Imieniny:

AferyPrawa.com

Redaktor Zdzisław Raczkowski ujawnia niekompetencje funkcjonariuszy władzy...
http://Jooble.org
Najczęściej czytane:
Najczęściej komentowane:





Pogoda
Money.pl - Kliknij po więcej
16 września 2019
Źródło: MeteoGroup
Polskie prawo czy polskie prawie! Barwy Bezprawia

opublikowano: 02-01-2011

WOJNA INFORMACYJNA - czyli obrzezanie obywatelom mózgów przez władze... i nie tylko

Rozwijając myśl cesarza Francuzów współcześni teoretycy dzielą wojny na energetyczne i informacyjne. Wojny, podczas których wojuje się mieczem, to wojny energetyczne. Przeciwnika pokonuje się fizycznie, w otwartej walce. Zadaniem walczących jest zniszczenie sił zbrojnych przeciwnika w jasno określonej przestrzeni. 
Uderzenia są szybkie, potężne, widoczne i odczuwalne.

W wojnach opartych na zmaganiach rozumu obezwładnia się przeciwnika informacją, otumania działaniami wywiadu, podszeptem agentury wpływu, propagandą i manipulacją, a oszołomionego bierze się w poddaństwo. W wojnie informacyjnej demoralizuje się społeczeństwo powoli, zniewala się je stopniowo, aż zniechęci się całkowicie do stawiania oporu. Trwa to latami. Polem walki jest ludzka świadomość.

Po amerykańskiej i sowieckiej stronie frontu zimnej wojny ukuto wiele definicji wojny informacyjnej, ale wszystkie niosą jedną myśl: wojna informacyjna sprowadza się do takiego otumanienia ludzi, ażeby sami, z dobrej woli, wpakowali karki w jarzmo, przekonani, że jest to w ich najlepszym interesie. Teoretycy i praktycy wojny informacyjnej uważają, że zwycięstwo osiąga ten, kto zmanipuluje, wypaczy, a potem opanuje zasoby informacji i wiedzy przeciwnika. Jest to wojna totalna, w której atakowany jest naród z jego administracją państwową, aparatem władzy, sferami gospodarczymi, kręgami opiniotwórczymi, naukowymi, kulturalnymi itp. Informacyjna ofensywa może koncentrować się na wszystkich obywatelach danego kraju lub tylko na elicie rządzącej i środowiskach opiniotwórczych, które po „przełknięciu" podsuniętej informacji wtórnie niejako manipulują współobywatelami. Przy czym to „przełknięcie" może być świadome - w zamian za określone profity, lub nieświadome - wskutek podstępnego podsunięcia sprytnie „ulukrowanej informacji.

Informacyjna inwazja obejmuje zarówno wiedzę o własnym społeczeństwie, jak i o świecie zewnętrznym. Info-agresor pragnie bowiem pozbawić ofiarę nie tylko prawdy o sobie, ale także zrujnować jej układ odniesienia, czyli zasób wiadomości, na podstawie którego ocenia się wiarygodność i wartość przyjmowanych informacji. Konsekwencją braku układu odniesienia jest chaos informacyjny, a gdy rozpadną się nawarstwione przez pokolenia „sita", na których odruchowo odsiewa się informacje fałszywe lub nieistotne, to trudno trafnie oceniać, czy informacja jest wartościowa, czy też jest to tylko szum informacyjny [atrakcyjne bzdury zamulające umysł].

Co może półtora miliona ludzi

Wypranie mózgów wyznaczonej do zdominowania społeczności jest podstawowym warunkiem zwycięstwa. Przejęcie kontroli nad ludźmi odbywa się nie poprzez okupację terenu i jawny przymus [jak w wojnie energetycznej], ale w możliwie niezauważalny sposób, skrycie, a najczęściej przy pomocy zwerbowanej w tym społeczeństwie agentury wpływu oraz poprzez umiejętne wykorzystanie mediów. Oddziaływanie musi mieć charakter masowy, bowiem do przejęcia kontroli nad krajem wielkości Polski potrzeba około 1,5 miliona ludzi o podobnych poglądach [jeszcze lepiej bez poglądów], których uplasuje się w aparacie administracji państwowej, gospodarce, szkolnictwie, służbach państwowych itp.

Potajemne wysłanie takiej armii własnych obywateli na terytorium obcego państwa jest praktycznie niemożliwe, zatem info-agresor nie ma innego wyjścia jak posłużyć się [przynajmniej w okresie przejściowym] pozyskanymi dla siebie tubylcami, to znaczy wytresowanymi zwolennikami albo świadomymi lub półświadomymi agentami. Bez uciekania się do przymusu fizycznego, terroru i zniszczeń substancji państwa - tak wielką liczbę „swoich ludzi" można pozyskać jedynie drogą sterowania społecznego, czyli wywierania wpływu dla osiągnięcia określonego celu.

Sterowanie społeczne nie jest niczym złym, pod warunkiem że wytyczony cel jest dobry. Przykładowo, prowadzony przez rząd program powszechnej edukacji jest sterowaniem społecznym, którego celem jest zwiększenie wiedzy i umiejętności obywateli; działalność ewangelizacyjna Kościoła jest sterowaniem społecznym prowadzącym do zbawienia; propagowanie podstawowych zasad higieny steruje społeczeństwo w kierunku dbałości o własne zdrowie itp. Sterować społeczeństwem można również w złej wierze. Można np. wpędzać wybraną społeczność w kompleks winy za czyny niepopełnione, można zniechęcać do własnych korzeni, do historii, do tradycji, podsuwając w zamian inne wzorce warte naśladowania albo gloryfikując inne społeczności i modele społeczne.

Wojenne taktyki

Formą sterowania społecznego, zwłaszcza w złej wierze, jest manewrowanie społeczne, czyli intencjonalne sterowanie społeczeństwem dla osiągnięcia określonych korzyści. W manewrowaniu społecznym wykorzystuje się manipulację ludźmi - specyficzne sterowanie, w którym prawdziwy cel a nawet sam fakt sterowania ukryte są przed sterowanymi. To niesłychanie niebezpieczne działanie bowiem ludzie poddawani umiejętnej manipulacji wyobrażają sobie często, że działają w najlepszej wierze, walczą o własne interesy i realizują szczytne cele. Przykładowo, budują ponadnarodową strukturę, której zharmonizowany system polityczny, prawny i gospodarczy [rzekomo] zapewni mieszkańcom lepsze życie, oparte na fundamencie stabilizacji ekonomicznej i tolerancji. Takie zmanipulowane, nieświadome swej roli marionetki walczą skuteczniej o zadaną im przez manipulującego „sprawę" niż najlepsi agenci skaptowani za odpowiednie honorarium.

Do sterowania i manipulowania ludźmi wykorzystuje się najczęściej dezinformację, czyli rozpowszechnianie zmanipulowanych lub sfabrykowanych informacji [albo kombinacji jednych i drugich] w celu wywarcia wpływu na odbiorców i skłonienia ich do określonych zachowań, korzystnych dla dezinformującego. Głównym zamiarem info-agresora jest uzyskanie maksymalnego wpływu na ludzi i całe grupy społeczne, a poprzez nie na funkcjonowanie struktur atakowanego państwa. Celem strategicznym jest zredukowanie ośrodków decyzyjnych atakowanego [rządu, parlamentu, najważniejszych instytucji itp.] do roli skłóconych figurantów, umotanych w rozwiązywanie nieważnych problemów, pozbawionych skutecznego wpływu na bieg istotnych spraw państwowych i życie obywateli.

Manipulacja informacją polega najczęściej na wykorzystaniu prawdziwych informacji, ale w taki sposób, żeby wywołać fałszywe skojarzenia. Bardziej nachalną metodą jest fabrykacja informacji, czyli świadome tworzenie fałszywej informacji i podawanie jej za prawdziwą. Do jawnych kłamstw można posuwać się bezkarnie dopiero po uzyskaniu kontroli nad większością mediów i ośrodków opiniotwórczych przeciwnika. Przy czym, istotniejsza jest kontrola nad mediami niż nad ośrodkami opiniotwórczymi, ośrodki opiniotwórcze bowiem nie mogą bez mediów skutecznie demaskować fabrykacji, ponieważ ich krąg oddziaływania jest niewielki, praktycznie nieistotny w skali państwa. Kontrolując media, można przy tym wykreować posłuszne sobie ośrodki opiniotwórcze, które będą uwiarygadniać sfabrykowane informacje.

Dywersja i obrona

Najbardziej brutalnym orężem w walce informacyjnej jest informacja niszcząca, która osłabia strukturę państwową przeciwnika, inspiruje błędne decyzje kierownictwa państwa oraz błędne działanie wykonawców tych decyzji. Przykładem zastosowania informacji niszczącej do osłabienia struktury może być rozpowszechnianie zmanipulowanych informacji oczerniających sprawnego energicznego i kompetentnego polityka, ażeby nie dopuścić do powołania go w skład rządu, gdzie mógłby objąć resort kluczowy dla interesów państwa. Innym przykładem może być tworzenie takiego szumu informacyjnego wokół konkretnych działań rządu, żeby wykonawcy decyzji nie rozumieli lub rozumieli opacznie intencje ministrów. Stosowaniem informacji niszczącej do inspirowania błędnych decyzji może być podsunięcie politykom tak spreparowanego programu reform, żeby jego realizacja prowadziła do osłabienia, a nie do wzmocnienia państwa. Program może być tak skonstruowany, żeby po jego wprowadzeniu dawał stopniowo coraz większą kontrolę nad państwem jego prawdziwym autorom, sprowadzając władze państwa do roli pionków pozbawionych realnego wpływu.

Planowe stosowanie informacji niszczących na szeroką skalę składa się na dywersję informacyjną, w której inspiruje się błędne decyzje przeciwnika po to, żeby wykorzystywać ich skutki dla podsunięcia kolejnych informacji niszczących, aż do kompletnego sparaliżowania ośrodków decyzyjnych państwa i w konsekwencji do jego samozniszczenia. Dywersja informacyjna - jest najniebezpieczniejszą formą walki informacyjnej, gdyż jest to długofalowe ukryte sterowanie przeciwnika ku autodestrukcji w którym wykorzystuje się manewrowanie społeczne, manipulację ludźmi i dezinformację. 

Czy można się przed taką dywersją bronić? Tak. 
Otóż w wojnie informacyjnej polem walki jest ludzka świadomość, a więc najistotniejszym elementem obrony jest uprzytomnienie sobie faktu, że jest się atakowanym. Info-agresor może sączyć bezkarnie swój informacyjny jad tak długo, jak długo zatruwani nie są świadomi zagrożenia. Potem skuteczność działań sterowniczo-dywersyjnych gwałtownie maleje.

Rafał Brzeski

w tym temacie... a jednak historia lubi się powtarzać ;-)

Grupa trzymająca sondaże - czyli mataczenia sondażowe.

93 procent Polaków uważa, że ich kraj jest skorumpowany - sondaż Rzeczpospolitej, strony AFERY PRAWA dokumentują fakty korupcji urzędniczej.

Co by tu jeszcze spieprzyć - odpowiedz na sondaż: Donald Tusk (byłby) wygrałby z konkurentami...:-)

KORUPCJA W ORGANACH SPRAWIEDLIWOŚCI - Prawo służy tylko wybranym – twierdzi 87% pracujących Polaków nie biorących udział w podziale łupów - reszta przecież tworzy bezprawie :-)

Komentarze internautów:

Komentowanie nie jest już możliwe.

~Anna
08-01-2011 / 10:58
Co to jest?! Jakiś "ślimak", "strzyga"...I wy chcecie poprawiać Polskę? Dziecinada :))).
~ctrl
08-01-2011 / 09:12
Pierwsza w Polsce platforma komunikacyjna dla osób potrafiących myśleć inaczej, niż to nakazuje telewizornia. Wpisz w google: Platforma Komunikacyjna jednostek krytycznych Zapraszamy !
~Anna
06-01-2011 / 13:24
I to jest to Panie Górzyński, czego Polacy od Żydów powinni się nauczyć, jeśli chcą przetrwać w niesprzyjających okolicznościach. Tę siłę Żydzi zawsze czerpali z rozumu, nie z gorzały, jak polski cham. Polskie chamy najpierw swoją arystokrację wyrżnęli, obrabowali, dwory i książki popalili a później rozum w wódce utopili, którą im Żyd za pół darmo w karczmie fundował. Do dzisiaj, Żyd aby przetrwać, całe swoje życie podporządkowuje jak najstaranniejszemu wykształceniu swoich dzieci, a odróżniać Żyda od nieżyda od kołyski je uczy. To samo czyni polski Żyd. Tymczasem aryjski Polak nie ma ambicji nawet zasad polskiej ortografii się nauczyć, a cóż dopiero abstrakcyjnego rozumowania. Polak zamiast zmieniać prawo drogą ku temu dopuszczalną, woli na wiecach wywijać kłonicą w szmatę ubraną, którą flagą nazywa i szubienice Żydom na murach rysować. Ale do tego Żyda po kredyt bankowy leci...tego Żyda po nazwisku, zamiast po rysach twarzy poznaje i do rządu go wybiera...temu Żydowi ojcowiznę sprzedaje i na Zachód jedzie innemu Żydowi buty czyścić... u tego Żyda sprawiedliwości w sądzie szuka...A potem pretensje do wszystkich, tylko nie do siebie i do własnej głupoty. Pan też Panie Górzyński szykuje się, żeby skargę na jednych Żydów przeciwko innym Żydom do sądu wnosić, zamiast nadmiar swoich pieniędzy na kształcenie polskich dzieci przeznaczyć.
~Zyzio
06-01-2011 / 12:20
Ja również chłonnych wiedzy zapraszam na zagrozenia.org Rozmawiamy tam na tematy nieporuszane (w mass mediach).
~Jan Kowalski
05-01-2011 / 11:30
czy to nie w Eilat są kopalnie Salomona?
~Eilat
05-01-2011 / 11:28
Panie Janusz. teraz mamy rok 5000 w naszej kulturze. Zapraszamy do Israela Byś mógł zobaczyć jak nasz kraj dźwignął się z niewoli.
~Janusz Górzyński
04-01-2011 / 21:46
Anna znów się wykazała praktycznym myśleniem żydowskim. Siła przetrwania ponad zasady i kulturę czynu. Dzięki takiej filozofii, to za 5000 lat nie zbudujemy normalnej cywilizacji, a tylko kliki i mafie będą nami pomiatać i zgarniać coraz większe kąski i niszczyć słabszych od siebie. COKOLWIEK UCZYNILISCIE NAJMNIEJSZEMU MNIE UCZYNILISCIE!! Czas kiedyś pokaże ile był wart Twój śpiewnik?
~brat polityka Mikołaja
04-01-2011 / 16:30
E nie wszystkim zabieramy OFE zostawiamy służbom oraz togowcom skoro nie płacili ZUS to i OFE im nie odbierzemy. Super biznes na OFE urzędników. Ci nie mogą ani ukryć dochodu w kosztach ani w inny sposób obniżyć = naszej kasi=
~Anna
03-01-2011 / 21:41
Co Pan plecie Panie Górzyński? Taż Pan jako katolik nie wie, że wierzyć trzeba tylko Bogu a ludziom bacznie patrzeć na ręce, zwłaszcza te ręce, które siegaja do naszych kieszeni? A ta cała "wojna informacyjna" to kolejne bicie piany. Oni udają, że mówią prawdę, my udajemy, że im wierzymy. Każdy w kułak się śmieje z medialnej propagandy i wie swoje. Ludzi głupich jest w każdym społeczeństwie zaledwie 1%, wiec cóż oni mogą? Mniej niż zero.
~afery prawa NAJWIEKSZE
03-01-2011 / 18:14
Największą aferą prawa jest to, że antyprawo tworzą zjednoczone siły totalitarystów - MIMIKROWATYCH - tworzących swoisty trójkąt berbudzki www.propolonia.pl/blog-read.php?bid=142&pid=2899 Największą aferą prawa w Kościele Chrystusa jest dramat antyewangelii i przemilczania powagi prawa Bożego www.bibula.com/?p=29665 SKORO JEST PANSTWO SZATANA, TO I WSZYSTKO MUSIALO ZOSTAC DIABELSKO POPRZEKRECANE