Imieniny:

AferyPrawa.com

Redaktor Zdzisław Raczkowski ujawnia niekompetencje funkcjonariuszy władzy...
http://Jooble.org
Najczęściej czytane:
Najczęściej komentowane:





Pogoda
Money.pl - Kliknij po więcej
23 listopada 2017
Źródło: MeteoGroup
Polskie prawo czy polskie prawie! Barwy Bezprawia

opublikowano: 26-10-2010

AFERY PRAWA FUNDACJA - CZYLI ZYSKOWNA DOBROCZYNNOŚĆ RYSZARD JAKUBOWSKI

Fundacja – czyli fundowanie dostatniego życia. Ryszard Jakubowski

Co robi głupi złodziej aby się wzbogacić? Kradnie na własną rękę albo zawiązuje gang lub zapisuje się do mafii. Co robi mądry złodziej, aby stać się bogaczem? Kradnie tylko tyle, aby starczyło mu na kampanię wyborczą a potem trafia do „tych, co tym interesem kręcą”. Co robi bardzo mądry złodziej, żeby podnieść standard swojego życia? Polski bardzo mądry złodziej zakłada fundację.

Głupi złodziej, jeżeli w porę nie znajdzie protektora, lub nie będzie się dzielił swoimi dochodami z kim powinien – wcześniej czy później wyląduje w więzieniu. Mądry złodziej na czas trwania immunitetu jest wyjęty spod prawa – nic mu nie grozi ze strony sędziów i prokuratorów. Gdy po zakończonej kadencji popadnie w niełaskę, jeżeli w porę nie wyemigruje do Izraela lub RPA, może nawet zostać aresztowany w bardzo spektakularny sposób. Czy zostanie ukarany – to już zupełnie inna sprawa. Zależy jak wielka będzie ta niełaska. Bardzo mądry złodziej nie musi się martwić ani o wpadkę, ani o ryzyko popadnięcia w niełaskę. Nie musi też z nikim dzielić się swoimi łupami. Dożywotni dobrobyt gwarantuje mu polskie prawo. Wystarczy, że założy fundację.

Fundacje z założenia mają służyć dobru społecznemu i – nie przysparzać żadnego dochodu ani założycielom czyli fundatorom, ani samej fundacji. Tyle mówi teoria. Pochodząca z 1984 roku ustawa o fundacjach zawiera sporo luk, z których nawet mało sprytny człowiek o niewielkim IQ może korzystać. Najwyższą władzą w fundacji jest bowiem zarząd, a ten jest „pierwszym po Bogu”. Każda przyjęta przezeń uchwała, jeżeli nie jest sprzeczna z polskim prawem, jest ostateczna i nie może być przez nikogo ani oprotestowana ani zaskarżona. Tak więc zarząd fundacji, który – dla zachowania pozorów – pełni swoje funkcje nieodpłatnie, może w majestacie prawa przyznać sobie ogromne, wielomilionowe premie „za zasługi”. I władze bardzo wielu fundacji korzystają z tego przywileju, czerpiąc pełnymi rękami i nie lękając się żadnej kary. Bo ich postępowanie jest zgodne z prawem. Trudno więc dziwić się panu Parysowi, że wraz z innymi członkami zarządu Fundacji Polsko-Niemieckie Pojednanie uchwalił przyznanie sobie niebotycznych premii, z pieniędzy należnych ofiarom pracy przymusowej na rzecz Trzeciej Rzeszy. Pan Parys, mimo wytoczonego mu w końcu procesu, zachował swój majątek, bo zdobył go lege artis – choć ze szkodą dla ofiar hitlerowskich praktyk.

Każdego roku, każdego dnia, w różnych fundacjach, głosami członków zarządu zapadają prawomocne decyzje o podziale środków zdobytych pod pozorem realizacji celu społecznie użytecznego. I nikt nie może w ten proceder ingerować – bo na taki postępowanie pozwalają przepisy. Czy można się dziwić, że nawet uczciwi ludzie, którzy trafiają do zarządów tych organizacji, w szybkim czasie zmieniają swoją mentalność? Stary rabin mawiał, że jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniądze. Tu chodzi o bardzo grube pieniądze.

Żeby nie być gołosłownym… Otóż w jednej ze współzakładanych przeze mnie fundacji doszło do całego ciągu różnych nadużyć i przestępstw. Było ich, przez pół roku, bagatela – 14. Najpoważniejsze z nich to

1. Nieprowadzenie kartoteki magazynowej – przyjmowanie darów rzeczowych bez odnotowywania gdziekolwiek ich rodzaju i ilości.

2. wydawanie tych darów bez ewidencjonowania rozchodów, na „gębę”. Dzięki temu nie było możliwe ustalenie ani ile darów fundacja otrzymała, ani – ile wydała a ile zatrzymała na potrzeby członków zarządu i ich rodzin.

3. Niepublikowanie wyników finansowych – co jest obowiązkiem każdej jednostki z osobowością prawną, a taką jest KAŻDA bez wyjątku fundacja.

4. Nieprowadzenie przez pół roku ksiąg podatkowych.

5. Przeprowadzenie nielegalnej zbiórki publicznej – bez wymaganego zezwolenia.

6. Zatrudnianie podczas NIELEGALNEJ zbiórki darów i pieniędzy dzieci w wieku 10 – 14 lat.

7. Poświadczanie nieprawdy przez zarząd podczas składania oświadczeń w sprawie o ustanowienie kuratora sądowego dla fundacji.

8. Malwersacja konta bankowego – zniknęło ono z banku w niewyjaśnionych okolicznościach. Nie wiadomo, jaka była na nim suma w chwili likwidacji i kto ja przejął, jeżeli do operacji bankowych wymagane były co najmniej dwa podpisy, w tym mój, a ja żadnej dyspozycji bankowej nie podpisywałem.

Wydawałoby się, że po przedstawieniu prokuratorowi listy tych przestępstw i wykroczeń wraz z podaniem nazwisk osób, które się większości z nich (poza sprawą konta bankowego) dopuściły NA MOICH OCZACH, oraz ze wskazaniem konkretnych dowodów i świadków, sprawa trafi do sądu karnego niejako z automatu.

Nie doceniłem jednak naszych prokuratorów. Oto Prokuratura Rejonowa Warszawa Śródmieście przez kilka miesięcy zastanawiała się, co z tym zrobić, w końcu przesłała sprawę do prokuratury w Nowym Dworze Mazowieckim, podobno według właściwości. Tamże dokumenty przeleżały kolejne miesiące, po czym okazało się, co było wiadome od początku, że to jednak inne miasto, niż Warszawa, a na terenie stolicy i w jej najbliższej okolicy dokonano tych czynów. Więc sprawa wraca do stolicy, tym razem do żoliborskiej prokuratury. Ta zrobiła co mogła czyli nic! Sprawa powędrowała do policji w Łomiankach, ponieważ tam miała siedzibę owa fundacja. Policja mnie wezwała, a jakże, po czym spisała w formie zeznania jakieś 30% tego, co miałem do powiedzenia, bo okazało się, że na więcej pani policjantka nie miała czasu… I tak moje zawiadomienie o przestępstwach + moje niepełne zeznanie dały prokuraturze pretekst do odmowy wszczęcia dochodzenia ponieważ… „nie ma dowodów na to, że zarząd fundacji nie składał rocznych sprawozdań finansowych” (cytuję z pamięci). Sęk w tym ze nijak tego udowodnić by się nie dało, bo sprawozdania BYŁY SKŁADANE!!! Pozostałe przestępstwa jakoś nie zainteresowały prokuratury. Być może w swoim szalonym pędzie do jak najszybszego pozbycia się trudnej i wielowątkowej sprawy, prokuratorzy nawet nie zauważyli, że chodzi aż o 14, ale zupełnie innych przestępstw???

Czy ktoś nadal wierzy, że polskie fundacje podlegają jakiemukolwiek prawu? Ja przestałem wierzyć. I gdy mi przyjdzie ochota na bezkarną nieuczciwość, bez wahania założę kolejną fundację!!!

Zyskowna dobroczynność

Choć wszyscy stykamy się niemal na co dzień z pojęciem “fundacja”, mało kto tak naprawdę wie, cóż to jest, czym się zajmuje i na jakich zasadach działa.

W Polsce działa ponad 5000 fundacji. Z założenia mają one służyć dobru społecznemu i – nie przysparzać żadnego dochodu ani założycielom czyli fundatorom, ani samej fundacji. Tyle mówi teoria. Większość fundacji realizuje swoje cele statutowe, nie czerpiąc z tego żadnych profitów. Pochodząca z 1984 roku ustawa o ich funkcjonowaniu zawiera jednak sporo luk, z których sprytni amatorzy łatwych zarobków potrafią bezkarnie korzystać. Najwyższą władzę w fundacji stanowi zarząd, a ten jest “pierwszym po Bogu”. Każda przyjęta przezeń uchwała, jeżeli nie jest sprzeczna z polskim prawem, jest ostateczna i nie może być przez nikogo ani oprotestowana ani zaskarżona. Tak więc zarząd może przyznać sobie ogromne premie “za zasługi”. I władze bardzo wielu fundacji korzystają z tego przywileju, czerpiąc pełnymi rękami i nie lękając się żadnej kary. Bo ich postępowanie jest zgodne z prawem.

Teoretycznie każda z organizacji pozarządowych podlega kontroli odpowiednich organów władzy. W przypadku niewielkich organizacji o zasięgu lokalnym nadzór może sprawować wojewoda. Nad prawidłowością funkcjonowania fundacji ogólnopolskich czuwa właściwy minister. Praktyka pokazuje jednak, że nadzór ten jest w wielu wypadkach fikcją. Przez ponad pół roku minister kultury nie przejawił żadnego zainteresowania działalnością pewnej fundacji, mimo że był o to wielokrotnie proszony przez jednego z jej założycieli, zaniepokojonego poczynaniami jej zarządu.

W przeprowadzonej kilka lat temu przez Centrum Szpitalna temu internetowej sondzie na postawione pytanie “Ile powinien zarabiać prezes organizacji non profit” tylko 21% respondentów uznało, iż powinien pełnić swoją funkcję bez żadnego wynagrodzenia. 24% ankietowanych było zdania, że właściwe jest honorarium w granicach od 2 do 3 tysięcy złotych, ale aż 13% uważa, że pensja prezesa winna wynosić od 3 do 4 tysięcy. Co ciekawe, 12% respondentów wyraziło przekonanie, że prezesi organizacji, które z założenia nie przynoszą zysków, mogą zarabiać nie mniej, niż 6 tysięcy złotych miesięcznie. W ankiecie wzięły udział 1034 osoby, głównie działające w organizacjach pozarządowych.

Działalność charytatywna stała się w ostatnich latach źródłem całkiem niemałych zysków nie tylko dla osób zasiadających w zarządach fundacji i stowarzyszeń. Tajemnicą poliszynela jest, że artyści, występujący na koncertach, z których cały dochód ma być przeznaczony na jakiś szczytny cel, każą sobie wypłacą normalne honoraria. I organizatorzy zazwyczaj płacą bez zmrużenia oka. Raz oficjalnie i legalnie, innym razem – po cichu, bez zbędnych dokumentów. Bywało, że zebrane w czasie trwania takiego “charytatywnego” koncertu środki nie pokrywały związanych z nim kosztów. 6 lat temu w Zielonej Górze nie odbył się finałowy koncert Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, ponieważ organizatorzy nie byli w stanie wypłacić honorariów, jakich zażądały “gwiazdy” za swój, teoretycznie bezpłatny, występ.


Każdego roku, każdego dnia, w różnych fundacjach, głosami członków zarządu zapadają prawomocne decyzje o podziale środków zdobytych pod pozorem realizacji celu społecznie użytecznego. I nikt nie może w ten proceder ingerować – bo na taki postępowanie pozwalają przepisy. Czy można się dziwić, że nawet uczciwi ludzie, którzy trafiają do zarządów tych organizacji, w szybkim czasie zmieniają swoją mentalność? Stary rabin mawiał, że jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniądze. Tu chodzi o bardzo grube pieniądze.

Ryszard Jakubowski

(niektóre fragmenty tego tekstu były publikowane na kilku stronach internetowych, głównie na forach dyskusyjnych).

FUNDACJA??? - co to takiego? - takie sobie wspólne dywagacje... Fundacja Jolanty Kwaśniewskiej "Porozumienie bez Barier"

CASE - żydowskie prywatne Centrum Analiz Społeczno-Ekonomicznych w Polsce. Czy Sejmowa Komisja Bankowa skontroluje fundacje Balcerowicza? Czy prokuratora zajmie się darczyńcami fundacji?

Polecam sprawy poruszane w działach:
SĄDY PROKURATURA ADWOKATURA
POLITYKA PRAWO INTERWENCJE - sprawy czytelników

Tematy w dziale dla inteligentnych:
ARTYKUŁY - tematy do przemyślenia z cyklu: POLITYKA - PIENIĄDZ - WŁADZA

"AFERY PRAWA"
Niezależne Czasopismo Internetowe www.aferyprawa.com
redagowane przez dziennikarzy AP i sympatyków z całego świata których celem jest PRAWO, PRAWDA SPRAWIEDLIWOŚĆ DOSTĘP DO INFORMACJI
ORAZ DOBRO CZŁOWIEKA

uwagi i wnioski proszę wysyłać na adres: afery@poczta.fm - Polska
redakcja@aferyprawa.com
Dziękujemy za przysłane teksty opinie i informacje.

WSZYSTKICH INFORMUJĘ ŻE WOLNOŚĆ WYPOWIEDZI I SWOBODA WYRAŻANIA SWOICH POGLĄDÓW JEST ZAGWARANTOWANA ART 54 KONSTYTUCJI RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ.

zdzichu

Komentarze internautów:

Komentowanie nie jest już możliwe.