz Maria Helena Mackiewicz Kaczyńska.
Okazuje się jednak, że nasze słowniki sugerują pisownię z dywizem, jeśli są dwa nazwiska, zatem powinno być - Maria Helena Mackiewicz-Kaczyńska, choć teoretycznie możliwe są także: z Mackiewiczów Kaczyńska lub Kaczyńska z d. Mackiewicz.
Co do braku dywizu - niby niewiele, ale Twórczyni ogólnopolskiego Dyktanda uznałaby to jednak za błąd. Przecież podobnie piszemy Maria Skłodowska-Curie, nie zaś Maria Skłodowska Curie (choć niektórzy pisują odwrotnie a błędnie, czyli Maria Curie-Skłodowska, także w wersji bez dywizu).
Są głosy, że jednak poprawnie napisano (bez dywizu), bowiem Pani Prezydentowa nie używała swojego panieńskiego nazwiska. Gdyby uznać to wyjaśnienie, to mielibyśmy dwie zasady ortograficzne (z dywizem albo bez niego - w zależności od stopnia używalności nazwiska), zaś słowniki znają wersję z dywizem. Ponadto - nasza noblistka także nie używała swojego panieńskiego nazwiska, a jednak musimy pisać Maria Skłodowska-Curie, choć jest wiele przykładów błędnej pisowni (tak bez dywizu, jak z przestawionymi nazwiskami).
Lubelski Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej nie dość, że ma nazwiska odwrócone (co wyjaśniane jest historycznymi perturbacjami), to na swej stronie www.umcs.lublin.pl nie ma dywizu w logu uczelni... Ale rok 1944 to wielce znamienny czas dla naszej historii i pewnie wówczas nie zwracano uwagi na takie subtelności, jednak dzisiaj mamy więcej wykształconych ludzi, niż wówczas...
Ponadto i przy okazji - 17 kwietnia, w Warszawie, godło naszego Orła leżało na trumnie z ciałem Pana Prezydenta chyba jednak odwrotnie, bowiem Orzeł miał głowę zwróconą w lewo, zaś powinien mieć w prawo. Czyżby wizerunek (z angielska imaż) Orła wyszyto opacznie? A może położono odwrotnie, jednak nie dostrzeżono różnicy pomiędzy stroną właściwą od odwrotnej? Ignorancja, czy drwina?
Oczywiście, to są tematy całkowicie trzeciorzędne, jednak każdy odpowiedzialny człowiek powinien w swoim fachu dbać tak o sprawy ważne, jak też o drobiazgi, niezależnie, czy jest saperem, pilotem, architektem, organizatorem. Można byłoby o tym napisać za parę dni, ale jeśli to przeczyta osoba wpływowa (pierwsza edycja tego tekstu - 17 kwietnia), to może jeszcze zdąży poprawić błąd (przed jutrzejszymi uroczystościami na Wawelu - 18 kwietnia 2010), czyli poleci spację zapełnić dywizem i odwróci Orła.
Jeśli kogokolwiek uraziłem w tragiczne dla Polski dni, to oczywiście przepraszam, bowiem są ważniejsze sprawy. A może się mylę i wszystko jest dobrze...
Z pewnością planowane są emisje okolicznościowych znaczków pocztowych oraz monet i medali - niech projektanci częściej zaglądają do słowników - ich również obowiązują zasady językowe.
PS Nazajutrz, czyli 18 kwietnia 2010, w drodze z Warszawy na krakowski Wawel, Orzeł na trumnie z ciałem Pana Prezydenta RP leżał na właściwej stronie i patrzył godnie w swoją prawą stronę. Pomiędzy nazwiskami Pani Prezydentowej na sarkofagu nie było dywizu, ale na trumiennym kartuszu... był. Należy poprawić błąd, bowiem dociekliwa młodzież będzie odwiedzać Wawel i może zadać kłopotliwe pytanie swoim nauczycielom...

Czy Andrzej Wajda stracił w naszych oczach?
Odwaga a przyzwoitość
Pan Wajda zrealizował film "Katyń", który być może nie jest artystycznym arcydziełem, jednak jest hołdem złożonym Rodakom zamordowanym na nieludzkiej ziemi (także Ojcu p. Wajdy) i przez to jest wartościowym obrazem.
Można mieć wątpliwości (tyle zdań, ilu... rodaków) co do złożenia Pana Prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego (oraz Jego Małżonki Marii) na Wawelu, choć Jego śmierć w straszliwej katastrofie wespół z naszymi Rodakami pielgrzymującymi do Katynia, aby oddać cześć naszym Bohaterom zamordowanym w okrutny sposób (co dokładnie, może nawet nazbyt dokładnie, pokazał Pan Wajda), podnosi rangę Jego życia oraz życia Przyjaciół Mu towarzyszących.
Czy jest to właściwy moment na wyrażanie swoich obaw i protestów? Oczywiście - kiedy zgłaszać wątpliwości, jeśli nie przed planowanym pochówkiem? Zgoda, sytuacja nie jest komfortowa dla oponentów (a nawet nierozwiązywalna - może Sejm zaproponuje właściwą procedurę, skoro w Unii praktycznie niczego nie wykonuje się bez ustalonego trybu...), ale czy rzeczywiście należy protestować? Bo jesteśmy znani, lubiani, szanowani i nasze zdanie zostanie zapamiętane? No właśnie - zostanie zapamiętane. I po co to Panu, Panie Andrzeju? Wiadomo, że jest Panu już z górki i nie chciałby Pan, aby ktoś poza Pańskimi plecami (z oczywistych powodów) podważał miejsce Pańskiego ostatniego spoczynku. Nawet znani a zwykle obrzydliwi oponenci Pana Prezydenta milczą w te żałobne dni (i oby trwało to możliwie najdłużej).
Owszem, trzeba wiele odwagi (i tej Panu nie brakuje!), aby publicznie i nie anonimowo wyrazić swoje przemyślane a kontrowersyjne poglądy, jednak nie wystarczy odwaga - przydałaby się jeszcze przyzwoitość. Inni przeciwnicy, zwłaszcza anonimowi gawrosze poprotestowali, mieli swoje pięć minut i zapomnieliśmy już o nich - Panu jednak nie zapomnimy.
Pan Wajda, świetny reżyser poprzedniej i Nowej Polski, stracił w moich oczach. I pewnie nie tylko w moich. Jakiż to zły duch natchnął naszego filmowego Mistrza i Jego Szanowną Małżonkę? Wstyd, Panie Andrzeju, wstyd! Język wyciągnąć i... ugryźć się!

Oto list znaleziony przeze mnie w internecie (według http://info.wiara.pl/doc/ 503868.List-otwarty-do- Andrzeja-Wajdy) -
List otwarty do Andrzeja Wajdy (2010-04-16)
Szanowny Panie!
Zwracamy się do Pana jako do jednego z współtwórców słynnej polskiej szkoły filmowej, a zarazem mistrzów tzw. kina moralnego niepokoju, aby rozpatrzył Pan możliwość ufundowania stypendiów finansowych dla rodzin ofiar katastrofy lotniczej pod Smoleńskiem, przeznaczając na ten cel tantiemy z licznych emisji Pańskiego znakomitego filmu pt. "Katyń", o który zabiegają obecnie kinematografie i telewizje z całego świata.
Jest rzeczą oczywistą, że Pańskie dzieło już jest i będzie jeszcze wyświetlane w wielu krajach w związku z tragedią narodową sprzed tygodnia, niosąc milionowej widowni prawdę o zbrodni katyńskiej.
Pański list otwarty do metropolity krakowskiego, księdza kardynała Stanisława Dziwisza, w którym protestuje Pan wraz z Małżonką przeciw pochowaniu prezydenckiej pary Marii i Lecha Kaczyńskich w podziemiach królewskiej katedry na Wawelu jest dla nas niemiłym zaskoczeniem, ale zarazem dowodem Pańskiego żywego zainteresowania sprawami publicznymi. Skoro tak bardzo leżą one Panu na sercu, serdecznie prosimy o kolejny, tym razem konkretny dowód Pańskiego zaangażowania w postaci pozytywnej reakcji na zgłoszoną powyżej propozycję.
Z wyrazami należnego szacunku
W imieniu Porozumienia Organizacji Kombatanckich i Niepodległościowych w Krakowie
dr Jerzy Bukowski hm
rzecznik POKiN

PS Ciekawy list opublikował również p. Dariusz Lipiński, poseł na Sejm RP - http://dariuszlipinski. wordpress.com/2010/04/15/list- otwarty-do-andrzeja-wajdy

Mieszkańcy Oświęcimia czy Auschwitz?
Co powiedziałby Rotmistrz młodym Polakom?
Obecny rok 2010 - zgodnie z uchwałą Rady Miasta Oświęcim - w mieście będącym symbolem największej zbrodni w historii ludzkości, obchodzony jest jako Rok Pamięci o Rotmistrzu Witoldzie Pileckim. Zasadniczym celem jest przyjęcie daty 25 maja za Międzynarodowy Dzień Bohaterów Walki z Totalitaryzmem.
Prezydent Miasta Oświęcim - Janusz Marszałek, jak również prezes Fundacji Paradis Judaeorum - Michał Tyrpa (niestrudzony rzecznik pamięci o Rotmistrzu) poruszają sumienia mieszkańców Oświęcimia, Polski i całej Unii Europejskiej, aby nie zapomnieć o Bohaterze, który był ofiarą obu największych zbrodniczych ideologii. Apelują również do konkretnych Polaków - do naszych unijnych europarlamentarzystów. Jest nadzieja, że owi posłowie zjednoczą się ponad partyjnymi podziałami i nagłośnią w energiczny a godny sposób, zarówno postać Rotmistrza, jak również datę Jego męczeńskiej śmierci (25 maja 1948, z wyroku w imieniu Polski Ludowej, został zabity strzałem w głowę).
Tak, to z jednej strony. Z drugiej jednak strony mamy dowody na bezczeszczenie pamięci a to Rotmistrza, a to wszystkich bohaterów walczących o Polskę podczas drugiej wojny światowej. Oto znany portal NaszaKlasa, który ma niemałe zasługi w utworzeniu wielkiej społeczności polskiej młodzieży (choć nie tylko), umożliwia instalowanie się tam wszelkiej maści menelom, w tym antypatriotycznie i antypolsko nastawionej młodzieży. Pewne wpisy mozna uznać za bezrozumne młodzieńcze wygłupy, jednak inne treści, to jawnie artykułowane przejawy nienawiści w stosunku do Polski (w tym - jak twierdzą - odreagowanie po wielu latach polskiej dominacji i ucisku na Ziemiach Odzyskanych).
Jak można określić deklarowanie polskich miejscowości w niemieckiej pisowni? Czym kierują się tysiące Polaków wpisujących nazwy już nieistniejących podmiotów geograficznych albo nazwy miast w hitlerowskiej wersji? Co sądzić o rodakach zamieszkujących Freie Stadt Danzig albo Gotenhafen lub Litzmannstadt (hitlerowskie nazwy Gdyni i Łodzi) i to urodzonych po wojnie? A co o Polakach z Schlesien, Pommern, Masuren, Preussen? Pewnie jest egzotyczniej być mieszkańcem Allenstein, Breslau, Kattowitz, Oppeln, Posen, Thorn, Zoppot?
Skoro artykuł zaczęto od Oświęcimia. Otóż pewien 20-letni mieszkaniec tego - jakże doświadczonego - miasta, obecnie student Politechniki Śląskiej w Gliwicach, na łamach NK wpisuje swoje miejscowości: Auschwitz oraz Gleiwitz.
Czy Internet daje prawo do pisania wszelkich możliwych nonsensów? Jak widać - daje!
Regulamin NK - 4.5. Użytkownik Konta Rzeczywistego zobowiązuje się do podania w formularzu rejestracyjnym swoich danych osobowych zgodnych z prawdą: imię, nazwisko, data urodzenia, a także opcjonalnie pozostałych danych.
Po zgłoszeniu problemu, NaszaKlasa odpisuje - Spółce Nasza Klasa sp. z o.o. z mocy prawa nie przysługuje żadne uprawnienie do weryfikowania tych faktów i jednostronnego, władczego wkraczania w sferę uregulowaną umową o świadczenie usług drogą elektroniczną. Z doświadczenia Spółki Nasza Klasa sp. o.o. wynika jednak, że wpisywanie zniekształconych nazw podmiotów może być postrzegane przede wszystkim jako wyraz internetowej "mody", niż realne zagrożenie prawne. Jeżeli uważa Pan, że dane treści posiadają charakter danych bezprawnych, to ich usunięcie może nastąpić jedynie w trybie określonym art. 14 ustawy oświadczeniu usług drogą elektroniczną, a zatem po otrzymaniu zawiadomienia o bezprawności zamieszczonej treści od organów państwowych.
Jak widać, NK (zespół ludzi wykształconych, w tym prawnicy) nie dostrzega bezprawności i czeka na... odgórne decyzje, zatem - korzystając z możliwości naszych europosłów - liczę, że choć jeden wyjaśni, czy wpisywanie obcych nazw miejscowości na polskim publicznym portalu jest zgodne z polskim prawem (w tym z Ustawą o języku polskim) i z... regulaminem NK.

www.michaltyrpa.blogspot.com

Anonimowi Polacy i jawny Szwed
Nie po raz pierwszy nasze media piszą o niedobrym Szwedzie - "W areszcie przebywa wydany Polsce obywatel Szwecji, Anders Hoegstroem, podejrzany o namawianie do kradzieży napisu "Arbeit macht frei".
Jednak nazwisk trzech polskich wykonawców od stalowej roboty już nasz, a wielce szlachetny, sąd - nie podaje.
Albo mamy dziwne prawo, które ujawnia dane organizatora złodziejskiej akcji, ale pomija dane szeregowych złodziei, albo nasze prawo jest bardziej restrykcyjne dla cudzoziemców, mniej zaś dla naszych przestępców. Jeśli to druga ewentualność, to Unia Europejska powinna zwrócić uwagę naszemu wymiarowi sprawiedliwości, że na terenie Unii (tu - w Polsce) nie są jednakowo traktowani wszyscy obywatele.
Kiedyś Polska przegrała niekompatybilność w sprawie ceł na sprowadzane samochody, teraz czas na przekazanie opisywanej sprawy do siedziby UE i przyjrzenie się naszym przepisom, wg których Polacy są w Polsce uprzywilejowani; dokładniej - dane polskich przestępców są bardziej chronione, niż to przyjęto w Unii! Nierównoprawne traktowanie obywateli w Unii Europejskiej sprzeczne jest z prawem!
A sprawa ta (nie nowa, choć niezauważana przez nasze media i przez naszą Temidę) wyszła (po raz kolejny!) parę dni temu przy okazji... wystrychnięcia na dudka naszego wymiaru sprawiedliwości. Otóż trzech podwładnych muzealnego zbieracza z Półwyspu Skandynawskiego, wymyśliło sobie trzy różne sposoby, aby nie stawić się w pudle. Słyszeli, że są przepełnione (metraż zbyt mały na zbłąkaną głowę, co grozi wypłatą odszkodowania) i są poważnie dotowane (co oburza tańszych w utrzymaniu starców w domach opieki oraz milusińskich w domach dziecka), zatem chcieli iść na rękę nam, podatnikom, i w sposób zdecydowany obniżyć wydatki w tym sektorze.
Kiedyś słowo "więzienie" robiło koszmarne wrażenie. Choćby taki Włocławek - miła i miękka w brzmieniu nazwa, ale jakże groźnie grzmiała w omawianym znaczeniu. A teraz? Trzej panowie skazani za kradzież napisu "Arbeit macht frei" z muzeum obozu Auschwitz (co ośmieszyło nas w świecie) nie stawili się z pastą do zębów w wyznaczonym terminie w pięknym mieście, we Włocławku. No i podziękujmy im, bo mamy same zyski z tej obywatelskiej postawy. Nie bądźmy zbyt surowi, bo może pierwszy raz im się udało coś dla Ojczyzny uczynić...
Za spóźnienie nie grozi im żadna kara. Z początku trącało to chochlem (dużym chochlikiem), jednak pomyślmy - od lat młodzież wychowujemy w poczuciu godności. Przecież nie można wrzepić im linijką po łapach za grandzenie, no to nakładają kosze na głowy swoim wychowawcom. Są otwarci na wszystkie dyskusje, najlepiej o modzie, autach i wolności. No więc dlaczego karać zbłąkane owce czy barany? Trzeba do nich z sercem!
Spóźniają się do zakracia? Przecież "spóźnianie" to nasza cecha narodowa! Spóźniają się u nas pociągi, komisje sejmowe, autostrady, stadiony na Euro 2012 i... wiosna. Nawet kolejne pokolenie się spóźnia, bo polskie mamy dopiero po trzydziestce i to ewentualnie...
Owszem, jeśli obywatel przeoczy termin spłaty kredytu, to za spóźnienie płaci, natomiast osobnik bez obywatelskiego prawa, który przeoczył prawą drogę, nie musi być punktualny u celi. Może biedaka nie stać ani na zegarek, ani na kalendarz? Rodzina mu nie przypomniała? Nie chcieli mu psuć miłej rodzinnej atmosfery? Coraz cieplejsza wiosna i bliskie majowe święta - szkoda iść w niewolę...
Jeśli nie pojawią się w okolicach więzienia, to sąd może (ewentualnie a niechętnie) wystawić nakaz ich doprowadzenia przez policję, a w ostateczności rozesłać za nimi listy gończe. No ludzie, przecież to skandal! Policja i sądy mają tyle roboty, a tu wystawianie i rozsyłanie? Przecież zanim Poczta Polska dostarczy listy, to oni z nudów sami się zgłoszą w klawiszowe progi! A kto za to płaci i ile? Spoko - niech zjawią się, kiedy zechcą - przecież "co się odwlecze, to nie uciecze".
Okazuje się, że "Trzeba jednak liczyć się z tym, że skazani mogli wystąpić o dodatkowe odroczenie wykonania kary i sąd się na to zgodził, a jeszcze o tym informacja nie dotarła do właściwych służb, zatem jest jeszcze zbyt wcześnie, by przesądzać o złej woli skazanych"... Jasne, w dobie świetnie stelefonizowanej Polski, kiedy miliony z nas kibicują tym biedakom, władza nie wie, czy gonić ich listami, czy może jednak poprosili o kolejne odroczenie, bowiem dobrym zwyczajem jest proszenie na ostatnią chwilę (jak ze wszystkim), aby media miały o czym mówić. To może tydzień wcześniej wnosić takie prośby, abyśmy nie zajmowali się takimi sprawami - przybędą, odroczyli, poprosili...
No i jeszcze jedno - nasi rodacy (podawani jedynie imiennie i pierwszoliterowo) zgodnie i samotrzeć oraz wespół ze swoimi obrońcami, tuż po wydaniu wyroku, poprosili Wysoki Sąd, aby zwolnił sprawców z aresztu. Prosili w tak przejmujący sposób, że sąd nie mógł po prostu pohamować łez - podawali argumenty wzruszające matką pozostawioną bez opieki, planowanym ślubem i narodzinami dziecka. No cóż, Temida wzruszona do łez (aż opaska jej wymiękła), przychyliła się do ich gorących próśb.
Sąd uznał, że wina oskarżonych nie budzi wątpliwości, ale też na czas ich nie obudził, kiedy zaspali opiekując się mamą, teściową i niemal najmłodszym naszym współobywatelem. Temido - kiedy się wreszcie obudzisz, bo na razie to śmiechy pośród nas generujesz, a przecież tegoroczny kwiecień szczególnie żałobnym jest miesiącem!
PS Media właśnie podały, że "synowa Gierka jest oskarżona o łapówkarstwo", ale w notce nie mogły (kuriozalne polskie zasady ochrony danych osobowych!) podać pełnego nazwiska byłej szefowej kliniki, więc dowiedzieliśmy się tylko, że "Gotowy jest akt oskarżenia przeciwko Adriannie G.-Ł., byłej synowej pierwszego sekretarza KC PZPR Edwarda Gierka". Dziwaczne polskie prawo, nieznane w świecie, ale przecież (polawirować) Polak potrafi (to również hasło z epoki towarzysza Edwarda).

Mirosław Naleziński, Gdynia
www.mirnal.neostrada.pl

PUBLIKACJE MIRKA 2010r.

Media w Polsce i na świecie - marcowy cykl krytyczno-informacyjny

Media w Polsce i na świecie - lutowy cykl krytyczno-informacyjny

Media w Polsce i na świecie - styczniowy cykl krytyczno-informacyjny

PUBLIKACJE MIRKA 2009r

AKTUALNOŚCI GRUDNIOWE MIROSŁAWA NALEZIŃSKIEGO

AKTUALNOŚCI LISTOPADOWE MIROSŁAWA NALEZIŃSKIEGO

AKTUALNOŚCI PAŹDZIERNIKOWE MIROSŁAWA NALEZIŃSKIEGO

AKTUALNOŚCI WRZEŚNIOWE MIROSŁAWA NALEZIŃSKIEGO

AKTUALNOŚCI SIERPNIOWE MIROSŁAWA NALEZIŃSKIEGO

AKTUALNOŚCI LIPCOWE MIROSŁAWA NALEZIŃSKIEGO

AKTUALNOŚCI CZERWCOWE MIROSŁAWA NALEZIŃSKIEGO

AKTUALNOŚCI MAJOWE MIROSŁAWA NALEZIŃSKIEGO
AKTUALNOŚCI KWIETNIOWE MIROSŁAWA NALEZIŃSKIEGO

AKTUALNOŚCI MARCOWE MIROSŁAWA NALEZIŃSKIEGO


AKTUALNOŚCI LUTOWE MIROSŁAWA NALEZIŃSKIEGO
AKTUALNOŚCI STYCZNIOWE MIROSŁAWA NALEZIŃSKIEGO

PUBLIKACJE MIRKA 2008r

AKTUALNOŚCI GRUDNIOWE MIROSŁAWA NALEZIŃSKIEGO
AKTUALNOŚCI
LISTOPADOWE MIROSŁAWA NALEZIŃSKIEGO
AKTUALNOŚCI PAŹDZIERNIKOWE MIROSŁAWA NALEZIŃSKIEGO
AKTUALNOŚCI WRZEŚNIOWE MIROSŁAWA NALEZIŃSKIEGO
AKTUALNOŚCI SIERPNIOWE MIROSŁAWA NALEZIŃSKIEGO
AKTUALNOŚCI czerwcowe MIROSŁAWA NALEZIŃSKIEGO
AKTUALNOŚCI kwietniowe MIROSŁAWA NALEZIŃSKIEGO
AKTUALNOŚCI marcowe 2008 MIROSŁAWA NALEZIŃSKIEGO
AKTUALNOŚCI lutowe 2008 MIROSŁAWA NALEZIŃSKIEGO
AKTUALNOŚCI styczniowe 2008 MIROSŁAWA NALEZIŃSKIEGO

PUBLIKACJE MIRKA w 2007r
AKTUALNOŚCI grudniowe 2008 MIROSŁAWA NALEZIŃSKIEGO
AKTUALNOŚCI listopadowe 2007 MIROSŁAWA NALEZIŃSKIEGO
AKTUALNOŚCI październikowe 2007 MIROSŁAWA NALEZIŃSKIEGO
AKTUALNOŚCI wrześniowe 2007 MIROSŁAWA NALEZIŃSKIEGO
AKTUALNOŚCI sierpniowe 2007 MIROSŁAWA NALEZIŃSKIEGO
AKTUALNOŚCI lipcowe 2007 MIROSŁAWA NALEZIŃSKIEGO
AKTUALNOŚCI czerwcowe 2007 MIROSŁAWA NALEZIŃSKIEGO
AKTUALNOŚCI majowe 2007 MIROSŁAWA NALEZIŃSKIEGO
AKTUALNOŚCI kwiecień 2007 MIROSŁAWA NALEZIŃSKIEGO
AKTUALNOŚCI
marzec 2007 MIROSŁAWA NALEZIŃSKIEGO
AKTUALNOŚCI luty 2007 MIROSŁAWA NALEZIŃSKIEGO
AKTUALNOŚCI styczeń 2007 MIROSŁAWA NALEZIŃSKIEGO

PUBLIKACJE MIRKA w 2006r
AKTUALNOŚCI GRUDZIEŃ MIROSŁAW NALEZIŃSKI

AKTUALNOŚCI LISTOPADOWE MIROSŁAW NALEZIŃSKI
AKTUALNOŚCI PAŹDZIERNIKOWY MIROSŁAW NALEZIŃSKI
AKTUALNOŚCI SIERPNIOWE MIROSŁAW NALEZIŃSKI
AKTUALNOŚCI LIPCOWE MIROSŁAW NALEZIŃSKI
AKTUALNOŚCI MAJOWE MIROSŁAW NALEZIŃSKIEGI
AKTUALNOŚCI KWIETNIOWE MIROSŁAW NALEZIŃSKI
AKTUALNOŚCI MARCOWE MIROSŁAW NALEZIŃSKI
AKTUALNOŚCI LUTOWE MIROSŁAW NALEZIŃSKI
AKTUALNOŚCI STYCZNIOWE MIROSŁAW NALEZIŃSKI

i przechodzimy na 2005r
AKTUALNOŚCI GRUDNIOWE MIROSŁAW NALEZIŃSKI
AKTUALNOŚCI LISTOPADOWE MIROSŁAW NALEZIŃSKI
AKTUALNOŚCI PAŹDZIERNIKOWY MIROSŁAW NALEZIŃSKI
AKTUALNOŚCI WRZEŚNIOWE MIROSŁAW NALEZIŃSKI
AKTUALNOŚCI SIERPNIOWE MIROSŁAW NALEZIŃSKI
AKTUALNOŚCI CZERWCOWE MIROSŁAW NALEZIŃSKI
AKTUALNOŚCI MAJOWE MIROSŁAW NALEZIŃSKI
AKTUALNOŚCI KWIETNIOWE MIROSŁAW NALEZIŃSKI

Tematy w dziale dla inteligentnych:
ARTYKUŁY - do przemyślenia z cyklu: POLITYKA - PIENIĄDZ - WŁADZA

Polecam sprawy poruszane w działach:
SĄDY PROKURATURA ADWOKATURA
POLITYKA PRAWO INTERWENCJE - sprawy czytelników

"AFERY PRAWA"
Niezależne Czasopismo Internetowe www.aferyprawa.com
redagowane przez dziennikarzy AP i sympatyków z całego świata których celem jest PRAWO, PRAWDA SPRAWIEDLIWOŚĆ DOSTĘP DO INFORMACJI ORAZ DOBRO CZŁOWIEKA

uwagi i wnioski proszę wysyłać na adres: afery@poczta.fm - Polska
aferyprawa@gmail.com
Dziękujemy za przysłane teksty opinie i informacje.

WSZYSTKICH INFORMUJĘ ŻE WOLNOŚĆ WYPOWIEDZI I SWOBODA WYRAŻANIA SWOICH POGLĄDÓW JEST ZAGWARANTOWANA ART 54 KONSTYTUCJI RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ.

zdzichu

Komentarze internautów:

Komentowanie nie jest już możliwe.

~Williamfluro
06-03-2017 / 04:12
doxycycline hyclate 50 mg 100mgdoxycyclinehyclate.bid/ doxycycline 100 mg doxycycline" rel="nofollow">100mgdoxycyclinehyclate.bid/">doxycycline 100mg purchase doxycycline 100mgdoxycyclinehyclate.bid/>doxycycline 100 mg doxycycline for sale
~Jameswog
01-03-2017 / 17:46
chemical synthesis of sildenafil 20mgsildenafilcitrate100mg.bid/ sildenafil and the eye sildenafil" rel="nofollow">20mgsildenafilcitrate100mg.bid/">sildenafil over the counter sildenafil in erectile dysfunction pharmacokinetics and pharmacodynamics 20mgsildenafilcitrate100mg.bid/>sildenafil generic recommended dosage of sildenafil
~CrdsdHes
20-02-2016 / 11:17
Medical experts agree you should buy-essays-for-collegebuyessay.net/#best-paper-writing-service-afery . Read more about its disease prevention. For the best deals, buy buy-research-papersbuyessay.net/#writing-a-phd-thesis-aferyprawa.eu . Is there a way to compare dissertation-help-servicebuyessay.net/#essay-services-aferyprawa.eu from. expect to take essayhelpbuy-essays-online-safe.net/#phd-dissertation-proposal-afery . Get your ED treatment now! шаровых крановFor effective treatment, use paper-writing-servicebuyessay.net/#phd-dissertation-proposal-aferypr .
~Kgrtkuap
13-08-2015 / 14:12
~Hamada
24-12-2014 / 09:49
I think you've just captured the answer pelctfery" rel="nofollow">zqcrmfgsg.com">pelctfery
~Siady
20-12-2014 / 18:15
Kick the tires and light the fires, problem ofialficly solved!