Imieniny:

AferyPrawa.com

Redaktor Zdzisław Raczkowski ujawnia niekompetencje funkcjonariuszy władzy...
http://Jooble.org
Najczęściej czytane:
Najczęściej komentowane:





Pogoda
Money.pl - Kliknij po więcej
19 listopada 2019
Źródło: MeteoGroup
Polskie prawo czy polskie prawie! Barwy Bezprawia

opublikowano: 14-07-2011

Psychiatryczne badania, poczytalność, odpowiedzialność, opiniowanie... Kilka uwag o niepoczytalności oraz poczytalności ograniczonej

Poczytalność, a więc zdolność rozumienia znaczenia czynu i zachowana możliwość pokierowania swoim postępowaniem to podstawowy warunek pociągnięcia sprawcy czynu karalnego do odpowiedzialności karnej. Wprawdzie w polskim prawie karnym obowiązuje zasada domniemania poczytalności, ale oznacza ona tylko to, że w typowej sytuacji nie wymaga się przeprowadzenia dowodu. Kiedy jednak pojawiają się wątpliwości, czy sprawca był poczytalny, zachodzi konieczność uzyskania opinii sadowo-psychiatrycznej. Opinię taką wydaje co najmniej 2 biegłych lekarzy psychiatrów. W razie potrzemy mogą skorzystać z pomocy psychologa, socjologa czy innego specjalisty. Po analizie materiału sprawy i osobistym zbadaniu oskarżonego psychiatrzy sądowi oceniają czy w chwili dokonania czynu był on poczytalny, jaki jest stan zdrowia psychicznego badanego w chwili opiniowania, czy pozwala on na uczestniczenie oskarżonego w procesie. W zależności od okoliczności sprawy i stwierdzonego stanu zdrowia przedmiotem opinii mogą być inne jeszcze zagadnienia, np. prawdopodobieństwo zapamiętania niektórych fragmentów zdarzenia, a niepamięć innych. Opinie w zasadzie wydaje się na podstawie jednorazowego badania w warunkach ambulatoryjnych. W bardziej skomplikowanych przypadkach biegli mogą wnioskować o poddanie badanego obserwacji w szpitalu psychiatrycznym. Obserwacja taka nie powinna trwać dłużej niż 6 miesięcy. Okres ten może być jednak przedłużony na czas niezbędny do wydania opinii. Zarówno umieszczenie na obserwacji, jak i przedłużenie jej czasu zastrzeżone jest do decyzji sądu. Stwierdzenie niepoczytalności sprawcy oznacza, że postępowanie karne musi zostać umorzone. W niektórych wypadkach możliwe jest jednak umieszczenie go w szpitalu psychiatrycznym lub innym odpowiednim zakładzie

http://www.zielona-gora.po.gov.pl/ciekawostki.php?idt=63    

Niebieska Linia, nr 6 / 2000

Kilka uwag o niepoczytalności oraz poczytalności ograniczonej (art. 31 Kodeksu karnego)

Michał Gaberle

I. Określenie granic odpowiedzialności karnej osób, które popełniły czyn zabroniony znajdując się pod wpływem zaburzeń psychicznych, jest problemem wyjątkowo trudnym. Każdy obdarzony choć odrobiną wrażliwości musi przyznać, że odpowiedzialność osoby, która w chwili czynu dotknięta była zaburzeniami psychicznymi musi być odmienna od odpowiedzialności osoby nie dotkniętej takimi zaburzeniami. Właściwie nierozwiązywalne trudności pojawiają się, gdy idzie o zasady takiej odpowiedzialności. Oczywiście ustawodawstwa poszczególnych krajów starają się uporać z tym problemem i czynią to z różnym powodzeniem.

Trudności z właściwym uregulowaniem problemu niepoczytalności w ustawach karnych spowodowane są, oprócz pryncypialnych kwestii o charakterze ogólnym, także problemami, jakie pojawiają się, gdy prawo - z natury swojej konserwatywne - styka się z dynamicznie rozwijającymi się naukami przyrodniczymi i społecznymi. Regulacje prawne po prostu nie nadążają za postępami nauki w dziedzinach zajmujących się zdrowiem psychicznym człowieka.

Nie nadąża również opinia publiczna, co nie wpływa korzystnie na ustawodawstwo. Wbrew obiegowym opiniom chorzy psychicznie wcale nie naruszają prawa częściej niż reszta społeczeństwa. Pewne stereotypy kształtują również osoby stosujące prawo. Prawnicy w swoim zainteresowaniu problemami psychiatryczno-psychologicznymi nieczęsto wychodzą poza niezbędne minimum.

II. Odpowiedzialność karna osób chorych psychicznie to jeden z najstarszych problemów, jakimi zajmuje się nauka prawa karnego. Został on dostrzeżony już w prawie rzymskim: w epoce klasycznej nie podlegali karze furiosi (szaleni) i fatui (umysłowo upośledzeni). Uważano ich za "pozbawionych woli i niezdolnych do podjęcia zamiaru popełnienia przestępstwa". W prawie justyniańskim karze nie podlegali "dotknięci szaleństwem, otępieniem, obłąkaniem, niedołęstwem umysłu i bezmyślni". Później czyniono odstępstwa od tych reguł. Bliskie nam podejście do poczytalności rozwinęło się dopiero w wieku XVII (nauka niemiecka). Prawdziwy zaś przełom miał miejsce u schyłku wieku XVIII, co wiązało się z rozkwitem filozoficznych prądów oświecenia. W tym też okresie dokonano wielkich, nowoczesnych kodyfikacji prawa karnego (Austria, Prusy, Francja).

Dawne prawo polskie nie przewidywało w zasadzie odpowiedzialności karnej osób chorych umysłowo i niedorozwiniętych. Od reguły tej jednak niekiedy odstępowano. Ponadto konkretne rozwiązania różniły się w prawie miejskim i ziemskim.

Warto zacytować słowa wybitnego polskiego pisarza i prawnika Bartłomieja Groickiego (1534-1605), który o prawie miejskim pisał:
"od mężobójstwa bywają wymówione te persony:
(...) Szaleni, którzy nie wiedzą, co czynią, albowiem na swym szaleństwie dosyć karania mają (...).
Który się porywa ze snu podobny szalonemu albo wielce pijanemu, ale to tak ma być rozumiano, jeśli się mu to porywanie nigdy nie przydawało".

III. Omówienie obecnie obowiązujących przepisów wymaga spojrzenia w nie tak odległą przeszłość. Kodeks karny z 1969 r. problem niepoczytalności regulował w art. 25:
"§1 Nie popełnia przestępstwa, kto z powodu niedorozwoju umysłowego, choroby psychicznej lub innego zakłócenia czynności psychicznych nie mógł w chwili czynu rozpoznać jego znaczenia lub pokierować swym postępowaniem.
§2 Jeżeli w chwili popełnienia przestępstwa zdolność rozpoznania znaczenia czynu lub kierowania postępowaniem była w znacznym stopniu ograniczona, sąd może zastosować nadzwyczajne złagodzenie kary.
§3 Przepisów §1 i 2 nie stosuje się, gdy sprawca wprawił się w stan odurzenia powodujący wyłączenie lub ograniczenie poczytalności, które przewidywał albo mógł przewidzieć".

1 września 1998 r. wszedł w życie nowy, uchwalony 6 czerwca 1997 r. Kodeks karny. Zawiedzeni zostali ci, którzy spodziewali się rewolucyjnych zmian, przepis dotyczący niepoczytalności nie różni się bowiem wiele od cytowanego wyżej z 1969 r. Trzeba jednakże zgodzić się z wypowiedzią J.K. Gierowskiego i A. Szymusika, że przyjęta "konstrukcja niepoczytalności nie odbiega zbyt daleko od współczesnych standardów, jest rozwiązaniem może nieco mało nowoczesnym, ale za to dobrze w praktyce zweryfikowanym". Dla porządku warto przytoczyć dotyczący niepoczytalności przepis w obecnie obowiązującym kształcie. Art. 31 Kodeksu karnego, bo o nim tu mowa, brzmi: "§1 Nie popełnia przestępstwa, kto, z powodu choroby psychicznej, upośledzenia umysłowego lub innego zakłócenia czynności psychicznych, nie mógł w czasie czynu rozpoznać jego znaczenia lub pokierować swoim postępowaniem. §2 Jeżeli w czasie popełnienia przestępstwa zdolność rozpoznania znaczenia czynu lub kierowania postępowaniem była w znacznym stopniu ograniczona, sąd może zastosować nadzwyczajne złagodzenie kary. §3 Przepisów §1 i 2 nie stosuje się, gdy sprawca wprawił się w stan nietrzeźwości lub odurzenia powodujący wyłączenie lub ograniczenie poczytalności, które przewidywał albo mógł przewidzieć" .

Wprowadzone poprawki można określić jako kosmetyczne. Mają one jednak znaczenie. Określenie "upośledzenie umysłowe" lepiej odpowiada sensowi przedstawionej regulacji od użytego poprzednio sformułowania "niedorozwój umysłowy". Zmiana zaś określenia "chwila czynu" ("chwila popełnienia przestępstwa") na "czas czynu" ("czas popełnienia przestępstwa") nie jest jedynie czystą grą słów. Pojęcie "czas czynu" jest bowiem pojęciem szerszym od pojęcia "chwila czynu".

Niewątpliwie pozytywnym aspektem jest fakt, że nadal aktualne są licznie spotykane w literaturze wartościowe wypowiedzi dotyczące niepoczytalności, sformułowane zgodnie z poprzednio obowiązującą ustawą. To samo zresztą dotyczy orzecznictwa. Aktualne też pozostają wypowiedziane na gruncie poprzedniego Kodeksu słowa krytyki.

IV. Zgodnie ze znaną zasadą nullum crimen sine culpa (nie ma przestępstwa bez winy) art. 1 (3 Kodeksu karnego stanowi: "Nie popełnia przestępstwa sprawca czynu zabronionego, jeżeli nie można mu przypisać winy w czasie czynu." Jest rzeczą oczywistą, że nie każdy, kto popełnia czyn zabroniony, jest zdolny do tego, ażeby mu przypisać winę. W grę wchodzi tu m.in. wiek (dojrzałość) oraz stan zdrowia psychicznego. Wedle art. 10 (1 Kodeksu karnego "Na zasadach określonych w tym kodeksie odpowiada ten, kto popełnia czyn zabroniony po ukończeniu 17 lat". Wyjątek od tej reguły wprowadza (2, przewidujący w szczególnych przypadkach odpowiedzialność osób, które ukończyły 15 lat. Drugim z wymienionych warunków przypisania sprawcy winy jest jego poczytalność. Ale art. 31 Kodeksu karnego mówi o niepoczytalności, nie zaś o poczytalności. Przyczyną jest fakt, że łatwiej zdefiniować niepoczytalność niż poczytalność, ponadto przyjmuje się, że poczytalność jest regułą, niepoczytalność zaś wyjątkiem (odwrotne założenie prowadziłoby do rozwiązań kuriozalnych). Założenie to ma zresztą swój wymiar procesowy. Otóż podnosi się, że powołanie przez sąd (lub prokuratora) biegłych lekarzy psychiatrów w celu wydania opinii o stanie zdrowia psychicznego oskarżonego jest uzasadnione, gdy istnieją wątpliwości co do jego poczytalności (co do jego stanu zdrowia psychicznego). W tym miejscu warto zwrócić uwagę, jak wiele wymaga się tu od sądu (prokuratora), który musi rozstrzygnąć, czy takie wątpliwości występują, czy też nie. Problem ten jest ważki, nawet gdy weźmie się pod uwagę liczne wskazówki, jakie daje w tej materii orzecznictwo Sądu Najwyższego.

V. Problem niepoczytalności nie wyczerpuje całej treści art. 31 Kodeksu karnego. W (2 tego artykułu mowa jest o poczytalności ograniczonej w znacznym stopniu. Jak pisał wybitny przedstawiciel polskiej nauki prawa, W. Wolter: "Ścisłe granice tworzy dla celów poznawczych porządkujący umysł ludzki; w naturze nie ma ścisłych granic, lecz zachodzą jedynie mniej lub więcej stopniowe przejścia. Fakt ten sprawdza się również w problematyce poczytalności i niepoczytalności". Chciałoby się dodać do tego: "i w problematyce poczytalności znacznie ograniczonej". Wyodrębnienie poczytalności ograniczonej w znacznym stopniu wydaje się złem koniecznym. Dla potrzeb prawa karnego zdecydowano się wprowadzić przepis mówiący o stanie, którego rozgraniczenie wcale nie jest proste. Niezaprzeczalnym jest jednak fakt, że uregulowanie problemu poczytalności ograniczonej mimo wszystko wymiarowi sprawiedliwości pomaga. Daje bowiem możliwość pełniejszego uwzględnienia stanów pośrednich, znajdujących się na krawędzi poczytalności i niepoczytalności, w orzekaniu o odpowiedzialności karnej (nadzwyczajne złagodzenie kary).

Poczytalność znacznie ograniczona nie jest okolicznością wyłączającą winę, sprawca będący w takim stanie popełnia więc przestępstwo. Jednakże jego stan rzutuje na stopień zawinienia, co ma oczywiście wpływ na wymiar kary.

VI. Wymienia się trzy metody, jakimi można się posłużyć przy określaniu niepoczytalności: psychologiczną, biologiczną (psychiatryczną) oraz mieszaną. Pierwsza kładzie nacisk na psychiczne następstwa niepoczytalności. Tą metodą posłużyłby się polski ustawodawca, gdyby zamiast całego wywodu w art. 31 (1 Kodeksu karnego zamieścił przepis następującej treści: "Nie popełnia przestępstwa, kto nie mógł w czasie czynu rozpoznać jego znaczenia lub pokierować swoim postępowaniem". Posłużyłby się zaś metodą biologiczną, gdyby wymienił jedynie źródła niepoczytalności (choroba psychiczna, upośledzenie umysłowe, inne zakłócenie czynności psychicznych). W polskim Kodeksie karnym użyta została metoda mieszana. Jak się podkreśla: "Metoda ta zapewnia w większym stopniu trafność przyjętych ocen".

Mogłoby się zdawać, że regulując kwestię poczytalności znacznie ograniczonej ustawodawca posłużył się metodą psychologiczną. Tak jednak nie jest. Ścisły związek przepisów (1 i 2 każe przyjąć, że przyczyny poczytalności ograniczonej są takie same jak przyczyny niepoczytalności. Mamy więc tu do czynienia z metodą mieszaną.

VII. Art. 31 Kodeksu karnego wymienia następujące przyczyny niepoczytalności: chorobę psychiczną, upośledzenie umysłowe oraz inne zakłócenia czynności psychicznych. O ile dwie pierwsze nie budziły zasadniczych wątpliwości, o tyle ostatnia była przedmiotem sporów. Otóż podnoszono, iż owe inne zakłócenia czynności psychicznych muszą mieć charakter patologiczny. Zwolennikami tej koncepcji byli głównie psychiatrzy - prawnicy mieli z reguły zdanie przeciwne. Obecnie wymienione zakłócenia nie muszą mieć charakteru patologicznego. Odmienna interpretacja wypaczyłaby sens omawianej regulacji prawnej. To samo dotyczy również poczytalności w znacznym stopniu ograniczonej.

VIII. Psychologiczne kryterium w definicji niepoczytalności (poczytalności ograniczonej) nie zakłada równorzędności "zdolności pokierowania swoim postępowaniem" i "zdolności rozpoznania znaczenia czynu", albowiem brak zdolności rozpoznania znaczenia czynu pociąga za sobą brak zdolności pokierowania swym postępowaniem. Sytuacja odwrotna zaś nie zachodzi.

IX. Zagadnieniem, które od dawna stwarza kłopoty twórcom kodyfikacji karnych, jest problem odpowiedzialności osób działających pod wpływem alkoholu i środków odurzających. Polski ustawodawca przyjął rozwiązanie (art. 31 §3 Kodeksu karnego), o którym trzeba wyrazić się z uznaniem. Przepisów dotyczących niepoczytalności lub poczytalności znacznie ograniczonej (31§1 i 2) nie stosuje się do sprawców, którzy wprawili się "w stan nietrzeźwości lub odurzenia powodujący wyłączenie lub ograniczenie poczytalności", jakie przewidywali lub mogli przewidzieć. Naturalnie, gdy sprawca nie przewidywał i nie mógł przewidzieć ograniczenia bądź zniesienia poczytalności, stosowanie przepisów art. 31§1 i 2 nie jest wyłączone (w przypadku np. upojenia patologicznego).

X. Spojrzenie na regulacje prawne dotyczące problematyki niepoczytalności w innych krajach, a szczególności w Niemczech lub Szwajcarii, skłania do optymizmu. Przepisy tam obowiązujące wcale nie różnią się w sposób zasadniczy od polskich. Do rozważenia pozostaje oczywiście sposób ich stosowania.

Zagadnienie unormowania niepoczytalności w prawie karnym jest częścią o wiele szerszego problemu. Problemu tworzenia takiego prawa, które wśród skomplikowanych rozwiązań teoretycznych oraz wyszukanych konstrukcji prawnych nie zagubi głównego celu regulacji - dobra konkretnego człowieka i dobra społeczeństwa. Niebezpieczeństwo pogubienia się w gąszczu szlachetnych i cennych haseł jest niestety widoczne. Należy życzyć polskiemu ustawodawcy, ażeby tego niebezpieczeństwa uniknął. Takie same życzenia należy wyrazić również w stosunku do nauki prawa.

Bibliografia

[1]Zob. A. Blikiewicz (red.) "Psychiatria dla studentów medycyny. Podręcznik.", Warszawa 1998, s.512

[2] M. Cieślak, K. Spett, A. Szymusik, W. Wolter "Psychiatria w procesie karnym", Warszawa 1991, s.10

[3] Co do przedstawionych wywodów zob. M. Cieślak, K. Spett, A. Szymusik, W. Wolter "Psychiatria...", s. 10 - 12

[4] B. Groicki "Porządek sądów i spraw miejskich prawa magdeburskiego w Koronie Polskiej", Warszawa 1953, s.211 i 212; cyt. za M. Cieślak, K. Spett, A. Szymusik, W. Wolter "Psychiatria...", s.15

[5] J.K. Gierowski, A. Szymusik "Nowe prawo karne z perspektywy psychiatrii i psychologii sądowej", Psychiatria Polska 1998, nr 4, s.387

[6] Zob. K. Buchała, A. Zoll "Kodeks karny . Część ogólna. Komentarz do art.1 - 116 Kodeksu karnego", Kraków 1998, s.283

[7] Z. Doda, A. Gaberle " Orzecznictwo Sądu Najwyższego. Komentarz.. T. I: Dowody w procesie karnym", Warszawa 1995, s. 129

[8] M. Cieślak, K.Spett. A.Szymusik, W. Wolter "Psychiatria...", s. 39 - 40

[9] K. Buchała, A. Zoll " Kodeks ...", s. 287

http://www.pismo.niebieskalinia.pl/index.php?id=232

 

Portal porad psychologicznych

http://www.psychologia.net.pl/porady.php?level=24

 

            1977.06.16      uchwała         SN       VII KZP 11/77          OSNKW 1977/7-8/68

7 sędziów - zasada prawna

glosa: Lipczyńska M. NP 1978/5-6/835

przegląd orzeczn.: Daszkiewicz W. PiP 1979/6/110

glosa: Kubala W. Palestra 1978/1/89

przegląd orzeczn.: Cieślak M. Doda Z. Palestra 1978/7/39

glosa: Gajewska A. OSP 1978/6/113

 

1. Dopuszczenie dowodu z opinii biegłych lekarzy psychiatrów o stanie zdrowia psychicznego oskarżonego (art. 183 k.p.k.) jest równoznaczne z istnieniem "uzasadnionej wątpliwości" co do jego poczytalności i powoduje obligatoryjną obronę (art. 70 § 1 pkt 2 i art. 74 § 1 k.p.k.).

2. Powyższą uchwałę wpisać do księgi zasad prawnych.  

19272

Dz.U.69.13.96: art.70; art.183

Przewodniczący: Prezes SN B. Dzięcioł. Sędziowie: J. Bratoszewski, F. Kozłowski (współsprawozdawca), J. Mikos, S. Pawela, W. Żebrowski (sprawozdawca), J. Żurawski.

Prokurator Prokuratury Generalnej: A. Kabat.  

Sąd Najwyższy w sprawie Antoniego K. o wznowienie postępowania, po rozpoznaniu przedstawionego przez Sąd Najwyższy w składzie zwykłym przedstawianego przez Sąd Najwyższy w składzie zwykłym postanowieniem z dnia 26 lutego 1977 r. zagadnienia prawnego wymagającego zasadniczej wykładni ustawy:

"Czy dopuszczenie dowodu z opinii biegłych lekarzy psychiatrów w celu wydania orzeczenia o stanie zdrowia psychicznego oskarżonego tempore criminis (art. 183 k.p.k.) powoduje obowiązek wyznaczenia w myśl art. 70 § 1 pkt 2 k.p.k. obrońcy dla oskarżonego?"

i po wysłuchaniu prokuratora uchwalił udzielić odpowiedzi jak wyżej.  

Przedstawione do rozstrzygnięcia powiększonemu składowi Sądu Najwyższego zagadnienie prawne powstało na tle stanowiska zajętego w uchwale składu siedmiu sędziów tego Sądu z dnia 21 stycznia 1970 r. - VI KZP 23/69 (OSNKW 1970, z. 2-3, poz. 15). W punkcie IV powołanej uchwały między innymi wyjaśniono, że sam fakt poddania oskarżonego badaniu przez biegłych lekarzy psychiatrów (art. 183 k.p.k.) nie jest równoznaczny z "uzasadnioną wątpliwością" co do jego poczytalności (art. 70 § 1 pkt 2 k.p.k.), gdyż potrzeba zarządzenia badania psychiatrycznego może wyjątkowo powstać już wcześniej jedynie w celu sprawdzenia, czy taka uzasadniona wątpliwość w ogóle może zachodzić.

W związku z przedstawionym zagadnieniem prawnym oraz stanowiskiem wyrażonym w wymienionej uchwale Sądu Najwyższego powstaje potrzeba ponownego rozważenia, czy na tle przepisów kodeksu postępowania karnego poddanie oskarżonego badaniu przez biegłych lekarzy psychiatrów w celu wydania opinii o stanie jego zdrowia psychicznego jest dopuszczalne tylko wówczas, gdy zachodzi w tym względzie "uzasadniona wątpliwość", czy też może to nastąpić również wtedy, gdy wątpliwość taka nie występuje.

Sąd Najwyższy, uznając w wymienionej na wstępie uchwale, że do poddania oskarżonego badaniu przez biegłych lekarzy psychiatrów nie jest konieczne wystąpienie "uzasadnionej wątpliwości" co do stanu jego zdrowia psychicznego, powołał się między innymi na treść art. 183 k.p.k., a więc przepisu regulującego bezpośrednio tę kwestię, podkreślając, iż norma ta, w przeciwieństwie do art. 70 § 1 pkt 2 k.p.k., nie zawiera takiego wymagania. Stanowisko takie należy jednak uznać za niesłuszne, gdyż nie uwzględnia ono treści innych przepisów kodeksu postępowania karnego, które przemawiają za odmienną wykładnią art. 183  k.p.k., a także - pomija charakter dowodu z opinii biegłych lekarzy psychiatrów o stanie zdrowia psychicznego oskarżonego.

Zgodnie z art. 176 § 1 k.p.k. biegłych (z jakiejkolwiek dziedziny) powołuje się wówczas, gdy do rozstrzygnięcia sprawy konieczne są wiadomości specjalne. W zakresie badań psychiatrycznych konieczność taka nie zachodzi w każdej sprawie, lecz jedynie wówczas, gdy co do poczytalności oskarżonego istnieje uzasadniona wątpliwość. Wprawdzie art. 183 k.p.k. określenia takiego nie używa, jednakże nie może budzić wątpliwości, że wówczas, gdy stan oskarżonego nie wykazuje odstępstw od normy, a w każdym razie wtedy, gdy nie zachodzą przynajmniej uzasadnione co do tego wątpliwości, nie ma potrzeby posługiwania się "wiadomościami specjalnymi" przez powołanie biegłych lekarzy psychiatrów (art. 176 w związku z art. 183 k.p.k.).

Należy też wskazać, że zgodnie z art. 174 § 3 k.p.k. można zarządzić przesłuchanie świadka z udziałem biegłego lekarza lub biegłego psychologa, ale tylko wtedy, gdy istnieje wątpliwość np. co do stanu psychicznego tego świadka.

Rozstrzygając rozważane zagadnienie należy również mieć na względzie, że dowód z opinii biegłych lekarzy psychiatrów - połączony przecież z badaniem psychiatrycznym, a nawet z obserwacją w zakładzie leczniczym - nie jest obojętny dla osoby badanej z punktu widzenia jej odczuć i jej reputacji w społeczeństwie.

Ten szczególny charakter tego dowodu przemawia także za koniecznością ograniczenia dopuszczalności poddania oskarżonego badaniu tych biegłych w celu wydania opinii o stanie jego zdrowia psychicznego tylko do tych wypadków, w których zachodzą uzasadnione - a więc oparte na konkretnych okolicznościach i dowodach - wątpliwości w tym względzie, powodujące także - zgodnie z art. 70 § 1 pkt 2 k.p.k. - obligatoryjną obronę.

Potrzeba ujednolicenia praktyki uzasadnia wpisanie uchwały do księgi zasad prawnych.

 

            1998.01.28      wyrok SN       III KKN 363/96        Prok.i Pr. 1998/7-8/10  

Zgodnie z orzecznictwem i poglądami doktryny przeprowadzenie dowodu z opinii biegłych lekarzy psychiatrów o stanie zdrowia psychicznego oskarżonego jest równoznaczne z istnieniem "uzasadnionych wątpliwości" co do jego poczytalności.

Sformułowanie to oznacza, że nie chodzi tu o czyjekolwiek lub jakiekolwiek wątpliwości, lecz o wątpliwości wynikające z rzeczywistych i obiektywnych przesłanek powzięte przez organ procesowy, a więc przez sąd lub prokuratora. Wątpliwości te muszą zatem być oparte na konkretnych dowodach lub na konkretnych okolicznościach ustalonych w sprawie i wynikać z oceny dokonanej in concreto przez uprawniony organ procesowy. Przykładowo będą to zaświadczenia stwierdzające chorobę psychiczną lub niedorozwój umysłowy oskarżonego, długotrwały jego pobyt w szpitalu psychiatrycznym z rozpoznaniem świadczącym o istotnych mankamentach zdrowia psychicznego, a także wyjątkowo nietypowy przebieg przestępczego zdarzenia albo nietypowy sposób zachowania się oskarżonego.

 

33278

Dz.U.69.13.96: art.183  

            2002.07.12      wyrok SN       V CKN 1095/00        OSNC 2003/11/153    

Tytuł publikacji prasowej, jako integralna jej część, powinien odpowiadać obowiązującym zasadom i wymaganiom rzetelnego dziennikarstwa.

 

81371

Dz.U.84.5.24: art.12

Sędzia SN Antoni Górski (przewodniczący, sprawozdawca)

Sędzia SN Jan Górowski

Sędzia SN Elżbieta Skowrońska-Bocian  

Sąd Najwyższy w sprawie z powództwa Zakładów Produkcyjno-Usługowo-Handlowych "M.", S.A. w O. przeciwko Tadeuszowi B., Tadeuszowi G., Jerzemu B. i Górnośląskiemu Towarzystwu Prasowemu, spółce z o.o. w K. o ochronę dóbr osobistych, po rozpoznaniu w Izbie Cywilnej w dniu 12 lipca 2002 r. na rozprawie kasacji strony powodowej od wyroku Sądu Apelacyjnego w Katowicach z dnia 9 listopada 1999 r.

uchylił zaskarżony wyrok i przekazał sprawę Sądowi Apelacyjnemu w Katowicach do ponownego rozpoznania i rozstrzygnięcia o kosztach postępowania kasacyjnego.  

Sąd Okręgowy w Katowicach wyrokiem z dnia 29 czerwca 1998 r., uwzględniając powództwo Zakładów Produkcyjno-Handlowych "M." S.A. w O., zobowiązał pozwanych do zamieszczenia w "Trybunie Śląskiej" i "Gazecie Wyborczej" oświadczenia, wyrażającego ubolewanie z powodu opublikowania w nr (...) "Trybuny Śląskiej" artykułów "Supermarket Auschwitz" oraz "Lagergeszeft" autorstwa Jerzego B., bezpodstawnie sugerujących, że projektowana przez powoda inwestycja centrum handlowego w pobliżu obozu jest działaniem nieetycznym, bezczeszczącym pamięć ofiar tego obozu zagłady oraz do przeproszenia wszystkich wprowadzonych w błąd tymi informacjami lub dotkniętych ich treścią. Jednocześnie Sąd zasądził od pozwanych solidarnie na rzecz Polskiego Czerwonego Krzyża kwotę 10.000 zł tytułem zadośćuczynienia.

Na skutek apelacji pozwanych od tego orzeczenia Sąd Apelacyjny wyrokiem z dnia 9 listopada 1999 r. zmienił je i oddalił powództwo. Wbrew ocenie Sądu pierwszej instancji uznał, że kwestionowane publikacje są realizacją prawa do swobodnego wyrażania poglądów i do krytyki prasowej, krytyka zaś zmierzająca do poprawy rzeczywistości nie jest działaniem bezprawnym, mimo nawet nadmiernej ekspresyjności opisu i ujemnej oceny, a także zbytniej ostrości sformułowań i argumentów, zwłaszcza jeśli została podjęta w interesie społecznym. Ogromne zainteresowanie opinii krajowej i międzynarodowej wywołane tymi artykułami doprowadziło do zmiany przez władze Oświęcimia koncepcji zagospodarowania strefy ochronnej wokół obozu, co tylko potwierdza potrzebę i skuteczność interwencji publicystycznej. Wzgląd na ochronę pamięci ofiar nazizmu usprawiedliwiał ostrą formę dziennikarską. Z tych przyczyn Sąd Apelacyjny uznał, że nie doszło do nadużycia prawa do wolności słowa i krytyki prasowej, wobec czego zmienił orzeczenie Sądu Okręgowego i oddalił powództwo.

Wyrok Sądu Apelacyjnego zaskarżył powód kasacją, zarzucając naruszenie art. 23 i 24 k.c. w związku z art. 14, 47 i art. 54 Konstytucji oraz art. 10 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka i Podstawowych Wolności, i wnosząc o jego zmianę przez oddalenie apelacji albo o uchylenie i przekazanie sprawy do ponownego rozpoznania.  

Sąd Najwyższy zważył, co następuje:

Stosownie do treści art. 24 § 1 k.c., w sprawie o ochronę dóbr osobistych sąd powinien w pierwszym rzędzie ustalić, czy do ich naruszenia doszło i dopiero w razie pozytywnej odpowiedzi na to pytanie oceniać, czy działanie pozwanego naruszyciela było bezprawne, mając przy tym na względzie, że powołany przepis posługuje się konstrukcją domniemania bezprawności, a zatem, że ciężar dowodu obalenia tego domniemania spoczywa na pozwanym.

Tymczasem w uzasadnieniu zaskarżonego wyroku nie omówiono odrębnie obu tych przesłanek ochrony dóbr osobistych. W rezultacie trudno z jego treści jednoznacznie odczytać, czy przyczyną oddalenia powództwa było to, że kwestionowana publikacja prasowa nie naruszyła dobrego imienia powoda, czy to, że istniały okoliczności wyłączające bezprawność działania autora, a w szczególności prawo do swobody wypowiedzi i do krytyki prasowej, na które powołuje się Sąd. Utrudnia to kontrolę instancyjną orzeczenia apelacyjnego i powoduje, że nie można jest odeprzeć podniesionych przeciwko niemu zarzutów kasacyjnych.

Z treści obu artykułów prasowych wynika, że intencją ich autora było zakwestionowanie etycznej strony planowanej przez powoda inwestycji, zwłaszcza zaś zlokalizowania jej w sąsiedztwie obozu oświęcimskiego. Świadczą o tym przede wszystkim same tytuły publikacji oraz treść następujących po nich odautorskich komentarzy, zawartych w podtytułach. Wystarczy przywołać brzmienie jednego z nich: "Supermarket w Oświęcimiu, podobnie jak wcześniej krzyż przy byłym klasztorze karmelitanek i sam klasztor, może wywołać kolejny międzynarodowy skandal ze szkodą dla Polski. Jeżeli zresztą już go nie wywołał". Dodatkowo taki odbiór wzmacnia następujący fragment publikacji: "To skandal, robienie interesów na holocauście i to w takim miejscu - mówią byli więźniowie i kombatanci z całego świata". Jednocześnie w tych tekstach zabrakło informacji o tym, że do tej pory na terenie samego obozu funkcjonują hotel, sklep ze starą odzieżą i gastronomia, po drugiej zaś stronie ulicy, na miejscu planowanej inwestycji, istniały i istnieją obiekty handlowe, produkcyjne i usługowe, tyle że o niekorzystnym wyglądzie, spowodowanym na ogół bardzo złym stanem technicznym. Autor nie przytaczał i nie rozważał w ogóle argumentacji zwolenników nowej inwestycji, podnoszących konieczność i celowość uporządkowania pasa miejskiego okołoobozowego oraz wyprowadzenia z terenu samego obozu działalności gospodarczej, która może nie licować z powagą tego miejsca, naznaczonego piętnem zbrodni ludobójstwa. Trudno jest zatem odmówić racji stronie powodowej, zarzucającej mu jednostronność ujęcia opisywanego tematu, zwłaszcza że dotyka on kwestii bardzo trudnych, wywołujących zainteresowanie opinii międzynarodowej, angażującej przy tym nierzadko skrajnie emocjonalne stanowiska. Nie ulega wątpliwości, że przy poruszaniu tak trudnej i delikatnej materii stawiany dziennikarzowi w art. 12 ust. 1 ustawy z dnia 26 stycznia 1984 r. - Prawo prasowe (Dz. U. Nr 5, poz. 24 ze zm.) wymóg szczególnej staranności i rzetelności przy zbieraniu i wykorzystywaniu materiałów prasowych, rozumiany w orzecznictwie jako kwalifikowana staranność i rzetelność (wyrok Sądu Najwyższego z dnia 10 sierpnia 1987 r., II CR 269/87, OSNC 1989, nr 4, poz. 66), jest aktualny. W takim kontekście należy zatem odpowiedzieć przede wszystkim na pytanie, czy określenie planowanej przez powoda inwestycji mianem "Supermarket Auschwitz" oraz "Lagergeszeft" mogło naruszać dobre imię strony powodowej, czy też nie. Brak w zaskarżonym wyroku jednoznacznej oceny Sądu w tym względzie jest wystarczającym argumentem do uwzględnienia kasacji, zarzucającej naruszenie art. 23 i art. 24 § 1 k.c.

Pozytywne przesądzenie tej podstawowej kwestii uzasadniać będzie rozważenie zagadnienia, czy istniały okoliczności usprawiedliwiające treść i zastosowaną formę publikacji, wyłączające tym samym bezprawność działania strony pozwanej. Jedna z takich okoliczności wynika, zdaniem Sądu Apelacyjnego, z treści art. 10 Europejskiej Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności, statuującego prawo do swobody wyrażania opinii oraz do otrzymywania i przekazywania informacji. Należy jednak przypomnieć, że w uzasadnieniu wyroku z dnia 11 października 2001 r., II CKN 559/99 (OSNC 2002, nr 6, poz. 82), Sąd Najwyższy trafnie zwrócił uwagę, iż prawo to nie ma charakteru absolutnego, podlega bowiem ograniczeniom niezbędnym w demokratycznym społeczeństwie m.in. ze względu na konieczność ochrony dobrego imienia i praw innych osób. Dlatego w orzecznictwie Europejskiego Trybunału Praw Człowieka przyjmuje się, że progiem granicznym dla ochrony swobody wypowiedzi jest rzetelność dziennikarska, zachowanie wymogów dobrej sztuki i etyki zawodowej, natomiast każdorazowe wyważanie, pomiędzy prawem jednostki a przyczynami ingerencji w swobodę wypowiedzi, wymaga odniesienia do znaczenia i rangi prawa dla człowieka oraz rzeczywistych, a nie subiektywnych konieczności leżących u podstaw tej ingerencji (por. wyrok z dnia 8 lipca 1986 r. w sprawie Lithgow przeciwko Wielkiej Brytanii). W zaskarżonym wyroku zabrakło dokonania takiej analizy i oceny zderzenia w konkretnym wypadku obu konkurencyjnych, a doniosłych społecznie wartości. Stąd też zarzutu kasacji naruszenia art. 10 Konwencji nie można odeprzeć.

Eksponując konstytucyjne zasady wolności prasy (art. 14) oraz prawa do wolności wyrażania poglądów i zakazu stosowania cenzury prewencyjnej (art. 54), Sąd Apelacyjny nie rozważył, że ochrona dobrego imienia jest również wartością konstytucyjną (art. 47), podlegającą odpowiedniej ochronie prawnej, co zawsze podkreślał w swoim orzecznictwie Sąd Najwyższy. Wystarczy odwołać się do stanowiska tego Sądu wyrażonego w dwóch orzeczeniach. W wyroku z dnia 19 września 1968 r., II CR 291/68 (OSNCP 1969, nr 11, poz. 200) stwierdził, że krytyka prasowa jest działaniem pożytecznym i pożądanym, jeżeli została podjęta w interesie społecznym, jest rzetelna i rzeczowa, a jej celem nie jest tylko dokuczenie innej osobie. Z kolei w wyroku z dnia 3 grudnia 1986 r., I CR 378/86 (OSNCP 1988, nr 4, poz. 47) wyjaśnił, że obszar dopuszczalnej krytyki prasowej nie może wykraczać poza granice zgodnego z prawdą relacjonowania faktów.

W tych ramach równoważenie sprzecznych interesów i wartości stwarza konieczność określenia granicy pomiędzy prawem do wolności wypowiedzi i do krytyki prasowej a obszarem ochrony zagrożonych korzystaniem z tych wolności dóbr osobistych. Należy rozpatrywać także obronę pozwanych, którzy powołują się na specyficzną rolę i funkcję tytułów prasowych. Tytuły te mają za zadanie m.in. przyciągnąć uwagę czytelnika, co w przekonaniu strony pozwanej usprawiedliwia ekspresyjność użytych w kwestionowanych publikacjach sformułowań. Rozstrzygając tę kwestię, trzeba mieć na względzie, że tytuł prasowy nie jest elementem autonomicznym oderwanym od treści publikacji; pozostając jej integralną częścią powinien odpowiadać obowiązującym zasadom i wymogom rzetelnego dziennikarstwa. Niejednokrotnie czytelnik ogranicza swoje zainteresowanie tylko do brzmienia tytułu, bez poznawania całej treści artykułu, co powinno skłaniać dziennikarza do większej odpowiedzialności za słowo i do rezygnacji z epatowania tytułem bez ograniczeń. (...)

Z tych przyczyn Sąd Najwyższy orzekł, jak w sentencji (art. 39313 k.p.c.).

 Więcej w tych tematach:

Komentarze internautów:

Komentowanie nie jest już możliwe.

~czesłąw45
16-04-2012 / 08:54
Agnieszka S O Ł T Y K A - koszalińska specjalistka od SAMOGWAŁTU. Awansowana do SA Szczecin. Zniknęła z horyzontu tak nagle. CURIOZUM - Banalny przypadek ?! Narżnęła wielką KUPĘ gnoju procesowego Sąd Okręgowy i Rejonowy pod zarządem hersztów lokalnej koszalinskiej mafii : SSO Janusz Skibcki & Jarosław Cezary Stebelski. Jak przystało na zwierzę gatunku ludzkiego poszła walić KUPĘ dalej z AWANSU społecznego _ za W y b i t n e "Zasługi dla Ministerstwa SPRAWIEDLIWOŚCI" w S A M O G W A Ł C I E.W Koszalinie też gwałcą OFIARY NAZISTOWSKIEJ PRZEMOCY uzbrojeni w IMMUNITETY awanturnicy i bandyci. Zezwierzęceni policjanci, prokuratorzy, sędziowie, adwokaci i radcy prawni. Sprawy prowadzą asesorzy (prokuratury i sądu). Gwałcą bardzo skutecznie, bowiem OFIARY praktycznie bardzo rzadko się skarżą. Wypada stwierdzić, że gwałt jest wtedy, gdy do "roboty" zabiera się po prostu partacz. Zgwałcona Kobieta lub Mężczyzna najprawdopodobniej NIE składa zawiadomienia o przestępstwie i przemocy tylko wtedy, gdy doznaje satysfakcji i rozkoszy seksualnej. Czy aby na pewno ?! Od każdej reguły jest jednak WYJĄTEK jak to w życiu. Mój przypadek należy najprawdopodobniej do WYJĄTKÓW. * To GWAŁT, gwałt zbiorowy na Rodzinie ŚWIĄTEK z SARBINOWA. GWAŁTU dokonała grupa osób i to osób wykształconych, osób na urzędach państwowych którym solidarnością zawodową sitwy WSPARCIA udzielały kolejno struktury zawarte personalnie w Prokuraturach i Sądach Rejonowych Okręgu koszalińskiego. PROWODYREM gwałcicieli jest SZEF PROKURATORY Okręgowej *Andrzej SIUCHTA* wraz ze wspólnikami Sobejko & Żak. W samym Okręgu i tak następnie Apelacyjnych, Sądzie Najwyższym, Trybunale Konstytucyjnym, Trybunale Stanu. Nici gwałtu prowadzą znacznie wyżej, bo aż do „wysokich stołków”. Jest znacznie gorzej. Jeżeli przyjrzeć się szczegółowo STRUKTURZE gwałtu. Dowód : Pismo z dnia 06-10 - 2009r BM-III-051-1584(5)/09/R - * RYDZAK & REWA & RESIAK – autoryzacja : Krzysztof KWIATKOWSKI – sekretarzyna stanu * Specjalista od PRAW CZŁOWIEKA * jeszcze NIE minister w MS. O „g … klasie” tego eugeniusza NIECH świadczy FAKT, że MINISTRA K. Kwiatkowski poległ na czarnych skrzynkach ze Smoleńska, które przesłuchiwał w Instytucie Ekspertyz Sądowych i rżnął DURNIA dla ratowania swojej D ..y. W tym przypadku ten GWAŁT da się zakwalifikować jako SAMOGWAŁT. JEŻELI spojrzeć zupełnie ANALITYCZNIE na to ZJAWISKO wcale NIE incydentalne, to ponad wszelką wątpliwość wynika, że cała działalność resortu sprawiedliwości RP, na całej długości i szerokości geograficznej terytorium Rzeczpospolitej POLSKI opiera się na S A M O G W A Ł C I E. Lecz TEN samogwałt ma charakter zbrodniczy. KIEDY łamane jest Prawo i jego zasady. ŁAMANE są PRAWA Człowieka - znamiona NAZIZMU. Ponad wszelką wątpliwość jest to NAZISTOWSKA ZBRODNIA. WNIOSEK jest tylko jeden : TOGOWCY z Koszalina to N A Z I Ś C I. To już było przerabiane. Got mit uns. To COŚ więcej niż rak. EPIDEMIA syfilisu schizofrenii paranoidalnej. Potwierdzam, że w/w Sprawcy - Prokuratorzy Generalni przez OFARĘ NAZISTOWSKIEJ prokuratorsko-sędziowskiej ZGRAI : Zbigniew Kękuś są NIEPOSPOLITYMI PRZESTĘPCAMI którzy wspierają i ochraniają lokalne prowincjonalne mafie, które funkcjonują jako prywatne folwarki i nabiją swoje prywatne kabzy. Aby OFIARA "wygrała" swoje procesowe sprawy w trybie prawdy materialnej i rzetelnego procesu sądowego musi się OPŁACIĆ do "ręki" prokuratora i sędziego 20 - 30% PROWIZJĄ. W przeciwnym wypadku postępowanie procesowe oparte jest na insynuacjach urojeń własnych wg strategii : "JEDNA BABA DRUGIEJ BABIE". TAK to się odbywa w Koszalinie. Jeżeli OFIARA NIE podporządkowuje się tym prawom i walczy o swoje należne prawa NIE płacąc PROWIZJI. Pojawia się instytucja dyżurnych lekarzy psychiatrów i przerabiają OFIARY na zespół paranoidalny lub osobowość paranoiczną. Jeżeli to NIE pomaga to OFIARĘ wsadza się do pierdla " na leżakowanie" by zmiękła mu rura. GDY to NIE pomaga wówczas pojawia się coraz więcej biegłych psychiatrów przewód sądowy rozciąga się na okres minimum 4 lata. OFIARĘ się po hitlerowsku traktuje przez znęcanie fizyczne i psychiczne bo może OFIARA NIE wytrzyma BIOLOGICZNIE i "w y k o r k u j e" TAKA procedura obowiązuje w K O S Z A L I N I E. D O W Ó D : Rodzina Świątek z Sarbinowa 76-034 ul. Bursztynowa 5. PO 16 LATACH trwającej solidarnością zawodową sitwy NAZISTOWSKIEJ ZBRODNI prokuratorsko-sędziowskiej. Na zlecenie k o l e s i a z P R A C Y PPO Andrzej S I U C H T A, radcy prawni : MUTKOWSKI, Osoś & Januszewski oraz komornik Grzegorz Mrowiński & Sylwia SZCZEPANIAK przy pomocy bandytów w policyjnych mundurach w lipcu 2011 rok dokonali MORDU na Jadwidze Świątek. Jej męża Czesława Świątek wsadzono do pierdla bowiem : popierdolona na rozumie SSR B.M. Mazur & rpr A. SCHWARZ & M. Plesiewicz sporządzili na potrzeby procesu balladę, że OFIARA ich NAZISTOWSKIEJ zabawy pobiła SSR B.M. MAZUR w toku przewodu sądowego. ŚWIADKÓW na okoliczność pobicia sędziego BRAK. Bełkot procesowy trwa już ponad 4-ry LATA - X K. 865/08/WW SR K-lin. SSR Wanda Wieczorek za pomocą kuglarskich sztuczek sędziego, któremu BRAK piątej klepki pod DEKLEM usiłuje rozstrzygnąć przedmiotową sprawę przez uśmiercenie swojej OFIARY. OFIARA ma bowiem 67 LAT i zgodnie ze statystyką winna już być na cmentarzu. Aktualnie i PREZES PENSJONATU "ORZEŁ" - Donald TUSK podjął już takie starania uśmiercania emerytów. CURIOZUM - prywatnym pierdlem zawiaduje spółka : Prezes Sądu Okręgowego Przewodniczący Wydziału Penitencjarnego, Sędzia penitencjarny – SSO Janusz SKIBICKI ( trzy fuchy w jednym ręku) & płk. SW Krzysztof WYPYCH – N-k więzienia przy ul. Młyńskiej 71 w Koszalinie. CURIOZUM - prywatna przepustka w tym pierdlu kosztuje : 500PLN. Aktualnie OFIARĘ NAZISTOWSKIEJ ZBRODNI w obróbkę procesową wziął SSR Tomasz SZANTYR zleceniodawcą jest spółka rpr OSOŚ & JANUSZEWSKI – zleceniodawcy na rzecz Grzegorza Mrowińskiego zabójcy Jadwigi ŚWIĄTEK. KIM jest SSR Tomasz SZANTYR ? To aktualny herszt przestępczości zorganizowanej specjalizującej się w sądowym procederze okradania OFIAR z wszelakich dóbr materialnych a najlepiej z NIERUCHOMOŚCI. Ostatni wyczyn SZANTYRA to okradanie uczestnika operacji „pustynna burza” Lidia Kozłowska z jej własności, którą stanowi pensjonat „Willa Alexander” w Mielnie oraz zakład kosmetyczno-fryzjerski w Koszalinie o łącznej wartości ok. 50mln złotych. Przestępcza zgraja (spółka złodziei) w składzie : syndyk R. SIERACKI, SSR D. SZYMCZAK adw. A. Jurys, rpr K. Pietruszka wraz z żoną SSR Arlettą, i komornik M. Winnicki - spuściła przedmiotowy majątek OFIARY za 8 mln złotych. W bandytyzmie i awanturnictwie procesowym Koszalin Okręg i Rejony rzemiosła dziczy magistrów prawa z IMMUNITETAMI uczestniczą stale te same osoby. ICH wykaz został zarejestrowany w Council of Europe – Strasbourg. Moją żonę : Jadwigę Świątek udało IM się w lipcu 2011r zamordować. NIE wytrzymała ponad 16 LAT GRY w DURNIA przeprowadzonej przez ZBRODNIARZY z Ministerstwa Sprawiedliwości. Czas Powiedzieć po IMIENIU : od dołu do góry zalega OBORNIK magistrów i profesorów prawa. Między nimi funkcjonują RYDZAK * RESIAK * REWA z MS oraz Antonina SUWAŁA z Prokuratury Generalnej. Ministerialne DAMY robią WAŁA z pryncypała. Wałem kolejnym będzie Jarosław GOWIN – filozof. * PRAWDA* HONOR * WOLNOŚĆ * K O M I T E T O B Y W A T E L S K I ds. Praworządności i Walki z Korupcją w Koszalinie. patrz – http\\ : www.aferyprawa.pl *** W Y K A Z N A Z I S T O W S K I CH Z B R O D N I A R Z Y *** z IMMUNITETAMI prokuratorów i sędziów. Jarosław Sroczyński, Sylwia Wróbel, Katarzyna Krystowczyk, Marian Wawrzynkowski, Iwona Jankowska, Tomasz Bodo, Marek Paluch, Robert Mąka, Małgorzata Wiśniewska, Barbara Lubner, Jacek Bytner, Małgorzata Jarecka, Beata Wysocka, Jacek Matejko, Adriana Tynebor Mąka, Jarosław Cezary Stebelski, Izabella Sobolewska, Agnieszka Karbowska Suszek, Zuzanna Ostrowska, Aneta Skupień, Grzegorz Klimowicz, Barbara Romaniuk vel Bator, Krzysztof Smoliński, Iwona Kucharczyk, Bożena Kondek, Tomasz Krzemianowski, Piotr Wedman, Grzegorz Polewiak, Janusz Skibicki, Maria Jankowska, Ewa Kosiec, Andrzej Jaracz, Zbigniew Ambroziak , Radosław Chamionek Liliana Czuchryta - sporządził : asesor Prokuratury Rejonowej Dawid Kasprzyk. Solidarnością zawodową sitwy lokalną mafię wspierają kolesie prokuratorsko - sędziowskiego NAZISTOWSKIEGO awanturnictwa i bandytyzmu : Andrzej JARACZ, Sławomir Przykucki, Danuta Sokołowska, Aleksander Nowiński, Jerzy OŻÓG, Janusz RYCHLIŃSKI, Renata Rzepecka – Gawrysiak, Małgorzata Plesiewicz, Agnieszka Trośniak, Agnieszka Bajor, Piotr Walenciak, Karolina Szymczewska, Bogna Maria Mazur, Marek Mazur, Marcin Mazur, Małgorzata Ratajska - NOWAK vel Przykucka, Czesław Podgórny, Jacek Antoniewicz, Marta Knotz, Tadeusz Szkudlarek, Dariusz Jarząbek, Zbigniew Rdesiński, Urszula Fijałkowska, Wiesława Stawczyk, Agnieszka Sołtyka, Wacław JON, Marek Ciszewski, Hanna Życka, Małgorzata Szałankiewicz Warzyńska, Przemysław Kopaczewski, Sylwia Estkowska – Machuła, Małgorzata Stachowiak, Monika Zabel – Szafer, Piotr Cichoń, Wanda Wieczorek, Beta Słomczyńska – Kuźba, Maria Ferster, Leszek Miazek, Maria Łysień, Alicja Tyka, Agnieszka Plaga, Maciej Cuber, Anna Sus, Agniszka Oleksy, Łucja Laufer, Katarzyna KRET, Ewa DIKOLENKO, Marcin Wawrzynkowski, M. Paczkowska- Łabędź i I N N I. WYKAZ NAZISTÓW DEGENERATÓW z M S - Okręgu koszalińskiego z I M M U N I T E T A M I zarejestrowany The Registrar European Council of Europe - Strasbourg MAM ŚWIADOMOŚĆ, że zostanę ZAMORDOWANY. Dlatego ujawniam działalność NAZISTOWSKICH bandytów z IMMUNITETAMI * Got mit uns * ZBRODNIARZY z resortu Ministerstwa SPRAWIEDLIWOŚCI. Mechanizm ZBRODNI zarejestrowany został w tyg. "Solidarność" Nr 47/ 2006r z dnia 24-11-2006r pt. "Temida dziwnie stronnicza" oraz pt. "Prawo nie sprawiedliwość" dz. Miasto - 2010r oraz Interpelacja poselska - dz. Miasto - 2010r MEGA HIT - sekretarzyna stanu w MS - CURIOZUM Krzysztof KWIATKOWSKI - jeszcze NIE minister - na zapytanie pisemne Marszałka SEJMU RP Krzysztof PUTRA - podpisał spreparowane w MS przez tercet : RYDZAK * RESIAK * REWA urojenia insynuacji własnych dla kolesia SIUCHTY z Koszalina. AWANTURNICZA Działalność ministerialnego BARACHŁA NIE jest charytatywna. * P R A W D A * H O N O R * W O L N O Ś Ć * TOGOWCY skamlą, że tak mało im płacą za …. S A M O G W A Ł T. Ha ! Ha! Ha! Wolność, Niepodległość i D E M O K R A C J A ? !
~Rafał ze Szczecinka
17-07-2011 / 00:25