Imieniny:

AferyPrawa.com

Redaktor Zdzisław Raczkowski ujawnia niekompetencje funkcjonariuszy władzy...
http://Jooble.org
Najczęściej czytane:
Najczęściej komentowane:





Pogoda
Money.pl - Kliknij po więcej
21 września 2021
Źródło: MeteoGroup
Polskie prawo czy polskie prawie! Barwy Bezprawia

opublikowano: 20-05-2012

Blogerzy przejmują misję przekazywania wiedzy i informacji porzuconą przez inwigilowane i cenzurowane media rozrywkowe takie jak TVN, POLSAT, nawet TVP... hipnotyzujące i omamiające telemaniaków... 

Dzięki rozwojowi internetu i aktywności w sieci środowisk, których poglądy były spychane na margines, system medialny w Polsce nie zdołał się domknąć – pisze Krzysztof Karnkowski, znany też jako bloger Budyn78.

W latach 50-tych ubiegłego wieku amerykańscy teoretycy sformułowali cztery doktryny działania mediów. Ich nazwy są na tyle ścisłe, że nie wymagają szerszego omówienia, a są to doktryny autorytarna, liberalna, komunistyczna i odpowiedzialności społecznej.

W Polsce komunistycznej media działały na styku doktryny autorytarnej i komunistycznej, którą można by również określić jako totalitarną. Po roku 1989, gdy wydawało się, że mamy szansę na prawdziwy medialny pluralizm można było zakładać, że będziemy mieli media komercyjne, działające według standardu liberalnego oraz misyjne, oparte na doktrynie odpowiedzialności społecznej. Powstało mnóstwo nowych tytułów prasowych, które nie utrzymały się na rynku. Prasa postkomunistyczna podzieliła się na tytuły, przejęte przez tzw. Spółdzielnie dziennikarzy oraz tytuły, przekazane partiom politycznym. Te drugie upadły prawie natychmiast, niektóre z pierwszych przetrwały, szybko wpisując się na powrót w jeden, dominujący nurt debaty publicznej. Nowe tytuły o rodowodzie solidarnościowym („Tygodnik Gdański”, „Spotkania”) bardzo szybko przegrały walkę o obecność na rynku. Podobnie było z próbami stworzenia dziennika, konkurencyjnego dla „Gazety Wyborczej” – przypomnę tutaj „Wiadomości Dnia” czy „Nowy Świat”. Jeszcze gorzej sytuacja wyglądała na rynku telewizyjnym. Większość mediów głównego nurtu zapewne chętnie przypisałaby się do doktryny liberalnej, z elementami odpowiedzialności społecznej w postaci rozmaitych audycji misyjnych. Jak wiemy, rzeczywistość jest jednak inna.

W polskich mediach tzw. głównego nurtu znajdziemy cały szereg rozwiązań typowych dla mediów systemu autorytarnego. Pomijając wątek domniemanej [Domniemanej? - admin] infiltracji mediów przez służby specjalne, mamy zupełnie namacalne dowody państwowych, więc faktycznie rządowych, interwencji w rynek mediów, a zaliczyć do nich możemy sponsorowanie mediów poprzez kampanie reklamowe spółek Skarbu Państwa lub programów rządowych, a także pozyskiwanie poszczególnych gwiazd medialnych poprzez lukratywne kontrakty na prowadzenie opłacanych przez państwo imprez. Przykładów takich działań możemy znaleźć wiele choćby przy okazji polskiej prezydencji w UE (Wojewódzki i Materna), a obecnie EURO 2012 (Figurski, pomimo postawienia mu zarzutów przez prokuraturę). Innym bulwersującym akcentem są kontrakty gwiazdorskie dla wybranych dziennikarzy w TVP w sytuacji zaangażowania ich w równoległą działalność biznesową i fatalnej kondycji samej telewizji, znajdującej się na skraju bankructwa, czego najnowszym przykładem jest plan kontraktu dla Hanny Lis, pomimo znanych badań, wskazujących, że nie cieszy się ona sympatią widzów. Traktować to należy wyłącznie w kategorii nagrody dla jej męża.

Tymczasem media rezygnują ze swojej misji: przekazywania informacji, tworzenia warunków uczciwej debaty publicznej, kształtowania postaw obywatelskich, promocji kultury, czy przekazywania wiedzy. Niestety jest to część tendencji światowej, w której wiadomość zastępuje rozrywka, zaś news sprowadzony zostaje do roli takiej samej papki, jak muzyka odtwarzana w supermarkecie. W tradycyjnych mediach, zwłaszcza w dominującej na tym rynku telewizji, information zostało zastąpione przez infotainment – czyli treść, mającą służyć w co najmniej równym stopniu zarówno poinformowaniu, jak rozrywce widza. Elementy doktryny odpowiedzialności społecznej znajdziemy głównie w mediach katolickich i niszowych, lokalnych.

W latach 70-tych Elizabeth Noelle-Neumann stworzyła koncepcję spirali milczenia. Utrwalenie w powszechnej świadomości pewnego poglądu jako dominującego powoduje marginalizacje innych poglądów, których zwolennicy coraz bardziej wycofują się z publicznej debaty i zostają zmarginalizowani.
Nie jest to problem wyłącznie polski, liczne badania z całego świata pokazują przechył sympatii dziennikarskich w stronę liberalną/lewicową również w krajach ugruntowanej demokracji. Jednak w Polsce możemy obserwować jego działanie na własne oczy i uszy, prawie za każdym razem, gdy słuchamy telewizyjnych lub radiowych debat z udziałem polityków czy dziennikarzy, gdzie normą jest nadreprezentacja jednej z opcji lub całkowite pominięcie w nich opcji konserwatywnej.

Pojawienie się internetu daje szanse na przynajmniej częściowe odwrócenie lub powstrzymanie opisanych zjawisk. Od kilku lat prowadzę badania na temat blogosfery politycznej i jej relacji z mediami klasycznymi. Blogosfera stanowi coraz atrakcyjniejszą alternatywę dla tradycyjnych mediów i ich elektronicznych przedłużeń istniejących w internecie, ponieważ w mniejszym stopniu zależna jest od nacisków politycznych czy kwestii finansowych. Dzięki temu pozwala nam wrócić do świata wartości i ideałów, jakimi kierować powinny się wszystkie media. Alexis de Tocqueville widział w prasie kluczowy czynnik dla zaistnienia aktywności obywatelskiej. Gazety miały z jednej strony dawać ludziom poczucie przynależności do grupy, wyznającej dany pogląd lub dążącej do konkretnego celu, z drugiej zaś – pomóc w ich organizacji. Dziś, poza wyjątkami w rodzaju Klubów GP czy Rodziny Radia Maryja oraz inicjatyw bardziej niszowych, media tej roli już nie pełnią. Coraz częściej zaś z tworzeniem się celowych, obywatelskich więzi spotkamy się na blogach.

Przykładem takich działań mogą być zarówno portale, które zostały stworzone siłami i środkami samych użytkowników, jak choćby Niepoprawni.pl czy Niepoprawne Radio, jak i grupy skupione wokół konkretnych spraw i działań w rodzaju Fundacji Kocham Ob-ciach czy stowarzyszenia Blog Media 24. Społeczeństwo obywatelskie, które w Polsce nie ma silnych tradycji organizuje się dziś na blogach.

Tradycyjne media dostrzegają zresztą potencjał blogosfery. Czasami próbują, jak część mediów prawicowych i lewicowych (z kręgów lewicy pozaparlamentarnej), go wykorzystać, częściej jednak blogosferę ośmiesza się i marginalizuje. Bardzo długo w publikacjach prasowych, a nawet w literaturze branżowej blogi sprowadzano wyłącznie do funkcji pamiętnikarskiej bądź literackiej, całkowicie pomijając ich inne aspekty. Niechęć ta jest w pewnym sensie zrozumiała, ponieważ główny nurt broni w ten sposób status quo – zarówno jeśli chodzi o swoje znaczenie, jak monopol na kształtowanie debaty. Internet pozwala bowiem dotrzeć czytelnikom do informacji a politykom do wyborcy bez pośrednictwa dziennikarza. Oczywiście, cały czas dzieje się to w niewielkim zakresie, jednak informacja trafia w ten sposób do najżywiej zainteresowanych nią osób. Nie wpłynie (jeszcze) na wynik wyborów, ale może już wpłynąć na nastawienie pewnej grupy odbiorców.

Blogerzy przejmują też na siebie w coraz większym stopniu funkcje informacyjne. Blogi to już nie tylko komentarze, lecz krytyczna analiza a nieraz pierwsze źródło newsa. Blogerzy piszą lub nagrywają relacje z wydarzeń, które nie mają szans na obiektywne lub nawet jakiekolwiek przedstawienie w mediach. Dopiero po tekstach na blogach dziennikarze, przynajmniej ci kojarzeni z prawą stroną, zauważyli chuligańskie, antychrześcijańskie czy antysemickie wybryki przeciwników krzyża na Krakowskim Przedmieściu. Blogerzy analizują działania komisji śledczych, gdy dziennikarze skupiają się na wrzutkach i fajerwerkach. Prowadzą drobiazgowe, nieraz eksperckie śledztwa na temat przyczyn katastrofy smoleńskiej, gdy media ograniczają się do prezentacji narracji oficjalnej. Wcześniej tak samo, choć w mniejszym stopniu, omawiano na blogach afery hazardową i stoczniową.

Gdy media koncentrowały się na humorystycznych i towarzyskich akcentach tzw. taśm Oleksego, dopiero działalność ~Kataryny wymusiła podjęcie innych, poważniejszych wątków. Przez pierwszą kadencję Hanny Gronkiewicz-Waltz najlepszym i najpełniejszym źródłem informacji na temat działań jej ratusza był blog HGW Watch. Eksperci, którzy na blogach zajmują się tematyką smoleńską, współpracują z zespołem parlamentarnym. Dostarczają wiedzę, której nie chcą/nie mogą dostarczyć eksperci, funkcjonujący w głównym obiegu medialnym. W przekazie oficjalnym ważna informacja pojawia się (jeśli w ogóle) na krótko i znika, zagłuszona przez kolejne, nieraz nieistotne newsy. Blogosfera pozwala zatrzymać tę wiadomość w obiegu i przekazywać ją dalej, nieraz wbrew intencji mediów i polityków.

Wszystko to powoduje, że na blogosferze ciąży również coraz większa odpowiedzialność. Gdy zarówno media starego typu (na szczęście nie wszystkie i możemy zauważyć próby zmiany tego stanu rzeczy) i państwo wycofują się z działań, które dotąd uważane były za ich oczywistą powinność, coraz więcej zależy od pasjonatów, społeczników, osób z poczuciem misji. Dzięki nowym rozwiązaniom technicznym zyskujemy nowe możliwości działania, nowe środki przekazu i nowe formy kontaktu. Społeczeństwo obywatelskie, debata publiczna – pojęcia nadużywane w oficjalnym języku, lecz tak naprawdę coraz bardziej martwe, zastąpione przez kult bezmyślnej rozrywki, łapią nowy oddech i zdobywają nową przestrzeń. W sieci można – i mimo prób ograniczania wolności słowa w internecie – myślę, że się to nie zmieni w stopniu uniemożliwiającym dalsze działanie, opisywać rzeczywistość, stawiać pytania i szukać na nie odpowiedzi. Choć wszystko to pasuje do ukierunkowanych raczej lewicowo teorii społecznych jest szansą i obowiązkiem zwłaszcza środowisk konserwatywnych, patriotycznych czy republikańskich, lecz również wszystkich innych, dla których oficjalny system medialny nie przewiduje miejsca. Na szczęście system ten nie jest jeszcze domknięty.

Blogerzy przejmują misję porzuconą przez media, lecz również – przez państwo: promowanie kultury, kształtowanie świadomości historycznej – ta rola będzie wzrastać w miarę upowszechniania się internetu.

Obok informowania o teraźniejszości i pytania o przyszłość, blogosfera zajmuje się również opisywaniem historii, zwłaszcza najnowszej. W czasach rugowania jej ze szkół, jej przedstawienie w atrakcyjnej formie, z udziałem żyjących jeszcze świadków wydarzeń, wykorzystaniem dokumentów i multimediów może mieć poważne znaczenie. Jeśli będziemy potrafili przedstawić przeszłość i teraźniejszość w formie atrakcyjnej dla osób młodych, więc wciąż dominującej grupy odbiorców internetu – nie stoimy wcale na straconej pozycji.

Krzysztof Karnkowski
http://rebelya.pl

!

Tematy w dziale dla inteligentnych:
ARTYKUŁY - tematy do przemyślenia z cyklu: POLITYKA - PIENIĄDZ - WŁADZA

"AFERY PRAWA" - Niezależne Czasopismo Internetowe redagowane jest przez dziennikarzy AP i sympatyków z całego świata których celem jest PRAWO, PRAWDA SPRAWIEDLIWOŚĆ DOSTĘP DO INFORMACJI ORAZ DOBRO CZŁOWIEKA

uwagi i wnioski proszę wysyłać na adres:
afery@poczta.fm
- Polska
aferyprawa@gmail.com

Dziękujemy za przysłane teksty opinie i informacje.

WSZYSTKICH INFORMUJĘ ŻE WOLNOŚĆ WYPOWIEDZI I SWOBODA WYRAŻANIA SWOICH POGLĄDÓW JEST ZAGWARANTOWANA ART 54 KONSTYTUCJI RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ.
Ograniczenia w zakresie korzystania z konstytucyjnych wolności i praw mogą być ustanawiane tylko w ustawie i tylko wtedy, gdy są konieczne w demokratycznym państwie dla jego bezpieczeństwa lub porządku publicznego, bądź dla ochrony środowiska, zdrowia i moralności publicznej, albo wolności i praw innych osób. Ograniczenia te nie mogą naruszać istoty wolności i praw.
1 - Każdemu zapewnia się wolność wyrażania swoich poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji. 
2 - Cenzura prewencyjna środków społecznego przekazu oraz koncesjonowanie prasy są zakazane.  

Komentarze internautów:

Komentowanie nie jest już możliwe.

~Danuśka
21-09-2012 / 03:13
A tak to czytasz chujka raczkowskiego wypociny - gratulacje cwelu
~ciociababcia
21-05-2012 / 19:10
Dostęp do internetu jest jeszcze za mały! Oczywiście nie umniejszam roli internetu! Gdyby nie internet, do dzisiaj pewno oglądałabym taniec z gwiazdami.... brrrr - no nie. Ale Radio Maryja i TV-TRWAM niektórych tematów nie podejmuje (ze zrozumiałych względów).