Imieniny:

AferyPrawa.com

Redaktor Zdzisław Raczkowski ujawnia niekompetencje funkcjonariuszy władzy...
http://Jooble.org
Najczęściej czytane:
Najczęściej komentowane:



Pogoda
Money.pl - Kliknij po więcej
22 marca 2017
Źródło: MeteoGroup
Polskie prawo czy polskie prawie! Barwy Bezprawia

opublikowano: 30-04-2012

Dwie Madzie, czyli reglamentacja wariografów Mirosław Naleziński

Od kilkudziesięciu dni Polska żyje jednym wielkim medialnym szołem, który – jak tak dalej pójdzie – będzie poważną konkurencją dla wielkich tegorocznych sportowych zmagań, czyli dla piłkarskiego EURO2012 w Polsce i na Ukrainie oraz dla Igrzysk XXX Olimpiady w Londynie, ale także dla wszelkich działań rządu, którego ostatnie notowania gwałtownie spadają, reformy nie znajdują zbytniego poparcia, zatem także sprawa półrocznej Madzi (zginęła ponoć w nieszczęśliwym wypadku) z Sosnowca jest jakimś wspomożeniem szamocącego się rządu.

Wariograf. To urządzenie robi ostatnio sporą furorę. Jedni je chwalą i uważają, że oszukać może je tylko przeszkolony funkcjonariusz wywiadu albo utalentowany aktor. Inni twierdzą, że nie ma on większej wartości, jedynie pełni pomocniczą rolę w dochodzeniu prawdy.

Detektyw* Rutkowski wyjaśnia zniknięcie (początek kwietnia) Madzinej byłej mamy – „Jej ucieczka jest odpowiedzią na uczestnictwo w ewentualnych badaniach wariografem”. Podczas badania chciał zadać pytania typu – „czy celowo spowodowałaś śmierć córki; czy w ukryciu ciała pomagała ci inna osoba; czy 24 stycznia ranę na głowie zadała ci osoba, którą znasz; czy twoja córka zmarła w innym dniu, niż zostało zgłoszone porwanie?”.

W dniu ucieczki matki zaplanowano badanie wariografem, zatem jej zniknięcie można interpretować na jej niekorzyść, To miało być już drugie spotkanie z wariografem - wcześniej matka (będąca ostatnią osobą, która widziała żywą Madzię) zrobiła unik i nie poddała się badaniu, choć bez problemów uczynił to jej mąż.

Detektyw wskazał na kapitalną sprawę – „Osoba, która chce zrzucić z siebie piętno podejrzeń, chce się skonfrontować z maszyną”, zatem jeśli ktoś unika wariografu, to...

Trudno więc zrozumieć, dlaczego wariografu nie stosuje się powszechniej. Owszem, aby go zastosować, to zgodę musi wyrazić osoba o coś podejrzewana, oskarżana, ale jeśli jest niewinna, to nie tylko nie powinna łaskawie wyrazić zgodę, ale wręcz powinna się domagać zastosowania tej jednak (dla większości) zagadkowej maszynki do badania prawdy.

Czy wariograf zastosowano w słynnych procesach poszlakowych w rodzaju napadu na jubilera Ultimo, którego rzekomo zabiła jego pracownica albo gwałtu na Wyspach, rzekomo dokonanego przez polskiego studenta? A może oskarżeni nie chcieli zgodzić się na badania? No bo, jeśli chcieli, to obrońcy zapewne walczyliby o jego zastosowanie, natomiast dlaczego sąd miałby odmówić sobie (oraz społeczeństwu i sprawiedliwości) komfortu dochowania nowoczesnym procedurom?

18 grudnia 2009 w Gdańsku zapadł wyrok skazujący (spr. cywilna IC692/09), zaś 9 grudnia 2011 uniewinniający (spr. karna VIIIK155/10) w sprawie o zniesławienie pewnej (nazwijmy to roboczo i jednak cokolwiek na wyrost – o tym na koniec) damy parającej się pisarstwem w dziedzinie księgowości komputerowej. Doktoryzująca się ta pani (również o sympatycznym a dostojnym imieniu Magdalena) publicznie stwierdziła, że ktoś założył dwa dodatkowe konta, z których ją postponował. Przypisała to konkretnej osobie (ponadto sfałszowała na forum jej podpis!), wobec której wytoczyła dwa wspomniane procesy na podstawie art. 212 Kk a wcześniej złożyła stosowne doniesienie na komendzie policji. Póki co, jeśli nie liczyć ostatniego wyroku, to Temida popiera opcję tej sympatycznej pani, która jest nie tylko fałszerką, ale i konfabulantką – przykro o tym pisać, ale skoro to prawda, to Temidzie chyba nie zależy na dywanie...

Oba sądy nie zastosowały wariografu, choć to urządzenie mogłoby natychmiast wyjaśnić, która strona ma rację. Więcej – gdyby prawda została wyjaśniona podczas pierwszego procesu, nie doszłoby zapewne do drugiego, bowiem przyszła pani doktor pojęłaby swój błąd, przeprosiłaby za pomówienie i sfałszowanie podpisu i dawno sprawa byłaby w miarę przyjaźnie załatwiona. A tak końca nie widać, bowiem osoba pomyłkowo skazana w pierwszym sądzie ciągle czuje się pokrzywdzona (i to głównie przez polską Temidę, jedynie częściowo przez jakąś nawiedzoną inteligentkę rodem z UG), zatem opisuje w swoich artykułach ową pomyłkę opartą na nieprofesjonalizmie mecenasa i niekompetencjach sędziego Sądu Okręgowego w Gdańsku (a także na głupawym przywiązaniu prawników wyższej rangi, w tym stołecznych, do wadliwych procedur i paragrafów – a gdzie dążenie do poznania prawdy?), zaś dama, będąc pewna, że ma dowody na to, że pozwany i oskarżony (w jednej osobie) facet miał co najmniej jedno lewe konto, będzie łazić po wszystkich możliwych trójmiejskich sądach, ponosząc zarówno swoje koszty, jak również zmuszając pomówioną osobę do straty czasu i pieniędzy.

Zdezorientowana (żeby nie powiedzieć „ogłupiała”) Temida ma dowód dedukcyjny owej damy, która spreparowała go i wmówiła Temidzie jego wielką wartość w sprawie, ale z drugiej strony ma oświadczenie osoby szarpanej przez polski wymiar sprawiedliwości, że na portalu miała i ma do tej pory jedno jedyne konto, zatem dama (jednak to wybitnie nazwa na wyrost) sfałszowała podpis oraz to ona go pomówiła o posiadanie lewych kont. Mało tego – czyni to do chwili obecnej, bowiem podczas zeznań przestawia ciągle ten sam dowód, zatem nie ma mowy o jakimkolwiek przedawnieniu jej występku zwanego zniesławieniem!

Wszelkie wątpliwości mogłyby być rozwiane właśnie dzięki wariografowi, ale nie ma lotnego przedstawiciela Temidy, który by po prostu uruchomił właściwą procedurę. I co szokuje w obu opisywanych sprawach – cała Polska obserwuje sprawę Madzinej byłej matki, która jest uprzejmie namawiana na badania tym urządzeniem, zaś z drugiej strony mamy obywatela, który niemal błaga o zastosowanie i Temida ma to co najmniej w nosie, jeśli nie niemal jard niżej. A konstytucję oraz procedury mamy niby jednakie dla wszystkich i sądownictwo (wespół z całym państwem) mamy rzekomo przyjazne...

Od paru lat zwolennicy omawianej damy wypisują w internecie swoje napastliwe kłamstwa typu „nie kłam, przecież doskonale wiesz, że miałeś drugie konto, z którego obrażałeś jakże szlachetną osobę i bardzo ważną dla naszego społeczeństwa”. Można byłoby nawet złośliwie skonstatować – gdyby powszechniej stosowano wariografy, to sprawy trwałyby niepokojąco krótko i prawnikom gwałtownie spadłaby stopa życiowa (bo na leczenie przeciwlegle posadowionej łepetyny dla niektórych jest jednak za późno).

Czy należałoby kilku rycerzy naszej Temidy wymienić z nazwisk i wyzwać ich od kretynów, aby w końcu to oni wytoczyli procesy o ich zniesławienie i dopiero wówczas jakiś mądry sędzia sięgnąłby do pierwszego a podstawowego błędu popełnionego podczas pierwszej, cywilnej, sprawy? Czy doprawdy na tym zależy ważniakom odpisującym rozmaite bzdety, a nie poruszającym najważniejszej sprawy – prawdomówności? Czy im kariera całkowicie zamuliła mózgi i zapomnieli, że prawo, to przede wszystkim prawda i domniemanie niewinności, a nie paragrafy? Czy rzeczywiście wysokie i odpowiedzialne temidowe stanowiska zajmowane są przez najuczciwszych obywateli RP? Kto i komu ma udowodnić winę, skoro dwie strony przedstawiają całkowicie przeciwstawne dowody i swoje opinie? Czy to pozwany/oskarżony ma udowodnić, że nie jest wielbłądem, czy jednak to sąd ma dowieść, że takim wielbłądem on istotnie jest?

Mała Madzia mogłaby wyrosnąć na mądrą, ambitną i pracowitą Polkę o poniżej opisanym charakterze – oto opis imienia Magdalena (http://www.foksal.com.pl/imi% C4%99-MAGDALENA.htm) co należy potraktować oczywiście z przymrużeniem oka:

„Imię to najczęściej kojarzy się z biblijną nawróconą jawno-grzesznicą, nazywaną Marią Magdaleną. […] Ma spory temperament i poczucie własnej wartości. Bystry umysł oraz cięty język dają jej przewagę nad otoczeniem. Zawsze usiłuje postawić na swoim, dlatego w jej towarzystwie ma się tylko dwie możliwości - zaakceptować jej dominację albo uciekać. Nie warto z nią dyskutować, bo nic dobrego z tego nie wyniknie. Ta impulsywna kobieta nerwowo reaguje na wszelki sprzeciw. Jeśli zaś nie będziemy zbyt mocno obstawać przy swoim, to rozmowa z nią może nam sprawić przyjemność, jako że jest to osoba oczytana, o szerokich zainteresowaniach. […] Nie znosi wulgaryzmów, brzydoty, prostactwa. […] Nie należy do osób rodzinnych. Jeśli już założy rodzinę, to raczej po to, by mieć towarzystwo do życia według własnych reguł. […] Ma duży temperament, bystry umysł, jest impulsywna. Reaguje dość nerwowo. Gdy jednak nieco ochłonie można z nią spokojnie porozmawiać na każdy temat. Nie znosi rygorów, stałych obowiązków, regularności. […] Ma zmysł do interesów, wie, jak zarabiać pieniądze. […] Magdalena znakomicie sprawdzi się jako aktorka, satyryk, krytyk teatralny, szefowa działu kontroli, redaktorka”. 

* - pozostańmy przy tej nazwie, niezależnie, czy są ku temu podstawy prawne, czy nie – w końcu do niektórych mawiamy: „panie profesorze, ministrze, szefie, młoda damo, kawalerze!”, choć w gruncie rzeczy nie ma solidnych podstaw do stosowania tego typu określeń (na wieloryba mawiamy niejako ‘wielka ryba’ i też ani on, ani większość zoologów się nie obraża). 

PS Słowa Bielana o Lechu Kaczyńskim w wywiadzie „Newsweeka” były głupie i małostkowe. Obraz rodziny i Lecha Kaczyńskiego jest napisany ze złośliwością – powiedziała w programie „Jeden na jeden” w TVN24 Elżbieta Jakubiak, była bliska współpracowniczka zmarłego prezydenta. Nie zgadza się z opisem dotyczącym tego, że Maria Kaczyńska przerywała spotkania prezydenta. Skrytykowała Adama Bielana, który udzielił wywiadu Teresie Torańskiej, wydrukowanego w „Newsweeku”. Bielan opowiedział, że Marii Kaczyńskiej często zdarzało się przerywać ważne spotkania – „Prezydent zaprosił kilku polityków PiS, żeby się naradzić. Przed dwunastą w nocy zadzwoniła prezydentowa. Leszek powiedział, że zaraz kończy. Dzwoniła drugi raz, trzeci. Na koniec wpadła zaniepokojona do sali kominkowej i nas przegoniła. Pierwszy raz widziałem ją w takiej akcji. Mówiła, że prezydent musi spać. Potem parę razy zdarzało się, że byliśmy w trakcie bardzo ważnej dyskusji politycznej, a pierwsza dama dzwoniła co chwilę i prezydent powtarzał, że już kończy, że zaraz, zaraz”.

Podobno wywiadu tego Bielan nie autoryzował, natomiast o byciu damą (i niebyciu) wypowiedziała się p. Jakubiak - określiła te słowa, jako „głupie i małostkowe, a obraz prezydenta i jego żony jako ‘napisany ze złośliwością’; jednocześnie zaprzeczyła, by prezydentowa mogła się tak zachowywać, ponieważ była damą w życiu publicznym i małżeńskim. - Opis, że ktoś wchodzi, przerywa, krzyczy nie pasuje do obrazu damy”.

Zatem jeśli chodzi o pojęcie „dama” w omawianym wcześniej aspekcie powódki a oskarżycielki w dwóch (a to jeszcze nie koniec!) sądowych procesach, to należy domniemywać z wiarą graniczącą z pewnością, że ta pisarka damą nie jest, co zresztą nie jest jakąś szokującą nowiną, bowiem kiedy ta pani zaczęła wpisywać swoje rubaszne żarciki na forum pośród dowcipów zupełnie wulgarnych, już wówczas można było zorientować się, że tam nie produkują się ani szlachetni rycerze, ani subtelne damy. Sądy są w posiadaniu jej dowcipów zamieszczanych pośród innych, wulgarniejszych, oraz ma jej tak sympatyczne, jak i złośliwe komentarze, choć pierwszy sędzia uznał, że nie pisała niegrzecznych wypowiedzi – a to z niego nader szczery żartowniś, ten przedstawiciel gdańskiej Temidy; reszta zapewne jest bardziej poważna, zwłaszcza podczas wypełniania swej społecznej misji...

Mirosław Naleziński, Gdynia

Panie Prezesie Sądu Okręgowego! Mniemałem, że Pański Sąd ma większe możliwości, niż tylko udzielać odpowiedzi z masą niezrozumiałych paragrafów. Może Pan przekaże studentom prawa kilka moich artykułów rozpatrywanych przez Pańskiego sędziego, to oni - w ramach zajęć - zaopiniują je (czy są zniesławiające dla sławnej pisarki, czy nie są) i podeślą swoje przemyślenia do sędziego, który powinien mieć proces za niechlujne prowadzenie procesu IC692/09. Może przejrzy na oczy i złoży wniosek o anulowanie swojego kuriozalnego wyroku?  A może - skoro Pański Sąd sobie nie radzi w dziedzinie art. 212 Kk - przekaże Pan moje wszystkie artykuły na ręce Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka? I Fundacja wypowie się w interesującym nas temacie? I proszę zarządzić zbadanie niżej podpisanego wariografem, aby ta komedia nie trwała latami, bowiem już doszły mnie plotki, że pisarka składa kolejne pisma po sądach - to już prawdziwa paranoja godna umieszczenia w sądowych archiwach.

Z tonowanym poważaniem i z umiarkowanymi majowymi życzeniami

Mirosław Naleziński

Więcej:

Kurtyny i barykady ratujące życie. Mirosław Naleziński
Warani to egzotyczni kretyni Mirosław Naleziński  
Suwerenność pana Arłukowicza  Mirosław Naleziński
Biegli dla złodziei, lecz nie dla pokrzywdzonych z art. 212 Kk Mirosław Naleziński 
Subiektywizm jednostki a obiektywizm społeczeństwa Mirosław Naleziński
Temida dyletantką Mirosław Naleziński, Gdynia
Wyzysk 67-letniego emerytalnego staruszka Mirosław Naleziński
Ile jeszcze będzie podobnych katastrof ? Niezabezpieczone tunele, a może zastosować odbojnice ratują życie ? - Mirosław Naleziński
Procedury ponad prawdą, czyli Procedures over the truth Mirosław Naleziński 
Procedury ponad prawdą. Mirosław Naleziński
Jednoręki klaskał na Białorusi, a w Polsce pomówiono anonima, czyli dwa kuriozalne wyroki. Mirosław Naleziński
Brak słów Mirosław Naleziński
Nieprofesjonalny mecenas i sędzia - pismo do Okręgowej Rady Adwokackiej w Gdańsku Mirosław Naleziński
Czy można zniesławić anonima? Pytanie do Prezesie Sądu Okręgowego w Gdańsku. Mirosław Naleziński
Poświąteczny kac gdańskich sędziów czyli jak na portalu zarobić 20 tysięcy złotych... Mirosław Naleziński
Zniesławiła, sfałszowała i poskarżyła się... Policji Mirosław Naleziński
Nie mów fałszywego świadectwa przeciw bliźniemu swemu Mirosław Naleziński
Kiedy prokuratura zajmie się sądami i szpitalami? Mirosław Naleziński
Syndrom przyznania racji stronie wszczynającej proces  Mirosław Naleziński
Sądownictwo italskie i polskie – różnice Mirosław Naleziński, Gdynia 
Dwie odmienne interpretacje art. 212 Kk  Mirosław Naleziński
Co łączy twórców Walkirii i Symfonii? Mirosław Naleziński
Art. 212 Kk - które zdanie jest przestępcze?  Mirosław Naleziński, Gdynia
"Ile ugra mecenas na kłamstwie swej klientki?" - Mirosław Naleziński
Jutro świat powinien być lepszy niż dzisiaj... Mirosław Naleziński
Gdańsk - odpowiedź z Sądu Apelacyjnego i riposta Mirosława Nalezińskiego
Konfabulantek ci u nas dostatek  Mirosław Naleziński, Gdynia
Dodupne prawo Mirosław Naleziński
Niezawisły znad Wisły Mirosław Naleziński 
Polska Temida ma w nosie nie tylko godność zwykłego obywatela, ale tamże ma również swoją cześć. Mirosław Naleziński
Takiego państwa nie szanują uczciwi obywatele, oszuści zaś sobie je chwalą... czyli numer "pseudotaksówkarza" Mirosław Naleziński
Holenderka i Polka w depresji - Mirosław Naleziński 
Kto Pippie szlak w końcu przetrze? Mirosław Naleziński
Dlaczego admini nie kasują menelskich tekstów? Mirosław Naleziński
Na ospałą Temidę - Mirosław Naleziński
Cukier ośmiesza polski naród - rząd dał "cukrową gorzką plamę". Mirosław Naleziński "Ujawnienie menelstwa po francusku, norwesku i po polsku" - Mirosław Naleziński W Polsce Temida nie jest aż taka głupia - Mirosław Naleziński Kolankiewiczowskie rozwa
Cukier ośmiesza polski naród - rząd dał "cukrową gorzką plamę". Mirosław Naleziński
"Ujawnienie menelstwa po francusku, norwesku i po polsku" - Mirosław Naleziński
W Polsce Temida nie jest aż taka głupia - Mirosław Naleziński
Kolankiewiczowskie rozważania na temat etyki – teoria i praktyka M. Naleziński
Panie Prezesie Sądu Okręgowego w Gdańsku, czy nie wie Pan, że  „Winę należy udowodnić”? - Mirosław Naleziński
Dobra firma usługowa, jeśli spaprze robotę, to ją niezwłocznie poprawia. Ale nie polscy sędziowie będący na usługach społeczeństwa ! Mirosław Naleziński
Czy w Unii można opisywać osoby udzielające się w mediach? Mirosław Naleziński
Coraz więcej nazwisk w internecie  Mirosław Naleziński
Zniesławianie osób (nie)publicznych Mirosław Naleziński
Co łączy Wenezuelę i Gdańsk? Mirosław Naleziński
Amerykańskie i polskie ujawnianie danych Mirosław Naleziński, Gdynia
Policję należy informować  Mirosław Naleziński, Gdynia
Polska cenzura ponad oszustwami Mirosław Naleziński

Komentarze internautów:

 
~Gabizynha
19-08-2012 / 21:32
z tym pytaniem to już nie do mnie. Być może jenadk okazało się, że autor oryginału się zdenerwował? @ walth:Szkoda, jak szkoda opracowań na temat robots.txt jest w Sieci pełno, choć oczywiście zdecydowana większość po angielsku. Wychodzę jenadk z założenia, że w naszych czasach podstawowa znajomość angielskiego jest obowiązkowa, bo to lingua franca Internetu i bez choćby biernej znajomości tego języka jest się trochę upośledzonym Internautą.Nic jenadk nie stoi na przeszkodzie w opracowaniu tego typu tematf3w od podstaw, we własnym zakresie. Materiałf3w jest sporo, więc jest się na czym uczyć i na co powoływać. Dobre opracowanie jakiegoś tematu, z podanymi źrf3dłami na ktf3rych się oparto, nie jest czymś czego należy się wstydzić.Fanatyk u mnie zarobił minusa jeszcze czymś innym.W pewnym sensie sam jesteś sobie winien przelałeś kasę osobie znikąd o nieznanej reputacji A co do licencji na skrypt forum. Jeśli ktoś koniecznie chce mieć vBulletin czy IPB, to powinien wyłożyć na to kasę sam. Raz, że tak jest uczciwie, dwa nie ma problemf3w w razie rozpadu serwisu czy zespołu go tworzącego.Jeśli kogoś nie stać na licencję, to powinien zainstalować jakiś skrypt Open Source. Jest ich od jasnej cholery i trochę, w tym rf3wnież takie, ktf3re w niczym nie ustępują IPB. No, ale o tym to trzeba wiedzieć Inną sprawą jest spam jaki dostaję nie wiedzieć czemu.Jeśli ja dostaję spam, to go zgłaszam w odpowiednie miejsca, choćby na grupę pl.internet.mordplik oraz do ISP spamera (jeśli to ma sens).
~ortodoks
02-05-2012 / 09:53
"Zatem jeśli chodzi o pojęcie 'dama' w omawianym wcześniej aspekcie powódki a oskarżycielki w dwóch (a to jeszcze nie koniec!) sądowych procesach, to należy domniemywać z wiarą graniczącą z pewnością, że ta pisarka damą nie jest, co zresztą nie jest jakąś szokującą nowiną, bowiem kiedy ta pani zaczęła wpisywać swoje rubaszne żarciki na forum pośród dowcipów zupełnie wulgarnych, już wówczas można było zorientować się, że tam nie produkują się ani szlachetni rycerze, ani subtelne damy". - czy liczne i katoliczne dzieci tej damy zeznające przed sądem zapoznały się z twórczością swej mamy?
~observe
30-04-2012 / 21:03
oj ten prezes sądu też będzie miał swoje miejsce w historii