Imieniny:

AferyPrawa.com

Redaktor Zdzisław Raczkowski ujawnia niekompetencje funkcjonariuszy władzy...
http://Jooble.org
Najczęściej czytane:
Najczęściej komentowane:





Pogoda
Money.pl - Kliknij po więcej
1 czerwca 2020
Źródło: MeteoGroup
Polskie prawo czy polskie prawie! Barwy Bezprawia

opublikowano: 26-10-2010

AFERY PRAWA CENZUROWANIE TEKSTÓW W MEDIACH POLSKICH - GDZIE TA TEMOKRACJA WOLNOŚC SŁOWA - TYLKO NA PAPIERZE? ONET NA CENZURZE

Cenzura w onecie zawsze była i jest - dowód, że słowa "uderzają" , że władza boi się prawdy? - nie dajmy się zastraszyć, walczmy o prawdę.

Z rozbawieniem obserwowałem na Onecie jak jeden z dyskutantów o pseudonimie "Goy" uparcie i wielokrotnie wklejał tekst na forum dyskusyjnym, pod tematem o Laszku Mazanie, który to tekst po trzech minutach znikał. On cierpliwie wklejał go znowu i tekst znowu znikał po kilku minutach i tak do momentu aż ten tekst skopiowałem i pewno później też. Twardy gość! . A cóż to był za straszny tekst, zapytacie? I dlaczego Onet tak się bał go zostawić? Czy ten tekst mógł zabić? Odpowiedź poniżej .
U nas nie ma cenzury i nie pozwolimy sobie żeby skorumpowani urzędnicy cenzurowali nas. - REDAKCJA AP

::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::

Żydzi wydawali swoich rodaków i także Polaków w ręce okupantów -
Szmalcownictwo żydowskie czyli wstydliwie i skrzętnie ukrywana prawda.
Czy nam Polakom w ogóle wolno o tym pamiętać?
A czy my Polacy to wszystko przechowujemy w pamięci historycznej , czy pamiętamy?

Pamiętamy, pamiętamy i dlatego staramy się wyjaśnić różnym nieukom całą prawdę. A że to boli wszystkich "poprawnych politycznie" szabesgoji ?! No cóż, musi boleć!


Ewa Kurek "Poza granicą solidarności. Stosunki polsko-żydowskie 1939-1945" Autorka obala w swoim opracowaniu wszechpotężny mit, podtrzymywany przez większość wpływowych historyków, iż Żydzi byli wyłącznie ofiarami hitlerowców. Po wnikliwym przebadaniu źródeł żydowskich Ewa Kurek podaje, iż od 6 do 10 procent polskich Żydów stało się podczas okupacji katami własnego narodu, nie licząc niemałej liczby różnych kolaborantów z Niemcami i 150 tysięcy żołnierzy żydowskiego pochodzenia służących w Werhmachcie. Największą gorliwość w wysługiwaniu się Niemcom przejawiali przedstawiciele inteligencji. Zapewne dla większości kolaboracja była sposobem na przetrwanie. Była to najczęściej zawodna droga, bowiem w finale i kolaboranci skazani byli na zagładę. Bardzo niewielu przeżyło. Tych, co zginęli zaliczono w poczet żydowskich męczenników, jakby śmierć oczyściła z ich z wcześniejszych win. A były to winy iście straszliwe.

Autorka przytacza przykłady tak wymowne, że powinny one spowodować gruntowne przenicowanie obowiązującej "odgórnie" prawdy o postawach tysięcy Żydów w stosunku nie tylko do Niemców, ale przede wszystkim do swoich braci.
Władysław Szpilman w książce "Pianista" tak pisał o żydowskiej grupie kolaborantów w warszawskim getcie - "Składała się głównie z młodych ludzi, pochodzących z zamożnej warstwy. Mieliśmy wśród nich sporą grupę znajomych i tym większe ogarniało nas obrzydzenie, im wyraźniej zauważaliśmy, jak jeszcze niedawno przyzwoici ludzie, którym podawało się rękę i których traktowało się jak przyjaciół, przeradzali się w kanalie. Zarazili się duchem gestapo, tak należałoby to chyba nazwać. Z chwilą kiedy wkładali mundury i czapki policyjne i dostawali pałki do ręki, stawali się zwierzętami. Ich najważniejszym celem było nawiązanie kontaktów z gestapowcami, usługiwanie im, paradowanie razem z nimi po ulicach, zadawanie szyku znajomością języka niemieckiego oraz popisywanie się przed swoimi szefami brutalnością wobec ludności żydowskiej". Zapis Szpilmana (oczywiście nie tylko ten) stał się znany dzięki niebywałej karierze jego wielkiej książki i dla bardzo wielu był nieprawdopodobnym wręcz szokiem. Niestety nie spowodował on - jak dotychczas - zmiany optyki historyków i badaczy, nie mówiąc już o publicystach. Nie spowodowały ich także zapiski Emanuela Ringelbluma, Adama Czerniakowa, świadectwa dawane dawno temu w rozmowach przez Marka Edelmana, wnioski Hannach Arent zamieszczone w książce "Eichman w Jerozolimie" ani badania amerykańskiego historyka Bryana Marka Rigga. W konkluzji swych badań Ewa Kurek dochodzi do przerażającego wniosku, że "najtrudniejszą, najbardziej haniebną i brutalną część ludobójstwa Żydów wykonali sami Żydzi".

Zachowanie Żydów na Kresach po wkroczeniu Rosjan.

Danuta i Aleksander Wroniszewscy w reportażu "Aby żyć" ("Kontakty" z 19 lipca 1988 r.) odnotowali relację mieszkanki miejscowości Jedwabno: Pamiętam, jak wywozili Polaków do transportu na Sybir, na każdej furmance siedział Żyd z karabinem. Matki, żony i dzieci klękały przed wozami, błagały o litość, pomoc. Ostatni raz 20 czerwca 1941 r.
Rolę Żydów w deportowaniu Polaków przypomniał również Włodzimierz Drohomirecki w dramatycznej relacji Oczami dziecka, zamieszczonej w książce Świadkowie mówią. Drohomirecki tak opisał sceny deportacji Polaków w miejscowości Deraźne, powiat Kostopol na Wołyniu: Zima 1940 r. jest bardzo mroźna, śnieg leży na wysokość jednego metra. Coraz częściej wywożona jest ludność polska. "Kułacy", pracownicy byłej polskiej administracji, nauczyciele, inteligencja, gajowi, osadnicy, leśnicy itp. Codziennie jadą do stacji kolejowych niekończące się ilości furmanek. Ludzie zamarzają. Na furmankach przymocowane są napisy "miateżniki" - buntownicy. Wywożeni mogą ze sobą zabrać jedynie ubranie, mały węzełek, trochę żywności. Transporty obstawione są po obu stronach przez żołnierzy NKWD, nie można do ludzi tych podejść, podać ciepłej strawy czy odzieży, traktowani są przez Rosjan jak zaraza.
Ukraińcy i Żydzi nie tają swojej radości i donoszą, kogo by tu jeszcze należało wywieźć. Już wiemy, że część ludzi zatrzymanych przez NKWD jest rozstrzeliwana, ale gdzie, tego nikt nie wie (por. Świadkowie mówią, Wyd. Światowy Związek Żołnierzy Armii Krajowej. Okręg Wołyń, Warszawa 1996, s. 97).
Józef Klimaszewski "Cień" wspominał w pamiętniku W cieniu czerwonego boru, iż: Kiedy wieziono Polaków na Sybir wyrzutki ich narodu (Żydzi) śmiali się, że Polacy jadą w pielgrzymkę do Częstochowy (według J. Klimaszewski "Cień" W cieniu czerwonego boru, maszynopis pamiętnika, s. 29, za odpisem zrobionym w połowie lat 80. przez L. Żebrowskiego).
Zbigniew Małyszczycki z Gdyni wspominał w swej relacji z Lubieszowa nad Stochodem na Polesiu, jak nieliczna skądinąd grupa Żydów, klaskała w momencie, gdy osadników wojskowych i ich rodziny prowadzono do stacji kolejowej dla wywózki na Sybir zimą 1940 r. (według relacji Z. Małyszczyckiego otrzymanej za pośrednictwem M. Paula, autora opracowania o stosunkach polsko-żydowskich w The Story of Two Shtetl, op. cit.).
W ocenie profesora Edwarda Prusa po wrześniu 1939 r. doszło do zawiązania pod sowieckim patronatem swoistego antypolskiego sojuszu części Żydów z ukraińskimi nacjonalistami. Przejawiał się on, według autora, szczególnie jaskrawo w czasie wywożenia Polaków na Syberię. Do wagonów ładowali ich Ukraińcy, ale konwojowali "w nieznane" Żydzi. Nieznany jest przypadek uratowania przez Żyda, choćby jednego dziecka skazanego na poniewierkę i śmierć pod kołem podbiegunowym (por. E. Prus Holocaust po banderowsku. Czy Żydzi byli w UPA?, Wrocław 1995, s. 24).
Przejmujące świadectwo z tamtych lat przyniosła J. Rokicka na łamach czasopisma "Semper Fidelis" z 1994 r., opisując dramatyczne losy Polaków z miasteczka Gwoździec na Pokuciu: Nadeszła niezwykle śnieżna i mroźna zima 1939-1940 roku, a z nią tragiczny świt 10 lutego 1940 r., kiedy to do bydlęcych wagonów ładowano całe polskie rodziny, nie wyłączając dzieci i starców. Służbę porządkową przy wagonach pełnili Żydzi i Ukraińcy, którzy jeszcze tak niedawno stanowili przyjazną, zdawałoby się, część naszej miasteczkowej społeczności (por. J. Rokicka Było sobie takie miasteczko na Pokuciu, "Semper Fidelis", 1994, nr 22 z września-października, s. 31).
Nie ukrywała roli Żydów jako współsprawców strasznego losu Polaków deportowanych na Syberię relacja Marii Karp, bardzo prostej, niewykształconej Polski, którą Sowieci zabrali 10 lutego 1940 r. na Sybir wraz z rodziną z osady Hermanowo w powiecie lwowskim. Maria Karp pisała: Dziesiątego lutego w soboty o godzinie w półdo szustej z rana przyszło siedym sowietów z karabinami i róskiej milicji dwóch a żydów pięciu tesz z broniu, nas było sześć osób w rodzinie, a ich było piętnastu z bronią. Jedyn sowiet stych siedmiu przeczytał nam pismo od wyższych władz jak wyrok śmierci i dali nam pietnaście minut czasu do zebrania siebi i dzieci tak że niezdążyliśmy się dobży prawie wpół nago że krótki czas i że strach co z nami będzie nie dali nic a nic absolutnie nam ze sobą wziąść do naszej stacji (...). Gdy rodzina dowiedziała się nasza że nas zabrano pod eskortem z naszego domu i nie dano nam nic wziąć wieźli nam trocha żywności to nie chcieli rodziców sowieci i żydzi póścić blisku wagonów to my z wielkim kszykiem i płaczem wyskakiwaliśmy z wagonów nie zważając na strasz bo jusz wszystko jednu żeby tylko wziąść żywność dla naszych dzieci tak w następną noc uciekli ze Lwowa z nami, było nas w tym wagonie pięćdziesiąt 8. osób - jak ruszyli ze Lwowa to tak jak djable grzeszny dusze porywają do piekła, tak sowiecie z Polakami do rosje, my myśleli że te wagony z szyn powyskakują tak uciekali przed samą granicą dopiero oddychnęli ze swoją zdobyczą (Zachowania pisownia oryginału, cyt. za W czterdziestym... op.cit., s. 30).

Stanisław Olejnik pisał w liście do redakcji wychodzącego w Stanach Zjednoczonych "Nowego Dziennika" (5 listopada 1992 r.) o tym, jak użyto do deportacji Polaków w 1940 r. sowieckiej milicji składającej się przeważnie z Żydów i Ukraińców (...). Akcję rozpoczęto 10 lutego 1940 r. Zaskoczonej osadzie lub mieszkańcom domu na wsi dano pół godziny na zebranie się, po czym ładowano wszystkich na sanie lub do ciężarowych samochodów i w trzaskający mróz dowieziono do stacji kolejowej. Brano starców i niemowlęta, kaleki (...). Spędzano z łóżek rodzące kobiety, ciągnięto obłożnie chorych i sparaliżowanych. Można sobie wyobrazić, co myśleli później ci Polacy, którzy przeżyli wywózkę o swych prześladowcach z sowieckiej milicji.
Goy

Polecam sprawy poruszane w działach:
SĄDY PROKURATURA ADWOKATURA
POLITYKA PRAWO INTERWENCJE - sprawy czytelników

Tematy w dziale dla inteligentnych:
ARTYKUŁY - tematy do przemyślenia z cyklu: POLITYKA - PIENIĄDZ - WŁADZA

"AFERY PRAWA" - Niezależne Czasopismo Internetowe www.aferyprawa.com
Stowarzyszenia Ochrony Praw Obywatelskich
Zespół redakcyjny: Zdzisław Raczkowski, Witold Ligezowski, Małgorzata Madziar, Emilia Cenacewicz, Zygfryd Wilk, Bogdan Goczyński, Zygmunt Jan Prusiński oraz wielu niejawnych sympatyków AP

uwagi i wnioski proszę wysyłać na adres: afery@poczta.fm
redakcja@aferyprawa.com
Dziękujemy za przysłane teksty opinie i informacje.

WSZYSTKICH INFORMUJĘ ŻE WOLNOŚĆ WYPOWIEDZI I SWOBODA WYRAŻANIA SWOICH POGLĄDÓW JEST ZAGWARANTOWANA ART 54 KONSTYTUCJI RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ.

zdzichu

Komentarze internautów:

Komentowanie nie jest już możliwe.