Imieniny:

AferyPrawa.com

Redaktor Zdzisław Raczkowski ujawnia niekompetencje funkcjonariuszy władzy...
http://Jooble.org
Najczęściej czytane:
Najczęściej komentowane:





Pogoda
Money.pl - Kliknij po więcej
17 lipca 2019
Źródło: MeteoGroup
Polskie prawo czy polskie prawie! Barwy Bezprawia

opublikowano: 02-11-2011

Marsz Niepodległości - przypomnienie genetyki komunizmu, faszyzmu, nazizmu i ichniego rasizmu...

Ciekawie zapowiada się w tym roku Marsz Niepodległości w Warszawie. 
27.10. br. oglądałem taki podobny w swym zamierzeniu marsz-paradę narodową w Thessaloniki (Grecja). Był to coroczny marsz upamiętniający grecki ruch oporu w czasie II wojny św. Marsz ten otwierały młode dziewczyny w białych bluzkach i czarnych spódniczkach. Ukazywały nie tylko swoje wdzięki i urodę, ale nadzieję i przyszłość. Przy dźwiękach muzyki marszowej każda z nich wznosiła wysoko grecką flagę państwową, podkreślając tym swoją przynależność kulturową, duchową i narodową. Grecy w tym dniu manifestowali swój patriotyzm, więź i dumę narodową.

Równie co roku podobne marsze-pochody odbywają się w Norwegii 17 maja, w którym to dniu uchwalona została po raz pierwszy konstytucja; akt prawny będący krokiem ku niepodległości narodowej i państwowej. Dzień ten uznany jest jako święto narodowe i jest dniem wolnym od pracy. Norwedzy ubierają się w tym dniu w stroje ludowe. Dzieci też. Szkoły wydzielają grupy dzieci i młodzieży, które mają szkoły te reprezentować w pochodzie. Wyposażone licznie w flagi państwowe, maszerują ulicami miasta do pałacu królewskiego, gdzie na balkonie pałacowym stoi rodzina królewska z królem, jako głową państwa i machają rękami, pozdrawiając maszerujących przez parę godzin przy rytmach muzyki marszowej i okrzykach wiwatujących na cześć króla. Podobne marsze – pochody odbywają się w tym dniu w pozostałych miastach norweskich i ośrodkach gminnych. Norwedzy w tym dniu manifestują swą więź i dumę narodową, patriotyzm i świętują niepodległość. W uroczystościach tych biorą udział jednostki wojskowe na terenie koszarowym. Policja w całym kraju też świętuje, ale stoi w tym dniu przede wszystkim na straży bezpieczeństwa świętujących.

 Można tutaj dla przykładu wymienić więcej krajów, w których tego rodzaju marsze, parady i temu podobne pochody odbywają się co roku, na przykład w USA. Nie chodzi tu jednak o same marsze, lecz o to, że nigdzie nie są organizowane i ogłaszane blokady takich parad czy pochodów-marszów patriotycznych, jak to ma miejsce w tzw. „III RP”. Nigdzie, jak mi wiadomo, nie było ataków propagandowych i fizycznych na takie rocznicowe imprezy patriotyczne.

W Norwegii na przykład nie sposób sobie nawet wyobrazić, żeby ktoś, jakaś grupka czy grupki ludków niewiadomego pochodzenia, nazywający siebie n.p. „młodzi socjaliści”, „lewica alternatywna”, „nigdy więcej, „antifa”, itp., odważyły się na krok zakłócenia takich marszów patriotycznych. W tym kraju też istnieją parapolityczne dzikusy w postaci marginesu społecznego pod nazwą „Blitz”. Ale nigdy tej grupce ideowej (marksistowsko-leninowsko-trockistowskiej) nie zdarzyło się, żeby ktoś kiedykolwiek z nich wpadł na pomysł urządzić blokadę marszów 17 maja w Oslo, lub w innych częściach kraju. Jestem pewien, że im nigdy do głowy nawet myśl taka nie przyszła. Ale załóżmy, że – pomimo wszystko, jakaś tego rodzaju grupka znalazła się i wystąpiła publicznie z podobnym wezwaniem, tak jak w Polsce. W pierwszym rzędzie, osobnicy z takiej grupki staliby się przedmiotem badań psychiatrów. Natomiast w mediach, od prawicowych do lewicowych, staliby się obiektem zaciekawienia, tudzież politowania i wreszcie pouczeń savoir-vivre.

W ubiegłym roku (2010) w Polsce na tę samą okoliczność 11 listopada w jego uczestników rzucano niewybrednymi wyzwiskami i oszczerstwami, wśród których dominowały: „faszyści”, „neonaziści”, „rasiści” etc. Zródłem wylewów tych pomyj były siedliska potomków KPPowsko–PZPRowskich, wchodzących w skład stadniny D.B.M.-ów (Duchowych Braci Michnika). Wtajemniczeni wiedzą, że są to głównie niedobitki tzw. lewicy o rodowodzie KPPowskim i polskiego proletariatu folwarcznego oraz marginesu społecznego. Dzisiaj są to już w dużej mierze ich potomkowie.

Rzucając wyzwiskami typu „faszyści”, „rasiści” czy „neonaziści” na uczestników Marszu Niepodległości, prawdopodobnie nie wiedzą, co czynią. A może wiedzą? Jeżeli tak, to mamy tu do czynienia z żydowską chucpą, polegającą m.in. na odwracaniu uwagi od siebie, przypisując swoje właściwości innym. Kiedy uciekając, czują, że ofiary ich oszustwa depczą im po piętach, krzyczą w niebogłosy: „łapaj złodzieja!!!”. Co prawda historia się nie powtarza, ale z socjalistycznymi dzikusami i lewicowym motłochem nigdy nic nie wiadomo. Zresztą historia dowiodła to wiele razy. Dlatego bezpieczniej jest dmuchać na zimne, bo nie wiemy, co nam znowu lewicowy motłoch wykluje i wcieli w życie codzienne. Warto więc przypomnieć lewicowcom pewną historię, by nie byli za pewni siebie, że inni skutkiem upływu czasu, zapomnieli niektóre okresy socjalistycznego życiorysu a zwłaszcza jak to było na początku. I że już mogą zaczynać tragedię (polską) od nowa, wykorzystując cynicznie amnezję i głupotę ludzką.

Konieczne staje się zatem, na wszelki wypadek, przypomnieć genetykę komunizmu, faszyzmu, nazizmu i ichniego rasizmu – bo socjalizm, bolszewizm i komunizm też miał w swej ideologii pierwiastek rasistowski, o czym za chwilę – żeby wiedzieć na jakich nogach stoi i chodzi lewica i tzw. socjaliści.

Zacznę więc od „genetyki”, bo owoc wyrasta z ziarna, które ma już swoją genetykę. Słownik wyrazów obcych podaje nam, że „genetyczny” oznacza, związany z początkiem, z pochodzeniem czegoś; uwarunkowany dziedzicznie. Określenie to pochodzi od greckiego słowa „genetes” – rodzic i „genesis” – pochodzenie.

Po tym krótkim wprowadzeniu, co oznacza zwrot: „wywodzący się genetycznie”, możemy przyjrzeć się, skąd genetycznie wywodzi się faszyzm, nazizm w Niemczech i ... rządząca Polską od 1944 roku banda żydowsko-kominternowska – jak władzę tą zdefiniował w swych pamiętnikach gen. Z.Berling.

Nie będę się tutaj rozwodzić nad zjawiskiem t.zw. „stalinizmu”, bo na ogół każdy wie, że był to komunizm wcielony w życie, czyli jego ideologia została zmaterializowana. Czym się ten ustrój i system polityczny charakteryzował, jakie posiadał właściwości i w czym się przejawiał, dużo jeszcze ludzi w Polsce pamięta. Dlatego tych elementów/cech właściwych dla komunizmu nie będę wyszczególniał, bo znajdziemy je w faszyźmie i naziźmie. Jak za chwilę zresztą zobaczymy, były to te same systemy polityczne, wypływające z tej samej ideologi, ale występujące, dla zmylenia ludzi, pod innymi nazwami w różnych krajach europejskich.

Spójrzmy na niektóre podstawowe momenty znamionujące socjalizm, komunizm, faszyzm i nazizm.

1) Obowiązuje panowanie jednej tylko ideologii.

2) Obowiązuje istnienie jednej tylko partii politycznej z wyłącznym prawem do sprawowania władzy w państwie.

3) Knebluje się i niszczy wszelką opozycję.

4) Odbiera się społeczeństwu prawo do bycia niejednomyślnym.

5) Przekształca się wolne wybory w farsę wyborczą, gdzie 100 % obywateli zmusza się do głosowania na jedną tylko listę wyborczą.

6) Likwiduje się wszelką wolność prasy, dostępu do informacji, wolność stowarzyszania i organizowania obywateli według ich potrzeb życiowych. Niezależną prasę i istniejące organizacje rozbija się lub przekształca w instytucje kontrolowane, sterowane przez grupę rządzącą i służące jedynie celom tej grupy – partii rządzącej.

7) Aparat sądowniczy zostaje przekształcony w narzędzie grupy rządzącej do strzeżenia jej partykularnych interesów. Prawo ustanawia się pod kątem strzeżenia interesów kliki rządzącej. Sądy stają się organami dyktatury do obrony jej wszechwładzy.

8) Obowiązuje jeden kierunek w literaturze, sztuce, nauce i szkolnictwie. Jest to kierunek, który ściśle i bez reszty ma służyć celom stadniny sprawującej władzę.

9) Stworzony zostaje silny aparat tajnej policji politycznej, obejmującej wszystko i wszystkich obywateli swą kontrolą. Policja, służba wywiadowcza i wojsko stają się organami partii sprawującej dyktaturę do jej obrony.

10) Otwarty i wymuszony kult przywódcy, lub przywództwa sitwy rządzącej.

11) Struktura organizacyjna partii sprawującej władzę jest taka sama, to znaczy tak  skonstruowana, żeby klika u władzy mogła kontrolować wszystkich i wszystko.

(Na przykład struktura organizacyjna PZPR była dokładną kopią nazistowskiej NSDAiP, a ta z kolei taką samą kopią WKP(b) i to począwszy od przywódcy a na P.O.P. (podstawowych organizacjach partyjnych) skończywszy. NSDAiP miała identyczne Partei-abteilung’i po wsiach, dzielnicach i wszelkiego typu zakładach pracy na terenie całych Niemiec, jak miała to PZPR i KPZR w Rosji bolszewickiej.

12) Centralnym elementem ideologii rządzącej partii był rasizm. Przy pomocy tego elementu klika rządząca legalizowała swą wyłączność do sprawowania władzy nad  innymi grupami ludności. Rasizm ten polegał na wywyższaniu wybranej grupy ludności ponad inne. Dla narodowych socjalistów hitlerowskich była to wybrana grupa narodowa (niemiecka). Dla międzynarodowych socjalistów bolszewickich była to  wybrana grupa społeczna („klasa robotnicza”), na mocy której legitymowano swe  prawo do wyłącznego i niepodzielnego sprawowania władzy nad innymi grupami  ludności. Narodowi socjaliści niemieccy byli wyznawcami i praktykami rasizmu  narodowego. Międzynarodowi socjaliści bolszewiccy (komuniści) byli wyznawcami  i praktykami rasizmu socjologicznego, który był nie mniej morderczy dla człowieka niż rasizm narodowy.

13) Teoria socjalizmu jest teorią o Endlosung (ostatecznym rozwiązaniu kwestii społecznej). I taką była na długo przed powstaniem faszyzmu i nazizmu. Ideologia nazistowska (narodowo-socjalistyczna) też była oparta na teorii Endlosung. Tyle, że kwestii narodowej. (Socjalistyczno-komunistyczna teoria o Endlosung kwestii społecznej została zastosowana do rozwiązania kwestii narodowej, żydowskiej).

14) Wprowadzona została ekonomia przymusowa, planowa, centralnie sterowana pod batutą kliki rządzącej.

Takich pierwiastków wspólnych dla ideologii socjalistycznej, t.j. dla komunizmu, faszyzmu i nazizmu można przytoczyć o wiele więcej. Ale te wystarczają do ich curriculum vitae i ilustracji ich prawdziwego oblicza.

Faszyzm powstał we Włoszech. Początek faszyzmowi dał Benito Mussolini przez założenie w 1921 roku Narodowej Partii Faszystowskiej. Faszyzm był najmniej totalitarny i daleko mniej groźny dla człowieka od komunizmu i nazizmu. A to dlatego, że nie posiadał tak zwartego systemu światopoglądowego jak socjalizm, komunizm i nazizm.

Kim byli byli twórcy faszyzmu, nazizmu i bolszewizmu/komunizmu przedtem? Jaką szkołę filozoficzno-polityczną przechodzili i od kogo pobierali nauki? Stawiam te pytania, bo są one bardzo istotne w tym miejscu, gdyż dają nam odpowiedź na pytanie – skąd się wzięły najbardziej nieludzkie i zbrodnicze dyktatury totalitarne XX wieku?

Nie sądzę, żeby ktoś tutaj odważył się zakwestionować fakt historyczny, że teoria i ideologia socjalizmu była najpierw i tym samym była pierwotna w stosunku do pozostałych. Była bowiem rozprzestrzeniana od początków XIX w. Faszyzm powstał wiele dzisiątek lat później i na początku wieku XX-stego. Twórca faszyzmu B. Mussolini, zanim utworzył swoją partię faszystowską, która dała początek faszystowskiemu systemowi politycznemu, był działaczem włoskiej lewicy. Był czołowym działaczem socjalistycznym w ówczesnych Włoszech – a dokładniej: socjaldemokratą i redaktorem czołowego organu socjalistów włoskich. Widzimy zatem, że faszyzm jest tworem socjalistów i dzieckiem lewicy. Ten fakt z kolei wywołuje uzasadnione zaniepokojenie w społeczeństwie polskim z istnienia i działalności dzisiejszej lewicy postPRLowskiej. Nie wiemy jaki los nas czeka, gdyby została dopuszczona do gry politycznej i wpływów. Ale idźmy dalej. Nauczycielem i przewodnikiem duchowym socjalisty i twórcy faszyzmu, B. Mussoliniego, był znany socjalista i rewolucyjny marksista, francuski socjolog George Sorel (1847 – 1922).

A teraz przyjrzyjmy się, kim byli narodowi socjaliści niemieccy, twórcy nazizmu.

Ogólnie przyjęte jest za fakt udowodniony, że twórcą narodowego socjalizmu w Niemczech był Adolf Hitler. On też utworzył Niemiecką Narodowo-Socjalistyczną Partię Robotniczą, brzmiącą w skrócie niemieckim: NSDAiP. Nie jest więc żadnym przypadkiem to, że w swej nazwie partia hitlerowska wskazuje na swój charakter socjalistyczny i robotniczy. Adolf Hitler nie wstąpił do NSDAiP ani nie założył tej partii jako pierwszej. Trzydziestoletni wówczas Hitler wstąpił najpierw do czegoś w rodzaju Komitetu mającego na celu Obronę Robotników, a składającego się zaledwie z siedmiu (7) osób. Nazywała się ta organizacja w skrócie nie „K.O.R., ale „Niemiecką Partią Robotniczą”, w skrócie D.A.P. (Deutsche Arbeiter Partei). Jej socjalistycznym odpowiednikiem w Polsce od 1944 roku była „Polnische Arbeiter Partei”, w skrócie P.P.R. (Polska Partia Robotnicza). Różnica między DAP a jej odpowiednikiem w PRL-u tzw. PPR polegała jedynie na tym, że DAP nie była agenturą obcego państwa. Nie była zatem narzędziem polityki innego państwa i nie podlegała żadnemu politycznemu ośrodkowi zagranicznemu.

DAP została przekształcona w NSDAiP, tj. w późniejszą partię nazistowską przez A.Hitlera po przejęciu przez niego kierownictwa propagandy w D.A.P. Stało się to w 1919 roku. Była to jednak nadal mała i niewiele znacząca grupka lewicowa, ale zaczynała już robić postępy w rozrastaniu się dzięki Hitlerowi i kierowanej przez niego propagandzie.

Wśród wielu rozmaitych ugrupowań lewicowych w ówczesnych Niemczech, to znaczy w pierwszym 20-leciu XX wieku, istniała też „Deutsche Sozialistische Partei” (Niemiecka Partia Socjalistyczna), na czele której stał nauczyciel i znany wówczas socjalista z Nurnberg, Julius Streicher. Polskim odpowiednikiem tej partii (bratniej) była w tym czasie „Polnische Sozjalistische Partei”, czyli PPS (Polska Partia Socjalistyczna).

W 1921 roku Julius Streicher zapoznał się bliżej z ideologią nowopowstałej parti NSDAiP i stwierdził, że obie partie socjalistyczne mają podobne oblicze ideowe i te same cele polityczne. Toteż w tym samym roku socjalista J.Streicher oświadczył na zebraniu kierownictwa DSP, że rezygnuje z działalności w swej partii zwracając się jednocześnie do swych towarzyszy z gorącym apelem o przejście do NSDAiP i wzięcie aktywnego udziału w jej działalności. Tak też się stało. Nastąpiło więc coś w rodzaju zjednoczenia ruchu robotniczego, jak przy połączeniu się PPR z PPS w 1948 roku w PZPR. W ten sposób powstała nazistowska partia w Niemczech. (Zródło: Adolf Hitler, „Mein Kampf” oraz Joachim C. Fest. „Hitler“).

Taka jest jedna część faktów z historii lewicy niemieckiej i narodowego socjalizmu hitlerowskiego. Te fakty mówią same za siebie i nie wymagają chyba obszerniejszego komentarza. Podkreślić tu trzeba fakt, że partia NSDAiP nie była tworzona przez ludzi o poglądach prawicowych. Bo jak to?! – kapitaliści tworzyli partię robotniczą i socjalistyczną (lewicową) do obrony innych przed samym sobą?!

Lewica dzisiejsza usiłuje się czasem bronić w tym przypadku tym, że w nowopowstałej NSDAiP znalazło się parę ludzi, którzy nie byli robotnikami. Ale na miłość boską, kto z ideologów i czołowych lewicowców i bojowników socjalizmu i komunizmu (poza W.Gomułką w Polsce) był robotnikiem czy chłopem?!

Adolf Hitler też miał swojego ulubionego nauczyciela i przewodnika duchowego; swojego Guru. Był nim nie żaden prawicowiec, lecz jeden z czołowych teoretyków socjalizmu, znany wówczas w Niemczech socjalista i „tłumacz” Karola Marksa, Werner Sombart.

Z wczesnej biografii Hitlera, napisanej przez Konrada Heidena (wydanej w 1937 roku) dowiadujemy się, że przywódca NSDAiP wyrażał podziw dla „wspaniałych pamiętników Lwa Trockiego” (Bernsteina), a więc dowiadujemy się tutaj, skąd czerpał wiedzę, kogo podziwiał i kim, oraz czym się fascynował. Natomiast w książce pt. „Hitler Speaks” (wydanej w Londynie w 1939 r.), autorstwa Hermana Rauschinga, nb. wcześniejszego przyjaciela Hitlera, znajdujemy informację, że przywódca NSDAiP wkrótce po po przejęciu władzy w Niemczech powiedział do Rauschinga – cytuję: „Nauczyłem się bardzo wiele od marksizmu, czego nie waham się przyznać (...). Różnica (...) polega na na tym, że ja rzeczywiście wprowadziłem w życie to wszystko, co ci kramarze i gryzipiórki nieśmiało napominali. Cały narodowy socjalizm na tym się opiera.”

W jednym ze swych licznych przemówień, tym razem w lutym 1941 roku, t.j. parę miesięcy przed najazdem na Rosję bolszewicką, Hitler powiedział:

„Podstawa dla marksizmu i nazizmu jest ta sama.”

NSDAiP wraz z A.Hitlerem, od początku powstania aż do momentu zdobycia władzy drogą legalnego zresztą – w odróżnieniu od PZPR – dostania się do parlamentu, była normalną partią polityczną, jak dzisiaj CDU czy SDP, nie stosującą terroru fizycznego i psychicznego. Dopiero po zdobyciu władzy i umocnieniu się w niej rozprawiała się morderczo, krwawo i z całą bezwzględnością ze swymi konkurentami... do żłobu. Analogicznie było w Polsce: dopóki komuniści nie mieli władzy, tj. gdzieś do roku 1944, nie stosowali masowego terroru. Dopiero, gdy dostali władzę, rozprawiali się krwawo ze wszystkimi, którzy mieli inne poglądy; inny światopogląd i inną myśl polityczną.

Pozostało jeszcze, gwoli ścisłości, wskazanie na genetykę – albo, jak kto woli – na korzenie bolszewizmu, czyli „stalinizmu”, jak niektórzy to wolą słyszeć. Tu też należy przypomnieć ignorantom historycznym kilka bezdyskusyjnych faktów, skrupulatnie pomijanych przez koła (jaczejki) lewicowe, jako że rodzą nieprzyjemne skojarzenia i rzutują na przyszłość.

Za twórcę bolszewizmu uznany jest Włodzimierz I.Lenin, Lew Trocki, J. Stalin, Bucharin i jeszcze paru innych. Ale głównie W. Lenin i L.Trocki. Kim oni byli przedtem? Jedno, co możemy od razu sobie stwierdzić, to fakt, że żaden z nich nigdy nie był robotnikiem z prawdziwego znaczenia, ani tym bardziej chłopem.

Zarówno Lenin, Trocki, Stalin i pozostali bolszewicy, zanim stali się bolszewikami, byli najpierw socjaldemokratami. Byli działaczami lewicy rosyjskiej i aktywnymi członkami Socjalistyczno-Demokratycznej Partii Robotniczej Rosji, która w skrócie brzmiała S.D.P.R.R. Później dokonali rozłamu i oddzielili się od tej partii zatrzymując tą samą nazwę z tym, że dla odróżnienia się dorzucili „b” (bolszewików), co dało S.D.P.R.R.(b).

Później zmienili nazwę na RKP(b), by znowu zmienić na WKP(b), >>Wszechzwiązkową Komunistyczną Partię (bolszewików)<<. A więc nie ulega wątpliwości, że bolszewicy też byli dziećmi socjalizmu i wychowankami socjalistów rosyjskich.

Jeżeli kogoś interesują inne fakty w tym przedmiocie, tj. z zakresu korzeni XX-wiecznych totalitarystów, to dla przykładu można tu wspomnieć osobę czołowego faszysty (późniejszego kolaboranta hitlerowskiego), Vidkuna Quislinga. Jego niekwestionowany życiorys podaje, że był on najpierw aktywnym socjalistą, a potem przesunął się trochę więcej na lewo i stał się gorącym zwolennikiem komunizmu sowieckiego, co przyczyniło się wydatnie do tego, że otrzymał funkcję dyplomaty norweskiego w Rosji bolszewickiej.

Quisling stał się faszystą w drugiej połowie lat 1930-stych. Innym przykładem socjalisty, który przepoczwarzył się w faszystę, to słynny przywódca faszystów brytyjskich, Oswald Mosley. Był on najpierw gorącym zwolennikiem socjalizmu i działaczem socjalistycznym. Do dzisiaj Brytyjczycy mają problem pojąć, jak socjalista, O.Mosley, mógł tak lekko przepoczwarzyć się w faszystę. Ale tego rodzaju problem mają w całej Europie inne grupy narodowe i społeczne, poza oczywiście socjalistami i lewicą. Ci ostatni takiego problemu nie mają.

Ciekawa sytuacja zaistniała w PRL-u po tzw. „odwilży październikowej” w 1956 roku, kiedy wielu Polaków dało się nabrać na to, że już się ogromnie w Polsce zmieniło ku lepszemu. Ogłoszono wtedy, wszem i wobec, że Polska stała się niepodległa (prawie) i że rozwija się pomyślnie demokracja. Po odczekaniu, na wszelki wypadek, jednego roku, w 1957-mym przyjechał do Polski w odwiedziny A.K.-owiec z Australii. Po wylądowaniu w PRL Gomułki dowiedział się, że walczył z „faszystami”. Długo biedak nie mógł pojąć, jak mógł walczyć z faszystami, kiedy – jak powiadał później – nie widział w okupowanym przez Niemców kraju ani jednego Włocha.

Lewica doskonale zdaje sobie sprawę z faktu, do którego nigdy się przyzna, że od socjalizmu do faszyzmu, komunizmu i nazizmu dzieli tylko krok. Stąd bierze się ta łatwość, z jaką socjalista Benito Mussolini stał się faszystą, a byłym hitlerowcom, członkom NSDAiP, tak lekko było pójść po II wojnie św. na współpracę z komunistami w Niemczech wschodnich, nazywających się do 1989 roku „Niemiecką Republiką Demokratyczną”.

Były polityk prawicowy i późniejszy premier w. Brytanii, Margaret Thatcher, ujęła problem socjalizmu i lewactwa w prosty sposób:

„Komunizm jest lewą nogą socjalizmu, faszyzm jest jego nogą prawą – prawa i lewa noga, to jest to na czym chodzi lewica.”

Byłem właśnie na witrynach internetowych rozmaitego motłochu lewicowego i szumowin spod znaku „młodzi socjaliści”, „antifa”, „nigdy więcej” i temu podobnych. Nawołują tam do użycia siły fizycznej, jeśli zajdzie potrzeba skutecznego zablokowania legalnego, bo

zgodnego z obowiązującym prawem, Marszu Niepodległości. Powiadamiają nas tym samym, że prawo dla nich się nie liczy, lecz użycie siły; że nie prawo ma iść przed siłą, lecz siła przed prawem. No cóż? Należy to przyjąć do wiadomości. I nie żalić się, nie wzywać lewicowy motłoch do opamiętania się, lecz użyć przeciw nim tej samej broni: Zorganizować blokadę lewackiej blokady i przy pomocy kijów bejsbolowych i zużytych łańcuchów motocyklowych nastukać im do głowy szacunku dla obowiązującego prawa i przy tej okazji wbić im do głowy trochę tolerancji dla innych myśli i poglądów politycznych i filozoficznych. Skuteczność tego rodzaju edukacji nie budzi wątpliwości.

W ubiegłym roku po Marszu Niepodległości postkomunistyczne media próbowały zdeprecjonować tę imprezę w oczach Polaków. Na przykład postkomunistyczny tygodnik „Wprost” poszukując jakichś „autorytetów”, których coraz mniej w dzisiejszej PRL-bis, zwrócił się do angielskiego historyka, Normana Daviesa, żeby zajął stanowisko i wypowiedział się, co sądzi o tym marszu. N.Davies spełnił pokładaną w nim nadzieję i oczekiwanie propagandzistów z „Wprost”. Z całą powagą oznajmił, że tego rodzaju marsze przypominają mu nazistowskie mityngi w okresie międzywojennym. Ciekawe, że takie same marsze i pochody, organizowane co roku w Ulsterze i w Portadown przez angielskich protestantów, ubranych w meloniki, przepasanych pomarańczowymi szarfami, przy hałasie bicia w bębny, dzikim szumie szkockich piszczałek i protestanckich wrzaskach, nie przypomina Daviesowi i tygodnikowi „Wprost” nazistowskich marszów i parad. W Polsce N.Davies je widzi, ale u siebie nie. Dziwna to ślepota. Ciekawe, co postkomunistyczne media z tygodnikiem „Wprost” wymyślą w tym roku? A jeszcze ciekawiej byłoby, gdyby trasa Marszu Niepodległości, śladem angielskich protestantów, przebiegała w następnych latach przez Aleję Róż i Aleję Przyjaciół w Warszawie. Wtedy impreza ta stałaby się bardziej zrozumiała dla lewicy i dla reszty Polaków.

Władysław Gauza

Polecam sprawy poruszane w działach:
SĄDY PROKURATURA ADWOKATURA
POLITYKA PRAWO INTERWENCJE - sprawy czytelników

"AFERY PRAWA"
Niezależne Czasopismo Internetowe redagowane przez dziennikarzy AP i sympatyków z całego świata których celem jest PRAWO, PRAWDA SPRAWIEDLIWOŚĆ DOSTĘP DO INFORMACJI
ORAZ DOBRO CZŁOWIEKA

uwagi i wnioski proszę wysyłać na adres: afery@poczta.fm
Dziękujemy za przysłane teksty opinie i informacje.

WSZYSTKICH INFORMUJĘ ŻE WOLNOŚĆ WYPOWIEDZI I SWOBODA WYRAŻANIA SWOICH POGLĄDÓW JEST ZAGWARANTOWANA ART 54 KONSTYTUCJI RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ.

Komentarze internautów:

Komentowanie nie jest już możliwe.

~Peter
03-11-2011 / 19:25
Bardzo dobrze autor ujął problem. No i rzeczywiście te systemy mają taki rodowód, podłoże i podobne drogi "rozwoju".