Imieniny:

AferyPrawa.com

Redaktor Zdzisław Raczkowski ujawnia niekompetencje funkcjonariuszy władzy...
http://Jooble.org
Najczęściej czytane:
Najczęściej komentowane:





Pogoda
Money.pl - Kliknij po więcej
21 września 2021
Źródło: MeteoGroup
Polskie prawo czy polskie prawie! Barwy Bezprawia

opublikowano: 26-10-2010

AFERY PRAWA MEDIALNE OSZUSTWA ANGORA PADA W ZYDÓW KOMPLEKSY

AGENCI (ANGORY) SĄ WŚRÓD NAS

18 marca 2008 roku Sejm RP, głosami posłów Platformy Obywatelskiej i Polskiego Stronnictwa Ludowego, dokonał nowelizacji ustawy o radiofonii i telewizji. W ten sposób zapoczątkował ostateczne odpublicznienie TVP i PR, podporządkowując je samowoli Premiera, co jest konsekwencją wysokiego (?) poparcia społecznego Tuska, wieszczonego nachalnie przez różne OBOP-y i GFK, przy wsparciu własnymi sondażami „GW”. Stąd PO nabrała przekonania, ba pewności, że premierem RP będzie zawsze kundel (podobno miano „tusk”, w slangu kaszubskim oznacza po prostu kundel – bezpański pies).

Napisałem „zapoczątkował”, ale odnosi się to do bieżącej inicjatywy legislacyjnej, której celem jest odcięcie PiS-owi wpływu na media publiczne. Częściowo jest to uzasadnione, jako że PiS obsadzając stanowisko Prezesa TVP byle kim, dał ku temu podstawy. Pamiętacie za co Urbański „wyleciał” z prezydenckiej kancelarii?

Przypomnę, za nadanie Jaruzelskiemu odznaczenia państwowego. A dalej już jak w socjalizmie, jeśli ktoś nie nadawał się na stanowisko - awansował. I tak Urbański mimo że ten bełkotliwy dziennikarzyna niskiego sortu [ale jako „swój”] został prezesem TVP. Oczywiście gdzie i kiedy należy zapalać świece chanukowe - wie doskonale, ale Święta Wielkanocne mylą mu się ze Świętami Bożego Narodzenia (na mównicy sejmowej). Wie jak zawrzeć umowę z „gwiazdą” dziennikarstwa - T. Lisem na gigantyczne wynagrodzenie, od wielkości którego Polakom „scyzoryk sam w kieszeni się otwiera” ale nie wie że abonenci TVP to w większości katolicy i likwiduje msze poranne w TVP.

Ale to peryferia tematu. Główny problem to odcięcie Polaków od mediów publicznych, nawet takich które swą publiczną misję wypełniają niemrawo i skazanie Polaków na indoktrynacyjną obróbkę mediów prywatnych (czyt. Stanowiących własność żydów, pod różnymi zresztą szyldami). Zamiar taki nie narodził się ani dziś ani wczoraj, jest elementem strategii globalizacji, forsowanej przez środowiska żydowskie.

Z takim zadaniem trafiła do Polski delegatura żydów nowojorskich - Agora, przez ośrodki kierownicze diaspory żydowskiej finansowana i obsadzona personalnie Żydami wydalonymi z Polski w 1968 r. Oczywiście, Agora wchłonęła kierowaną przez Michnika Gazetę Wyborczą, jak mniemam organizowaną i wydawaną za nowojorskie pieniądze, traktowaną jako inwestycję, przyszłościowo pomnażającą zyski. Myślę że Agora otrzymała zadanie zmonopolizowania polskiej przestrzeni medialnej, co w obszarze prasy jej się udało, wchłaniając wszystkie liczące się tytuły prasowe. Po wielu latach zatruwania żydowskim gazetowym jadem naszego życia publicznego, okazało się, że Polacy niezbyt chętnie poświęcają czas na czytanie szmatławców. Inwestycja w prasę okazała się sukcesem krótkotrwałym. Dziś GW musi „na siłę” ratować swój nakład, zapowiedziami druku tematów egzaminacyjnych itp. sztuczkami.

Z czasem coraz większą uwagę Polaków zaczęły przykuwać media elektroniczne, tj. radio i telewizja a ostatnio internet. W tym ostatnim przedsięwzięciu, opcja żydowska nie „zaspała” i wszystkie większe portale internetowe, powołano pod znakiem Menory.

Jednak przekaz telewizyjny jako oddziaływujący na co najmniej dwa zmysły człowieka jednocześnie - pozostaje główną informacyjną ‘bronią masowego rażenia’. Kto „dzierży za mordę” telewizję - posiada magiczną moc nad emocjami i mózgami obywateli. Przejęcie „prywatnych” telewizji w Polsce nie wchodzi w rachubę, bowiem one już realizują misję zleconą im przez ukryte ośrodki władzy, jak sądzę tożsame z właścicielami Agory. Jako obiekt zamachu, pozostała telewizja publiczna, która czasem odważa się nie realizować wytycznych Sanhedrynu. No więc co? Należy ją zneutralizować i w konsekwencji, jako nie realizującą misji publicznej sprywatyzować.

Pierwszy wysiłek podjęła Agora za rządów jak się wydawało przychylnych „michnikarni”, Leszka Millera. Michnik, który swobodnie mógł się poruszać po gmachach rządowych już niemal „uklepał” projekt ustawy „medialnej”, która umożliwiała Agorze, przejęcie ośrodków regionalnych (wojewódzkich) telewizji polskiej.

I wówczas stanęła mu na drodze „Lwica lewicy” – Aleksandra Jakubowska. Dla mnie nie ma znaczenia czy Jakubowska działała z pobudek patriotycznych, czy też chciała przy tym nieco zarobić, fakt pozostaje faktem, że wykreśliła z projektu ustawy dwa słowa - „i czasopisma”. Bez tego zwrotu cała ustawa okazała się dla Agory bezużyteczna, nie pozwalała na wykupienie ośrodków regionalnych TV, przez wydawcę czasopism - Agorę.

Michnik nagrał pijanego rosyjskiego Żyda - Rywina, który nie miał pojęcia w co i kto go wrobił. Michnik takiego który mógłby „sypnąć” (jak sypali „bezpiece” J.T.Gross i Szlajfer w 1968 r.), z pewnością nie rzuciłby organom ścigania na pożarcie a „nuż by zaczął „śpiewać”. Rywin był bezpieczny, o niczym nie miał pojęcia. Dorobiono do tego enigmatyczny twór „grupę trzymającą władzę” i zrobiła się awantura zwana niesłusznie aferą Rywina, choć była faktycznie „Michnikgate”. Skoro nie powiodło się wówczas, teraz przyszła pora na „drugie podejście”.

Sejm 18 marca „roku pamiętnego” (2008), głosami posłów PO i PSL, po jak zwykle wrzawie z powodu „dupereli”, pozorującej dyskusję merytoryczną, przyjął nowelizację ustawy medialnej.

Znowelizowana ustawa poważnie ogranicza uprawnienia Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji, przenosząc je do kompetencji Urzędu Komunikacji Elektronicznej, podległego Premierowi. KRRiT pozostawiono jedynie kontrolę programostacji, natomiast przyznawanie koncesji, kontrolowanie nadawców, przyznawanie lub też odbieranie statusu nadawcy społecznego, należeć ma do uprawnień UKE.

Ponadto ustawa zmienia sposób powoływania zarządów i rad nadzorczych TVP oraz Polskiego Radia w drodze konkursów [ustawianych]. Platforma Obywatelska pod wpływem krytyki wycofała się z propozycji mianowania władz publicznego radia i TVP przez ministra skarbu, jednak i tak „karty ma rozdawać” organ jednoosobowy (prezes UKE), wybierany przez Sejm [większością rządową] na wniosek Premiera.

Równolegle a właściwie jako elementy wzmacniające siłę zniszczenia publicznych środków masowego przekazu, pojawiły się dwie zapowiedzi kół rządzących. Pierwsza nieoficjalna - zamiar prywatyzacji oddziałów regionalnych TVP, której w wyniku protestów Tusk „wyparł się”. Druga to zapowiedź zniesienia abonamentu RTV, jednej z podstawowych form finansowania mediów publicznych. Jako przyczyny podano niską ściągalność abonamentu oraz zanik w mediach publicznych tzw misji publicznej.

Ta ostatnia propozycja wpisuje się w znany scenariusz przejmowania za bezcen przez prywatny „biznes” państwowych bądź spółdzielczych podmiotów gospodarczych. Odcięcie dopływu środków z abonamentu, połączone z zakazem emisji reklam, skazuje media na upadłość, czyli łatwy kęs do połknięcia przez kapitał zagraniczny. Co prawda PO proponuje w miejsce abonamentu dotacje rządowe, czyli łaskę i niełaskę premiera a praktycznie na chroniczne niedofinansowanie.

Gdyby tak ułożyć wszystkie opisane wyżej zdarzenia, wychodzi na to że ich jedynym leitmotywem jest zamiar przejęcia mediów publicznych przez bliżej nie zidentyfikowany kapitał zagraniczny.

A co to za kapitał nie znany z imienia? Z pewnością nie poznamy jego imienia, bowiem jest zakonspirowany gmatwaniną spółek-matek, spółek córek, udziałami czy innymi sztuczkami. Możemy jedynie pokusić się o przyporządkowanie intencji i wykonawców. O tym że Agora, koncern nowojorskich Żydów ma chrapkę na polskie media publiczne to od czasu nagrania bełkotu Rywina, jest oczywiste.

Wydawałoby się że Agora to Agora i w sposób bezpośredni w Sejmie nie reżyseruje stanowienia prawa. I tu bylibyśmy w błędzie. Okazuje się że Agora ma w Sejmie swoją agenturę a jedną z agentek zdekonspirował J. Kurski z mównicy sejmowej. Chodzi o agentkę „uśpioną” od 1991 aż do czasu kiedy mogła oddać przysługę swoim mocodawcom.

Po zwycięstwie wyborczym PO (2007), na czele Komisji Kultury i Środków masowego Przekazu Sejmu, stanęła Iwona Śledzińska-Katarasińska. To ona forsowała przygotowaną wersję ustawy, likwidującej „de facto” publiczne media.

A kto to jest Śledzińska-Katarasińska? Jest to przebywająca od 1991 roku na bezpłatnym urlopie pracownica Agory (umowa o pracę formalnie nadal aktualna). Zdaniem Śledzińskiej-Katarasińskiej nie ma w takim stosunku pracy żadnego konfliktu interesów. Innego zdania jest Szefowa Rady Etyki Mediów Magdalena Bajer uważa, że sytuacja nie jest tak jednoznaczna. Iwona Śledzińska-Katarasińska, pracując w sejmowej komisji kultury, miewa bowiem do czynienia ze sprawami Agory i należących do niej mediów. Może więc dojść do konfliktu interesów.

W przypadku w/w ustawy, działanie Śledzińskiej-Katarasińskiej, nosi wszelkie znamiona służby jej rzeczywistemu pracodawcy.

A sama reformatorka mediów? W stanie wojennym internowana (z mojej obserwacji w internie, w celach gdzie przebywali ważniejsi działacze Solidarności zawsze znalazł się [rzekomo] internowany - o podobnej proweniencji co Śledzińska-Katarasińska). Współorganizowała „Spotkania środowiskowe” w kościele Jezuitów w Łodzi, którym patronował ks. Stefan Miecznikowski. Była pełnomocnikiem terenowym ROAD, potem działaczką UD. Założycielka i redaktor naczelny łódzkiej „Gazety Wyborczej”. Posłanka od 1991 (UD, UW, PO). Była przewodnicząca PO w Łódzkiem.

A! Jeszcze jeden szczegół. W grudniu 2006 r., posłanka Śledzińska-Katarasińska, prawomocnym wyrokiem sądu, została skazana na 3 tysiące złotych grzywny i zakaz prowadzenia pojazdów przez pół roku, za jazdę po pijanemu (0,25 promila). A PO twierdzi że Lepper to kryminalista a Śledzińska-Katarasińska - nie. Kali uśmiecha się znacząco - jego filozofia robi karierę w „cywilizowanej” PO.

Tomasz Kalamon

Polecam sprawy poruszane w działach:
SĄDY PROKURATURA ADWOKATURA
POLITYKA PRAWO INTERWENCJE - sprawy czytelników

Tematy w dziale dla inteligentnych:
ARTYKUŁY - tematy do przemyślenia z cyklu: POLITYKA - PIENIĄDZ - WŁADZA

"AFERY PRAWA" - Niezależne Czasopismo Internetowe www.aferyprawa.com
Stowarzyszenia Ochrony Praw Obywatelskich
Zespół redakcyjny: Zdzisław Raczkowski, Witold Ligezowski, Małgorzata Madziar, Emilia Cenacewicz, Zygfryd Wilk, Bogdan Goczyński, Zygmunt Jan Prusiński oraz wielu niejawnych sympatyków AP

uwagi i wnioski proszę wysyłać na adres: afery@poczta.fm
redakcja@aferyprawa.com
Dziękujemy za przysłane teksty opinie i informacje.

WSZYSTKICH INFORMUJĘ ŻE WOLNOŚĆ WYPOWIEDZI I SWOBODA WYRAŻANIA SWOICH POGLĄDÓW JEST ZAGWARANTOWANA ART 54 KONSTYTUCJI RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ.

zdzichu

Komentarze internautów:

Komentowanie nie jest już możliwe.

~Gabriela
24-12-2014 / 07:33
I didnt have the molasses that was caelld" rel="nofollow">xcqxmazhxh.com">caelld for but just substituted it for a little extra maple syrup. Also used wheat germ instead of wheat bran. Im sure with the bran it would have a little bit of a heartier texture. These were a little soft in the center, like what you would imagine processed sausage to be, but wow were they delicious. They definitely cured my craving for sausage!!