Imieniny:

AferyPrawa.com

Redaktor Zdzisław Raczkowski ujawnia niekompetencje funkcjonariuszy władzy...
http://Jooble.org
Najczęściej czytane:
Najczęściej komentowane:





Pogoda
Money.pl - Kliknij po więcej
19 lipca 2019
Źródło: MeteoGroup
Polskie prawo czy polskie prawie! Barwy Bezprawia

opublikowano: 26-10-2010

EPOPEJA JANA KOBYLAŃSKIEGO Epopeja Jana Kobylańskiego Diaspora polska - Głos emigranta

W wypadku gdyby sprawa została zapomniana przytaczamy pewne jej szczegóły. Po zapoznaniu się z całą historią, aby uniknąć spowodowanego masą faktów bałaganu zadajemy sobie i innym tylko jedno pytanie: Czy Jan Kobylański jest dobry dla Polski? Bo cóż innego jest ważne? Naszym zdaniem jest, a to co go spotkało ma dokładnie takie same znamiona jak głośna jakiś czas temu historia dewastowania pomników na cmentrzach żydowskich w USA. Dochodzenie wykazało że robiła to grupa młodych Syjonistów- prowokatorów. Ciekawe czy na czas akcji jarmułki pozostawili w domach?
Jan Kobylański

Bo ci, którzy wystąpili jako pierwsi z oskarżeniem Jana Kobylańskiego również je pozostawili. Głęboko schowane. Wiemy zapewne o kogo chodzi. To „Gazeta Wyborcza” zainicjowała nagonkę na Jana Kobylańskiego informacją o rzekomych przestępstwach honorowego konsula Polski w Urugwaju, niestrudzonego piewcy polskości w Ameryce Łacińskiej i co tu mówić niezwykle zamożnego, który część swej fortuny przeznaczył na działalność USOPAŁ i niektórych organizacji w Polsce. Nie ukrywamy, że chodzi tu o Radio Maryja i wielebnego Rydzyka. I co z tego? Wolno mu. Radia Maryja słucha zresztą wielu naszych Rodaków i to jest ich demokratyczną swobodą. A ks. Rydzyk jest związany ze Wyższą Szkoła Kultury Społecznej i Medialnej. Co ta szkoła robi i czego uczy nie mam pojęcia. Żeby być kulturalnym należy być wychowanym przez rodziców, czasami nawet przypomocy paska od spodni ale żeby po to chodzić do szkoły wyższej? Przyznać tu muszę uczciwie, że moja wypowiedź wynika z kompletnej ignorancji, dlatego nie czuję się na siłach dalej dyskutować na temat walorów jego Rydzykowej Alma Mater. Jedno wiem na pewno; każde, absolutnie każde społeczeństwo, przywiązane do religii i ją praktykujące, jest znacznie lepsze od ateistycznego. Wracając jednak do sprawy Jana Kobylańskiego przypominamy; otóż, 22 marca 2005 roku, w „Wiadomościach” telewizyjnych ówczesny minister sprawiedliwości, Andrzej Kalwas w towarzystwie wicedyrektora Instytutu Pamięci Narodowej, prof. Witolda Kuleszy ogłosili publicznie, że planują wystąpienie o ekstradycję Jana Kobylańskiego do rządu Urugwaju. Chodziło o wydanie i postawienie przed sądem polskim, podejrzanego o zbrodnię ludobójstwa, a zamieszkałego w Montevideo milionera i działacza polonijnego z Ameryki Południowej, Jana Kobylańskiego. Jan Kobylański został odwołany z Polonijnej Rady Konsultacyjnej. Jak poinformował marszałek Senatu Longin Pastusiak, formalnym powodem odwołania jest to, że nie stoi on już na czele Związku Polaków w Argentynie, którego do niedawna był przewodniczącym. Pastusiak przyznał jednak, że na tę decyzję wpłynęły również "nowe fakty i podejrzenia", obciążające polonijnego biznesmena.
Podstawą ekstradycji, jak doniosła 23 marca 2005 „Rzeczpospolita”, miały być odnalezione w aktach IPN (stąd właśnie obecność prof. Kuleszy) zeznania świadków potwierdzające, że „Jan Kobylański, prawdopodobnie wspólnie z ojcem, Stanisławem, zadenuncjował Niemcom Żydów, którym za zapłatą miał znaleźć bezpieczną kryjówkę”.
Informował o tym szef pionu śledczego IPN Witold Kulesza. Mówił, że zachowały się relacje świadków, "które w sposób nie budzący wątpliwości wskazują, że Janusz Kobylański zadenuncjował rodzinę żydowską". Wydając Żydów Kobylański prawdopodobnie współdziałał ze swoim ojcem, Stanisławem Kobylańskim, który podczas wojny wykonywał zawód adwokata na podstawie legitymacji wydanej przez władze okupacyjne. Stanisław Kobylański zmarł w 1967 roku. IPN w raporcie dla ministra sprawiedliwości ma uzasadnić ocenę prawną, według której denuncjowanie ukrywających się Żydów, ze świadomością, że oznacza to wydanie ich na śmierć, jest równoznaczne z udziałem w nieulegającej przedawnieniu zbrodni ludobójstwa. Ta ocena ma pozwolić ministrowi sprawiedliwości podjąć decyzję co do formalnego wniosku o ekstradycję Kobylańskiego. "Gazeta Wyborcza" koszerną zwana podała że Kobylański sfałszował zaświadczenie Międzynarodowe Czerwonego Krzyża, które wskazuje, że był więźniem obozów koncentracyjnych. Jak powiedział Kieres, IPN sprawdza te informacje. Dodał, że prof. Witold Kulesza (szef pionu śledczego IPN) ustalił już ze swym pionem, że w jednym z obozów koncentracyjnych figuruje nazwisko Janusz Kobylański, ale należy sprawdzić, czy to jest ta sama osoba. Kieres nie chciał jednak ujawnić, o który obóz chodzi. Prof. Witold Kulesza informował, że w aktach są adnotacje o Januszu Kobylańskim ur. 21 lipca 1919 w Równem, dotyczące m.in. obozu w Matthausen. IPN odnalazł dokumenty, których zaginięcie prokuratura uznała za powód do umorzenia postępowania w sprawie Janusza (dzisiaj używa imienia Jan) Kobylańskiego w 1955 r. Dokumenty te mogą być też podstawą wniosku o ekstradycję. "To są akta spraw dochodzeniowych prokuratury okręgowej przy Sądzie Okręgowym w Warszawie z lat 1947-48. Zgromadzone dowody wskazują, że Jan Kobylański może być podejrzany o tzw. szmalcownictwo" - powiedział Kieres w Radiu Zet. Pytany, czy są dowody na to, że Kobylański był sowieckim agentem, Kieres odparł: "W IPN nie odnaleźliśmy żadnego dokumentu". Zaznaczył jednak, że IPN wie o istnieniu takiego dokumentu z mediów. Minister sprawiedliwości Andrzej Kalwas zaznaczył, że dalsze działania w sprawie Kobylańskiego, wymagają analizy akt odnalezionych przez IPN. Kobylański był poszukiwany po wojnie, prokuratura prowadziła w jego sprawie postępowanie, którego po kilku latach nagle zaprzestała, prokurator jako powód podał zaginięcie części dokumentów. Prokurator miasta stołecznego Warszawy zalecił wówczas - zważywszy na zaginięcie akt z 1948 roku i niemożność ich odnalezienia, i odtworzenia - uznanie sprawy za "załatwioną w inny sposób" i zarządzić odwołanie poszukiwań Kobylańskiego. Za "zdumiewające i zastanawiające" Kulesza uznał, że zarządzenie o zaprzestaniu poszukiwań nastąpiło 19 kwietnia 1955 roku - w tym samym dniu, gdy warszawska Milicja Obywatelska zwróciła się do prokuratury z pytaniem, czy ma kontynuować poszukiwania Kobylańskiego, prowadzone od czerwca 1947 roku. "Jak na ustalenia poczynione tego samego dnia, muszę powiedzieć, że zdumiewają szybkością procesowania" - powiedział Kulesza. Zwrócił uwagę, że prokuratura nie próbowała wyjaśnić okoliczności zaginięcia akt. Gdy cała ta burza nieco ucichła okazało się że wszystkie zarzuty przeciwko Janowi Kobylańskiemu są absolutnie wyssane z palca. Nie znaleziono ani jednego dokumentu czy dowodu potwierdzającego zarzuty., z czego mozna wysunąć tylko jeden niezbity wniosek, są one aktem dokonanym z premedytacją mającym na celu zniszczenie reputacji tego cenionego i aktywnego dotąd działacza polonijnego. A wypowiedzi osobników zajmujących poważne stanowiska państwowe są nie tylko żenujące, są niedopuszczalne. Polacy, wygląda na to, niezbyt umieją egzekwować tą ważna zdobycz demokracji, jaką jest prawo do wygłaszania poglądów. Nie nauczyli się jeszcze, że wolno tak postępować pod jednym niezbywalnym warunkiem; nie wolno bredzić, trzeba bardzo uważać co się mówi. A szczególnie bredzić nie powinni urzędnicy z IPN. Po pierwsze, ekstradycja dotyczy wyłącznie osób skazanych przez sąd, a w sprawie Kobylańskiego nie rozpoczęto nawet śledztwa. Podanie do wiadomości publicznej informacji o ekstradycji osoby, której nawet nie udowodniono przestępstwa jest poważnym nadużyciem. Po drugie, nie ma żadnej pewności, czy teczka, w której znajdują się zeznania obciążające Jana Kobylańskiego jest jego teczką. Oto co w tej sprawie pisze Dariusz Gabrel, prokurator GKŚZpNP w Warszawie: „Przedmiotowe postępowanie i czynności sprawdzające, do chwili obecnej, (list datowany jest 16 maja 2006) nie dały podstaw do ustalenia, czy osoba Janusza Kobylańskiego występująca w materiałach archiwalnych śledztwa jako osoba podejrzana jest osobą tożsamą co osoba Jana Kobylańskiego ”. Rozważanie winy Jana Kobylańskiego – pisze w konkluzji prokurator Gabrel – „byłoby bezprzedmiotowe”. A zatem publiczne oskarżanie Kobylańskiego jest w najlepszym przypadku pomówieniem.
Dlaczego dwóch wysoko postawionych dostojników, w dodatku prawników, łamiąc elementarne zasady prawa, ryzykuje własną reputację, narażając się na proces sądowy?
Teraz właśnie się toczy. Panie Kobylański ma Pan szansę zniszczyć gadzinówkę, która od wielu lat jak robak toczy światopogląd Polaków. Zaskarż ich Pan o takie grube odszkodowanie że aż Rabbiemu Singerowi włosy staną dęba. Jak nie da rady w RP, do Strasburga drani. Mamy szansę, aby od władzy w tym kraju odsunięci zostać mogą głupcy i szuje, którzy być może powinni być skierowani na studia do Rydzykowej Szkoły Kultury Społecznej i Medialnej. A my to na necie rozgłosimy. I tu doznałem olśnienia, Wielebny Rydzyk wiedział co robi, jego szkoła jest dla takich jak Andrzej Kalwas, czy Witold Kulesza. Powinni iść tam na gdyż brakuje im obu elementów zawartych w nazwie szkoły. Niefortunnie takich jak oni są w Biało-Czerwonej tysiące.

Napisał: Colas Bregnon

Polecam sprawy poruszane w działach:
SĄDY PROKURATURA ADWOKATURA
POLITYKA PRAWO INTERWENCJE - sprawy czytelników

Tematy w dziale dla inteligentnych:
ARTYKUŁY - tematy do przemyślenia z cyklu: POLITYKA - PIENIĄDZ - WŁADZA

"AFERY PRAWA"
Niezależne Czasopismo Internetowe www.aferyprawa.com
redagowane przez dziennikarzy AP i sympatyków z całego świata których celem jest PRAWO, PRAWDA SPRAWIEDLIWOŚĆ DOSTĘP DO INFORMACJI
ORAZ DOBRO CZŁOWIEKA

uwagi i wnioski proszę wysyłać na adres: afery@poczta.fm - Polska
redakcja@aferyprawa.com
Dziękujemy za przysłane teksty opinie i informacje.

WSZYSTKICH INFORMUJĘ ŻE WOLNOŚĆ WYPOWIEDZI I SWOBODA WYRAŻANIA SWOICH POGLĄDÓW JEST ZAGWARANTOWANA ART 54 KONSTYTUCJI RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ.

zdzichu

Komentarze internautów:

Komentowanie nie jest już możliwe.